Left ArrowWstecz

Trudności z pracą, napięta sytuacja domowa i myśli samobójcze - gdzie szukać pomocy?

Kilka miesięcy temu straciłam pracę. Od tamtej pory sytuacja w domu jest bardzo napięta. Dziś po raz kolejny mój partner, mówiąc kolokwialnie, wydarł się na mnie, bo nic nie robię tylko leżę i udaję, że jestem zmęczona. Rzecz w tym, że jestem zmęczona. Jestem po kilkunastu operacjach kręgosłupa, od dwóch lat leczę się na epilepsję. ZUS nie chce mi dać renty, bo jestem mobilna, nigdzie nie mogę znaleźć pracy, bo wymagane jest prawo jazdy, gdzie ja samochodem jeździć nie mogę albo po prostu nikt się nie odzywa. Dziś wydarł się na mnie, bo wzięłam spodnie z podłogi do prania. Rozumiem, że on też jest spięty i zestresowany, ale krzyczeć na kogoś na cały regulator, że ma wypierdalać do pracy? Jak mam to zrobić, jak nigdzie mnie nie chcą. Dziś po jego kolejnym wybuchu zaczęłam się poważnie zastanawiać nad skończeniem ze sobą. Wszystkim ulży a on nie będzie miał już problemu na głowie. Bo tym dla niego jestem najwyraźniej. czy w tej sytuacji powinnam się już udać do psychiatry? Chodziłam na terapię psychologiczną, ale najwyraźniej efektu to nie dało. Nie wiem już co robić.

User Forum

Dila

3 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Bardzo poruszyło mnie to, co Pani opisuje. Znajduje się Pani w niezwykle trudnej sytuacji, mierzy się Pani jednocześnie z poważnymi problemami zdrowotnymi, utratą pracy, stresem finansowym i napięciem w relacji. Nic dziwnego, że organizm i psychika są skrajnie wyczerpane. To wygląda jak realne obciążenie zdrowotne i emocjonalne.

Słowa i krzyk partnera mogą dodatkowo pogłębiać poczucie bezradności i samotności. W takiej sytuacji bardzo ważne jest, aby nie zostawała Pani z tym sama. Jeśli pojawiają się myśli o odebraniu sobie życia, to sygnał, że cierpienie jest już bardzo duże i naprawdę warto sięgnąć po dodatkową pomoc. Konsultacja z psychiatrą może być dobrym krokiem, czasem wsparcie farmakologiczne pomaga ustabilizować nastrój i odzyskać trochę sił do dalszego działania.Jednocześnie proszę pamiętać, że Pani życie ma wartość a obecny kryzys choć bardzo bolesny, nie musi być stanem trwałym. Zachęcam też, aby w momentach największego napięcia skontaktować się z kimś bezpiecznym: zaufaną osobą, terapeutą lub całodobową linią wsparcia kryzysowego (116 123 lub 800 70 2222).

Zasługuje Pani na pomoc, szacunek i spokój i naprawdę warto teraz zadbać przede wszystkim o siebie.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Bardzo dziękuję, że Pani o tym napisała – to, co Pani teraz przeżywa, to splot ogromnego bólu fizycznego, operacje, epilepsja oraz silnego kryzysu emocjonalnego wywołanego brakiem wsparcia u najbliższej osoby. Chcę Panią zapewnić, to że czuje Pani zmęczenie przy takim obciążeniu zdrowotnym, jest w pełni uzasadnione. Przemoc słowna, której Pani doświadcza ze strony partnera, tylko pogłębia Pani cierpienie.

W odpowiedzi na Pani pytanie - tak, w tej chwili konsultacja u lekarza psychiatry jest niezbędna i powinna być priorytetem. Myśli o „skończeniu ze sobą” są sygnałem alarmowym, że Pani zasoby psychiczne zostały wyczerpane i potrzebuje Pani natychmiastowego wsparcia specjalistycznego oraz być może farmakologicznego, które pomoże Pani odzyskać stabilność. Proszę nie oceniać poprzedniej terapii jako porażki – sytuacja, w której się Pani znalazła, jest skrajnie trudna i wymaga kompleksowej pomocy.

