
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Napady złości, brak...
Napady złości, brak ochoty na cokolwiek, zazdrość o partnerkę - jak sobie radzić?
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Szkoda, że nie mamy tutaj podstawowych danych jak wiek czy płeć oraz punkty zapalne wywołujące złość. Tego typu zachowania mogą pojawiać się przy nasilonym i przewlekłym stresie. To, co opisujesz, brzmi jak sygnał, że jesteś mocno przeciążony emocjonalnie i warto potraktować to serio. Długotrwała apatia, drażliwość, napady złości i nasilona zazdrość mogą pojawiać się przy przewlekłym stresie, wypaleniu, obniżonym nastroju albo innych problemach psychicznych, a silna zazdrość często idzie w parze z napięciem, lękiem i poczuciem zagrożenia w relacji. Są sposoby, aby nad tym zapanować. Zatrzymaj się, zanim zareagujesz: odejdź na 10–15 minut, weź kilka wolnych oddechów, napij się wody, nie pisz ani nie dzwon do partnerki w chwili największego napięcia. Nazwij emocję: „jestem zły”, „boję się”, „czuję się odrzucony”, bo to często zmniejsza impuls do ataku.
Ogranicz sprawdzanie, oskarżanie i wypytywanie, bo to zwykle nakręca zazdrość zamiast ją uspokajać.
Zadbaj o sen, jedzenie, ruch i mniej alkoholu i środków pobudzających o o ile są w użyciu, bo one potrafią mocno pogarszać drażliwość. Umów rozmowę z psychologiem lub psychiatrą, jeśli ten stan trwa od dłuższego czasu albo zaczyna psuć związek i codzienne funkcjonowanie.
Jeśli masz myśli, że możesz zrobić krzywdę sobie albo komuś, czujesz, że tracisz kontrolę, albo pojawiają się zachowania noszące znamiona przemocy, szukaj pilnej pomocy od razu. W takiej sytuacji zadzwoń pod 112 lub jedź na najbliższy SOR. To że spotyka Cię taki stan, nie znaczy, że „coś z Tobą nie tak” jako człowiekiem. To raczej znak, że Twój układ nerwowy jest przeciążony i potrzebujesz wsparcia, a nie kolejnej walki z emocjami.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Joanna Michałek
Witaj,
a kiedy to się zaczęło?
Co się działo wtedy w twoim życiu?
Czy to jedno zdarzenie zapoczątkowało czy kilka?
Może te pytania na początek doprowadzą cię do wydarzeń na które trzeba popatrzeć i zaopiekować.
Powodzenia
Jagoda Jek
Z Twojego wpisu wybrzmiewa przede wszystkim duże napięcie i zmęczenie. Piszesz, że od dłuższego czasu wszystko Cię denerwuje, nie masz na nic ochoty, łatwo wybuchasz złością i zauważasz u siebie coraz większą zazdrość wobec partnerki. To musi być trudne zarówno dla Ciebie, jak i dla Waszej relacji.
Warto pamiętać, że złość często nie pojawia się w próżni. Niekiedy może być sygnałem przeciążenia, stresu, niewyrażonych emocji, trudności w relacji czy innych problemów, które gromadzą się przez dłuższy czas. Na podstawie krótkiego wpisu nie da się jednak określić, co dokładnie stoi za tym, czego doświadczasz.
Dobrze, że o tym piszesz i próbujesz się temu przyjrzeć. Sam fakt zauważenia, że coś się zmieniło w Twoim funkcjonowaniu, jest ważnym krokiem. Jeśli te trudności utrzymują się od dłuższego czasu i wpływają na Twoje samopoczucie lub relację z partnerką, warto rozważyć rozmowę z psychologiem. Taka konsultacja może pomóc lepiej zrozumieć źródło tych emocji i znaleźć bezpieczną przestrzeń do przyjrzenia się temu, co obecnie dzieje się w Twoim życiu. Nie musisz mierzyć się z tym sam.
Edyta Kotula
Warto przyjrzeć się tym sygnałom bez obwiniania siebie. To nie musi świadczyć o tym, że jest z Panem coś nie tak raczej o tym, że od dłuższego czasu ciąży sporo napięcia lub trudnych emocji i organizm zaczyna dawać znać. Jeśli zauważa Pan, że wpływa to na relację i codzienne funkcjonowanie, dobrym krokiem byłaby rozmowa z psychologiem. Często już samo zrozumienie źródła złości i zazdrości pozwala odzyskać większy spokój i kontrolę nad emocjami.
Proszę o siebie dbać, a to, że dostrzega Pan problem i o nim pisze, jest już ważnym pierwszym krokiem.
