Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak przezwyciężyć traumatyczną przeszłość i uzależnienia?

Dobry wieczór.Postaram się napisać w skrócie co mnie trapi.Jestem facetem mam 27 lat.Za dziecka w domu był alkohol.Pamiętam tylko , że patrzyłem na osobę z rodziny jak piła i bałem się.Mówiono mi , że jestem do niczego itp i takie mam zdanie o sobie , ale mniej jestem rygorystyczny dla siebie niż kiedyś.Wszystko dusiłem w sobie i bardzo to przeżywałem co się działo.Osoba ta nie piła codziennie i były też dobre chwile , ale bardzo słabo je pamiętam.Miałem problemy z nauką na niczym się nie mogłem skupić.Na treningach sportowych rezygnowałem , bo wydawało mi się , że każdy się na mnie patrzy i coś gada na mnie , ale też byłem leniwy , ale to lenistwo było przez to , że miałem bardzo ciężką głowę i się martwiłem o bliską osobę w domu oraz bałem się wszystkiego tak mi się wydaje.Chwilę później przeprowadziłem się na inne osiedle gdzie byłem wyśmiewany , obrażany, nie akceptowany, ale było powiedzmy trzy osoby , które dawały mi "szansę".Bałem się wychodzić z domu itp.Ale na tym nowym osiedlu już nie było w domu alkoholu chyba albo przez chwilę tylko.W szkole podstawowej wyżywałem się na słabszych osobach.Z chęcią uczęszczałem na lekcje sportowe i chodziłem na zawody.Jak pisałem wcześniej miałem problemy z nauką i w klasie się ze mnie śmiali i mocno to przeżywałem , a reagowałem agresją do tych ludzi oczywiście słabszych ode mnie.Wydaję mi się , że mimo tego wszystkiego w miarę funkcjonowałem.W wieku 14 lat sięgnąłem po narkotyki i alkohol , sport poszedł na bok.Wszystkie moje schorzenia odczuwałem dużo mocniej.Po jakimś czasie odstawiłem i wracałem do tego.W wieku 20 lat dostałem mocny schiz , że ludzie chcą mnie zabić itp a nikomu nic nie zrobiłem, uciekałem z domku pracowniczego i spałem na ulicy.Trzęsłem się w domu , depresja , lęki straszne , niepokoje , myśli samiobójcze itp.Poszedłem po leki było lepiej , później wróciłem do używek i po nie długim czasie znów to samo.Dostałem Olanzapinę i pomogła , ale byłem wypłukany z emocji.Terapia od uzależnień w tym czasie i mitingi.Po 2 latach odstawiłem leki i po jakimś czasie przez różne sytuację zacząłem pić i coś tam brać.Znów zły stan psychiczny.Wracam do leków tym razem Seronil i kurde petarda życie , zacząłem odczuwać emocje , cieszyć się , skupiałem się , myślałem , chęci do życia wszystkie problemy znikły i jeszcze terapia u Pani Psycholog która też pomogła , ale po terapii i przez leki tak się dobrze czułem , że sięgnąłem po używki trwało to rok tylko przy poście wielkanocnym 2 miesiące przerwy i później terapia miesiąc przerwy od używek przy tym leki zażywałem i czułem się normalnie , ale nie tak jak przy samych lekach.Teraz nie zażywam miesiąc ponad używek,zażywam leki , chodzę na mitingi ,ale chyba leki nie działają , dzisiaj dostałem lęki , niepokój chyba głody mam.Widziałem jakiś ludzi i szedłem w drugą stronę, w kebabie zaczepił mnie piany człowiek i cały się trzęsłem i bałem.Na terapi powiedziano mi , że mam zamrożone emocje przez dzieciństwo dlatego nie umiem zareagować w stanie zagrożenia.Ogólnie przez lata duszę wszystko w sobie i boję się powiedzieć swoje zdanie itp.Jak byłem u różnych lekarzy to stwierdzono mi autyzm , narcyzm, somatyzację , a najwięcej lekarzy schizofrenię.Mam straszny harmider na głowie , nie umiem skupić się na niczym i wracam do przeszłości albo przyszłości , uczę się życia tu i teraz.Są momenty ,że jest neutralnie i czasem utworzę pozytywną myśl.Czytam książki , wykonuje życiowe obowiązki i zaraz zaczynam pracę i chcę na treningi sportowe iść no i mitingi uczęszczam.Przez terapię , książki , abstynencję i filmiku na youtubie trochę zrozumiałem swoje problemy i jest lżej.Napisałem w większym skrócie , ale nie wiem czy wszystko , a no i jeszcze od 13 roku życia uzależnienie od masturbacji , ale już jest dużo lepiej niż było , pani psycholog powiedziała , że to przez to co się działo w mojej głowie regulowałem sobie emocje tym.Modlę się do Boga , chodzę do kościoła i momentami jest mi lżej.Mam w sobie dużo nadzieji , ale moim największym przekleństwem jest moja głowa i emocje.Za dziecka było jak było , ale uważam , że gdyby nie używki w tak młodym wieku przez tyle lat to moje życie było by piękne.Proszę o jakąś odpowiedź sam nie wiem czego oczekuję.Wszystkiego dobrego.
User Forum

