Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z trudnymi relacjami: co oznaczają zmiany u przyjaciela?

W innym poście już o to pytałem, ale jest ciąg dalszy tej historii. Przypomnę: kolega zerwał w maju nagle ze mną znajomość, uznając, że nasze drogi się rozeszły, bo on po terapii stał się innym człowiekiem, realizuje się zawodowo i życiowo. Poszedł bardzo do przodu. Ja wysysałem energię z niego. Zarzucił również, że mu w pewnej chwili nie pomogłem, kiedy potrzebował pomocy. Po miesiącu od zerwania znajomości złożył mi życzenia imieninowe. Dwa miesiące później napisałem, że chcę pogadać i powiedziałem, że po tych wydarzeniach pracuję na terapii nad sobą. Nie chciał rozmawiać. W sierpniu składam mu życzenia urodzinowe. Zaprasza na wspólny trening. Spotkanie na początku – z jego strony – jakby nigdy nic się nie stało. Jest jak dawniej. Fajnie. Mówię, że chcę wyjaśnień. „To potem pogadamy” – zbywa.

Po siłowni idziemy do niego. Fajnie się gada, jakby nigdy nic się nie stało... Moje zdumienie nie zna granic. Pod koniec sam zaczepiam na spokojnie. Mówi, że nie pamięta, co napisał. Że go teraz atakuję. Że mam się ogarnąć. Nie chce w sumie rozmawiać konkretnie, a ja chcę, żebyśmy doszli do porozumienia i się pogodzili. Mówi, że ta znajomość będzie inna. Mówi do mnie, że można iść na kolejny trening, ale „jak zasłużysz zachowaniem swoim”. Po tym wychodzę. Dwa dni później piszę, czy mam zakwasy – nie odpisuje. Odpuszczam znajomość.

PS. Mam dużo znajomych. Z nikim nie mam problemu. Chłopak toksyczny? Chory? Ktoś mi powie, o co mu chodzi?

Pamela Górska

Pamela Górska

Z tego, co opisujesz, wygląda to tak, jakby Twój kolega wysyłał bardzo sprzeczne sygnały. Z jednej strony – odcina się, zarzuca Ci różne rzeczy, nie chce wyjaśniać, a z drugiej potrafi nagle zachowywać się „jak dawniej”. To może być dla Ciebie skrajnie dezorientujące, bo raz czujesz bliskość i normalność, a za chwilę – mur i chłód.

To, że mówi: „jak zasłużysz zachowaniem” – to brzmi jak stawianie siebie w pozycji oceniającego, a Ciebie w pozycji „podległego”. Takie układy są zwykle bardzo obciążające i trudno w nich o zdrową, równą relację.

Twoje zdziwienie i potrzeba wyjaśnień są naturalne – chciałbyś zrozumieć i mieć jasność. On natomiast unika konkretnej rozmowy, bagatelizuje to, co napisał wcześniej, a nawet odwraca sytuację, zarzucając Ci atak. To sprawia, że właściwie nie ma przestrzeni na prawdziwe pogodzenie się.

Odpowiadając na Twoje pytanie: nie musisz tego rozstrzygać w kategoriach „toksyczny” czy „chory”. Wystarczy zauważyć, że ta relacja przestała być dla Ciebie dobra i bezpieczna. To, że masz wielu znajomych i z nikim nie masz podobnych problemów, mówi sporo.

Najprościej: on wybrał swój sposób bycia i komunikacji, a Ty masz prawo wybrać, że nie chcesz w tym uczestniczyć.

Wspominałeś o psychoterapii, czy próbowałeś może poruszyć ten wątek? Może wnieś wiele w proces Twojej terapii. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Barbara Jedlińska

Barbara Jedlińska

Widzę, że ta sytuacja była dla Ciebie naprawdę trudna i wywołała sporo emocji. To, co opisujesz, brzmi jak relacja pełna sprzecznych sygnałów. Z jednej strony Twój kolega odcina się, zarzuca Ci różne rzeczy, a z drugiej potrafi zaprosić na trening i rozmawiać jak dawniej, po czym znów się dystansuje. Takie zachowanie może być bardzo dezorientujące i frustrujące.

Nie jestem w stanie zdiagnozować Twojego kolegi ani jednoznacznie określić, „co mu chodzi po głowie”, ale to, co widać, to brak jasnej komunikacji i granic z jego strony. Może po terapii próbuje na nowo określić, jakie relacje mu służą, a jakie nie, ale nie potrafi tego wyrazić wprost. Może też sam zmaga się z trudnościami w budowaniu bliskości i rozwiązywaniu konfliktów.

