Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problemy z relacjami i brak uczuciowego przywiązania - czy to narcyzm?

Witam. Mam problem w relacjach z ludźmi. Jestem introwertykiem, ale mam wrażenie że problem nie wynika tylko z tego. Autentycznie nie jestem w stanie się z nikim związać więzią przyjacielską czy też partnerską. Bardziej kieruję się użytecznością danej osoby i korzyściami jakie niesie wprowadzenie jej do swojego życia. Relacje przyjacielską i partnerską traktuję bardziej jako wymianę barterową. Nie potrafię w sobie obudzić jakichkolwiek uczuć względem takiej osoby (empatii, współczucia, przywiązania). Bardziej czuję żal do takiej osoby jeśli ta odejdzie z mojego grona znajomych, ponieważ tracę jakieś dodatkowe cechy użyteczne tejże osoby. Też jak wychodzę do ludzi, to faktycznie nie mam poczucia kontaktu z ludźmi. W pracy jest okej, zawsze się pogada czy coś, ale nie umiem tak o łapać kontaktu z kimś i rozmawiać długo na jakiś temat. Czuję się wyobcowany trochę i brakuje mi takiej atencji żeby ktoś mną się zainteresował i sam mnie zaczepił. Nie wiem czy to jakiś narcyzm czy coś takiego. Jeszcze jedno, czuję wieczny strach że jak dana osoba odejdzie to sobie nie poradzę bo ona jest ogarnięta w sferach w których ja się gubię i jestem totalnie zielony. Tak jakby zależało mi faktycznie tylko na użyteczności. Strasznie utrudnia mi to życie bo chciałbym poczuć jakieś przywiązanie do kogoś a nie tylko "kontrakt z wymianą barterową"
Patrycja Kwietniewska

Patrycja Kwietniewska

To, czego Pan doświadcza, prawdopodobnie wymaga szerszego spojrzenia podczas spotkania z psychologiem lub psychoterapeutą. Wspomina Pan o potrzebie tworzenia bliskich relacji, co stanowi dobry prognostyk i może pomóc w osiągnięciu zamierzonego celu.

Spotkanie ze specjalistą może pomóc odnaleźć dotychczasowe strategie, które choć w pewnym stopniu pozwalały Panu budować i utrzymywać satysfakcjonujące relacje. Docelowo może również umożliwić rozpoznanie i nazwanie całego wachlarza zasobów – cech oraz umiejętności, które już Pan posiada i które mogą wspierać Pana w budowaniu relacji z innymi. Tego rodzaju spotkania mogą także stanowić okazję do rozwijania nowych umiejętności i narzędzi pomocnych w nawiązywaniu, utrzymywaniu oraz pogłębianiu relacji z innymi ludźmi.

W trakcie takich spotkań będzie Pan mógł także poszukać odpowiedzi na pytanie, z czego wynikają opisywane trudności. Być może są one związane z wcześniejszymi doświadczeniami i ukształtowanym stylem przywiązania, który wpływa na sposób wchodzenia w relacje i ich tworzenia. Możliwe również, że mają związek z występowaniem objawów takich zaburzeń jak spektrum autyzmu lub zaburzeń osobowości, w przebiegu których często obserwuje się istotne trudności w funkcjonowaniu społecznym.

Niezależnie od tego, czy dalsza praca będzie koncentrowała się na osiągnięciu konkretnego celu terapeutycznego, czy też na pogłębieniu diagnostyki i lepszym zrozumieniu źródeł trudności, warto wykorzystać obecną motywację do zmiany i podjąć kolejny krok w postaci konsultacji psychologicznej lub rozpoczęcia psychoterapii. Może on okazać się początkiem procesu prowadzącego do większej satysfakcji z relacji oraz lepszego rozumienia siebie i swoich potrzeb. 

