Wstecz

Konflikt z żoną i wychowanie pasierbicy: jak przywrócić harmonię w rodzinie?

Anonim

Poniżanie żony przed pasierbicą

Poznałem moją obecną żonę 11 lat temu. Ma dwójkę dzieci – syna niepełnosprawnego i córkę, która ma obecnie 14 lat. Początkowo wszystko dobrze się układało. Pasierbica mnie zaakceptowała, mówi do mnie „tato”. Syn, mimo że nie jest moim biologicznym dzieckiem, to moje oczko w głowie.

Od kilku lat pojawił się jednak problem z żoną, nie z pasierbicą. Chodzi o wychowanie nastolatki. Żona ciągle ją faworyzuje, na wszystko pozwala i nie liczy się z moim zdaniem. Nawet jeśli coś uzgodnimy, i tak postępuje tak, żeby córce było dobrze. Byliśmy nawet u psychologa po poradę i wyszło na moim.

Ostatnio ustaliliśmy, że zgodzimy się na kolczyk w nosie, ale pod warunkiem, że córka pięć razy skosi trawnik – żeby uczyła się, że nic nie ma za darmo. Niestety, już po pierwszym razie doszło do kłótni, bo nie wykonała zadania, a kolczyk i tak już zrobiła. Tym razem powiedziałem, że nie odpuszczę. Zostałem za to tak zwyzywany, że głowa boli.

Zawsze wygląda to tak samo – ja nigdy nie mam racji, musi być tak, jak żona chce. Wyciąga wszystkie brudy, wciąga całą rodzinę, byle tylko nie przyznać, że się myli. Od tygodnia naprawdę myślę o rozstaniu, bo tak po prostu nie da się żyć.

Czuję się we własnym domu jak niewolnik – gdy mam coś dać, jestem „tatą”, a gdy czegoś wymagam, to nagle staję się najgorszym ojczymem na świecie.

Proszę o poradę, co można zrobić w takiej sytuacji.

Dzień dobry,

 

To, co Pan opisuje, brzmi naprawdę ciężko. Rozumiem, że może się Pan czuć zmęczony i bezsilny - kiedy nasze zdanie w domu jest pomijane, a dodatkowo spotykamy z się z wyzwiskami i innymi przykrymi słowami, to bardzo podcina skrzydła i może prowadzić do uczucia rezygnacji. Napięcia o wychowanie są częste, ale kluczowe jest, żeby partnerzy trzymali wspólny front i chcieli współpracować. Jeśli żona podważa ustalenia, to naturalne, że może Pan tracić poczucie sensu w byciu ojczymem. Może być pomocne, by spróbować porozmawiać o tym w spokojnym momencie, poza konfliktem, jasno wyrażając swoje uczucia (np. używając komunikatów "ja"). Warto wspólnie zastanowić się co jest przyczyną nagłych zmian we wcześniejszych ustaleniach (być może stoją za tym jakieś lęki lub obawy partnerki?) i co w przyszłości mogą Państwo zrobić inaczej, aby konflikt między Państwem tak nie eskalował. Ważne, żeby każda ze stron mogła na spokojnie wyrazić wszystko, co czuje - bez przerywania, poprawiania, wchodzenia sobie w słowo. Nazwanie tego na samym początku rozmowy i zaznaczenie, że jest to dla Pana ważne, też może być dobrym pomysłem. Zachęcam, aby taka rozmowa odbywała się wtedy, kiedy oboje mają Państwo na to czas i przestrzeń oraz kiedy nikt nie będzie Państwu przerywał. Jeśli  mimo rozmów sytuacja się nie poprawi, warto pomyśleć o terapii par. To bezpieczna przestrzeń, w której można popracować nad wspólną komunikacją, która będzie wspierać zarówno Pana, jak i pozostałych członków rodziny.

