
Problemy z relacjami i brak uczuciowego przywiązania - czy to narcyzm?
Anonimowo
Patrycja Kwietniewska
To, czego Pan doświadcza, prawdopodobnie wymaga szerszego spojrzenia podczas spotkania z psychologiem lub psychoterapeutą. Wspomina Pan o potrzebie tworzenia bliskich relacji, co stanowi dobry prognostyk i może pomóc w osiągnięciu zamierzonego celu.
Spotkanie ze specjalistą może pomóc odnaleźć dotychczasowe strategie, które choć w pewnym stopniu pozwalały Panu budować i utrzymywać satysfakcjonujące relacje. Docelowo może również umożliwić rozpoznanie i nazwanie całego wachlarza zasobów – cech oraz umiejętności, które już Pan posiada i które mogą wspierać Pana w budowaniu relacji z innymi. Tego rodzaju spotkania mogą także stanowić okazję do rozwijania nowych umiejętności i narzędzi pomocnych w nawiązywaniu, utrzymywaniu oraz pogłębianiu relacji z innymi ludźmi.
W trakcie takich spotkań będzie Pan mógł także poszukać odpowiedzi na pytanie, z czego wynikają opisywane trudności. Być może są one związane z wcześniejszymi doświadczeniami i ukształtowanym stylem przywiązania, który wpływa na sposób wchodzenia w relacje i ich tworzenia. Możliwe również, że mają związek z występowaniem objawów takich zaburzeń jak spektrum autyzmu lub zaburzeń osobowości, w przebiegu których często obserwuje się istotne trudności w funkcjonowaniu społecznym.
Niezależnie od tego, czy dalsza praca będzie koncentrowała się na osiągnięciu konkretnego celu terapeutycznego, czy też na pogłębieniu diagnostyki i lepszym zrozumieniu źródeł trudności, warto wykorzystać obecną motywację do zmiany i podjąć kolejny krok w postaci konsultacji psychologicznej lub rozpoczęcia psychoterapii. Może on okazać się początkiem procesu prowadzącego do większej satysfakcji z relacji oraz lepszego rozumienia siebie i swoich potrzeb.
Życzę Panu wszystkiego dobrego i trzymam kciuki za pozostanie na ścieżce prowadzącej ku oczekiwanej zmianie.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
To, co uważa Pan za chłodną kalkulację, w rzeczywistości najczęściej okazuje się lękowym mechanizmem obronnym oraz przejawem tak zwanej traumy przywiązania lub specyficznego rysu osobowości, gdzie odcięcie od uczuć, empatii i bliskości chroni Pana przed zranieniem lub odrzuceniem. Blokada emocjonalna sprawia, że umysł, nie potrafiąc wygenerować bezpiecznego przywiązania, zaczyna operować na poziomie logicznych zysków i strat, a lęk przed odejściem „ogarniętej” osoby i poczucie, że sam Pan sobie nie poradzi, to objaw zależności, a nie braku potrzeb. Z kolei silna potrzeba atencji i bycia zauważonym przez innych bez konieczności wychodzenia z inicjatywą to jasny sygnał, że pod tą pragmatyczną maską kryje się niezaspokojona tęsknota za autentycznym kontaktem i byciem ważnym dla kogoś. Samodzielne przełamanie tego „kontraktowego” sposobu myślenia i odblokowanie stłumionych emocji bywa trudne, dlatego najlepszą drogą do zbudowania upragnionego przywiązania i poczucia bezpieczeństwa jest podjęcie psychoterapii, na przykład w nurcie poznawczo-behawioralnym lub psychodynamicznym, która pomoże Panu dotrzeć do źródła tej blokady i bezpiecznie otworzyć się na ludzi.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska
Magdalena Ratajczyk
Dzień dobry,
Brzmi jakby jedną z trudności było zbudowanie bezpieczeństwa w relacji. To bezpiczeństwo widzi Pan w wymianie dóbr i w użytecności, natomiast trudno je poczuć w emocjach i mniej mierzalnych aspektach. Jednak kiedy osoba znika z Pana życia czuje Pan coś, a konkrenie pisze Pan o żalu, strachu. Brak poczucia bezpieczeństwa kiedy ktoś znika często wiąże się z naszymi wczesnymi, dziecięcymi doświadczeniami. Czy miał Pan w swoim życiu doświadczenie bezpiecznej, opartej na emocjach relacji, np. z rodzicami, dziadkami, inną dorosłą osobą?
