Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak pomóc partnerowi w konflikcie z byłą partnerką o opiekę nad dzieckiem

Od 2 lat spotykam się z mężczyzną, który ma syna z poprzedniego związku. Matka jego dziecka robi mu ciągle o coś problem np. Że nie zajmuje się dzieckiem, bo pracuje, a jak ma wolne i proponuje, że zabierze syna do siebie, to wymyśla różne wymówki, żeby tylko go nie wziął, albo też mówi, że nie pojawia się w szkole u syna a jak partner chce pójść do szkoły to twierdzi że nauczyciele go nie znają i kategorycznie się nie zgadza itd. Takich sytuacji jest naprawdę wiele. Kontakty mają ustalone przez sąd, a każda próba spotkań z dzieckiem częściej niż zostało to ustalone w sądzie, kończy się odmową ze strony matki. Czasem wydaje mi się że ta osoba czerpie ogromną satysfakcję z tego, że utrudnia mu życie. A ja widzę, jak wiele nerwów kosztują go te ciągłe kłótnie, ale nie potrafię mu pomóc. Nie wiem, jak radzić sobie z takim człowiekiem

User Forum

Ola

10 miesięcy temu
Anastazja Zawiślak

Anastazja Zawiślak

To bardzo trudna sytuacja – widzi Pani, jak bliska osoba cierpi, a jednocześnie nie ma Pani wpływu na działania drugiej strony. 

 

W takich przypadkach warto pamiętać o kilku rzeczach:

1. To nie Pani rola, by naprawiać relację między partnerem a jego byłą partnerką. Choć naturalne jest, że chce Pani pomóc, to granica odpowiedzialności musi być wyraźna – partner sam powinien decydować, jak i czy chce walczyć o swoje prawa jako ojciec.

2. Wsparcie emocjonalne ma ogromne znaczenie. Czasem największą pomocą jest po prostu obecność, wysłuchanie, nazwanie emocji ("Widzę, jak bardzo Cię to boli, że nie możesz spędzić czasu z synem") i przypominanie, że nie jest sam w tym trudzie.

3. Jeśli matka dziecka łamie ustalenia sądowe – warto rozważyć formalne działania. Jeśli sytuacja się powtarza, partner może skorzystać z pomocy prawnika lub zgłosić sprawę do sądu rodzinnego, np. o ograniczanie kontaktów. Niestety to żmudny proces, ale czasem konieczny.

4. Pani zadaniem jest też zadbanie o siebie. Długotrwałe przebywanie w napięciu i konflikcie, nawet jako osoba "obok", może odbić się na Pani samopoczuciu. Warto rozmawiać z partnerem o granicach i o tym, jak ta sytuacja wpływa także na Panią.

 

Jeśli partner będzie gotowy – rozmowa z psychologiem specjalizującym się w relacjach rodzicielskich lub sytuacjach rozwodowych może mu pomóc poradzić sobie z napięciem i zaplanować kolejne kroki.

 

Pozdrawiam,

Anastazja Zawiślak

Psycholog

10 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Marta Lewandowska-Orzoł

Marta Lewandowska-Orzoł

Sytuacje takie jak ta potrafią być bardzo obciążające emocjonalnie – dla wszystkich stron. Trudno patrzeć, jak ktoś bliski stara się budować relację z dzieckiem, a mimo chęci i gotowości napotyka na trudności.

Mimo wszystko warto, aby pamiętała Pani, że to nie Pani powinna przejmować inicjatywę w tej sprawie. Pani rola to wspieranie partnera – emocjonalnie, spokojnie i bez bezpośredniego wchodzenia w konflikt, bo to mogłoby tylko zaognić sytuację.

Być może warto rozważyć ponowne ustalenie kontaktów z dzieckiem na drodze sądowej. Jeśli Pani partner ma obecnie więcej czasu, chęci i możliwości, to może być dobry moment, by zaproponować częstsze lub bardziej elastyczne spotkania.

W kwestii szkoły – jeśli ojciec dziecka nie ma ograniczonych praw rodzicielskich, to ma takie samo prawo do kontaktu z nauczycielami i udziału w życiu szkolnym dziecka jak matka.

To dobrze, że Pani jest obok i wspiera partnera – to naprawdę dużo. Czasem właśnie spokojna obecność daje największe poczucie oparcia. Proszę też pamiętać o sobie – o swoich emocjach i granicach. Troska o innych jest ważna, ale Pani dobrostan też ma znaczenie.


