- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Trudności z pracą,...
Trudności z pracą, napięta sytuacja domowa i myśli samobójcze - gdzie szukać pomocy?
Kilka miesięcy temu straciłam pracę. Od tamtej pory sytuacja w domu jest bardzo napięta. Dziś po raz kolejny mój partner, mówiąc kolokwialnie, wydarł się na mnie, bo nic nie robię tylko leżę i udaję, że jestem zmęczona. Rzecz w tym, że jestem zmęczona. Jestem po kilkunastu operacjach kręgosłupa, od dwóch lat leczę się na epilepsję. ZUS nie chce mi dać renty, bo jestem mobilna, nigdzie nie mogę znaleźć pracy, bo wymagane jest prawo jazdy, gdzie ja samochodem jeździć nie mogę albo po prostu nikt się nie odzywa. Dziś wydarł się na mnie, bo wzięłam spodnie z podłogi do prania. Rozumiem, że on też jest spięty i zestresowany, ale krzyczeć na kogoś na cały regulator, że ma wypierdalać do pracy? Jak mam to zrobić, jak nigdzie mnie nie chcą. Dziś po jego kolejnym wybuchu zaczęłam się poważnie zastanawiać nad skończeniem ze sobą. Wszystkim ulży a on nie będzie miał już problemu na głowie. Bo tym dla niego jestem najwyraźniej. czy w tej sytuacji powinnam się już udać do psychiatry? Chodziłam na terapię psychologiczną, ale najwyraźniej efektu to nie dało. Nie wiem już co robić.
Dila
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Bardzo poruszyło mnie to, co Pani opisuje. Znajduje się Pani w niezwykle trudnej sytuacji, mierzy się Pani jednocześnie z poważnymi problemami zdrowotnymi, utratą pracy, stresem finansowym i napięciem w relacji. Nic dziwnego, że organizm i psychika są skrajnie wyczerpane. To wygląda jak realne obciążenie zdrowotne i emocjonalne.
Słowa i krzyk partnera mogą dodatkowo pogłębiać poczucie bezradności i samotności. W takiej sytuacji bardzo ważne jest, aby nie zostawała Pani z tym sama. Jeśli pojawiają się myśli o odebraniu sobie życia, to sygnał, że cierpienie jest już bardzo duże i naprawdę warto sięgnąć po dodatkową pomoc. Konsultacja z psychiatrą może być dobrym krokiem, czasem wsparcie farmakologiczne pomaga ustabilizować nastrój i odzyskać trochę sił do dalszego działania.Jednocześnie proszę pamiętać, że Pani życie ma wartość a obecny kryzys choć bardzo bolesny, nie musi być stanem trwałym. Zachęcam też, aby w momentach największego napięcia skontaktować się z kimś bezpiecznym: zaufaną osobą, terapeutą lub całodobową linią wsparcia kryzysowego (116 123 lub 800 70 2222).
Zasługuje Pani na pomoc, szacunek i spokój i naprawdę warto teraz zadbać przede wszystkim o siebie.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Bożena Nagórska
Bardzo dziękuję, że Pani o tym napisała – to, co Pani teraz przeżywa, to splot ogromnego bólu fizycznego, operacje, epilepsja oraz silnego kryzysu emocjonalnego wywołanego brakiem wsparcia u najbliższej osoby. Chcę Panią zapewnić, to że czuje Pani zmęczenie przy takim obciążeniu zdrowotnym, jest w pełni uzasadnione. Przemoc słowna, której Pani doświadcza ze strony partnera, tylko pogłębia Pani cierpienie.
W odpowiedzi na Pani pytanie - tak, w tej chwili konsultacja u lekarza psychiatry jest niezbędna i powinna być priorytetem. Myśli o „skończeniu ze sobą” są sygnałem alarmowym, że Pani zasoby psychiczne zostały wyczerpane i potrzebuje Pani natychmiastowego wsparcia specjalistycznego oraz być może farmakologicznego, które pomoże Pani odzyskać stabilność. Proszę nie oceniać poprzedniej terapii jako porażki – sytuacja, w której się Pani znalazła, jest skrajnie trudna i wymaga kompleksowej pomocy.
Jeśli te myśli staną się bardzo silne, proszę nie czekać na wizytę, tylko udać się do najbliższego Ośrodka Interwencji Kryzysowej lub na Izbę Przyjęć szpitala psychiatrycznego. Zasługuje Pani na pomoc, szacunek i życie bez lęku przed wybuchami agresji partnera. Pani życie ma ogromną wartość, nawet jeśli w tej chwili ból i stres próbują Panią przekonać, że jest inaczej.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Piotr Ziomber
Pani Dilo
Rozumiem, jak bardzo czuje się Pani przytłoczona i zdesperowana a to brzmi jak ekstremalnie trudna sytuacja, w której czuje się Pani uwięziona i bez wyjścia. Myśli samobójcze to poważny sygnał alarmowy, który wymaga natychmiastowej pomocy, i tak, wizyta u psychiatry jest w tej chwili kluczowa, bo terapia psychologiczna mogła nie wystarczyć sama w sobie
Proszę wykonać w trybie pilnym Telefon Zaufania dla Dorosłych 116 123 (całodobowy). Jest anonimowe, bezpłatny i ktoś Panią wysłucha i pomoże ocenić, co robić dalej.
Myśli o "skończeniu ze sobą" mijają, gdy dostanie Pani wsparcie .
