Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z samotnością i problemami w małżeństwie z powodu alkoholu?

Dobry wieczór. Proszę o poradę,bo już sama nie wiem co robić 😔 Jestem z mężem 15lat różnie bywa raz lepiej raz gorzej. Mąż do dłuższego czasu pije "tylko piwko" ale ja czuję się z tym źle. Wiem pracuje zmęczenie i tp. Ja nie pracuje opiekuje się dzieckiem z niepełnosprawnością (dostaje zasiłek) plus mamy jeszcze straszę dziecko. Dobija mnie to tym bardziej,że widzę,że nasze relacje się ostatnio pogorszyły. Mąż ma osobne konto na osobne ale nie wyliczam (bo dokładnie nie wiem ile zarabia) ale bywają dni,że np. mam mu na coś przelać robię ten przelew np. na paliwo 100zl z czego z ukrycia sprawdzam jego konto a tam paliwo za 70zl reszta to jest sklep (chodź dodam,że nic nie kupuje do domu) dodam,że niechce sprawdzać,ale czuję,że w tych dniach coś jest nie tak. Jest mi ciężko bo nie mam z kim pogadać nie mam nikogo tak naprawdę. Kiedyś czułam się fatalnie wszystko na mojej głowie dom,dzieci szkoła co wiecznie jakiś problem,choroby lekarze czułam,że mnie wszystko przytłacza aż za bardzo 😭 Wiesz powiedziałam mężowi jak się z tym czuję i że potrzebuje iść do psychologa (chciałbym,ale to brak pieniędzy to czasu ) 😭 usłyszałam tylko od niego "to idź" Nie czuję żadnego wsparcia czuje jak bym była z kimś ale jednoczesniej sama. Bardzo mnie to boli. Jego rodzina mnie nie lubi dużo przykrych słów od nich słyszałam na mój temat,więc odizolował się dla swojego dobra. Naprawdę nie mam na kogo liczyć. Udaje przed dziećmi że wszystko jest dobrze,ale jak są w szkole czy śpią potrafię skupiać się na rzeczach codziennych ale czasem poprostu siadam i płacze. Nie umiem sobie z tym poradzić czuje się jak bym cały czas była sama źle mi z tym bo nie mam z kim pogadać. Rozmawiałam z mężem o tym nie raz wziol sobie to do serca i tydz. Był spokój później znów. Kocham męża chciałbym mu pomóc ale to nic nie daje dodam od razu,że na terapię lub coś innego się nie zgłosi. A mi jest tak bardzo ciężko,że myślę ....żeby się rozwieść chodź go naprawdę kocham,ale nie jestem w stanie dalej tego wszystko wytrzymać. Nie mam koleżanek nie mam nikogo z rodziny z kim mogę pogadać. Tylko dom dzieci szkoła i obowiązki. Trzymam się bo mam dzieci,ale naprawdę jest mi cholernie ciężko. PROSZE O PORADĘ.
User Forum

przygnębiona

2 miesiące temu
Katarzyna Rosenbajger

Katarzyna Rosenbajger

Witam, 

bardzo współczuję Pani sytuacji, bo to co Pani opisuje, pokazuje jak ogromne obciążenie dźwiga Pani każdego dnia. Opieka nad dziećmi, brak wsparcia i poczucie samotności mogą naprawdę wyczerpać psychicznie. To zupełnie naturalne, że czuje się Pani przytłoczona i bezradna.

Jeśli chodzi o męża, warto jasno powiedzieć, że nawet „jedno piwo” regularnie może być początkiem problemu alkoholowego, zwłaszcza jeśli zaczyna wpływać na relację, finanse i codzienne funkcjonowanie. To, że Pani to zauważa i czuje niepokój, jest bardzo ważne i nie należy tego bagatelizować.

Trzeba też pamiętać, że nie jest Pani w stanie zmienić męża, jeśli on sam nie będzie chciał czegoś zmienić. Może Pani rozmawiać, tłumaczyć i wspierać, ale odpowiedzialność za jego zachowanie leży po jego stronie.

Najważniejsze teraz jest to, żeby zadbała Pani o siebie. Wiem, że wspomina Pani o braku pieniędzy i czasu, ale warto spróbować poszukać bezpłatnej pomocy np. w ośrodku pomocy społecznej, u psychologa na NFZ, czy przez telefon wsparcia, oraz terapia online, które często sa bezpłatne.  

Naprawdę nie musi Pani z tym wszystkim zostawać sama.

Dobrze byłoby też spróbować jeszcze jednej, spokojnej, ale konkretnej rozmowy z mężem oraz powiedzieć wprost, czego Pani potrzebuje, co Panią rani i gdzie są Pani granice.

To, że myśli Pani o rozwodzie, nie oznacza, że przestała Pani kochać , tylko że jest Pani bardzo zmęczona i zraniona. I to ważny sygnał, że coś musi się zmienić.

