
- Strona główna
- Forum
- inne, zaburzenia nastroju, zaburzenia neurologiczne, zaburzenia osobowości
- Jak mam myśleć, jak...
Jak mam myśleć, jak nie mam żadnych myśli w głowie?
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz
Dzień dobry,
z tego co Pani pisze, to jednak jakaś myśl się pojawia - myśl o braku myśli. Ale jeśli te doświadczenia obcości własnych myśli itp. pojawiły się nagle, radziłabym skonsultować się ze specjalistą.
Pozdrawiam
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Kaja Tchórzewska
Witaj Asia,
rozumiem, że doświadczasz czegoś w rodzaju braku myśli w głowie. W takiej sytuacji warto skoncentrować się na Twoich emocjach i uczuciach. Czy czujesz się np. przygnębiona, zestresowana, smutna, czy może po prostu zrelaksowana i wyciszona? Czy w związku z brakiem myśli który odczuwasz, pojawiają się u Ciebie jakieś odczucia, emocje a może nawet jakieś mniej lub bardziej określone myśli z tym związane?
Możesz również skorzystać technik, takich jak praktyka uważności. Uważność pozwala skupić się na teraźniejszym momencie i zwiększyć świadomość tego, co się dzieje wokół nas. Możemy skoncentrować się na oddychaniu, zmysłach i obserwować, jakie myśli i uczucia mogą się pojawiać.
Jeśli jednak ten stan utrzymuje się i utrudnia Ci codzienne funkcjonowanie, warto skonsultować się z profesjonalistą, takim jak psycholog lub psychoterapeuta. Specjalista będzie w stanie pomóc Ci zgłębić tę sytuację i opracować strategie dostosowane do Twoich indywidualnych potrzeb.
Pozdrawiam Cię,
Kaja

Zobacz podobne
Dzień dobry. Od kilku lat, przed zaśnięciem, na plaży, kiedy po prostu leżę i nic nie robię, lubię myśleć, że mieszkam w domu z całą moją rodziną. Mamy w nim bardzo dużo zapasów, przeróżnych, a dookoła jest albo sroga zima (ale taka, że drzwi nie można otworzyć), ale jakiś ogólny, narzucony w sumie nie wiem przez kogo zakaz wychodzenia z domu. Dokładniej sytuacje, kiedy nie możemy wyjść z tego domu. Musimy, być tam wszyscy razem, żyjemy normalnie, jest wesoło, razem spędzamy czas. Czasami dochodzi do tego jeszcze choroba wszystkich domowników (zwykła grypa). Wtedy ja muszę się nimi wszystkimi opiekować. Wyobrażam sobie wielką sofę, na której wszyscy leza, przykryciem kocami, a ja się nimi opiekuje. Te wyobrażenia są mile, przyjemne, ale zastanawiam się, skąd to się u mnie wzięło, czy to świadczy, że coś mam do przepracowania, coś się ze mną dzieje?