Jeśli te myśli staną się bardzo silne, proszę nie czekać na wizytę, tylko udać się do najbliższego Ośrodka Interwencji Kryzysowej lub na Izbę Przyjęć szpitala psychiatrycznego. Zasługuje Pani na pomoc, szacunek i życie bez lęku przed wybuchami agresji partnera. Pani życie ma ogromną wartość, nawet jeśli w tej chwili ból i stres próbują Panią przekonać, że jest inaczej.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

3 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Pani Dilo

 Rozumiem, jak bardzo czuje się Pani  przytłoczona i zdesperowana a to brzmi jak ekstremalnie trudna sytuacja, w której czuje się Pani uwięziona i bez wyjścia. Myśli samobójcze to poważny sygnał alarmowy, który wymaga natychmiastowej pomocy, i tak, wizyta u psychiatry jest w tej chwili kluczowa, bo terapia psychologiczna mogła nie wystarczyć sama w sobie

Proszę wykonać w trybie pilnym  Telefon Zaufania dla Dorosłych 116 123 (całodobowy). Jest anonimowe, bezpłatny i ktoś Panią wysłucha i pomoże ocenić, co robić dalej.​

Myśli o "skończeniu ze sobą" mijają, gdy dostanie Pani wsparcie .

Krzyki partnera pogłębiają Pani stres i osłabiają, co jest niedopuszczalne, nawet jeśli on też jest zestresowany. Warto spróbować chwilowego dystansu i  wyjść na spacer (jeśli mobilność pozwala) lub zamknąć się w pokoju, mówiąc spokojnie: "Potrzebuję czasu, porozmawiamy później". Długoterminowo terapia par lub mediator mogłaby pomóc, ale najpierw zalecam zadbanie o siebie.  Proszę kontynuować walkę o rentę ZUS i rozważyć odwołanie z prawnikiem specjalizującym się w sprawach niepełnosprawności (epilepsja + operacje kręgosłupa to mocne argumenty).

Jest Pani  silna, skoro przetrwałaś operacje i epilepsję więc i to się da ogarnąć krok po kroku. Proszę zadzwonić jak najszybciej na ww numer oraz rozważyć pilną wizytę u psychiatry.  Życz zdrowia i siły.

 

Piotr Ziomber - psycholog

 

 

3 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

Dziękuję za wiadomość. 

To zrozumiałe, że czuje się Pani wyczerpana i przytłoczona. To nie jest „udawanie”,  Pani naprawdę ma powody, by nie mieć siły.

 

To bardzo ważne skoro pojawiają się myśli o zrobieniu sobie krzywdy, warto jak najszybciej skontaktować się z psychiatrą. To nie oznacza porażki – to forma zadbania o siebie i uzyskania realnej pomocy (czasem także farmakologicznej). Natomiast jeśli poczuje Pani, że jest bardzo ciężko, proszę nie zostawać sama – można też skorzystać z telefonu wsparcia (np. 116 123 lub 800 70 2222).

 

Równolegle:

*psycholog może pomóc Pani poukładać emocje, odzyskać poczucie wpływu i wesprzeć w tej trudnej relacji,

*doradca zawodowy pomoże znaleźć realne możliwości pracy dostosowane do Pani zdrowia (np. zdalnej, bez prawa jazdy, chorób) i przejść przez proces szukania krok po kroku.

Nie jest Pani problemem. Jest Pani w bardzo trudnej sytuacji, która wymaga wsparcia – i ma Pani prawo je dostać.

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca kariery

2 miesiące temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, jest bardzo ciężkie – zarówno zdrowotnie, jak i emocjonalnie. Jest Pani w sytuacji dużego przeciążenia, a jednocześnie doświadcza Pani krzyku i braku wsparcia. Nic dziwnego, że pojawia się poczucie bezradności i takie myśli, o których Pani napisała.

To, że jest Pani zmęczona, przy takich doświadczeniach zdrowotnych, ma swoje realne podstawy. To nie jest „udawanie”.

Myśl o tym, żeby „zniknąć”, często pojawia się wtedy, kiedy ktoś czuje się przytłoczony i niewidziany. To ważny sygnał, żeby nie zostawać z tym samej.