Warto zacząć od wizyty u psychologa diagnosty, który pomoże Panu zdecydować co dalej. Być może będzie to droga uczenia się dostępu do własnych emocji, sprawdzania czym jest bezpieczeństwo i praca nad umiejętnością wchodzenia w relacje. Jednak bez dokładnych informacji jest to tylko przypuszczenie.
Życzę dużo sukcesów na drodze poznawania siebie.
Pozdrawiam
Jagoda Jek
Czytając Twój wpis, zwróciłam uwagę na to, jak dużo refleksji poświęcasz swoim relacjom i jak wyraźnie dostrzegasz trudności w odczuwaniu przywiązania, bliskości czy emocjonalnego związania z innymi ludźmi. Jednocześnie opisujesz poczucie wyobcowania oraz potrzebę bycia zauważonym i ważnym dla innych osób, co wydaje się być dla Ciebie bardzo obciążające.
Warto zachować ostrożność w przypisywaniu sobie konkretnych etykiet czy diagnoz. Na podstawie opisu na forum nie da się ocenić, z czego wynikają opisywane przez Ciebie trudności ani czy są związane z określonymi cechami osobowości. Wymagałoby to szerszego poznania Twojej historii i sposobu funkcjonowania.
Jeżeli te trudności wpływają na jakość Twojego życia i relacji, warto rozważyć konsultację z psycholożką lub psychologiem. Taka rozmowa może pomóc lepiej zrozumieć własny sposób budowania więzi, potrzeby emocjonalne oraz mechanizmy, które stoją za przeżywanymi przez Ciebie doświadczeniami.
Dominika Krawczyk
To, co Pan opisuje, nie brzmi jak „brak uczuć” czy narcyzm, tylko raczej jak trudność w tworzeniu emocjonalnej bliskości i przywiązania. Istotne jest również to, że zauważa Pan w tym problem i odczuwa z tego powodu dyskomfort - to zwykle nie pasuje do zaburzeń narcystycznych.
Relacje oparte głównie na „użyteczności” mogą być sposobem radzenia sobie, gdy trudno jest zaufać, poczuć emocjonalne przywiązanie lub bezpieczeństwo w kontakcie z innymi. Jednocześnie obecny lęk przed utratą osób wskazuje, że relacje są dla Pana ważne, tylko trudno je przeżywać w bardziej emocjonalny sposób.
W takiej sytuacji pomocna może być konsultacja psychologiczna lub psychoterapia, aby lepiej zrozumieć te mechanizmy i stopniowo budować bardziej satysfakcjonujące relacje.
Piotr Ziomber
Dzień dobry
To, co opisujesz, jest złożone i wyraźnie Cię męczy, bo z jednej strony pragniesz głębszych więzi, a z drugiej nie czujesz ich wewnętrznie, tylko postrzegasz relacje w kategoriach wymiany i użyteczności.
Brzmi to bardziej jak trudność w przeżywaniu i odczuwaniu bliskości emocjonalnej niż zwykła introwersja. Introwertycy mogą tworzyć głębokie więzi, choć potrzebują mniej stymulacji społecznej. Twój opis nasuwa kilka możliwych kierunków (to nie są diagnozy, tylko hipotezy, które warto skonsultować z psychologiem):
1. Styl przywiązania lękowo-unikający lub unikający często wynika z wczesnych doświadczeń, w których bliskość była nieprzewidywalna lub karząca. Wtedy człowiek „uczy się” traktować innych jako źródło zasobów, a nie emocji, bo emocje są zbyt bolesne. Strach przed odejściem i brak odczuwania empatii mogą tu pasować.
2. Cechy narcystyczne nie muszą to oznaczać narcyzmu zaburzonego, ale pewien rys osobowości, w którym relacje opierają się na użyteczności, a odejście kogoś wywołuje nie tęsknotę, tylko żal z powodu straty funkcji. Jednak narcyzm często idzie w parze z głębokim poczuciem pustki i brakiem autentycznej więzi. Warto badać, czy nie kryje się pod tym lęk przed odrzuceniem lub niskie poczucie własnej wartości.
