
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Partner nie chce...
Partner nie chce iść do psychologa mimo braku chęci do życia i podejrzenia depresji – co mogę zrobić?
Zagubiony
Suela Wójcikiewicz
Dzień dobry,
Słyszę w Pani pytaniu troskę, ale też bezradność. To naturalne, kiedy widzi Pani swojego partnera cierpiącego, a jednocześnie nie ma wpływu na jego decyzje.
Z perspektywy pomocy terapeutycznej najważniejszy jest kontakt to, co dzieje się „tu i teraz” między Panią a partnerem, a nie próba naprawienia go. Nie może Pani zmusić go do terapii ani „wyleczyć” go swoją troską. To ważne do przyjęcia, bo inaczej łatwo wpaść w rolę ratownika, która wyczerpuje obie strony.
Kilka rzeczy, które może Pani zrobić:
Mówić o sobie, nie o nim. Zamiast powiedzieć „powinieneś iść do terapeuty”, spróbować: „martwię się o ciebie, widzę że cierpisz i chciałabym, żebyś miał wsparcie, bo sama nie umiem ci pomóc w tym, co przeżywasz”. To zostawia mu przestrzeń na decyzję, a Pani daje autentyczność zamiast presji.
Nazywać własne granice. Ma Pani prawo powiedzieć, czego potrzebuje w tej relacji i czego nie jest w stanie unieść sama. To nie jest egoizm to warunek tego, żeby Pani też miała siłę być obok niego.
Zadbać o siebie. Bycie partnerką osoby w kryzysie psychicznym jest obciążające. Warto, żeby Pani miała własne wsparcie, np. bliskich, znajomych. To jest konieczność.
Jedna rzecz jest jednak istotna: jeśli w jego słowach pojawiają się sygnały myśli samobójczych, poczucie beznadziei czy bezpośrednie mówienie o tym, że „nie ma sensu żyć” to sytuacja wymagająca szybszej reakcji. Warto wtedy sięgnąć po pilną pomoc, na przykład skontaktować się bezpośrednio z lekarzem psychiatrą, nawet bez jego pełnej zgody na terapię.
Pozdrawiam, życzę siły i cierpliwości
Suela Wójcikiewicz
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Aleksandrzak-Kamińska
To, że partner mówi o braku chęci do życia, warto potraktować poważnie, ale samo to zdanie nie oznacza jeszcze automatycznie depresji. Czasem stoi za nim wyczerpanie, poczucie beznadziei, przeciążenie albo kryzys psychiczny. Czasem mogą się też pojawiać myśli samobójcze, dlatego dobrze tego nie bagatelizować.
Możesz spróbować zacząć od spokojnej rozmowy, bez przekonywania go od razu, że „ma depresję”. Bardziej w stronę: „Widzę, że od jakiegoś czasu jest Ci bardzo trudno i martwię się o Ciebie”.
Jeżeli mówi o braku chęci do życia, warto też zapytać wprost, choć to bywa trudne: „Czy zdarza Ci się myśleć, że nie chcesz żyć albo że chciałbyś sobie coś zrobić?”. Takie pytanie nie zwiększa ryzyka samobójstwa. Może za to pomóc lepiej zrozumieć, z czym naprawdę się mierzy.
Jeśli pojawiają się myśli samobójcze, konkretny plan albo po prostu masz poczucie, że jego bezpieczeństwo jest zagrożone, dobrze nie zostawiać go wtedy samego. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia można zadzwonić pod 112 lub 999 albo zgłosić się do najbliższej izby przyjęć lub SOR-u przy szpitalu z oddziałem psychiatrycznym.
Jeżeli nie ma bezpośredniego zagrożenia, a partner nie chce iść na terapię, czasem łatwiej zaproponować mniejszy pierwszy krok. Nie od razu „terapia”, tylko jedna konsultacja z psychiatrą, lekarzem POZ albo kontakt z Centrum Zdrowia Psychicznego.
Możesz też pomóc bardziej praktycznie: znaleźć miejsce, zadzwonić, umówić wizytę, pojechać razem. Przy depresji nawet takie proste rzeczy potrafią być bardzo trudne do zrobienia samemu.
