Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy możliwa jest neutralna relacja po zakończeniu znajomości? Historia przyjaźni i emocjonalnego zaangażowania

Witam, chciałbym podzielić się historią koleżenstwa z koleżanka niestety ze smutnym i chaotycznym finałe. Mimo, że mineły 3 miesiące ja dalej w tym siedzę emocjonalnie. Poznaliśmy sie na forum randkowym. Podkreslała ze jest osoba aseksualna i nie szuka zwiazku tyko kogos na piwo/rower. 4 pierwsze miesiące to rozmowy codziennie. W pierwszej fazie zajmowało nam nawet kilka godzin to odpowiadanie na sciany tekstu... Mieliśmy sporo wspólnych tematów oraz zainteresowań. okej później od 3 miesiaca spotkania raz na tydzień, wielogodzinne rozmowy. W listopadzie coś we mnie peklo, pierszy raz nie odpisała na drugi dzień ale napisala ze wie o tym i nie moze sie zebrac. przed wyjazdem do UK powiedzialem jej ze chyba coś do niej czuje. Ona ze ona chyba nie byłaby w stanie nic poczuc, miała łzy w oczach i bała sie że kolejna znajomosc sie sypie. Uspokoiłem ją, postanowiliśmy byc koleżenstwem. Dalej pisaliśmy prawie codziennie. Pozniej co 2 dni, co 3, a w końcowym etapie co 4-5. Mówila ze miewa epizody ludowstrętu, jest introwertyczką (to wiedziałem od początku), nie ma wielu znajomych. Rozmowy niby wygladały podobnie ale ona juz nie inicjowała wyjśc. Coraz częściej pojawiał sie brak czasu lub złe samopoczucie. Narzekała że nie ma planow na nic, że wszystko ją wkurza. Tego roku w lutym znowu poczułem że może się oddala i spotkaliśmy się. Ja jej powiedziaęem ze widzę ze się oddala. Ona powiedziała że miała bardzo ciężki okres, wie że mogła być oschła i chłodna. W panice powiedzialem że ją kocham. Ona myślala że mi przeszlo i ze musi pomyślec czy ona teraz chce to ciągnąć. Kilka dni później napisała że nie widzi tego że ja sobie z tym poradzę, dalsza znajomosć byłaby niekomfortowa dla niej i musi to zakonczyć. Podziekowała za wspólny czas i życzyła znalezienia kogoś kto odwzajemni moje uczucia. Po tym wszytskim spanikowalem , chciałem wyjaśnic, pogadać. Ona nie chciała. Dzwoniłem 10 razy , nie odebrała. Napisałem ostatnia wiadomosc zeby nie zamykala drzwi do relacji koleżenskiej, ze jak mi przejdzie to napiszę. Odczytała to lecz nie odpowiedziała. W kwietniu (2 miesiące od zakończenia) napisalem neutralną wiadomość, nie odczytala nawet. W impulsie tydzień później napisalem do jej brata, podjechalem pod jej dom. Oczywiście nic to nie dalo. Żałuję że to zrobilem. Nigdy wcześniej nie czułem takiej straty. Już nie chodzi o głebsze uczucia tylko o stratę koleżanki z którą miałem najlepszy kontakt it mnóstwo wspólnego. Teraz minął miesiąc od moich impulsów i ostatniej próby kontaktu. Brakuje mi rozmów z nią ale wiem, że jedyne co mogę teraz zrobić to uszanować jej decyzję. Łącznie znajomość twała 1.5 roku. Zamierzam lokalnie poszukać psychologa żeby pomógł mi to jakoś poukładać w głowie. Czy po takim czymś chociażby neutralny kontakt w przyszłości jest możliwy czy wygląda to na definitywne przekreślenie? Pozdrawiam
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry.

 

Z Pana opisu wynika, że ta relacja była dla Pana bardzo ważna, intensywna i emocjonalnie znacząca, dlatego trudno się dziwić, że po jej zakończeniu nadal Pan to przeżywa. Utrata bliskiego kontaktu, nawet jeśli formalnie nie był to związek, może boleć podobnie jak rozstanie.

