Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z mamą z nerwicą lękową, gdy sama jestem w leczeniu onkologicznym?

Dzień dobry. Mama ma nerwicę lękowa. Problem dla mnie jako osoby która z nią mieszka i opiekuje się nią polega na tym że przed jakimkolwiek wyjściem wiele razy pyta czy już wychodzimy. Pogania mnie i wymusza wcześniejsze wyjście. Na przykład ubiera się i wychodzi przed dom i już czeka. Próbowałam nie mówić o której wychodzimy i na odwrót też wiedząc ciągle pyta. Jak postępować bo jest to męczące dla mnie takie wymuszanie wszystkiego na tu i teraz na już. Jestem jedynaczką i obecnie leczę się onkologicznie, chemioterapie i jest mi ciężko psychicznie. Nie chcę się irytować na mamę ale to i wiele innych zachowań jest bardzo męczące dla mnie. Poproszę o radę.
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Myślę, że zachowanie mamy może wynikać z silnego lęku i potrzeby odzyskania poczucia kontroli, dlatego tak bardzo skupia się na czasie, wychodzeniu i „byciu gotową”. To jednak nie zmienia faktu, że dla Pani, szczególnie w trakcie leczenia i ogromnego obciążenia psychicznego, może być to bardzo wyczerpujące. Sądzę, że warto spokojnie wyznaczać granice i nie wchodzić za każdym razem w odpowiadanie na te same pytania. Można łagodnie powtarzać: „Mamo, wszystko jest pod kontrolą, wyjdziemy o ustalonej godzinie”. Ważne też, by pamiętała Pani o sobie, opiekun osoby lękowej również potrzebuje wsparcia, odpoczynku i prawa do zmęczenia.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Michalska

Katarzyna Michalska

Widzę, że jest Pani w bardzo trudnej sytuacji: z jednej strony opiekuje się Pani mamą, która mierzy się z nasilonym lękiem, z drugiej sama przechodzi Pani leczenie onkologiczne i odczuwa duże zmęczenie psychiczne. To naturalne, że w takiej sytuacji pojawia się irytacja i poczucie przeciążenia. To trudna sytuacja, bo wymaga jednocześnie empatii wobec bliskiej osoby, jak i troski o siebie.

Zachowanie Pani mamy może być związane ze stanami lękowymi, o których Pani wspomina. „Bycie gotową wcześniej” chwilowo ten lęk obniża. Rozumiem jednak, że dla Pani jest to męczące i obciążające.

To, co może być pomocne, to wprowadzenie jasnych zasad:

- ustalenie konkretnej godziny wyjścia i spokojne jej powtarzanie, bez wchodzenia w długie tłumaczenia,

- nieprzyspieszanie wyjścia pod wpływem ponagleń – ponieważ może to nieświadomie wzmacniać ten schemat,

- ustalenie „czasu gotowości” (np. można być gotowym wcześniej, ale wychodzą Panie o ustalonej godzinie).

Proszę też wziąć pod uwagę swoje zasoby w tej, niewątpliwie trudnej, sytuacji. Jest Pani w trakcie leczenia i ma Pani prawo dbać o siebie oraz szukać rozwiązań, które Panią odciążą. Pomocne może być wsparcie w opiece nad mamą (ze strony bliskich lub specjalistów). Warto również rozważyć pomoc psychologiczną – zarówno dla mamy, jak i dla Pani.

Proszę pamiętać, że dbanie o własne siły nie jest egoizmem, tylko koniecznością.

Pozdrawiam,

Katarzyna Michalska

Karol Boruch-Gruszecki

Karol Boruch-Gruszecki

Dzień dobry,

 

Chcę zauważyć, że jest Pani w trudnej sytuacji, która powoduje ciągły stres - zarówno opieka nad mamą jak i chemioterapia są obciążającymi doświadczeniami. W połączeniu z wymuszaniem "na tu i teraz" przez Pani mamę, to naturalne, że może pojawić się złość. Ta emocja sama w sobie nie jest niczym złym - jest tylko sygnałem z ciała o tym, że ktoś narusza Pani granice. Złość motywuje nas do rozwiązania problemu - ważne jest jednak, żeby to zrobić nie raniąc drugiej osoby.

