Left ArrowWstecz

Siostra uzależniona od alkoholu i groźby samobójcze – czy mam ją ratować, czy zadbać o siebie?

Treść wrażliwa
Witam. Od jakiegoś roku nie utrzymuję kontaktu z moją najstarszą siostrą, jest uzależniona od alkoholu, ma 39 lat i mieszka z mamą. Mama doskonale o tym wie, ale też jest w tej sytuacji bezsilna, bo nie ma podstaw, by zamknąć ją na odwyku lub zrobić coś co by pomogło, bo siostra nie robi awantur w domu (na szczęście). Ostatnio dostałam wiadomość od wspólnej znajomej, żeby ją ratować bo masakra, oraz, że wygaduje "głupoty" typu, że ona wejdzie pod pociąg, albo skądś skoczy. Ja zdaje sobie sprawę jaka jest jej sytuacja, że jest to masakra i, wiem, że nie pomoże się komuś kto tej pomocy nie chce. Uważam, że ja mam swoje życie, którym muszę się zająć, nie mogę być niczyją ratowniczką (bo jak sądzę to byłoby chore) gdybym wplątała się w coś co jest trudne i niemal bez wyjścia, jak nie całkowicie bez wyjścia. Moje pytanie brzmi, co zrobić w takiej sytuacji? Choć odpowiedź nasuwa się sama: zaopiekować sobą i skupić na swoim życiu, chyba tak będzie najlepiej. Nie mogę brać odpowiedzialności za czyjeś życie, każdy ma swoją drogę i albo wyciąga z niej jakieś wnioski, albo nie. Na szczęście dla mnie, chodzę na psychoterapię ponieważ gdzieś tam, mam inne swoje rzeczy do ułożenia w głowie. Dziękuje i pozdrawiam.
User Forum

Gość

1 miesiąc temu
Jessica Gagola

Jessica Gagola

Witaj, to o czym piszesz to bardzo częsty scenariusz w wielu domach. Jako dzieci jesteśmy bezbronni ale w dorosłym życiu mamy wpływ na wiele rzeczy i jesteśmy odpowiedzialni sami za siebie. Jeśli czuje ze jestem chora a moje sposoby nie pomagają idę do lekarza. Tak samo jest w przypadku zdrowia psychicznego. Jeśli czuje , ze jest za dużo w moim życiu i sobie nie radze powinnam zasięgnąć porady specjalisty aby mi pomógł znaleźć odpowiednia drogę do samej siebie. Twoja siostra odpowiada dziś sama za wybory. Skoro ma problem to powinna chcieć go rozwiązać. Nikomu nie będziemy w stanie realnie pomoc jeśli on sam tego nie będzie chciał. Skoro w życiu przychodzi nam zmierzyć się z takimi sytuacjami to najważniejsze jest oddzielić poczucie obowiązku gruba linia. I zadbanie o siebie. Skoro uczęszczasz na terapie to myślę ze najlepiej to pytanie zadać terapeucie gdyż zna Ciebie i Twoja historie głębiej.  Życzę wszystkiego dobrego dla Ciebie!

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Pani podejście jest bardzo dojrzałe i zgodne z zasadami zdrowego stawiania granic w relacji z osobą uzależnioną. Ma Pani rację – nie da się uratować kogoś, kto nie wyraża chęci zmiany, a próba bycia „ratownikiem” najczęściej kończy się destrukcją własnego życia.

W sytuacji bezpośrednich gróźb samobójczych, o których Pani usłyszała, jedynym skutecznym i bezpiecznym rozwiązaniem jest poinformowanie służb (np. wezwanie karetki lub policji), jeśli istnieje realne podejrzenie zagrożenia życia – to one mają narzędzia do interwencji kryzysowej, których Pani nie posiada. Skupienie się na własnej terapii i ochronie swojego spokoju jest w tym przypadku najlepszą decyzją. Odpowiedzialność za wybory dorosłej siostry leży po jej stronie, a Pani ma pełne prawo do życia własnym życiem, wolnym od ciężaru jej uzależnienia.

Pozdrawiam

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
Przestrzeń Relacji Centrum Psychoterapii

Przestrzeń Relacji Centrum Psychoterapii

To, co opisujesz, mocno obciąża emocjonalnie, zwłaszcza że dotyczy bliskiej osoby i sytuacji uzależnienia. Z Twojej wypowiedzi widać jednak dużą świadomość i zdrowe podejście do granic. Masz rację w tym, że nie jesteś w stanie „uratować” osoby, która nie chce pomocy. W procesie wychodzenia z uzależnienia kluczowa jest gotowość samej osoby i bez niej nawet duże zaangażowanie bliskich osób nie przynosi trwałej zmiany.

