
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, rozwój i praca
- Po 30. roku zycia...
Po 30. roku zycia czuje, ze nie jestem w niczym dobra - czy brak wsparcia dla zainteresowan w dziecinstwie mogl miec wplyw?
Agnieszka Buczma
Dzień dobry Nati,
zatrzymało mnie zdanie: „nie jestem w niczym dobra”. A chwilę później pisze Pani, że zna swoje dobre strony i swoją wartość. Pomyślałam więc, że być może nie chodzi o to, że nie ma Pani w sobie niczego, w czym jest dobra. Być może trudność pojawia się wtedy, kiedy trzeba to zobaczyć, nazwać i uznać za wystarczająco ważne.
Pisze Pani również o dzieciństwie i o tym, że kiedy pojawiały się zainteresowania, słyszała Pani o „słomianym zapale” albo o tym, że są rzeczy ważniejsze. Nie da się na podstawie krótkiego opisu powiedzieć, że właśnie to jest przyczyną dzisiejszego doświadczenia. Ale zastanawiałabym się, czego mała dziewczynka mogła się wtedy nauczyć o własnej ciekawości.
Czy było w niej miejsce na próbowanie czegoś tylko dlatego, że ją to interesowało? Na zmianę zdania? Na bycie w czymś przeciętną, zanim stanie się dobra? Na robienie czegoś bez pytania, czy będzie z tego jakiś pożytek?
Bo czasami zanim zdążymy odkryć, co jest nasze, uczymy się oceniać, czy w ogóle warto się tym zajmować.
Podobnie jest z marzeniami. Marzenia nie zawsze przychodzą jako wielkie cele i gotowy plan na życie. Czasem zaczynają się dużo ciszej: „tego chciałabym spróbować”, „tam mnie ciągnie”, „przy tym zapominam o czasie”, „tego jestem ciekawa”.
Dlatego może zamiast kolejny raz pytać siebie: „w czym jestem naprawdę dobra?” albo „jakie mam cele?”, spróbowałabym na jakiś czas zadać sobie inne pytanie:
Co mnie ciekawi, nawet jeśli jeszcze nie wiem, czy jestem w tym dobra?
I pozwolić sobie za tym pójść bez konieczności zamieniania tego od razu w talent, osiągnięcie czy plan na przyszłość.
Być może dziś, z perspektywy dorosłej osoby, może Pani dać sobie właśnie to, czego kiedyś było za mało: prawo do sprawdzania.
I jeszcze jedna rzecz. Pisze Pani, że ta myśl wraca szczególnie mocno w trudniejszych momentach. Warto wtedy przyglądać się nie tylko temu, czy jest prawdziwa, ale również temu, co dzieje się z Panią tuż przed jej pojawieniem się. Czasem powracające „nie jestem w niczym dobra” mówi mniej o naszych rzeczywistych możliwościach, a więcej o tym, jak patrzymy na siebie, kiedy jest nam trudno.
Może więc nie trzeba od razu wiedzieć, w czym jest się najlepszą. Może na początek wystarczy odzyskać ciekawość tego, co może być moje.