Anonimowo

3 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

   Dziękuję, że podzieliłeś się swoją historią. To musiało wymagać dużo odwagi. Widzę, jak bardzo walczysz z traumą z dzieciństwa, uzależnieniami, lękami i chaosem w głowie, a jednocześnie robisz konkretne kroki: terapia, mitingi, leki, abstynencja, modlitwa, książki i plany powrotu do sportu. To pokazuje Twoją siłę i nadzieję, którą sam widzisz. Nie jesteś "do niczego".  Twoje działania to dowód na odwrotność.

  Twoja relacja z alkoholem w domu, strach, duszenie emocji i poczucie bycia obserwowanym brzmi jak klasyczne objawy traumy rozwojowej. Dzieci w takich środowiskach często "zamrażają" emocje, co prowadzi do problemów z koncentracją, agresji wobec słabszych i unikania świata. To nie lenistwo, a mechanizm obronny gdy mózg w trybie przetrwania nie skupia się na nauce czy sporcie. Diagnozy (autyzm, narcyzm, schizofrenia) wskazują na złożony obraz, ale wiele pasuje do PTSD, zaburzeń lękowych lub spektrum autyzmu z wtórnymi objawami po używkach. Używki od 14 lat nasiliły wszystko, tworząc cykl: stres -substancje - psychozy/depresja - leki.

 Seronil (fluwoksamina) działa na serotoninę, dając ulgę w lękach i emocjach, ale po roku abstynencji organizm może się przyzwyczaić i wtedy dawka wymaga korekty. To jest częste przy lekach, wiec nie jest to powd do niepokoju, ale trzeba to skonsultować.  Głody (lęki, trzęsienie, unikanie ludzi) to typowy objaw odstawienia po używkach, zwłaszcza z terapią, gdzie emocje "odmrażają się" i zalewają. To nie regres, a znak postępów a ciało przetwarza zaległości. Olanzapina wcześniej tłumiła emocje, Seronil je odblokował, stąd euforia, ale i nawroty przy używkach.

  To co teraz napisze jest BARDZO WAŻNE!!!! Umów się pilnie na wizytę psychiatryczną i opisz dzisiejsze lęki i głody. Poproś o ocenę dawki Seronilu lub dodatek (np. coś na lęk jak hydroksyzyna krótkoterminowo). Nigdy nie odstawiaj sam ani nie modyfikuj dawki leku. Kontynuuj terapię. Techniki jak DBT (dialektyczno-behawioralna) uczą regulacji. Na zamrożone emocje: pisz dziennik (co czuję w ciele?).

Mitingi super, ale dodaj sponsora AA/NA dla głodów. Sport (treningi) to złoto: endorfiny stabilizują mózg, jak w dzieciństwie przed używkami. Bardzo, ale to bardzo zalecam. 