 

Jednocześnie warto bardzo jasno oddzielić dwie sprawy: Pana emocje są zrozumiałe, ale jej granice również są ważne. Ona powiedziała, że nie chce kontynuować tej znajomości, nie odpowiada na wiadomości, nie odczytuje ich, nie chce rozmawiać. To raczej pokazuje, że na ten moment potrzebuje definitywnego dystansu. Kontaktowanie się z jej bratem czy podjeżdżanie pod dom było przekroczeniem granicy, nawet jeśli wynikało z paniki i rozpaczy. Dobrze, że Pan to widzi i że Pan tego żałuje.

 

Czy neutralny kontakt kiedyś będzie możliwy? Tego nie da się przewidzieć. Może tak, może nie. Ale paradoksalnie jedyną rzeczą, która daje jakąkolwiek szansę na spokojniejszą przyszłość, jest teraz całkowite uszanowanie jej decyzji i zaprzestanie kontaktu. Każda kolejna próba napisania, wyjaśniania albo „domykania” może być przez nią odebrana jako presja i jeszcze bardziej zamknąć tę możliwość.

 

Na ten moment najważniejsze nie jest więc pytanie, czy ona kiedyś wróci do kontaktu, tylko jak Pan może odzyskać stabilność bez niej. Psycholog to bardzo dobry pomysł. Warto przepracować nie tylko samą stratę tej relacji, ale też to, dlaczego pojawiła się tak silna panika, potrzeba wyjaśniania, trudność w przyjęciu odmowy i tak mocne przywiązanie do osoby, która od początku sygnalizowała ograniczoną gotowość do bliskości.

 

Proszę potraktować ten czas jako okres żałoby po relacji. Nie pisać do niej, nie sprawdzać, nie szukać pośrednich dróg kontaktu. Zamiast tego można spisać wszystko, co chciałby Pan jej powiedzieć, ale bez wysyłania. To może pomóc uporządkować emocje bez naruszania jej granic.

 

To, że ta znajomość się skończyła, nie oznacza, że była nieważna ani że Pan coś sobie „wymyślił”. Była ważna dla Pana. Ale teraz najzdrowszym ruchem będzie zaakceptowanie, że dla niej kontynuowanie kontaktu stało się zbyt trudne lub niekomfortowe. I to trzeba uszanować, nawet jeśli bardzo boli.

Serdeczności
Łukasz Dyłka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Sytuacja, w której się Pan znalazł, odzwierciedla bolesny proces żałoby po relacji, która dla Pana była fundamentem bliskości, a dla Pana koleżanki stała się źródłem przytłoczenia. Jasno stawiane przez nią od początku granice dotyczące braku chęci do związku sugerują, że każda próba zmiany charakteru tej znajomości mogła wywołać w niej poczucie zagrożenia dla bezpiecznej, koleżeńskiej przestrzeni. Dla osoby o skłonnościach do ludowstrętu i introwersji intensywne próby kontaktu oraz wyznania miłości bywają odbierane jako naruszenie autonomii, co skłoniło ją do radykalnej ochrony własnych granic. Choć poczucie straty jest ogromne, szacunek dla jej milczenia stanowi obecnie jedyną drogę, a powrót do jakiegokolwiek kontaktu w przyszłości będzie możliwy tylko wtedy, gdy Pan autentycznie przepracuje swoje emocje i odzyska spokój. Skupienie się na wsparciu psychologicznym i własnych celach pozwoli Panu poukładać tę historię w głowie bez naruszania decyzji drugiej strony.