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, jak Ty się z tym czujesz i czego potrzebujesz. Jeśli relacja zamiast dawać Ci wsparcie i poczucie bezpieczeństwa, przynosi głównie stres, rozczarowanie i poczucie winy, warto się zastanowić, czy chcesz ją dalej pielęgnować. Masz prawo oczekiwać szacunku i szczerości, nawet jeśli ktoś przechodzi przez własne zmiany.  Z Twojego opisu widać, że jesteś otwarty na rozmowę i wyjaśnienia, a Twój kolega raczej unika odpowiedzialności za swoje słowa i czyny.

Nie musisz szukać winy w sobie, skoro z innymi nie masz takich problemów. Czasem relacje naturalnie się kończą albo zmieniają, a próby ich reanimowania mogą przynosić więcej bólu niż pożytku.

Edyta Nowak

Edyta Nowak

Adam, to co opisujesz, brzmi jak bardzo nierówna relacja. Twój kolega raz odciął się w mocnych słowach, a później zachowywał się tak, jakby nic się nie stało. To nic dziwnego, że czujesz dezorientację. Kiedy próbujesz spokojnie wyjaśnić sytuację, on unika odpowiedzi i stawia warunki, a to nie ma nic wspólnego z partnerską przyjaźnią.

To, że odpuściłeś, nie jest oznaką słabości, tylko siły – bo potrafisz zauważyć, że coś Ci nie służy i zadbać o siebie. Przyjaźń powinna dawać wzajemność i szacunek.

W tej sytuacji nie chodzi o to, czy Twój kolega jest „toksyczny” albo „chory”. Ważniejsze jest to, jakie emocje zostają w Tobie po kontakcie z nim. A jeśli czujesz chaos, brak szacunku i rozczarowanie, to sygnał, że ta znajomość bardziej Cię rani, niż daje coś dobrego. Masz prawo chronić siebie i swoje granice. Jeśli nadal ta sytuacja będzie dla Ciebie ciężka, zawsze możesz porozmawiać o niej ze specjalistą – taka rozmowa nie tylko pomaga poukładać myśli i odzyskać spokój, ale też wzmacnia w radzeniu sobie z emocjami na przyszłość.

Życzę Ci, Adamie, żebyś otaczał się ludźmi, przy których czujesz spokój, szacunek i prawdziwą przyjaźń.

 

Pozdrawiam

Edyta Nowak, psycholog

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Drogi Adamie,

 

Twój kolega najprościej w świecie unika rozmowy na ten temat, ponieważ brakuje mu na to odwagi, nie chce wziąć odpowiedzialności za swoje słowa. 

 

Niepokojące jest stwierdzenie Twojego kolegi "jak zasłużysz swoim zachowaniem". To poważna CZERWONA LAMPKA, aby jednak zastanowić się nad tym, czy ta znajomość jest zdrowa. Prawdopodobnie trzeba będzie się ewakuować z tej relacji.

 

Pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Nie potrafię przestać być przesadnie miła
Dzień dobry. Mam 37 lat i nie potrafię przestać być przesadnie miłą dla ludzi - nawet tych, którzy bardzo mocno mnie krzywdzą. Przez tą moją postawę często dochodzi do absurdalnych sytuacji. Ostatnio jeden z alkoholików z "wiecznie stojących pod sklepem" zaczął do mnie wyciągać ręce, a ja nie potrafię stanowczo powiedzieć "nie". Moja reakcja to: przepraszam, idę do sklepu, nie chcę rozmawiać. W moim odczuciu jest to bardzo mocne i niegrzeczne powiedzenie z którym źle się czuję, lecz dla tego osobnika tak nie jest i coraz chętniej wyciąga do mnie swoje ręce. Na domiar wszystkiego ostatnio kobieta tego alkoholika zaczęła mnie straszyć policją i za każdym razem gdy mnie widzi wrzeszczy na mnie (sama też jest alkoholiczką a my jesteśmy sąsiadkami z tego samego bloku). Jestem całkowicie samotną osobą. Nigdy nie miałam w nikim oparcia, a całe moje życie to bicia i wyzwiska, poniżania. Nie znam normalnego życia. Nie szukam związku i nie jestem tym wszystkim zainteresowana. Sama nie mam żadnych nałogów. Skończyłam dwa kierunki studiów. Jestem przeciętna, a czuję się całkowicie niezdolna do życia na tym świecie.
Jak zapomnieć o byłej partnerce i odnaleźć spokój po zakończonym związku?

