Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak skutecznie radzić sobie ze stresem i tłumionymi emocjami?

Jak sobie radzić ze stresem i tłumieniem emocji?
User Forum

Mati

6 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

Radzenie sobie ze stresem i tłumionymi emocjami wymaga cierpliwości i regularnej pracy nad sobą. Pomocne może być nauczenie się rozpoznawania emocji, nazywania ich i dawania sobie prawa do ich przeżywania. Warto szukać bezpiecznego miejsca, gdzie można je wyrazić, np. w rozmowie z kimś bliskim lub przez pisanie dziennika. Ruch, oddech, kontakt z ciałem i techniki relaksacyjne także mogą pomóc. Jeśli trudności się nasilają, warto rozważyć wsparcie psychologa lub psychoterapeuty, by odzyskać dostęp do siebie i własnych emocji.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Justyna Bejmert

Psycholog

6 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Brożyna

Katarzyna Brożyna

Drogi Mati,

Nie każdy potrafi nazwać to, co się w nim dzieje. A Ty nie tylko to robisz, ale też szukasz sposobów, by lepiej sobie radzić – to naprawdę ważne.


 

W nurcie TSR nie skupiamy się na tym, jak „zlikwidować” stres czy emocje, bo one są częścią naszego życia, ale na tym, jak odzyskiwać wpływ i korzystać z własnych sposobów, które już kiedyś działały. Emocji nie trzeba tłumić, wystarczy znaleźć bezpieczny sposób, by je wyrażać i zrozumieć, co chcą nam powiedzieć.
 

Pozwól, że zadam Ci dwa pytania, które mogą otworzyć nowe perspektywy:
 

1. Kiedy ostatnio poradziłaś sobie z trudną emocją w sposób, który choć trochę Ci pomógł. Co wtedy zrobiłeś inaczej?

2. Gdyby jutro stres był o 10% mniejszy, co byś wtedy zauważyła? Co by się zmieniło w Twoim zachowaniu, myśleniu, ciele?
 

Warto poszukać małych, codziennych działań, które dają Ci poczucie ulgi: może to być  ruch, rozmowa z kimś, jakaś myśl, miejsce, rytuał... Masz w sobie więcej sprawczości, niż Ci się wydaje. 

 

Pozostawiam Cię z tymi refleksjami,  życząc ukojenia.

Katarzyna Brożyna

Psycholog


 

6 miesięcy temu
Olga Żuk

Olga Żuk

Świetne i ważne pytanie – wiele osób zmaga się z tym na co dzień, nawet jeśli tego nie pokazują.

- Zauważ, co czujesz – zatrzymaj się i nazwij emocję. Już samo uświadomienie sobie „czuję lęk/złość/przytłoczenie” pomaga.

- Daj emocjom ujście – możesz je wypisać, wypowiedzieć na głos, opowiedzieć komuś. Tłumione emocje nie znikają – kumulują się.

- Zadbaj o ciało – stres „siedzi” w ciele. Pomaga ruch, głębokie oddychanie, relaksacja mięśni.

- Nie oceniaj siebie za to, co czujesz – zamiast „nie powinienem tak czuć”, spróbuj: „Mam prawo tak się czuć”.

- Szukaj wsparcia – rozmowa z psychologiem lub bliską osobą może pomóc przerwać ten mechanizm.

 

Pozdrawiam,

Olga Żuk

6 miesięcy temu
Monika Marszałek

Monika Marszałek

Dzień dobry,

 

Dziękuję za Pana pytanie. Emocje są bardzo ważnymi nosicielami informacji — pokazują nam, co się właściwie dzieje w naszym świecie wewnętrznym oraz jak reagujemy na to, co nas otacza. Próby tłumienia emocji mogą na dłuższą metę przynieść więcej szkody niż pożytku — emocje, które nie mają ujścia, często „znajdują” inne drogi wyrażenia: mogą pojawić się w postaci napięcia w ciele, trudności ze snem, drażliwości, czy nawet dolegliwości psychosomatycznych.