Powodzenia

Bożena Nagórska

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Neutralny kontakt w przyszłości jest możliwy, ale nie jest gwarantowany, szanse zależą od przyczyn rozstania, jak obie strony się zagoiły i czy granice są szanowane. Kiedy jedna osoba zakończyła znajomość, by chronić swoje granice emocjonalne (tu: nie chce kontynuować, bo Twoje wyznanie było dla niej obciążające), druga strona zwykle potrzebuje czasu i przestrzeni, aby emocjonalnie się odsunąć bo to zmniejsza prawdopodobieństwo szybkiego powrotu do wcześniejszej bliskości.  Badania pokazują, że ludzie często są niechętni do ponownych kontaktów po zerwaniu i potrzebują dłuższego okresu (miesiące, lata) oraz jasnego sygnału, że sytuacja się zmieniła, żeby rozważyć odbudowę relacji. Uszanowanie jej decyzji i brak dalszych prób kontaktu teraz (dłuższy okres bez nacisku daje jej bezpieczeństwo). Wyraźne przepracowanie u siebie emocji (terapia, praca nad przywiązaniem, regulacją emocji) a jeśli ona zobaczy (po czasie) że jesteś spokojniejszy i stabilny, może to ułatwić kontakt.

Kontakt inicjowany w neutralnym, nienachalnym tonie i po dłuższym czasie (np. „Cześć, mam nadzieję, że u Ciebie wszystko ok? Jeśli chcesz kiedyś porozmawiać, daj znać”), ale bez oczekiwań i presji.

Wspólne okoliczności sprzyjające (np. spotkanie w grupie, wydarzenie lokalne) pozwalające odbudować relację stopniowo bez od razu „wracania” do dawnej intensywności. Wielokrotne, natarczywe próby kontaktu lub angażowanie jej rodziny to zwykle zniechęca i pogłębia dystans Brak zmiany w Twoim zachowaniu (np. impulsywne przyjazdy, częste telefony) — to może potwierdzać jej obawy i spowodować trwałe zerwanie. Jeśli ona jasno powiedziała, że nie chce dalszego kontaktu, ignorowanie tego zazwyczaj kończy się definitywnym zakończeniem znajomości.

Zrezygnuj z dalszych prób kontaktu przez co najmniej kilka miesięcy, uszanuj jej granicę teraz. Ustal pomoc psychologiczną lokalnie i pracuj nad uczuciami straty, odrzucenia i impulsywności (to dobra decyzja, którą już planujesz). Po 3–6 miesiącach, jeśli emocje są bardziej stabilne, rozważ jednorazowy, neutralny kontakt (krótka wiadomość bez oczekiwań) w stylu tylko jeśli nadal czujesz potrzebę i jeśli nie naruszy to jej wyraźnego „nie”.

Przygotuj się na obie możliwości: brak odpowiedzi (i to zaakceptuj), albo powolne, ograniczone odbudowywanie kontaktu, nie dąż do natychmiastowego „powrotu” do poprzedniego poziomu bliskości.

„Cześć, mam nadzieję, że u Ciebie wszystko dobrze. Szanuję Twoją decyzję i daję Ci przestrzeń i jeśli kiedyś będziesz chciała porozmawiać jako znajomi, możesz do mnie napisać. Trzymaj się.”

Możliwe, że ona nigdy nie wróci do tej samej formy znajomości i to może boleć, ale też otwiera przestrzeń na nowe relacje i lepszą samoregulację emocji. Praca z psychologiem pomoże Ci przejść od impulsów do świadomych decyzji i da narzędzia, by z czasem ewentualny kontakt był zdrowszy dla obu stron.

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

Pana przeżycia są zrozumiałe, bo ta relacja była dla Pana emocjonalnie bardzo ważna. Strata bliskiej osoby, nawet w relacji koleżeńskiej może być równie bolesna, jak rozstanie po relacji romantycznej. Zwłaszcza, jeśli przez długi czas byliście w codziennym kontakcie i mieliście poczucie wyjątkowego porozumienia. Wygląda jednak na to, że Pana koleżanka dość jasno zaczęła się wycofywać i ostatecznie postawiła granicę. Pana reakcje po zakończeniu znajomości: wielokrotne telefony, kontakt z bratem czy podjechanie pod dom mogły sprawić, że poczuła jeszcze większą potrzebę dystansu. Dobrze, że potrafi Pan dziś to zauważyć i rozumie, że dalsze próby kontaktu nie pomogą.