Jako osoba wierząca masz wielki oręż w postaci modlitwy plus  do tego dodaj10 min medytacji . Dzień to obowiązki plus jedna pozytywna myśl (np. "Dzisiaj zrobiłem X"). Nagradzaj siebie za to co zrobiłeś, skupiaj się na pozytywach. 

Wieczór: unikaj YouTube przed snem, zamiast tego wyrabiaj nawyk czytania (polecam "Ciało pamięta" van der Kolka na traumę). Jak powiedziała psycholog masturbacja to regulacja jednak redukuj stopniowo, zastępując sportem lub hobby. Masz już narzędzia (terapia, wiara, abstynencja), by przełamać "przekleństwo głowy".  Używki z młodości to nie wyrok, wiele osób odbudowuje życie po podobnych doświadczeniach . Jesteś na dobrej drodze, a nawroty to lekcje, nie porażki i tak do tego podejdź.

 

Życzę szybkiego powrotu do zdrowia. 

 

 


3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

Dziękuję za podzielenie się historią. Alkohol w domu, lęk, poczucie bycia nieważnym i gorszym, brak stabilnego wsparcia oraz konieczność tłumienia wszystkiego w sobie to czynniki, które realnie wpływają na rozwój układu nerwowego, koncentrację, poczucie własnej wartości i zdolność radzenia sobie ze stresem. W Pana sytuacji kluczowa wydaje się dalsza, regularna współpraca z psychiatrą oraz kontynuowanie terapii, najlepiej takiej, która uwzględnia zarówno uzależnienie, jak i doświadczenia z dzieciństwa oraz objawy lękowe i psychotyczne. Proces uczenia się życia tu i teraz, nazywania emocji i reagowania na nie w bezpieczny sposób wymaga czasu.  

 

Opisane przez Pana objawy mogą mieć kilka źródeł jednocześnie. Mogą to być m.in. reakcje układu nerwowego po długim okresie używania ale też efekt dawnych traum i tego, że emocje przez lata były zamrażane i tłumione. Kiedy zaczynają się odblokowywać, organizm często reaguje bardzo intensywnie. To nie jest cofanie się, tylko być może właśnie trudny etap zdrowienia.

 

Warto też rozważyć konsultację neurologiczną. Przy tak długiej historii lęków, problemów z koncentracją, epizodów dezorganizacji myślenia, silnych reakcji somatycznych oraz wcześniejszego używania substancji psychoaktywnych, kontrola u neurologa może pomóc wykluczyć lub potwierdzić ewentualne podłoże neurologiczne części objawów.

Pozdrawiam i  życzę wszystkiego dobrego,
Karolina Grabka

3 miesiące temu
Dagmara Łuczak

Dagmara Łuczak

Dzień dobry,

Dziękuję za ten opis. Jest w nim bardzo dużo cierpienia, ale też świadomości i realnej pracy nad sobą. To, co Pan przeżywa, nie wygląda na jedno zaburzenie, lecz na nakładanie się wielu czynników. Trudne dzieciństwo z lękiem i brakiem bezpieczeństwa. Długotrwałe tłumienie emocji. Wczesne sięgnięcie po używki. Nawracające epizody psychotyczne. To wszystko bardzo obciążyło układ nerwowy. Lęk, zamrożenie, chaos w głowie i wracanie myślami do przeszłości są reakcją organizmu, a nie Pana winą.


Istotne jest to, że przy abstynencji, lekach i terapii Pana stan się poprawia. To pokazuje, że układ nerwowy ma zdolność regeneracji, ale potrzebuje stabilności i czasu. Miesiąc bez używek to ważny krok, jednak przy takiej historii to nadal krótki okres. W tym czasie lęk, napięcie i głody są częste. Rozbieżne diagnozy mogą wynikać z tego, że objawy się zmieniały i były nasilane przez substancje psychoaktywne. Najważniejsze teraz konsekwentne trzymanie się  jednej ścieżki leczenia: abstynencji, stałego kontaktu z psychiatrą oraz terapii ukierunkowanej na traumę i regulację emocji. To, że Pan chodzi na mitingi, bierze leki, czyta, modli się, planuje pracę i sport, świadczy o zdrowej części Pana, która chce żyć. 