Proszę pamiętać, że Pani emocje i potrzeby są ważne. Nie jest Pani sama, nawet jeśli teraz tak się czuje.

K Rosenbajger

Psycholog

2 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

Napisanie tego maila to odwaga. Czytając go, czuć ciężar tej samotności - bycia z kimś, ale jednocześnie bycia samą.  

Ten list to o tym, że Pani nie wie. Nie wie, co się dzieje, na czym stoi, czy może ufać. A kiedy czujemy, że coś się chowa - buduje się napięcie, które rośnie każdego dnia.  

Dom, dzieci, szkoła, obowiązki. Zasiłek. Brak czasu, pieniędzy na terapeuta. Brak z kim pogadać. I jednocześnie uśmiech przed dziećmi, a potem płacz w samotności. To naprawdę dużo dla jednej osoby.  

Pani próbowała mówić z mężem. Wiele razy. Chwila spokoju, a potem znów. Ten cykl, gdzie Pani wnosi energię, a potem wraca do punktu wyjścia - to wyczerpuje.  

I pojawia się myśl o rozwodzie. Pani mówi ostrożnie - "chociaż go naprawdę kocham." To nie brak miłości. To brak możliwości. Brak możliwości życia, gdzie wszystko jest zawsze na Pani głowie.  

Wsparcie specjalisty powinno Pani dać przestrzeń, aby Pani głos stał się ważny. Dla Pani samej.

 

Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut psycholog psychotraumatolog 

2 miesiące temu
Karol Wąchała

Karol Wąchała

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, brzmi jak ogromne obciążenie – codzienna opieka nad dzieckiem z niepełnosprawnością, prowadzenie domu, brak wsparcia i poczucie samotności w relacji. Nic dziwnego, że jest Pani wyczerpana i że pojawia się płacz oraz bezradność. To bardzo trudna sytuacja i ma Pani prawo tak się czuć.

Z Pani opisu widać też, że próbowała Pani rozmawiać z mężem i zadbać o relację, ale te zmiany są krótkotrwałe, co może dodatkowo nasilać poczucie braku oparcia. W takiej sytuacji warto pamiętać, że nie ma Pani wpływu na to, czy mąż zdecyduje się coś zmienić – ale ma Pani wpływ na to, jak zadba o siebie.

Bardzo ważne jest, aby nie zostawała Pani z tym sama. Jeśli prywatna terapia jest trudna finansowo, można poszukać bezpłatnego wsparcia – np. w ośrodkach pomocy społecznej, poradniach zdrowia psychicznego czy fundacjach. Czasem dostępne są też konsultacje dla opiekunów dzieci z niepełnosprawnością.

Warto też zastanowić się, czego Pani teraz najbardziej potrzebuje – czy jest to rozmowa, odpoczynek, większe wsparcie w obowiązkach – i próbować to nazywać wprost.

Jeśli myśl o rozstaniu zaczyna się pojawiać, to sygnał, jak bardzo jest Pani przeciążona – dobrze byłoby omówić to z psychologiem, żeby mogła Pani spokojnie przyjrzeć się swoim możliwościom i potrzebom.

Nie musi Pani przez to przechodzić sama – naprawdę warto poszukać dla siebie choćby niewielkiego, ale stałego wsparcia.

2 miesiące temu
Dominika Płoucha

Dominika Płoucha

Dzień dobry , jeżeli mąż nie chce podjąć terapii pary, dobrze, aby Pani pomogła sobie i rozwiała swoje wątpliwości . Słyszę , że nie macie Państwo uregulowanej (dogadanej )kwestii finansowych , ani obszaru opieki nad dziećmi . Dobrze byłoby się przyjrzeć pozostałym obszarom funkcjonowania , ale też ustalić , jakie ma Pani potrzeby i oczekiwania wobec męża . najważniejsze wydaje  mi się się jednak  zadbanie o Pani poczucie sensu , świadomość., że Pani życie poza rolą matki i żony jest także wartościowe . Zachęcam do skorzystania z usług specjalistów choćby doraźnie w ramach konsultacji. Pozdrawiam 

2 miesiące temu
Magdalena Lasoń

Magdalena Lasoń

Słyszę, że w Pani życiu wydarzyło się i nadal wydarza wiele trudnych rzeczy, które się nawarstwiają i sprawiają, że jest Pani bardzo ciężko. Słyszę również, że sygnalizuje Pani mężowi potrzebę wsparcia. Natomiast to, czy on zdecyduje się z niego skorzystać, pozostaje jego własną decyzją. Chciałabym jednak skupić się na Pani potrzebie wsparcia :) Zdaję sobie sprawę, że pomoc prywatna może być w obecnej sytuacji dużym obciążeniem finansowym. Dlatego chciałabym polecić kontakt z Ośrodkiem Interwencji Kryzysowej. Niezależnie od miejsca zamieszkania, można łatwo znaleźć najbliższą placówkę, wpisując w wyszukiwarkę „OIK”. Można tam zadzwonić, porozmawiać i umówić się na wizytę lub zgłosić się osobiście. Specjaliści pracujący w takich ośrodkach (psycholodzy, często także psychoterapeuci) wspierają osoby w kryzysie i pomagają określić dalsze kroki, jeśli potrzebna będzie inna forma pomocy. Warto podkreślić, że jest to pomoc bezpłatna i zazwyczaj dostępna szybciej niż w ramach NFZ.

