Kinga Osmulska
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, to przemoc – fizyczna, psychiczna i seksualna. I najważniejsze: to nie jest miłość.
Odpowiadając wprost na Pani pytania:
Czy on kocha? – jego zachowania temu przeczą.
Czy to choroba psychiczna? – możliwe, ale nie tłumaczy przemocy.
Czy ma Pani powody do złości? – tak, to naturalna reakcja na krzywdę.
Czy ignorować, nie pisać, nie jeździć? – to nie rozwiąże problemu, bo jego zachowanie nie wynika z Pani reakcji.
Czy to się zmieni? – bez jego realnej odpowiedzialności i pracy nad sobą – nie.
To, co Pani opisuje (bicie, duszenie, groźby, wyzwiska, kontrola), to sytuacja, która z czasem zwykle się nasila, a nie poprawia.
Najważniejsze pytanie nie brzmi już „co zrobić, żeby on się zmienił”, tylko:
👉 jak długo chce Pani jeszcze tak żyć i co się stanie, jeśli nic się nie zmieni?
Rozumiem, że czuje się Pani związana i zależna – to bardzo częste w takich relacjach. Ale to nie znaczy, że nie ma wyjścia.
Proszę skontaktować się z niebieską linią: 800 120 002
Z życzliwością,
Kinga Osmulska
Psycholog, psychoterapeutka
















