Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z samotnością i problemami w małżeństwie z powodu alkoholu?

Dobry wieczór. Proszę o poradę,bo już sama nie wiem co robić 😔 Jestem z mężem 15lat różnie bywa raz lepiej raz gorzej. Mąż do dłuższego czasu pije "tylko piwko" ale ja czuję się z tym źle. Wiem pracuje zmęczenie i tp. Ja nie pracuje opiekuje się dzieckiem z niepełnosprawnością (dostaje zasiłek) plus mamy jeszcze straszę dziecko. Dobija mnie to tym bardziej,że widzę,że nasze relacje się ostatnio pogorszyły. Mąż ma osobne konto na osobne ale nie wyliczam (bo dokładnie nie wiem ile zarabia) ale bywają dni,że np. mam mu na coś przelać robię ten przelew np. na paliwo 100zl z czego z ukrycia sprawdzam jego konto a tam paliwo za 70zl reszta to jest sklep (chodź dodam,że nic nie kupuje do domu) dodam,że niechce sprawdzać,ale czuję,że w tych dniach coś jest nie tak. Jest mi ciężko bo nie mam z kim pogadać nie mam nikogo tak naprawdę. Kiedyś czułam się fatalnie wszystko na mojej głowie dom,dzieci szkoła co wiecznie jakiś problem,choroby lekarze czułam,że mnie wszystko przytłacza aż za bardzo 😭 Wiesz powiedziałam mężowi jak się z tym czuję i że potrzebuje iść do psychologa (chciałbym,ale to brak pieniędzy to czasu ) 😭 usłyszałam tylko od niego "to idź" Nie czuję żadnego wsparcia czuje jak bym była z kimś ale jednoczesniej sama. Bardzo mnie to boli. Jego rodzina mnie nie lubi dużo przykrych słów od nich słyszałam na mój temat,więc odizolował się dla swojego dobra. Naprawdę nie mam na kogo liczyć. Udaje przed dziećmi że wszystko jest dobrze,ale jak są w szkole czy śpią potrafię skupiać się na rzeczach codziennych ale czasem poprostu siadam i płacze. Nie umiem sobie z tym poradzić czuje się jak bym cały czas była sama źle mi z tym bo nie mam z kim pogadać. Rozmawiałam z mężem o tym nie raz wziol sobie to do serca i tydz. Był spokój później znów. Kocham męża chciałbym mu pomóc ale to nic nie daje dodam od razu,że na terapię lub coś innego się nie zgłosi. A mi jest tak bardzo ciężko,że myślę ....żeby się rozwieść chodź go naprawdę kocham,ale nie jestem w stanie dalej tego wszystko wytrzymać. Nie mam koleżanek nie mam nikogo z rodziny z kim mogę pogadać. Tylko dom dzieci szkoła i obowiązki. Trzymam się bo mam dzieci,ale naprawdę jest mi cholernie ciężko. PROSZE O PORADĘ.
User Forum

przygnębiona

1 miesiąc temu
Katarzyna Rosenbajger

Katarzyna Rosenbajger

Witam, 

bardzo współczuję Pani sytuacji, bo to co Pani opisuje, pokazuje jak ogromne obciążenie dźwiga Pani każdego dnia. Opieka nad dziećmi, brak wsparcia i poczucie samotności mogą naprawdę wyczerpać psychicznie. To zupełnie naturalne, że czuje się Pani przytłoczona i bezradna.

Jeśli chodzi o męża, warto jasno powiedzieć, że nawet „jedno piwo” regularnie może być początkiem problemu alkoholowego, zwłaszcza jeśli zaczyna wpływać na relację, finanse i codzienne funkcjonowanie. To, że Pani to zauważa i czuje niepokój, jest bardzo ważne i nie należy tego bagatelizować.

Trzeba też pamiętać, że nie jest Pani w stanie zmienić męża, jeśli on sam nie będzie chciał czegoś zmienić. Może Pani rozmawiać, tłumaczyć i wspierać, ale odpowiedzialność za jego zachowanie leży po jego stronie.

Najważniejsze teraz jest to, żeby zadbała Pani o siebie. Wiem, że wspomina Pani o braku pieniędzy i czasu, ale warto spróbować poszukać bezpłatnej pomocy np. w ośrodku pomocy społecznej, u psychologa na NFZ, czy przez telefon wsparcia, oraz terapia online, które często sa bezpłatne.  