Czy neutralny kontakt kiedyś wróci? Tego nie da się przewidzieć, ale na ten moment warto potraktować ten brak odpowiedzi jako wyraźną odpowiedź. Teraz z kolei najważniejsze jest to, jak Pan może odzyskać równowagę po tej znajomości i nie opierać swojego poczucia bliskości wyłącznie na jednej osobie. To bardzo dobry pomysł, żeby poszukać wsparcia psychologa i spróbować to sobie poukładać.

Wszystkiego dobrego,

Joanna Cichosz

Magdalena Kasperczak

Magdalena Kasperczak

Mateusz, bardzo mi przykro słyszeć o Twojej sytuacji. Widać, że ta relacja była dla Ciebie bardzo ważna i dawała Ci poczucie bliskości oraz oparcia. Nie musi to oznaczać, że wszystko zostało całkowicie przekreślone, choć trudno przewidzieć, jak ta znajomość będzie wyglądała dalej. Warto jednak wziąć pod uwagę, że jeśli dziewczyna określa siebie jako osobę aseksualną i mówi, że nie jest w stanie poczuć do Ciebie czegoś więcej, to dobrze jest uszanować jej granice. Z Twojej wypowiedzi wynika, że miałeś nadzieję, że z czasem jej uczucia się zmienią - i to jest zrozumiałe, ponieważ zauroczenie często wiąże się z nadzieją i silnymi emocjami. Myślę, że samo wyrażenie uczuć było z Twojej strony szczere i dojrzałe. Jednocześnie mogło wywołać u koleżanki dyskomfort lub poczucie presji. W relacjach często zdarza się, że gdy jedna osoba oczekuje czegoś więcej niż druga, pojawia się napięcie i niepewność dotycząca dalszej znajomości. Możliwe też, że koleżanka potrzebowała dystansu, aby uporządkować własne emocje i zastanowić się, jak czuje się w tej sytuacji. Trudne emocje mogły się również spotęgować przez inne problemy z codziennego życia. Czasem ludzie wycofują się nie dlatego, że druga osoba jest dla nich nieważna, ale dlatego, że nie wiedzą, jak poradzić sobie z trudną emocjonalnie sytuacją lub boją się kogoś zranić.

 

Warto zastanowić się przede wszystkim nad tym, czego Ty sam oczekujesz od tej relacji i co byłoby dla Ciebie komfortowe. Jeśli chciałbyś pozostać w tej znajomości, ważne może być jasne określenie własnych intencji i konsekwentne trzymanie się ich w praktyce. Bywa to trudne, szczególnie gdy uczucia są silne, ale może pomóc odbudować poczucie bezpieczeństwa i zaufania między Wami. Być może odpowiedź na pytanie, czy jesteś gotów na relację wyłącznie koleżeńską, pomoże Ci lepiej zrozumieć własne potrzeby i zdecydować, co będzie dla Ciebie najlepsze. Jeśli kiedyś uda Wam się spokojnie porozmawiać, szczerość, szacunek wobec jej granic i otwartość na jej perspektywę mogą być pomocne w dalszym kontakcie.

Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Panie Mateuszu,
opisana przez Pana historia niesie w sobie ogromny ładunek napięcia i smutku, który nie wyparował w ciągu kilku miesięcy i ma prawo w Panu nadal rezonować. Półtora roku budowania bliskości, dzielenia się codziennością i tworzenia tych „ścian tekstu” buduje bardzo silne przywiązanie. Nagłe przerwanie tak intensywnej nitki porozumienia przypomina proces żałoby, w którym umysł desperacko szuka drogi powrotnej do stanu bezpieczeństwa.

Pana reakcje, które nazywa Pan „impulsami” - te nieodebrane połączenia czy próba kontaktu przez rodzinę - można odczytać jako rozpaczliwą próbę odzyskania kontroli nad sytuacją, która stała się nagle nieprzewidywalna i raniąca. Gdy nasz system poznawczy nie potrafi pogodzić obrazu bliskiej osoby z jej nagłym milczeniem i kategoryczną decyzją, wpada w pewnego rodzaju tryb awaryjny. Szuka Pan wyjaśnień, bo pustka po „najlepszym kontakcie” jest trudna do zniesienia, jednak te działania, choć podyktowane bólem, prawdopodobnie tylko pogłębiały Pana poczucie winy i lęku.

