
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia nastroju, zaburzenia osobowości
- Lekooporność w...
Lekooporność w depresji i zaburzeniach osobowości - jestem już zmęczona walką.
Anonimowo
Usunięty Specjalista_tka
Dzień dobry
Na proces psychoterapii można spojrzeć ze strony kilku paradygmatów/metod terapeutycznych, które różnie określają czas potrzebny na leczenie i dokonanie zmian w swoim życiu. Jestem psychoterapeutą psychoanalitycznym, więc mogę odnieść się do tego pytania przez pryzmat metody psychoanalitycznej. W świetle psychoanalizy nasz umysł jest plastyczny, ale potrzeba wielu lat, aby dokonać znaczących przekształceń w naszym świecie wewnętrznym (a co za tym idzie całkowicie lub częściowo uwolnić się od objawów). Naturalne jest to, że w procesie terapii dochodzi do momentów impasu, a niekiedy nawet pogorszeń. To z czym przychodzimy do terapeuty kształtowało się w nas przez wiele lat, a więc modyfikacja też zajmuje niestety wiele czasu. Z perspektywy psychoanalizy okres dwóch lat terapii nie jest okresem bardzo długim, aczkolwiek zdaje sobie sprawę, że subiektywnie można przeżywać, że to jest już bardzo długo i zacząć się niepokoić czy kiedykolwiek osiągnie się wewnętrzną stabilność, czy nie jest się tzw. “przypadkiem, którego nie da się wyleczyć”, czy czegoś nie robi się źle. To, że na terapię potrzeba wiele czasu jest niekiedy postrzegane jako coś pesymistycznego, ale z drugiej strony może to też dać pewną ulgę, ponieważ wywieranie na siebie presji czasowej może niepotrzebnie dodatkowo obciążać. Czasem najlepszą rzeczą jaką możemy sobie dać jest cierpliwość i czas dla pracy nad sobą. Napisała Pani, że widzi Pani postępy w terapii i pomyślałem, że to jest z bardzo dobra informacja, której można się trzymać, gdy pojawiają się wątpliwości.
Niestety nie jestem w stanie odnieść się do zależności pomiędzy farmakoterapią i nawracaniem objawów, w tej sprawie może wypowiedzieć się lekarz psychiatra po uprzednim zapoznaniu się z historią leczenia.
Pozdrawiam i życzę wytrwałości w walce o siebie
Usunięty Specjalista_tka

Zobacz podobne
Jestem już po 30. Mężczyzna. Od wieku licealnego towarzyszy mi silne poczucie bycia gorszym od innych. Myślę, że jest to rezultat kumulacji kilku traum: śmierci ojca, gdy byłem jeszcze małym, ale już świadomym chłopcem, traumy odrzucenia ze strony płci przeciwnej i ogólnej wrażliwości i słabej psychiki. Jestem wycofany, mam skłonności do izolacji i co najgorsze odpuszczam wyznaczanie sobie nowych celów, bo z góry zakładam, że na pewno mi się nie uda. To nie lenistwo, to czarnowidztwo i strach. W każdej nowej pracy jestem sparaliżowany stresem. Jak uwierzyć w siebie, na czym zbudować swoją osobowość? Nie czuję, że kiedykolwiek miałem jakikolwiek punkt zaczepienia, coś o czym wiedziałbym, że idzie mi dobrze.
