Left ArrowWstecz

Jak znaleźć swoje hobby i pasję - poszukiwanie zajęcia dającego spełnienie

chciałabym nakreślić sytuacje która mnie nurtuje i może nie jest wcale takie trudne do rozwiązania, na razie sama nie moge wpaść na żaden pomysł. bardzo zazdroszcze ludziom, którzy mają hobby i zajęcia w których sie spełniają nawet jeśli nie mają w nich nie wiadomo jakich osiągnięć lub wykonują je dla samej przyjemności. Po prostu znaleźli coś co lubią i to robią i ich to nie nudzi. bardzo bym chciała znaleźć sobie jakieś zajęcie które dawałoby mi spełnienie i mogłabym je robić z dlatego że je lubie a nie dlatego aby sobie wypełnić czas.
User Forum

anonimowo

1 miesiąc temu
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

To, o czym piszesz, jest dużo bardziej powszechne, niż może się wydawać. Wiele osób zazdrości innym pasji i poczucia, że „mają coś swojego”, ale często nie widzimy, że za tym stoi długi proces prób, szukania i sprawdzania różnych rzeczy.

Zwróciłam uwagę na to, że chciałabyś robić coś dlatego, że to lubisz, a nie tylko po to, żeby zapełnić czas. To bardzo ważna różnica. Problem czasem nie polega na braku hobby, tylko na tym, że szukamy od razu czegoś, co da nam spełnienie, będzie angażujące i „kliknie” od pierwszego razu.

Warto też uważać na porównywanie się do innych. Z zewnątrz wygląda, jakby ludzie po prostu znaleźli swoją pasję, ale wiele zainteresowań rozwija się bardzo powoli, od zwykłej ciekawości, a nie wielkiego zachwytu.

Może pomocne byłoby na jakiś czas odejść od pytania „co jest moją pasją?”, a bardziej sprawdzać: „co mnie choć trochę ciekawi?”, „przy czym czuję odrobinę spokoju albo zainteresowania?”. 

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry. To, co Pani opisuje, jest bardzo zrozumiałe. Czasem patrzymy na innych i wydaje nam się, że oni „po prostu wiedzą”, co lubią, a my jakby stoimy z boku i nie mamy swojego miejsca. To może budzić zazdrość, smutek, a nawet poczucie, że coś z nami jest nie tak. Ale brak wyraźnej pasji nie oznacza, że jest Pani pusta, nudna albo że nic Pani nie interesuje.

 

Warto też uważać na presję, żeby hobby od razu dawało spełnienie. Czasem szukamy czegoś, co ma nas zachwycić od pierwszego razu, a większość zainteresowań rozwija się powoli. Najpierw coś jest tylko „w miarę przyjemne”, potem pojawia się ciekawość, później drobna satysfakcja, a dopiero po czasie może z tego powstać coś ważniejszego.

 

Dobrym kierunkiem może być nie pytanie: „co jest moją pasją?”, tylko: „co choć trochę mnie zaciekawia?”, „przy czym czuję się odrobinę spokojniej?”, „co kiedyś lubiłam robić, zanim zaczęłam to oceniać?”, „co mogłabym robić bez presji bycia dobrą?”. Hobby nie musi być wyjątkowe, ambitne ani produktywne. Może to być spacerowanie, robienie zdjęć telefonem, rośliny, rysowanie, gotowanie, joga, gry planszowe, szydełkowanie, taniec, pisanie, wolontariat, książki, ceramika, nauka języka, puzzle, rower, teatr albo cokolwiek innego.

 

Proponowałbym potraktować to jak okres testowania, a nie szukania jednej wielkiej życiowej pasji. Na przykład przez miesiąc wybrać 3 różne rzeczy i każdej dać po 2 lub 3 próby. Po każdej próbie nie oceniać: „czy to jest moja pasja?”, tylko zapytać siebie: „czy było mi choć trochę dobrze?”, „czy chciałabym spróbować jeszcze raz?”, „czy czułam ciekawość albo spokój?”.