Może Pani również sprawdzić, czy w okolicy działa Centrum Zdrowia Psychicznego. W punkcie konsultacyjno-zgłoszeniowym powinna zostać Pani przyjęta bez skierowania i otrzymać propozycję dalszej ścieżki wsparcia.

Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki, aby znalazła Pani w tym czasie przestrzeń na zadbanie o siebie :)

2 miesiące temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, to ogromne przeciążenie i samotność – nic dziwnego, że jest Pani tak trudno i że pojawiają się łzy.

Z jednej strony jest w Pani miłość do męża, z drugiej coraz silniejsze poczucie, że zostaje Pani z tym wszystkim sama. To bardzo bolesne doświadczenie.

Najmocniej wybrzmiewa to, że brakuje Pani wsparcia i kogoś, z kim można po prostu być i porozmawiać.

Może być ważne, żeby na chwilę zatrzymać się przy sobie i zobaczyć, czego Pani teraz najbardziej potrzebuje, bo to też ma znaczenie.

To, że jest Pani zmęczona i przytłoczona, jest w tej sytuacji całkowicie zrozumiałe.

Z życzliwością

Kinga Osmulska 

Psycholog, psychoterapeutka 


 

2 miesiące temu
Olga Jankowska

Olga Jankowska

Dzień dobry. To, co Pani opisuje, brzmi jak ogromne przeciążenie i samotność w bardzo wymagającej sytuacji. Opieka nad dzieckiem z niepełnosprawnością, prowadzenie domu i jednoczesny brak wsparcia ze strony partnera to bardzo dużo do uniesienia. W takich warunkach nic dziwnego, że czuje się Pani przytłoczona i nie ma siły. W Pani wiadomości widzę także silną samotność mimo bycia w relacji. To jest niezwykle bolesne doświadczenie i wiele osób na Pani miejscu czułoby się podobnie. Częsty płacz, poczucie bezradności i rozważanie potencjalnego rozwodu oznacza, że jest Pano przeciążona i potrzebuje wsparcia. Mam wrażenie, że jest Pani na co dzień skupiona na innych (dzieciach, obowiązkach itp.), a bardzo mało zostawia przestrzeni na własne potrzeby i granice. To dobrze, że zauważa i nazywa Pani swoje emocje. Jako kolejny krok warto wprowadzić dawanie sobie prawa do zmęczenia i szukanie choćby drobnych momentów na wytchnienie. Zadbać nie tylko o innych, ale przede wszystkim o siebie. Jeśli ma Pani taką możliwość dobrze by było poszukać jakiejkolwiek formy wsparcia, nie musi to być długoterminowa terapia, ale np. kilka konsultacji psychologicznych lub grupa wsparcia. Jeżeli nie może Pani sobie finansowo na to pozwolić, polecam rozważyć tzw. terapię niskopłatną prowadzone przez różne fundacje lub pomoc przez NFZ. Jest Pani w naprawdę trudnej sytuacji, ale to, że szuka Pani pomocy i potrafi o tym opowiedzieć, już pokazuję dużą siłę. Proszę pamiętać, że ma Pani prawo także zadbać o siebie. Życzę wszystkiego dobrego i trzymam za Panią kciuki :)

mniej niż godzinę temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Szanowna Pani

 

  Jest Pani w ciężkiej, ale bardzo realnej sytuacji, i to co czuje czyli samotność, bezsilność, zalewanie się obowiązkami i chęć odejścia przy głębokim poczuciu winy jest sygnałem, że  e zdrowie psychiczne wymaga pilnej, priorytetowej troski. To, że mówi Pani, że „trzyma się dla dzieci”, pokazuje, że ś bardzo silna, ale nie musisz wszystkiego znosić w ciszy.  Pani sytuacja jest klasycznym przykładem współuzależnienia i wypalenia życiowego . Mąż pije, macie niepełnosprawne dziecko, brak realnej pomocy, żadnych osób, które można „chwytać” po emocjach a to jest bardzo ciężki obciążeniowy pakiet.

Proszę zacząć działać  i zadbać o psychikę, nawet jeśli mąż nie idzie na terapię. Istnieją psycholodzy dla osób współuzależnionych (partnerstwo z alkoholikiem), grupy wsparcia dla partnerów osób uzależnionych, darmowe lub niskobudżetowe wsparcie (interwencja kryzysowa, ośrodki leczenia uzależnień, fundacje, poradnie rodzinne). Nie musi Pani czekać na „sygnalizację” męża ale zgłosić się sama, jako „żona osoby pijącej” albo „rodzic dziecka z niepełnosprawnością z dużym obciążeniem psychicznym”.

