
- Strona główna
- Forum
- dzieci i młodzież, rodzicielstwo i rodzina
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z oczekiwaniami taty i stresem w wieku 18 lat?
ON
Anna Martyniuk-Białecka
Witaj,
Brzmi, jakbyś była w bardzo trudnej sytuacji – ogromna odpowiedzialność, brak przestrzeni dla siebie i poczucie, że nie masz wyjścia. To bardzo dużo, zwłaszcza gdy ma się 18 lat i świat czeka na odkrycie! Twoje uczucia są w pełni uzasadnione.
Masz prawo do własnego życia, decydowania o wolnym czasie.
Nie powinnaś być traktowana jako opiekunka brata, jesteś jego siostrą, nie mamą
Może spróbuj porozmawiać z mamą? Czy ona wie, jak się czujesz? Jak ta sytuacja na ciebie wpływa? Czy masz jakąś inną zaufaną, dorosłą osobę, do której mogłabyś się zwrócić, zwłaszcza gdy tak bardzo obawiasz się impulsywnej reakcji taty?
Może jest ktoś w rodzinie, kto to rozumie? Może ktoś z nauczycieli, psycholog szkolny, znajomy dorosły? Nie musisz tego dźwigać sama.
Jeśli otwarta rozmowa z rodzicami nie jest teraz możliwa, spróbuj małych, stopniowych kroków. Może zacznij od prośby o jeden wieczór w tygodniu tylko dla siebie? Może weekendowy poranek? Zobacz, jak zareagują na coś mniejszego, zanim poruszysz większą kwestię.
Postaraj się odpocząć, Twój organizm już wysyła Ci sygnały – stres, zmęczenie, trudności ze wstawaniem. To nie jest lenistwo, to sygnał, że Twój umysł i ciało są przeciążone.
Spróbuj pomyśleć o sobie i swojej przyszłości w dłuższej perspektywie, zastanów, jak i co możesz zrobić.
Jeśli teraz nie możesz się wyprowadzić, pomyśl, jak przygotować się na przyszłość. Może oszczędzanie na wyprowadzkę? Znalezienie pracy? Studia w innym mieście?
Pozdrawiam ciepło,
psycholog Anna Martyniuk-Białecka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Emilia Jędryka
Droga Autroko,
To, co Pani opisuje, brzmi naprawdę ciężko – dużo odpowiedzialności, brak przestrzeni dla siebie i presja ze strony taty. To zrozumiałe, że czuje się Pani przytłoczona.
Może warto spróbować porozmawiać z mamą i powiedzieć jej, że potrzebuje Pani więcej swobody? Jeśli rozmowa jest trudna, czasem łatwiej napisać wiadomość. Możesz Pani poszukać też wsparcia u kogoś z rodziny albo znajomych.
Zachęcam również żeby porozmawiać o tym z psychologiem. Taka rozmowa mogłaby pomóc uporządkować myśli, znaleźć sposób na postawienie granic i lepiej poradzić sobie z tym stresem. Nie musi Pani radzić sobie z tym sama.
Pozdrawiam ciepło,
Emilia Jędryka

Zobacz podobne
Witam,
mój problem od zawsze i źródło wiecznych sprzeczek z mężem. Pochodzę z rodziny, gdzie ojciec nie miał kolegów, nie wychodził na przysłowiowe piwo. Mama też nie, nie pracowała.
Wyszłam za mąż ponad 10 lat temu. Mąż domator.
Czasami były jakieś wyjścia z pracy, ale zazwyczaj nie chodził, bo ja nie chciałam. Im dalej w naszym małżeństwie, tym większy problem się z tego zaczął robić. To nie tak, że wcale nie chodził. Chodził, ale rzadko i po naszych sporych kłótniach.
Czasami trzymałam go i płaczem prosiłam, żeby nie wychodził.
Po skończeniu magicznej 40stki coraz częściej zaczął mówić o tym, że chce mieć czas na własne hobby, że ma prawo wyjść ze znajomymi, że się stresuje jak ma mi powiedzieć o jakimś wyjściu itd. Oprócz wyjazdów służbowych i wyjść tu na miejscu doszły teraz spotkania ze znajomymi z rodzinnego miasta.
Na wszystkie chce pójść, pojechać itd.
Obecnie jest to coś, co myślę, że doprowadzi do naszego rozstania, ponieważ ja już psychicznie nie jestem w stanie tego udźwignąć. Tego napięcia, że zaraz przyjdzie i znowu będzie chciał gdzieś wyjść. A dodam, że chodzi na boks kilka razy w tygodniu, wiec ma swój czas poza domem.
Z czego wynika moja postawa? Z domu? Z tego, że u mnie w rodzinie nie ma takich problemów? Z tego, że moi rodzice uważają, że jak ktoś wychodzi wieczorem, to zdradza? Że nie wypada, bo ma żonę i dzieci to po co ma się szlajać.
Z tego, że sama jeździłam na wiele wyjazdów służbowych i widziałam, co tam się dzieje. Wreszcie z tego, że on stawia te wyjścia ponad nasze relacje. Miałam terapię, ale niewiele to dało.
I szczerze zastanawiam się, dlaczego to ja mam się zmieniać? Dlaczego mam się godzić na jego wyjścia?