Życzę Panu wszystkiego dobrego i trzymam kciuki za pozostanie na ścieżce prowadzącej ku oczekiwanej zmianie.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

To, co uważa Pan za chłodną kalkulację, w rzeczywistości najczęściej okazuje się lękowym mechanizmem obronnym oraz przejawem tak zwanej traumy przywiązania lub specyficznego rysu osobowości, gdzie odcięcie od uczuć, empatii i bliskości chroni Pana przed zranieniem lub odrzuceniem. Blokada emocjonalna sprawia, że umysł, nie potrafiąc wygenerować bezpiecznego przywiązania, zaczyna operować na poziomie logicznych zysków i strat, a lęk przed odejściem „ogarniętej” osoby i poczucie, że sam Pan sobie nie poradzi, to objaw zależności, a nie braku potrzeb. Z kolei silna potrzeba atencji i bycia zauważonym przez innych bez konieczności wychodzenia z inicjatywą to jasny sygnał, że pod tą pragmatyczną maską kryje się niezaspokojona tęsknota za autentycznym kontaktem i byciem ważnym dla kogoś. Samodzielne przełamanie tego „kontraktowego” sposobu myślenia i odblokowanie stłumionych emocji bywa trudne, dlatego najlepszą drogą do zbudowania upragnionego przywiązania i poczucia bezpieczeństwa jest podjęcie psychoterapii, na przykład w nurcie poznawczo-behawioralnym lub psychodynamicznym, która pomoże Panu dotrzeć do źródła tej blokady i bezpiecznie otworzyć się na ludzi.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Magdalena Ratajczyk

Magdalena Ratajczyk

Dzień dobry,

Brzmi jakby jedną z trudności było zbudowanie bezpieczeństwa w relacji. To bezpiczeństwo widzi Pan w wymianie dóbr i w użytecności, natomiast trudno je poczuć w emocjach i mniej mierzalnych aspektach. Jednak kiedy osoba znika z Pana życia czuje Pan coś, a konkrenie pisze Pan o żalu, strachu. Brak poczucia bezpieczeństwa kiedy ktoś znika często wiąże się z naszymi wczesnymi, dziecięcymi doświadczeniami. Czy miał Pan w swoim życiu doświadczenie bezpiecznej, opartej na emocjach relacji, np. z rodzicami, dziadkami, inną dorosłą osobą? 

Warto zacząć od wizyty u psychologa diagnosty, który pomoże Panu zdecydować co dalej. Być może będzie to droga uczenia się dostępu do własnych emocji, sprawdzania czym jest bezpieczeństwo i praca nad umiejętnością wchodzenia w relacje. Jednak bez dokładnych informacji jest to tylko przypuszczenie. 

Życzę dużo sukcesów na drodze poznawania siebie. 

Pozdrawiam 

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Czytając Twój wpis, zwróciłam uwagę na to, jak dużo refleksji poświęcasz swoim relacjom i jak wyraźnie dostrzegasz trudności w odczuwaniu przywiązania, bliskości czy emocjonalnego związania z innymi ludźmi. Jednocześnie opisujesz poczucie wyobcowania oraz potrzebę bycia zauważonym i ważnym dla innych osób, co wydaje się być dla Ciebie bardzo obciążające.

Warto zachować ostrożność w przypisywaniu sobie konkretnych etykiet czy diagnoz. Na podstawie opisu na forum nie da się ocenić, z czego wynikają opisywane przez Ciebie trudności ani czy są związane z określonymi cechami osobowości. Wymagałoby to szerszego poznania Twojej historii i sposobu funkcjonowania.

Jeżeli te trudności wpływają na jakość Twojego życia i relacji, warto rozważyć konsultację z psycholożką lub psychologiem. Taka rozmowa może pomóc lepiej zrozumieć własny sposób budowania więzi, potrzeby emocjonalne oraz mechanizmy, które stoją za przeżywanymi przez Ciebie doświadczeniami.

Dominika Krawczyk-Zakrzewska

Dominika Krawczyk-Zakrzewska

To, co Pan opisuje, nie brzmi jak „brak uczuć” czy narcyzm, tylko raczej jak trudność w tworzeniu emocjonalnej bliskości i przywiązania. Istotne jest również to, że zauważa Pan w tym problem i odczuwa z tego powodu dyskomfort - to zwykle nie pasuje do zaburzeń narcystycznych.

Relacje oparte głównie na „użyteczności” mogą być sposobem radzenia sobie, gdy trudno jest zaufać, poczuć emocjonalne przywiązanie lub bezpieczeństwo w kontakcie z innymi. Jednocześnie obecny lęk przed utratą osób wskazuje, że relacje są dla Pana ważne, tylko trudno je przeżywać w bardziej emocjonalny sposób.