Wiele ośrodków oferuje pierwsze konsultacje za darmo lub za symboliczną opłatę. Część terapii można przeprowadzić online, co może być ważne przy braku czasu i opiekuńczej roli.

W żadnym wypadku proszę nie brać na siebie odpowiedzialności za jego picie gdyż to nie jest Pani wina”, że się pije, nawet jeśli robisz wszystko „po ludzku”. Nie wolno kontynuować samej „ratownictwa” (przepisywanie mu życia, ciągłe próby perswazji, wybaczenia, tłumaczenia go)gdyż  to tylko pogłębia Pani wypalenie.

Proszę zacząć stawiać granice, iść na terapię i zacząć myśleć także o sobie.

 


2 miesiące temu
Iwona Magdalena Wolff

Iwona Magdalena Wolff

Myślę że w tej sytuacji można pomyśleć o skorzystaniu z nieodpłatnego wsparcia, które i tutaj jest dostępne u niektórych specjalistów lub są programy niskoplatnej pomocy.  Rozumiem, że pojawia się mnóstwo trudnych emocji, które potęgują się wraz z tym, iż nie ma przestrzeni do wyjaśnienia sobie z mężem szczerze i otwarcie tego, co się między Wami dzieje i porozmawiania o Waszych potrzebach i oczekiwaniach wobec związku. Do tego możesz odczuwać duże obciążenie z racji opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem. Zachęcam do skorzystania z pomocy nieodpłatnej, może chociaż będziesz miała chwilę na przyjrzenie się temu, co się dzieje i może przyniesie Ci to trochę ulgi. 

2 miesiące temu
Robert Kasperczyk

Robert Kasperczyk

Dzień dobry.

Z Pani opisu przebija ogrom przytłoczenia, samotności a być może też bezsilności i bezradności, jakich Pani doświadcza. Ciężar trudności, jakie dźwiga Pani na swoich barkach wydaje się być ogromny, tym bardziej że - jak rozumiem, dźwiga go Pani sama. 

Pyta Pani o radę. 

Zastanawiałem się, co mogę w takiej sytuacji Pani zasugerować? To co rzeczywiście przychodzi mi jako pierwsze, to poszukanie wsparcia dla siebie w swoim bezpośrednim otoczeniu. Z Pani opisu wynika, że jest ono niezbędne - trudno taki ciężar nosić samej. Kluczem do poradzenia sobie z tą sytuacją może być poszukanie w swoim otoczeniu osób, aby nie być z tym sama. Izolowanie się, odcinanie od innych może niestety ten stan rzeczy pogłębiać. 

Wskazała Pani kilka obszarów, w jakich takie wsparcie mogłoby być przydatne: nadużywanie alkoholu przez Pani męża, Pani przeciążenie obowiązkami, samotność w życiu i w relacji, brak bliskich wokół...

Trudno mi w takiej sytuacji dawać "złote rady", co może Pani w tej sytuacji zrobić, ponieważ nie znam szerszego kontekstu sytuacji oraz szczegółów, natomiast sugeruję zacząć od poszukania wokół siebie miejsc, instytucji, osób, z którymi może Pani o swoich trudach porozmawiać: lokalne grupy wsparcia, inicjatywy lokalne, stowarzyszenia i fundacje zajmujące się wsparciem, czasem też MOPS, czy GOPS (tak wiem..., ale tam też pracują często zaangażowane i kompetentne osoby) Szansę na poszukanie takich miejsc i społeczności daje także Facebook.

Zachęcam, aby się na takie możliwości otworzyć.

Być może problemy, z jakimi się Pani boryka nie znikną od razu, jednakże rozmowa i kontakt z innymi życzliwymi, wspierającymi osobami często przynosi ulgę, pomaga w trudnych chwilach, a często też jest inspiracją do działania w celu poprawy jakości swojego życia... Do tego Panią serdecznie zachęcam.

Pozdrawiam i trzymam kciuki za Panią :)

Robert Kasperczyk

psychoterapeuta - coach - trener 

 

2 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytam Pani wiadomość i naprawdę czuć, jak bardzo jest Pani przeciążona i samotna w tym wszystkim. Pani przeżycia, to nie jest „przesada”, to po prostu jest sygnał, że od dawna niesie Pani za dużo sama.

Są tu trzy ważne rzeczy:

po pierwsze: brak wsparcia emocjonalnego od męża, po drugie: jego picie i niejasność finansowa, po trzecie: Pani ogromne zmęczenie i izolacja.