I jeszcze jedna ważna rzecz: możesz być obok, wspierać i pomagać szukać pomocy, ale nie jesteś w stanie wziąć pełnej odpowiedzialności za jego stan i leczenie. Jeśli widzisz, że jest coraz gorzej, a on nadal nie chce skorzystać z pomocy, możesz skonsultować sytuację ze specjalistą albo zespołem Centrum Zdrowia Psychicznego i zapytać, jakie macie możliwości.
❌ W kryzysie można też skorzystać z bezpłatnego całodobowego Telefonicznego Centrum Wsparcia: 800 70 2222 lub telefonu 116 123.
Katarzyna Aleksandrzak-Kamińska
psycholożka, interwentka kryzysowa, psychoterapeutka w szkoleniu
Agnieszka Rek
Dzień dobry,
To niezwykle trudna i obciążająca sytuacja, kiedy widzimy cierpienie bliskiej osoby, a jednocześnie napotykamy z jej strony opór przed przyjęciem profesjonalnej pomocy. Depresja bardzo często paraliżuje wolę działania, odbiera nadzieję na poprawę i sprawia, że pójście do lekarza wydaje się wysiłkiem ponad siły lub bezsensownym krokiem. W rozmowie z partnerem kluczowe jest mówienie z poziomu troski, a nie diagnozy. Zamiast mówić: „masz depresję, musisz iść do psychiatry” (co może wywołać bunt, wstyd lub poczucie bycia ocenianym), lepiej oprzeć się na własnych obserwacjach i uczuciach: „Martwię się o ciebie, bo widzę, jak bardzo jesteś zmęczony i jak trudno ci wstać z łóżka. Zależy mi na tobie i chcę, żebyś poczuł ulgę”. Warto również obniżyć próg wejścia. Dla wielu osób wizyta u psychiatry czy psychoterapeuty wciąż wiąże się z lękiem. Często znacznie łatwiej jest zacząć od lekarza rodzinnego (POZ) lub zrobienia podstawowych badań krwi (np. tarczyca, witamina D, morfologia). Lekarz pierwszego kontaktu również może ocenić stan nastroju i w bezpieczny sposób pokierować dalej.Gdyby jednak pojawiły się bezpośrednie wypowiedzi o chęci odebrania sobie życia, konkretny plan lub nagłe zagrożenie zdrowia, należy bez wahania wezwać pogotowie ratunkowe (112) lub udać się na izbę przyjęć najbliższego szpitala psychiatrycznego.
Na koniec proszę pamiętać o sobie. Nie da się wyleczyć partnera własnymi siłami ani wejść w rolę jego terapeuty. Towarzyszenie osobie w kryzysie jest wyczerpujące, dlatego warto zadbać o własne granice i – w razie potrzeby – samemu sięgnąć po wsparcie psychologiczne, by nie dźwigać tego ciężaru w pojedynkę. Pozdrawiam serdecznie,mgr Agnieszka Rek, psycholog
Marta Listwan tel. 604432102
Przede wszystkim warto z nim spokojnie porozmawiać i powiedzieć, że widzisz, że jest mu trudno i że martwisz się o niego. Nie musisz przekonywać go na siłę do terapii ani stawiać diagnozy. Możesz zaproponować mały pierwszy krok {rozmowę z lekarzem rodzinnym, telefon wsparcia lub psychologiem} i zapytać, czego najbardziej obawia się w związku ze szukaniem pomocy.
Jeśli mówi o braku chęci do życia, zapytaj go wprost, czy ma myśli o śmierci albo zrobieniu sobie krzywdy. Takie pytanie nie zwiększa ryzyka, a może pomóc ocenić, jak bardzo potrzebuje pomocy.
Jeżeli okaże się, że ma konkretny plan albo obawiasz się, że może zrobić sobie krzywdę, nie zostawiaj go samego i skontaktuj się z 112 lub 999 albo zgłoś się z nim na najbliższy SOR.