 

Warto poszukać tego, co jest dla Pana źródłem stresu i z jakimi emocjami najczęściej się Pan zmaga — lub które próbuje Pan tłumić. To może być ważny krok w kierunku lepszego zrozumienia siebie i odnalezienia sposobów na łagodniejsze i bardziej wspierające radzenie sobie w trudnych momentach.

 

Radzenie sobie ze stresem to proces — często zaczyna się od zauważenia i nazwania emocji, a następnie przyjrzenia się temu, jakie potrzeby są za nimi ukryte. Warto dać sobie przestrzeń na przeżywanie emocji w sposób bezpieczny i konstruktywny, np. poprzez rozmowę, zapisanie myśli, techniki oddechowe czy pracę z ciałem.

 

 

Serdecznie pozdrawiam,

Monika Marszałek

psycholog, coach kryzysowy

6 miesięcy temu
Barbara Wróbel

Barbara Wróbel

Dzień dobry

 

Warto z uważnością i bez oceny przyglądać się swoim reakcjom – w ciele, emocjach, myślach. Czasem już samo zauważenie tego, co się pojawia, może być pierwszym krokiem w stronę większego kontaktu ze sobą. Można też rozważyć sięgnięcie po wsparcie – w rozmowie z bliską osobą, z psychologiem lub psychoterapeutą – jeśli pojawi się taka potrzeba.

 

Pozdrawiam

Barbara Wróbel, psychoterapeutka Gestalt w trakcie szkolenia

5 miesięcy temu
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry Mati,

 

po 1) załóż sobie notes i zapisuj każdą sytuację, która powoduje w Tobie stres i wspomniane emocje

po 2) z takimi zapiskami śmiało rozpocznij spotkania z psychologiem (tutaj na platformie Twój Psycholog konsultacje są możliwe i online, i stacjonarnie). Te spotkania posłużą temu, aby znaleźć przyczynę i rozwiązanie zgłaszanych trudności.

 

Pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

5 miesięcy temu
Kamila Bogusz

Kamila Bogusz

Dzień dobry,

Radzenie sobie ze stresem i tłumionymi emocjami to proces, który można rozwijać krok po kroku. Pomocne może być m.in.:

-rozpoznawanie sygnałów stresu w ciele i umyśle,

-nazywanie emocji i obserwowanie ich bez oceniania,

-stosowanie technik relaksacyjnych (np. oddech, rozluźnianie mięśni),

-rozmowa z zaufaną osobą lub specjalistą.
Podczas spotkań z psychologiem można spróbować znaleźć sposoby wyrażania emocji i redukowania napięcia. 


Serdeczności 

Kamila Bogusz

5 miesięcy temu
depresja

Darmowy test na depresję - Kwestionariusz Zdrowia Pacjenta (PHQ-9)