Ma Pani prawo czuć się źle. Ma Pani prawo potrzebować partnera a nie tylko „współlokatora”. To, co może Pani zrobić już teraz, krok po kroku:

postawić małą, konkretną granicę (np. „nie przelewam pieniędzy, jeśli nie wiem dokładnie na co”: spokojnie, bez kontroli z ukrycia, tylko wprost),wrócić do tematu wsparcia, ale inaczej: nie „potrzebuję pomocy”, tylko konkretnie: „chcę raz w tygodniu 30 minut rozmowy tylko o nas – czy jesteś na to gotowy?”, poszukać wsparcia dla siebie – nawet bezpłatnego (Ośrodki Interwencji Kryzysowej, grupy wsparcia, telefony wsparcia: to naprawdę działa i jest dostępne)i najważniejsze: przestać udawać przed sobą, że Pani daje radę sama. Jeśli myśl o rozwodzie się pojawia, to nie dlatego, że Pani „nie kocha”, tylko dlatego, że Pani już nie wytrzymuje takiego życia.

Nie musi Pani dziś podejmować ostatecznych decyzji. Na teraz najważniejsze: Pani nie powinna być z tym sama.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

2 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Czy wrócić do partnerki po kłamstwach i flirtach z innymi mężczyznami? Problem z zazdrością i zaufaniem
Cześć, nie wiem do kogo mogę się z tym wszytkim zwrócić i potrzebuje porady. Byłem w związku z kobietą o 5 lat starsza, ja mam 20 ona 25 lat. Od początku relacji miałem problemy z zazdrością i myślami o jej zdradzie. Wszytko w jakiś sposób się układało, spędzaliśmy dużo czasu razem, byliśmy na wakacjach i na wielu innych podróżach, planowaliśmy wynajęcie mieszkania, rozmowy o dzieciach itd. Ja cały czas miałem te złe myśli, byłem zapewniany że nic się nigdy nie wydarzy i że nie mam się o co bać, mówiła że w poprzednim związku była zdradzana. Postawiłem na początku gdy zaczęliśmy się spotykać jasne granice i powiedziałem czego oczekuje i jak dla mnie wygląda związek czyli szczerość najważniejsza i bez tego nic z tego nie będzie, na wszytko się zgadzała, płakała mi bo bała się że to ja będę mógł ją zostawić, płakała przy mnie bo marzyła o szczęśliwej rodzinie i bała się że nigdy jej nie uda się tego osiągnąć. Za każdym razem też ją zapewniałem że z mojej strony nie ma o co się obawiać, ciągle byłem dla niej wsparciem, na każdym kroku starałem się jej pokazać że nie powinna źle o sobie myśleć. Dawałem jej wszystko co tylko mogłem, oddawałem siebie na jej rzecz na każdym możliwym kroku. Wszytko między na nami szło w dobrą stronę, były jakieś jej błędy które były ze mną niezgodne ale wszytko było wyjaśnione i miało się więcej to nie dziać ale kilka dni temu moje myśli były za silne i sprawdziłem jej telefon, znalazłem tam zdjęcia zza kierownicy nowego bmw jej „kolegi” z którym kiedyś mówiła że się spotykała ale nic między nimi miało nie być bo ma żonę i dzieci. Zdjęcia były z sierpnia tamtego roku i w tamtym też momencie zaczynaliśmy swoją bliższą relację. Skonfrotowalem ja spytałem dlaczego mnie okłamywała tyle czasu, dlaczego spotykała się z kimś za moimi plecami i jeździła do katowic, tłumaczyła się że to tylko kolega że pojechali po drewno bo gość zajmuje się altanami. W tamtym momencie powiedziałem że to koniec, że ma zabierać swoje rzeczy i wyjść. Wzięła swoje rzeczy i wyszła. Godzinę później spotkaliśmy się w lesie żeby dalej pogadać, powiedziałem wiele rzeczy, dlaczego mnie okłamywała itd. Powiedziałem w tamtym momencie żeby przyznała się do innych kłamstw bo jezeli zrobiła coś takeigo tyle czasu temu i nigdy o tym nie powiedziała to znaczy że musiało być więcej takich sytuacji, powiedziała że to jedyna i więcej mnie nie okłamywała, szedłem w zaparte i mówiłem żeby się przyznała nie zrobiła tego więc przy niej sprawdziłem cały telefon i na whatsappie znalazłem kolejne wiadomości z innymi typami chyba z 3. W wiadomościach były mile słówka, wybór resteruacji, słowa typa jak miło mu było po przytuleniu. Pękłem w tym momencie i powiedziałem że to koniec i że nie mamy o czym rozmawiać. Ona płakała, przepraszała, prosiła k wybaczenie, błagała, mówiła że się zmieni, żebyśmy to naprawili, że usunie instagrama, zwolni się z pracy w barze. Powiedziała żebyśmy się spotkali we wtorek i porozmawiali. Dzień później usunęła wiele osób z instagrama i facebooka, nie rozmawialiśmy. Wczoraj do mnie napisała czy się nie spotkamy nie odpisałem, wiedziała gdzie pracuje i o której