 

Myślę, że jasna komunikacja i ustalenie granic co do tego jakie zachowanie mamy jest ok, a jakie nie, może pomóc. Może Pani porozmawiać z nią o tym jak jej zachowanie wpływa na Panią - mówiąc o swoich odczuciach i faktach, bez obwiniania drugiej osoby. Potem mogą Panie spróbować ustalić ilość czasu przed wyjściem, który będzie odpowiadał obu osobom. Następnie proszę opierać się na tych ustaleniach i pokazywać mamie, że wyjście np 30 minut przed spotkaniem jest wystarczające, i że w przeszłych sytuacjach zdążyły Panie na czas, a nic złego się nie stało. Jeśli mama nadal będzie próbowała wymuszać wcześniejsze wyjście, proszę przypomnieć jej o razem ustalonych zasadach.

 

Mówienie o swoich potrzebach, przy jednoczesnym poszanowaniu potrzeb i emocji drugiej osoby, nigdy nie będzie błędem - może za to być pierwszym krokiem do zbudowania zdrowszych granic w relacji.

 

Pozdrawiam,

Karol Boruch-Gruszecki

Klaudia Wolaszek

Klaudia Wolaszek

To, co Pani opisuje, jest naprawdę obciążające, szczególnie w sytuacji, w której sama zmaga się Pani z leczeniem onkologicznym i ma ograniczone zasoby.

Zachowania Pani mamy (częste pytania o wyjście, poganianie, wychodzenie wcześniej) bardzo pasują do obrazu nasilonego lęku. W takich stanach osoba często próbuje odzyskać poczucie kontroli poprzez dopytywanie i przyspieszanie wydarzeń. Niestety, choć daje to chwilową ulgę, długofalowo może utrwalać ten mechanizm.

Z perspektywy psychologicznej kluczowe jest to, że uspokajanie i wielokrotne odpowiadanie na te same pytania paradoksalnie może wzmacniać lęk - bo mózg uczy się: „muszę sprawdzać, żeby było bezpiecznie”.

W takich sytuacjach często pomaga:

-ustalenie jednej, stałej informacji (np. godziny wyjścia) i konsekwentne jej trzymanie,

-unikanie wielokrotnego uspokajania i wchodzenia w powtarzające się zapewnienia,

-spokojne, krótkie komunikaty zamiast tłumaczeń,

-w miarę możliwości wprowadzenie przewidywalnej rutyny

 

Jednocześnie warto podkreślić coś ważnego: Pani sytuacja jest bardzo wymagająca emocjonalnie i fizycznie, dlatego ma Pani prawo do stawiania granic i dbania o siebie. Opieka nad osobą z lękiem nie powinna odbywać się kosztem Pani zdrowia.

 

Jeśli zachowania mamy są bardzo nasilone, warto rozważyć również konsultację psychiatryczną lub psychoterapeutyczną dla niej - żeby mogła dostać wsparcie ukierunkowane bezpośrednio na lęk.

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Sytuacja, w której się Pani znajduje, jest trudna, ponieważ Pani własne zasoby sił – zarówno fizycznych ze względu na leczenie onkologiczne, jak i psychicznych – są obecnie na wyczerpaniu, a choroba mamy generuje dodatkowe napięcie. Zachowanie mamy, czyli to uporczywe poganianie i czekanie przed domem, to typowy objaw nerwicy lękowej – mama próbuje rozładować swój lęk przed „niezdążeniem” lub niepewnością poprzez natychmiastowe działanie. Dla Pani jest to jednak forma presji, która w obecnym stanie zdrowia jest wyjątkowo obciążająca.

