Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak przezwyciężyć traumatyczną przeszłość i uzależnienia?

Dobry wieczór.Postaram się napisać w skrócie co mnie trapi.Jestem facetem mam 27 lat.Za dziecka w domu był alkohol.Pamiętam tylko , że patrzyłem na osobę z rodziny jak piła i bałem się.Mówiono mi , że jestem do niczego itp i takie mam zdanie o sobie , ale mniej jestem rygorystyczny dla siebie niż kiedyś.Wszystko dusiłem w sobie i bardzo to przeżywałem co się działo.Osoba ta nie piła codziennie i były też dobre chwile , ale bardzo słabo je pamiętam.Miałem problemy z nauką na niczym się nie mogłem skupić.Na treningach sportowych rezygnowałem , bo wydawało mi się , że każdy się na mnie patrzy i coś gada na mnie , ale też byłem leniwy , ale to lenistwo było przez to , że miałem bardzo ciężką głowę i się martwiłem o bliską osobę w domu oraz bałem się wszystkiego tak mi się wydaje.Chwilę później przeprowadziłem się na inne osiedle gdzie byłem wyśmiewany , obrażany, nie akceptowany, ale było powiedzmy trzy osoby , które dawały mi "szansę".Bałem się wychodzić z domu itp.Ale na tym nowym osiedlu już nie było w domu alkoholu chyba albo przez chwilę tylko.W szkole podstawowej wyżywałem się na słabszych osobach.Z chęcią uczęszczałem na lekcje sportowe i chodziłem na zawody.Jak pisałem wcześniej miałem problemy z nauką i w klasie się ze mnie śmiali i mocno to przeżywałem , a reagowałem agresją do tych ludzi oczywiście słabszych ode mnie.Wydaję mi się , że mimo tego wszystkiego w miarę funkcjonowałem.W wieku 14 lat sięgnąłem po narkotyki i alkohol , sport poszedł na bok.Wszystkie moje schorzenia odczuwałem dużo mocniej.Po jakimś czasie odstawiłem i wracałem do tego.W wieku 20 lat dostałem mocny schiz , że ludzie chcą mnie zabić itp a nikomu nic nie zrobiłem, uciekałem z domku pracowniczego i spałem na ulicy.Trzęsłem się w domu , depresja , lęki straszne , niepokoje , myśli samiobójcze itp.Poszedłem po leki było lepiej , później wróciłem do używek i po nie długim czasie znów to samo.Dostałem Olanzapinę i pomogła , ale byłem wypłukany z emocji.Terapia od uzależnień w tym czasie i mitingi.Po 2 latach odstawiłem leki i po jakimś czasie przez różne sytuację zacząłem pić i coś tam brać.Znów zły stan psychiczny.Wracam do leków tym razem Seronil i kurde petarda życie , zacząłem odczuwać emocje , cieszyć się , skupiałem się , myślałem , chęci do życia wszystkie problemy znikły i jeszcze terapia u Pani Psycholog która też pomogła , ale po terapii i przez leki tak się dobrze czułem , że sięgnąłem po używki trwało to rok tylko przy poście wielkanocnym 2 miesiące przerwy i później terapia miesiąc przerwy od używek przy tym leki zażywałem i czułem się normalnie , ale nie tak jak przy samych lekach.Teraz nie zażywam miesiąc ponad używek,zażywam leki , chodzę na mitingi ,ale chyba leki nie działają , dzisiaj dostałem lęki , niepokój chyba głody mam.Widziałem jakiś ludzi i szedłem w drugą stronę, w kebabie zaczepił mnie piany człowiek i cały się trzęsłem i bałem.Na terapi powiedziano mi , że mam zamrożone emocje przez dzieciństwo dlatego nie umiem zareagować w stanie zagrożenia.Ogólnie przez lata duszę wszystko w sobie i boję się powiedzieć swoje zdanie itp.Jak byłem u różnych lekarzy to stwierdzono mi autyzm , narcyzm, somatyzację , a najwięcej lekarzy schizofrenię.Mam straszny harmider na głowie , nie umiem skupić się na niczym i wracam do przeszłości albo przyszłości , uczę się życia tu i teraz.Są momenty ,że jest neutralnie i czasem utworzę pozytywną myśl.Czytam książki , wykonuje życiowe obowiązki i zaraz zaczynam pracę i chcę na treningi sportowe iść no i mitingi uczęszczam.Przez terapię , książki , abstynencję i filmiku na youtubie trochę zrozumiałem swoje problemy i jest lżej.Napisałem w większym skrócie , ale nie wiem czy wszystko , a no i jeszcze od 13 roku życia uzależnienie od masturbacji , ale już jest dużo lepiej niż było , pani psycholog powiedziała , że to przez to co się działo w mojej głowie regulowałem sobie emocje tym.Modlę się do Boga , chodzę do kościoła i momentami jest mi lżej.Mam w sobie dużo nadzieji , ale moim największym przekleństwem jest moja głowa i emocje.Za dziecka było jak było , ale uważam , że gdyby nie używki w tak młodym wieku przez tyle lat to moje życie było by piękne.Proszę o jakąś odpowiedź sam nie wiem czego oczekuję.Wszystkiego dobrego.
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

