Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak pomóc partnerowi w konflikcie z byłą partnerką o opiekę nad dzieckiem

Od 2 lat spotykam się z mężczyzną, który ma syna z poprzedniego związku. Matka jego dziecka robi mu ciągle o coś problem np. Że nie zajmuje się dzieckiem, bo pracuje, a jak ma wolne i proponuje, że zabierze syna do siebie, to wymyśla różne wymówki, żeby tylko go nie wziął, albo też mówi, że nie pojawia się w szkole u syna a jak partner chce pójść do szkoły to twierdzi że nauczyciele go nie znają i kategorycznie się nie zgadza itd. Takich sytuacji jest naprawdę wiele. Kontakty mają ustalone przez sąd, a każda próba spotkań z dzieckiem częściej niż zostało to ustalone w sądzie, kończy się odmową ze strony matki. Czasem wydaje mi się że ta osoba czerpie ogromną satysfakcję z tego, że utrudnia mu życie. A ja widzę, jak wiele nerwów kosztują go te ciągłe kłótnie, ale nie potrafię mu pomóc. Nie wiem, jak radzić sobie z takim człowiekiem

Anastazja Zawiślak

Anastazja Zawiślak

To bardzo trudna sytuacja – widzi Pani, jak bliska osoba cierpi, a jednocześnie nie ma Pani wpływu na działania drugiej strony. 

 

W takich przypadkach warto pamiętać o kilku rzeczach:

1. To nie Pani rola, by naprawiać relację między partnerem a jego byłą partnerką. Choć naturalne jest, że chce Pani pomóc, to granica odpowiedzialności musi być wyraźna – partner sam powinien decydować, jak i czy chce walczyć o swoje prawa jako ojciec.

2. Wsparcie emocjonalne ma ogromne znaczenie. Czasem największą pomocą jest po prostu obecność, wysłuchanie, nazwanie emocji ("Widzę, jak bardzo Cię to boli, że nie możesz spędzić czasu z synem") i przypominanie, że nie jest sam w tym trudzie.

3. Jeśli matka dziecka łamie ustalenia sądowe – warto rozważyć formalne działania. Jeśli sytuacja się powtarza, partner może skorzystać z pomocy prawnika lub zgłosić sprawę do sądu rodzinnego, np. o ograniczanie kontaktów. Niestety to żmudny proces, ale czasem konieczny.

4. Pani zadaniem jest też zadbanie o siebie. Długotrwałe przebywanie w napięciu i konflikcie, nawet jako osoba "obok", może odbić się na Pani samopoczuciu. Warto rozmawiać z partnerem o granicach i o tym, jak ta sytuacja wpływa także na Panią.

 

Jeśli partner będzie gotowy – rozmowa z psychologiem specjalizującym się w relacjach rodzicielskich lub sytuacjach rozwodowych może mu pomóc poradzić sobie z napięciem i zaplanować kolejne kroki.

 

Pozdrawiam,

Anastazja Zawiślak

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Marta Lewandowska-Orzoł

Marta Lewandowska-Orzoł

Sytuacje takie jak ta potrafią być bardzo obciążające emocjonalnie – dla wszystkich stron. Trudno patrzeć, jak ktoś bliski stara się budować relację z dzieckiem, a mimo chęci i gotowości napotyka na trudności.

Mimo wszystko warto, aby pamiętała Pani, że to nie Pani powinna przejmować inicjatywę w tej sprawie. Pani rola to wspieranie partnera – emocjonalnie, spokojnie i bez bezpośredniego wchodzenia w konflikt, bo to mogłoby tylko zaognić sytuację.

Być może warto rozważyć ponowne ustalenie kontaktów z dzieckiem na drodze sądowej. Jeśli Pani partner ma obecnie więcej czasu, chęci i możliwości, to może być dobry moment, by zaproponować częstsze lub bardziej elastyczne spotkania.

W kwestii szkoły – jeśli ojciec dziecka nie ma ograniczonych praw rodzicielskich, to ma takie samo prawo do kontaktu z nauczycielami i udziału w życiu szkolnym dziecka jak matka.

To dobrze, że Pani jest obok i wspiera partnera – to naprawdę dużo. Czasem właśnie spokojna obecność daje największe poczucie oparcia. Proszę też pamiętać o sobie – o swoich emocjach i granicach. Troska o innych jest ważna, ale Pani dobrostan też ma znaczenie.


Łączę pozdrowienia, 

Marta Lewandowska-Orzoł

psycholog 

Krzysztof Skalski

Krzysztof Skalski

Opisuje Pani sytuację bardzo trudną emocjonalnie- Pani partner prawdopodobnie mierzy się z manipulacją i próbą kontroli ze strony byłej partnerki, która wykorzystuje dziecko, by utrudniać mu życie. Tego typu zachowania często wynikają z potrzeby utrzymania wpływu lub odreagowywania dawnych emocji. W takich przypadkach najważniejsze jest, by Pani partner dokumentował każdą odmowę i próbę kontaktu z dzieckiem. Jeśli sytuacja się powtarza, możliwe jest wystąpienie do sądu o egzekucję ustalonych kontaktów lub o ich zmianę. Dobrze, by skonsultował się z prawnikiem specjalizującym się w sprawach rodzinnych. Pani zaś może mu najbardziej pomóc przez obecność, zrozumienie i spokój. Sama nie zmieni Pani jego byłej partnerki, ale może Pani być dla niego oparciem. To często więcej, niż się wydaje.