Naprawdę nie musi Pani z tym wszystkim zostawać sama.

Dobrze byłoby też spróbować jeszcze jednej, spokojnej, ale konkretnej rozmowy z mężem oraz powiedzieć wprost, czego Pani potrzebuje, co Panią rani i gdzie są Pani granice.

To, że myśli Pani o rozwodzie, nie oznacza, że przestała Pani kochać , tylko że jest Pani bardzo zmęczona i zraniona. I to ważny sygnał, że coś musi się zmienić.

Proszę pamiętać, że Pani emocje i potrzeby są ważne. Nie jest Pani sama, nawet jeśli teraz tak się czuje.

K Rosenbajger

Psycholog

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

Napisanie tego maila to odwaga. Czytając go, czuć ciężar tej samotności - bycia z kimś, ale jednocześnie bycia samą.  

Ten list to o tym, że Pani nie wie. Nie wie, co się dzieje, na czym stoi, czy może ufać. A kiedy czujemy, że coś się chowa - buduje się napięcie, które rośnie każdego dnia.  

Dom, dzieci, szkoła, obowiązki. Zasiłek. Brak czasu, pieniędzy na terapeuta. Brak z kim pogadać. I jednocześnie uśmiech przed dziećmi, a potem płacz w samotności. To naprawdę dużo dla jednej osoby.  

Pani próbowała mówić z mężem. Wiele razy. Chwila spokoju, a potem znów. Ten cykl, gdzie Pani wnosi energię, a potem wraca do punktu wyjścia - to wyczerpuje.  

I pojawia się myśl o rozwodzie. Pani mówi ostrożnie - "chociaż go naprawdę kocham." To nie brak miłości. To brak możliwości. Brak możliwości życia, gdzie wszystko jest zawsze na Pani głowie.  

Wsparcie specjalisty powinno Pani dać przestrzeń, aby Pani głos stał się ważny. Dla Pani samej.

 

Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut psycholog psychotraumatolog 

1 miesiąc temu
Karol Wąchała

Karol Wąchała

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, brzmi jak ogromne obciążenie – codzienna opieka nad dzieckiem z niepełnosprawnością, prowadzenie domu, brak wsparcia i poczucie samotności w relacji. Nic dziwnego, że jest Pani wyczerpana i że pojawia się płacz oraz bezradność. To bardzo trudna sytuacja i ma Pani prawo tak się czuć.

Z Pani opisu widać też, że próbowała Pani rozmawiać z mężem i zadbać o relację, ale te zmiany są krótkotrwałe, co może dodatkowo nasilać poczucie braku oparcia. W takiej sytuacji warto pamiętać, że nie ma Pani wpływu na to, czy mąż zdecyduje się coś zmienić – ale ma Pani wpływ na to, jak zadba o siebie.

Bardzo ważne jest, aby nie zostawała Pani z tym sama. Jeśli prywatna terapia jest trudna finansowo, można poszukać bezpłatnego wsparcia – np. w ośrodkach pomocy społecznej, poradniach zdrowia psychicznego czy fundacjach. Czasem dostępne są też konsultacje dla opiekunów dzieci z niepełnosprawnością.

Warto też zastanowić się, czego Pani teraz najbardziej potrzebuje – czy jest to rozmowa, odpoczynek, większe wsparcie w obowiązkach – i próbować to nazywać wprost.

Jeśli myśl o rozstaniu zaczyna się pojawiać, to sygnał, jak bardzo jest Pani przeciążona – dobrze byłoby omówić to z psychologiem, żeby mogła Pani spokojnie przyjrzeć się swoim możliwościom i potrzebom.

Nie musi Pani przez to przechodzić sama – naprawdę warto poszukać dla siebie choćby niewielkiego, ale stałego wsparcia.

