Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Obawa przed wychodzeniem z domu: Czy to nerwica?

Witam, mam stałe leki boję się wychodzić z domu. czy to nerwica jest ??

Magdalena Jezierzańska

Magdalena Jezierzańska

Dzień dobry,

Pani opis wskazuje na trudności, które należy zaopiekować w formie terapeutycznej. Istotna dla Pani byłaby konsultacja z psychologiem/psychoterapeutą, który mógłby pogłębić kontekst Pani trudności z wychodzeniem z domu i wskazać proponowane działania - terapię czy ewentualnie diagnozę psychologiczną.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Magdalena Jezierzańska, psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Magdalena Pardo

Magdalena Pardo

Dzień dobry Reni,

 

To stałe uczucie lęku, o którym piszesz może mieć różne podłoża i wiele możliwych przyczyn.  Wszystko zależy od tego, czy lęk towarzyszy Ci w konkretnym momencie (np. na myśl o wyjściu z domu), czy ma charakter uogólniony. Jeżeli odczuwasz stały lęk przed wyjściem z domu, może być to agorafobia. Jest to silny lęk przed przebywaniem w miejscu, z którego trudno byłoby uciec lub uzyskać pomoc w razie ataku paniki lub silnego niepokoju. Przejawia się on właśnie strachem przed wyjściem z domu (bo w ten sposób osoba doświadczająca lęku minimalizuje ryzyko zagrożenia, które jej zdaniem mogłoby na nią czekać i zaatakować w niespodziewanym momencie). Czy jest to obraz tego, czego doświadczasz?

Jeżeli chodzi o nerwicę - to potoczne (i nieco przestarzałe) określenie na różne zaburzenia lękowe lub emocjonalne. Obecnie w klasyfikacjach medycznych używa się konkretnych nazw, które sugerują dodatkowe objawy np. zaburzenie lękowe uogólnione, obsesyjno-kompulsyjne, z napadami paniki lub fobie oraz inne dolegliwości na tle emocjonalnym.

Warto, abyś udała się do specjalisty na profesjonalną diagnozę opisując to, czego i w jakich okolicznościach doświadczasz. Psycholog po wysłuchaniu twoich objawów (i z wykorzystaniem profesjonalnych narzędzi np. kwestionariuszy) postawi właściwą diagnozę i zaproponuje dalszy plan działania.

 

Pozdrawiam,

Magdalena Pardo

psycholożka

 

Paweł Cisowski

Paweł Cisowski

Dzień dobry

 

Lęk występuje w wielu zaburzeniach psychicznych. Na podstawie tak ogólnego opisu ciężko jest dać jednoznaczną odpowiedź co oznacza w tym przypadku. Zachęcam do skorzystania z profesjonalnej pomocy psychologa, psychoterapeuty lub lekarza psychiatry celem ujawnienia przyczyny doświadczanych trudności i podjęcia ewentualnego leczenia. 

 

Pozdrawiam

Paweł Cisowski
Psycholog | Psychoterapeuta poznawczo-behawioralny w trakcie szkolenia | Terapeuta EMDR

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

jeśli doświadczasz stałego lęku przed wychodzeniem z domu, to może to wskazywać na zaburzenia lękowe, np. agorafobię lub uogólnione zaburzenie lękowe. Taki lęk może być bardzo obciążający i utrudniać codzienne funkcjonowanie. 

 

Warto rozważyć konsultację z psychologiem, psychoterapeutą, ewentualnie pomoc farmakologiczną, jeśli objawy są bardzo nasilone, ale to oceni psychiatra, jeśli zdecydujesz się na konsultację.

 

Jeśli trudno Ci wyjść z domu, można zacząć od konsultacji online. Wielu specjalistów oferuje taką formę kontaktu. To może być pierwszy krok do odzyskania kontroli nad sytuacją.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Justyna Bejmert

Psycholog 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry,

 

stałe leki pomagające w czym? Jak długo je Pani stosuje? Dlaczego boi się Pani wychodzić z domu?