Jednocześnie pojawia się tu jeden istotny element, którego nie warto pomijać- komunikat o możliwym odebraniu sobie życia. Nawet jeśli padł on pod wpływem alkoholu czy jest przez innych bagatelizowany, wymaga uważności. W takiej sytuacji nie chodzi o wchodzenie w rolę ratownika na co dzień, ale o adekwatną reakcję w momencie zagrożenia. Jeśli miałabyś z nią bezpośredni kontakt i takie słowa by padły, warto zapytać wprost, czy myśli o zrobieniu sobie krzywdy, a w sytuacji realnego ryzyka skorzystać z pomocy systemowej, np. kontaktując się z pogotowiem lub informując mamę. To nie jest przejmowanie odpowiedzialności za jej życie, tylko reagowanie na zagrożenie.

Poza tym masz pełne prawo nie wchodzić w rolę osoby, która kontroluje czy próbujebuje ją wyciągać z uzależnienia, to często prowadzi do współuzależnienia i dużych kosztów emocjonalnych. Jeśli zdecydujesz się na kontakt, może on polegać raczej na jasnym komunikacie: że jesteś dostępna, jeśli będzie chciała skorzystać z pomocy, ale bez nacisku i bez brania odpowiedzialności za jej decyzje.

1 miesiąc temu
Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowna, Pani
Pani postawa świadczy o dużej świadomości własnych granic, co jest kluczowe w relacji z osobą uzależnioną. Warto zadać sobie pytanie, na ile próba „ratowania” jest realnie w Pani zasięgu, a na ile stanowiłaby jedynie przejęcie odpowiedzialności za cudze wybory, co rzadko prowadzi do konstruktywnej zmiany. W sytuacjach bezpośredniego zagrożenia życia istnieją odpowiednie służby interwencyjne i to one, posiadają kompetencje do działania w takich momentach. Skupienie się na własnych celach i kontynuowanie terapii to najskuteczniejszy sposób na ochronę własnych zasobów przed emocjonalnym wyczerpaniem. To, co robi Pani dla siebie, jest wyrazem dbałości o zdrowie psychiczne, a nie brakiem empatii. 
Pozdrawiam serdecznie.

1 miesiąc temu
Dorota Kuffel

Dorota Kuffel

Witaj

Opisujesz sytuację z dużą świadomością. I jednocześnie doświadczasz trudnych emocji, którymi targane są osoby z rodzin, gdzie istnieje problem uzależnienia i ryzyko zagrożenia życia. Istnieje taka możliwość w której deklarujesz wsparcie osobie uzależnionej, ale z perspektywa pójścia na detoks a potem terapię. Możesz zaoferować pomóc w załatwieniu formalności i organizacji. I swoją obecność potem ale rzeczywiście dopóki siostra nie podejmie decyzji albo nie znajdzie w sytuacji zagrożenia życia nic więcej zrobić nie możesz. 

Przytulam

Dorota

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Witam!

 

  Dziękuję, że podzieliłaś się tą trudną sytuacją. To brzmi naprawdę ciężko, zwłaszcza gdy dotyczy bliskiej osoby. Masz rację, że odpowiedź częściowo nasuwa się sama, a priorytetem jest opieka nad sobą i swoim życiem. Ale pozwól, że rozwinę to krok po kroku, bo w takich przypadkach warto mieć jasny plan, by uniknąć poczucia winy czy chaosu.

Uzależnienie od alkoholu to choroba, która wymaga zgody osoby dotkniętej na zmianę, bez tego interwencje rzadko działają długoterminowo. Ty nie jesteś tapeutą ani ratowniczką, a wplątanie się w to mogłoby Cię wypalić emocjonalnie. Terapia, na którą chodzisz, to super krok, kontynuuj ją, bo pomaga przetwarzać takie rodzinne dynamiki. Twoja siostra ma 39 lat, mama jest obok, a groźby samobójcze to sygnał alarmowy, ale nie Twoja wyłączna odpowiedzialność.

Groźby typu "wejdzie pod pociąg" to nie żarty. Dzwoń na 112 lub 999, jeśli jest pilne ryzyko (np. wiesz, że jest pijana i wychodzi). Możesz też anonimowo zgłosić do lokalnego ośrodka interwencji kryzysowej (np. telefon zaufania 116 123, czynny 24/7, bezpłatny). Nie musisz się angażować osobiście .