Łączę pozdrowienia, 

Marta Lewandowska-Orzoł

psycholog 

10 miesięcy temu
Krzysztof Skalski

Krzysztof Skalski

Opisuje Pani sytuację bardzo trudną emocjonalnie- Pani partner prawdopodobnie mierzy się z manipulacją i próbą kontroli ze strony byłej partnerki, która wykorzystuje dziecko, by utrudniać mu życie. Tego typu zachowania często wynikają z potrzeby utrzymania wpływu lub odreagowywania dawnych emocji. W takich przypadkach najważniejsze jest, by Pani partner dokumentował każdą odmowę i próbę kontaktu z dzieckiem. Jeśli sytuacja się powtarza, możliwe jest wystąpienie do sądu o egzekucję ustalonych kontaktów lub o ich zmianę. Dobrze, by skonsultował się z prawnikiem specjalizującym się w sprawach rodzinnych. Pani zaś może mu najbardziej pomóc przez obecność, zrozumienie i spokój. Sama nie zmieni Pani jego byłej partnerki, ale może Pani być dla niego oparciem. To często więcej, niż się wydaje.

10 miesięcy temu
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry Pani Olu,

 

w przypadku kiedy rodzice nie mogą się ze sobą porozumieć, warto rozważyć w pierwszej kolejności skorzystanie z porady prawnika. Jeśli dochodzi do sytuacji, kiedy ojciec ma ustalone widzenie się z dzieckiem, a drugi rodzic je utrudnia jest możliwość zgłoszenia tego na policję - udokumentowanie takich incydentów pomaga później na drodze sądowej przedstawić swoje stanowisko, a co za tym idzie zmienić zasady, które były ustalone na pierwszych Waszych rozprawach.

 

Pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl   

10 miesięcy temu

Zobacz podobne

Trudności w relacjach i poczucie wykluczenia – jak budować trwałe więzi?