Najważniejsze jest, aby chroniła Pani swój spokój, ponieważ Pani organizm potrzebuje teraz każdej dawki energii na walkę z chorobą. Proszę spróbować wprowadzić jasną zasadę „jednego komunikatu”, zamiast wchodzić w dyskusję.

Musi Pani zaakceptować, że mama może stać przed domem i czekać – to jest jej sposób radzenia sobie z lękiem i nie musi to zmuszać Pani do wcześniejszego wyjścia. Wyznaczenie granicy nie jest brakiem empatii, ale koniecznością, by przetrwała Pani ten najtrudniejszy czas. Proszę nie bać się prosić o pomoc inne osoby z otoczenia lub fundacje wspierające pacjentów onkologicznych, aby choć na chwilę odciążyć się od roli opiekunki – teraz to Pani jest osobą, która najbardziej potrzebuje troski.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

Pani mama prawdopodobnie próbuje w ten sposób obniżyć własny lęk i odzyskać poczucie kontroli. Ciągłe pytanie o wyjście czy poganianie zwykle wynika z napięcia. Jednocześnie ma Pani pełne prawo czuć zmęczenie i przeciążenie.

Pomocne bywa spokojne, konsekwentne komunikowanie granic, bez wdawania się w wielokrotne uspokajanie. Im więcej tłumaczenia i odpowiadania na kolejne pytania, tym bardziej lęk często się nakręca.

Warto też ograniczyć dostosowywanie całego dnia do napięcia mamy, bo wtedy organizm mamy uczy się, że pośpiech rzeczywiście „pomaga”. Lepiej trzymać spokojny rytm i przewidywalne zasady.

Jednocześnie bardzo ważne jest zadbanie o Panią. Łączenie opieki nad osobą lękową z własnym leczeniem to ogromne obciążenie. Jeśli ma Pani taką możliwość, proszę poszukać wsparcia dla siebie, choćby psychologa, grupy wsparcia dla osób chorujących onkologicznie lub pomocy wśród dalszej rodziny czy znajomych. Nie powinna Pani dźwigać wszystkiego sama.

Pozdrawiam i życzę powodzenia :)

Karol Barra

Karol Barra

Dzień dobry,
To co Pani opisuje rzeczywiście może być bardzo męczące, szczególnie przy własnym leczeniu i dużym obciążeniu psychicznym.

U osób z nasilonym lękiem często pojawia się potrzeba kontroli i wcześniejszego przygotowania się do wyjścia. Dla mamy takie pytania i poganianie prawdopodobnie zmniejszają napięcie.

Jednocześnie ważne jest też dbanie o własne granice. Pomocne bywa spokojne i konsekwentne odpowiadanie krótkim komunikatem, np. "wychodzimy o 14 i wszystko jest przygotowane", bez wielokrotnego tłumaczenia.

Warto pamiętać, że zmęczenie czy irytacja w takiej sytuacji nie oznaczają braku miłości do mamy. Jest Pani po prostu bardzo obciążona.

 