3. Spektrum psychopatii lub zaburzeń osobowości z grupy B/Z rzadziej, ale brak empatii, traktowanie ludzi przedmiotowo, brak przywiązania, przy zachowanej zdolności do współpracy to cechy, które mogą sugerować np. osobowość schizoidalną (nie chodzi o schizofrenię; schizoid to osoba, która nie odczuwa potrzeby bliskości, często czuje się wyobcowana, nie rozumie emocji innych). U Ciebie jednak pojawia się pragnienie bycia zainteresowanym i zaczepianym, a to ważne, bo schizoid zazwyczaj nie odczuwa takiego braku.
4. Konsekwencja wcześniejszego zranienia lub zaniedbania emocjonalnego występują, jeśli w dzieciństwie nie nauczyłeś się rozpoznawać własnych uczuć do innych, w dorosłości możesz nie mieć dostępu do nich. Strach, że sobie nie poradzisz bez „ogarniętej” osoby, wskazuje na niską samoocenę kompetencji, a nie tylko na wyrachowanie.
Zalecam podjąć psychoterapię, najlepiej nurt psychodynamiczny lub schematów. Pomoże zbadać, skąd wzięło się to „barterowe” postrzeganie relacji i dlaczego emocje przywiązania są dla Ciebie niedostępne.
Obserwuj swoje ciało gdy ktoś jest dla Ciebie miły lub odchodzi, czy czujesz coś fizycznie (ściśnięcie w klatce piersiowej, pustkę)? Albo absolutnie nic? To ważna wskazówka.
- Eksperymentuj małymi krokami i spróbuj w bezpiecznej relacji (np. z terapeutą) zrobić coś, co nie przynosi Ci żadnej „użytecznej” korzyści, tylko dlatego, że druga osoba tego chce. Zobacz, co się wtedy dzieje.
Nie jesteś „zły” ani „pusty” ale masz specyficzny sposób funkcjonowania, który kiedyś mógł Cię chronić, a teraz ogranicza. To, że tęsknisz za atencją i więzią, jest mostem do zmiany. Warto się temu przyjrzeć z profesjonalistą.
Marcin Brodowski
Dzień dobry,
Dziękuję za tak szczerą i otwartą wiadomość. To, co Pan opisuje, brzmi jak coś, co od dłuższego czasu budzi w Panu poczucie niezrozumienia. Widzę też, że nie chodzi tylko o trudności w relacjach, ale również o autentyczne pragnienie, aby doświadczać bliskości z innymi. Sam fakt, że dostrzega Pan ten problem i zastanawia się nad nim, świadczy o dużej samoświadomości.
Zwróciłem uwagę na fragment dotyczący obawy, że bez niektórych osób sobie Pan nie poradzi. Warto przyjrzeć się temu, co dokładnie dzieje się w takich sytuacjach i czego najbardziej się Pan obawia i jakie są możliwości dokonania zmian w tym zakresie.
Na ten moment zachęcałbym Pana przede wszystkim do obserwowania siebie bez oceniania. Pomocne może być zadawanie sobie pytań: co czuję, kiedy ktoś się do mnie zbliża? Co czuję, gdy ktoś się oddala? Jakie myśli pojawiają się, gdy ktoś okazuje mi zainteresowanie? W jakich sytuacjach było tego nieco więcej, a w jakich mniej. Jak by Pan chciał aby relacje z innymi wyglądały?
Myślę też, że dobrym krokiem byłaby rozmowa z kimś zaufanym lub specjalistą. Czasami spojrzenie na własne relacje z drugiej perspektywy pozwala dostrzec rzeczy, które na co dzień pozostają niewidoczne.
Pozdrawiam serdecznie,
Marcin Brodowski

Zobacz podobne
Często czuję, że dopada mnie jakaś dziwna pustka i nuda, z którą nie umiem sobie poradzić. Wydaje mi się, że to może mieć związek z zaburzeniem osobowości schizoidalnej, bo relacje z ludźmi mnie męczą, a nowe zajęcia szybko przestają mnie interesować. Mam wrażenie, jakbym była zawieszona w próżni – bez celu, bez sensu, a przez to trudno mi znaleźć w sobie motywację, żeby cokolwiek zmienić. Czy są jakieś sposoby albo terapie, które mogłyby pomóc mi lepiej odnaleźć się w codziennym życiu? Jak w ogóle zacząć coś robić, kiedy nic nie wydaje się warte wysiłku?
Myślę też, czy praca nad jakimiś zainteresowaniami albo pasjami mogłaby coś zmienić, ale nawet nie wiem, od czego zacząć.
Macie jakieś wskazówki, jak wyjść z tego stanu i zacząć budować bardziej sensowne życie?