Zobacz podobne

Jestem w relacji z mężczyzną. Na początku, gdy się spotykaliśmy, ja wiedziałam, że on jest teoretycznie w związku, który się skończył, ale po prostu w nim tkwił.
Witam. Mam pytanie. Jestem w relacji z mężczyzną. Na początku, gdy się spotykaliśmy, ja wiedziałam, że on jest teoretycznie w związku, który się skończył, ale po prostu w nim tkwił. Zaczęliśmy się spotykać, ale nie określiliśmy tego jako związek, czy nawet relacja do pewnego momentu. W pewnym momencie moje życie mocno się skomplikowało, musiałam wyjechać do innego miasta, ale byliśmy w kontakcie non-stop. Zależało mi na nim coraz bardziej. Rozpoczęłam pracę, spotkałam się z innym mężczyzną i popełniłam błąd. Żałowałam tego, wiedziałam i pokazałam, że to był błąd. Mimo tego błędu wiedziałam, że zależy mi tylko na tym mężczyźnie. Oddałam mu się całkowicie. Wtedy zaczęły się kłótnie. Ten pierwszy, który nie mógł się nawet określić, kim jestem dla niego, stwierdził, że mnie kocha. Mimo szalenie złych kłótni rozwinęło się między nami ogromne uczucie. Ale on za każdym razem wracał do tej sytuacji i doprowadził do tego, że nawet nie umiałam sama powiedzieć, jak było, bo on mówił za mnie. Zaczął mnie oskarżać o wszystko. Kłóciliśmy się, ja z pokorą przyjmowałam każde wyrzutki, każde traktowanie mnie źle. Potrafił dzwonić do mnie w pracy, a ja musiałam pozwalać sobie na wyzwiska, mimo że słyszeli to klienci i inne osoby. Wszystko wytrzymywałam. Ja natomiast nigdy nie pokazałam mu nawet swoich nerwów, kiedy on mnie wkurzał. Nigdy nie wyzywałam osoby, z którą był. Wzięłam na siebie wszystko. W mojej głowie doprowadził, można powiedzieć, do traumy, że ja nie potrafię niczego odtworzyć sama i co się wiąże z tym, mam poczucie nawet utraty pamięci, bo poprzednia moja relacja była totalnym złym wyborem. On stał się moim wyborem życiowym. Jest miłością mojego życia. Oddałabym za niego życie. Chcę mu stworzyć rodzinę, dać pierwsze dziecko. Jestem pewna tego, jak niczego innego na świecie. Wie o moich wszystkich poprzednich relacjach, o moich błędach, i niestety wykorzystuje to przy każdej kłótni. Mówi, że jestem resztkami, używa słów, że jestem najgorsza. Zawsze mówi też, że mnie zabije. Kazał mi się zmienić - nie mówić o nas - po prostu się spotykać - robiłam wszystko, co chciał - czyli przez półtora roku nie powiedziałam słowa na nasz temat, na temat swoich potrzeb, czy tego, co mnie rani, a co nie. Nie obraziłam nigdy jego relacji i baby. Potraktował mnie nie raz jak śmiecia. Przyjęłam to, bo wiedziałam, że ja zrobiłam coś złego, ALE CHCĘ GO WCIĄŻ, BO GO KOCHAM naprawdę. Byłam do dziś na każde jego skinienie, podporządkowałam swoje życie totalnie jego życiu, czekałam co tydzień, czy zezwoli mi na przyjazd, pytałam o dziecko czy "mogę napisać", czy mogę powiedzieć coś. Będąc w gorszej sytuacji finansowej niż on, robiłam wszystko ponad siły, by jeździć, kiedy tylko chce być w miejscach, kiedy chce. Pamiętałam o każdej okazji, robiłam prezenty, jakie tylko mogłam. Nie podjęłam żadnej innej pracy, żeby nie dać mu powodów, pokazać, że on jest moim wyborem. Wybrałam pracę na czarno u rodziny, by dorabiać i mieć na przyjazdy w każdym momencie. Nie zrobił nic, byśmy mogli spędzić kilka dni ze sobą. Dał mi parę miesięcy niby na zrobienie czegoś - teraz zarzuca mi, że nie zrobiłam nic. Nie mogłam mówić niczego, co chcę (bo od razu jest szantaż, że mnie zablokuje albo zniknie z mojego życia), dlatego przez te miesiące nie mówiłam nic, znosiłam nawet miesiąc bez widywania się, bo miał ważne sprawy. Teraz zarzucono mi, że nie zrobiłam niczego, kiedy robiłam wszystko, co chciał, a przy kłótniach nawet nie wyzywałam go od głupka. Tak bardzo mi na nim zależy. Zarzuca mi, że to ja jestem niby toksyczna, a już sama nie wiem, które z nas. Mi zależy tylko na jednej szansie, żeby zobaczyć czy to wyjdzie. Bo ja nie powiedziałam na chwilę, że chcę rodziny, to była najpoważniejsza deklaracja w moim życiu. Jeśli nie wyjdzie, ok, odpuszczę, ale zależy mi na jednej szansie. Czy ja na to zasługuję?
Tajemnica, która mnie niszczy