Pozdrawiam Karol Barra

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Czy główną przyczyną skrajnej niedojrzałości emocjonalnej są zbyt pobłażliwi rodzice?
Czy główną przyczyną skrajnej niedojrzałości emocjonalnej są zbyt pobłażliwi rodzice? Jestem osobą niedojrzałą emocjonalnie, słyszę od specjalistów, że mam emocjonalność pięciolatki. Słyszę często, że główną przyczyną takiej sytuacji są rodzice, którzy nie stawiają dziecku żadnych wymagań , chronią dziecko przed światem i chcą uchronić go od wszelkich nieszczęść. Moi rodzice nie byli tacy, oni stawiali mi wymagania. Czy zatem główną przyczyną niedojrzałości są zbyt pobłażliwi rodzice?
Od jakiegoś czasu cierpię na fagofobię. Boję się przełykać. Co mogę zrobić w takiej sytuacji?
Dzień dobry, Od jakiegoś czasu cierpię na fagofobię. Boję się przełykać. Co mogę zrobić w takiej sytuacji?
Jak pokonać obawy związane z OCD i rozpoczęciem nauki w nowym liceum?
Dzień dobry, po tych wakacjach idę do liceum co dla mnie jako osoby z OCD jest wyzwaniem i obecnie ciągle się tym martwię. Najbardziej obawiam się nowych znajomości, jestem dość otwarta, lubię poznawać nowych ludzi ale przez swoje zaburzenie straciłam te umiejętności i teraz każda próba nowej przyjaźni kończyła się pewnym „rozpłynięciem” znajomości i kontaktu. Chciałam przez to zrezygnować z jak najlepszego liceum i iść z obecnymi przyjaciółmi, niestety ale się to nie udało, bo moi znajomi nie zmienili w tym całym systemie szkół i mamy zupełnie inne miejsca wzięte pod uwagę. Obawiam się przez to strasznie września, ciężko mi zaufać komuś nowemu zwłaszcza po tym jak ostatnie parę prób nowych znajomości zakończyło się bezowocnie. Mam ochotę już w pierwszym tygodniu nie próbować w nowej szkole i przenieść się do przyjaciół ale z drugiej zamknę sobie wtedy możliwość nowych doświadczeń, które zdecydowanie pomagają mi w radzeniu sobie z OCD. Wszyscy dookoła; rodzina, terapeuta oraz starsi uczniowie są zdania, bym nie szła do szkoły ze względu na znajomych, bo ograniczam sobie doświadczenia i pewnie i tak znajdą innych, słysząc takie słowa od ludzi z doswiadczeniem w liceum wiadomo, że mam poczucie, że jednak lepiej iść do szkoły sama. Ale z drugiej strony mam też swoją potrzebę zachowania tego samego wokół. Po końcu roku szkolnego dopadają mnie dni bezsilności, smutku i przerażenia tym, że okres mojego życia trwający tyle lat nagle się skończył. Biorę leki stricte na OCD ale ostatnio mam wrażenie, że coś przestało w nich działać jakby na chwilę, a lekarz ciągle naciska by spróbować je odstawić, co bardzo mnie stresuje i niepokoi. Wiadomo, że jak chodzę do specjalisty powinnam spytać go o to wszystko w pierwszej kolejności ale ostatnio nie mam chęci i odwagi rozmawiać o tym z kimś twarzą w twarz, a wiadomości pisać się obawiam, bo do takich tematów raczej są spotkania. Proszę bardzo o radę co zrobić, bo obecnie czuję jakby moje całe życie się zawaliło i jestem o kres od rezygnacji z dobrej szkoły dla przyjaźni, które pewnie jak inni mówią i tak nie przetrwają w liceum… :((
Jaki rodzaj psychoterapii pomógłby mi pochylić się nad moim stylem przywiązania?
Dzień dobry, mam pytanie dotyczące stylów przywiązania. Od wielu lat uczęszczam na terapię. Nigdy nie powiedziano mi jednak wprost, że mogę mieć problem w tym temacie. Podejrzewam, że mam lękowy styl przywiązania. To tłumaczyłoby moje trudności w nawiązywaniu więzi, bliższych relacji. Chciałam prosić o radę, czy jest konkretna forma terapii, może intensywna, prywatna, która jest tutaj najskuteczniejsza? Widzę wyraźnie, że mam trudność z byciem ‚vulnerable’, nie chcę, żeby to powstrzymywało mnie przed wejściem w relację. Dziękuję
Od dłuższego czasu, bodajże pół roku, mam problem z zasypianiem. Łączy się to z nadmiernym myśleniem
Witam, od dłuższego czasu, bodajże pół roku, mam problem z zasypianiem. Łączy się to z nadmiernym myśleniem, nie potrafię tego opanować i zasypiam dopiero po 2 godzinach, często się budzę w nocy. Poza tym czuje ucisk w głowie. Co za tym idzie przez cały dzień jestem zmęczona, bo się nie wysypiam.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.