
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, psychoterapia, rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Dzień dobry, na...
Dzień dobry, na ogół czuję się szczęśliwym człowiekiem- oczywiście miałam gorsze etapy w życiu, ale mam poczucie, że nauczyłam się z nimi radzić i godzić z bezradnością w pewnych kwestiach.
Agata
Małgorzata Korba-Sobczyk
Dzień dobry Pani Agato
Przykro mi, że przechodzisz przez tak trudny czas. To musi być niesamowicie trudne do zniesienia, szczególnie w tak ważnym dla Ciebie okresie, jak ciąża. Pamiętaj, że Twoje zdrowie i dobrostan - zarówno fizyczny, jak i emocjonalny - są najważniejsze, szczególnie teraz, gdy oczekujesz dziecka.
Jeśli chodzi o Twoją mamę, wygląda na to, że jesteście w bardzo trudnej sytuacji. Jeśli nie jest w stanie sama o siebie zadbać, a Ty i Twoje siostry nie możecie jej zapewnić odpowiedniej opieki, może warto rozważyć pomoc z zewnątrz. Istnieją różne organizacje i usługi, które mogą pomóc w opiece nad starszymi osobami, takie jak pomoc domowa w opiece nad osobą chorą. Rozumiem, że finanse mogą być problemem, ale być może istnieją dostępne dla Was programy pomocy lub zniżki.
Jeśli chodzi o terapię, myślę, że mogłoby to być bardzo pomocne dla Ciebie i Twoich sióstr. Terapia może pomóc Ci poradzić sobie ze stresem i emocjami związanymi z opieką nad Twoją mamą, a także dać Ci narzędzia do radzenia sobie z trudnymi sytuacjami. Możesz skonsultować się z terapeutą, który specjalizuje się w opiece nad starszymi osobami lub w terapii rodzinnej.
Co do Twojej mamy, jeśli jest otwarta na terapię, to zdecydowanie warto to rozważyć. Jeśli jednak nie jest, nie możesz jej do tego zmusić. Możesz jedynie zapewnić jej dostęp do pomocy, jeśli zdecyduje się na to skorzystać.
Pamiętaj, że nie jesteś sama. Wiele osób przechodzi przez podobne sytuacje i istnieje wiele zasobów, które mogą Ci pomóc. Nie wahaj się szukać pomocy, zarówno dla siebie, jak i dla swojej mamy.
Pozdrawiam
Małgorzata Korba-Sobczyk
psycholog

Zobacz podobne
Tak w skrócie / dużym Jestem kobietą, która przez wiele lat żyła z ciężarem, którego nie potrafiłam z siebie zrzucić. Kiedyś – jeszcze zanim zostałam żoną – zostałam zmuszona do stosunku. Zostałam pobita, zgwałcona (nie zgłosiłam tego. Ikony, jak większość ofiar). Przerażona uciekłam do człowieka, którego kochałam, szukając w nim ratunku. Zaszłam w ciążę i szczerze wierzyłam, że dziecko jest mojego partnera. Pobraliśmy się. Nigdy Nie robiłam testów DNA, bo nie miałam powodów – daty się zgadzały, lekarz nie wzbudził niepokoju. Dopiero później zaczęły mnie dręczyć wątpliwości. Moja córka fizycznie nie przypomina nas i… od tamtej pory noszę w sobie potworny ból. W końcu powiedziałam mężowi całą prawdę – także o przemocy. On został. Kocha mnie i dziecko. Ale ja nadal nie umiem sobie wybaczyć. Ciągle czuję, że noszę coś, co mnie niszczy od środka – wstyd, poczucie winy, samotność. Dlatego szukam wsparcia. Żeby zrozumieć, jak przeżyć z tą historią i wrócić do siebie.
Dzień dobry, piszę bo już sobie nie radzę... Mam 44 lata, dwójkę dzieci i męża. Niedawno przeprowadziliśmy sie w nowe miejsce, nasz wymarzony dom. Od momentu przeprowadzki czuje smutek, nawet rozpacz. Nie jestem w stanie funkcjonować normalnie. Budzę się codziennie o 4 i nie jestem w stanie spać. Wcześniej mieszkaliśmy w domu z moimi rodzicami, mnie nie było źle, ale nowy dom to też była moja decyzja... mimo że mieszkamy blisko - 10 minut od rodzinnej miejscowości, ja czuję się jakbym przeprowadziła się na inną planetę. Mam wszędzie daleko, między pracą a zajęciami dzieci jestem w domu rodzinnym, bo nie ma sensu tu wracać. Tracę czas na ciągłe dojazdy, no i kwestia kredytu, który nam zjada jedną pensję. Mąż jest tutaj szczęśliwy, ja chciałabym wrócić na stare śmieci i żyć bez stresu. Przechodzimy straszny kryzys. Mówi mi, że to co czuje nie jest normalne, ze wszyscy sobie jakoś radzą... a ja czuję tak ogromną pustkę i samotność, że ryczę codziennie w aucie... czuje się więźniem tego domu. Moje życie zostało w rodzinnej miejscowości, dzieci tam chodzą do szkoły a ja pracuję. Tam są moi rodzice i znajomi. Za płotem chciałabym widzieć moich rodziców, a nie obcych ludzi. Czy to nienormalne? Wiem, że to moja decyzja, ale 5 lat temu nie myślałam o tym w ten sposób... Chcialabym wrócić, ale nie wiem czy jest to możliwe.... teraz czuję, że nie mam domu. Ani tutaj, ani w rodzinnej miejscowości. Sama się tak załatwiłam i nie mogę patrzeć na siebie w lustrze. Dziękuję za możliwość napisania tych słów.

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.