 

pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Sylwia Kultys

Sylwia Kultys

Rozumiem, że doświadczenia z dzieciństwa mogą wpływać na Pani obecne samopoczucie i relacje. W pracy z traumą bardzo pomocna może być terapia w nurcie poznawczo-behawioralnym (CBT), która jest jedną z najlepiej przebadanych metod w tym obszarze. CBT pozwala zrozumieć, jak przeszłe wydarzenia wpływają na Twoje myśli, emocje i zachowania — i krok po kroku pomaga odzyskać poczucie bezpieczeństwa, sprawczości i równowagi.

Jeśli będzie Pani gotowa, możemy wspólnie przyjrzeć się doświadczeniom i dobrać sposób pracy, który będzie najbardziej wspierający.

 

Pozdrawiam ciepło, 

Sylwia Kultys 

Dominika Płoucha

Dominika Płoucha

Objawy które opisujesz mogą wskazywać na zaburzenia lękowe takie jak agorafobia lub nerwica lękowa .Warto szybko poszukać specjalisty ,najpierw psychiatry ,potem psychoterapeuty i zacząć leczenie .

Aleksandra Wincz- Gajda

Aleksandra Wincz- Gajda

Dzień dobry,

 

Droga Reni, tak krótko sformułowane pytanie, nie pozwala udzielić rzetelnej i odpowiedzialnej odpowiedzi. Lęk przed wychodzeniem z domu wskazuje oczywiście na zaburzenie lękowe- czyli zaburzenie, które dawniej nazywano nerwicą. W tej sytuacji niezbędne jest umówienie wizyty u psychologa i psychiatry, przyjrzenie się temu, co się dzieje, zdiagnozowanie problemu i rozpoczęcie pracy psychoterapeutycznej, czasem także psychofarmakologicznej. Można poszukać prywatnej wizyty u specjalisty, można też udać się np. do Punktu Zgłoszeniowego w Centrum Zdrowia Psychicznego (najprawdopodobniej istnieje takie w pobliżu Pani miejsca zamieszkania). Naprawdę nie warto pozostawać samemu z taką sprawą. Izolacja niezwykle silnie pogłębia lęk. Powodzenia!

 

Pozdrawiam serdecznie,

Aleksandra Wincz- Gajda

psycholog, psychoterapeuta

Maria Sobol

Maria Sobol

Dzień dobry Pani,

To, co Pani opisuje – stałe lęki i trudność z wychodzeniem z domu – może mieć związek z zaburzeniami lękowymi (czyli tym, co kiedyś nazywano „nerwicą”), ale podobne objawy mogą też pojawiać się w depresji albo w reakcji na długotrwały stres czy trudne doświadczenia z przeszłości.

Aby dobrze zrozumieć, co dokładnie się dzieje i jak najlepiej pomóc, warto skonsultować się z psychologiem lub psychoterapeutą. Diagnoza nigdy nie opiera się tylko na jednym objawie – ważne są także inne myśli, emocje i to, jak wygląda codzienne życie.

Warto również rozważyć konsultację z lekarzem psychiatrą. Specjalista ten może pomóc ocenić, czy potrzebne będzie dodatkowe wsparcie farmakologiczne, a jego opinia często bywa bardzo pomocna w dalszym leczeniu.

Proszę pamiętać, że z takim lękiem można sobie stopniowo poradzić. Istnieją skuteczne metody terapii, które pomagają odzyskać poczucie bezpieczeństwa i równowagi.

 

Z życzliwością,
psychoterapeutka integracyjna

Maria Sobol 

Karolina Bobrowska

Karolina Bobrowska

Dzień dobry,

 

Po tak niewielu informacjach nie da się określić czy jest to nerwica. Zachęcam do skonsultowania się ze specjalistą w celu dobrania odpowiednich form pomocy. 

 

Pozdrawiam serdecznie

Karolina Bobrowska
psycholog

fobia

Darmowy test na fobię społeczną (Skala lęku społecznego Leibowitza)