1 miesiąc temu
Dominika Płoucha

Dominika Płoucha

Dzień dobry , jeżeli mąż nie chce podjąć terapii pary, dobrze, aby Pani pomogła sobie i rozwiała swoje wątpliwości . Słyszę , że nie macie Państwo uregulowanej (dogadanej )kwestii finansowych , ani obszaru opieki nad dziećmi . Dobrze byłoby się przyjrzeć pozostałym obszarom funkcjonowania , ale też ustalić , jakie ma Pani potrzeby i oczekiwania wobec męża . najważniejsze wydaje  mi się się jednak  zadbanie o Pani poczucie sensu , świadomość., że Pani życie poza rolą matki i żony jest także wartościowe . Zachęcam do skorzystania z usług specjalistów choćby doraźnie w ramach konsultacji. Pozdrawiam 

1 miesiąc temu
Magdalena Lasoń

Magdalena Lasoń

Słyszę, że w Pani życiu wydarzyło się i nadal wydarza wiele trudnych rzeczy, które się nawarstwiają i sprawiają, że jest Pani bardzo ciężko. Słyszę również, że sygnalizuje Pani mężowi potrzebę wsparcia. Natomiast to, czy on zdecyduje się z niego skorzystać, pozostaje jego własną decyzją. Chciałabym jednak skupić się na Pani potrzebie wsparcia :) Zdaję sobie sprawę, że pomoc prywatna może być w obecnej sytuacji dużym obciążeniem finansowym. Dlatego chciałabym polecić kontakt z Ośrodkiem Interwencji Kryzysowej. Niezależnie od miejsca zamieszkania, można łatwo znaleźć najbliższą placówkę, wpisując w wyszukiwarkę „OIK”. Można tam zadzwonić, porozmawiać i umówić się na wizytę lub zgłosić się osobiście. Specjaliści pracujący w takich ośrodkach (psycholodzy, często także psychoterapeuci) wspierają osoby w kryzysie i pomagają określić dalsze kroki, jeśli potrzebna będzie inna forma pomocy. Warto podkreślić, że jest to pomoc bezpłatna i zazwyczaj dostępna szybciej niż w ramach NFZ.

Może Pani również sprawdzić, czy w okolicy działa Centrum Zdrowia Psychicznego. W punkcie konsultacyjno-zgłoszeniowym powinna zostać Pani przyjęta bez skierowania i otrzymać propozycję dalszej ścieżki wsparcia.

Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki, aby znalazła Pani w tym czasie przestrzeń na zadbanie o siebie :)

1 miesiąc temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, to ogromne przeciążenie i samotność – nic dziwnego, że jest Pani tak trudno i że pojawiają się łzy.

Z jednej strony jest w Pani miłość do męża, z drugiej coraz silniejsze poczucie, że zostaje Pani z tym wszystkim sama. To bardzo bolesne doświadczenie.

Najmocniej wybrzmiewa to, że brakuje Pani wsparcia i kogoś, z kim można po prostu być i porozmawiać.

Może być ważne, żeby na chwilę zatrzymać się przy sobie i zobaczyć, czego Pani teraz najbardziej potrzebuje, bo to też ma znaczenie.

To, że jest Pani zmęczona i przytłoczona, jest w tej sytuacji całkowicie zrozumiałe.

Z życzliwością

Kinga Osmulska 

Psycholog, psychoterapeutka 


 

1 miesiąc temu
Olga Jankowska

Olga Jankowska

Dzień dobry. To, co Pani opisuje, brzmi jak ogromne przeciążenie i samotność w bardzo wymagającej sytuacji. Opieka nad dzieckiem z niepełnosprawnością, prowadzenie domu i jednoczesny brak wsparcia ze strony partnera to bardzo dużo do uniesienia. W takich warunkach nic dziwnego, że czuje się Pani przytłoczona i nie ma siły. W Pani wiadomości widzę także silną samotność mimo bycia w relacji. To jest niezwykle bolesne doświadczenie i wiele osób na Pani miejscu czułoby się podobnie. Częsty płacz, poczucie bezradności i rozważanie potencjalnego rozwodu oznacza, że jest Pano przeciążona i potrzebuje wsparcia. Mam wrażenie, że jest Pani na co dzień skupiona na innych (dzieciach, obowiązkach itp.), a bardzo mało zostawia przestrzeni na własne potrzeby i granice. To dobrze, że zauważa i nazywa Pani swoje emocje. Jako kolejny krok warto wprowadzić dawanie sobie prawa do zmęczenia i szukanie choćby drobnych momentów na wytchnienie. Zadbać nie tylko o innych, ale przede wszystkim o siebie. Jeśli ma Pani taką możliwość dobrze by było poszukać jakiejkolwiek formy wsparcia, nie musi to być długoterminowa terapia, ale np. kilka konsultacji psychologicznych lub grupa wsparcia. Jeżeli nie może Pani sobie finansowo na to pozwolić, polecam rozważyć tzw. terapię niskopłatną prowadzone przez różne fundacje lub pomoc przez NFZ. Jest Pani w naprawdę trudnej sytuacji, ale to, że szuka Pani pomocy i potrafi o tym opowiedzieć, już pokazuję dużą siłę. Proszę pamiętać, że ma Pani prawo także zadbać o siebie. Życzę wszystkiego dobrego i trzymam za Panią kciuki :)