Edyta Kotula | Psycholog, Psychotraumatolog
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Czytając Pana wpis, mam wrażenie, że złość jest tylko tym, co widać na powierzchni. Często pod nią kryje się coś znacznie trudniejszego: bezsilność, lęk, przeciążenie albo poczucie, że od dłuższego czasu coś w życiu przestało dawać oparcie. Zwróciłam też uwagę, że pisze Pan nie tylko o wybuchach złości, ale również o tym, że nic Pana nie cieszy i że stał się Pan bardziej zazdrosny. Myślę, że to może być sygnał, że warto przyjrzeć się swojemu samopoczuciu szerzej, a nie tylko samej złości. Czasami właśnie w taki sposób organizm pokazuje, że od dawna dźwiga zbyt wiele. Proszę nie czekać, aż emocje całkowicie przejmą kontrolę nad relacją. Rozmowa z psychologiem może pomóc nie tylko lepiej zrozumieć źródło tych zmian, ale też odzyskać poczucie wpływu na swoje reakcje. To oznaka zadbania o siebie i o związek.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Sylwia Skibińska
Dzień dobry,
Z opisu wynika, że trudność nie dotyczy wyłącznie złości czy zazdrości, ale również obniżonego nastroju i napięcia, które wpływają na codzienne funkcjonowanie oraz relację z partnerką. Warto potraktować to jako sygnał do konsultacji z psychologiem, a w razie potrzeby również psychiatrą. Im wcześniej uda się zrozumieć przyczynę tych zmian, tym łatwiej będzie odzyskać kontrolę nad emocjami i poprawić jakość życia.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Joanna Wolff
Dzień dobry,
złość sama w sobie nie jest niczym złym. Często jest sygnałem, że dzieje się z nami coś ważnego. Zwróciłam uwagę, że oprócz złości pisze Pan również o braku chęci do działania i narastającej zazdrości. To może świadczyć o tym, że pod tą złością kryją się inne emocje, takie jak lęk, przeciążenie, frustracja czy poczucie zagrożenia.
W terapii poznawczo-behawioralnej staramy się zrozumieć, co uruchamia takie reakcje. Co dzieje się tuż przed wybuchem złości? Jakie myśli pojawiają się w głowie? To właśnie one często wpływają na nasze emocje i zachowanie.
Jeśli ma Pan poczucie, że takie reakcje utrzymują się od dłuższego czasu i zaczynają wpływać na relację z partnerką oraz codzienne funkcjonowanie, myślę, że warto przyjrzeć się temu wspólnie z psychologiem lub psychoterapeutą. Im wcześniej zrozumie Pan źródło tych emocji, tym łatwiej będzie odzyskać nad nimi większą kontrolę.
Pozdrawiam serdecznie.
Joanna Wolff
Wiktoria Woldan
Hej.
To, co opisujesz, nie musi oznaczać, że „coś jest z Tobą nie tak”. Złość, rozdrażnienie, brak motywacji czy nasilona zazdrość często są sygnałem, że od dłuższego czasu zmagasz się z dużym napięciem lub trudnymi emocjami, które zaczynają wpływać na codzienne funkcjonowanie i relację z partnerką.
Warto potraktować te objawy jako informację, że Twój organizm potrzebuje uwagi, a nie jako powód do obwiniania siebie. Sam fakt, że dostrzegasz problem i szukasz pomocy, jest bardzo ważnym pierwszym krokiem. Rozmowa z psychologiem pomoże lepiej zrozumieć, skąd biorą się te emocje i nauczyć się regulować je w sposób, który nie będzie obciążał Ciebie ani Twojej relacji.
Trzymam za Ciebie kciuki!
psycholog Wiktoria
Zobacz podobne
Na wstępie Dzień dobry i mam za 1,5 miesiąca 17 lat, jeśli to potrzebne, jestem też zapisana do psychologa, ale jest bardzo długa kolejka, nawet może potrwać rok ten nabór, bardzo proszę o pomoc w tej sprawie, bo mam dziwne emocje, których nie mogę zrozumieć czy to przypomina jakieś zaburzenie?