 

Czasem problemem nie jest brak zainteresowań, tylko zmęczenie, obniżony nastrój, lęk przed oceną albo przekonanie, że wszystko musi mieć sens i efekt. Jeśli ma Pani poczucie, że nic nie cieszy, nic nie wciąga, trudno się zmobilizować i trwa to długo, warto też porozmawiać z psychologiem, bo może chodzić nie tylko o hobby, ale o ogólny spadek energii i przyjemności.

 

Na ten moment nie musi Pani znaleźć „tego jednego”. Wystarczy zacząć od małych prób i pozwolić sobie być początkującą. Czasem coś, co ma być ważne, zaczyna się bardzo zwyczajnie: od jednej godziny, jednego spotkania, jednego spaceru, jednej kartki, jednego przepisu albo jednej rozmowy.

Serdeczności
Łukasz Dyłka

1 miesiąc temu
Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

czytam to i mam takie poczucie, że za tą tęsknotą za „hobby” może kryć się coś dużo większego niż samo znalezienie zajęcia. Bo kiedy pisze Pani o tych ludziach, to brzmi trochę jak podziw nie tylko dla tego, że coś robią, ale też dla tego, jak się przy tym czują.

 

I właśnie to wydaje mi się bardzo ciekawe – co dokładnie stoi za tym podziwem? Jakie jakości Pani tam widzi?

Może radość?
Może poczucie przynależności?
Może lekkość?
Może bycie „kimś” w grupie?
Może poczucie sensu albo tego, że ma się swoje miejsce?

Zgaduję, ale proszę sobie odpowiedzieć na te pytania samodzielnie - może coś się pojawi?

 

I mam wrażenie, że to bardzo dużo mówi nie tyle o samym hobby, ale o tym, czego być może Pani teraz najbardziej potrzebuje albo za czym tęskni.

 

Czasem szukamy pasji, ale tak naprawdę szukamy czegoś, co pozwoli nam poczuć siebie inaczej – pełniej, żywiej, bardziej „na miejscu”. I wtedy bardzo trudno znaleźć coś naprawdę swojego, bo każde zajęcie zaczyna być oceniane przez pryzmat: „czy już czuję się wystarczająca?”, „czy to ma sens?”, „czy jestem w tym dobra?”.

 

W terapii pewnie przyglądalibyśmy się właśnie tym elementom – temu, co pojawia się wokół tych wyobrażeń, jakie historie się z nimi wiążą, czego Pani tam szuka i co to mówi o Pani samej. I może też szukalibyśmy sposobów, żeby te jakości mogły pojawiać się w życiu w różny sposób, niekoniecznie tylko przez „znalezienie idealnej pasji”.

 

Mam też poczucie, że bardzo ważny jest tu temat akceptacji siebie. Tego, jaką osobą Pani jest, co Panią naprawdę ciekawi, co nudzi, czego potrzebuje – nawet jeśli nie wygląda to tak, jak u innych ludzi.

 

I być może właśnie pod tą potrzebą znalezienia pasji – kryje się też potrzeba większego kontaktu ze sobą samą.

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Widzę w Pani tęsknotę za sensem, spełnieniem i czymś, co dawałoby prawdziwą radość oraz poczucie „bycia sobą”. Pojawia się też frustracja i smutek, gdy patrzy się na ludzi, którzy już odnaleźli swoją pasję.Sądzę, że bardzo wiele osób nie odkrywa hobby od razu, często dochodzi się do tego małymi krokami, próbując różnych rzeczy bez presji, że „musi wyjść”. Czasem problemem nie jest brak pasji ale zmęczenie obniżony nastrój albo zbyt duże oczekiwania wobec siebie. Warto dać sobie prawo do szukania i sprawdzania, co naprawdę porusza w Pani ciekawość, nawet jeśli początkowo będzie to tylko drobna rzecz.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

