Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Nie angażuję się w siebie w pełni z lęku przed nieudaną próbą/ oceną.

Przez całe życie myślę, że nie powinnam "za bardzo" starać się, np. przy moich pasjach, na lekcjach, w rozmowie w relacjach , żeby inni ludzie tego nie zauważyli i mnie nie wyśmiali, chociaż nigdy się tak nie stało ( w przeszłości) , całe swoje życie nie byłam nigdy w pełni w coś zaangażowana, ze względu na kontakty z innymi i strachu przed oceną. Nie wiem skąd to wynika , ale mam wrażenie, że stoję w miejscu i nie będę nigdy kimś w życiu, ze względu również na to, że nie umiem upomnieć się o swoje. Mam wrażenie, że moi rówieśnicy są jacyś bardziej dojrzali i nie mają takich myśli. Te myśli często powodują poczucie bezradności.
Łukasz Piętal

Łukasz Piętal

Witam! 

Problemem może być niska samoocena i przekonanie o własnej niekompetencji lub wadliwości połączone z unikowym stylem radzenia sobie. Powoduje to wycofanie z obawy przed krytyką innych oraz poczucie straty możliwości rozwoju w dziedzinach dla Ciebie ważnych. W dalszej konsekwencji pojawia się poczucie bezradności i przekonanie, że inni są od Ciebie bardziej dojrzali i lepiej sobie radzą, a co za tym idzie nasila to przekonanie o własnej niekompetencji i wadliwosci. W ten sposób błędne koło się zamyka. 

Zachęcam do kontaktu z terapeutą. 

Pozdrawiam serdecznie 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Dzień dobry

Pani Izo,

po pierwsze ma Pani jakiś charakter i już - za dużo Pani z nim nie zrobi, więc najważniejsze, żeby go Pani polubiła:) To, co Pani napisała jest bardzo ciekawe, bo mówi Pani, że nie chce się za bardzo starać, żeby inni nie pomyśleli, że się Pani stara….a ja myślę, że za mało myśli Pani jednak o sobie, a za dużo o tych innych ( w sensie o tym, co oni myślą o Pani). Mam takie doświadczenie, że właśnie w momencie, gdy wydaje nam się, że wszyscy na nas patrzą, oceniają, to tak naprawdę ci inni w ogóle o nas nie myślą - np. jak wie Pani, że ma plamę na sukience, to ma Pani wrażenie, że wszyscy to już zauważyli - a prawdopodobnie nikt. Sęk w tym, że wtedy zachowujemy się tak, że sami na siebie uwagę zwracamy….- i tu rodzi się lęk - lęk przed oceną, ludźmi,  działaniem, żeby nie było krytyki…a z tego punktu tylko kawałek do nierealizowania marzeń. Jednym słowem czas zacząć od budowania wiary i zaufania do siebie - choć może nie ma Pani w tym doświadczenia albo wsparcia z zewnątrz:) warto, żeby dała sobie Pani czas na relaks, medytacje w takiej formie jaka Pani bliska, a w jej trakcie skupiała się na swoim potencjale - spróbowała dać sobie tydzień na odnalezienie dobrych myśli o sobie samej w głowie; dobrze gdyby udało się Pani dać sobie więcej wrażliwości - zrobić coś dla siebie, nawet w wyglądzie…dać sobie taki powiew świeżości - na spokojnie; a potem dalej - do ludzi:) 

 

lęk

Darmowy test na lęk uogólniony (GAD-7)