Dzień dobry. Chciałem się poradzić odnośnie do związku, który zakończył się już ponad rok temu. Mój problem jest taki, że ponad rok temu zakończyłem swój związek z kobietą, z którą przeżyłem 7 lat (ja zostawiłem ją). Po zakończeniu związku szybko zrozumiałem, że jednak ją kocham i jest to miłość mojego życia, lecz niestety ona w tym czasie zaczęła spotykać się z kimś innym (kolegą z pracy). Przez cały rok próbowałem ją odzyskać, lecz nieskutecznie, ona niejednokrotnie zwodziła mnie, dając mi nadzieje na odbudowanie tego związku, lecz tak się nie stało, aż w końcu przyszedł czas, w którym dowiedziałem się, że ona spotyka się ciągle z kolegą z pracy, a wtedy załamało mnie to bardzo i postanowiłem raz na zawsze zakończyć nasz kontakt. Po tych wszystkich wydarzeniach starałem się na nowo odnaleźć siebie, lecz myśl o byłej partnerce była ze mną każdego dnia i o każdej porze. Pracujemy razem, przez co widywałem ją ciągle w pracy i to w dodatku z jej nowym partnerem. Po roku czasu odezwała się do mnie ze skrucha, ze przeprasza i że nadal ma do mnie jakieś uczucia, postanowiłem, że zapomnę o wszystkim, co się działo i będę próbował z nią stworzyć związek na nowo, ponieważ bardzo mocno ją kocham. Po jakimś czasie dowiedziałem się, że ona poszła do łóżka z tym facetem, z którym się spotykała, starałem się o tym nie myśleć, lecz myślałem bardziej o odbudowaniu naszej relacji. Po tym, co się dowiedziałem, postanowiłem przyznać się jej, że też poszedłem z kimś do łóżka, gdy nie byliśmy razem, lecz ona już nie chciała nic więcej słuchać, po prostu napisała mi, ze mnie nienawidzi, że zmarnowałem jej życie itp. Ogólnie nasz związek nie był też idealny, dużo zawiniłem swoją niedojrzałością i brakiem starań. Dopiero po stracie jej zrozumiałem, że powinienem się zmienić i byłem gotów zrobić to dla niej, ze względu na to, że ją bardzo kocham. Teraz niestety jest już za późno na wszystko, lecz niestety ja ją nadal bardzo mocno kocham i pytanie moje jest takie „W jaki sposób mogę jej pomóc, żeby zapomniała o nas i o uczuciu do mnie? „Co mam zrobić, żebym sam zapomniał i dał jej wolność?”