1 miesiąc temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
Wiele osób nie odkrywa od razu „swojej pasji”. Bywa, że hobby pojawia się dopiero poprzez próbowanie różnych rzeczy, a nie nagłe olśnienie. Być może dziś bardziej niż „braku pasji” doświadcza Pani presji, że powinna już wiedzieć, co by to mogło być. Warto pozwolić sobie na ciekawość i eksperymentowanie bez oczekiwania, że od razu coś musi stać się „właśnie tym”. Czasem zainteresowanie rodzi się stopniowo, właśnie gdy zniknie presja znalezienia czegoś wyjątkowego.

Pozdrawiam serdecznie
Joanna Cichosz

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 wcale nie jest taka rzadka sytuacja, jak Ci się może wydawać tylko ludzie rzadko o tym mówią. Wiele osób „ma hobby” trochę przypadkiem, po latach prób, a nie dlatego, że od razu trafili na coś idealnego. To, co opisujesz, to nie brak pasji, a raczej brak momentu, w którym coś „kliknęło”.

Często blokują nas rzeczy, których nawet nie zauważamy  oczekiwanie, że hobby musi od razu dawać radość i sens

porównywanie się do ludzi, którzy już są „dalej”, przekonanie, że trzeba znaleźć „to jedno właściwe” zajęcie

szybkie zniechęcenie, jeśli coś nie wciągnie od razu.  A w praktyce hobby bardzo często zaczyna się neutralnie albo nawet trochę nudno dopiero po czasie pojawia się przyjemność i zaangażowanie.

Zamiast szukać „idealnej pasji”, spróbuj potraktować to jak eksperyment.  Testuj rzeczy bez zobowiązań (np. 2–3 razy i koniec, jeśli nie siądzie) nie oceniaj od razu „czy to jest moja pasja”, tylko „czy to było choć trochę ciekawe”

zwracaj uwagę na drobne sygnały, czy czas szybciej leciał, czy była choć chwila zaciekawienia mieszaj różne typy aktywności: coś fizycznego, coś kreatywnego, coś „manualnego”

Możesz spróbować takiego mini-planu na 2 tygodnie. Wybierz 4 rzeczy, które są choć minimalnie interesujące (np. rysowanie, joga, gotowanie czegoś nowego, nauka czegoś online, spacer z celem fotograficznym)

każdej poświęć 2–3 krótkie sesje (30–60 min) po każdej zapisz jedno zdanie: „co było ok / co mnie irytowało”

To brzmi banalnie, ale pomaga zobaczyć wzorce.

Przykład.  Ktoś myśli: „chcę mieć hobby”. Próbuje rysowania - nuda. Próbuje biegania - męczące. Próbuje robienia zdjęć telefonem - „bez sensu”. Ale po czasie zauważa: najbardziej podobało mu się chodzenie i szukanie kadrów. I nagle wychodzi z tego coś w stylu „spacery + fotografia”, które zaczyna mieć sens.

Nie każde hobby musi dawać ogromne spełnienie. Czasem wystarczy, że  trochę odciąga od myśli, daje małe , poczucie „zrobiłam coś”, nie jest obowiązkiem. I to już jest wartościowe.

 

1 miesiąc temu
Marcelina Lipa

Marcelina Lipa

Dzień dobry,

To, co Pani opisuje, jest bardzo częstym doświadczeniem. Brzmi to jak moment, w którym trudno jeszcze uchwycić, co realnie daje Pani przyjemność i poczucie sensu, a co jest tylko „wypełnianiem czasu”.

Warto zauważyć jedną ważną rzecz: to, że inni wydają się mieć pasje, nie oznacza, że oni lepiej wiedzą, co lubią. Często to efekt prób, błędów i wielu rzeczy, które po drodze okazały się nietrafione. Hobby zwykle nie pojawia się jako nagłe olśnienie, a częściej jest efektem sprawdzania różnych aktywności i zostawania przy tych, które choć trochę dają poczucie satysfakcji.