Z serdecznością,
Agnieszka Buczma
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Marta Górecka
Dzień dobry,
to bardzo dobrze, że ma Pani świadomość swoich mocnych stron i obszarów do rozwoju. To nie jest wcale takie powszechne. Warto zastanowić się gdzie może Pani wykorzystywać swoje mocne strony czy w pracy czy w życiu prywatnym, a może w jednym i drugim. Może Pani zrobić też sobie taki eksperyment, proszę sobie wyobrazić skalę 10 stopniową, gdzie 10 oznacza jestem bardzo zadowolona ze swojego życia, 0 oznacza jestem bardzo nieszczęśliwa pod każdym względem. Jak określi się Pani na skali, np. poziom 6 to proszę odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego jestem na poziomie 6, a nie na 5. Kolejne pytanie, co musiałoby się stać żebym znalazła się na poziomie 7. To ćwiczenie wzmacnia sprawczość bo pomaga zastanowić się nad tym co można zrobić, jakie kroki podjąć żeby czuć się lepiej. Proszę też nie czuć żadnej presji, że musi mieć Pani jakieś cele i marzenia, jeżeli je Pani sobie wyznaczy to będzie dobrze, jeżeli nie to też będzie dobrze. Często stres związany z oczekiwaniami ze strony bliskich osób powoduje blokadę emocjonalną i wtłacza w negatywne myślenie. Warto temu nie ulegać bo każdy powinien iść swoją drogą, podejmuje własne, samodzielne decyzje i realizuje swoje potrzeby a nie innych. Krytyka często wynika też tego, że komuś coś się nie udało, ma lęki, niską samoocenę. Krytyka nigdy nie dotyczy osoby krytykowanej tylko tej co krytykuje bo to jest naprawdę o niej. Nie musi mieć Pani też swojego hobby, które spędza Pani sen z powiek, może mieć Pani rzeczy, które po prostu Pani lubi i w gorszych momentach po nie sięgać. Wspomniała Pani też o tym, że jest Pani po 30stce, myślę, że wiek nie ma tak naprawdę większego znaczenia tylko Pani powinna być dla siebie najważniejsza to co Pani czuje i czego Pani potrzebuje. Zachęcam też Panią do tego żeby robiła sobie Pani krótkie podsumowanie pod koniec dnia i wymieniała dobre rzeczy, które Panią spotkały w ciągu dnia, nawet najdrobniejsze - wzeszło słonce, wypiłam dobrą kawę, poszłam na trening, itd. Zachęcam też do aktywności fizycznej, która pomaga wyregulować emocje, może być to nawet 20 min spacer. Warto zacząć od małych kroków, które wspierają motywację bez oczekiwań i presji:)
Życzę powodzenia:)
Łączę pozdrowienia
Marta Górecka
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Jest wielce prawdopodobne, że Pani myśli wychodzą z Pani dzieciństwa, w którym zainteresowania wymagały natychmiastowego sukcesu i uznania w oczach innych, możliwe, że słyszała Pani komunikaty w stylu "masz słomiany zapał" , możliwe że Pani naturalne chęci związane z rozwojem były hamowane. W dorosłości taka historia może odzywać się automatyczną myślą: „nie mam jednej wybitnej umiejętności, więc nie mam nic”. To poznawcze zawężenie gdy stawia się pytanie tak, jakby człowiek musiał umieć wskazać jedną, stałą specjalność, aby zasługiwać na uznanie. Jednocześnie fakt, że zna się swoje mocne i słabsze strony, wskazuje, że kontakt z własną wartością istnieje. Problem może leżeć raczej w dostępie do niego wtedy, gdy uruchamia się wstyd, obniżony nastrój lub wewnętrzny krytyk. Pytania „w czym jestem najlepsza?” i „jakie mam marzenia?” są bardzo szerokie, a przez to mogą brzmieć jak egzamin z tożsamości. Pustka bywa wówczas reakcją ochronną. Jeśli wcześniej za wybór, zainteresowanie lub niedokończenie czegoś spotykała Cię krytyka, umysł może woleć nie wybierać niczego gdyż wtedy nie ryzykuje, że wybór zostanie oceniony jako niewłaściwy. Tutaj wchodzi teraz kontrolowanie myśli i ich analiza. Warto zadać sobie pytania takie jak w jakiej sytuacji ta myśl powstała, co ją uruchomiło, co ma na nią wpływa, zbadać jej natężenie od 1 do 10 a następnie na spokojnie przeanalizować co ja potwierdza. Proszę też zmienić podejście do tego. Co to znaczy? Obserwować, przyjmować, ale też nie przywiązywać do tego wagi. Ja bym tutaj sugerował kontakt z terapeutą w nurcie CBT, który pomoże Pani uporać się z tym stanem i wydobyć zasoby. Wszystkiego dobrego i spokoju życzę.