Zobacz podobne

Jak podnieść samoocenę po traumie z dzieciństwa związanej z gnębieniem?
Jak poradzić sobie z myślami, że nie można podnieść swojej samooceny (która jest na poziomie dna i 3 metrów mułu), skoro w dzieciństwie było się gnębionym?
Terapia zaburzeń depresyjno-lękowych i borderline: czy możliwe jest przedłużenie terapii i pełne wyleczenie?
Dzień dobry mam stwierdzone zaburzenia depresyjno lękowe oraz zaburzenie osobowości borderline ile jest przewidziane na terapię takich zaburzeń i czy wgl jest możliwość wyleczenia ich czy zostaje z tym do końca życia, boję się że nigdy nie odzyskam pełnego dobrostanu oraz czy terapia na NFZ na przykład czas przewidziany na 1,5 roku skończył się a pacjent dalej zmaga się np z lekiem czy stanami depresyjnymi w takim wypadku terapeuta zostawia pacjenta i tak i kończy terapię czy może nastąpić przedłużenie czasu jak to wygląda proszę o odpowiedź i w nurcie psychodynamicznym jak to wygląda ? Pozdrawia.
Wielu rzeczy nie robię przez ogromny stres, emocje, odczucia w ciele ze stresu.

Cześć:) Jestem tutaj nowa. Trochę nie wiem od czego zacząć, ponieważ stronię od poradnictwa w mediach społecznościowych, zadawania pytań itd. Jednak zapisałam się do grupy "specjalistycznej" i liczę na Wasze doświadczenie. Myślę, że jestem osobą wysoko wrażliwą, jednak nigdy nie odwiedzałam gabinetu psychologa, psychoterapeuty czy psychiatry. Planuję. Chciałabym, ale w ramach nieodpłatnej pomocy, NFZ (?) Mam małą pewność siebie i ludzie to widzą, wydaje mi się też, że wykorzystują. Ale po kolei. 

Piszę do Was z pytaniem jak radzicie sobie w sytuacjach w życiu codziennym od których nie można uciec? Chodzi mi o sytuacje, które zdarzają się w życiu i jesteście ich uczestnikami. Podam kilka przykładów: jedziecie autem i kierowca za Wami uderzył w Wasz samochód, bo się zagapił (3 razy miałam taką sytuację, dwa razy próbowano obarczyć mnie winą, więc wezałam policję - winny był kierowca drugiego auta. W sumie nie chciałam być złośliwa i organizować komuś mandatu na kupę kasy, ale bałam się.... bałam się, że on na mnie krzyczy, że jutro wymyśli coś by jednak wymigać się od odpowiedzialności i włączyła mi się reakcja obronna: "jesteś niewinna dzwoń po policję"), sąsiedzi w bloku codziennie robią imprezy głośne i nie możecie spać (próbowaliście rozmawiać grzecznie, ale sąsiedzi Was wyśmiali i teraz często robią podśmiechujki gdy Was widzą), na studiach zostałam skrzyczana przez prowadzącą zajęcia (na egzaminie), co ciekawe była to pani od przedmiotu psychologicznego - chodziło o to, że według niej jestem nieprzygotowana na egzamin (byłam! uczyłam się i zaczęłam podawać literaturę, z której korzystałam do nauki, oczywiście, grzecznie i spokojnie - wyrzuciła mnie za drzwi), a ja się denerwowałam i dlatego wiem, że nie mówiłam logicznie:( Na poprawkę nie odważyłam się pójść. Stałam pod drzwiami i nie weszłam. Podobnie, zdarzają się różne sytuacje w pracy. Zazwyczaj kończy się tak, że jestem bardzo nieakceptowana/nielubiana przez otoczenie - sąsiedzi nie mówią mi dzień dobry (i to nie jedni), w pracy ludzie chodzą na piwo, mnie nikt nie zaprasza (lub opowiadają sobie różne historie, gdy wchodzę to milczą i patrzą na mnie), nie mam też żadnej koleżanki. Bardzo się "gotuję" w sytuacjach stresowych - to widać: pocę się, trzęsą mi się ręce,, głośno oddycham, sapię, mylę wyrazy, zaczynam mówić jakbym miała wada wymowy lub całkowicie milczę (!) i stoję kilka minut w jednym punkcie (!) ). Nie umiem sama nawiązać relacji, a dzisiaj jest tak, że inni też sami nie zaczynają rozmowy/znajomości. Brakuje mi wokół siebie ludzi (koleżanek, kogoś zaufanego z kim można rozmawiać tak w realnym życiu), więc nie mam z kim o tym pogadać i poprosić o poradę, opinie czy doświadczenia tych osób. Wielu rzeczy nie robię przez emocje, stres, np. nigdzie nie wychodzę, nie mogę się przemóc do wielu rzeczy.