W takiej sytuacji pomocna może być konsultacja psychologiczna lub psychoterapia, aby lepiej zrozumieć te mechanizmy i stopniowo budować bardziej satysfakcjonujące relacje.

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

  To, co opisujesz, jest złożone i wyraźnie Cię męczy, bo z jednej strony pragniesz głębszych więzi, a z drugiej nie czujesz ich wewnętrznie, tylko postrzegasz relacje w kategoriach wymiany i użyteczności.

Brzmi to bardziej jak trudność w przeżywaniu i odczuwaniu bliskości emocjonalnej niż zwykła introwersja. Introwertycy mogą tworzyć głębokie więzi, choć potrzebują mniej stymulacji społecznej. Twój opis nasuwa kilka możliwych kierunków (to nie są diagnozy, tylko hipotezy, które warto skonsultować z psychologiem):

1. Styl przywiązania lękowo-unikający lub unikający często wynika z wczesnych doświadczeń, w których bliskość była nieprzewidywalna lub karząca. Wtedy człowiek „uczy się” traktować innych jako źródło zasobów, a nie emocji, bo emocje są zbyt bolesne. Strach przed odejściem  i brak odczuwania empatii mogą tu pasować.

2. Cechy narcystyczne nie muszą to oznaczać narcyzmu zaburzonego, ale pewien rys osobowości, w którym relacje opierają się na użyteczności, a odejście kogoś wywołuje nie tęsknotę, tylko żal z powodu straty funkcji. Jednak narcyzm często idzie w parze z głębokim poczuciem pustki i brakiem autentycznej więzi. Warto badać, czy nie kryje się pod tym lęk przed odrzuceniem lub niskie poczucie własnej wartości.

3. Spektrum psychopatii lub zaburzeń osobowości z grupy B/Z rzadziej, ale brak empatii, traktowanie ludzi przedmiotowo, brak przywiązania, przy zachowanej zdolności do współpracy  to cechy, które mogą sugerować np. osobowość schizoidalną (nie chodzi o schizofrenię; schizoid to osoba, która nie odczuwa potrzeby bliskości, często czuje się wyobcowana, nie rozumie emocji innych). U Ciebie jednak pojawia się pragnienie bycia zainteresowanym i zaczepianym, a to ważne, bo schizoid zazwyczaj nie odczuwa takiego braku.

4. Konsekwencja wcześniejszego zranienia lub zaniedbania emocjonalnego występują, jeśli w dzieciństwie nie nauczyłeś się rozpoznawać własnych uczuć do innych, w dorosłości możesz nie mieć dostępu do nich. Strach, że sobie nie poradzisz bez „ogarniętej” osoby, wskazuje na niską samoocenę kompetencji, a nie tylko na wyrachowanie.
  Zalecam podjąć psychoterapię, najlepiej nurt psychodynamiczny lub schematów. Pomoże zbadać, skąd wzięło się to „barterowe” postrzeganie relacji i dlaczego emocje przywiązania są dla Ciebie niedostępne.
Obserwuj swoje ciało gdy ktoś jest dla Ciebie miły lub odchodzi, czy czujesz coś fizycznie (ściśnięcie w klatce piersiowej, pustkę)? Albo absolutnie nic? To ważna wskazówka.
- Eksperymentuj małymi krokami i spróbuj w bezpiecznej relacji (np. z terapeutą) zrobić coś, co nie przynosi Ci żadnej „użytecznej” korzyści, tylko dlatego, że druga osoba tego chce. Zobacz, co się wtedy dzieje.

Nie jesteś „zły” ani „pusty” ale masz specyficzny sposób funkcjonowania, który kiedyś mógł Cię chronić, a teraz ogranicza. To, że tęsknisz za atencją i więzią, jest mostem do zmiany. Warto się temu przyjrzeć z profesjonalistą.

Marcin Brodowski

Marcin Brodowski

Dzień dobry,

 

Dziękuję za tak szczerą i otwartą wiadomość. To, co Pan opisuje, brzmi jak coś, co od dłuższego czasu budzi w Panu poczucie niezrozumienia. Widzę też, że nie chodzi tylko o trudności w relacjach, ale również o autentyczne pragnienie, aby doświadczać bliskości z innymi. Sam fakt, że dostrzega Pan ten problem i zastanawia się nad nim, świadczy o dużej samoświadomości.