Kamila Grobelna
Dzień dobry,
Takie poczucie, że nie ma się jednej rzeczy, w której jest się naprawdę dobrym, może być bardzo obciążające, szczególnie gdy przez lata wraca w formie porównywania się z innymi. Wpływ na to mogły mieć doświadczenia z dzieciństwa, zwłaszcza jeśli zainteresowania były szybko oceniane jako mało ważne albo były zastępowane czymś uznawanym przez rodziców za bardziej wartościowe. Jednocześnie nie oznacza to, że obecne poczucie zagubienia jest wyłącznie konsekwencją wychowania, ponieważ z czasem mogą utrwalać się własne przekonania na temat tego, co warto robić i jakie osiągnięcia świadczą o własnej wartości. W dorosłości można nad tym pracować, między innymi poprzez przyglądanie się temu, czego naprawdę Pani chce, jakie aktywności dają Pani satysfakcję i w czym czuje się Pani kompetentna, zamiast szukać jednej wyjątkowej rzeczy, w której trzeba być najlepszą. W gabinecie można również przyjrzeć się temu, skąd dokładnie bierze się ta myśl i dlaczego w trudniejszych momentach nabiera takiej siły, a następnie stopniowo budować bardziej własne poczucie wartości i kierunku w życiu.
Pozdrawiam, psycholog Kamila Grobelna
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Pani odczucia są zrozumiałe i głęboko umiejscowione w dzieciństwie, gdzie krytyka rodziców skutecznie zablokowała w Pani naturalną ciekawość oraz odwagę do rozwijania własnych pasji. Kiedy w młodości każde zainteresowanie jest podważane lub zbywane słowem „słomiany zapał”, dorosły człowiek uczy się odcinać od swoich pragnień, co dziś objawia się poczuciem pustki i brakiem celu. Dobra wiadomość jest taka, że jako dojrzała osoba nie musi Pani być w niczym „najlepsza”, aby czerpać z życia pełną satysfakcję i radość. Warto dać sobie dzisiaj przyzwolenie na testowanie różnych rzeczy bez presji na sukces, budując własną tożsamość w oparciu o to, co sprawia Pani przyjemność, a nie o wyniki.
Powodzenia.
Bożena Nagórska
Oliwia Grzemba
Witam,
Niestety, ale nabyte w dzieciństwie połączenia w układzie nerwowym nie znikają sobie ot tak.
Jeżeli rodzice ingerowali w kwestię pasji, mogli - może nawet nieświadomie - utrwalić pewne niekorzystne wzorce.
Tutaj można by popracować ze specjalistą - nie musi to być mocno analityczny nurt, ale np. TSR, gdzie zwraca się uwagę na mocne strony i ich rozwój. Warto by też podziałać w kwestiach samooceny.
Pozdrawiam serdecznie,
Oliwia Grzemba,
psycholog
Jagoda Jek
Nie każdy dorosły musi mieć jedną rzecz, którą „potrafi najlepiej”, ani jasno określony zestaw wielkich celów. Sam brak odpowiedzi na takie pytania nie oznacza, że czegoś Ci brakuje.
To, co opisujesz, może mieć związek z tym, jak w dzieciństwie podchodziło się do Twoich zainteresowań. Jeśli kolejne próby były szybko oceniane jako „słomiany zapał” albo odsuwane na rzecz nauki, mogłaś nie mieć zbyt wielu okazji, żeby spokojnie sprawdzać: „co naprawdę mnie interesuje?”, „w czym chcę być dobra?” i rozwijać coś wyłącznie dlatego, że daje mi satysfakcję. To jednak tylko możliwe wyjaśnienie, a nie coś, co można stwierdzić na podstawie samego opisu.
Dzisiaj można zacząć od odwrócenia pytania. Zamiast szukać odpowiedzi „w czym jestem najlepsza?”, spróbuj pytać: „co mnie choć trochę ciekawi?”, „przy czym tracę poczucie czasu?”, „czego chciałabym spróbować, gdybym nie musiała być w tym dobra?”. Następnie wybierz jedną rzecz i daj sobie możliwość bycia początkującą.