Proszę nie zostawać z tym sam. W razie nasilenia lęków lub myśli samobójczych proszę niezwłocznie szukać pomocy medycznej. 


Życzę powodzenia. 

3 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Dziękujemy za wiadomość....za taką szczerą treść.  To, co Pan opisał, to ogromny ciężar, który niósł Pan od dziecka – i naprawdę widać ile już Pan zrobił, żeby z tego wyjść. Terapie, mitingi, leczenie, refleksja nad sobą, szukanie Boga, abstynencja, chęć powrotu do sportu… to nie są drobiazgi. To świadczy o ogromnej sile, nawet jeśli sam jej Pan nie czuje. Dziecko wychowujące się w atmosferze lęku, alkoholu i odrzucenia nie uczy się regulacji emocji, poczucia bezpieczeństwa ani własnej wartości. To nie jest Pana odpowiedzialność/wina, że później pojawiły się lęki, chaos w głowie, uzależnienia, problemy z tożsamością. To są bardzo częste konsekwencje traumy rozwojowej. Pana układ nerwowy przez lata żył w trybie przetrwania.... Dziś z tego, co Pan napisał (tj.lęk przed ludźmi, napięcie, nadwrażliwość, powrót myśli, zamrożone emocje, trudność bycia tu i teraz), bardzo pasuje do mechanizmów pourazowych i do długotrwałego stresu z dzieciństwa. W takich przypadkach objawy często falują – raz jest lepiej, raz gorzej – i to nie oznacza, że Pan się cofa, tylko że proces zdrowienia nie jest linią prostą.

 

Bardzo ważne jest też to, że zauważa Pan różnicę między funkcjonowaniem z używkami i bez nich. Miesiąc abstynencji to jeszcze bardzo świeży etap – układ nerwowy i psychika dopiero zaczynają się stabilizować. Głody, lęk, nadwrażliwość mogą się wtedy nasilać, ale to nie znaczy, że „leki nie działają” albo że wszystko stracone. To często część procesu zdrowienia. Czuję też, że ma Pan w sobie nadzieję i che Pan pracować, chodzić na treningi, rozwijać się, szukać sensu – to jest coś bardzo cennego. Brzmi Pan jak ktoś bardzo poraniony, ale też bardzo walczący. Co jest równie istotne: nie jest Pan swoją diagnozą. Diagnozy bywają różne, czasem sprzeczne a człowiek jest zawsze czymś więcej niż etykietką w dokumentacji medycznej. Dobrze, że szuka Pan wsparcia i mówi o tym głośno. To wymaga ogromnej odwagi! Życzę Panu, żeby z czasem coraz bardziej doświadczał Pan spokoju, stabilności i poczucia, że mas Pan wpływ na swoje życie. To jest możliwe, nawet, wtedy gdy droga bywa trudna i kręta.

 

Wszystkiego dobrego!

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

3 miesiące temu
Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Dobry wieczór,

Dziękuję, że tak szczery i szczegółowy opis historii. To, co Pan opisuje, pokazuje ogromną ilość doświadczeń, które były dla Pana bardzo obciążające. Od wczesnego lęku w domu, przez brak poczucia bezpieczeństwa, po długie lata radzenia sobie za pomocą używek. W tym sensie Pana reakcje nie są dziwne ani niezrozumiałe, tylko są reakcjami organizmu, który przez długi czas musiał funkcjonować w stresie i zagrożeniu.