 

Pozdrawiam ciepło,

Aleksandra Żochowska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Szanowny Panie,

 

rozumiem, że czuje się pan zraniony i bezradny w tej sytuacji. To trudne, gdy w związku pojawiają się tak poważne różnice w podejściu do wychowania, a wzajemne zaufanie i szacunek zaczynają zanikać. Opisywana przez Pana dynamika, w której czuje się pan manipulowany i traktowany instrumentalnie, wydaje się niezwykle bolesna. Kiedy z jednej strony słyszy Pan słowo "Tato" a z drugiej jest pan nagle oskarżany o bycie najgorszym "ojczymem" to naturalne, że pojawiają się myśli o rozstaniu.

Państwa sytuacja jest o tyle złożona, że dotyczy zarówno relacji małżeńskiej, jak i wychowania pasierbicy. To, co Pan opisuje, to już nie są zwykłe różnice zdań dotyczące wychowania. Wydaje się, że problem leży głębiej - w dynamice waszego małżeństwa. Pisze Pan o braku szacunku, instrumentalnym traktowaniu i ciągłym podważaniu Pana autorytetu. To nie wygląda jak zdrowe fundamenty do budowania relacji.

W tej sytuacji kluczowe jest otwarte i szczere porozmawianie z żoną, najlepiej w spokojnej atmosferze. Warto wyraźnie zakomunikować  jak się pan czuje w tej relacji. Że brak szacunku i podważanie Pana roli jako ojca są  bolesne i niszczą waszą relację. Można spróbować porozmawiać o tym, czy być może żona czuje się zagrożona Pana rolą w wychowaniu córki i spróbować zrozumieć, dlaczego tak bardzo jej broni, nawet jeśli to szkodzi jej samej.

Kolejnym krokiem może być skorzystanie z terapii par. Warto poszukać specjalisty, który pomoże wam pracować nad komunikacją i wzajemnym szacunkiem, a nie tylko wskazywać, kto ma rację. Celem nie jest wygrana w dyskusji, ale odbudowanie relacji i zbudowanie wspólnego frontu w wychowaniu córki.

Jeśli wszystkie próby naprawy relacji zawiodą i poczucie, że we własnym domu jest Pan traktowany jak "niewolnik", będzie się pogłębiać  warto rozważyć, czy pozostanie w tej relacji, jest dla pana zdrowe. Rozstanie nigdy nie jest łatwe, ale czasem jest jedynym sposobem na odzyskanie poczucia własnej wartości i spokoju ducha.

 

Pozdrawiam serdecznie

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

Zdjęcie Anna Tecław

Anna Tecław

Psycholog
11 odpowiedzi na forum

Z tego, co Pan pisze, wynika, że od lat angażuje się Pan w wychowanie dzieci, w budowanie więzi i w codzienne obowiązki. To bardzo dużo i nie jest łatwe, szczególnie wtedy, gdy nie ma Pan poczucia, że żona traktuje Pana zdanie poważnie. To może rodzić frustrację i poczucie bezsilności.

Konflikty dotyczące wychowania nastolatków są częste nawet w biologicznych rodzinach. W Państwa sytuacji może dochodzić jeszcze kwestia lojalności, która żona może odczuwać względem córki.  Może mieć tendencję do stawania po stronie córki, bo boi się, że straci jej zaufanie. Z kolei Pan, chcąc być konsekwentny, czuje się odsuwany i pomijany, co odbiera Pan jako brak szacunku i podważanie autorytetu. To bardzo trudna dynamika. 

Warto, żeby rozmowy na temat wychowania nie odbywały się przy dzieciach ani w kontekście konkretnego sporu (jak z kolczykiem), tylko w spokojniejszych momentach. Dobrze jest wtedy jasno mówić o swoich potrzebach nie tylko w kategoriach zasad, ale też tego, co Pan czuje: np. „Potrzebuję, żebyśmy byli konsekwentni, bo inaczej czuję się bezsilny i nieważny”. Mówienie o emocjach, a nie tylko o racjach, czasem ułatwia drugiej stronie zrozumienie. Jeżeli żona nie widzi problemu, a Pan czuje, że sprawa staje się nie do zniesienia, warto wrócić do wspólnych spotkań z psychologiem. Być może nie po to, żeby ktoś rozstrzygał, kto ma rację, ale żeby pomóc Wam znaleźć wspólny język i sposób podejmowania decyzji wychowawczych.