Jeśli chodzi o Pani pytanie – tak, konsultacja z psychiatrą w tej sytuacji może być bardzo potrzebna, szczególnie przy takim nasileniu myśli i obciążenia.

Jeśli zrobi się bardzo trudno, proszę nie zostawać sama z tym stanem – można zadzwonić pod 116 123 lub 800 70 2222, tam można porozmawiać bezpłatnie i anonimowo.

To, że Pani szuka pomocy i o tym pisze, jest ważne.

Pozdrawiam ,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

2 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Zmęczenie psychiczną wegetacją, samotność i pragnienie szczęścia. Czy kiedyś będzie lepiej?

Witam. Nie wiem, jak zacząć, nie wiem, po co to pisze, ale muszę komuś obcemu się wyżalić. Jestem tak psychicznie zmęczenia tym życiem tą wegetacją, samotnością. Nie mam przyjaciół, chłopaka, nigdy nie będę mieć dzieci. Mieszkam w domu, w którym nie ma rodzinnej atmosfery. Czuję się taka samotna. 

Nie wiem, ile dam rady nieść jeszcze ten krzyż. Czuję, że dzieje się ze mną coraz gorzej. Nie potrafię się podnieść z tej rozpaczy, coraz trudniej jest mi udawać przed bliskimi, że wszystko jest ok. Zdarzają się mi sytuacje, że sprawiam sobie ból fizyczny, żeby na chwilę zapomnieć. Chciałabym móc w końcu szczęśliwa, wyjść z tego doła, ale nie potrafię. Nie wierzę, że spotka mnie coś dobrego, że zmieni się moje życie. Coraz bardziej ogarnia mnie strach i rozpacz. Proszę, powiedzcie, że kiedyś będzie lepiej. Dziękuję.