 

Zwróciłem uwagę na fragment dotyczący obawy, że bez niektórych osób sobie Pan nie poradzi. Warto przyjrzeć się temu, co dokładnie dzieje się w takich sytuacjach i czego najbardziej się Pan obawia i jakie są możliwości dokonania zmian w tym zakresie.

 

Na ten moment zachęcałbym Pana przede wszystkim do obserwowania siebie bez oceniania. Pomocne może być zadawanie sobie pytań: co czuję, kiedy ktoś się do mnie zbliża? Co czuję, gdy ktoś się oddala? Jakie myśli pojawiają się, gdy ktoś okazuje mi zainteresowanie? W jakich sytuacjach było tego nieco więcej, a w jakich mniej. Jak by Pan chciał aby relacje z innymi wyglądały?

 

Myślę też, że dobrym krokiem byłaby rozmowa z kimś zaufanym lub specjalistą. Czasami spojrzenie na własne relacje z drugiej perspektywy pozwala dostrzec rzeczy, które na co dzień pozostają niewidoczne. 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Marcin Brodowski

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Myślę, że najważniejsze jest to, że zauważasz ten problem i chciałbyś go zrozumieć, a nie go usprawiedliwiać. To, co opisujesz, nie musi oznaczać narcyzmu. Bardziej wskazuje na trudność w tworzeniu bliskich więzi i odczuwaniu emocjonalnego przywiązania.


Warto przyjrzeć się temu podczas konsultacji z psychologiem. Taka rozmowa może pomóc zrozumieć, skąd bierze się ten sposób przeżywania relacji i dlaczego bliskość jest dla Ciebie tak trudna. To nie jest coś, z czym trzeba zostać na zawsze – nad takimi trudnościami można skutecznie pracować.

Zobacz podobne

Jak znaleźć szpital psychiatryczny z lekarzami dbającymi o pacjenta i terapią niefarmakologiczną?

Znajduje się obecnie w szpitalu psychiatrycznym "Zdroje" w Szczecinie. Warunki tutaj to patologia, jestem tu miesiąc i kompletnie nie ufam lekarzom. Czuję się pozostawiony całkiem sobie bez chęci z ich strony, aby mi pomóc. Zastanawiam się jaki szpital psychiatryczny w Polsce posiada lekarzy, którym zależy na pacjencie i posiada poza farmakoterapia też zwykła terapię. Mam zaburzenia osobowości, depresję i myśli samobójcze z próbą, która odbyła się na terenie szpitala.