Rozstanie to poważna decyzja i rozumiem, że zaczyna Pan o tym myśleć. Zanim jednak zrobi Pan krok w tym kierunku, dobrze byłoby dać sobie i żonie jeszcze jedną szansę na otwartą rozmowę. Nie o córce, ale o Was jako parze, o tym, jak się Pan czuje i czego Pan potrzebuje w tej relacji, żeby móc być w niej szczęśliwy i obecny.


Pozdrawiam, 

Anna Tecław

Psycholog

Dzień dobry,

​Rozumiem, że czuje się Pan zmęczony i bezsilny. Konflikty wokół wychowania dzieci są bardzo trudne, zwłaszcza gdy brakuje zgody i wspólnego frontu. Kiedy partnerka podważa Pana autorytet, naturalne jest, że traci Pan motywację.

​Kluczem do poprawy jest szczera i spokojna rozmowa, prowadzona bez oskarżeń. Proponuję, aby wyraził Pan uczucia za pomocą komunikatu "ja" (np. "Czuję się bezsilny, gdy nasze ustalenia są zmieniane").

Możecie ​wspólnie zastanowić się nad przyczynami zachowania partnerki.

​Ustalić nowe, wspólne zasady komunikacji  (tak, aby żadna ze stron nie czuła się atakowana).

​Jeśli mimo tych prób sytuacja się nie poprawi, warto rozważyć terapię par. 

 

Pozdrawiam 

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

Dobrze, że próbowałeś rozwiązywać tą sytuację z pomocą psychologa i być może warto wrócić do tej formy wsparcia. Może warto pomyśleć o terapii dla par, gdzie oboje z żoną będziecie mogli usłyszeć swoje perspektywy w obecności specjalisty, który stworzy bezpieczną przestrzeń do rozmowy. Ważne jest też, byś dbał o swoje granice. Pamiętaj, Twoje potrzeby i poczucie szacunku są równie ważne, jak dobro dzieci.

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Walczyk

Psycholog, Psychoterapeuta

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Kryzys w małżeństwie: zwiększona liczba kłótni i obojętność żony po 15 latach