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Szanowna Pani

 

  Jest Pani w ciężkiej, ale bardzo realnej sytuacji, i to co czuje czyli samotność, bezsilność, zalewanie się obowiązkami i chęć odejścia przy głębokim poczuciu winy jest sygnałem, że  e zdrowie psychiczne wymaga pilnej, priorytetowej troski. To, że mówi Pani, że „trzyma się dla dzieci”, pokazuje, że ś bardzo silna, ale nie musisz wszystkiego znosić w ciszy.  Pani sytuacja jest klasycznym przykładem współuzależnienia i wypalenia życiowego . Mąż pije, macie niepełnosprawne dziecko, brak realnej pomocy, żadnych osób, które można „chwytać” po emocjach a to jest bardzo ciężki obciążeniowy pakiet.

Proszę zacząć działać  i zadbać o psychikę, nawet jeśli mąż nie idzie na terapię. Istnieją psycholodzy dla osób współuzależnionych (partnerstwo z alkoholikiem), grupy wsparcia dla partnerów osób uzależnionych, darmowe lub niskobudżetowe wsparcie (interwencja kryzysowa, ośrodki leczenia uzależnień, fundacje, poradnie rodzinne). Nie musi Pani czekać na „sygnalizację” męża ale zgłosić się sama, jako „żona osoby pijącej” albo „rodzic dziecka z niepełnosprawnością z dużym obciążeniem psychicznym”.

Wiele ośrodków oferuje pierwsze konsultacje za darmo lub za symboliczną opłatę. Część terapii można przeprowadzić online, co może być ważne przy braku czasu i opiekuńczej roli.

W żadnym wypadku proszę nie brać na siebie odpowiedzialności za jego picie gdyż to nie jest Pani wina”, że się pije, nawet jeśli robisz wszystko „po ludzku”. Nie wolno kontynuować samej „ratownictwa” (przepisywanie mu życia, ciągłe próby perswazji, wybaczenia, tłumaczenia go)gdyż  to tylko pogłębia Pani wypalenie.

Proszę zacząć stawiać granice, iść na terapię i zacząć myśleć także o sobie.

 


1 miesiąc temu
Iwona Magdalena Wolff

Iwona Magdalena Wolff

Myślę że w tej sytuacji można pomyśleć o skorzystaniu z nieodpłatnego wsparcia, które i tutaj jest dostępne u niektórych specjalistów lub są programy niskoplatnej pomocy.  Rozumiem, że pojawia się mnóstwo trudnych emocji, które potęgują się wraz z tym, iż nie ma przestrzeni do wyjaśnienia sobie z mężem szczerze i otwarcie tego, co się między Wami dzieje i porozmawiania o Waszych potrzebach i oczekiwaniach wobec związku. Do tego możesz odczuwać duże obciążenie z racji opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem. Zachęcam do skorzystania z pomocy nieodpłatnej, może chociaż będziesz miała chwilę na przyjrzenie się temu, co się dzieje i może przyniesie Ci to trochę ulgi. 

1 miesiąc temu
Robert Kasperczyk

Robert Kasperczyk

Dzień dobry.

Z Pani opisu przebija ogrom przytłoczenia, samotności a być może też bezsilności i bezradności, jakich Pani doświadcza. Ciężar trudności, jakie dźwiga Pani na swoich barkach wydaje się być ogromny, tym bardziej że - jak rozumiem, dźwiga go Pani sama. 

