
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia lękowe
- W sobotę mam jazdę...
W sobotę mam jazdę z instruktorem, którego nie znam i nigdy go nie widziałam, a na samą myśl ogarnia mnie strach i lęk.
Gunia
Usunięty Specjalista_tka
Witaj! Rozumiem, że czujesz się bardzo niepewnie przed jazdą z nieznanym instruktorem. To całkowicie normalne, szczególnie gdy chodzi o coś nowego lub kiedy musimy się nauczyć czegoś ważnego. Pamiętaj, że większość ludzi doświadcza lęku przed nieznanym, więc nie jesteś z tym sama.
Pomyśl o tym, że instruktor, którego spotkasz w sobotę, jest tam po to, aby Ci pomóc i nauczyć Cię jazdy. Nie jest tam po to, aby Cię oceniać lub krytykować. Przypomnij sobie, że każdy kto uczył się czegoś nowego, miał początkowo trudności i popełniał błędy. Nie oczekuj od siebie, że będziesz perfekcyjna od pierwszej lekcji.
Jeśli czujesz się nadal zaniepokojona, możesz spróbować poćwiczyć techniki oddechowe lub medytację, aby uspokoić swoje ciało i umysł. Możesz też porozmawiać z instruktorem przed jazdą i powiedzieć mu, że jesteś trochę zestresowana i poprosić go o wskazówki, które pomogą Ci się uspokoić.
Pamiętaj, że uczucie niepokoju jest naturalne. Staraj się skupić na swoich postępach i ciesz się procesem nauki jazdy.
Powodzenia! Trzymam kciuki. Izabela Marczak Psycholog
Usunięty Specjalista_tka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Małgorzata Korba-Sobczyk
Dzień dobry
Potrzebuje Pani zrozumieć , jakie mechanizmy leżą u podstaw zaburzeń lękowych. Pomocne będzie dla Pani spotkanie ze specjalistą ,który pomoże w pracy z lękiem oraz ugruntuje poczucie własnej wartości. W relacji terapeutycznej ważne jest aby wybrać odpowiedniego dla siebie specjalistę. Pomocne może być skorzystanie z bezpłatnych wstępnej konsultacji
Pozdrawiam
Małgorzata

Zobacz podobne
Witam, mam pytanie, czy w moim przypadku psychoterapia może pomóc. Mam 50 lat, od 10 leczę się na zaburzenia lękowe powodowane głównie chorobami swoimi i najbliższych i zamartwianiem się o przyszłość. Od miesiąca jestem w tragicznym stanie, nastąpił rozwój choroby u mojej 15l córki (do tej pory istniała szansa, że może się nie rozwinie). Wróciłam do leków, ale poprawy nie ma a ja zamiast wspierać swoje dziecko, rozsypałam się i nie funkcjonuję wcale. Czy terapia coś pomoże, jeśli tak, w jakim nurcie byłaby wskazana?