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry Pani Olu,

 

w przypadku kiedy rodzice nie mogą się ze sobą porozumieć, warto rozważyć w pierwszej kolejności skorzystanie z porady prawnika. Jeśli dochodzi do sytuacji, kiedy ojciec ma ustalone widzenie się z dzieckiem, a drugi rodzic je utrudnia jest możliwość zgłoszenia tego na policję - udokumentowanie takich incydentów pomaga później na drodze sądowej przedstawić swoje stanowisko, a co za tym idzie zmienić zasady, które były ustalone na pierwszych Waszych rozprawach.

 

Pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl   

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Przyjaciółka - nie czuję, że mnie rozumie i jej mówienie, że "zawsze jestem" jest puste.
Mam w ostatnim czasie problem z przyjaciółką. Nasza relacja miała wzloty i upadki, aczkolwiek pracujemy nad tym, by było lepiej. Jednak w ostatnim czasie mam znów problemy prywatne i nie chcę jej nimi obarczać, ale czuję, że wpływają na mnie strasznie. Chciałam po prostu z nią porozmawiać i tu nie chodzi, by siedziała ze mną 24/7, a czuję się tak jakbym się narzucała. Ma teraz nowe życie, jest szczęśliwa, a ja się czuję zbędna. W odpowiedzi dostałam, że psycholog jej kazała stawiać siebie na pierwszym miejscu i że nie może mi matkować (ma do tego tendecje - przez to poprzednio mieliśmy w przerwę relacji, bo ona faktycznie czuła się przeze mnie przytłoczona, a ja się uczyłam radzić sobie sama). Dodatkowo poczułam się tak, że ona odnowiła kontakt z wieloma osobami i nie nadąża z odpisywaniem, a gdy zasugerowałam jej, że czuję się zmęczona tym, że do każdego muszę pierwsza pisać, to mi odparła, że wcześniej mi to nie przeszkadzało. Ona wytłumaczyła się tym też, że zapomina odpisać, trzeba jej przypominać, mówiąc, że to przez ADHD (wiem, że ma. Nie neguje tego, ale sam fakt, że zwala na to, a gdy ja zwalałam na swoje trudności, to mi zwracała na to uwagę). W dodatku nie czuję, że mnie rozumie i jej mówienie, że "zawsze jestem" jest puste. Może tak twierdzę, bo obecnie tkwie u toksycznej rodziny? Sama nie wiem.
Mąż choruje na depresję, nie podejmuje terapii. Wpływa to na moje cierpienie.
W związku jesteśmy ponad 8 lat. Od 4 jesteśmy małżeństwem i mamy 3- letniego cudownego syna, dom bez kredytu, dobrą pracę, wsparcie rodziny. Mąż dwa lata temu dostał diagnozę depresji, jest od tego czasu na lekach. Mimo sugestii dwóch psychiatrów i moich nacisków nie podjął terapii psychologicznej. Nasz związek… umiera… czuję się jak współlokatorka, a czasem jak zwykła gosposia/niańka. On ma czas na realizacje swojego hobby, ja nie. Od zawsze nasze nieporozumienia kończyły się cichymi dniami (nieraz trwały one ponad dwa tygodnie). Osobą, którą zaczyna jakąkolwiek rozmowę jestem ja i tylko ja, on nie ma takiej potrzeby (tak było zawsze). Jestem bardzo zmęczona i zniechęcona tymi komunikacyjnymi trudnościami. Pożycie małżeńskie niemal nie istniej, mimo zachęt i deklaracji z mojej strony. Jemu wystarczy raz na 2,3,5 miesięcy. Rozważam terapię dla siebie lub terapię małżeńska i nie wiem co najpierw…
Zastanawiam się nad swoją orientacją seksualną - wpływ animacji na moje myśli

Na początek dodam, że posiadam zespół aspergera i piszę coś takiego pierwszy raz. Mam nadzieję, że to pytanie nie jest dziwne. Jestem kobietą i mam 24 lata. Coraz częściej zaczynam się zastanawiać nad swoją orientacją seksualną. Podobają mi się mężczyźni i wiem, że jestem heteroseksualna. Wiem, że to może być trochę dziwne, ale mimo swojego wieku nadal oglądam bajki, kreskówki oraz animowane produkcje dla dorosłych. 

Coraz częściej w tych produkcjach pojawiają się osoby o różnych orientacjach. Jestem heteroseksualna, ale strasznie próbuję sobie udowodnić, że jestem inna. Zakochiwałam się już wcześniej, lecz nigdy nie byłam w związku. Do tego przez wszystkie animowane produkcje, które oglądam (i w, których pojawiały się postaci o innej orientacji niż sama posiadam) zaczęłam się zastanawiać, co by było, gdybym sama była na miejscu tej postaci i znów na siłę próbuję udowodnić sobie, że nie jestem heteroseksualna. 