To, co powiedziała Panu terapeutka o zamrożonych emocjach dobrze wpisuje się w to, co Pan opisuje: gdy jako dziecko nie ma się wsparcia w regulowaniu lęku, strachu czy wstydu, organizm uczy się tłumić, odcinać lub „zamrażać” reakcje, żeby przetrwać. Później w dorosłym życiu może to skutkować silnymi lękami, trudnością w reagowaniu w sytuacjach społecznych, napięciem w ciele czy poczuciem chaosu w głowie, zwłaszcza gdy do tego dochodzą używki.

Bardzo ważne jest to, że szuka Pan pomocy (leczenie psychiatryczne, terapia, mitingi), ma Pan okresy poprawy i wglądu oraz potrafi Pan łączyć swoje objawy z doświadczeniami z przeszłości i mimo nawrotów nie rezygnuje Pan z pracy nad sobą. To są realne zasoby, nawet jeśli w chwilach lęku trudno je poczuć. Jednocześnie warto jasno powiedzieć: przy tak złożonej historii (trauma rozwojowa, epizody psychotyczne, uzależnienia, farmakoterapia) forum nie zastąpi indywidualnej, stałej pracy terapeutycznej i psychiatrycznej. Objawy, które Pan opisuje teraz (silny lęk, unikanie ludzi, niepokój w ciele), mogą być związane m.in. z procesem zdrowienia z uzależnienia, reakcją organizmu na stres lub potrzebą korekty leczenia i to najlepiej omawiać na bieżąco z prowadzącymi specjalistami.

Na teraz najważniejsze wydaje się dalsze utrzymywanie abstynencji i kontaktu z grupą wsparcia, kontynuowanie leczenia psychiatrycznego (jeśli objawy się nasilają warto to zgłosić),spokojna, regularna terapia oraz dbanie o podstawy: sen, rytm dnia, ruch- nawet w małych dawkach. To, że ma Pan nadzieję i że „bywa neutralnie”, jest bardzo ważnym sygnałem. Często to właśnie od tych neutralnych momentów zaczyna się realna stabilizacja.

Życzę Panu dużo życzliwości wobec siebie w tym procesie. To, że droga jest nierówna, nie znaczy, że idzie Pan w złą stronę.
Wszystkiego dobrego i proszę dbać o siebie.

 

Pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholożka 

3 miesiące temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,


jest to obraz bardzo wczesnej traumy, długotrwałego lęku i prób radzenia sobie z nim poprzez używki. Objawy, które Pan ma (lęk, chaos w myślach, nadwrażliwość, trudności w relacjach), są zrozumiałą reakcją układu nerwowego na lata przeciążenia, a nie „zepsuciem” czy brakiem charakteru. Najważniejsze jest to, że dziś Pan utrzymuje abstynencję, leczy się, chodzi na terapię i ma wgląd, to fundamenty zdrowienia. Proces będzie falował, leki czasem wymagają korekty, a emocje mogą wracać, ale kierunek jest dobry. Proszę nie zostawać z tym samemu i dalej opierać się na specjalistach oraz stałych formach wsparcia.


Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

3 miesiące temu
pracoholizm

Darmowy test na uzależnienie od pracy (aut. Bryan E. Robinson)

Zobacz podobne

Fobia społeczna czy osobowość unikająca?
Czy można mieć fobię społeczną od zawsze? Czy może jak ktoś ma to od kiedy pamięta, to wtedy jest to osobowość unikająca? A depresja - czy może być przewlekła? Czy może jeśli trwa bez przerw, to wtedy jest to dystymia?
Prokrastynacja snu. Nie chcę iść spać, żeby dzień się nie skończył. Po pracy jestem nieproduktywna, jestem zmęczona.

Mam trudności z regularnym snem. A dokładniej z kładzeniem się spać o "normalnej" godzinie, bo nie chcę, żeby dzień się kończył i tylko to przeciągam. 

