- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z przemocą domową i manipulacją w małżeństwie?
Treść wrażliwaKasia1983.
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, to przemoc – fizyczna, psychiczna i seksualna. I najważniejsze: to nie jest miłość.
Odpowiadając wprost na Pani pytania:
Czy on kocha? – jego zachowania temu przeczą.
Czy to choroba psychiczna? – możliwe, ale nie tłumaczy przemocy.
Czy ma Pani powody do złości? – tak, to naturalna reakcja na krzywdę.
Czy ignorować, nie pisać, nie jeździć? – to nie rozwiąże problemu, bo jego zachowanie nie wynika z Pani reakcji.
Czy to się zmieni? – bez jego realnej odpowiedzialności i pracy nad sobą – nie.
To, co Pani opisuje (bicie, duszenie, groźby, wyzwiska, kontrola), to sytuacja, która z czasem zwykle się nasila, a nie poprawia.
Najważniejsze pytanie nie brzmi już „co zrobić, żeby on się zmienił”, tylko:
👉 jak długo chce Pani jeszcze tak żyć i co się stanie, jeśli nic się nie zmieni?
Rozumiem, że czuje się Pani związana i zależna – to bardzo częste w takich relacjach. Ale to nie znaczy, że nie ma wyjścia.
Proszę skontaktować się z niebieską linią: 800 120 002
Z życzliwością,
Kinga Osmulska
Psycholog, psychoterapeutka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Nanowska
Dzień dobry,
to ogromnie ważne, że pisze Pani o swoich trudnych doświadczeniach. Opisuje Pani przemoc, którą mąż stosuje wobec Pani. Takich zachowań nie wolno usprawiedliwiać, nikt nie ma prawa traktować w ten sposób drugiego człowieka. Nie może Pani liczyć na to, że mąż się zmieni, a dalsze życie z nim zagraża Pani bezpieczeństwu. To nie jest miłość, nawet, gdyby mąż tak uważał. Warto odpowiedzieć sobie na pytanie, czy takiej "miłości" Pani dla siebie chce. Ważne, aby podjęła Pani decyzję co do tego, czy chce Pani odejść od męża i skorzystała z każdego możliwego wsparcia. Może jest ktoś bliski, komu mogłaby powiedzieć o tym, co Pani przeżywa, można zgłosić się do jednego z Ośrodków Interwencji Kryzysowej, które oferują wsparcie w zakresie pomocy psychologicznej oraz prawnej. Można zgłosić zawiadomienie o przestępstwie znęcania się oraz groźby karalne na Komisariacie Policji lub w Prokuraturze, pomocna może być na początek rozmowa z dzielnicowym, który wskaże dalszy kierunek działań. Powyższe kroki mogą doprowadzić do zakazu zbliżania się do Pani oraz do nakazu opuszczenia przez męża zajmowanego wspólnie mieszkania (nawet wówczas, gdyby był jego właścicielem). Zasługuje Pani na szacunek i spokojne życie.
Z serdecznymi pozdrowieniami,
Katarzyna Nanowska, psychoterapeutka.
Zobacz podobne
Mam od miesiąca 16 lat i mam wrażenie, że jestem ciężarem dla mojej rodziny. Staram się każdemu chyba na siłę pomóc, starszej siostrze, tacie, mamie. Staram się pomóc też w życiu rodzinnym np. robieniu zakupów, sprzątaniu. Staram się być wsparciem (psychologiem) rozumieć innych ich problemy i trudności.
Myślę, że powinienem być najlepszy w szkole, w domu, nie mieć gorszych chwili i nie obciążać innych sobą. Mam aspergera co sprawia, że nie rozumiem czasami osób neurotypowych.
Nie robię nic, bo chce, tylko bardziej z tego, że muszę: chodzić do szkoły, pomagać rodzicom, którym jest ciężko, nosić zakupy, odkurzać, żeby było czysto w wielkim skrócie nie być „ciężarem” i trudnym dzieckiem z aspergerem tylko dobrym i wartościowym synem. Niestety mimo to często są w domu kłótnie jak to inni mówią „z twojego powodu”, przez co czuję, że dalej nie jestem wystarczający i muszę być lepszy i bardziej pomocny.
Moja siostra i rodzice też ma różne trudności w życiu i dlatego staram się nie dokładać swojej „cegielki” do problemów. Mam oszczędności, ale ciężko mi wydawać pieniądze, uważam, że nie zasługuje na nic dla Siebie. Denerwuje mnie to, że robię to wszystko, ale mimo to nie jestem dostrzeżony.
Uważam, że nie mogę „marnować czasu” czyli długo spać, nic nie robić, odpoczywać tylko, że powinienem cały czas coś robić. Czuje dziwne uczucie nie umiem go opisać, ale coś na zasadzie, leżę rano w weekend i myślę, że nie moge nic nie robic, bo nie będę wystarczający.
Takie właśnie rozkminy mam po kłótni z rodzicami, bo starałem się naprawić sprzęt audio, żeby włączyć kolędy i poprosiłem osobę X o pomoc, po czym ona zaczęła mi mówić, że w porównaniu do mnie ona się nie bawi i przygotuję wigilię dla całej rodziny. Potem osoba X poszła na skargę na mnie do osoby Y, która powiedziała mi, żebym w końcu zauważył, że osoba X robi dla nas dużo i, żebym przestał wyzwać osobę X. Na co się bardzo zdenerwowałem (bo osoba Y mówiła o rzeczach których nie robiłem) i zacząłem przeklinać, a po następnych nerwowych wymianach zdań mnie osoby X i Y podeszła do mnie X i powiedziała, żebym przemyślał to czemu powoduje kłótnie i co mam w głowie, że taki jestem. (X i Y to są moi rodzice) Za parę godzin będzie wigilia a ja będę udawał szczęśliwego i pokazywał, że wszystko jest okej i sie uśmiechał (uważam, że inni nie powinni się mną przejmować)
30 sierpnia tego roku zmarł mój 24-letni syn .
Syn zginął w wypadku w trakcie pracy. Nie umiem sobie poradzić z jego odejściem. Syn był jedynym moim dzieckiem, z którym łączyła mnie szczególna więź. Syn był moim przyjacielem. Był wspaniałym człowiekiem, który nigdy nie odmawiał pomocy innym ludziom i dlatego, że był właśnie tak pomocny zmarł przez czyjeś zaniedbanie i niedopatrzenie.
Nie umiem żyć ze świadomością, że już nigdy nie zobaczę syna , że nigdy go już nie usłyszę. Nie mogę o niczym innym myśleć, tylko cały czas o nim, dlaczego właśnie syn musiał odejść z tego świata. Co w życiu zrobiłam źle, że los aż tak bardzo mnie skrzywdził odbierając mi syna? Każdy unika tego tematu a ja się duszę w sobie i płaczę jak nikt nie widzi ,żeby nie słyszeć, że znowu płaczę .