Warto też nie czekać na „pasję”. Zainteresowanie często pojawia się dopiero po kilku próbach, kiedy zaczynamy nabierać wprawy. Możesz potraktować to bardziej jak eksperyment niż poszukiwanie swojej życiowej drogi.
Jeżeli natomiast ta myśl „nie jestem w niczym dobra” uruchamia silny wstyd, pustkę albo mocno wpływa na Twoje poczucie własnej wartości, warto porozmawiać o tym z psychologiem. Można wtedy przyjrzeć się temu, skąd bierze się ten sposób oceniania siebie i dlaczego pytania o osiągnięcia czy przyszłość uruchamiają aż tak nieprzyjemne emocje.
~ Jagoda Jek, psycholożka
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Myślę, że warto potraktować tę myśl nie jako pytanie, na które musi Pani natychmiast znaleźć odpowiedź, ale jako ślad pewnego sposobu patrzenia na siebie. Jeżeli przez lata zainteresowania były gaszone komunikatami w rodzaju „to tylko słomiany zapał” albo „są ważniejsze rzeczy”, mogła Pani nauczyć się, że nie warto za bardzo przywiązywać się do własnej ciekawości i próbować różnych rzeczy. W dorosłości może wtedy brakować nie talentów czy możliwości, ale doświadczenia odpowiadania sobie na pytanie: „czego właściwie ja chcę?”
Nie trzeba też odkrywać jednej wielkiej pasji. Czasem łatwiej zacząć od rzeczy, przy których pojawia się choć odrobina zainteresowania, przyjemności albo poczucia sensu i pozwolić sobie sprawdzić je bez obowiązku, że trzeba być w nich dobra. Kiedy wraca myśl „nie jestem w niczym dobra”, może Pani spróbować zamienić ją na bardziej konkretne pytanie: „czego jeszcze nie dałam sobie wystarczająco dużo czasu, żeby się nauczyć?” To zupełnie inna perspektywa. Może zamiast szukać od razu swoich „talentów”, warto przez miesiąc prowadzić mały eksperyment: zapisywać rzeczy, które Panią zaciekawiły, dały satysfakcję albo sprawiły, że czas szybciej minął. Bez oceniania, czy są „wystarczająco poważne”. Jestem ciekawa: gdyby nikt nie oczekiwał od Pani, że będzie Pani w czymś dobra, czego chciałaby Pani spróbować? A także: co w dzieciństwie lubiła Pani robić, zanim pojawiło się pytanie, czy ma to sens i czy warto się na tym skupiać?
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Wika Balcerzak
Dzień dobry, to poczucie pustki i wstydu jest bardzo naturalną reakcją na presję, jakiej jesteśmy poddawane, ale można nad tym pracować.
Pani intuicja dotycząca wpływu dzieciństwa jest niezwykle trafna. Komunikaty, które słyszymy w domu rodzinnym, stają się z czasem naszym wewnętrznym głosem. Łatka „słomianego zapału” jest bardzo krzywdząca. Dla dziecka szybkie zmienianie zainteresowań to po prostu naturalny, zdrowy proces eksplorowania świata. Kiedy otoczenie gasi tę ciekawość, nakazując skupienie się wyłącznie na obowiązkach (nauce), dziecko uczy się, że próbowanie nowych rzeczy i rezygnowanie z nich to błąd, a nie cenna informacja o własnych preferencjach.
Pytanie „co potrafisz robić najlepiej?” to pułapka. Żyjemy w kulturze, która promuje mit jednego, wielkiego powołania. Tymczasem większość z nas ma kilka dobrych umiejętności, małych przyjemności i zainteresowań, które wcale nie muszą być doprowadzone do mistrzostwa, ani tym bardziej spieniężane. Skoro zna Pani swoją wartość i mocne strony, to ma Pani niezwykle solidny fundament, na którym można budować, tylko prawdopodobnie brakuje Pani zgody na to, by być po prostu „wystarczająco dobrą” w różnych, codziennych sprawach.