   Dziękuję, że podzieliłeś się swoją historią. To musiało wymagać dużo odwagi. Widzę, jak bardzo walczysz z traumą z dzieciństwa, uzależnieniami, lękami i chaosem w głowie, a jednocześnie robisz konkretne kroki: terapia, mitingi, leki, abstynencja, modlitwa, książki i plany powrotu do sportu. To pokazuje Twoją siłę i nadzieję, którą sam widzisz. Nie jesteś "do niczego".  Twoje działania to dowód na odwrotność.

  Twoja relacja z alkoholem w domu, strach, duszenie emocji i poczucie bycia obserwowanym brzmi jak klasyczne objawy traumy rozwojowej. Dzieci w takich środowiskach często "zamrażają" emocje, co prowadzi do problemów z koncentracją, agresji wobec słabszych i unikania świata. To nie lenistwo, a mechanizm obronny gdy mózg w trybie przetrwania nie skupia się na nauce czy sporcie. Diagnozy (autyzm, narcyzm, schizofrenia) wskazują na złożony obraz, ale wiele pasuje do PTSD, zaburzeń lękowych lub spektrum autyzmu z wtórnymi objawami po używkach. Używki od 14 lat nasiliły wszystko, tworząc cykl: stres -substancje - psychozy/depresja - leki.

 Seronil (fluwoksamina) działa na serotoninę, dając ulgę w lękach i emocjach, ale po roku abstynencji organizm może się przyzwyczaić i wtedy dawka wymaga korekty. To jest częste przy lekach, wiec nie jest to powd do niepokoju, ale trzeba to skonsultować.  Głody (lęki, trzęsienie, unikanie ludzi) to typowy objaw odstawienia po używkach, zwłaszcza z terapią, gdzie emocje "odmrażają się" i zalewają. To nie regres, a znak postępów a ciało przetwarza zaległości. Olanzapina wcześniej tłumiła emocje, Seronil je odblokował, stąd euforia, ale i nawroty przy używkach.

  To co teraz napisze jest BARDZO WAŻNE!!!! Umów się pilnie na wizytę psychiatryczną i opisz dzisiejsze lęki i głody. Poproś o ocenę dawki Seronilu lub dodatek (np. coś na lęk jak hydroksyzyna krótkoterminowo). Nigdy nie odstawiaj sam ani nie modyfikuj dawki leku. Kontynuuj terapię. Techniki jak DBT (dialektyczno-behawioralna) uczą regulacji. Na zamrożone emocje: pisz dziennik (co czuję w ciele?).

Mitingi super, ale dodaj sponsora AA/NA dla głodów. Sport (treningi) to złoto: endorfiny stabilizują mózg, jak w dzieciństwie przed używkami. Bardzo, ale to bardzo zalecam. 

Jako osoba wierząca masz wielki oręż w postaci modlitwy plus  do tego dodaj10 min medytacji . Dzień to obowiązki plus jedna pozytywna myśl (np. "Dzisiaj zrobiłem X"). Nagradzaj siebie za to co zrobiłeś, skupiaj się na pozytywach. 

