
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Nieznajomy facet...
Nieznajomy facet napisał do mnie wiadomość na messengerze, ale niedługo po tym dezaktywował konto
Magdalena Bilińska-Zakrzewicz
Dzień dobry,
widze, ze jest Pani zdezorientowana w tej sytuacji i chciałaby ja lepiej rozumieć. Niestety na te pytania mógłby odpowiedziec jedynie ten mężczyzna, a z nim nie ma Pani kontaktu. To faktycznie nieprzyjemne zostawać bez odpowiedzi na swoje pytania, ale czasem tak się zdarza. Słychać, ze chciałaby Pani poznać kogoś. Moze jest cos co mogłaby Pani zrobić, aby wspomóc realizacje tej swojej potrzeby? Pozdrawiam

Zobacz podobne
Aktualnie jestem w wieku 30+. Mój problem ciągnie się za mną odkąd poszedłem do szkoły jako dziecko, do zerówki. Od samego początku moich kontaktów z rówieśnikami byłem przez nich odrzucany. Nie w formie agresji, ale w formie pomijania. Po prostu sobie byłem, ale nikt kompletnie się mną nie interesował. Jakieś tam powierzchowne relacje się pojawiały, ale nigdy nie było to takie prawdziwe zainteresowanie w stylu: chcemy, abyś się z nami bawił i nam na tym zależy, chcemy, abyś był w naszej grupie i nam na tym zależy. Ten problem ciągnął się przez całą podstawówkę i gimnazjum. W liceum przerodził się on w typowe prześladowanie i bullying. Paradoksalnie, pomimo że powodowało to u mnie dużo więcej cierpienia, to było to bardziej dla mnie zrozumiałe, bo było to jasne i otwarte atakowanie mnie. Potem przyszły studia i wszystko wróciło do tego pomijania mnie, niewidzenia. W czasach studiów, zmęczony już tym, że nie miałem nigdy normalnych relacji, zacząłem sam aktywnie zabiegać o to, aby mieć jakichś znajomych i takie typowe życie studenckie jak każdy na studiach. Kosztowało mnie to dużo wysiłku i napięcia: kombinowania, przysiadania się celowo do kogoś na wykładach, celowego wymyślania, o czym by tu zagadać, aby nawiązała się jakaś relacja. Nie było tu ani trochę naturalności, ani spontaniczności. Wszystko zaplanowane, wymyślane, aby podtrzymać rozmowę, co też było dla mnie mega męczące. Coś tam udało się ulepić i jakieś relacje stworzyć z pewną grupą, ale właśnie – jakieś relacje, a nie fajne, prawdziwe, normalne relacje, jakie ludzie mają. Oczywiście gdybym nie zabiegał o utrzymanie się w tej grupie, to wypadłbym z niej, bo nikomu nie zależało na tym, abym z nimi był. To wszystko miało też swój skutek w relacjach z dziewczynami, a dokładniej w ich braku. Mną nigdy żadne dziewczyny się nie interesowały. Kompletnie. Byłem dla nich jak powietrze. Oczywiście jakieś powierzchowne relacje na gruncie koleżeńskim, tzw. przy okazji, się zdarzały, ale nigdy nie było nic więcej. Nawet kiedy ja inicjowałem jakieś relacje, to niby coś było powierzchownego, ale gdybym ja nie zabiegał o tę relację, w sensie starał się ją utrzymać i odpuścił, to druga strona nie wykazywała żadnej chęci kontynuowania – na zasadzie: „zależy mi na relacji z tobą, chcę z tobą być i ja też się o ciebie jakoś postaram”. Oczywiście nie muszę wspominać, że ma to swoje pewne skutki w postaci braku pewnych doświadczeń co aktualnie jest dla mnie tez powodem do wstydu na tyle dużego aby nawet o tym wprost tu nie pisać. Całe życie byłem i jestem dobrym człowiekiem. Od dziecka w żaden sposób nikogo nie krzywdziłem. Zawsze byłem otwarty na innych i w mojej obecności każdy mógł czuć się swobodnie. Kilka razy nawet zdarzyło się, że ktoś powiedział mi, że jestem inny niż wszyscy – w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Kilka osób było np. zaskoczonych, że traktuje ich uczciwie, a co było dla mnie normą. Uczciwie, że nie przekazuje nikomu co powiedziano mi w tajemnicy, uczciwie, że nie staram się nikogo wykorzystać. Zawsze mnie to trochę dziwiło, że innych to dziwi. Ale mimo to nikt nigdy nie był zainteresowany żadną bliższą relacją, nikt niczego nie kontynuował. Szlag mnie trafia i zawsze trafiał, kiedy czytałem o tym, jakich facetów szukają dziewczyny. Niby pasuje idealnie, a jednak każda zawsze omijała i omija mnie szerokim łukiem. Bardzo ciężko opisać tutaj całe moje życie i jak to wyglądało w różnych kontekstach, ale można to sprowadzić do jednego, chyba najtrafniejszego mianownika – „Nikomu na mnie nigdy nie zależało i nie zależy.” Nikomu nigdy nie zależało i nie zależy na tym, abym był jego znajomym. Nikomu nie zależało i nie zależy, abym był jego kolegą. Nikomu nie zależało i nie zależy, abym był jego przyjacielem. Nikomu nie zależało i nie zależy, abym był jego chłopakiem. Od 2009 roku interesuję się intensywnie samorozwojem i psychologią. Trafiłem na tematykę samorozwoju i psychologii właśnie z tego powodu – pewnego dnia, kompletnie nie rozumiejąc, o co chodzi, po prostu zacząłem szukać w Google porad, jak znaleźć dziewczynę. Tak wpadłem na samorozwój i psychologię. Od tamtego czasu poznałem siebie na wylot (można by napisać księgę, jakie narzędzia i sposoby pracy nad sobą poznałem i opanowałem do perfekcji) – tak mi się wydaje, ale z drugiej strony mój główny problem w życiu nadal istnieje i zaczyna we mnie wzmagać się coraz większa złość z tego powodu, bo kompletnie nie rozumiem, co się dzieje...