Dzień dobry, mam 23 lata i jestem na trzecim roku studiów psychologicznych. Odkąd pamiętam, miałam trudności w relacjach społecznych. Nie wiem, z czego to wynika — może z mojego perfekcjonizmu, wysokich wymagań wobec siebie (które często przekładam też na innych), potrzeby kontroli, a może z tego, że jestem wybredna, jeśli chodzi o ludzi. Wielokrotnie próbowałam to zrozumieć, ale wciąż nie doszłam do jednoznacznego wniosku. Rok temu rozpoczęłam terapię. Zdiagnozowano u mnie osobowość borderline, jednak podeszłam do tej diagnozy z dystansem — nie chciałam od razu „przyklejać sobie łatki”. Mimo to miałam świadomość, że niektóre cechy rzeczywiście mnie dotyczą, i poczułam dużą motywację, by pracować nad sobą i wprowadzić zmiany w swoim życiu. W skrócie opiszę, jak wyglądała moja historia relacji. W szkole podstawowej miałam najlepszą przyjaciółkę Milenę i kilka bliższych koleżanek, ale to właśnie z Mileną przyjaźniłam się najdłużej — także w gimnazjum. Tam jednak zaczęły się pewne zmiany: trafiłyśmy do innych klas, a ja poznałam Zosię, z którą udało mi się nawiązać więź. Nadal jednak bardzo trzymałam się z Mileną. W drugiej klasie gimnazjum poznałam resztę jej koleżanek i zaczęłyśmy trzymać się w piątkę. Z czasem Zosia zaczęła się ode mnie oddalać — później zrozumiałam, że mogła czuć się odrzucona. Starałam się utrzymywać z nią kontakt, chciałam, żeby do nas dołączyła, ale nie czuła się dobrze w tamtym towarzystwie. Nasza piątka z biegiem czasu stała się toksyczna: pojawiały się kłótnie i konflikty, przestałam czuć się sobą, często miałam poczucie wykluczenia i braku przynależności. Pod koniec gimnazjum nasza grupa się rozpadła. W liceum trafiłam do klasy z Zosią i naszym wspólnym kolegą z klasy z gimnazjum. Poznałam wtedy nową „grupkę” – dość rozpoznawalną w klasie. Gdy Zosia zaczęła do nas dołączać, zauważyłam, że reszta grupy się ode mnie dystansuje, przestaje rozmawiać, a czasem nawet mnie wyśmiewa. Było mi bardzo ciężko – czułam się samotna. Poza szkołą też nie było lepiej, bo Milena poznała nowe koleżanki, z którymi spędzała coraz więcej czasu (wakacje, wyjazdy, Sylwester) Ja natomiast często zostawałam sama. Pod koniec drugiej klasy sytuacja w mojej grupie trochę się poprawiła. Zaprosiłam ich na ognisko i wtedy jeden z chłopaków powiedział mi, że wcześniej słyszeli na mój temat różne rzeczy, dlatego się ode mnie odsuwali, ale że w rzeczywistości okazałam się bardzo fajną osobą. Po liceum ta grupa się rozpadła, a ja zrobiłam sobie rok przerwy. To był najtrudniejszy czas w moim życiu, z Mileną rozstałyśmy się na dobre, ponieważ ona wyprowadziła się do miasta na studia, poznała nowych znajomych, a ja zaczęłam się do niej porównywać, wtedy utrzymywałam kontakt tylko z Zosią i jedną wspólną koleżanką z liceum, ale po czasie zauważyłam, że one spotykają się częściej we dwójkę. Znowu zostałam sama. Potem zaczęły się studia. Nowe środowisko, nowi ludzie. Przez pierwsze pół roku poznawałam różne osoby, ale znajomości nie trwały długo. W końcu poznałam Sandrę – zaprzyjaźniłyśmy się, a ona wprowadziła mnie do swojej grupy znajomych. Tam poznałam chłopaka, Tymona, który bardzo mi się spodobał. Wydawało mi się, że jemu również na mnie zależy. Zaczęliśmy się spotykać, ale po pewnym czasie dowiedziałam się, że wcześniej był w relacji FWB z Sandrą. To było dla mnie trudne. Zaczęłam się od niej dystansować, a ona zerwała kontakt ze swoimi znajomymi. Z Tymonem byliśmy razem ponad pół roku, w tamtym czasie najbliżej trzymalam się z jego przyjaciółmi, ale związek był bardzo burzliwy i w końcu się rozstaliśmy. Po rozstaniu poczułam ogromną pustkę — zdałam sobie sprawę, że nie mam nawet komu się wygadać. Czułam, że nie mam nikogo, z kim łączyłaby mnie prawdziwa, głęboka więź. Z czasem odważyłam się napisać do Kamili — przyjaciółki Tymona. To było dla mnie trudne, bo kojarzyła mi się z przeszłością, ale zależało mi na odbudowaniu kontaktu, ponieważ wtedy dobrze mi się z nią rozmawiało. Udało mi się też zbliżyć do naszej wspólnej znajomej Julii — mamy kontakt do dziś, czasem rozmawiamy i spotykamy się, ale mimo wszystko nie czuję, że gdzieś przynależę. Nie mam „swojej” osoby, przy której mogłabym być w pełni sobą. Czasem czuję zazdrość, gdy widzę, że inni mają bliższe relacje. Dla mnie słowo „przyjaciel” jest bardzo ważne, a w tej chwili nie mogę nikogo tak nazwać. W ostatnim roku bardzo się starałam – chodziłam na różne wydarzenia, czy podróżowałam (bardzo często sama, nie mam z tym problemu, jednak szkoda, że nie mogłam dzielić tego z kimś) poznawałam nowych ludzi, wychodziłam z inicjatywą, próbowałam odzywać się do starych znajomych, ale nie było to odwzajemnione oraz próbowałam budować nowe relacje. Niestety, większość znajomości kończyła się po miesiącu lub dwóch. Nie wiem już, co robić. Mam wrażenie, że zawsze tak będzie – że już nikogo naprawdę bliskiego nie poznam. Dotyczy to zarówno relacji przyjacielskich, jak i romantycznych. Wydaje mi się, jakbym nigdzie do nikogo nie pasowała, jakbym z nikim nie była blisko, nie miała więzi, z nikim nie miała nic wspólnego. Potrafię zagadać do obcych osób, jednak jeśli chodzi o podtrzymywanie tych znajomość jest gorzej. Nie chcę już żeby to tak wyglądało, za dużo czasu już spędziłam sama. Jednak może ja zbyt szybko odtrącam ludzi? Zauważyłam, że gdy nie mam zbyt dużo wspólnego z kimś to raczej się dystansuje, bo uznaję, że raczej nie mamy wspólnego „vibe”. Często też wychodzenie z inicjatywą do istniejących już znajomości jest dla mnie bardzo trudne, aż niekiedy paraliżujące, boję się ktoś udaje, że mnie lubi, że nie ma czasu, że wymyśla wymówki itp. Męczy mnie jak to wygląda, bo gdy przychodzi moment jak np. Wyjazd na wakacje, spędzenie urodzin czy Sylwestra, to zdaje sobie sprawę że nawet nie mam kogo zaprosić, ponieważ wszystkie moje znajomości są powierzchowne, niezbyt bliskie. Większość ludzi, którymi się otaczam to raczej „znajomi”, napewno nie przyjaciele.