Wieczór: unikaj YouTube przed snem, zamiast tego wyrabiaj nawyk czytania (polecam "Ciało pamięta" van der Kolka na traumę). Jak powiedziała psycholog masturbacja to regulacja jednak redukuj stopniowo, zastępując sportem lub hobby. Masz już narzędzia (terapia, wiara, abstynencja), by przełamać "przekleństwo głowy".  Używki z młodości to nie wyrok, wiele osób odbudowuje życie po podobnych doświadczeniach . Jesteś na dobrej drodze, a nawroty to lekcje, nie porażki i tak do tego podejdź.

 

Życzę szybkiego powrotu do zdrowia. 

 

 


Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

Dziękuję za podzielenie się historią. Alkohol w domu, lęk, poczucie bycia nieważnym i gorszym, brak stabilnego wsparcia oraz konieczność tłumienia wszystkiego w sobie to czynniki, które realnie wpływają na rozwój układu nerwowego, koncentrację, poczucie własnej wartości i zdolność radzenia sobie ze stresem. W Pana sytuacji kluczowa wydaje się dalsza, regularna współpraca z psychiatrą oraz kontynuowanie terapii, najlepiej takiej, która uwzględnia zarówno uzależnienie, jak i doświadczenia z dzieciństwa oraz objawy lękowe i psychotyczne. Proces uczenia się życia tu i teraz, nazywania emocji i reagowania na nie w bezpieczny sposób wymaga czasu.  

 

Opisane przez Pana objawy mogą mieć kilka źródeł jednocześnie. Mogą to być m.in. reakcje układu nerwowego po długim okresie używania ale też efekt dawnych traum i tego, że emocje przez lata były zamrażane i tłumione. Kiedy zaczynają się odblokowywać, organizm często reaguje bardzo intensywnie. To nie jest cofanie się, tylko być może właśnie trudny etap zdrowienia.

 

Warto też rozważyć konsultację neurologiczną. Przy tak długiej historii lęków, problemów z koncentracją, epizodów dezorganizacji myślenia, silnych reakcji somatycznych oraz wcześniejszego używania substancji psychoaktywnych, kontrola u neurologa może pomóc wykluczyć lub potwierdzić ewentualne podłoże neurologiczne części objawów.

Pozdrawiam i  życzę wszystkiego dobrego,
Karolina Grabka

Dagmara Łuczak

Dagmara Łuczak

Dzień dobry,

Dziękuję za ten opis. Jest w nim bardzo dużo cierpienia, ale też świadomości i realnej pracy nad sobą. To, co Pan przeżywa, nie wygląda na jedno zaburzenie, lecz na nakładanie się wielu czynników. Trudne dzieciństwo z lękiem i brakiem bezpieczeństwa. Długotrwałe tłumienie emocji. Wczesne sięgnięcie po używki. Nawracające epizody psychotyczne. To wszystko bardzo obciążyło układ nerwowy. Lęk, zamrożenie, chaos w głowie i wracanie myślami do przeszłości są reakcją organizmu, a nie Pana winą.


Istotne jest to, że przy abstynencji, lekach i terapii Pana stan się poprawia. To pokazuje, że układ nerwowy ma zdolność regeneracji, ale potrzebuje stabilności i czasu. Miesiąc bez używek to ważny krok, jednak przy takiej historii to nadal krótki okres. W tym czasie lęk, napięcie i głody są częste. Rozbieżne diagnozy mogą wynikać z tego, że objawy się zmieniały i były nasilane przez substancje psychoaktywne. Najważniejsze teraz konsekwentne trzymanie się  jednej ścieżki leczenia: abstynencji, stałego kontaktu z psychiatrą oraz terapii ukierunkowanej na traumę i regulację emocji. To, że Pan chodzi na mitingi, bierze leki, czyta, modli się, planuje pracę i sport, świadczy o zdrowej części Pana, która chce żyć. 


Proszę nie zostawać z tym sam. W razie nasilenia lęków lub myśli samobójczych proszę niezwłocznie szukać pomocy medycznej. 