Zobacz podobne

Mam 21 lat, dwukrotnie chorowałem na nowotwór. Kompletnie mnie to zniszczyło psychicznie.
Mam 21 lat, dwukrotnie chorowałem na nowotwór. Kompletnie mnie to zniszczyło psychicznie. Jestem w kropce. Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Nic nie sprawia mi radości. Mam dobrą pracę i dobre wyniki na uczelni, ale nie sprawia mi to radości. Bardzo pragnę bliskości drugiej osoby, lecz nigdy jej nie zaznałem. Nigdy nie miałem dziewczyny i nie widzę szans na zmianę tego stanu w przyszłości. Czuję się przez to bezwartościowy, niegodny bycia kochanym. Nie chcę dłużej żyć w samotności, ale nie jestem w stanie zainteresować sobą drugiej osoby. Codziennie żałuję, że nie umarłem na te nowotwory. Oszczędziłoby mi to tego całego cierpienia i samotności. Proszę o jakąkolwiek poradę.
Dzień dobry, choruję od 7 lat na depresję i nerwicę.
Dzień dobry, choruję od 7 lat na depresję i nerwicę. Biorę leki i czasami wydaje się być dobrze, a za chwilę spada mi nastrój, wybuchy płaczu. Dlaczego tak się dzieje mimo brania leków.
Ojciec alkoholik awanturuje się i nie daje żyć mnie i mojej partnerce. Pomagam mu, a on tego nie docenia i nie szanuje. Mam już dosyć, co robić? Jestem w kropce!
Hej. Mam wiele problemów ze sobą, ale obecnie głównie chodzi mi tylko o jeden, przez którego nie mogę w spokoju żyć. Opiszę w skrócie problem, bo żeby to wszystko zrozumieć to zapewne nikomu nie będzie się chciało tego czytać. Kilka miesięcy temu zamieszkała u mnie dziewczyna, mój ojciec mieszka na parterze. Mój ojciec jest alkoholikiem od bardzo dawna, na początku było OK potem zaczął się czepiać, nie jeść obiadów, mówić, że nie dostał, czepiać się dziewczyny o garażowanie w garażu auta itd.. Dziewczyna nie wytrzymała raz, drugi i.... Teraz był ten trzeci raz, gdzie ojciec czekał, aż dziewczyna wyjdzie z łazienki, żeby się doczepić o różne rzeczy.. Jest to opisane przeze mnie w delikatny sposób, ale w tych awanturach jest złość, wyzwiska, agresja. Gdy jest takie coś, ja i moja dziewczyna boimy się zejść, skorzystać nawet z łazienki, a serce bije mi, jakby miało wyskoczyć.. przez całe życie miałem ciężko, więc pewnie jest to powodem. Nie boję się odezwać do ojca i powiedzieć swoje, ale to nic nie zmienia, regularnie co 3 tygodnie jest taka akcja, tak być nie może. Ja potrzebuję spokojnego już życia, ojciec jest po 60-stce i jak wspomniałem, alkoholikiem siedzącym co dzień w domu. Ojciec nie potrafi sobie siąść na przysłowiowej "dupie" i dać ludziom żyć, tylko wymyśla non stop problemy których nie ma. Gdy jest dobrze to rozmawia z moja dziewczyna, dziewczyna też próbuje do niego odzywać się, mimo to, co mówił parę dni wcześniej " dla świętego spokoju ". Nic złego nie robimy mu, on tylko siedzi w domu i dwa razy do sklepu po alkohol i mógłby sobie dalej tak żyć, byleby się nie wtrącał w nasze życie ... Nie chciałem nic robić, bo myślałem ze może się coś wyklaruje czy coś, ale niestety nie.. Nie chciałem robić mu problemów, chcę żyć w zgodzie - żyję w przesądzie, że ojcu nie mogę nic złego zrobić i się go słucham nawet dla świętego spokoju ,mimo to, że jestem grubo po 20stce, po urzędach, po szpitalach to ja z nim jeżdżę i dostaję takie podziękowanie. Chcę z tym skończyć, bo ja też chcę mieć jakieś życie a to nie jest życie, bo nie pozwolę, żeby ktoś czaił się na moją dziewczynę, żeby jej ubliżyć i zwyzywać... Mam wrażenie, że ojciec nie może się pogodzić z tym, że on jest sam, a ja nie... Albo nie może się pogodzić, że ja mam kogoś i jemu to przeszkadza, bo chciałby, żebym był sam "DLA NIEGO??" Takie dwie teorie wysnułem, choć nie wiem, co już mam sobie myśleć.. Proszę o pomoc, Proszę o pokierowanie mnie. Jestem w kropce, nie wiem, w którą stronę mam się ruszyć, żeby skończyć to, co on robi.. Dziękuje i pozdrawiam
Nadmierne analizowanie i lęk wokół tego, co robię, co mówię. Czy psychoterapia to dobry krok?
Dzień dobry, Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad terapią, pójściem do psychologa albo psychiatry. Mój problem polega na tym, że pojawia się u mnie wiele natrętnych myśli, cały czas analizuje wszystko co zrobiłam i powiedziałam. Jestem na stażu w laboratorium i boję się, że robię coś źle albo pracuje za wolno. Jak wracam do domu to zastanawiam się nad każdą rzeczą, którą zrobiłam i zawsze znajduje coś co mogłam zrobić nie tak i to nie daje mi spokoju, przez co cały czas odczuwam niepokój i uczucie jakby wyrzutów sumienia (nie potrafie tego dokladnie wytlumaczyć)Mimo że wiem, że większość rzeczy, które wymyślę nie mogła się wydarzyć to te myśli przychodzą i nie dają spokoju. Jest tak z wieloma sprawami nie tylko związanymi ze stażem. Przez to nie mogę spać ani się skupić. Boję się, że po skończeniu studiów nie znajde pracy i to tez nie daje mi spokoju. Myślałam o terapii na nfz, ale zastanawiam się czy to nie jest przeznaczone dla bardziej poważnych problemów. Terapia prywatnie raczej nie wchodzi w grę, bo obecnie to trochę za duży wydatek. Powinnam pójść czy lepiej na razie poczekac i moze to minie?Dziękuję za odpowiedź
Jaką terapię wybrać przy ADHD, depresji i zaburzeniach lękowych?
Chodzę od 1,5 roku na psychoterapię psychodynamiczną ale jest ona dosyć mało owocna po takim czasie. Natomiast chodzę ta tą terapię tylko do września, ponieważ do wtedy mam ważną legitymację. Zastanawiam się nad tym jaki nurt psychoterapii wybrać czy zostać przy psychodynamicznym, czy też zmienić na jakiś inny. Jestem osobą, która dużo filozofuje i terapię typu poznawczo behawioralna to nie jest terapia dla mnie . Mam ADHA, depresję i zaburzenia lękowe, chciałabym się skupić na tym podczas terapi ale nie w formie senatów do zastosowania czy też ekspozycji. Który nurt psychoterapii wybrać?
fobia społeczna

Fobia społeczna - objawy, przyczyny i skuteczne leczenie

Czy paraliżuje Cię strach przed sytuacjami społecznymi i unikasz kontaktów z ludźmi z obawy przed oceną? Możesz cierpieć na fobię społeczną. Dowiedz się, czym jest to zaburzenie, jakie ma objawy, przyczyny oraz jak je skutecznie leczyć.