Mam problem z bardzo intensywnymi emocjami. Kiedy ktoś zrobi coś, co mnie irytuje, czuję, jakby zalewała mnie fala agresji – od razu mam ochotę wybuchnąć, wydrzeć się albo nawet coś zrobić tej osobie. Szczególnie wkurzam się, gdy ktoś wydaje mi się mniej inteligentny albo nie rozumie rzeczy, które dla mnie są oczywiste. To mnie dosłownie rozsadza w środku. Kiedyś nawet groziłam każdemu, że popełnię S. bo na chwilę ktoś mnie zostawił/poszedł spać, jak moja dziewczyna chciała mnie zostawiać, to jej mówiłam, że to zrobię, nie wiem, czy żeby ją zatrzymać, bo ja się tak czułam nie, że bym to zrobiła, ale ona jest dla mnie po prostu wszystkim. Jeśli chodzi o moją dziewczynę – rok temu zdradziłam ją, pisząc z kimś innym, ale nie doszło do niczego więcej poza wiadomościami, których bardzo żałuję. Od tamtego czasu ona stała się chłodna i zdystansowana. Twierdzi, że raz mnie kocha, a raz nie. W kłótniach mówi, że nie ma do mnie empatii.
Ja z kolei często wybucham, mówię, że jej nienawidzę, ale gdy tylko jest dla mnie miła, znów ją kocham. Mam wrażenie, że jej uczucia wobec mnie zmieniają się, a to sprawia, że jestem coraz bardziej niepewna. Od pewnego czasu ona ciągle groziła, że mnie zostawi, czego bardzo się bałam. Pogorszenie mojego stanu zauważyłam mniej więcej po odejściu mojej przyjaciółki cztery miesiące temu. Nie była dla mnie szczególnie ważna – w moim życiu liczy się tylko moja dziewczyna – ale mimo to ta sytuacja wpłynęła na mnie. Ta przyjaciółka odwróciła całą klasę przeciwko mnie i mojej dziewczynie, przez co nas wyzywali i źle traktowali. Myślę, że miałam w sobie te emocje cały czas, ale takie wydarzenia, jak jej odejście czy zachowanie mojej dziewczyny, znacznie je nasiliły. Mam też ogromne zmartwienia o swoje zdrowie. Każdy najmniejszy ból wywołuje u mnie panikę.
Często nachodzą mnie myśli, że muszę coś zrobić, bo inaczej stanie się coś złego. Mam problem z samotnością – nie umiem być sama, bo czuję pustkę i lęk. Czasami wydaje mi się, że bycie samej mi pomaga, ale szybko znów odczuwam pogorszenie i wraca poczucie, że nie dam rady. Doświadczam też derealizacji, co jest bardzo nieprzyjemne. Także często czuję, jakby ktoś mnie śledził, ktoś gdzieś był, jakbym kogoś widziała i coś się ruszało, co chyba jest przez stres. Mam epizody depresyjne, które przeplatają się z chwilami, gdy czuję się lepiej, a nawet szczęśliwie. Kiedy odczuwam mocne szczęście, jest ono tak intensywne, że aż mnie rozsadza w środku – cała się pocę, a emocje są przytłaczające. Zdarza mi się mieć ochotę robić coś ryzykownego, np. kraść albo wpakować się w jakieś problemy, mimo że wiem, że to może być nieodpowiednie. Z kolei wobec innych ludzi czasami zachowuję się naprawdę źle.
Przykładem jest moja koleżanka, Ola, z którą zdradziłam swoją dziewczynę. Ona próbuje dostosowywać się do mnie – np. pisze o tematach, które mnie interesują – ale to mnie niesamowicie irytuje. Zaczynam ją wyzywać, a nawet życzyć jej śmierci, co dzieje się niemal codziennie. Wcześniej miałam na jej punkcie obsesję, ale teraz już jej nie rozumiem i nie wiem, dlaczego tak ją traktuję.
Mój ojciec od zawsze mnie krytykuje. Gdy nie poszłam raz do szkoły, powiedział, że skończę w jakimś tanim zakładzie i nigdy niczego nie osiągnę. W przeszłości wspominał nawet o wydziedziczeniu mnie. Kiedy byłam mała, często dochodziło w domu do przemocy. Bił moją mamę i na nią krzyczał, a potem zachowywał się, jakby nic się nie stało – zabierał mnie na sanki albo robił coś miłego, jakby te okropne sytuacje nigdy nie miały miejsca. W wakacje doszło do sytuacji, w której rzucił się na mnie, więc uderzyłam go w obronie. Zaczął wtedy manipulować, mówiąc, że to przez nas obie tak się dzieje. Po wszystkim, jak zawsze, zachowywał się, jakby nic poważnego się nie wydarzyło. Teraz zauważam, że ja też zaczynam się tak zachowywać – wybucham złością z byle powodu, czasem o kompletnie błahe rzeczy. Nie lubię być w centrum uwagi ani czuć się obserwowana, ale mimo to co chwilę znajduję się w sytuacjach, które sprawiają, że to na mnie skupia się uwaga innych. Czuję się przez to przytłoczona.