Od 19 lat mam tajemnicę, która mnie zabija. Wiem, że jak się wyda znienawidzą mnie rodzina dzieci. Obecny partner mnie zostawi. Czuję, że wariuje powoli. Od dawna leczę się na nerwice lęki ataki paniki. Teraz mam natłok myśli, co to będzie jak się wyda co mam robić. Błagam pomóżcie, bo czuję że umieram w środku

Partnerka unika, boi się, nie pozwala się sobą zaopiekować przez traumę, którą przeżyła. Jak jej pomóc?
Witam, Moja dziewczyna Wiktoria ma dość głęboki problem. Ona nie chce iść do psychologa a chcę jej jakoś pomóc. W skrócie obwinia się za śmierć matki .Obie w tym samym czasie miały nowotwór uwarunkowany genetycznie. Wiktoria była zdiagnozowana a jej mama nie była. Mama Wiktorii ciągle się nią zajmowała w szpitalu i zaniedbała swoje zdrowie na rzecz córki Dziś Wika uważa, że to przez nią jej mama nie żyje. Przez tą traumę nie umie wejść w związek, bo po czasie, gdy zauważa, że komuś na niej zależy i że o nią dba, odsuwa się i dystansuje. Ponieważ podświadomie myśli, że to samo, co spotkało jej mamę spotka też jej partnera W tym przypadku mnie. Podświadomie myśli, że przez nią będę cierpiał .Bo jej mama zmarła, bo się nią opiekowała i mnie też czeka coś złego, bo o nią dbam. Ten mechanizm obronny w jej mózgu powoduje negatywne myśli, które ją odpychają ode mnie Druga sprawa, o której się dowiedziałem to, że nie szanuje siebie samej i nie zależy jej na jej zdrowiu . Mówiła też, że jedyne co trzyma ją przy życiu to jej dwa pieski .I że czasem myśli o skończeniu życia, ale nie chce się zabijać, bo było by przykro jej rodzinie. Nie wiem, jak mam jej pomóc, ale jakoś muszę Chcę być przy niej, bo ona też chce tylko myśli jej przeszkadzają. Udało mi się jej tylko wytłumaczyć, dlaczego tak ma, że gdy ktoś zaczyna się o nią starać to ona ucieka i miała tak już kilka razy w życiu. Dopiero mi udało się odkryć, czemu tak ma, więc chcę jej pomóc, bo ona nie chce iść do psychologa Przekonałem ją, że jej pomogę i że będę przy niej i że ma dla kogo żyć i tak dalej. Ale nie wiem, co mam robić dalej Przekonałem ją, żeby nie uciekała, bo zawsze będą ją męczyć te myśli i że musimy to we dwoje jakoś naprawić - to jej myślenie. Na dodatek ma małą pewność i wartość siebie Ciągle za wszystko przeprasza, bo się boi, że ktoś poczuje się przez nią źle Ma również dziwne odruchy, nie wiem jak to nazwać. Jest jakby strachliwa, gdy ktoś zrobi nawet mały ruch albo spadnie jej trochę włosów na brwi to tak jakby ją to przeraża, że aż odskakuje. Czasem, sporadycznie, ale nasila się z ilością stresu . Rok temu, gdy była w Niemczech miała załamanie, zamknęła się w sobie i się cięła Tak dała upust swoim emocjom.
Czuję lęk, kiedy opowiadam o swoim wnętrzu, uczuciach i doświadczeniach.
Dzień dobry. Czuję lęk, kiedy opowiadam o swoim wnętrzu, uczuciach i doświadczeniach. Czuję się wtedy tak, jakbym wchodziła w nieznaną otchłań. Nie wiem, kim jestem. Od dawna dorosła, a wciąż czuję się dzieckiem. Chyba nie przeszłam buntu nastoletniego, bo nie mogłam wyrażać mojego zdania. Uciekałam w internetowe znajomości i tam kłóciłam się z ludźmi tak samo, jak ze znajomymi ze świata realnego. Skutek jest taki, że z czasów po zainstalowaniu w domu internetu mam silniejsze wspomnienia ze