Jestem osobą młodą, ale bez dzieci. Pracuję standardowo 7-15. Wracam z pracy i idę z psami na spacer. Po południu nie mam na nic siły ani chęci. Czasami zdarzy mi się popołudniowa drzemka, ale staram się ich unikać, żeby nie zaburzać snu. Natomiast jak nie śpię to i tak nie robię nic konkretnego - zazwyczaj jest to scrollowanie social mediów, bo na nic innego nie mam siły. Książka wymaga skupienia, a siłowni czy innych takich zajęć nie lubię i nie mam sił. Jedynie spacery. Minie kilka godzin aż trochę "odsapnę" i wtedy mam większe chęci i siły. Ogólnie zaczynam prowadzić jakieś życie dopiero po 19. Często zanim skończę (np sprzątać albo coś obejrzeć lub poczytać) to jest godzina 21/22. Wtedy sobie jeszcze muszę odsapnąć. Potem spacer z psami. Zanim zrobie sobie jedzenie do pracy oraz się wykąpię to zazwyczaj jest 23/24. Mimo że wiem, że jest późno i prawdopodobnie się nie wyśpię do pracy to jeszcze scrolluję social media. I ogólnie jest mi szkoda tego czasu tuż po pracy, który nie jest wykorzystany - tak naprawdę ani na odpoczynek, ani na hobby, ani na nic produktywnego w domu. A wieczorem maksymalnie opóźniam to kiedy się położę, bo nie chcę, żeby ten dzień się kończył. I nie chcę znów zaczynać nowego i odhaczać wszystkich obowiązków. Nie wiem jak zapanować nad planem dnia.