Trudności w rodzinie - agresywna, zamknięta żona, co odbija się na dzieciach. Byliśmy na terapii, jednak to nie pomaga - proszę o pomoc
Witam. Mam z żoną dwójkę małych dzieci w wieku 3 i 6 lat. Moja żona bardzo nienawidzi mojej rodziny, żywi do niej urazy z przeszłości, które wg mnie są wyolbrzymione i już nieaktualne. Dochodzi do częstych kłótni nawet na oczach dzieci. Skutkuje to również przemocą fizyczną na mnie oraz nastawianiem dzieci przeciwko mnie. Doszło też raz do przemocy fizycznej na mnie na oczach dziecka. Wszystko potrafi obrócić przeciwko mnie i wytłumaczyć się ze swoich zachowań zasłaniając się dobrem rodziny. Nawet jeśli wrócę później z pracy to widzi w tym jakiś podstęp (np. że ją zdradzam lub że w ogóle nie byłem w pracy). Byliśmy na terapii już u kilku psychologów, jednak żaden nie potrafił nam pomóc. Żona potrafi nawet w ich obecności kłócić się ze mną i mi ubliżać. Wyczuwam w niej nienawiść do mojej osoby. Żona nie potrafi żyć teraźniejszością, tylko wiecznie rozpamiętuje przeszłość. Ogranicza mi kontakty z dziećmi, zabrania mi nawet wyjazdów z dziećmi do moich rodziców, straszy rozwodem. Często jest bardzo agresywna. Szukam pomocy w internecie i podejrzewam, że żona może mieć osobowość narcystyczną a ja nie wiem, jak jej pomóc oraz jak uchronić dzieci przed nastawianiem przeciwko mnie. Raz nawet nie wpuściła mnie do mieszkania i zamknęła drzwi na klucz. Starsza córka wyczuwa złe emocje u matki i często wybucha płaczem. Myślę, że już się na niej to odbija. W odpowiedzi od psychologów dostałem radę, żeby zająć się przede wszystkim sobą, swoim zdrowiem psychicznym, ale ciężko jest z tym żyć jeśli widzę, że żona nie przyjmuje do wiadomości, że sama powinna zmienić też swoje nastawienie. We wszystkim co robię podejrzewa spisek ze strony mojej rodziny. Chciałem, żeby jakiś psycholog zrobił nam diagnozę i na tej podstawie podjął jakąś odpowiednią terapię zarówno mi, jak i jej ale żona nie chce i uważa, że z nią jest wszystko ok, że to ja mam problem i moja " rodzina pochodzenia" jak to ona określa. Lub czy może szukać pomocy w jakichś ośrodkach pomocy rodzinie tylko wiem, że jeśli gdziekolwiek to zgłoszę, to wprawi ją w jeszcze większą wściekłość.
Witam, mam problem z samookaleczeniem od ok. 10 lat.
Witam, mam problem z samookaleczeniem od ok. 10 lat. W swojej historii miałam dużo psychiatrów i psychoterapeutów. Nadal do nich uczęszczam. Przez te lata wykorzystałam wszystkie alternatywy i nadal nic nie pomaga. Wiele razy podejmowałam ten temat, kontrakty coś dają, ale tylko na krótki okres (maksymalnie 2 miesiące). Chciałabym się dowiedzieć czy jest jeszcze dla mnie jakaś nadzieja. Od 10 lat się leczę i nie widać progresu w mojej chorobie i zaburzeniach. Próbny samobójcze też wystąpiły i jestem już tym wszystkim bardzo zmęczona i obawiam się, że nie ma już dla mnie pomocy. Mam wrażenie, że przez ten cały czas moje pieniądze poszły w błoto, bo leczenie nic nie daje.
Trudności w związkach, labilne uczucia, jednocześnie nie pamiętam nic z przeszłości, nie pamiętam swoich zachowań czy motywów.
Dzień dobry, mam pewien problem i pytanie dlaczego tak sie dzieje, często wszystko z przeszłości zapominam, kiedyś tam miałam przyjaźń z chłopakiem i on chciał ze mną być, ale przerażało mnie to, itp wkurzał mnie przez to, mimo że go lubiłam, miałam go strasznie dość, ale jednocześnie trochę się bałam, że go zranię, że z nim nie chce być, więc zaczęłam się odsuwać no i go zostawiać, zostawiłam go z błachego powodu, mimo że próbował się komunikować blokowałam go, ale dalej patrzyłam co on tam pisze jak mogłam, itp, teraz np często go widzę i jestem w przekonaniu, że dalej o mnie myśli. Trochę żałuję tego, trochę coś go tam zaczepiałam w necie, ale skończyło się napisaniem mi, że nie daje mu spokoju i mam sie odczepić i poczułam sie dziwnie zraniona, ale wiadomo- sama go zostawiłam. No i przechodząc do problemu - to ja w ogóle nie pamiętam tej znajomości, jego, o czym w sumie codziennie gadaliśmy, o co sie kłóciliśmy i jak usłyszę od kogoś o czymś co było albo wyszukam stare konwersacje gdzieś np. screenshoty, to jestem zdziwiona naprawdę, że ja o tym