Wstecz

Czy moje podejście do pieniędzy jest zdrowe? Oszczędność, presja rodziny i lęk o przyszłość finansową

B2

Witam, zastanawiam sie czy moje podejscie jest zdrowe czy jestem z jakichs wzgledow zaburzone. Chodzi o podejscie do pieniedzy, zaczyna mnie to bardzo mocno irytowac, ze az dzisiaj zdecydowalem sie siegnac o porade do Was. Otoz jestem osoba bardzo oszczedna - i kupuje rzeczy ktore po prostu na prawde potrzebuje, mimo, ze dzisiaj finansowo raczej moge powiedziec, ze mi sie uklada - problem tylko w tym, ze zmuszam sie do zawodu ktory wykonuje ze wzgledu na bardzo dobre pieniadze. Jednoczesnie chce to zmienic wiec tym bardziej chce oszczedzac bo jezeli nadarzylaby sie okazja na np. Jakis pomysl biznesowy bede przygotowany. Pochodze z biednego domu - problemy z pieniedzmi byly zawsze - gdyby nie pomoc dziadkow moze dzisiaj zostalbym zlodziejem a nie skonczylbym studiow. Mam wrazenie, ze wszyscy w okol mnie ciagle cos ode mnie chca i uwazaja, ze skoro mam pieniadze to powinienem sie dzielic - byc moze maja racje i jest to moj problem. Jedna z osob z rodziny kilka lat temu pozyczyla na mieszkanie - lacznie chyba 1500 lub 2000 € - zlitowqlem sie ze wzgledu na ewentualna eksmisje - do dzisiaj nie oddane. Mam ciotke ktora dzwoni tylko zeby pozyczyv na szczescie oddaje. Brat mial klopoty finansowe ktoregos razu pomoglem mu i wlasciwie okolo €1000 poszlo w niepamiec - dzisiaj radzi sobie super pomagamy sobie we wszystkich kwestiach i nie mysle nawet o tych pieniadzach - nie wypominam i ni chcialbym. Drugi brat mogl sie uczyc, wolal pic, jest tqk niezaradny, ze potrzebuje stalej opieki - kilka razy rowniez dalem na mieszkanie. Najbardziej drazni mnie kiedy ktos nie robi nic aby polepwzyc swoja sytuacje ale uwaza, ze mu sie nalezy. Moja Mama ma raka, ledwo wiaze konief z koncem - przyjechalq nas odwiedzic - ciagle chce do sklepu - wysylam jej czasem pieniadze zeby pomoc. Dzieci brata i partnerki czesto prosza - jeszcze z tymi od brata jestem zzyty ale z partnerka jestem rok i irytuja mnie nawet krotkie zarty daj bliczka. Nie wiem dlaczego tak mocno mnie to drazni… dzisiaj pojechalismy do sklepu - kupilem corce brata kosmetyki - uslyszalem od Mamy nie wiem nawet czy w zartach - zrobie liste kosmetykow to mi tez kupisz… w tym momencie zarzwonila partnerka i w zartach potwierdzila ze powinienem w koncu dzien matki. Jestem po 3 tygodniowym pobycie u partnerki wydalem bardzo duzo pieniedzy - sam bym wydal z 4 razy mniej… nie mam stabilnej pracy wiec nie wiem kiedy zaczne znowu zarabiac. Moja dziewczyna powtarza ze pieniadze sa od wydawania i wydaje je na dziefi nawet kiedy jej na cos niestac kosztem wlasnego jedzenia - zyje ledwo od 10 do 10 ale zeobila wszystko zeby wyslac syna na oboz do Hiszpani. Kocham spokoj finansowy jaki mam dzieki swojemu rozsadkowi ale mam wrazenie, moge go zachowac jedynie odcinajac sie od ludzi. Kiedy powiedzialem partnerce moze moze za duzo na slodycze wydalismy… jedyny rezultat to irytacja… nie moge z nia o tym porozmawiac. Mowi ogolnie, ze nie chce juz dzieci ale dzisiaj sugerujac moje zakupy dla mamy stwierdzila w zartacu ze chcialbym dzidziusia ale nie chce wydawqc pieniedzy.
Zdjęcie Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Psycholog
125 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