Zbudowanie nowej relacji ze swoimi pragnieniami wymaga czasu i łagodności dla samej siebie. Jest to jednak coś absolutnie możliwego do zrobienia. Warto rozważyć pracę nad tym ze specjalistką zdrowia psychicznego.
Magdalena Zgraja
Dzień dobry.
To, co Pani opisuje, nie brzmi jak brak wartości czy możliwości. Bardziej jak trudność z zobaczeniem własnych mocnych stron i kierunku, szczególnie wtedy, gdy ma Pani gorszy okres i te myśli stają się bardziej dotkliwe.
Pisze Pani, że mogła liczyć na wsparcie rodziców, ale jednocześnie Pani zainteresowania były podważane albo odkładane na dalszy plan. To mogło dawać niejednoznaczny przekaz: z jednej strony wsparcie, z drugiej sygnał, że to, co Panią ciekawi, nie jest wystarczająco ważne albo warte rozwijania.
Dziś nie jest już Pani zależna od tego, czy ktoś poprze Pani zainteresowania. Może Pani sama sprawdzać, co naprawdę Panią ciekawi i co chce Pani rozwijać.
Nie trzeba też od razu znaleźć jednej rzeczy, w której jest się „najlepszym”, ani wielkiego celu na życie. Czasem lepiej zacząć od prostszego pytania: co mnie naprawdę interesuje i czego chciałabym spróbować, gdybym nie musiała nikomu tego uzasadniać?
Warto też zwrócić uwagę, że te myśli wracają mocniej w gorszych momentach. To może być sygnał, że wtedy patrzy Pani na siebie znacznie surowiej niż na co dzień.
Pozdrawiam
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. Może mieć to związek z wieloletnim podważaniem Pani zainteresowań i przekazem, że inne rzeczy są „ważniejsze”. Z czasem taki sposób oceniania może zostać uwewnętrzniony i pojawiać się dziś jako myśl: „nie jestem w niczym dobra”.
Warto zacząć nie od szukania jednej wielkiej pasji czy celu ale od małych pytań: co sprawia mi przyjemność, co mnie ciekawi, przy czym tracę poczucie czasu, czego chciałabym spróbować bez oceniania, czy jestem w tym dobra. Pomocna może być również praca psychologiczna nad oddzieleniem własnej oceny siebie od ocen, które otrzymywała Pani w przeszłości.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Martyna Kryślak
To, co opisujesz, nie musi oznaczać, że nie jesteś w niczym dobra. Być może przez lata nauczyłaś się bardziej myśleć o tym, co „powinnaś” robić, niż o tym, co naprawdę Cię interesuje. Jeśli w dzieciństwie zainteresowania były podważane albo szybko zastępowane nauką, mogłaś zacząć traktować pasję jako coś, co ma sens dopiero wtedy, gdy jesteś w tym dobra.
Dlatego spróbowałabym zamienić pytanie „w czym jestem najlepsza?” na: „co mnie ciekawi, co daje mi przyjemność i czego chciałabym spróbować?” Nie musisz od razu znaleźć jednej wielkiej pasji czy celu życia.
Możesz wybrać jedną rzecz, która Cię choć trochę interesuje, i przez kilka tygodni po prostu ją testować, bez oczekiwania, że od razu będziesz dobra. Samo odkrycie „to jednak nie dla mnie” również jest wartościową informacją.
I przede wszystkim po 30. roku życia absolutnie nie jest za późno na poznawanie siebie. Nie każdy musi mieć jedną wyjątkową umiejętność czy jasno określone marzenie.
Jeśli myśl „nie jestem w niczym dobra” wraca od lat i mocno wpływa na Twoje samopoczucie, warto omówić ją z psychologiem. Możliwe, że ważniejsze od szukania talentu będzie przyjrzenie się temu, skąd wzięło się przekonanie, że musisz być w czymś dobra, żeby czuć swoją wartość.