Pana pytanie o możliwość przyszłego kontaktu jest bardzo naturalne, ale być może na tym etapie warto zadać sobie inne: czy tęskni Pan za realną osobą z ostatnich miesięcy, która bywała oschła i niedostępna, czy raczej za tym wyjątkowym obrazem relacji z samego początku?

Decyzja o spotkaniu z terapeutą jest bardzo dojrzałym krokiem, który pozwoli Panu przyjrzeć się mechanizmom Pana reakcji w sytuacjach straty. Specjalista pomoże Panu zrozumieć, jakie myśli automatyczne uruchamiają się w Panu w obliczu odrzucenia i dlaczego tak trudno jest Panu zaakceptować fakt, że czyjaś decyzja o zakończeniu znajomości jest ostateczna. Obecnie uszanowanie jej prośby o brak kontaktu jest najtrudniejszą, ale i najbardziej wartościową rzeczą, jaką może Pan zrobić - zarówno dla niej, jak i dla własnego spokoju. Proszę się zastanowić, co musiałoby się zmienić w Pana postrzeganiu tej sytuacji, aby poczuł Pan, że Pana poczucie własnej wartości nie jest nierozerwalnie splecione z odpowiedzią na Pana wiadomość.
Pozdrawiam serdecznie,

Zobacz podobne

Mąż od dłuższego czasu zachowuje się skandalicznie. Jak opętany.
Mąż od dłuższego czasu zachowuje się skandalicznie. Jak opętany. Twierdzi, że ktoś mu zagraża, chce go zabić. Wmawia mi zdrady bezpodstawnie, kontroluje telefon, konta, kamerę samochodową i nawet sprawdza bieliznę. Ciężko mi zrozumieć jego zachowanie, nic nie dociera do niego. Twierdzi, że za jego plecami z kimś współpracuje przeciw niemu. Odciął mnie i dzieci od pieniędzy, zabrał auto, którym nie jeździ bo nie ma prawa jazdy i gdzieś je ukrywa. Przyjmował leki od psychiatry ale przestał. Jak mamy żyć, my się go boimy z dziećmi?
Jak mam działać, aby mieć pewność, że mam kontrolę nad relacją męża z koleżanką z pracy?
Nie wiem czy nie panikuję, ale mąż został radnym i czuję, że może wyniknąć z tego problem. Jest tam jedna kobieta co widzę, że mu się podoba. Nie powiedział tego, ale widzę to po nim. Jest to kobieta, mężatka. Z tym, że jest ona kokieterką. Coś mi siedzi z tyłu głowy, że będzie ją w jakimś stopniu adorował. Mąż lubi ładne kobiety, lubi je adorować, zwłaszcza po lekkim wypiciu alkoholu. A takie spotkania będą też z tą kobietą poza pracą. Rozmawiałam z mężem, aby uważał co robi, ale nie wiem czy to na dłuższą metę zadziała. Jak mam działać, aby mieć pewność, że mam nad tym kontrolę ?
Czy iść na imprezę, gdy żona ma pierwszą wizytę u psychoterapeuty?

Witam. 

Żona ma pierwszą wizytę u psychoterapeuty w dniu, kiedy mam imprezę wieczorem. Ogólnie to jest między nami nie za dobrze. 

M. In. w domu nie okazuje uczuć, nawet jej przeszkadzam czasem. Rozmawiałam z nią, że będę czuł się źle, jak pójdę i ją zostawię samą w domu, ona mi mówi, że będzie prawdopodobnie potrzebowała przestrzeni i żebym szedł. Na moje pytanie, co by zrobiła na moim miejscu, odpowiedziała, że nie wie. 

Pytanie zadałem z czystej ciekawości, a nie żeby otrzymać odpowiedź. Bije się z myślami czy iść, czy zostać w domu, bo będzie miała potem wyrzuty.