Pamiętaj też, że możesz szukać wsparcia dla siebie. To bardzo obciążające być blisko osoby, która cierpi, zwłaszcza gdy odmawia pomocy. Możesz być obok niego, ale nie jesteś odpowiedzialna za to, żeby sama go z tego wyciągnąć. Trzymam za Was kciuki - Marta Listwan
Małgorzata Pedo-Śmiałkowska
Najlepiej zapytać się wprost czy pojawiają się u partnera myśli samo***cze, czy myślał o tym, czy ma na to plan itp. Jeśli odpowie twierdząco - można zadzwonić pod 112 i zgłosić. Jeśli ten "brak chęci do życia" przejawia się bardziej w braku podejmowania jakichś istotnych aktywności życiowych, to:
a) można samemu udać się na konsultacją psychologiczną jako partnera osoby w kryzysie - to może pomóc ustalić, jak reagować i gdzie postawić własne granice.
b) wydrukować i podsunąć krótki, rzetelny materiał o depresji, wydrukować informacje o dostępnych formach pomocy, zaproponować np. książkę "Samopomocownik" N.Ziopaji lub inną w tym stylu. Szczerze porozmawiać dlaczego nie chce skorzystać z pomocy, w czym tkwi trudność. Uszanować odpowiedź jakakolwiek by ona nie była. Chyba, że dotyczyłaby myśli s** - wtedy wzywamy karetkę.
c) pamiętać, że można wspierać bliską osobę, ale nie można wziąć odpowiedzialności za jej zdrowie psychiczne, jeśli partner mimo pogarszającego się samopoczucia odmawia udania się po pomoc, pozostaje zadbać o siebie (wrócić do punktu a)
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Proszę zaproponować partnerowi wizytę u lekarza rodzinnego na rutynowe badania krwi, które pomogą wykluczyć fizyczne podłoże spadku nastroju. Rozmowa z poziomu troski i własnych emocji to kolejny krok. Proszę poinformować o tym, jak bardzo Pan się martwi jego cierpieniem. Proszę również pamiętać o własnych granicach i poszukać wsparcia dla siebie, ponieważ życie z osobą w depresji bywa bardzo obciążające.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Mamy tutaj zbyt mało danych, aby rozwinąć tezę, że jest to depresja, która oczywiście tak czy inaczej musi być zdiagnozowana u lekarza. Jeżeli partner cierpi na dystymię, to także musi być zdiagnozowany. Niestety, nadal pokutuje przekonanie, że do psychologa lub psychiatry chodzą wariaci.
Co Pani może zrobić? Wsparcie, czyli powtarzanie, że jest pani obok i mimo że go nie rozumie do końca, to bardzo się martwi o stan zdrowia. Proszę mówić partnerowi, że jest dla Pani ważny. Proszę nie naciskać na wizytę, gdyż to przyniesie odwrotny skutek do zamierzonego. Proszę poświecić partnerowi dużo czasu i dać mu przestrzeń, jeżeli sam jej potrzebuje. Co ważne, Pani powinna w tym wszystkim zadbać o swój dobrostan i skonsultować się z psychologiem. W Polsce: działa (\bezpłatny telefon zaufania dla osób w kryzysie emocjonalnym, czynny 16:00–22:00 116 123 lub 800 108 108 (całodobowy telefon dla osób dorosłych w kryzysie). W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia dzwoń 112 lub jedź na izbę przyjęć szpitala psychiatrycznego.
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Jeśli partner mówi o braku chęci do życia, potraktowałabym to poważnie, nawet jeśli nie mówi wprost o samobójstwie. Nie trzeba jednak od razu przekonywać go do terapii.
Na początek ważniejsza może być spokojna rozmowa: „Widzę, że naprawdę jest Ci źle. Nie chcę Cię naciskać, ale nie chcę też zostawić Cię z tym samego. Co mogłoby Ci teraz trochę pomóc?” Można zaproponować wspólne znalezienie lekarza lub psychologa, a nawet po prostu towarzyszyć mu podczas pierwszego kontaktu.
Warto też zapytać go wprost, czy zdarza mu się myśleć o zrobieniu sobie krzywdy albo o odebraniu sobie życia. Takie pytanie nie „podsuwa” pomysłu: pozwala sprawdzić, jak poważna jest sytuacja.