Pyta Pani o radę. 

Zastanawiałem się, co mogę w takiej sytuacji Pani zasugerować? To co rzeczywiście przychodzi mi jako pierwsze, to poszukanie wsparcia dla siebie w swoim bezpośrednim otoczeniu. Z Pani opisu wynika, że jest ono niezbędne - trudno taki ciężar nosić samej. Kluczem do poradzenia sobie z tą sytuacją może być poszukanie w swoim otoczeniu osób, aby nie być z tym sama. Izolowanie się, odcinanie od innych może niestety ten stan rzeczy pogłębiać. 

Wskazała Pani kilka obszarów, w jakich takie wsparcie mogłoby być przydatne: nadużywanie alkoholu przez Pani męża, Pani przeciążenie obowiązkami, samotność w życiu i w relacji, brak bliskich wokół...

Trudno mi w takiej sytuacji dawać "złote rady", co może Pani w tej sytuacji zrobić, ponieważ nie znam szerszego kontekstu sytuacji oraz szczegółów, natomiast sugeruję zacząć od poszukania wokół siebie miejsc, instytucji, osób, z którymi może Pani o swoich trudach porozmawiać: lokalne grupy wsparcia, inicjatywy lokalne, stowarzyszenia i fundacje zajmujące się wsparciem, czasem też MOPS, czy GOPS (tak wiem..., ale tam też pracują często zaangażowane i kompetentne osoby) Szansę na poszukanie takich miejsc i społeczności daje także Facebook.

Zachęcam, aby się na takie możliwości otworzyć.

Być może problemy, z jakimi się Pani boryka nie znikną od razu, jednakże rozmowa i kontakt z innymi życzliwymi, wspierającymi osobami często przynosi ulgę, pomaga w trudnych chwilach, a często też jest inspiracją do działania w celu poprawy jakości swojego życia... Do tego Panią serdecznie zachęcam.

Pozdrawiam i trzymam kciuki za Panią :)

Robert Kasperczyk

psychoterapeuta - coach - trener 

 

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytam Pani wiadomość i naprawdę czuć, jak bardzo jest Pani przeciążona i samotna w tym wszystkim. Pani przeżycia, to nie jest „przesada”, to po prostu jest sygnał, że od dawna niesie Pani za dużo sama.

Są tu trzy ważne rzeczy:

po pierwsze: brak wsparcia emocjonalnego od męża, po drugie: jego picie i niejasność finansowa, po trzecie: Pani ogromne zmęczenie i izolacja.

Ma Pani prawo czuć się źle. Ma Pani prawo potrzebować partnera a nie tylko „współlokatora”. To, co może Pani zrobić już teraz, krok po kroku:

postawić małą, konkretną granicę (np. „nie przelewam pieniędzy, jeśli nie wiem dokładnie na co”: spokojnie, bez kontroli z ukrycia, tylko wprost),wrócić do tematu wsparcia, ale inaczej: nie „potrzebuję pomocy”, tylko konkretnie: „chcę raz w tygodniu 30 minut rozmowy tylko o nas – czy jesteś na to gotowy?”, poszukać wsparcia dla siebie – nawet bezpłatnego (Ośrodki Interwencji Kryzysowej, grupy wsparcia, telefony wsparcia: to naprawdę działa i jest dostępne)i najważniejsze: przestać udawać przed sobą, że Pani daje radę sama. Jeśli myśl o rozwodzie się pojawia, to nie dlatego, że Pani „nie kocha”, tylko dlatego, że Pani już nie wytrzymuje takiego życia.