Kryzys w małżeństwie: brak poczucia bezpieczeństwa i wsparcia emocjonalnego

Dzień dobry, Jestem w związku z moją żoną od prawie 9 lat, a w małżeństwie prawie 7. Wiedliśmy szczęśliwe życie (przynajmniej tak mi się wydawało), mamy dwie super córeczki (4 i 6 lat), dobrą pracę, duże mieszkanie, wakacje 1-2 razy w roku. Mieszkamy w Warszawie z dala od rodziny i jesteśmy z dziećmi sami sobie, na co dzień nie mamy wsparcia rodziny, ponieważ mieszkają za daleko. Z tego też powodu nie mamy czasu na wspólne wyjścia sami na randkę. W trakcie małżeństwa mieliśmy 2-3 sytuacje, w których nie wsparłem żony wcale albo na tyle ile ona by oczekiwała i był to sytuacje dla niej dynamiczne i stresowe, m.in. konflikt pomiędzy moją mamą a żoną, konflikt z moją teściową, czy problem w pracy (od 2 lat pracujemy w jednej dużej firmie razem) związany z moim znajomym z działu. Rozmawialiśmy o tym na bieżąco, jednak w tychże sytuacjach nie podejmowałem żadnych stanowczych działań, co żona mi wypominała (czytałem inne fora, artykuły i nie wiem, czy to ze jestem synem alkoholika, może mieć na mnie wpływ w dorosłym życiu, że unikam sytuacji konfliktowych i stawiania im czoła). W ciągu 1,5 roku spaliśmy ze sobą 6 razy (ostatni raz w lutym br.), żona czasem się przytulała, jednak częściej ja to inicjowałem - nawet jak kładliśmy się spać to ja przytulałem, a nie żona. Poza tym żyliśmy normalnie - wyjścia na zakupy, do restauracji, do znajomych - no normalne życie bez kłótni szczęśliwej rodziny - pocałunki na przywitanie i na dobranoc. Ostatnio dowiedzieliśmy się, ze nasi bliscy znajomi biorą rozwód. Od tamtej pory tak zaczęliśmy żartować coś o tym rozwodzie, jednak jak już powiedziałem żonie, że to mnie nie bawi, to twierdzi, że ja zacząłem. Dodatkowo, przy rozmowach opowiadała mi, jakby ona się zachowała przy rozwodzie w sprawach dot. dzieci etc. i że miałbym więcej czasu dla siebie. No jakoś ten temat przycichł, natomiast rozmów o rozwodzie było takich ostatnio często (bardziej takich wstawek między słowami, niż rozmów). Ponadto, obecnie staramy się o przeniesienie kredytu, żeby spłacić go szybciej i kupić następnie działkę pod dom - żona to zainicjowała, jeszcze kilka dni temu oglądała projekty domów, bo już była taka podekscytowana. W ciągu ostatnich 2 tyg. zauważyłem dziwne zachowanie żony - odpowiadała mi zdawkowo, jak ją chciałem pocałować na przywitanie, to nastawiała policzek, ale w ogóle unikała takiej sytuacji. Zapytałem jej, czy stresuje się czyms - to wtedy wybuchła, ze poznała mnie, jak byłem innym człowiekiem, że więcej czytałem, byłem aktywny, decyzyjny, a teraz wszystko zrzuciłem na nią i polegam na tym, co ona powie. Wróciła w tej rozmowie do starych sytuacji z przeszłości, w której nie miała mojego wsparcia, stwierdziła, że jak mnie obecnie widzi, to nie czuje do mnie żadnych pozytywnych emocji, a jak ją przytulałem od pewnego czasu, to mówiła, że czuła się jakby przeciwne siły się odpychały. Stwierdziła, że nigdy nie stałem po jej stronie w sytuacjach konfliktowych u niej, a nawet, że obecnie nie przyjęłaby moich oświadczyn, gdyby to miało miejsce teraz, i że może za wcześnie wzięła ślub, bo "tak fajnie jest mieć rodzinę" a ona jest rodzinną osobą. - w ogóle nasilenie tego jej zachowania zaczęło się dzień po tym, jak wróciła z wyjścia na miasto z koleżanką z pracy - generalnie to ostatnio była na takim wyjściu pewnie z rok temu. Powiedziała, że mnie nie zdradziła i nie planuje, ale nie wie, czy nawet jak się zmienię, to ona znowu się we mnie zakocha... Wczoraj rozmawialiśmy ponownie, zrozumiałem swoje przeszłe zachowania, przyznałem jej racje i powiedziałem, że stanę na głowie, żeby było dobrze, bo nie wyobrażam sobie, żeby nie być z nią, ponieważ bardzo ją kocham i nie wyobrażam sobie życia osobno i bez dzieci w domu. Stwierdziła, ze tu chodzi o to, że nie dostała ode mnie poczucia bezpieczeństwa i opieki i że ona żyje teraz w przekonaniu, że nie umiem jej tego dać, nie że nie chcę jej tego dać tylko, że po prostu nie potrafię i że może ona musi teraz głęboki żal w sobie przepracować, ale póki co kosztuje ją to za dużo nerwów i nie wie, jak to naprawić, bo dopóki znowu nie będzie w takiej sytuacji, to się nie dowie czy w końcu ją wesprę. Powiedziała, że póki co chce mieć spokój i żebym nie wymagał od niej niczego, bo ją to kosztuje za dużo nerwów i nie chce, by jej reakcja odbijała się na dzieciach. Na koniec powiedziała, że ta cała sytuacja ją denerwuje i żebym pracował nad swoimi problemami, a ona musi sama przepracować swój. W chwili obecnej od dwóch dni śpię w salonie, a żona w sypialni. Rozmawiamy normalnie, ale póki co nie tak intensywnie, jak dotychczas. Szczerze muszę powiedzieć, że jest to dla mnie najgorszy koszmar, jaki mógłby się wydarzyć. Wydawało mi się, że tworzymy super rodzinę...