kończę ale się nie pojawiła napisałem więc po pracy że pokazałaś jak ci zależy tym że nie potrafiłaś nawet bez zaproszenia przyjechać, stwierdziła że mogę jej tam nie chcieć bo zadzwoniła do mojej mamy i dostała informację że ma nie przychodzić pod mój dom i nie ma tam wstępu. Po wymianie zdań na messengerze próbowała ciągle pokazać że to też z mojej winy to zrobiła ale też pisała że chce się poprawić, żebym dał jej szanse to pokazać ją nie odpuszczałem pisałem że nie ma godności i wartości w życiu jeżeli robi taki rzeczy. Wróciłem do domu a ona czekała i stała pod, zlałem ją i nie chciałem rozmawiać. Po czasie wyszedłem na rower i zaczęliśmy rozmawiać, mówiła że to nie była zdrada, żebyśmy porozmawiali i to naprawili, żebym jej wybaczył ale po chwili gdzie dalej uważała że to nie jest zdrada odjechałem. Po około 40 minutach wróciłem a ona dalej czekała znowu zaczęliśmy rozmawiać, powiedziałem jej jak to bardzo trzeba być pustym i złym człowiekiem żeby okłamywać rok czasu osobę której mówi się że się ją kocha, ona dalej szła w zaparte że to nie była zdrada i spotkania czysto koleżeńskie, natomiast mówiłem od początku że oczekuję sczerosci a spotykanie się za plecami i flirtowanie to dla mnie jest zdrada. Dalej mówiła że ja też się do tego przyczyniłem ale mówiła że się zmieni, że pójdzie do psychologa, że zależy jej na mnie i nie chce mnie stracić, że mnie pokochała i to co czuła było sczere. Powiedziałem jej chłodno wiele prawdy na jej temat, to że to już dla mnie jest koniec bo takich rswcsy po prostu się nie robi i nie wybacza. Teraz po tej rozmowie nie jestem tego wszystkiego już pewny, nie wiem co mam zrobić czy uwierzyć jej zmianę i chęć naprawy czy to znowu są jej manipulacje. Nie jestem nikim ciekawym, nie mam pieniędzy, fajnej sylwetki, mieszkam z Mamą, nie mam nawet prawa jazdy, nic ciekawego nie mam jej do zaoferowania. Wiem że to nie całokształt tego wszystkiego bo ciężko w wiadomości to wszytko napisać i pokazać jak to wyglądało. Ale czy ktoś na postawie tego co napisałem jej w stanie stwierdzić czy powrót do niej będzie możliwy i realny?
Męczy mnie zazdrość i ból, gdy przyjaciółki wchodzą w związki i się ode mnie oddalają.
Jestem panicznie zazdrosna/zawistna, że przyjaciółki wchodzą w związki Od lat otaczam się wieloma, bliskimi przyjaciółkami. Większość z nich po jakimś czasie wchodzi w związki i oddala się, bo nie spędzamy już tyle czasu ze sobą (mimo że mówią mi, że nic się między nami nie zmieniło). Ostatnio została mi jedna przyjaciółka singielka - razem zwiedzałyśmy świat, ciągle się widziałyśmy. Niestety weszła teraz w związek, a ja, żeby siebie nie ranić, staram się nie pisać do niej, unikam spotkań - nie wiem czemu tak reaguję, chronię chyba swoje emocje. Za każdym razem jak mówi o tym jaki nowy partner jest wspaniały, czuję aż mdłości, albo jakby coś mnie kłuło w środku. Raz nawet porysowałam swoje auto, bo byłam tak zestresowana tą sytuacją, że straciłam panowanie na parkingu. Oczywiście można wywnioskować, że jestem sama, mimo że aktywnie szukam partnera i marzę o rodzinie, to ciągle zmagam się z przykrymi sytuacjami: ghosting, oszukiwanie itp. Mam dość odczuwania tej zazdrości a właściwie zawiści - bo, mimo że to okropne to wolałabym, aby przyjaciółki były singielkami jak ja. Okropnie jest żyć z takim uczuciem. Zwłaszcza, że nie wiem czemu im się ciągle przydarzają dobre związki, a mi nie. Od razu zaznaczam, że jestem osobą heteroseksualną i nie czuję żadnych uczuć romantycznych względem przyjaciółek - tego jestem pewna.
Jak pomóc narzeczonej podejrzewanej o schizofrenię i zmagającą się z bólem głowy oraz lękami?