Jeżeli odpowie, że ma plan, zamiar albo obawia się, że może coś sobie zrobić, nie zostawiałabym go wtedy samego. W Polsce można skorzystać z całodobowego Centrum Wsparcia 800 70 2222, a w bezpośrednim zagrożeniu życia z 112 lub 999. Można też być dla partnera wsparciem, ale nie można być jego terapeutą ani brać odpowiedzialności za jego stan. Zachęcanie do pomocy jest ważne, ale granica między wspieraniem a dźwiganiem kogoś za niego jest bardzo istotna.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Aleksandra Pompała-Świerczyńska
Przede wszystkim to, że partner nie ma chęci do życia, warto potraktować poważnie, ale nie oznacza to automatycznie depresji. Takie wycofanie, brak energii czy zainteresowania mogą być objawem jego aktualnego stanu psychicznego, a nie „brakiem chęci” z jego strony czy świadomym wyborem.
Jeśli nie chce iść do specjalisty, nie warto go do tego zmuszać ani prowadzić za rękę. Możesz natomiast spokojnie powiedzieć, co obserwujesz i że się o niego martwisz: „Widzę, że ostatnio jest Ci bardzo trudno i martwię się o Ciebie. Chciałabym, żebyś nie musiał radzić sobie z tym sam”.
Możesz też zaproponować mały pierwszy krok np. rozmowę z lekarzem rodzinnym, psychologiem czy psychiatrą, zamiast przedstawiać od razu wizję długiej terapii.
Bardzo ważne jest też zapytać wprost, czy przez „brak chęci do życia” ma na myśli brak energii i motywacji, czy pojawiają się u niego myśli o śmierci albo zrobieniu sobie krzywdy. Takiego pytania nie należy się bać może być ważnym sygnałem, że potrzebna jest pilna pomoc.
I pamiętaj o sobie. Możesz być dla niego wsparciem, ale nie jesteś odpowiedzialna za jego zdrowie psychiczne ani za to, żeby sama go „wyciągnąć” z tego stanu. Wspieranie kogoś jest możliwe tylko wtedy, kiedy nie odbywa się kosztem Ciebie.
Wiktoria Woldan
Dzień dobry, :) :)
Sytuacja, w której bliska osoba prawdopodobnie zmaga się z depresją, często jest bardzo obciążająca emocjonalnie również dla partnera. Pojawia się bezradność, lęk, frustracja, a czasem nawet poczucie winy, że nie potrafimy pomóc wystarczająco. Warto pamiętać, że nie ponosimy odpowiedzialności za zdrowie psychiczne drugiej osoby, nawet jeśli bardzo ją kochamy. Dobrze jest okazywać wsparcie, zainteresowanie i gotowość do rozmowy, ale jednocześnie dbać o własne granice. Próby ciągłego motywowania, przekonywania czy „wyciągania” partnera z depresji mogą prowadzić do wyczerpania obu stron. Czasami najważniejszym komunikatem jest: „Widzę, że cierpisz, martwię się o Ciebie i uważam, że zasługujesz na profesjonalną pomoc”.
Jeżeli partner stanowczo odmawia kontaktu ze specjalistą, warto zastanowić się również nad tym, jak ta sytuacja wpływa na Pani/Pana samopoczucie i zasoby psychiczne. Wspieranie kogoś nie powinno oznaczać pozostawania samemu z ciężarem jego cierpienia.
Pozdrawiam serdecznie,
Wiktoria – psycholog
Jagoda Jek
Jeśli partner mówi o braku chęci do życia, potraktowałabym to poważnie, nawet jeśli nie masz pewności, czy jest to depresja. Nie musisz go diagnozować ani przekonywać za wszelką cenę do psychologa.
Najpierw spróbuj spokojnie zapytać wprost: „Kiedy mówisz, że nie masz chęci do życia, czy masz na myśli, że nie chce Ci się żyć, czy zdarzają Ci się myśli o zrobieniu sobie krzywdy?” Samo zadanie takiego pytania nie „podsuwa” komuś pomysłu na samobójstwo.
Jeśli odpowie, że takie myśli ma, dopytaj, czy ma konkretny plan albo zamiar, żeby coś sobie zrobić. Jeżeli tak, nie zostawiaj go samego i szukaj pilnej pomocy. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia można zadzwonić pod 112 albo zgłosić się do najbliższej izby przyjęć szpitala psychiatrycznego.
Jeżeli nie ma bezpośredniego zagrożenia, możesz spróbować zmienić sposób proponowania pomocy. Zamiast „musisz iść do psychologa” możesz powiedzieć: „Widzę, że naprawdę jest Ci ciężko. Nie musisz teraz decydować o całym leczeniu. Mogę Ci pomóc znaleźć miejsce, zadzwonić razem albo po prostu pójść z Tobą.” Czasami pierwszy krok jest łatwiejszy, gdy nie przedstawia się go jako wielkiej decyzji.