Czy to uzaleznienie emocjonalne od partnera? Lek przed byciem niepotrzebna w zwiazku
Dzisiaj pojechałam do taty z rodziną w domu został tylko mój chłopak bo miał dziś pracę na 13 i jutro to samo, na początku miałam przyjechać swoim autem żeby wrócić do niego na noc ale de fakto przyjechałabym tylko na noc i po 13 byłabym sama w domu więc zostaje u taty na noc i czuję się dziwnie trochę ciężko bo jest to chyba pierwsza noc od 3 msc gdzie nie będę spala obok niego ale tu chyba nie chodzi o sen tylko że on sobie da rade po pracy i przed pracą sam że ja mu nie jestem potrzebna że ja jestem miłym akcentem do jego życia a on jest moim centrum życia i chyba boje się być nie potrzebna dla niego i chyba defakto tak jest, gdzie ja bez niego nie potrafie jakby żyć a on bez ze mnie owszem Co też mnie przygniata bo czemu ja nie potrafię normlanie zdrowo funkcjonować tylko "uzależniłam" się od niego Też bym chciała żeby jakby nie było mi potrzebny do życia ale był moim miłym dodatkiem tak jak ja dla niego, jemu świat się nie zawalala kiedy mnie nie ma
TW. Niskie poczucie wartości, nie potrafię żyć - w walce z lękiem i smutkiem oraz przemocą rodzinną.