Nie musi Pani dziś podejmować ostatecznych decyzji. Na teraz najważniejsze: Pani nie powinna być z tym sama.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Jak rozpoznać, że jestem w kimś zakochana, zauroczona lub jest to już prawdziwa miłość.
Nigdy nie chciałam i nadal nie chcę mieć dzieci. Jednak partner bardzo chciałby mieć dziecko. Postawił mi ultimatum
Dzień dobry. Mam 33 lata i poważny problem w związku. Nigdy nie chciałam i nadal nie chcę mieć dzieci. Powodów dlaczego, mogłabym wymienić co najmniej 100. Jednak partner bardzo chciałby mieć dziecko. Postawił mi ultimatum - albo zgodzę się na dziecko, albo się rozstajemy. Kocham go, ale tak ogromne poświęcenie mnie przeraża. Nie wiem co robić
Po przejściach z mężem, on dalej zachowuje się nie w porządku. Chodzi o zachowania wobec innych kobiet, nieszanowanie moich granic.
Dzień dobry, jesteśmy z partnerem po przejściach, które zaprowadziły nas na salę rozwodową. Poskładaliśmy naszą relacje, mimo że były zdrady emocjonalne z obu stron i fizyczne ze strony partnera. W skrócie to trudny etap życia doprowadził nas do konfliktów a partner uzależnił się od gier komputerowych i był nieobecny dla mnie, pojawił się ktoś emocjonalnie, wtedy partner zaczął dzikie awantury, zdrady i manipulacje. Jesteśmy po ogromnej pracy i teraz nasz związek wygląda bardzo dobrze, wspieramy się, okazujemy sobie zainteresowanie i miłość. Mam jednak problem z tym, że partner z mojego punktu widzenia nie potrafi wytyczać sobie granic, jeśli chodzi o zachowania wobec innych kobiet i nie zwraca uwagi na sygnały, że mi się to nie podoba, np. jest między nami super, idziemy na grupowe spotkanie i jego pochłania niewinna rozmowa z naszą wspólną koleżanką, dla mnie wszystko jest ok do czasu, kiedy zauważam, że w ogóle go nie interesuję ja i spędza z nią całą imprezę. Druga sytuacja to: jesteśmy na wakacjach i są moje koleżanki, jesteśmy w pięknych miejscach, więc robimy zdjęcia między innymi do działań na Social mediach, mąż bardzo angażuje się w fotografowanie mojej bardzo atrakcyjnej wolnej koleżanki. Ona z drugą idą robić sexi zdjęcia w wodzie i ta pierwsza pozuje w bardzo sexownych pozach, mój mąż, nieproszony o zrobienie zdjęć, biegnie i ją fotografuje. Dla mnie jest to niedopuszczalne w relacji, że on niby po dżentelmeńsku angażuje się za bardzo, nie zauważając, że mi to nie odpowiada. Kiedy mu powiem, że w ten sposób przekracza moje granice i czuję się z tym bardzo źle, szczególnie, że nasze figury się różnią, On wścieka się, że wymyślam i w takim razie już nigdy z nikim nigdzie nie wyjdziemy czy nie wyjdziemy, żebym nie miała powodów się wściekać. Takich komunikatów jest dużo w sytuacjach konfliktowych, ja uznaje je za szantaż emocjonalny i próbę obciążenia mnie odpowiedzialnością za to, że upomniałam się o siebie. Kocham Go i w codzienności czuję od niego dużo zaangażowania, ale w takich sytuacjach wdeptuje mnie w ziemię a Ja nie potrafię sobie z tym poradzić. Proszę o radę 🙏
Rok temu partner skrzywdził mnie emocjonalnie, od tego momentu męczę się z ogromną zazdrością o niego. Mam ogromny lęk przed opuszczeniem.
Rok temu mój partner zdradził mnie emocjonalnie, do tej pory odczuwam lęk, że to znów zrobi, mimo że on naprawdę się stara. Ja ciągle mu o tym przypominam. Nie chcę tego, ale natłok tych myśli jest okropny, nie potrafię zatrzymać tego w sobie i zaraz mu wypominam jego błąd. Popadałam w jakąś paranoję, widzę w każdym zagrożenie. Partnert uczęszcza na terapię i terapeutką jest kobieta w jego wieku( znajoma z oddziału mojej mamy). Nawet o nią jestem zazdrosna. Po każdej sesji jego coś we mnie pęka, zaczynam kłótnie. Zadaje pytania czy mu się podoba. Ostatnio przed