świata wirtualnego niż z realnego. Właściwie dzielę moje życie na lata przed zainstalowaniem w domu internetu i późniejsze. Te pierwsze uważam za szczęśliwsze i dlatego wciąż czuję się dzieckiem, bo tęsknię za nimi. Wszystko się tymczasem urwało, dorastałam w świecie wirtualnym, zmarnowałam czas budowania tożsamości i dzisiaj w kontaktach z ludźmi jestem niby z dżungli – uczę się z nimi rozmawiać bez konfliktów, słuchać, ale też nie tworzę relacji. Wszyscy wydają mi się wciąż zbyt dorośli. Czasem, kiedy już wydaje mi się, że chwyciłam to „dorosłe” nadawanie na falach, będąc poza domem, dopada mnie lęk – myśl, że bez rodziców jestem jak bez korzeni, że czuję się dziwnie, choć bardzo nie chcę się tak czuć – i mam wtedy objawy somatyczne, ciała nie oszukam. Nie chodzi o to, że boję się być bez rodziców, chyba chodzi o to, że nie wiem, jaką mam tożsamość, kiedy nie jestem dzieckiem. Czuję się wtedy, jak rzucona na wodę, a brzegu nie widać. Chciałoby się popłynąć, a to nie wychodzi, bo coś mnie w tym nieszczęsnym dwunastym roku życia trzyma i nie puszcza. Nie mam kierunku, nie mam celu. Zaczynam jakąś rzecz, a potem rezygnuję, twierdząc, że podjęłam decyzję pod wpływem emocji – bo tak istotnie jest. Emocje mną rządzą, nie umiem podejmować decyzji, nie wiem, czego chcę, płaczę albo reaguję słowną agresją, gdy usłyszę słowa krytyki i jestem uparta. Ten upór miałam w sobie od dzieciństwa – ogromnym problemem było dla mnie np. przepraszanie innych. Już w wieku szkolnym wiedziałam, że należy się podporządkować, ale w sercu hodowałam niezgodę na ten stan rzeczy. Nigdy z tego nie wyrosłam. Dzisiaj, kiedy ktoś mówi mi, że myślę albo robię coś źle, czuję się tresowana, tłamszona, zgnieciona niemal. Nie potrafię pogodzić się z tym, że np. miłość to afirmacja i wymaganie. Dla mnie ktoś, kto wymaga, nie kocha. Ode mnie wymagano tego – nikt tego tak nie określał, ale dziś tak to widzę – by dobrze się uczyć i nie pyskować. Kiedy dzisiaj pojawiają się jakieś wymagania, mam objawy somatyczne i kompletnie nie daję rady, bo po pierwsze, nie wiem, jak zabrać się do ich realizowania, a po drugie czuję bunt, że ktoś mnie niszczy. Jakbym całą sobą chciała powiedzieć: nie dam się zdominować nikomu... Czy można w wieku dorosłym przejść okres buntu? Czy jest tak, że on jest niezbędny, aby zbudować tożsamość (bo na tym przecież polega dorosłość)?
Diagnoza przez psychiatrę w trakcie specjalizacji- czy to wystarczające kwalifikacje?
Przeczytałam takie zdanie o lekarzu w trakcie specjalizacji z psychiatrii: "To ktoś bez doświadczenia, poszłabym z ciekawości, ale diagnozę bym skonsultowała z kimś znacznie mądrzejszym". Czy to prawda? Powinnam skonsultować diagnozę postawioną przez lekarkę w trakcie specjalizacji z psychiatrii z kimś innym? Np. z psychoterapeutką? Czy mam tej psychoterapeutce powiedzieć, że moja lekarka jest w trakcie specjalizacji? Mam objawy fobii społecznej, depresji i nerwicy lękowej.
Depression Hero

Depresja – przyczyny, objawy i skuteczne leczenie

Depresja to poważne zaburzenie psychiczne, które może dotknąć każdego. Wczesna diagnoza i leczenie są kluczowe – poznaj objawy, metody leczenia i sposoby wsparcia chorych. Pamiętaj, depresję można skutecznie leczyć!