 Zadzwoń lub napisz, by potwierdzić, co wiesz. Powiedz coś w stylu: "Słyszałam o groźbach, martwię się, ale nie mogę tego wziąć na siebie. Co mama myśli?". To pokazuje troskę bez brania roli bohaterki. Jeśli mama jest bezsilna, zasugeruj jej kontakt z Al-Anon (grupy dla rodzin alkoholików, spotkania online/stacjonarne w Polsce, np. al-anon.org.pl).

Jeśli odezwie się siostra, bądź empatyczna, ale stanowcza: "Martwię się o Ciebie, ale nie mogę Cię uratować. Rozważ pomoc specjalisty". Znajomej odpowiedz: "Rozumiem troskę, ale to nie moja rola.  Zasugeruj jej terapię lub infolinię". Blokada kontaktu na rok była zdrowym wyborem i trzymaj się tego, chyba że sama zechcesz.

Kontynuuj terapię , porozmawiaj o tym z terapeutą, bo takie sytuacje budzą stare rany. Dołącz do grupy wsparcia, np. Al-Anon lub fora online (np. na Facebooku grupy dla dorosłych dzieci alkoholików).

Dbaj o codzienne rytuały: sport, hobby, przyjaciele. to buduje odporność.

Każdy ma swoją drogę, jak mówisz, siostra musi chcieć pomocy (np. AA, terapia uzależnień via NFZ). Ty nie bierzesz za nią odpowiedzialności, ale zachowując dystans z empatią, dajesz jej przestrzeń na wybór. Jeśli kiedyś będzie gotowa (np. poprosi o pomoc trzeźwa), wtedy pomyślicie o kontakcie. Na razie chroń swoje życie, to nie egoizm, to mądrość.

mniej niż godzinę temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Myślę, że to, co Pani niesie, jest bardzo ciężkie: z jednej strony troska o siostrę, z drugiej potrzeba ochrony siebie. Obie te rzeczy mogą istnieć jednocześnie.
Sądzę, że ma Pani rację: nie da się uratować kogoś wbrew jego woli ale jednocześnie, gdy pojawiają się słowa o odebraniu sobie życia, warto potraktować je poważnie  np. przekazać informację mamie albo odpowiednim służbom, jeśli sytuacja wygląda niepokojąco, to nie jest „ratowanie na siłę”, tylko reagowanie na zagrożenie.Najważniejsze, żeby nie zostawała Pani z tym sama i nie brała na siebie odpowiedzialności za decyzje siostry.Na chwilę refleksji:
Gdzie kończy się Pani odpowiedzialność a zaczyna odpowiedzialność siostry?
Co jest dla Pani „wystarczającą” formą reakcji, po której może Pani spokojniej wrócić do swojego życia?
Jak może Pani zadbać o siebie, kiedy wraca lęk lub poczucie winy?

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

1 miesiąc temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


to bardzo trudna i obciążająca sytuacja. Ma Pani prawo czuć bezsilność, zmęczenie i potrzebę zadbania o siebie. Nie jest egoizmem stawianie granic - nie ponosi Pani odpowiedzialności za decyzje Pani dorosłej siostry.

 

Natomiast jeśli pojawiają się realne groźby dotyczące odebrania sobie życia, warto potraktować je poważnie i zgłosić to bliskim lub odpowiednim służbom (112), ale nie oznacza to, że musi Pani brać na siebie rolę ratownika.

 

To, że korzysta Pani z psychoterapii i dba o siebie, jest bardzo ważne. Czasem największą pomocą jest właśnie zachowanie zdrowych granic i troska o własne życie.

 

Lista placówek dla osób uzależnionych: https://kcpu.gov.pl/mapa/

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z swoją przeszłością i zazdrością w związku? Nachodzą mnie natrętne myśli.

Witam, 

jestem mężczyzną w młodym wieku i zmagam się z problemami dotyczącymi przeszłości, zarówno mojej, jak i mojej partnerki. Zaczynając ode mnie — zanim poznałem moją partnerkę, prowadziłem bardzo zły i niezdrowy tryb życia.

Mianowicie wiele imprez, nadużywanie alkoholu do stopnia braku kontroli nad sobą i ciałem. W trakcie tego okresu również byłem uzależniony od treści na tle seksualnym w Internecie. Pojawiały się także rozmowy z obcymi osobami, również na tym tle. Dotąd nie znam powodu, dlaczego tak robiłem, ale to wszystko skończyło się bardzo źle. 

Z imprez wyniosłem tylko poczucie winy za czyny pod wpływem alkoholu, takie jak bycie nachalnym dla kobiet i brak umiejętności trzymania rąk przy sobie (nic związanego z przestępstwem).

Moje uzależnienie skończyło się internetowym szantażem (ktoś szantażował moją osobę).