Zobacz podobne
Jestem 30 latkiem i zawodowo zajmuje się jazdą od 8 lat.
Od roku mam lęki związane z pracą kierowcy.
Odnoszę wrażenie, że zjadę ze swojego pasa, wjadę w głęboki rów i będę mieć kłopoty z tym związane. Dodatkowo mam lęk przed jazdą po wysokich mostach, wiaduktach.
Niezależnie czy jadę dużym samochodem ciężarowym, czy osobówką. Od 6 lat leczę się psychiatrycznie na nerwicę lękową. Zaczęło się od napadów paniki, polegały one np. na tym, że coś mi „odbije” i wyskoczę przez okno, mieszkając na 3 piętrze. Obecnie biorę leki, czuje ulgę w objawach, ale nie jest to całkowite wyciszenie symptomów i nadal utrudniają mi codzienne funkcjonowanie. Jestem zagubiony, co mógłbym z tym zrobić. Chciałbym jeździć zawodowo nadal, ale z obecnym stanem zdrowia jest to bardziej męczące niż przyjemne.
Dzień dobry, Jestem studentką pierwszego roku medycyny, mam 19 lat i ADHD (zdiagnozowane od niedawna). Jestem też kinestetykiem i w dużo mniejszym stopniu wzrokowcem.
1. Czy uczelnie medyczne mają jakieś dostosowania dla takich ludzi jak ja? Jak tak, to jakie konkretnie i w czym mogą mi one pomóc, patrząc na to, jak działa ADHD?
2. Jak powinnam się uczyć teorii (której ze względu na specyfikę studiów jest niesamowicie dużo) biorąc pod uwagę moje zaburzenie i styl nauki?
3. Jak powinnam planować naukę? I jak przygotowywać się do egzaminów?
4. Co robić, aby moje predyspozycje niepasujące do typowego akademickiego środowiska nie zaburzały mojej samooceny i motywacji do pracy?
5. Jak radzić sobie z ludźmi, którzy po zdaniu dobrze paru egzaminów na krzyż uważają, że są już profesorami? Czuję, że każda normalna rozmowa, którą zaczynam przeradza się w rywalizację - np. mówię "Masakra, uczyłam się tego mega długo, a i tak niewiele pamiętam" —> odpowiedź: " a ja to się zaczęłam uczyć dzisiaj i wszystko pamiętam hahah" (widać, że to nie było dzisiaj, ta osoba ma tabun notatek i pamięta najmniejsze szczegóły) Mogłabym ich olać, ale problemem jest to, że automatycznie się wtedy denerwuję i zniechęcam, a wtedy uczy mi się dużo gorzej (i to jest DUŻO większe nasilenie niż u neurotypowej osoby, bo znacznie utrudnia mi, a czasem nawet uniemożliwia wejście w hiperfokus).
6. Jeżeli to nie jest odpowiednie miejsce do zadawania części tych pytań- gdzie je zadać?
7. Jak określić, że leki (Medikinet 15mg brane na 2 razy- 5 mg rano i 10 mg po południu) działają już w pełni dobrze?
Widzę dużą poprawę, ale wciąż jestem pełna energii, zapominam, co przed chwilą chciałam zrobić, nie koncentruję się wciąż tak mocno, jakbym chciała. Chociaż jest lepiej odnośnie do tego, co było. Otoczenie tzn. rodzina też widzi ogromną poprawę mojego zachowania.
8. Czy są może jakieś zabierające mało czasu hobby, które pomagają osobom z ADHD docenić siebie, uspokoić silne emocje, które takowe osoby odczuwają i wyciszyć się? Może też zdobyć uznanie ze strony otoczenia i rówieśników?
Dziękuję z góry za odpowiedź na moją niemałą (hah) liczbę pytań. Zależy mi mocno na medycynie, bo pasjonują mnie nauki z zakresu neurologii, neurochirurgii, psychiatrii i endokrynologii i obszar badań, który się nazywa psychoneuroendokrynologia. Niezbyt widzę siebie gdziekolwiek indziej.

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?
Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.