Związki i kłamstwa: jak sobie poradzić z oszukańczym partnerem za granicą?
Dzień dobry. Moje życie rozsypało się właśnie jak domek z kart. Mieszkam za granicą, mąż jest obcokrajowcem. Od kilku miesięcy nie dokłada się do budżetu, wręcz wyciąga ode mnie pieniądze,a niby chodzi do pracy. Nie płaci żadnych rachunków, nigdy pieniędzy nie ma, a w pracy go oszukują, nie dają wypłaty. Tak twierdzi. Dzisiaj w jego rzeczach znalazłam dokument, potwierdzający wyrok, oraz to, że kara więzienia została zamieniona na bezpłatne prace społeczne. Nie miałam pojęcia ani o wyroku, ani o tych pracach. Zataił to, jak i wcześniejsza kradzież moich pieniędzy sprzed ślubu. Jestem załamana, kradzież wytłumaczył tym, że musiał spłacić zniszczony w wypadku pożyczony samochód. Ze względu na dziecko starałam się mu to wybaczyć, nie dało się, żal w sercu pozostał, w sumie nawet skruchy nie okazał jak prawda wyszła na jaw. Okłamał mnie w wielu sprawach, tak naprawdę nie ufam mu już od dłuższego czasu i czułam, że mnie okłamuje znowu. Jednak dzisiaj czara goryczy się przelała. Traktuje mnie jak idiotkę, okłamuje, zataja ważne informacje. Po sytuacji z kradzieżą moich panieńskich oszczędności przysięgał na wszystko, że nigdy mnie już nie okłamie. Zresztą postawiłam warunek - jedno kłamstwo i odchodzę. I teraz muszę to zrobić, nie da się przecież żyć z takim człowiekiem, oszustem, kłamcą, teraz już kryminalistą. Nie wiem od czego zacząć, wiem, że nie chcę, żeby taki kłamczuch miał kontakt z dzieckiem, jest niedojrzały, nie nadaje się na ojca, nie jest mu w stanie nic dobrego przekazać. Do Polski mogę wrócić dopiero w listopadzie, ale do tego czasu nie wyobrażam sobie życia z nim i udawania, że wszystko jest ok. Pracuje sezonowo, wszystkie moje oszczędności zniknęły, ukradł je, a to co zarobiłam w zeszłym roku, poszło na życie i utrzymywanie trzech osób. Boje się też, że jak się przyznam że wiem o wyroku to on mi będzie chciał zabronić wyjazdu z dzieckiem. Więc może lepiej udawać do listopada, wtedy cicho wyjechać i złożyć pozew o rozwód. Tylko jak żyć jeszcze tyle miesięcy z oszustem i kłamczuchem?
Lęk i niepokój podczas wizyt lekarskich i w codziennych sytuacjach - co robić?
Witam, ja przychodzę z takim problemem otwórz od jakiegoś czasu mam takie jak dla mnie dziwne objawy , chodzi o to że będąc np u lekarzy i podczas badań np takich jak badanie słuchu ,czy jak byłam na TK czy jak byłam u alergologa w pewnym momencie obleje mnie zimny pot na plecach albo spice się na czole ,czuje że trzecie mnie w środku, mam problem z oddychaniem ,nie mogę złapać powietrza, w domu nie raz też siedzę i czuję że mnie trzęsie od środka . Nawet dzień przed wizytą u chirurga szczękowego tak samo trzęsło mną ,chodziłam taka nijaka spac nie mogłam, aż w dzień który miałam jechać do chirurga szczękowego przełożyłam wizytę nie dałam rady pojechać 🫤 Miał ktoś może podobnie
W zeszłym roku zmarła moja mama, w tym roku babcia. Były całym moim życiem
Życie nie ma sensu Uważam, że życie nie ma sensu, po co żyjemy? Patrząc na świat z coraz dalszej perspektywy, np. na naszą planetę jakby ze zdjęcia satelitarnego lub z poziomu wszechświata to wszystko nie ma sensu. Po co to wszystko? i tak wszyscy umrzemy. Nasi bliscy również. Nasze dzieci, wnuki i prawnuki również. Już za dwieście czy trzysta lat nikt nie będzie o nas pamiętał, nawet o tym, że istnieliśmy. Tak jak teraz nikt nie pamięta i nie zna historii życia zwykłych ludzi, którzy żyli np. 3000 lat temu, czy 150, czy w starożytnym Egipcie. Nic po nas nie zostanie. Co za różnica, czy ludzkość jest trochę bardziej czy mniej rozwinięta pod względem np. technologicznym czy ekonomicznym i ktoś czasem wspomni jakąś osobę znaną z historii? W zeszłym roku zmarła moja mama w wieku poniżej 60 lat, w tym roku babcia (jej mama). Były całym moim życiem. Sama mam niewiele ponad 30 lat i nie mam dzieci. Po co je mieć, po to by cierpiały istnienie na tym beznadziejnym świecie? Jest na nim tyle zła, nienawiści wśród ludzi, wojen, głodu, cierpienia, chorób, a dobra i piękna niewiele, trzeba codziennie walczyć o przetrwanie, bo inaczej się umrze z głodu lub z braku schronienia zimą. A i tak wszyscy umrą, nasze dzieci też. Nic nie ma sensu. Po co pracować na co dzień, skoro wszystko jedno czy umrę z trochę większą lub trochę mniejszą ilością rzeczy materialnych, które i tak wyrzucą osoby/dzieci porządkujące moje mieszkanie/dom po śmierci. Co za różnica, czy odwiedzę kilka krajów świata, czy więcej, skoro i tak nie da się zwiedzić całego świata. Patrzę na świat codziennie z perspektywy wszechświata i dziwię się jak ludzie mogą normalnie żyć i przejmować się swoimi drobnymi sprawami nic nieznaczącymi, jak mogą się cieszyć czymkolwiek, nie mieć depresji, skoro i tak wszystko to już za jakieś 100 lat już zniknie całkowicie.
Nie stać mnie na terapię, a bardzo jej potrzebuję
Potrzebuję pilnie terapi ale mnie na nią nie stać i mam problemy jeszcze ze zdrowiem plus depresje przez większość czasu (mówię o ostatnich 10 latach) , jak mam siebie namówić na terapię i leczenie, jak mam się podnieść i zdobyć na to wszystko ?
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!