nie pamiętam, że byłam aż taka niemiła i tego żałuje, tak samo z byłą dziewczyną, nie pamiętałam nic po roku rozstania i znów przekonanie o tym, że o mnie myśli itp, ale tak nie było, no i zajrzałam w konwersacje, obrażałam sie o byle co, po chwili przepraszałam, wyzywałam ją nawet nie wiem dlaczego i kontrolowałam jej całe życie, wiem w sumie, że miałam obsesję, ale jak nie pamiętam tak strasznych zdarzeń, a jak chciała przerwy czy sie odciąć to nie dawałam spokoju. Pamiętam, że były sytuacje, że chciała przerwy i ja płakałam i czułam sie okropnie, ale przesadzałam w tych wiadomościach itp, ale jeszcze najgorsze to, że teraz jestem w nowym związku z inną dziewczyną i trochę mamy za sobą i ja teraz tak raz ją kocham, raz myślę, że ją nie kocham i chce być sama, ale potem żałuje tego i myślę, że bez niej nie dam sobie rady, no i często te myśli, że jej nie kocham mówią mi, że w ogóle się nie boję jej zostawić i że ja nigdy nie byłam zlękniona przed tym i znowu to samo-> oglądam wiadomości stare sprzed półtora roku, gdzie miała dość jakichś moich odpałów, których już sama nie pamiętam, po prostu cały czas pisałam- ona kazała spadać, ale ja nie potrafiłam jej zostawić. Ciągle pisałam "tylko mnie nie zostawiaj, bo bez ciebie nie dam rady" itp , Te wiadomości przypomniały mi coś, to że zrobiłam sobie wtedy na udzie jej inicjał wycięty i było to głupie, ale po jakimś czasie tylko pamiętałam, że ta blizne mam jako, że byłam głupia i chciałam udowodnić swoją miłość, ale z jakiego powodu? Nie pamiętałam. Czemu ja sie posunęłam do samookaleczania, co ze mną nie tak, dobra boje się porzucenia, odrzucenia, ale czemu nie pamiętam po kilku miesiącach-roku o tym zbytnio i jak ja sie zachowywałam, a potem się przerażam?
Jak radzić sobie z zazdrością i rywalizacją ze strony narcystycznej osoby w rodzinie?
Jak radzić sobie z narcystyczną osobą w rodzinie, która zazdrości mi sukcesów? Mam problem dotyczący osoby ze mną spowinowaconej, która wykazuje cechy narcystyczne na wielu płaszczyznach życia, jednak w szczególności jedna z nich jest dla mnie bardzo problematyczna. Okazało się, że dziewczyna ta ma podobne do mnie zainteresowania, a ściślej mówiąc, próbuje swoich sił w pisaniu, które również zawsze było moim marzeniem. Wydawało się, że wspólna pasja nas zbliżyła, jednak było tak dopóki nie zaczęłam na tym polu osiągać sukcesów, których ona do tej pory nie jest w stanie osiągnąć. Wiedząc, że jest to dla niej bolesny temat i widząc, że budzi to jej zazdrość, z delikatności, nigdy nie chwaliłam się do przesady swoimi osiągnięciami. Po pewnym czasie, jej również udało się spełnić pewne marzenie na tym polu i jej zachowanie było zupełnie inne niż moje. Chwaliła się tym nie zważając na moje uczucia (muszę przyznać, że też poczułam pewne ukłucie zazdrości, jednak byłam w stanie przejść nad tym do porządku dziennego). Byłam pierwszą osobą, która się o tych jej sukcesach dowiedziała. Bardzo zacieśniła wtedy ze mną relację i na bieżąco informowała mnie o wszystkich aspektach związanych ze swoim sukcesem. Ponadto, gdy przygotowywała teksty do wysyłki regularnie prosiła mnie o radę i pomoc w ich pisaniu. Oczywiście nigdy tej pomocy nie odmówiłam. Teraz, gdy kurz po jej sukcesie opadł, mnie udało się zdobyć kilka znaczących osiągnięć i myślałam, że nasza relacja wciąż działa na tych samych zasadach, więc poinformowałam ją o nich. Odpowiedziała coś zdawkowo i od tej pory przestała się odzywać oraz reagować na moje kolejne osiągnięcia. Czuję się zignorowana i wykorzystana, tak jakbym nie zasługiwała na zwykłe "dziękuję" i powiedzenie: "gratuluję, zrobiłaś coś wartościowego, super, że ktoś cię docenił ." Mam wrażenie, że ona rozpoczęła swojego rodzaju "rywalizację" pomiędzy nami, w której ja nigdy nie chciałam brać udziału. Obawiam się, że schemat w przyszłości może się powtórzyć i najlepszą przyjaciółką zostanę ponownie wtedy kiedy ona coś osiągnie i będzie mogła się tym przede mną pochwalić. Niestety jest to osoba z mojej rodziny, z którą nie sposób radykalnie ograniczyć kontaktu. Jak bronić się przed tego rodzaju zachowaniami?
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.