Dzień dobry. Mam problem związany z rozstaniem, które było już ponad rok temu, od tego czasu nie mogę zapomnieć o swojej byłej partnerce, pragnę zaznaczyć, ze to ja ją zostawiłem. Byłem ze swoją partnerką 7 lat, z biegiem czasu nie układało nam się najlepiej, pojawiały się kłótnie, wyzwiska, olewanie potrzeb drugiej osoby, przebywanie coraz mniej czasu razem. Po tych wszystkich wydarzeniach stwierdziłem, ze to nie ma dalej sensu, pomyślałem sobie, ze to chyba nie jest ta kobieta i to nie jest odpowiedni związek i postanowiłem ją zostawić (nie pierwszy raz), lecz szybko zrozumiałem, że ją kocham nadal i chciałem do niej wrócić ponownie, starałem się zrobić wszystko by móc ją odzyskać. Podczas ostatniego roku ona dawała mi nie raz nadzieje na powrót, spotykała się ze mną, pisaliśmy razem a na końcu skończyło się tak, że wyładowała w innym związku.
Po tych wszystkich przejściach postanowiłem się odciąć od niej i tak zrobiłem, lecz ona znów po kilku miesiącach odezwała się do mnie z przeprosinami za to, co zrobiła i mówiła, że chce naprawić wszystko. Postanowiłem, że spróbujemy na nowo, ponieważ ją kocham nadal, spotkaliśmy się parę razy, ja nalegałem bardziej na spotkania niż ona, ona nie miała takich potrzeb na spotkania gdzie to ona tak naprawdę wyszła z inicjatywa naprawy. Aż w końcu przyszedł moment, w którym powiedziałem jej, że podczas gdy nie byliśmy razem, to ja wylądowałem z inną w łóżku, ona przez to, co się dowiedziała, powiedziała mi ze mnie nienawidzi, nie chce mnie znać, nie chce mieć ze mną żadnego kontaktu, pragnę zaznaczyć jeszcze ze, ona również poszła z innym do łóżka, ale ja postanowiłem to przeboleć ze względu na miłość, jaką ją darzę. Dzisiaj dowiedziałem się, że znów jest z kimś w związku, zabolało mnie to bardzo, aż serce zaczęło kłóć. Napisałem jej tylko, że cieszę się ze układa swoje życie na nowo, że życzę jej szczęścia i miłości, lecz ona i tak nie odpowiedziała nic na moją wiadomość. To straszne co przechodzę, ponieważ nie mogę podnieść się z łóżka, ciągle myślę o niej nawet jak zajmę się jakąś pracą bądź zajęciami. Ja wiem, że byłem nieodpowiedzialny i niedojrzały w tej relacji, dlatego chciałem to wszystko naprawić i uratować ten związek. Kocham ją nadal, nie wiem już co mam robić aby móc poradzić sobie z tym wszystkim a w dodatku jeszcze pracujemy razem. Staram nie śledzić jej w mediach społecznościowych lecz co jakiś czas to robię, stad tez dowiedziałem się ze jest w związku. Proszę powiedzcie mi co mam zrobić aby móc w końcu uleczyć się z tej miłości, co zrobić aby zapomnieć o niej, jak pójść do przodu bo różne zajęcia nie pozwalają mi zapomnieć o niej. Czy to może być obsesja ? Proszę o porady i dziękuje

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.