Życzę powodzenia. 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Dziękujemy za wiadomość....za taką szczerą treść.  To, co Pan opisał, to ogromny ciężar, który niósł Pan od dziecka – i naprawdę widać ile już Pan zrobił, żeby z tego wyjść. Terapie, mitingi, leczenie, refleksja nad sobą, szukanie Boga, abstynencja, chęć powrotu do sportu… to nie są drobiazgi. To świadczy o ogromnej sile, nawet jeśli sam jej Pan nie czuje. Dziecko wychowujące się w atmosferze lęku, alkoholu i odrzucenia nie uczy się regulacji emocji, poczucia bezpieczeństwa ani własnej wartości. To nie jest Pana odpowiedzialność/wina, że później pojawiły się lęki, chaos w głowie, uzależnienia, problemy z tożsamością. To są bardzo częste konsekwencje traumy rozwojowej. Pana układ nerwowy przez lata żył w trybie przetrwania.... Dziś z tego, co Pan napisał (tj.lęk przed ludźmi, napięcie, nadwrażliwość, powrót myśli, zamrożone emocje, trudność bycia tu i teraz), bardzo pasuje do mechanizmów pourazowych i do długotrwałego stresu z dzieciństwa. W takich przypadkach objawy często falują – raz jest lepiej, raz gorzej – i to nie oznacza, że Pan się cofa, tylko że proces zdrowienia nie jest linią prostą.

 

Bardzo ważne jest też to, że zauważa Pan różnicę między funkcjonowaniem z używkami i bez nich. Miesiąc abstynencji to jeszcze bardzo świeży etap – układ nerwowy i psychika dopiero zaczynają się stabilizować. Głody, lęk, nadwrażliwość mogą się wtedy nasilać, ale to nie znaczy, że „leki nie działają” albo że wszystko stracone. To często część procesu zdrowienia. Czuję też, że ma Pan w sobie nadzieję i che Pan pracować, chodzić na treningi, rozwijać się, szukać sensu – to jest coś bardzo cennego. Brzmi Pan jak ktoś bardzo poraniony, ale też bardzo walczący. Co jest równie istotne: nie jest Pan swoją diagnozą. Diagnozy bywają różne, czasem sprzeczne a człowiek jest zawsze czymś więcej niż etykietką w dokumentacji medycznej. Dobrze, że szuka Pan wsparcia i mówi o tym głośno. To wymaga ogromnej odwagi! Życzę Panu, żeby z czasem coraz bardziej doświadczał Pan spokoju, stabilności i poczucia, że mas Pan wpływ na swoje życie. To jest możliwe, nawet, wtedy gdy droga bywa trudna i kręta.

 

Wszystkiego dobrego!

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Dobry wieczór,

Dziękuję, że tak szczery i szczegółowy opis historii. To, co Pan opisuje, pokazuje ogromną ilość doświadczeń, które były dla Pana bardzo obciążające. Od wczesnego lęku w domu, przez brak poczucia bezpieczeństwa, po długie lata radzenia sobie za pomocą używek. W tym sensie Pana reakcje nie są dziwne ani niezrozumiałe, tylko są reakcjami organizmu, który przez długi czas musiał funkcjonować w stresie i zagrożeniu.

To, co powiedziała Panu terapeutka o zamrożonych emocjach dobrze wpisuje się w to, co Pan opisuje: gdy jako dziecko nie ma się wsparcia w regulowaniu lęku, strachu czy wstydu, organizm uczy się tłumić, odcinać lub „zamrażać” reakcje, żeby przetrwać. Później w dorosłym życiu może to skutkować silnymi lękami, trudnością w reagowaniu w sytuacjach społecznych, napięciem w ciele czy poczuciem chaosu w głowie, zwłaszcza gdy do tego dochodzą używki.