Jak radzić sobie z zazdrością w związku związanej z tańcem partnerki?

Dzień dobry, Moja partnerka uwielbia wszelkiego rodzaju taniec i obecnie intensywnie tańczy Kizombę, jest to bardzo bilski cieleśnie i sensualny taniec. Ostatnio zaczęła jezdzic na festiwale gdzie zjezdzaja się ludzie z calego swiata i imprezy kizombowe trwają 4 noce pod rząd. Mimo że wiem, że to dla niej tylko taniec i nie mam co do tego wątpliwości, to ja czuję bardzo duży dyskomfort, że przez wiele godzin tańczy z różnymi facetami tak sensualny i bliski taniec. Nie potrafie sobie z tym poradzić.Jak tańczy w naszym mieście w gronie swoich znajomych z tańców nie odczuwam tego dyskomfortu, wiem, ż to dla nich sport, kazdy ma dobre intencje i dobrze się bawią. Co innego jak wiem, że jest na kilkudniowym festiwalu, gdzie przyjeżdżają ludzie z całego świata z różnymi intencjami a imprezy trwają kilka nocy. Bardzo mnie to męczy i nie chcę, żeby moja kobieta oddawala się w prowadzenie w tak sensualnych tańcach z obcymi facetami. Czy mam prawo uważać, że kazdy ma inne granice i że dla mnie takie tance są zbyt intymne i moja granica w kwestiach jej bliskosci z innymi jest po prostu przekraczana? 

Czy moze ze mną coś nie tak i powinienem nad tym popracowac? Proszę ją żeby nie jeździła na takie festiwale, bo nie potrafie tego udźwignąć, to w odpowiedzi slyszę, że ją ograniczam , że jej nie ufam i wyobrażam sobie za dużo, a to tylko taniec. Ja wiem, że ona mnie bardzo kocha i nie zrobilaby nigdy nic zlego, bardziej nie wierzę w czyste intencje tych facetow i po prostu tak bliskie cielesnie tance sa dla mnie zbyt intymne.. z gory dziękuję za odpowiedź

Intensywne emocje, problemy w relacjach i lęki - jak sobie z tym poradzić?

Na wstępie Dzień dobry i mam za 1,5 miesiąca 17 lat, jeśli to potrzebne, jestem też zapisana do psychologa, ale jest bardzo długa kolejka, nawet może potrwać rok ten nabór, bardzo proszę o pomoc w tej sprawie, bo mam dziwne emocje, których nie mogę zrozumieć czy to przypomina jakieś zaburzenie? 

Mam problem z bardzo intensywnymi emocjami. Kiedy ktoś zrobi coś, co mnie irytuje, czuję, jakby zalewała mnie fala agresji – od razu mam ochotę wybuchnąć, wydrzeć się albo nawet coś zrobić tej osobie. Szczególnie wkurzam się, gdy ktoś wydaje mi się mniej inteligentny albo nie rozumie rzeczy, które dla mnie są oczywiste. To mnie dosłownie rozsadza w środku. Kiedyś nawet groziłam każdemu, że popełnię S. bo na chwilę ktoś mnie zostawił/poszedł spać, jak moja dziewczyna chciała mnie zostawiać, to jej mówiłam, że to zrobię, nie wiem, czy żeby ją zatrzymać, bo ja się tak czułam nie, że bym to zrobiła, ale ona jest dla mnie po prostu wszystkim. Jeśli chodzi o moją dziewczynę – rok temu zdradziłam ją, pisząc z kimś innym, ale nie doszło do niczego więcej poza wiadomościami, których bardzo żałuję. Od tamtego czasu ona stała się chłodna i zdystansowana. Twierdzi, że raz mnie kocha, a raz nie. W kłótniach mówi, że nie ma do mnie empatii. 

Ja z kolei często wybucham, mówię, że jej nienawidzę, ale gdy tylko jest dla mnie miła, znów ją kocham. Mam wrażenie, że jej uczucia wobec mnie zmieniają się, a to sprawia, że jestem coraz bardziej niepewna. Od pewnego czasu ona ciągle groziła, że mnie zostawi, czego bardzo się bałam. Pogorszenie mojego stanu zauważyłam mniej więcej po odejściu mojej przyjaciółki cztery miesiące temu. Nie była dla mnie szczególnie ważna – w moim życiu liczy się tylko moja dziewczyna – ale mimo to ta sytuacja wpłynęła na mnie. Ta przyjaciółka odwróciła całą klasę przeciwko mnie i mojej dziewczynie, przez co nas wyzywali i źle traktowali. Myślę, że miałam w sobie te emocje cały czas, ale takie wydarzenia, jak jej odejście czy zachowanie mojej dziewczyny, znacznie je nasiliły. Mam też ogromne zmartwienia o swoje zdrowie. Każdy najmniejszy ból wywołuje u mnie panikę. 