Jak poradzić sobie z natłokiem myśli i stresem za granicą?
Dzień dobry pracuje za granicą i nie mam możliwości powrotu do Polski w tej chwili wiele lat byłem uzależniony od narkotyków i masturbacji mam ogromny natłok myśli z którym nie daje rady jak radio które nie da się wyłączyć biorę leki antydepresyjne które przepisał mi lekarz tu na miejscu po atakach paniki w wielu sytuacjach czuję ogromny stres czy poleci mi ktoś jakąś poradnię online czy jest sens podjąć taką terapię ? Nie mam uzależnień prócz kawy i papierosów funkcjonuje normalnie praca siłka
Wyolbrzymianie wszystkiego niepotrzebne i nieuzasadnione zamartwianie się wszystkim Panika , płacz przed np. badaniem Niewykonane czynnosci np. żeby dzieci umyły ręce, przebrały się doprowadzające do dużego stresu i nerwów. Zapominanie : np. o tym co mówiła dana osoba np. dnia poprzedniego, albo że coś pokazywała komuś. O czym to może świadczyć? Siostra miewa takie epizody , niestety nie wiem jak przekonać ją na wizytę u specjalisty, ona problemu nie widzi.
Związek na odległość a brak kontaktu i bliskości
Witam, jestem w zwiazku na odleglosci prawie 1,5 roku… zawsze brakowalo mi kontaktu, czulosci i bliskosci. Ona ma 2 dzieci, ktore sa dla niej calym swiatem. Ostatni czas jest dla mnie dramatem i wiem od razu, ze: “tez moge sie odewac”. W przedostatnia sobote w nocy zepsulo mi sie auto napisalem do niej w nocy, ze auto przestalo jechac jestem zmeczony, zostaje na noc u kolegi bo nie mam jak wracac czuje sie wlfatalnie, dostalem odpowiedz z rana “widze, ze impreza byla gruba”. Ona wiecznie opowiada o tym jak ja nie potrafie wspierac - ja wspieram logika, dzialaniem a ona potrzebuje emocji. Ok nie wazne jakos sie dogadalismy… zadzwonilem wieczorem bo dzien wczesniej nie bylo jakos rozmawiac bylem na urodzinach. Kolejny dzien… wieczorem chcialem porozmawiac ale kiedy zadzwonilem wieczorem nie odebrala bo byla na treningu wiec poszedlem spac - chcialem wsparcia, trudno nie dostalem. Dzien kolejny - wtorek… z rana sie nie odezwalem czy dojechalem do pracy - byla o to troche zla bo sie martwila - przeprosilem (aczkolwiek przywitalem sie jakcodzien przed wyjsciem do pracy). Wieczorem kiedy chcialem porozmawiac, bylem wczesniej na rowerze z dziecmi brata wysylalem jej zdjecia. Telefon mi upadl i troche mnie to zmartwilo bo sie uszkodzil - napisalem jej to… i otrzymalem wiadomosc ze tak to jest jak sie cyka fotki - napisalem sarkastycznie dziekuje za wsparcie. Odpowiedz po czasie “czuje sie zle dobranoc”. Wiec kolejny dzien bez kontaktu telefonicznego… sroda… spytalem jak ona ze zle, rozmawialismy, ze jej sie nie uklada w pracy okolo 15 ostatnia jej wiadomosc potem cisza. Napisalem, zeby wyslala mi CV bo chce jej pomoc w szukaniu nowej pracy - nie odczytala… i do konca dnia sie nie odzwala a zawsze piszemy chociaz dobranoc. Rano napisala dzien dobry- ja poirytowany zapytalem dlaczego sie nie odzywala? Ona wyslala zrzut ekranu na ktorym byla moja wiadomosc i napisala ze to ja sie nie odzywalem… napisalem “jak widac to ja sie odzywalem…” na to dostalem odpowiedz “mam problem z dzieckiem biegamy po lekarzach, nie potrzebuje twoich dram daruj sobie”. Zabolalo mnie, ze w przypadku problemu zdrowotnego dziecka nawet nie wyslala o tym krotkiej wiadomosci tylko uciela kontakt. Kolejny dzien bez rozmowy… piatek byla z synem na silowni - mialem tego dosyc wszystkiego sam juz wieczorem nie zadzwonilem, zreszta jak ostatnie kilka dni. Sobota wyjechala na turniej dziecka do Krakowa z kolezanka. Pisalismy troche… wieczorem mimo, ze bylem zniechęcony zadzwonilem ale po 10 minutach mnie zbyla bo kolezanka chciala do lazienki… rozmowa byla oschla bez czulosci bardziej z uszczypliwosciami zakonczona czule “w kontakcie” a przed tym jako ze mialem kolonoskopie i diete od ktorej zle sienczulem “od diety jeszcze nikt nie umarl” . Zdolowalo mnie to juz maksymalnie, nie slyszalem kocham od tygodnia - to potrafi mowic tylko dzieciom kilka razy dziennie. Mimo to oschle pisalismy ze soba… - w poniedzialek rano napisala powodzenia co do badania… popisalismy wieczorem ja juz nie mialem ochoty dzwonic bo czuje sie jakbym prosil o to jak pies… napisalem dluzsza wiadomosc… zero odzewu… kolo 23 napisalem wiec dobranoc i dostalem odpowiedz dobranoc bez odniesienia sie do moich wiadomosci. Sa swieta mam przyjechac ale czuje ze moj rozum przegrywa z emocjami widze ze to bez sensu mecze sie… i zaczynam obwiniac siebie “przeciez tez moge zadzwonic okazac czulosc”. Mysle o zakonczeniu relacji ale pojawiaja sie wyrzuty sumienia, tesknota i cierpienie… tlumacze sobie, ze ona jest takim typem czlowieka ze potrz buje wiecej przestrzeni mniej czulosci - ona twierdzi odwrotnie… jestem zalamany czuje ze wyjazd to glupota… nie raz mowilem, ze potrzebuje kontaktu, kocham Cie inicjatywy i zaangazowania 50/50… i nic i nie wiem dlaczego w to brne… przypominam sobie piekne slowa i momenty…
zakupoholizm

Zakupoholizm – objawy, przyczyny i sposoby leczenia

Zakupoholizm to uzależnienie behawioralne o destrukcyjnym wpływie na życie osobiste i finanse. Charakteryzuje się kompulsywną potrzebą robienia zakupów pomimo negatywnych konsekwencji. Poznaj jego objawy, przyczyny i skuteczne metody leczenia.