Bardzo ważne jest to, że szuka Pan pomocy (leczenie psychiatryczne, terapia, mitingi), ma Pan okresy poprawy i wglądu oraz potrafi Pan łączyć swoje objawy z doświadczeniami z przeszłości i mimo nawrotów nie rezygnuje Pan z pracy nad sobą. To są realne zasoby, nawet jeśli w chwilach lęku trudno je poczuć. Jednocześnie warto jasno powiedzieć: przy tak złożonej historii (trauma rozwojowa, epizody psychotyczne, uzależnienia, farmakoterapia) forum nie zastąpi indywidualnej, stałej pracy terapeutycznej i psychiatrycznej. Objawy, które Pan opisuje teraz (silny lęk, unikanie ludzi, niepokój w ciele), mogą być związane m.in. z procesem zdrowienia z uzależnienia, reakcją organizmu na stres lub potrzebą korekty leczenia i to najlepiej omawiać na bieżąco z prowadzącymi specjalistami.

Na teraz najważniejsze wydaje się dalsze utrzymywanie abstynencji i kontaktu z grupą wsparcia, kontynuowanie leczenia psychiatrycznego (jeśli objawy się nasilają warto to zgłosić),spokojna, regularna terapia oraz dbanie o podstawy: sen, rytm dnia, ruch- nawet w małych dawkach. To, że ma Pan nadzieję i że „bywa neutralnie”, jest bardzo ważnym sygnałem. Często to właśnie od tych neutralnych momentów zaczyna się realna stabilizacja.

Życzę Panu dużo życzliwości wobec siebie w tym procesie. To, że droga jest nierówna, nie znaczy, że idzie Pan w złą stronę.
Wszystkiego dobrego i proszę dbać o siebie.

 

Pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholożka 

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,


jest to obraz bardzo wczesnej traumy, długotrwałego lęku i prób radzenia sobie z nim poprzez używki. Objawy, które Pan ma (lęk, chaos w myślach, nadwrażliwość, trudności w relacjach), są zrozumiałą reakcją układu nerwowego na lata przeciążenia, a nie „zepsuciem” czy brakiem charakteru. Najważniejsze jest to, że dziś Pan utrzymuje abstynencję, leczy się, chodzi na terapię i ma wgląd, to fundamenty zdrowienia. Proces będzie falował, leki czasem wymagają korekty, a emocje mogą wracać, ale kierunek jest dobry. Proszę nie zostawać z tym samemu i dalej opierać się na specjalistach oraz stałych formach wsparcia.


Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

internet

Darmowy test na uzależnienie od internetu (Kimberly Young)