TW. Nie potrafię już żyć, ale śmierć mnie przeraża. W wyniku nie mogę nic ze sobą zrobić. Mam tak dość siebie i całego swojego marnego życia, że nawet nie potrafię sobie pomóc. Tak bardzo chciałabym po prostu zniknąć, ale tak bardzo się boje. Nie wytrzymuje już dłużej, łzy same się ze mnie leją od paru dni i nie chcą przestać, nic na uspokojenie nie działa. 
Chodziłam na terapię od 3 miesięcy, ale nie widzę efektów, a jestem uwięzioną na wsi bez żadnego dojazdu, oprócz busów w roku szkolnym dostosowanych pod liceum. Jestem dorosła, a zachowuję się gorzej niż dziecko w podstawówce, mam siebie tak bardzo dość. Nawet jak staram się dopasować albo 'ogarnąć' życie jakkolwiek to nie wiem co robić, nie wiem, co się ze mną dzieje, nigdy nic nie wiem, nigdy nie umiem sobie poradzić. Nie wiem kim jestem, co robię na świecie, czego chcę, nie mam celów, nie mam marzeń. 
Wczoraj chciałam skoczyć z balkonu, ale zaczęłam się śmiać jak już stałam na barierkach, bo oprócz tego, że bym się połamała lub ewentualnie została sparaliżowana, bardziej przeraża mnie fakt, że moi rodzice i wszyscy znowu by mnie krytykowali i równali z ziemią. Mój brat, którego nie uznaję za brata, znęca się nade mną psychicznie odkąd miałam 8 lat, moi rodzice prawie nigdy na to nie reagowali, jak już przestałam się kryć z tym, że nie daje rady psychicznie to mój ojciec stwierdził, że jestem po prostu leniwa i stąd bierze się cały mój stres, mimo że jego syn wyzywa mnie z taką agresją od dziecka, że jak tylko słysze jego kroki to moje całe ciało zaczyna panikować i się trząść i automatycznie próbuje być jak najciszej, żeby mnie nie usłyszał. 
Groźby śmierci w tej rodzinie to normalność. Od matki najlepsze co usłysze to, że wszyscy jesteśmy popier* i żeby zostawić ją w spokoju. Ale zawsze znajdzie się, gdy trzeba kogoś skrytykować, szczególnie przy innych ludziach. Ledwo utrzymywałam tą terapię za stypendium, a teraz próbuję od miesiąca znaleźć pracę. Brak samochodu mnie skreśla z dojazdu gdziekolwiek, nawet na tą marną terapię. Przez telefon nie mogę rozmawiać, bo jeśli tylko ktoś to usłyszy to będzie mnie wyzywał jeszcze bardziej. 
Czuje się jak krowa czekająca w klatce z bezradnością na śmierć. I to też robię. Nawet jeśli słyszałam od ludzi, że powinnam się ogarnąć i wziąć życie w swoje ręce, to nie widzę już żadnego rozwiązania. Tak szczerze nikt mnie nigdy nie kochał i nawet kot ode mnie uciekł. Moje ataki paniki są coraz gorsze, wszystko z głowy zaczęło wychodzić na zewnątrz, nie mam już siły dłużej się hamować. Tak bardzo przeraźliwie boję się tej śmierci, ale naprawdę nie mam innej opcji, nawet jeśli ktoś mówi, że mam to realistycznie nic nie mam. Albo śmierć albo męczenie się na wsi przez kolejne lata studiowania, a po tym brak pracy, bo mój stan nie pozwala mi już nawet na normalną naukę i ledwo daję sobie radę na prostych studiach. Przez co mam 0 umiejętności. 
Czuję się zamrożona, jakby od mojej głowy wszystko się odbijało. Już nic się tam nie zmieści. Zmarnowałam sobie życie, zniszczyłam wszystko. Nie mam żadnych przyjaciół. Nikt nie chce się ze mną spotkać, nigdy nikt nie chciał nigdzie ze mną wyjść poza szkołą. Nawet jak się staram to każda moja relacja się kończy przeze mnie. Boję się związków, raz komuś zaufałam i zostałam sponiewierana gorzej niż moja matka mi to kiedykolwiek zrobiła. Wyznała mi miłość jako pierwsza osoba w życiu, nie słyszałam tego od nikogo, pocałowała mnie, wykorzystała mnie dla seksu, mimo że to był mój pierwszy raz, do którego bardzo przygotowywałam się emocjonalnie, a parę miesięcy później bez powodu kazała mi się wynosić. Później dowiedziałam się, że już przed stosunkiem ta osoba chciała się mnie pozbyć i znaleźć sobie kogoś innego. 
Moje życie to jest porażka i tragedia z każdej strony. Nic nie potrafię. Nic nie rozumiem. Mam 21 lat i nigdy sobie nie poradzę. Myślałam, że będzie ok i całe nastoletnie lata, które spędziłam sama w pokoju, próbując udawać, że wszystko ok i sama siebie oszukując, że jak tylko będę dorosła to wszystko się poprawi i z roku na rok wierząc, że będzie lepiej. Już wiem, że nigdy nie będzie lepiej i będzie tylko gorzej i szczerze myślę że powinnam po prostu była udławić się jak miałam te 7 lat i to, że moja matka uratowała mi życie jak już straciłam oddech to jakaś karma, którą teraz muszę spłacać przez to jak całe życie matka niszczyła mi je. Tak naprawdę nie powinnam się nigdy była urodzić, moja matka była w zagrożonej ciąży ze mną i to wszystko ma sens. Powinnam nie żyć i tak bardzo żałuję, że się urodziłam. Nie mogę sobie pomyśleć o dzieciństwie i nastoletnich latach bo wpadam w szał i dostaje ataków. Mam już dość, a nie mogę nic zrobić. Boję się zadzwonić do lekarza. Naprawdę nie mam już wyjścia. Czekam na zbawienie od losu i pomoc, mimo że wiem, że to jest bezsensowne, ale nie wiem co, naprawdę, mogę oprócz tego zrobić. Czekam na śmierć niszcząc sobie wątrobę alkoholem i energetykami na pusty żołądek, uderzając się w głowę z całej siły i stresem. Ciągle powtarzam pomocy w kółko, ale wiem, że ta pomoc nigdy nie nadejdzie. Jeśli nie ma się pieniędzy jest się mniej wartym niż najtańszy produkt w sklepie i nie ma się żadnego znaczenia. I każdy o tym wie, ale nikogo to nie obchodzi, dopóki to nie on. I nie mam nikogo, komu mogłabym cokolwiek napisać, powiedzieć, bo moja rodzina nie wierzy w choroby i problemy psychiczne tylko lenistwo, a moje internetowe znajomości nawet mnie nie znają i tak szczerze mają mnie gdzieś.

ataki paniki

Ataki paniki - jakie są przyczyny, objawy i dlaczego warto szukać pomocy?

Doświadczasz nagłych, silnych ataków lęku bez zrozumiałego dla Ciebie lub otoczenia powodu? Poznaj objawy, przyczyny i skuteczne metody leczenia, które pomogą Ci odzyskać kontrolę nad swoim samopoczuciem.