sesją się z nim pokłóciłam i on opowiedział to terapeutce... ( ona kazała mu mieć dystans do mnie) czego troszkę nie rozumiem. Czuję się z tym źle, bo zależy mi na nim i doceniam to jak przez ten rok się starał... Ale ja to wszystko ciągle niszczę,... Ale naprawdę nie potrafię zatrzymać tych myśli, tego strachu przed utratą jego. Dodam, że miałem ciężkie dzieciństwo ( mój ojciec nas zostawił jest alkoholikiem i hazardzistą. Nigdy się mną nie interesował, a wręcz przeciwnie, od dziecka jego rodzina i on znęcał się nad nami psychicznie i fizycznie) Potem na mojej drodze stanął mój partner, jesteśmy ze sobą 6 lat. I naprawdę bardzo dobrze wspominam te w 6 lat. Tylko ta sytuacja rok temu złamała mnie. Nie chcę być już dłużej taka, chcę do wspierać. Ale ciągle go zawodzę. Czuję, że do niczego się już nie nadaję, że ja już nie jestem tu potrzebna, bo tylko wszystko komplikuję. Proszę o radę, co mam robić w tej sytuacji.
Rozstanie i rozwód z powodu ADHD i lękowego stylu przywiązania - jak sobie radzić?
Moja żona odeszła. Mam adhd i lekowy styl przywiązania. Zamęczyłem ją swoja szybkością, przerywaniem, frustracją, czytaniem i interpretacją jej zachowań i szeregiem innych pomniejszych, meczących sytuacji. Mówiła, że nie umie ze mną rozmawiać. I kiedy ja reagowałem na ciszę ( bo MUSZĘ wiedzieć) większa frustracją ona zapadała się w większe milczenie. Kiedy życia nie przytłaczał ten głaz adhd/presji/emocji itp. było dobrze. Żona tęskniła za mną, byliśmy blisko. Przez 4 lata związku było wiele pięknych chwil, ale równie dużo przytłaczającej ciszy i mijania się. Aż wreszcie odeszła- wyprowadziła się podczas mojej nieobecności. Wiem, że okropnie dużo ją to kosztowało. Kiedy rozmawialiśmy na wideo, a ja nic jeszcze nie wiedziałem, prawie płakała. Widziałem, że coś jest nie tak. Wysłała mi wtedy sporo filmów pokazujących w jakim jest stanie. Tylko tak potrafiła mi to powiedzieć. Reagowałem, obiecywałem ale to na nic się zdało. Kiedy wróciłem, jej już nie było. Napisała, że nie wytrzymała, nie udźwignęła. Mimo że jeszcze 2 miesiące temu byliśmy blisko- miałem takie wrażenie, ale ona magazynowała w sobie te wszystkie traumy i cały ból naszej relacji. Przez 3 tygodnie po wyprowadzce było nawet ciepło. Pisaliśmy do siebie, ona codziennie pytała o naszego psa, pytała jak się czuję, czy wszystko ok, a po moim dłuższym milczeniu zapytała nawet, czy tak dobrze znoszę rozstanie i czy dobrze mi bez niej. Wtedy ja niestety ( teraz to wiem) zmiękłem i napisałem, że się trzymam, ale kocham i tęsknię. Ona na to, że już się wypłakała i wykrzyczała do mnie w swojej głowie. To bardzo zabolało, bo ja wolałbym, żeby krzyczała do mnie, biła po twarzy, najlepiej w deszczu ( taka moja głowa)...Ale po tym wyznaniu ona była na swojej terapii i kolejnego dnia odcięła się. Życzyła mi wszystkiego najlepszego i żebym pracował nad sobą bo takiego mnie, jakiego ona znała żadna kobieta nie zechce. To cholernie boli- moja najważniejsza osoba na świecie sugeruje, że mógłbym być z kimś innym. Wytłumaczyłem sobie, że to efekt terapii, że ona tak się musiała zachować, żeby się nie rozsypać, i mi nie dawać nadziei. Od paru dni nie pytała nawet o psa. Nie wiem co ze sobą zrobić. Zacząłem terapię, poszedłem biegać, odstawiłem alkohol. Termin rozwodu za 3 miesiące. Chciałbym jej pokazać zmianę, ale skoro nie ma kontaktu? Będę walczył, ale teraz chyba w ciszy. Rozpadłem się na kawałki. Czy ona tęskni, czy to rzeczywiście poza i zbroja? Czy jest jeszcze szansa? Co robić przez te 3 miesiące do rozwodu? A może nie buntować się? Skoro ślub nie dał nam szczęścia to rozwód może nam go paradoksalnie dać?
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.