Boli mnie poczucie braku zaangażowania partnerki w związek. Łzy w oczach, bo tak ją kocham.
Mam poważny problem ze sobą albo z partnerką i sam nie wiem, co mam myśleć, co robić. Jak jesteśmy razem niby wszystko jest w porządku, ale nie wiem czy ona mnie kocha, czy nie i ciężko to wyczuć. Niby mówi, że tak, ale mam wiele wątpliwości. Jak muszę wracać po kilku tygodniach do domu to ani nie zadzwoni, nie napisze, taka cisza i wtedy tym bardziej czuję, że z drugiej strony nie ma zaangażowania w ten związek. Czuję się samotny i płakać mi się chce, bo rzuciłem całą rodzinę, życie zawodowe dla tej mojej ukochanej. Zastanawiam się czy ze mną jest coś nie tak, czy powinienem zakończyć ten związek. To oczywiście takie gadanie, bo nie umiem tego zrobić, bo cholernie kocham i jestem wbrew temu, co widzą ludzie, cholernie wrażliwym facetem. Pomóżcie błagam, bo mam różne dziwne myśli w głowie i łzy w oczach.
Odeszłam od męża przez jego niechęć do wyprowadzki z rodzinnego gospodarstwa. Jak z nim rozmawiać?
Witam, odeszłam od męża 3 tygodnie temu, z mężem mieszkaliśmy na jednym pokoju na gospodarstwie u jego rodziców i dwóch braci kawalerów, nie wytrzymałam tam, mąż nie chce iść ze mną na mieszkanie wynajęte mieszkać, bo twierdzi, że on się tu będzie dusił, kto może z nim porozmawiać? ja już nie mam argumentów, gospodarstwo jest przepisane na brata męża, jak z nim rozmawiać?
Niechciany ślub, teraz mąż nie opiekuje się dzieckiem, nie wypełnia obowiązków dorosłego człowieka, romansuje.
Proszę o pomoc. Żona 31 lat. Mąż 36 lat. Po ślubie koscielnym jesteśmy 6 lat, syn ma 5 lat. I sytuacja u nas jest dramatyczna.. przed ślubem trafił się nam syn . zaczęło się od tego, że.. każdy namawiał nas na ślub... Macie dziecko, teraz trzeba wesela... Ja też tego chciałam.. myślałam, że się ogarnie mając syna.. i zrobi dla rodziny wszystko.. odpuści nocki.. kolegów.. będzie nam pomagał .. dawał synowi przykład... po czym wiedziałam, że nie jest ideałem, coś czułam do niego, ale do czasu .. minął rok... Dwa... Z wszystkim zostawałam sama.. uczucia wygasały .. w łóżku on chciał seksu. Ja już nie miałam na to ochoty.. wszystko było na siłę, bo On chce.... pogorszało się bardzo szybko.. mąż zaczął jeździć na dwie roboty. Przed nimi i tak robił wychodne co wieczór do kolegów na warsztat. . przyjeżdżał bardzo późno .. dodzwonić się nie dawało do niego .. do tej pory .. Tą pierwszą wykonywał jako swój zawód tynkarz, potem poznał kolegę, gdzie ma swoją działalność i popadł w takie towarzystwo .. że spadł na dno... Chyba czuł się tam za bardzo na luzie.. lepiej niż z nami w domu .. jak kawaler. ..Zostawał po nocach.. przyjeżdżał rankami i prosto do swojej pracy. Tak wygląda do tej pory tydzień w tydzien .. przychodzi weekend, on przesypia... Ja idę do pracy w sobotę zamiast zająć się dzieckiem, on ma wyrypane i śpi... Nie umie się nim zająć.. zrobić mu śniadania... Nawet sobie nic nie umie zrobić, tylko czeka jak ja wrócę, żeby podać pod nos ..Synem wtedy zajmuje się moja mama .. stary przekonuje syna, żeby został w łóżku na telefonie ... Bo wtedy on może dłużej pospać! .. międzyczasie strasznie podejrzanie to wyglądało... Zaczęłam dociekać co on po tych nocach robi .. gdzie on jeździ ..Kiedyś miał wybryki że lubiał dodawać sobie mocy! .. nie mogę powiedzieć otwarcie o co chodzi, ale domyślacie się ... ostrzegałam skończ... I były później kolejne takie sytuacje gdzie potrafiłam go sprawdzać i faktycznie nie skończył z tym.. bo znajdowałam... były odemnie kolejne ostrzeżenia... Nic nie pomogło...robi dalej swoje... Kłamie na non stopie .. próbuje zwalić winę że to nie jego. On robi jako przechowywalnia dla kolegi.. że co Proszę? Później przyznaje się że jednak wziął .. Na dodatek wywaliłam go teraz z domu... Skończyło się u mnie zaufanie...przy przed ostatniej kłótni sprawdziłam mu telefon .. historię wyszukiwania... I słuchajcie potrafił szukać sobie na portalach w okolicy lasek dla pocieszenia!! Scieme mi rzucił że koledzy mogli grzebać mu w telefonie... A ja że co ?? Ten dalej ściemnia... Po czym pakuje mu rzeczy i przyznał się że robi tamto... I że szukał nie wie czemu .. że przez mnie bo tak sprałam mu głowę ..aktualnie jest po za domem .. dałam mu dokumenty i kasę .. ubrań nie weźmie bo nie chce... Nie ma gdzie się podziać... Nie chcę wynająć nic... woli spać w aucie .. i bierze mnie na litość...Czy może przyjechać się umyć... bo zmarznięty siedzi . Chce teraz rozwodu bo wiem że nigdy się już nie zmieni .. miał tyle szans... Błagał przepraszał i bywało wszystko na chwilę ok za każdym razem.. po 2 tygodniach robil dalej to samo .. mówię mu że z nami koniec a ten nie może się z tym pogodzić.. proszę pomóżcie od czego mam zacząć jeśli chodzi o rozwód ... Wyrzucić jego wszystkie ubrania ... Wywieź do mamusi? Jestem strasznie pogubiona i mam myśli że nie dam rady tego przejść... Nie mogę mu pozwolić na to żeby znów wrucil.. bo będzie mnie dalej niszczył... A życia przede mną jeszcze sporo... Dość już nocy nie przespałam.. budząc się i dzwoniąc gdzie jest... 😢
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.