
- Strona główna
- Forum
- dzieci i młodzież, rodzicielstwo i rodzina
- Sytuacja, w której...
Sytuacja, w której nie czuję więzi z pasierbicami - jak ją ułożyć?
A.P.
Karolina Białajczuk
Pierwsze, co chciałbym podkreślić, to że Twoje uczucia są zrozumiałe i normalne. Macierzyństwo przyrodnie może być skomplikowaną i trudną sytuacją, szczególnie gdy wchodzi w grę wiele różnych emocji. Ważne jest, aby dać sobie czas na zrozumienie swoich uczuć i znalezienie sposobu, aby radzić sobie w tej sytuacji.
Kilka kroków, które możesz podjąć, aby lepiej radzić sobie z tymi uczuciami to np.
Szukaj wsparcia - Nie wahaj się skorzystać z pomocy psychologa lub terapeuty. Praca z profesjonalistą może pomóc Ci zrozumieć źródło Twoich uczuć i opracować strategie radzenia sobie z nimi.
Znajdź wspólne punkty - Spróbuj znaleźć wspólne zainteresowania lub aktywności, które mogą pomóc w budowaniu relacji z pasierbicami. To może pomóc w nawiązaniu więzi.
Indywidualny czas - Rozważ, czy czasem spędzonym indywidualnie z każdą z dziewczyn nie pomoże w budowaniu lepszej relacji. To może być okazja do lepszego zrozumienia ich osobowości i potrzeb.
Ustal granice - Ważne jest, abyś była szczera wobec siebie i swoich możliwości. Ustalenie zdrowych granic może pomóc Ci w uniknięciu przeciążenia emocjonalnego.
Cierpliwość - Proces budowania relacji potrzebuje czasu. Nie spodziewaj się, że uczucia zmienią się natychmiast. Daj sobie szansę na stopniową poprawę.
Znajdź wsparcie społeczne - Może istnieć wiele grup wsparcia dla macoch i rodzin złożonych. To mogą być miejsca, gdzie można dzielić się doświadczeniami i radzić sobie z trudnościami.
Pamiętaj, że nie jesteś sama w tej sytuacji, i zrozumienie swoich uczuć oraz pracowanie nad nimi jest pierwszym krokiem w stronę lepszego funkcjonowania w relacjach z pasierbicami.
Pozdrawiam
Karolina Białajczuk
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Dorota Kuffel
Dzień dobry,
sytuacja, którą Pani opisuje wydaje mi się trudna emocjonalnie. Wyobrażam sobie jak to, co Pani odczuwa, może wywoływać kolejne emocje.
Pierwsze, co mi się pojawia, to w ogóle akceptacja, że tak Pani ma, bez oceny. I już to, jak rozumiem, jest trudne. Być może warto skorzystać z pomocy terapeuty, żeby jak Pani pisze, to ułożyć. Wewnętrzna presja, brak akceptacji dla własnych uczuć, to wszystko ogranicza wewnętrzną przestrzeń do rozumienia i układania się ze sobą.
Pozdrawiam
Dorota
Marek Dudek
Dzień dobry,
Wyobrażam sobie, jakie to trudne musi być dla Pani. Bardzo mało Pani podała informacji dotyczącej całej rodziny, relacji panujących wewnątrz rodziny. A także Pani partnera. Można się temu przyjrzeć na terapii rodzinnej, lub wsparciowo dla Pani, co takiego się dzieje w Pani, z czego to wynika i co dalej.
Pozdrawiam
M.D.

Zobacz podobne
Mama nie radzi sobie z żałobą - rok temu zmarła babcia, 8 miesięcy po niej odszedł dziadek. Gdy mama płacze, to potem kłóci się z tatą i pije, nic do niej nie dociera.
Co robić?
Właśnie po 17 latach małżeństwa żona ode mnie odeszła, wyprowadziła się z dziećmi. Wina leży w większości po mojej stronie, krytykowaniu jej, moim nerwowym zachowaniu i zdarzającą się agresją po upojeniu alkoholowym. Kilkukrotnie się poszarpaliśmy lub np. wykręciłem jej rękę, najgorsze, że na drugi dzień nic z tego nie pamiętałem. Nasze relacje bywały różne, raz lepiej raz gorzej. Byłem też o żonę często zazdrosny, nie lubiłem jak wychodziła gdzieś na imprezy z koleżankami. Po ostatniej takiej sytuacji, gdy wróciłem pijany i podczas kłótni wykręciłem jej rękę, postanowiła, że się wyprowadzi. Na początku mówiła, że potrzebuje czasu, żeby zobaczyć czy za mną zatęskni, ale mijał drugi tydzień i naciskałem, żeby się określiła co dalej i podczas rozmowy powiedziała, że nie tęskni i że nic do mnie nie czuje. Nie wiem czy to przez to, że naciskałem na nią i potrzebuje więcej czasu. Ja nie mogę się z tym pogodzić, bo ją bardzo kocham i nie dochodzi to do mnie. Nie mogę spać, straciłem mocno na wadze, mimo że staram się jeść normalnie. Ciężko mi się zmusić do czegokolwiek, stałem się obojętny. Tęsknię też mocno za dziećmi, choć widuje je, a dzieci sypiają u mnie, jeszcze nie wiedzą co zaszło. Dopiero teraz po kolejnych nieprzespanych nocach i przemyśleniach doszło do mnie jak skrzywdziłem moją żonę. Nieraz wcześniej mówiła, że to ostatnia szansa na moją zmianę, ale jakoś to do mnie nie dochodziło. Bardzo mi zależy na naszej rodzinie, na mojej żonie i chciałbym to wszystko odbudować, tylko że moja żona mówi, że już nic do mnie nie czuje. Czy to możliwe, że mogło jej uczucie do mnie całkiem wygasnąć? Jest szansa na uratowanie naszego małżeństwa? Czy to jeszcze za szybko i potrzeba czasu? Co mam robić?