Cześć, bardzo proszę o pomoc i wskazówki bo już zaczynam opadać z sił i odczuwam niemoc. Podejrzewam u narzeczonej schizofrenie (chyba paranoidalną) w jej rodzinie 2 lata temu starszy brat został zdiagnozowany z tą przypadłością. Narzeczona odczuwa od pół roku w losowych momentach dnia bóle głowy i "piszczenie w uszach" którego nie potrafi opisać. Rok temu mówiła, że nie czuje się bezpiecznie w pracy, że ludzie z jej służbowego otoczenia chcą jej uprzykrzyć życie i ją obgadują (a wiem że była lubiana w pracy bo znałem część tych osób). Później zaczęły się pytanie odnośnie możliwości podsłuchiwania jej telefonu (czy tak się da i czy ktoś z pracy mógł jej tak zrobić) oraz pozycji GPS telefonu, co wzbudziło moje obawy. Później poszła do psychologa albo psychiatry żeby załatwić sobie zwolnienie z pracy bo nie chciała już tam dłużej chodzić, dostała po prostu jakieś małe żółte tabletki na uspokojenie i na lepszy sen. Pół roku temu zwolniła się z pracy. Obecnie szuka pracy i piszę pracę licencjacką, którą twierdzi że nie jest w stanie ukończyć bo "Ci ludzie z pracy" się na nią uwzięli i dalej wpływają na jej życie powodując te bóle głowy i piszczenie w uszach w momencie jak siada do pisania pracy oraz, że bywa śledzona. Była z tymi bólami głowy u neurologa (TK i rezonans magnetyczny), laryngologa, badała kręgosłup (na potencjalne uciski kręgów) i nic nie wyszło. Powoli mam wrażenie, że wchodzi też początek depresji bo twierdzi, że po co się starać i cokolwiek robić skoro i tak nic się nie zmieni. Jak tylko wspominam o psychiatrze to twierdzi, że już była i bierze te leki i nic nie pomaga i że ja jej nie wierzę i chce na siłę zrobić z niej wariatkę bo szufladkuje ją ze względu na to, że jej brat choruje. Ma również straszne wahania nastrojów, jednego dnia kocha mnie i wyznaje mi miłość i snuje ze mną dalsze plany na przyszłość, a następnego, że życie nie ma sensu bo ona nie ma na nie wpływu tylko osoby trzecie i po co się starać. Kocham ją całym sercem i chce pomóc w jakikolwiek sposób ale mam wrażenie, że sam sobie nie poradzę Zastanawiałem się, czy na spokojnie nie porozmawiać z jej Mamą i wprowadzić ją w temat (mama mieszka na drugim końcu Polski ale rozmawiają ze sobą codziennie przez telefon, ale narzeczona się kryje i nic praktycznie o tym nie mówi), żeby może jakoś razem ją wspierać. Sam już nie wiem co mam robić i wszelkie sposoby pomocy wskazówki będą dla mnie bardzo cenne. Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Pozdrawiam
Partnerka unika, boi się, nie pozwala się sobą zaopiekować przez traumę, którą przeżyła. Jak jej pomóc?
Witam, Moja dziewczyna Wiktoria ma dość głęboki problem. Ona nie chce iść do psychologa a chcę jej jakoś pomóc. W skrócie obwinia się za śmierć matki .Obie w tym samym czasie miały nowotwór uwarunkowany genetycznie. Wiktoria była zdiagnozowana a jej mama nie była. Mama Wiktorii ciągle się nią zajmowała w szpitalu i zaniedbała swoje zdrowie na rzecz córki Dziś Wika uważa, że to przez nią jej mama nie żyje. Przez tą traumę nie umie wejść w związek, bo po czasie, gdy zauważa, że komuś na niej zależy i że o nią dba, odsuwa się i dystansuje. Ponieważ podświadomie myśli, że to samo, co spotkało jej mamę spotka też jej partnera W tym przypadku mnie. Podświadomie myśli, że przez nią będę cierpiał .Bo jej mama zmarła, bo się nią opiekowała i mnie też czeka coś złego, bo o nią dbam. Ten mechanizm obronny w jej mózgu powoduje negatywne myśli, które ją odpychają ode mnie Druga sprawa, o której się dowiedziałem to, że nie szanuje siebie samej i nie zależy jej na jej zdrowiu . Mówiła też, że jedyne co trzyma ją przy życiu to jej dwa pieski .I że czasem myśli o skończeniu życia, ale nie chce się zabijać, bo było by przykro jej rodzinie. Nie wiem, jak mam jej pomóc, ale jakoś muszę Chcę być przy niej, bo ona też chce tylko myśli jej przeszkadzają. Udało mi się jej tylko wytłumaczyć, dlaczego tak ma, że gdy ktoś zaczyna się o nią starać to ona ucieka i miała tak już kilka razy w życiu. Dopiero mi udało się odkryć, czemu tak ma, więc chcę jej pomóc, bo ona nie chce iść do psychologa Przekonałem ją, że jej pomogę i że będę przy niej i że ma dla kogo żyć i tak dalej. Ale nie wiem, co mam robić dalej Przekonałem ją, żeby nie uciekała, bo zawsze będą ją męczyć te myśli i że musimy to we dwoje jakoś naprawić - to jej myślenie. Na dodatek ma małą pewność i wartość siebie Ciągle za wszystko przeprasza, bo się boi, że ktoś poczuje się przez nią źle Ma również dziwne odruchy, nie wiem jak to nazwać. Jest jakby strachliwa, gdy ktoś zrobi nawet mały ruch albo spadnie jej trochę włosów na brwi to tak jakby ją to przeraża, że aż odskakuje. Czasem, sporadycznie, ale nasila się z ilością stresu . Rok temu, gdy była w Niemczech miała załamanie, zamknęła się w sobie i się cięła Tak dała upust swoim emocjom.
Problemy w małżeństwie: mąż ignoruje mnie emocjonalnie i unika czułości