Warto też pamiętać o swoich granicach. Możesz być dla niego wsparciem, ale nie możesz zostać jego terapeutką ani brać odpowiedzialności za to, czy on będzie bezpieczny. Jeśli jego stan się pogarsza, masz prawo szukać pomocy również wtedy, gdy on sam jej odmawia.
Jeśli partner jest dorosły i nie znajduje się w bezpośrednim zagrożeniu, ostatecznie to on decyduje, czy podejmie leczenie. Ty możesz natomiast konsekwentnie pokazywać mu, że nie musi przechodzić przez to sam.
~ Jagoda Jek, psycholożka
Sylwia Skibińska
Dzień dobry.
W takiej sytuacji warto spokojnie rozmawiać z partnerem i zachęcać go do skorzystania z pomocy, bez naciskania czy oceniania. Można zaproponować na początek rozmowę z lekarzem rodzinnym, psychologiem lub psychiatrą.
Ważne jest jednak, aby potraktować słowa o „braku chęci do życia” poważnie i zapytać wprost, czy pojawiają się myśli o śmierci lub zrobieniu sobie krzywdy. Takie pytanie nie zwiększa ryzyka, a pozwala lepiej ocenić sytuację. Jeśli partner potwierdzi takie myśli, szczególnie jeśli ma plan lub zamiar działania, potrzebna jest pilna profesjonalna pomoc.
Może Pani wspierać partnera ale nie jest w stanie samodzielnie przejąć odpowiedzialności za jego zdrowie psychiczne.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Wika Balcerzak
Dzień dobry, to bardzo trudna sytuacja. Obserwowanie, jak bliska nam osoba cierpi i traci nadzieję, często budzi ogromne poczucie bezradności i lęku. To całkowicie zrozumiałe, że szukasz dla Was wyjścia.
Musimy zatrzymać się przy słowach „brak chęci do życia”. To sygnał, którego w psychoterapii nigdy nie bagatelizujemy. Jeśli kiedykolwiek poczujesz, że istnieje bezpośrednie zagrożenie zdrowia lub życia Twojego partnera, masz prawo (a wręcz obowiązek) zadzwonić pod numer 112 lub udać się z nim na Izbę Przyjęć najbliższego Szpitala Psychiatrycznego. W sytuacjach ratujących życie nie czekamy na gotowość i zgodę.
Jeśli jednak nie ma bezpośredniego zagrożenia jego życia, warto pamiętać o jednej, choć bolesnej, zasadzie: nie możemy nikogo zmusić do podjęcia terapii. Możesz jednak spróbować zmienić sposób, w jaki z nim o tym rozmawiasz.
Komunikaty typu „masz depresję, musisz iść do psychologa” często budzą opór. Zamiast tego mów o swoich uczuciach i obserwacjach: „Martwię się o Ciebie, kiedy mówisz, że nie masz na nic siły”, „Widzę, że bardzo cierpisz. Jest mi z tym trudno, bo zależy mi na Tobie i chciałabym, żebyś czuł się lepiej”.
Czasem pójście do psychiatry czy psychoterapeuty wydaje się osobom w kryzysie górą nie do pokonania (często z powodu wstydu). Łatwiejszym pierwszym krokiem bywa wizyta u lekarza pierwszego kontaktu i zrobienie podstawowych badań. Lekarz rodzinny może również przepisać pierwsze leki wspierające nastrój i delikatnie pokierować dalej.
Jesteś partnerką, a nie terapeutką. Twoim zadaniem jest dawać wsparcie i zrozumienie, ale nie masz narzędzi, by go wyleczyć. Twoja miłość, choćby największa, nie zastąpi profesjonalnej pomocy. Masz również prawo zadbać w tym wszystkim o siebie. Towarzyszenie osobie w kryzysie psychicznym pochłania mnóstwo energii i bywa przytłaczające. Ty także masz prawo skorzystać z konsultacji psychologicznej dla siebie - aby porozmawiać o tym jak mądrze wspierać i jak nie zatracić w tym własnego zdrowia psychicznego.