Zobacz podobne

Mam dwie córeczki, męża, jestem zdrowa, ale nie umiem być szczęśliwa.
Dobry wieczór. Mam dwie córeczki, męża, jestem zdrowa, ale nie umiem być szczęśliwa. Czasami chciałabym zniknąć, chyba nikt by nie zauważył...
Czy jest możliwe prowadzenie psychoterapii 2 razy w miesiącu (chodzi o względy finansowe) czy ma to sens?
Czy jest możliwe prowadzenie psychoterapii 2 razy w miesiącu (chodzi o względy finansowe) czy ma to sens?
Dostałem diagnozę w wieku 38 lat, jednak chcę rozprawić się z sytuacją z przeszłości sprawiającą ogrom bólu, zanim uda mi się zająć diagnozą.
Dobry wieczór. Mam na imię Filip, lat 38. Moja najnowsza diagnoza to autyzm, choroba afektywnya dwubiegunowa, OCD. Leczę się od ponad 15 lat. Dzisiejszy wieczór spędzam na przemyślenia mojej obecnej sytuacji. Próbuję się pozbierać po bardzo burzliwym, wyniszczajacym związku. Niestety tak już mam, że póki nie rozliczę się w głowie z przeszłością nie będę w stanie ruszyć do przodu z własnym życiem. Moje pytanie: Czy byłem w toksycznym związku? Czy trafiłem na kobietę narcyza /manipulatora /borderline? Kilka faktów: -poznaliśmy się na stronie randkowej (po pewnym czasie okazało się że wiele informacji o sobie zmieniła na swoją korzyść, np to że jest mężatką). Gdybym o pewnych rzeczach wiedział wcześniej nie byłoby mowy o spotkaniu. -do pierwszego spotkania doszło po ok tygodniu pisania -pierwszy raz dostałem w twarz na pierwszej randce (stwierdziła, że "gapiłem się" na inną kobietę -na zakończenie pierwszego spotkania zaproponowała sex-grzecznie odmówiłem, nie było wyrzutów z tego powodu -na drugim spotkaniu powiedziała mi że mnie kocha -zamieszkaliśmy razem po około 50 dniach od poznania się -po 3-4 miesiącach była już w ciąży -powiedziała mi że regularnie zdradzała męża aby wymusić na nim rozstanie -przez cały okres naszego "bycia razem" regularnie korzystała ze strony randkowej -regularne awantury (rękoczyny, wyzwiska, niszczenie mieszkania, przedmiotów, sceny w miejscach publicznych, zrywanie relacji, nawet planowanie powrotu do męża) -sprawdzanie telefonu, podkradanie pieniędzy -regularnie zrywane i odnawiane kontakty z rodziną -wyrzucanie z domu (nawet do kilku nocy) -3 dzieci, każde z innym partnerem -praktykowanie okultyzmu (podobno z ofiarami ze zwierząt włącznie) -kompulsywne uprawianie sexu, wyzwiska, przemoc -policja i opieka społeczna była obecna wielokrotnie -prawdopodobnie anoreksja -kiedy było między nami dobrze było wspaniale -bombardowanie miłością Wszystko to odbywało się bez alkoholu i narkotyków. Ostatni raz widzieliśmy się pod koniec sierpnia ubiegłego roku. Od tego czasu próbuję się pozbierać, ale skala i intensywność wszystkich wydarzeń mnie przygniata. W jakiś niepojety sposób nawet tęsknię. Biorąc pod uwagę historie problemów psychicznych w mojej rodzinie już dawno podjąłem decyzję o nie posiadaniu dzieci. Niestety jest inaczej. Czasami chyba nawet żałuję. Ale kocham mojego synka ponad wszystko, siebie również. Szkoda, że tylko na odległość. Ale nie zamierzam się poddawać. Jest jedynym powodem dla którego nadal mieszkam w UK. Póki co staram się siebie naprawić. Dla Niego. Jest tego warty. Ma prawie 4 latka. Niedawno potwierdzono Jego autyzm.. Dziękuję Filip
Rozterki emocjonalne w związku: Czy moje wątpliwości oznaczają koniec miłości?
Witam, mam 16 lat i w ciągu trzech miesięcy jestem w relacji z chłopakiem. Zaczęło się od tego, że mój kolega mnie mu polecił i zaczęliśmy pisać. Potem nagle powiedział mi dzień przed spotkaniem że w sumie to ma dziewczynę ale to nie jest ważne ( dla kontekstu). Po kilku miesiącach bez kontaktu zdecydowałam się do niego napisać i okazało się że nie udało musi je z tą dziewczyną i cały czas w sumie było mu żal że tak mnie potraktował. Zaczęliśmy ze soba pisać bardziej czule i z takim większym natężeniem. Po dwóch tygodniach byliśmy już w związku z intymnością i tak dalej. Po jakimś czasie w tym związku zaczęły do mnie docierać słowa rówieśników że mój chłopak jest brzydki, przejęłam się tym i zaczęłam analizować. W tedy po raz pierwszy