TW: myśli samobójcze
Dzień dobry, Piszę tu, ponieważ nie mam nawet siły szukać pomocy wśród psychologów. Czuję się jakbym była w klatce Myślę, że od lat zmagam się z depresją. Nie wiem nawet, od czego zacząć. Moje poczucie wartości wynosi 0. Ponadto pracuje z moim byłym partnerem (jest moim szefem) i bardzo źle mnie traktuje. Gdy robi coś, co godzi w moją osobę i mnie boli i mu to mówię, to odwraca kota ogonem, że zapewnią mi bardzo dobre warunki do życia (chodzi o zarobki), i że ja niszczę firmę. To jest jego odpowiedź, kiedy mowie, ze coś mnie zabolało. Jestem świadoma, że jest narcyzem i mną manipuluje, ale jestem tak słaba psychicznie i na tyle boję się zmian, że wciąż tkwię w tej firmie. Po pracy chodzimy np.zjeść, a w pracy traktuje mnie czasami jak śmiecia. Ponadto mam wrażenie, że ludzie mnie nie szanują. Pomagam wszystkim i choćbym nie wiem co zrobiła - nie czuję, że jestem szanowana. Potrzebuję pomocy, ponieważ mam myśli samobójcze. Myślę o tym, że jakbym to zrobiła, to całe to uczucie więzienia mnie w końcu opuści. Jestem jak związana. Nie umiem zrobić żadnego kroku, bo nie mam na to siły. Wszystko wydaje mi się nie mieć sensu. Pomocy, ponieważ nie wiem, ile jeszcze tak wytrzymam. Jestem z Warszawy, jeżeli ktoś mnie rozumie, proszę niech napisze tu odpowiedź.
Dzień dobry, żyję w domu, który mnie ukształtował, tylko że nie w ten dobry sposób. W dzieciństwie było dużo upokarzania, krzyków i bicia ze strony rodziców. Teraz jestem dorosła, ale mam wrażenie, że mój organizm dalej działa jak wtedy w trybie ciągłego napięcia. Strasznie denerwują mnie drobne rzeczy. Wiem, że dla kogoś z zewnątrz to może wyglądać jak przesada, ale u mnie to jest reakcja na lata życia w stresie. Wystarczy jeden komentarz, jedno spojrzenie i już czuję, jak wszystko się we mnie zaciska. Najbardziej boli mnie to, że nadal mieszkam w tym domu. Próbuję być w nim szczęśliwa, chociaż to miejsce w ogóle temu nie sprzyja. Marzę o wyprowadzce, o własnym kącie, ale zwyczajnie mnie na to nie stać. I to poczucie, że jestem „uwięziona”, bardzo mnie dobija. Robię naprawdę dużo, sprzątam, gotuję, ogarniam dom, płacę rachunki. Staram się być odpowiedzialna i pomocna. A mimo to ciągle słyszę, że to za mało. Zawsze jest coś źle. Zawsze można było lepiej, szybciej, inaczej. Nie ma docenienia, jest ciągła kontrola i krytyka. Czasem marzę o naprawdę prostych rzeczach. O tym, żeby usiąść wieczorem przed telewizorem. Bez stresu. Bez myśli, że ktoś zaraz zwróci mi uwagę, że na blacie w kuchni stoi kubek po kawie. Bez poczucia, że muszę być w ciągłej gotowości, bo inaczej dostanę opieprz. Chciałabym choć raz poczuć, że mogę być niedoskonała i że świat się od tego nie zawali.Ten dom jest bardzo toksyczny. Nie ma w nim rozmowy, tylko ocenianie. Nie ma wsparcia, tylko wypominanie. Moje emocje są bagatelizowane, a granice praktycznie nie istnieją. Mam wrażenie, że cokolwiek zrobię, i tak będzie źle. Widzę, jak bardzo mnie to wszystko zmieniło. Mam problem z odpoczynkiem, bo czuję się winna. Mam problem z radością, bo zaraz spodziewam się krytyki. Żyję w napięciu, jakby coś złego miało się wydarzyć w każdej chwili. za każdym razem, gdy słyszę docinki w stylu „ty nic nie robisz”, mimo że robię naprawdę dużo, mam w głowie myśl, że mam już dość tego życia, że jestem w sytuacji w której nigdy nie chciałam być, że moje życie to porażka, że żyje życiem, którego bałam się jako nastolatka :(

Zaburzenia osobowości - objawy, diagnoza i metody wsparcia
Zaburzenia osobowości mogą znacząco wpłynąć na codzienne życie. Objawiają się trudnościami w relacjach i nieadekwatnymi reakcjami. Rozpoznanie problemu i profesjonalna pomoc są kluczowe dla poprawy jakości życia osób zmagających się z tymi zaburzeniami.