Z Pani opisu wybrzmiewa też trochę porównywanie się i presja, żeby znaleźć coś, co od razu będzie dawać spełnienie. A to może paradoksalnie blokować, bo wtedy każda aktywność musi „zdać egzamin” jako potencjalna pasja, zamiast być po prostu momentem poznawania siebie.

 

Pozdrawiam,

Marcelina Lipa

1 miesiąc temu
Karolina Koch

Karolina Koch

Dzień dobry,

To, że tak bardzo tęskni Pani za poczuciem pasji i „czymś swoim”, mówi mi raczej o dużej potrzebie życia bliżej siebie niż o braku zainteresowań czy „nudnej osobowości”.

Często ludzie mają wrażenie, że hobby powinno pojawić się nagle jako wielka pasja i od razu dawać spełnienie. A w rzeczywistości wiele osób odkrywa swoje zainteresowania stopniowo, np. próbując, sprawdzając, czasem nudząc się i szukając dalej.

Zastanawiam się, czy były kiedyś nawet małe aktywności, przy których czuła Pani choć odrobinę przyjemności, spokoju albo traciła poczucie czasu? Nawet jeśli wydają się „mało ważne”. W podejściu Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach, często właśnie od takich drobnych wyjątków zaczyna się odkrywanie tego, co jest naprawdę nasze.

Wszystkiego dobrego!

Karolina Koch

psycholog

1 miesiąc temu
Aldona Kozik

Aldona Kozik

Myślę, że najbardziej dokucza Ci nie sam brak hobby, tylko poczucie, że inni mają coś „swojego”, a ty nadal tego szukasz. I kiedy bardzo chce się znaleźć coś, co da spełnienie, łatwo wpaść w rozczarowanie, bo żadna nowa rzecz od razu nie daje tego uczucia.

Prawda jest taka, że wiele osób nie czuje wielkiej pasji od początku. Najpierw pojawia się zwykłe zainteresowanie, chwila spokoju, ciekawość albo przyjemność z robienia czegoś bez celu. Dopiero później rodzi się przywiązanie do tego.

Możliwe też, że za bardzo próbujesz „wymyślić”, co mogłoby być twoje, zamiast obserwować, przy czym naturalnie zatrzymuje ci się uwaga. Czasem pasja nie pojawia się jako olśnienie, tylko jako coś, do czego po prostu chce się wracać.

Życzę Ci znalezienia swojej pasji.

Pozdrawiam, Aldona Kozik

1 miesiąc temu
Magdalena Mazur-Laskowska

Magdalena Mazur-Laskowska

Myślę, że bardzo wiele osób ma podobnie. Często wydaje nam się, że inni po prostu „znaleźli swoją pasję”, ale zwykle dochodzili do tego metodą prób i błędów. 

Warto próbować różnych małych rzeczy bez presji, że musisz być w tym dobra albo robić to na zawsze. Czasem pasja zaczyna się od zwykłej ciekawości i dopiero z czasem daje poczucie spełnienia. Powodzenia 🤞 


 

