
- Strona główna
- Forum
- inne, zaburzenia nastroju, zaburzenia neurologiczne, zaburzenia osobowości
- Jak mam myśleć, jak...
Jak mam myśleć, jak nie mam żadnych myśli w głowie?
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz
Dzień dobry,
z tego co Pani pisze, to jednak jakaś myśl się pojawia - myśl o braku myśli. Ale jeśli te doświadczenia obcości własnych myśli itp. pojawiły się nagle, radziłabym skonsultować się ze specjalistą.
Pozdrawiam
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Kaja Tchórzewska
Witaj Asia,
rozumiem, że doświadczasz czegoś w rodzaju braku myśli w głowie. W takiej sytuacji warto skoncentrować się na Twoich emocjach i uczuciach. Czy czujesz się np. przygnębiona, zestresowana, smutna, czy może po prostu zrelaksowana i wyciszona? Czy w związku z brakiem myśli który odczuwasz, pojawiają się u Ciebie jakieś odczucia, emocje a może nawet jakieś mniej lub bardziej określone myśli z tym związane?
Możesz również skorzystać technik, takich jak praktyka uważności. Uważność pozwala skupić się na teraźniejszym momencie i zwiększyć świadomość tego, co się dzieje wokół nas. Możemy skoncentrować się na oddychaniu, zmysłach i obserwować, jakie myśli i uczucia mogą się pojawiać.
Jeśli jednak ten stan utrzymuje się i utrudnia Ci codzienne funkcjonowanie, warto skonsultować się z profesjonalistą, takim jak psycholog lub psychoterapeuta. Specjalista będzie w stanie pomóc Ci zgłębić tę sytuację i opracować strategie dostosowane do Twoich indywidualnych potrzeb.
Pozdrawiam Cię,
Kaja

Zobacz podobne
Dzień dobry,
zadałam tutaj kilkanaście dni temu pytanie, czy psychoterapeutka, która zadała pytanie, dlaczego moja mama późno mnie urodziła, zachowała się wobec mnie etycznie. Usłyszałam odpowiedzi, że jest to normalny etap procesu terapeutycznego - pytanie o wywiad rodzinny. Mnie jednak chodziło nie o samo pytanie o rodzinę, a o założenie, jakie jest zawarte w tym pytaniu- że istnieje jedna właściwa formą życia, jaką jest urodzenie dziecka "o czasie". Jednak dlaczego takie pytanie pada? Wyobraźmy sobie odwrotną sytuację - gdyby grupa mniejszościową narzucała presję grupie większościowej. Na przykład gdyby kobieta, która w latach 90. urodziła dziecko po 30, bo studiowała, zapytała swoją koleżankę, która urodziła dziecko "o czasie" i zgodnie z ówczesną "normą statystyczną" nie studiowała, "dlaczego urodziłaś dziecko zamiast studiować? Edukacja to podstawa!". Wszyscy oburzylibysmy się na takie przekraczanie granic. Dlaczego oburzamy się, gdy grupa mniejszościowa wywiera presję większości, a nie oburzamy się, gdy grupa większościową narzuca presję mniejszości? Wtedy jest to "normalny etap procesu terapeutycznego". Co w tym złego, że ktoś jest w statystycznej mniejszości? Osoby,które czytają książki w Polsce, też są w statystycznej mniejszości, czy również należy im zadawać pytania typu: "dlaczego czytasz książki, przecież większość społeczeństwa w Polsce nie czyta?". Boli mnie to, że bycie w mniejszości jest napiętnowane.
Czy wie ktoś, jak wygląda klinika psychiatrii dzieci i młodzieży w szpitalu klinicznym im. Karola Jonschera w Poznaniu? Jakie zajęcia się tam odbywają? Jak wygląda pobyt? Jak często jest psychoterapia?