Jak radzić sobie z trudnymi relacjami rodzinnymi po kradzieży karty przez siostrę chłopaka

Problem z siostrą mojego chłopaka. Siostra mojego chłopaka (25 lat) wyjeździła 3,5 tys zł na Uber z karty mojego chłopaka. Udało jej się zalogować, ponieważ on kiedyś logował się na jej numer i była przypięta jego karta. Ona wiedząc, ze to nie jej karta zaczęła to wykorzystywać i wszędzie jeździć Uberem. Przez cały czas mówiła, że nie ma pieniędzy, aby mu oddać, jednak w tym czasie kupiła mnóstwo drogich sprzętów i zrobiła sobie operację plastyczną nosa. Po około trzech latach od tej sytuacji, kiedy mój chłopak nie potrafił wyegzekwować od niej tych pieniędzy, a mieliśmy kupić razem dom i my oszczędzaliśmy każdą złotówkę. Powiedziałam, że ma załatwić tę sprawę tak, żeby te pieniądze zostały oddane, bo nie pozwolę na to, żeby jako siostra okradała go, ona obraziła się o to, od tego czasu traktuje nas jak powietrze. Podczas spotkań nawet nie wita się z nami. Jest zła o to, ze musiała te pieniądze nam oddać. Rodzice, z którymi mieszka również nie widza problemu i trzymają jej stronę. Podejście „młoda i głupia była”. Jak powinnam się zachowywać? Nie mam w ogóle ochoty ich odwiedzać, spędzać z nimi Świąt. 

Co zrobilibyście w tej sytuacji ? Rodzice twierdzą, że nie powinni być oceniani za to, co ona zrobiła, jednak mam do nich żal, bo wiedząc o tej kradzieży, zawieźli ja na operacje plastyczna nosa za granice. Nie odpowiadają mi wartości tych ludzi i Chciałabym się od nich odciąć. Z drugiej strony to rodzice chłopaka i czuje się winna, że złe wpływem na ich relacje. Teraz na święta on powiedział, ze nie chce do nich jechać, bo był na Boże Narodzenie i siostra udawała , ze go nie zna, a on nic złego nie zrobił. Jednak ja jestem wychowana w przekonaniu, ze powinno się na święta odwiedzić rodziców, a z drugiej strony zawsze jak mam kontakt z jego rodzicami, dochodzę do wniosku, ze od niektórych ludzi lepiej się odciąć.

Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.