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Szanowna Pani, 

zazdrość, o której Pani pisze, jest w rzeczywistości bardzo cenną wskazówką – to ukryta tęsknota Pani autentycznego „ja” za poczuciem sensu, pasji i życiowej radości. Problem z odnalezieniem hobby często polega na tym, że podchodzimy do tego zbyt zadaniowo, szukając od razu zajęcia idealnego, co rodzi presję i paradoksalnie prowadzi do szybkiego znudzenia oraz frustracji. Aby przełamać tę blokadę, warto porzucić testowanie nowych rzeczy z intencją, że „to musi być to”, a zamiast tego przyjąć postawę czystej, dziecięcej ciekawości i pozwolić sobie na porzucanie zajęć, które po prostu Pani nie bawią. Proszę przypomnieć sobie, co sprawiało Pani bezinteresowną radość w dzieciństwie – czy było to tworzenie czegoś manualnie, ruch, natura, czy może analizowanie historii – ponieważ tam najczęściej kryją się zapomniane źródła naszych dorosłych pasji. Jeśli jednak każda próba podjęcia działania kończy się szybkim zniechęceniem, warto przyjrzeć się, czy pod tym znudzeniem nie kryje się lęk przed tym, że nie zrobi Pani czegoś wystarczająco dobrze, lub ogólne przemęczenie psychiczne, które odbiera zdolność do odczuwania satysfakcji. Odnalezienie pasji to proces, który wymaga czasu i zgody na metodę prób i błędów, dlatego najważniejszym krokiem na teraz jest odpuszczenie presji wyniku i skupienie się na samym doświadczaniu.

Powodzenia

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak ograniczyć uzależnienie od telefonu i spędzać mniej czasu online?
Mam problem z uzależnieniem od telefonu poszukuje sposobów na spędzanie mniej czasu na telefonie
Jak dbać o swoje zdrowie psychiczne?

Jak dbać o swoje zdrowie psychiczne?