Nie mogę zrozumieć podejścia męża do danych spraw, mówię mu wielokrotnie, ze nie słucha mnie, co mam do powiedzenia o moich smutkach obawach zmartwieniach i potrzebach, za każdym razem jak do niego mówię, to na mnie nie patrzy a gra w telefonie czy coś przegląda sądząc ze słucha, dla mnie to taki brak szacunku lekceważenie. Potrafi mówić pisać, ze tęskni ze ma na mnie ochotę, co do czego, kiedy wróci ze mną z pracy jest zupełnie inaczej nie ma chęci powiedzieć czułego słowa dać gestu objąć wtulić co mówi za każdym razem ze uwielbia sie do mnie przytulać. Nie mogę zadać prostego pytania np,, a dlaczego nie zaczepiasz mnie nie tulisz nie mówisz ciepłych czułych slow,, mąż od razu popada w złość jak on to mówi cyt,, przy tobie człowiek boi sie spać oddychać nie odpocznie, nie dasz chwili dla siebie najlepiej jakbym ru..al cie pół dnia. Robi mi sie przykro bo nie chce rozumieć moich potrzeb jak kazde dni jestem sama tęsknie brakuje mi sexu czułości bliskości Niby uważa ze mnie rozumie ale niestety nie, sadzi ze ja jego nie rozumiem. Jak mam rozumieć skoro nie chce sie ze mna komunikować logicznie rozmawiać??? Owszem sa tematy zazwyczaj sexu ponieważ maz bardzo mnie podnieca a sex z nim jest poorostu magiczny i tłumaczę ze czuje się kochana przez niego porządana sexy czuje ze mnje kocha pragnie. Mąż ostatnio wydaje mi sie albo ma kłopoty w pracy albo cos dzieje sie z nim nie chce powiedzieć uwaza ze wszytko ok. Mamy wspólną zaufana koleżankę tylko ja mam jej moge sie wyglądać nikomu nic nie powie. Mąż byl zły ze rozmawiałam z nią na nasze tematy jak intymne tak prywatne ale nie zrozumiał ze poprostu chciałam sie wygadac porady. Przyjechał po mnie do koleżanki pocałował w drodze do domu opowiadam o swej frustracji jak jestem smutna zniesmaczona kiedy nie mówi do mnie czulo nie zaczepia nie tuli itp. Oczywiście usłyszałam że ku..aaa wiecznie pierd... sz o tym samym ja mam dosyć. Wkurw...s mnie ta sytuacja. Kiedy wróciliśmy do domu około 2 godz cos grzebał na telefonie grał itp nawet mnie nie chciał przytulić. Potrafi mówić podchodz do mnie kiedy chcesz zaczepiaj , niestety kiedy to robię odpycha mnie Potrafi powiedzieć cyt.. ,, nie wytrzymasz do wieczora,??? Robi mi sie przykro kiedy on chce ja nie odmawiam. Poszliśmy kompac sie razem sie zawsze kompiemy byl nie miły wręcz chamski. Wszystko było mily sex czule słowa Maz nad ranem teksty ze zachowywał sie tak bo byl na mnie zły zmęczony pogoda ciśnienie praca ale żeby az tak by odepchnac żonę oziębło nie przytulić sie pomimo zlego samopoczucia??? Nic z tego nje rozumiem. Uwaza ze uwielbia sie tulić sex ze mna ze bedac w pracy strasznie za mna tęskni nie doczeka sie kiedy ujrzysz przytuli co do czego całkiem jest inaczej. Uważa ze tylko ja żadna inna ze kocha tylko mnie lecz jego zachowania mówią co innego. Odrazu mówię terapię małżeńskie czy psycholo itp odpada Potrafi mi powiedzieć ze z nim wszystko ok ze ja jestem chora psychicznie powinnam sie leczyć lub ze jestem kretynka toksyczna..nie mam siły co myśleć na ten temat???. Uwaza ze ja nim manipuluje - tak chcąc ciepła dotyku pieszczot upominam sie maz uwaza to za manipulacje ..sądząc ze taki jest z powodu przesilenia pogody....uważam ze maz w cos gra nie fair mimo iz zaprzecza ...może ma kogoś choc zawsze razem wracamy z jego pracy do domu nie wychodzi nigdzie. Opadam z.sil

zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.