Czy jestem dziwna? Zadaję tutaj to pytanie, ponieważ internet nie jest mi w stanie podać wątku, który odpowiedziałby na moje nurtujące mnie pytanie.

Zaczęłam cieszyć się sobą, gdy partner jeździł do rodziców w każdej wolnej chwili. Teraz znów nie widzę go dłużej.

Mam problem albo ze sobą, albo w związku partnerskim. 

Jestem w związku od 8 lat z jednym partnerem, nie mamy dzieci (bo nie chcę) ani ślubu (nie czuje potrzeby robienia takiej uroczystości). Ale do sedna.... 

5 lat temu zachorowała na raka jego mama. Teściowa bardzo nas lubiła. Niestety miesiąc temu zmarła po długich męczarniach. Była bardzo zżyta z synem (moim partnerem). Przez cały okres naszego związku poświęcał jej każdy wolny moment życia. Dodam, że mieszkamy w Niemczech, a teściowie w Polsce. Mój partner przez dłuższy czas jeździł w każdy weekend do Polski, aby odwiedzić rodziców, każdy urlop spędzaliśmy u niego w domu rodzinnym. 

Ona, jako kochająca matka, bardzo dbała o swojego syna. Kupowała mu ciuchy, robiła śniadania, dzwoniła 2 razy dziennie. Ich rozmowy były przesiąkniete miłością i tęsknotą za sobą. Na początku naszego związku to akceptowałam. Sama studiowałam zaocznie, więc było ok. Później ta ich miłość i czułość zaczęła mi przeszkadzać, bo...on spędzał z nią czas, a nie ze mną. Na wakacje jeździłam z własną mamą lub z koleżankami. 

W pewnym momencie zaczęło mi to przeszkadzać. Zrobiłam kilka awantur i...zjazdy do Polski odbywały się co drugi weekend. Z czasem jak choroba teściowej postępowała, było mi coraz gorzej prosić mojego partnera, aby został ze mną i spędził ze mną czas. Zaczęłam sie od niego odsuwać - stał mi się obojętny. Utwierdziłam się przez ten czas w przekonaniu, że samej mi najlepiej. Ale swoje wycierpiałam, marząc o miłości. 

Dzisiaj jestem największym samotnikiem na świecie - nauczyłam się cieszyć swoją osobą, ale to dobrze. Problem jest w tym, że kiedy ona umarła, kiedy ja już tak bardzo się odsunęłam od niego, on bardzo mnie potrzebuje. Wspieram go jak mogę, ale często jest tak, że jestem na niego wściekła, że jest smutny. Mam też wyrzuty sumienia, że zabraniałam mu odwiedzać ją jak jeszcze żyła. 

Problem nr.1.: Czy jestem bardzo złym człowiekiem, że nie potrafię mu tak współczuć i że często mnie denerwuje jak on sie smuci? Nie pokazuje mu tego, ale tak czuje. Nie wiem, może nie umiem już doznawać pozytywnych uczuć. Nie umiem sobie poradzić z tym, że jestem taka zła.

Problem nr. 2: Jego Tato, wygląda na to, że przejął rolę swojej żony w opiece nad synem i teraz on mu płacze do słuchawki, żeby przyjechał, bo tęskni. Namawia go do brania chorobowych, aby tylko spędzał z nim czas. Ogólnie 6 tygodni jest już w Polsce. Widzimy się średnio co 2 tygodnie. Nie dźwignę tego juz. Moja podłość nie zna granic.... Jego mama umarła i się pocieszałam w duchu, że w końcu mój Partner zacznie żyć swoim życiem, ale wygląda na to, że teraz cała uwaga zostanie przerzucona na ojca. Mam poczucie, że jestem złym człowiekiem, że tak myślę i nie wiem czy mogę sobie jakoś pomóc. Nie jestem też przekonana czy aby na pewno moje podejście jest złe..... Mam też z tyłu głowy, że wychowałam się bez ojca, mama nie do końca okazywała mi miłość i może nikt mnie nie nauczył, na czym polega relacja rodzinna i może wszystkie emocje, jakie mną szarpią, to moja wina. Z góry dziękuję za odpowiedź, jeżeli taka się pojawi.

Mam trochę długu, który był zrobiony przed ślubem
Mam trochę długu, który był zrobiony przed ślubem. Błędy młodości itp. Mąż, kiedy się o tym dowiedział, powiedział, że to jest nasz dług i spłacimy go razem, jednak po kilku miesiącach od tego stwierdził, że to ja sobie zrobiłam to jest mój dług i on nie będzie tego płacił i żebym radziła sobie sama. Oczywiście rozumiem, że to moja wina, moje błędy, ale poczułam się strasznie, jakbym została, że wszystkim sama i jakbym już go nie interesowała. Nie wiem, co o tym myśleć, nie potrafię teraz na niego patrzeć ani się odzywać.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.