Krzyki partnera pogłębiają Pani stres i osłabiają, co jest niedopuszczalne, nawet jeśli on też jest zestresowany. Warto spróbować chwilowego dystansu i wyjść na spacer (jeśli mobilność pozwala) lub zamknąć się w pokoju, mówiąc spokojnie: "Potrzebuję czasu, porozmawiamy później". Długoterminowo terapia par lub mediator mogłaby pomóc, ale najpierw zalecam zadbanie o siebie. Proszę kontynuować walkę o rentę ZUS i rozważyć odwołanie z prawnikiem specjalizującym się w sprawach niepełnosprawności (epilepsja + operacje kręgosłupa to mocne argumenty).
Jest Pani silna, skoro przetrwałaś operacje i epilepsję więc i to się da ogarnąć krok po kroku. Proszę zadzwonić jak najszybciej na ww numer oraz rozważyć pilną wizytę u psychiatry. Życz zdrowia i siły.
Piotr Ziomber - psycholog
Zobacz podobne
Czy to depresja?
Mam 27 lat, jestem samotną matką, rodzina uważa, że z niczym nie daje sobie rady, w niczym mi nie pomagają, ciągle tylko mnie bardziej dołują, więc jakiś czas temu zerwałam z nimi kontakty. Staram się jak mogę, pracuje, zajmuje się córką, niczego jej nie brakuje, jest radosną dziewczynką, wynajmuje mieszkanie.
Ponad rok temu poznałam dużo starszego mężczyznę, jest między nami 19 lat różnicy, pierwsze 4 miesiące były idealne, nawet się nie spodziewałam, że może być aż tak cudownie, że tacy mężczyźni jeszcze istnieją. On pokazywał, że mu na nas zależy, udowadniał to na każdym kroku, na początku nie chciałam się angażować, bo bałam się, że znów coś nie wyjdzie, ale w pewnym momencie (nie wiem kiedy) pokochałam go.
Niestety moja ,,koleżanka" zaczęła między nami bardzo mieszać, wmawiała mi, że on mnie zdradza, oszukuje itp. zaczęły się między nami kłótnie, rozstania potem powroty i tak do dnia dzisiejszego.
On cały czas mi powtarza, że jestem najlepszą kobietą, jaką poznał i wie, że będzie tego bardzo żałował jak się rozstaniemy, ale nie chce mnie też krzywdzić, bo wie, że ja marzę o ślubie i drugim dziecku, a on już tego nie chce. Ciągle mi powtarza, żebym go zostawiła a kiedy pytam dlaczego on tego nie zrobi to mówi, że nie potrafi, bo jestem cudowną kobietą i wie, że już takiej nie pozna, dlatego robi wszystko, żebym ja to skończyła, żebym go znienawidziła, a ja mimo wszystko też nie potrafię z niego zrezygnować, bo go kocham, mimo wielu przykrych słów i sytuacji nie chce kończyć tej relacji.
Z drugiej strony czuję, że nie radzę sobie już z życiem, że wszystko mnie przerasta i nie mam na nic siły. Wracam do pustego domu, gdzie wieczory spędzam sama ze wszystkimi problemami, panicznie boję się tej samotności, bywa tak, że cała się trzęsę z nerwów jak tylko wchodzę do domu i siedzę i płacze. Nie chce mi się już nawet wychodzić z domu, malować, nawet wstawać mi się nie chce, ale wiem, że muszę dla mojej córki.
Nie wiem już co robić, nie mam z kim zostawić córki, żeby iść do psychologa, ale czuję, że dłużej tak nie dam rady, jestem kłębkiem nerwów. Od pewnego czasu biorę też tabletki na uspokojenie, bo czuję ciągły strach, lęk i taki niepokój o przyszłość, o to, że nie mam z kim porozmawiać czy nawet pomilczeć, przytulić się. Co mam robić czy powinnam też raz na zawsze zerwać kontakt z tym partnerem czy próbować coś z tym zrobić, żeby to uratować, jak sobie z tym wszystkim poradzić ??
Moje małżeństwo od początku było chwiejące się i z czasem przemoc ze strony męża rozwinęła się na tyle, że z powodu zaburzeń zdrowia, co jakiś czas lądowałam, a to na SOR, a to u psychiatry. Szukałam też pomocy na początku w CIK, gdzie odbyliśmy mediacje, które zaproponował terapeuta. Nic to nie dało, Wg męża byłam osobą chorą psychicznie, pastwił się nade mną i ciągle się odgrażał. Z czasem zaczęła pojawiać się policja w domu i była wdrożona Niebieska Karta. W tym wszystkim dzieci były wychowywane. Ja nie pracowałam, bo tak mąż chciał.
On miał firmę i jest przedsiębiorcą. Obecnie córka i syn muszą leczyć się u psychiatry na nerwicę i lęki. Ja mam również zniszczone zdrowie. Co ja mam teraz zrobić?
Córka nie wychodzi z gabinetu terapeuty, ma nerwicę natręctw i lęki a od pewnego czasu również syn musi chodzić do Psychiatry. Mogę tylko do siebie mieć pretensje, że nie ochroniłam swoich dzieci. Chodzi mi po głowie pomysł, żeby byłego małżonka oddać w ręce Prokuratury za krzywdy wyrządzone.
Na rozprawie rozwodowej od Sędzi dowiedziałam się, że on mnie zgłosił, że jestem sprawcą przemocy, sprawa została umorzona, a ja nawet nie wiedziałam, że takie coś miało miejsce.
Jednak ten fakt nie ma dla mnie większego znaczenia.
Zdrowie dzieci jest ważniejsze. Córka ma naprawdę problemy.
Czy jest może gdzieś w Polsce inny rodzaj terapii, który byłby skuteczny? Z góry dziękuję za pomoc, będę wdzięczna za odpowiedź. Anna