Historia, którą Pan opisał nie wskazuje na „zaburzenie”, a raczej na całkiem zrozumiały sposób funkcjonowania, który ukształtował się na bazie wcześniejszych doświadczeń. Dorastanie w niedostatku może prowadzić do zwiększenia potrzeby kontroli finansowej i bezpieczeństwa i to może być dla Pana użyteczne. Jednocześnie widać drugi ważny wątek: poczucie, że inni przekraczają Pana granice lub traktują Pana zasoby jako dostępne. To właśnie to (a nie samo oszczędzanie) wydaje się być głównym źródłem złości i frustracji. Warto rozdzielić tutaj kilka rzeczy: oszczędność jako wartość (to jest w porządku), pomaganie bliskim (to może być Pana wybór) oraz presję i poczucie obowiązku (to jest obszar granic). Z Pana opisu wynika, że często pomaga Pan bliskim kosztem siebie, a jednocześnie trudno Panu jasno powiedzieć „nie”. To powoduje narastanie napięcia, które później pojawia się w formie irytacji, nawet przy drobnych sytuacjach czy żartach. 
W relacji z partnerką natomiast widać wyraźną różnicę w wartościach:

- Pan: bezpieczeństwo, kontrola, planowanie,

- partnerka: doświadczenia, potrzeby dzieci, życie „tu i teraz”.

Nie chodzi jednak tutaj o rozstrzyganie, kto ma rację, tylko czy jesteście w stanie znaleźć wspólne zasady. Jeśli rozmowa o pieniądzach kończy się irytacją, to zwykle oznacza, że dotykacie emocjonalnego obszaru, nie tylko „wydatków”. Pomocne może być: określenie jasnych granic finansowych (ile i komu Pan pomaga), oddzielenie „chcę pomóc” od „czuję, że muszę” oraz rozmowa z partnerką nie o konkretnych zakupach, tylko o podejściu do pieniędzy jako wartości. To, że ceni Pan spokój finansowy, nie jest problemem. Problem pojawia się wtedy, gdy jedynym sposobem jego utrzymania staje się odcinanie się od ludzi. Dlatego kluczowe nie jest „zmienić podejście do pieniędzy”, tylko nauczyć się chronić swoje granice bez rezygnowania z relacji.

Pozdrawiam serdecznie,
Joanna Cichosz

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzień dobry, czytając Twoje pytanie usłyszałam dużo wątpliwości dotyczących swoich uczuć i postawy wobec bliskiej rodziny, partnerki i krewnych. Mówisz o złości, która się w Tobie pojawia kiedy bliscy proszą czy oczekują pieniędzy. Mówisz o oporze, który się w Tobie pojawia. Opisujesz sytuacje, w których udzielałeś wsparcia finansowego, w których byłeś zadowolony ze swojego działania, ale też sytuacje, w których odczuwasz irytację. Myślę, że w wielu sytuacjach wykazałeś się pięknym gestem i dobrocią. W innych warto żebyś przyjrzał się swoim uczuciom. Twoja złość mówi o tym, że Twoje granice, przekonania, czy wartości zostały naruszone. Być może relacje, które masz wymagają poukładania, tak abyś mógł czuć się w nich dobrze. Twoje podejście jest jak najbardziej ok, ponieważ jest TWOJE :) zdaje się, że to zakomunikowanie go innym sprawia Ci trudność. Dlaczego tak trudno jest Ci ułożyć te relacje, bez odcinania się od ludzi pomogłaby Ci zrozumieć konsultacja psychologiczna.

Zdjęcie Aleksandra Nowacka

Aleksandra Nowacka

Pedagog
1 odpowiedź na forum

Dobry wieczór,

Na wstępie chciałabym zauważyć, że wokół tematu finansów porusza Pan również wiele innych, ale istotnych wątków. Myślę, że aby móc cokolwiek zawyrokować, potrzebne byłoby uzyskanie większej ilości szczegółowych informacji. Zachęcała bym Pana do konsultacji z psychoterapeuta, szczególnie psychodynamicznym lub TFP. Serdecznie pozdrawiam,

Aleksandra Nowacka 

Zdjęcie Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Psycholog
935 odpowiedzi na forum

Dzień dobry

 

  Dziękuję, że podzieliłeś się swoją historią która brzmi jak naprawdę ciężka sytuacja, która mocno cię frustruje. Twoje podejście do pieniędzy nie jest "zaburzone", ale zrozumiałe w kontekście twojej przeszłości. Pochodzisz z biednego domu, gdzie brak stabilności finansowej był normą, a teraz, dzięki ciężkiej pracy, masz spokój, który cenisz. To naturalna reakcja: oszczędzanie staje się tarczą przed powtórką dawnych lęków. Jednocześnie czujesz presję otoczenia, co budzi irytację, zwłaszcza gdy widzisz, że inni nie starają się sami poprawić sytuacji, a oczekują pomocy. To klasyczny konflikt między twoją wartością samodzielności a ich oczekiwaniami.