Dzień dobry. Mamy trójkę dzieci, jesteśmy 15 lat po ślubie. Od pewnego czasu (około 6–8 miesięcy) kłócimy się więcej i bardziej. Ostatnio jeszcze częściej — nasze małżeńskie kłótnie są kilka razy w tygodniu. Nie są to kłótnie temperamentne, tylko raczej obrażalskie. Od tych kilku miesięcy czuję, że moja żona się mną nie interesuje, nie zwraca na mnie uwagi, nie jest jak było kiedyś — jest bardzo obojętna na wszystko. Po kłótni to ja zawsze staram się załagodzić sytuację i doprowadzić do zgody. W ostatnim tygodniu po kłótni poprosiłem żonę o głęboką rozmowę, którą ona szybko skończyła. Wczoraj znowu małe nieporozumienie i kłótnia odpalona. Porozmawialiśmy na moją prośbę — rozmowa trwała długo. Żona powiedziała, że nie wie, co do mnie czuje. Zarzuca mi, że ze wszystkim jest sama, a jak już coś zacznę robić, to mówi, że to zryw po kłótni, i nie chodzi o to, żebym coś robił, tylko żebym wiedział, że jest coś do zrobienia i wykazywał większą inicjatywę w domu. Gdzie ja naprawdę bardzo dużo robię w domu: sprzątam, gotuję, piorę, zajmuję się naszymi samochodami, ogarniam ogródek, ubezpieczenia, organizuję wakacje. Wiadomo, moja żona też gotuje, sprząta, pierze, robi zakupy. Jak zapytałem, o co jej chodzi i jeżeli czegoś nie robię, to żeby powiedziała mi, co jest do zrobienia, to wysłała mi filmik z Instagrama, jak koleś mówi o tym, żeby wspierać żony i że one nie chcą być menadżerami domu i mówić, co trzeba zrobić. Wracając do moich odczuć — czuję, że ona jest daleko. Kiedy próbuję ją pocałować, odwraca głowę lub właśnie jest coś innego ważniejszego do zrobienia. Kiedy ją przytulam, jest spięta i odsuwa się ode mnie. Kiedy chwytam ją za rękę, zabiera ją. W łóżku jesteśmy jeden, dwa razy w miesiącu lub wcale — najczęściej związane to jest z owulacją. Od dawna już nie próbuję, bo dostałem tyle razy łóżkowego kosza, że wolę się nie nakręcać, tylko grzecznie czekać na tych kilka dni. I właśnie w tych kilka dni tuż po miesiączce jest normalnie. Najgorzej jest na tydzień przed. Wcześniej zazwyczaj braliśmy wspólną kąpiel codziennie, teraz żona wyniosła się do innej łazienki. Wcześniej spaliśmy pod jedną kołdrą, teraz śpimy pod oddzielnymi. Kiedyś, jak pierwsza wstała i wiedziała, że ja również zaraz wstaję, zrobiła mi kawę lub chociaż włączyła ekspres i wiele innych takich drobnych gestów, ale dla mnie tak bardzo istotnych. Oczywiście staram się zachowywać i robić te drobne gesty w stronę mojej żony, ale nawet jak zapytam, czy zrobić jej herbatę, i ona nie usłyszy i zapyta, co mówiłem, to robi to w taki sposób i z taką miną, jakbym był najgorszym człowiekiem świata. Nawet jak podaruję jej kwiaty, to albo nie doleje wody i uschną, a jak uschną, to stoją tak w wazonie, dopóki ja ich nie wywalę. Jestem totalnie załamany i nie wiem, jak mam się zachowywać i co mam robić.

2 odpowiedzi
Jak wyjść z mentalnego dołka? Nie mogę wrócić do życia i potrzebuję pomocy, aby nie zranić bliskich

Nie potrafię od kilku miesięcy wrócić do życia. Mentalnie upadłem głęboko. Potrzebuję pomocy. Staram się nie popełnić tego, co zrani najbliższych. Jestem w dołku, proszę o pomoc.