Tracę prace, ze względu na mój stan zdrowia. Zaczęłam popijać, jestem załamana.
Witam. Ostatnio znowu straciłam pracę, gdy się dowiedzieli, że choruję na epilepsję, agorafobię, nerwicę lękową. Ludzie się boją takich jak ja. Pracowałam w handlu. Jeszcze do tego dowiedziałam się, że z toksycznym mężczyzną byłam, bo ze mną zerwał. Zdradzał mnie. Popadam w coraz większą depresję, a najgorsze jest to, że zaczynam popijać. Nie mam gdzie się podziać. Jestem załamana. Pozdrawiam Aneta
Czuję się jak 17-latek który gdzieś zapomniał dorosnąć, szukać siebie i rozwijać. Zamknąłem się w swojej głowie
Witam. Mam 24 lata i jestem facetem. Zacznę może od początku. Jestem wynikiem gwałtu, próbowano przeprowadzić aborcję, ale została przerwana, matka starała się mnie „wypłukać” alkoholem, ale jak widać bez skutku. Życie obdarzyło mnie wyjątkowo irytującą pamięcią, pamiętam leżenie w kołysce i darcie się aż do zmęczenia oraz minę i obojętność matki, gdy mnie karmiła. Do 10 roku wychowywałem się na zmianę raz u matki, raz u babci wraz z bratem, matka hobbystycznie zajmowała się usługami przyjemnościowymi w zamian za pieniądze. Dzieciństwo było pełne wrażeń, których nie będę tutaj opisywał z racji ich ilości. Borykam się z problemem - chorobą sierocą. Do 11 roku życia aż do informacji, że znalazła się dla mnie i brata rodzina zastępcza, moczyłem się w łóżko. Byłem z tego tytułu wyśmiewany, karany, karcony itp. Kołysałem się do snu, kręcąc głową z boku na bok, wyobrażałem sobie wtedy lepsze życie i tak usypiałem. Początkowo było to maksymalnie 15 minut przed snem. W wieku około 14 lat zacząłem robić to nieświadomie przez sen (obserwacja bliskich). Los chciał, że w wieku 16 lat zakochałem się po uszy w cudownej dziewczynie, ale przyciągała uwagę wielu osób. Byliśmy ze sobą 4 lata, ciągle jej nie ufałem i dawała ku temu powody, ale wybaczyłem. Weszła ze mną w związek dlatego, że przykuwałem uwagę swoją popularnością. W okresie gimnazjum każdy mnie znał i chciał ze mną rozmawiać- bardzo aktywnie zwracałem na siebie uwagę. Ale po przejściu do technikum zacząłem być trochę odludkiem - kołysałem się czasami już nie tylko do snu, ale z nudy. Wciąż wyobrażając sobie lepsze życie. W wieku 20 lat dziewczyna zerwała ze mną przez telefon, pokazując oziębłą i nie do poznania dla mnie postawę. Wybraliśmy się jeszcze na wspólne wakacje, ponieważ nie dało się odwołać. Na nich chcąc zaciągnąć mnie do łóżka powiedziała, że mnie kocha i chce to naprawić, na drugi dzień patrząc z obrzydzeniem powiedziała żebym nie robił sobie nadziei, bo potraktowała mnie jak rzecz. Od tamtego czasu kołyszę się w każdej wolnej chwili, kiedy tylko się da, zaniedbując dosłownie wszystko dookoła. W wieku 22 lat porzuciłem studia na 3 roku. W momencie zerwania dowiedzieliśmy się, że moja Ciocia zastępcza ma nowotwór. Napięcie w domu skupiało się na mnie, jako osoba wrażliwa zawsze starałem się wszystkim pomoc i rozweselić, a kiedy nie mogłem tego robić z własnych problemów to naturalnym było wyżywanie się na mnie. Aktualnie jestem samotny, oswoiłem się z tym, przestałem już cokolwiek czuć. Chodzenie do psychologów przerwałem, gdy usłyszałem kolejny raz „depresja” od niedorobionego psychologa czy psychiatry, którzy oczekiwali że wchodząc będę od razu w stanie powiedzieć im co mi dolega. Przez całe życie moja choroba miała obraz ambiwalentny, skąd do cholery miałem wiedzieć co mi jest, skoro nawet nie wiem kim jestem? Obecnie w wieku 24 lat nie mam już obok siebie nikogo, nikogo tez nie dopuszczam emocjonalnie, czuję się wycofany do własnej głowy, pełen obraz dysocjacji. Nie przeżywam niczego, a chciałbym. Jak normalny człowiek zrobić prawo jazdy, kupić wymarzone auto, znaleźć kochającą żonę itp. Ale nie potrafię, nie wiem gdzie szukać pomocy, zazwyczaj wizyty u psychologów kończyły się tylko tym ze lustrowałem im ich własną osobowość - dla kogoś żyjącego ciągle w myślach udawanie osoby siedzącej naprzeciw jest czymś niczym rozrywką. Co mam zrobić? Gdzie byli wszyscy skretyniali pedagodzy i psycholodzy wtedy? Nie zrobię sobie nic tylko dlatego że to byłoby tchórzostwo, ale nie mam motywacji żyć, bo jest to niczym katorga, każdy dzień zlewa sie w jedno a jedyne co robię to bujanie się z boku na bok, myśląc co by było gdyby. Próbowałem praktycznie wszystkiego, umiem grać na kilku instrumentach, rysować, modelować, rzeźbić, tańczyć (tańczyłem przez 11 lat w zespole). Z zawodu jestem elektrykiem, konserwatorem maszyn, mam uprawnienia na wózek widłowy oraz spawacza. A pomimo tego łapię roboty „poboczne” żeby dorabiać na studia które wznawiam z nowym miesiącem. Czuję się jak 17-latek który gdzieś zapomniał dorosnąć, szukać siebie i rozwijać. Zamknąłem się w swojej głowie i fantazjach w trakcie kołysania się. Co mam robić?
Lęk przed decyzjami zawodowymi - co zrobić?

Mam wrażenie, że utknęłam w jakimś błędnym kole, bo każda decyzja zawodowa, nawet ta najmniejsza, wywołuje u mnie totalny stres. Serio, wysłanie maila albo zgoda na projekt potrafią być dla mnie jak misja niemożliwa. Boję się, że jedna zła decyzja może rozwalić wszystko – karierę, przyszłość, cały mój plan na życie! A przez to, zamiast działać, odwlekam wszystko, tracę czas i tylko nakręcam ten cały lęk.

Czuję, że to odbija się na mojej pracy i efektywności

kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!