  Pomoc dziadków uratowała cię przed złymi wyborami, więc teraz instynktownie chronisz swoje zasoby. Pożyczki dla rodziny to akty dobroci, ale brak wdzięczności lub spłaty boli, bo przypomina ci walkę o przetrwanie.

Ludzie wokół (mama, ciotka, partnerka, dzieci) traktują cię jak bankomat, często w żartach, co minimalizuje twoje granice. To irytujące, bo czujesz się wykorzystywany, zwłaszcza gdy oni nie zmieniają nawyków (np. brat pijący zamiast uczyć się). Partnerka Ona ma inne podejście, co prowadzi do tarć. Wydajecie więcej u niej, a rozmowy o oszczędzaniu kończą się irytacją. Jej żarty o "dzieciach" czy listach zakupów pogłębiają poczucie, że twoje wartości są lekceważone. To zdrowa irytacja sygnalizuje, że potrzebujesz chronić swój spokój finansowy i emocjonalny. Nie jesteś sknerą; po prostu priorytetem jest stabilność, co jest mądre, zwłaszcza planując zmianę pracy czy biznes.

Naucz się mówić "nie" bez wyrzutów. Np. "Rozumiem, że potrzebujesz pomocy, ale teraz nie mogę pożyczyć – skup się na swoim planie". Dla rodziny: ustal limity (np. tylko małe kwoty, z terminem spłaty) lub kieruj do pomocy społecznej. Porozmawiaj z partnerką, ale wybierz na to spokojny moment, bez oskarżeń. Powiedz: "Kocham cię, ale oszczędzanie daje mi poczucie bezpieczeństwa po mojej przeszłości. Chcę, żebyśmy razem planowali wydatki, np. budżet na wizyty". Jeśli żarty bolą, dodaj: "To dla mnie nie jest śmieszne, bo przypomina mi trudne czasy".

Dbaj o siebie i kontynuuj oszczędzanie na biznes czy zmianę pracy gdyż to twój kapitał na wolność. Zrób "fundusz awaryjny" osobno od pożyczek. Rozważ terapię (np. psychologa specjalizującego się w traumie finansowej) .

Wspieraj tych, którzy się starają (np. mama z rakiem – stałe, małe przelewy). Ignoruj lub ogranicz kontakt z "wiecznymi ofiarami" (drugi brat). Twój rozsądek to siła, nie problem, ale izolacja od ludzi nie musi być ceną. Znalezienie równowagi (granice plus empatia) pozwoli ci zachować spokój bez odcinania się. 

Zdjęcie Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Psycholożka
828 odpowiedzi na forum

Witam,

 

Dziękujemy za kontakt z nami. Sądzę że to nie wygląda na „zaburzenie”, tylko na silnie ukształtowane podejście do pieniędzy po doświadczeniu braku. Pieniądze stały się dla Pana czymś więcej niż środkiem, dają poczucie bezpieczeństwa i kontroli, dlatego moim zdaniem tak mocno reaguje Pan na sytuacje, w których inni „sięgają” po te zasoby bez odpowiedzialności. Z drugiej strony widzę duże napięcie między Pana wartościami a otoczeniem: Pan stawia na stabilność i rozsądek a część bliskich (w tym partnerka) na spontaniczne wydawanie, to też naturalnie rodzi frustrację. Najważniejsze w tym wszystkim wydaje się: postawienie jasnych granic finansowych (komu, kiedy i na jakich zasadach Pan pomaga),

oddzielenie pomocy od poczucia obowiązku czy presji, szczera rozmowa z partnerką o różnicach w podejściu do pieniędzy, to istotny temat dla przyszłości relacji. Uważam że Pana złość nie dotyczy samych pieniędzy, tylko poczucia bycia wykorzystywanym i niewysłuchanym.

Pytanie do refleksji: czy chce Pan pomagać czy raczej czuje Pan, że „musi”?

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta odstawia ciężki plecak z kamieniami na ławkę, terapeuta kiwa głową

Współuzależnienie - objawy, przyczyny i jak sobie z nim radzić

Współuzależnienie to poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne, fizyczne i relacje międzyludzkie wielu Polaków. Jeśli podejrzewasz ten problem u siebie lub bliskich, warto poszukać profesjonalnej pomocy. Sprawdź, co musisz wiedzieć.