11 odpowiedzi
Czy jestem gotowa na rozstanie po 18 latach małżeństwa? Jak spokojnie zacząć rozmowę o rozstaniu bez lęku i obwiniania
Czuję że jestem gotowa na rozstanie. Jesteśmy małżeństwem od ponad 18 lat, dwoje dzieci, 17 i 14 lat. Od prawie 2 miesięcy mało rozmawiamy, q zasadzie tylko najważniejsze rzeczy dotyczące dzieci i zakupów spożywczych. Od ponad roku nie ma między nami żadnych czułości, zbliżeń itd. Długo ignorowałam jego "czerwone flagi" chciałam wierzyć że nie ma problemu i wszystko jest w mojej głowie (zresztą on mówi zawsze że tworzę problemy z niczego). Nie jestem idealna, wiem że też mam swoje wady, ale to ja zawsze próbowałam "naprawiac" związek. Wiem, że będzie mnie winie za rozbicie rodziny, ale jak długo można trwać w nieszczęściu i stresie, że znowu go coś zdenerwuje i się obrazi? Moje zdrowie psychiczne na tym bardzo cierpi. Jak zacząć rozmowę bez strachu? Konfrontacja od zawsze kojarzy mi się z krzykiem, obwinianiem,obrażaniem i potem ciszą.
10 odpowiedzi
Brak motywacji po zakończeniu uzależnienia od metaamfetaminy i antydepresantów
Jestem uzależniony od metaamfetaminy nie biorę około 1,5 roku. Przestałem też pić alkohol i palić papierosy Około pół roku temu odstawiłem antydepresanty i właściwie wszystko zmierza ku dobremu z tym że zupełnie nic mi się nie chce kompletny brak motywacji do robienia czegokolwiek czy tak już zostanie?
10 odpowiedzi
Dlaczego zakładam maskę szczęścia i ukrywam swój smutek?
Jestem 15 letnim uczniem liceum, który ma dużo przyjaciół, dobre oceny, jest pogodny i miły do innych. Tak wygląda maska, którą ubieram za każdym razem gdy zaczynam z kimś rozmawiać. Mogę siedzieć długo smutny, a gdy ktoś podejdzie nagłe się zaczynam uśmiechać i robić wygląd, że się cieszę tym życiem. Ale wystarczy, że osoba się odwróci na chwilę, a ja już jestem smutny, depresyjny, ponury... taki jaki naprawdę jestem. Chodzę do psychoterapeuty lecz coraz częściej nawet u niego w gabinecie na mnie się ubiera ta maska, nie robię tego świadomie, to się dzieje samo. Coraz trudniej mi jest zostawac samemu, nawet na chwilę, ponieważ gdy nikogo nie ma w okół mnie to się zaczynam czuć smutno i przygnębiony. W pewnym sensie, nawet się przyzwyczaiłem do tej maski, jest... przyjemna, łatwa, dużo łatwiej jest udawać kogoś szczęśliwego niż takim być. Tylko, że ten smutek, gdy zostaję sam jest z każdym dniem Coraz większy i Coraz bardziej nieznośny. Nie wiem co mam z tym robić, chciałbym być szczęśliwy nie tylko wtedy gdy mam kogoś obok...
1 odpowiedź
Jestem w związku już 8 lat. Bardzo się kochamy. Jednak zdarzyło się kilka sytuacji, w których naruszył moje zaufanie do niego.
Witam, jestem w związku już 8 lat. Bardzo się kochamy. Chłopak często mi powtarza, że mnie kocha i że to ja nauczyłam go wrażliwości na wiele rzeczy. Jednak zdarzyło się kilka sytuacji, w których naruszył moje zaufanie do niego. Pisał do wielu dziewczyn, nawet naszych wspólnych znajomych, wiadomości typu, że potrzebuje przyjaźni, ale żeby nikt o tym nie wiedział. W kółko przejawiała się tematyka przyjaźni i że tego właśnie potrzebuje. Mieliśmy przez to spory kryzys, nie odzywaliśmy się miesiąc czasu, jednak wybaczyłam mu. On sam stwierdził, że pisał do nich, bo brakowało mu bliskości… Minęło już trochę czasu i niedawno dostałam wiadomość od dziewczyny, która wysłała mi zdjęcia rozmowy z nim z poprzedniego weekendu. On miał wigilię firmową i trochę się opił. Napisał do niej, że jest piękna. Ciągle do niej dzwonił… Sama nie wiem, co robić. Nie potrafię spać, bo ciągle myślę o tym. Kocham go, on sam się popłakał i mówi, że nie paletą tego, żeby do kogoś pisało. Pousuwał wszystkie portale na telefonie i ciągle powtarza, że chce na nowo odbudować moje zaufanie. Tylko ja ciągle o tym myślę i boję się, że to może z nim jest coś nie tak. Chciałbym nam jakoś pomóc, ale nie wiem jak.
1 odpowiedź

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: dziecko zza drzwi pokazuje rysunek kucającemu tacie

Mutyzm - przyczyny, objawy i skuteczne metody pomocy

Czy Twoje dziecko nie mówi w określonych sytuacjach społecznych, mimo że swobodnie komunikuje się w znanym otoczeniu? Może to być mutyzm wybiórczy – zaburzenie lękowe, które wymaga odpowiedniego wsparcia.