Po nim przez długi okres czułem ciągły niepokój, który co jakiś czas wraca i zajmuje całą moją uwagę. Wstydzę się strasznie za czyny, które popełniłem i bardzo ich żałuję.

Prześladują mnie na tle codziennym, a na domiar złego jestem ogromnym hipokrytom, ponieważ nie umiem się pogodzić również z przeszłością mojej partnerki, która miała ją "normalną". Czuję ogromną zazdrość o jej poprzednie relacje, a do tego dochodzi ciągły niepokój w relacji o to, czy aby na pewno nie robię czegoś, czego ona nie chce, czy nie czuje się zmuszona. Mimo jej zapewnień, że tak nie jest, ciągle się te pytania pojawiają.

A następnie przechodzi do stanu wątpliwości co do samego związku i uczuć w nim. 

Przepraszam za chaos, ale sam już nie wiem, co się dzieje i jestem ciekaw, co można z tym zrobić.

Od czego zacząć i czy można to jakoś naprawić?

Co najważniejsze — co mi dolega i jak funkcjonować sam ze sobą?

Z góry dziękuję za opinie.

Jak uwolnić się od osoby uzależnionej od alkoholu - porady i wsparcie
Dobry wieczór mam jak mogę się uwolnić od osoby która jest uzależniona od alkoholu
Jak radzić sobie z uzależnieniem od internetu?
Jak sobie radzić z uzależnieniem od internetu? Jestem świadom, że marnuje sobie życie w tym internecie, ale bardzo mnie do niego ciągnie
Dlaczego tak rzadko porusza się temat nadużywania alkoholu przez kobiety? Nie widać wystarczającej pomocy.
Dlaczego tak rzadko porusza sie temat picia alkoholu przez kobiety? Jestem kobietą i mam problem z alkoholem. Nie nazwałabym się osobą uzależnioną, ale rzeczywiście piję więcej niż przeciętna osoba. Mówi się, że alkoholizm to temat głównie męski. Przynajmniej takie jest moje wrażenie. Mam wrażenie, że pijące kobiety są pomijane, nie zwraca się uwagi na ich problemy alkoholowe.
Jak poradzić sobie z obojętnością męża i brakiem zaangażowania w rodzinę?
Dzień dobry. Jestem mężatką od 5 lat, mamy małe dziecko. Mój problem polega na tym, że jestem sama z wszystkim, zajmuje się domem, dzieckiem, pracuję, robię zakupy, sprzątam, piorę, płacę rachunki. Mój mąż to najgorszy leń i osoba zapatrzona w siebie, która mam wrażenie, że pasożytuje na mnie. Nie robi nic. Dosłownie. Zje - zostawi resztki jedzenia, nie sprzątnie naczyń. Prania nie zrobi. Nie wyciągnie resztek że zlewu.Najgorsze jest to, że ma gdzieś nasze dziecko. Jeśli ma zająć się dzieckiem pokazuje mu bajki w telefonie albo sam ogląda filmiki i nie zwraca na nie uwagi, nie czyta mu książek, nie bawi się z nim, nie chodzi na spacery, nie kapie. Mnie też ma gdzieś, każda próba rozmowy kończy się wyzwiskami z jego strony. Mówię, on patrzy w telefon, mówię kilka razy to samo, proszę o cokolwiek, nie słyszy. Jestem ciągle sama z dzieckiem albo w pracy, nie mogę nigdzie wyjść, np do fryzjera czy w spokoju na zakupy. Mąż w niczym mnie nie odciąża, ma gdzieś jak jestem chora i proszę go o drobną przysługę, np herbatę. Siedzi przed ekranem smartfona,bo to jest najważniejsze. Od dwóch lat proszę go, żebyśmy wyszli gdzieś we trójkę, chociaż na herbatę i ciastko, albo na spacer. Obiecuje, ale zawsze ma wymówkę, albo pogoda nie taka, albo się źle czuje, albo jeszcze cokolwiek innego byle nie iść z nami. Przecież tak nie da się żyć. Zresztą, co to jest za małżeństwo, gdzie jeden człowiek robi wszystko a drugi zupełnie nic... Kilka dni temu poprosiłam, żeby spojrzał na dziecko, bo muszę wywiesić pranie. Siedział oczywiście w telefonie, dziecko samo wyszło na balkon i wyrzuciło z balkonu swoją ukochaną zabawkę...Mógł przecież też spaść. A mąż zajęty graniem lub oglądaniem filmików w telefonie. Jak rozmawiać. Tym człowiekiem, żeby cokolwiek dotarło. Każda próba wyrwania telefonu to kolejna awantura...
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.