Często nachodzą mnie myśli, że muszę coś zrobić, bo inaczej stanie się coś złego. Mam problem z samotnością – nie umiem być sama, bo czuję pustkę i lęk. Czasami wydaje mi się, że bycie samej mi pomaga, ale szybko znów odczuwam pogorszenie i wraca poczucie, że nie dam rady. Doświadczam też derealizacji, co jest bardzo nieprzyjemne. Także często czuję, jakby ktoś mnie śledził, ktoś gdzieś był, jakbym kogoś widziała i coś się ruszało, co chyba jest przez stres. Mam epizody depresyjne, które przeplatają się z chwilami, gdy czuję się lepiej, a nawet szczęśliwie. Kiedy odczuwam mocne szczęście, jest ono tak intensywne, że aż mnie rozsadza w środku – cała się pocę, a emocje są przytłaczające. Zdarza mi się mieć ochotę robić coś ryzykownego, np. kraść albo wpakować się w jakieś problemy, mimo że wiem, że to może być nieodpowiednie. Z kolei wobec innych ludzi czasami zachowuję się naprawdę źle. 

Przykładem jest moja koleżanka, Ola, z którą zdradziłam swoją dziewczynę. Ona próbuje dostosowywać się do mnie – np. pisze o tematach, które mnie interesują – ale to mnie niesamowicie irytuje. Zaczynam ją wyzywać, a nawet życzyć jej śmierci, co dzieje się niemal codziennie. Wcześniej miałam na jej punkcie obsesję, ale teraz już jej nie rozumiem i nie wiem, dlaczego tak ją traktuję. 

Mój ojciec od zawsze mnie krytykuje. Gdy nie poszłam raz do szkoły, powiedział, że skończę w jakimś tanim zakładzie i nigdy niczego nie osiągnę. W przeszłości wspominał nawet o wydziedziczeniu mnie. Kiedy byłam mała, często dochodziło w domu do przemocy. Bił moją mamę i na nią krzyczał, a potem zachowywał się, jakby nic się nie stało – zabierał mnie na sanki albo robił coś miłego, jakby te okropne sytuacje nigdy nie miały miejsca. W wakacje doszło do sytuacji, w której rzucił się na mnie, więc uderzyłam go w obronie. Zaczął wtedy manipulować, mówiąc, że to przez nas obie tak się dzieje. Po wszystkim, jak zawsze, zachowywał się, jakby nic poważnego się nie wydarzyło. Teraz zauważam, że ja też zaczynam się tak zachowywać – wybucham złością z byle powodu, czasem o kompletnie błahe rzeczy. Nie lubię być w centrum uwagi ani czuć się obserwowana, ale mimo to co chwilę znajduję się w sytuacjach, które sprawiają, że to na mnie skupia się uwaga innych. Czuję się przez to przytłoczona.

Zdrada w związku - miłość bez zaufania, jak sobie z tym poradzić?
Byłam w związku pół roku, ale okazało się po moim odkryciu prawdy, że w między czasie partner kontynuował związek ze swoją partnerką, z którego rzekomo nie mógł się wyplątać. Wyszła cała afera,najpierw byłam ja u niej a później ona u mnie. Ale suma sum arum on wybrał mnie,wyprowadził się od niej, stanął na własne nogi i postanawia odbudować moje zaufanie. Nie wiem, co zrobić. Pomimo tego, co zrobił, dalej bardzo go kocham. Straciłam do niego zaufanie i ciężko mi z tym na ten moment. Chodzi jeszcze o to, że moja rodzina jest na niego wściekła, że oszukał mnie i ich i nie rozumieją mojego zachowania. Jest to zrozumiałe. Nie wiem, jak to pogodzić. On bardzo się teraz stara, a jest zawzięty bo twierdzi, że dzięki tym sytuacjom dostrzegł to, że jestem miłością jego życia. Pytanie jest czy taka osoba jest w stanie się zmienić?? I czy moje obawy względem akceptacji tego związku przez rodzinę są za bardzo emocjonalne?
Czy jestem toksycznym mężem, bo bywam zazdrosny o swoją żonę?
Czy jestem toksycznym mężem, bo bywam zazdrosny o swoją żonę?
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!