pojawiły się wątpliwości dotyczące moich uczuć do niego. Zerwałam z nim po kilku dniach bo nie chciałam żeby tracił na mnie czas i robić mu przykrości. To był impuls nie przemyślałam tego zerwania. Kiedy doszło do mnie co zrobiłam chciałam wrócić. Kłóciliśmy się było dużo przykrych sytuacji przez tydzień ale w końcu to ucichło. Wróciliśmy do siebie znowu bardzo szybko i impulsywnie. Przez ten cały czas sama nie wiedziałam czy go kocham czy nie. Moje myśli mnie cały czas męczyły potrzebowałam odpowiedzi tymbardziej że chciałam być z tym chłopakiem bo wiedziałam że jest dla mnie dobry i mnie kocha i czułam się przy nim bardzo dobrze. Ale tutaj znowu moja impulsywność wzięła górę i znowu z nim zerwałam (wiem bardzo mądre). Potraktowałam go okropnie po prostu i żałuję tego do dzisiaj tym bardziej że on nic biedny nie zrobił. Był chłopakiem idealnym. Dbał o mnie i kochał naprawdę. Kiedy zerwałam z nim ustaliliśmy że będziemy przyjaciółmi. Przez jakiś czas nie spotkaliśmy a ja starałam się siebie pozbierać. Warto też wspomnieć że chodzę na terapię dwa razy w tygodniu ze względu na moją już wyleczoną depresję i terapeutka zaleciła mi teraz pracowanie nad soba żebym sama ze soba czuła się dobrze i nie potrzebowała ludzi do ciekawego życia. Ale dobra do sedna… W tym czasie bez związku kiedy rzadziej się spotykaliśmy dużo sobie uświadomiłam. Zaczęłam odczuwać że moja potrzeba bliskości do niego cały czas to nie może być tylko uczucie potrzeby bliskości chłopaka ale coś więcej. Zaczęłam nawet myśleć o naszej przyszłości o czym wcześniej nie myślałam. Zaczęłam zauważać jaki jest przystojny i atrakcyjny. Na ten moment jesteśmy na etapie bez związku ale traktowania się jak w związku bo ciężko było nam dać czas i taką przestrzeń na traktowanie się bardziej z dystansem. Czuję że nie mogę przestać o nim myśleć (zresztą ani razu nawet jak zerwałam nie przestawałam o nim myśleć) i że naprawdę go kocham bo nie możliwe żebym cały czas myślała o kimś kto tak naprawdę ma być tylko moim obiektem poczucia bliskości ( nie wiem czy mówię dobzte…). Niby ja mam to wiedzieć co czuje bo nikt mi tego nie powie ale czasem kiedy jestem słabsza psychicznie to myślę sobie czy nasz związek ma jescze sens. Bo zerwałam z nim dwa razy i został przeze mnie bardzo zraniony, ja też trochę w emocjach się nasłuchałam więc nie wiem czy taką relacja ma sens tymbardziej że nje wiem czy mogłabym go od tak jescze naprawdę prawdziwie kochać skoro tak dligi miałam wątpliwości. Nie wiem nawet czy nie jestemy już zbyt zranieni tym co sie stało zeby to miało sens. Chciałbym poprosić o pomoc w uporządkowaniu moich myśli. Czy to że miałam wątpliwości mnie skreśla i czy to ze tak wiele głupich rzeczy się wydarzyło też nie skreśla tego że możemy być jescze razem długo szczęśliwi. Warto też podkreślić że często rozmawiamy z chłopakiem o tym co czujemy i on na ten moment jeys w stanie dla mnie czekac bo bardzo mnie kocha i ja mu ufam. Bardzo proszę o pomoc
Co zrobić, żeby się odblokować po ciężkim okresie?
Witam jestem alkoholikiem obecnie na terapi (grupa wsparcia) rozstałem się z żoną dwa miesiące temu była u nas bardzo napięta sytuacja która doprowadziła do rozstania po prostu nie potrafiliśmy ze sobą rozmawiać. Przez pierwszy miesiąc było wszystko ok nawet się cieszyłem bo zacząłem odpoczywać psychicznie bez niej ale drugi miesiąc przyniósł mi taką blokadę. Wracam bardzo szybko do domu po pracy siadam na łóżku i tak siedzę do godziny 21 nie robiąc dosłownie nic chociaż mam co robić prawdę mówiąc po prostu nie mam na nic ochoty nawet nie jem prócz śniadania w pracy nawet tv nie włączam. Po 21 kładę się spać i tak od miesiąca. Co mam zrobić żeby się odblokować i zacząć jakoś w miarę funkcjonowac?
współuzależnienie

Współuzależnienie - objawy, przyczyny i jak sobie z nim radzić

Współuzależnienie to poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne, fizyczne i relacje międzyludzkie wielu Polaków. Jeśli podejrzewasz ten problem u siebie lub bliskich, warto poszukać profesjonalnej pomocy. Sprawdź, co musisz wiedzieć.