📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach
Napad z trzema objawami, napad bez śladu strachu i napad, w którym liczy się tylko duszność. Sprawdź, czym różnią się warianty ataku paniki i dlaczego to rozróżnienie decyduje o tym, czy dostaniesz właściwe rozpoznanie.
Definicja napadu paniki jest zaskakująco arytmetyczna. To nagła fala silnego strachu albo dyskomfortu, która osiąga szczyt w ciągu kilku minut i której towarzyszą co najmniej cztery objawy z listy trzynastu: kołatanie serca, pocenie się, drżenie, duszność, uczucie dławienia, ból w klatce piersiowej, nudności, zawroty głowy, dreszcze lub uderzenia gorąca, mrowienie, poczucie nierealności, lęk przed utratą kontroli, lęk przed śmiercią.
Jeśli objawów jest trzy albo dwa, formalnie nie mówimy o pełnym napadzie, tylko o napadzie z ograniczonymi objawami. Nazwa sugeruje coś łagodniejszego i tu leży pułapka. Osoba, która ma dwa razy w tygodniu napady z trzema objawami, może unikać dokładnie tych samych miejsc i bać się dokładnie tak samo jak ktoś z pełnymi napadami raz na miesiąc. Liczba objawów mówi o formie epizodu, nie o rozmiarze problemu.
To rozróżnienie ma znaczenie praktyczne, bo wiele osób odbija się od własnej diagnozy właśnie tutaj. Przeczytałeś_aś opis pełnego napadu, nie rozpoznałeś_aś w nim siebie i uznałeś_aś, że sprawa Cię nie dotyczy.
Diagnoza zaburzenia lękowego z napadami paniki nie opiera się na liczbie napadów, tylko na tym, czy pojawiają się nieoczekiwanie. Nieoczekiwany napad przychodzi bez wyzwalacza możliwego do wskazania: przy kawie, w łóżku, na spacerze.
Napad oczekiwany ma wyraźny bodziec. Ktoś, kto panikuje wyłącznie w windzie, na moście albo przed wystąpieniem, prawdopodobnie mierzy się z fobią specyficzną albo z lękiem społecznym, a napad jest ich najsilniejszym przejawem. Leczenie w obu przypadkach obraca się wokół ekspozycji, ale plan wygląda inaczej: przy fobii pracuje się z konkretną sytuacją, przy zaburzeniu panicznym z sygnałami z własnego ciała.
Pomiędzy nimi leżą napady sytuacyjnie przewidywalne, czyli takie, które w danym miejscu zdarzają się często, ale nie zawsze. Jeżeli w metrze panikujesz raz na cztery przejazdy, ta nieprzewidywalność sama w sobie napędza czujność, bo nie da się z niej wyprowadzić żadnej reguły.
Najbardziej mylący wariant to ten, w którym nie ma strachu. W badaniu 199 osób skierowanych na diagnostykę kardiologiczną z powodu bólu w klatce piersiowej 59 spełniło kryteria zaburzenia panicznego, a 17 z nich miało jego postać bez lęku: podczas ostatniego dużego napadu nie odczuwały ani silnego strachu, ani obawy przed śmiercią, utratą kontroli czy chorobą psychiczną. Zostawało samo ciało: serce, klatka piersiowa, duszność.
Ta grupa rzadziej miała agorafobię i rzadziej inne zaburzenia psychiczne, za to częściej choroby somatyczne. Jakość życia miała jednak porównywalną z osobami z klasycznym zaburzeniem panicznym. Brak strachu nie oznaczał więc lżejszego przebiegu, tylko inny sposób przeżywania tego samego mechanizmu.
Konsekwencja jest praktyczna. Jeśli lekarz pyta „czy bał_a się Pan_i wtedy o życie", a odpowiedź brzmi „nie, po prostu waliło mi serce", rozmowa zwykle skręca w stronę kolejnego badania kardiologicznego zamiast w stronę psychiatrii. Warto wtedy powiedzieć wprost, jak epizod przebiegał: jak szybko narastał, ile trwał, co go poprzedziło i czy zdarzył się więcej niż raz.
Część osób ma napady, w których dominują duszność i uczucie dławienia, a nie objawy sercowe. Ten obraz opisano jako podtyp oddechowy. Osoby z takim wzorcem silniej reagują na wdychanie mieszanki wzbogaconej dwutlenkiem węgla, co przemawia za tym, że u podłoża leży nadwrażliwość układu wykrywającego zaburzenia oddychania.
Dowody na to, że jest to naprawdę odrębna grupa, pozostają sporne. Przegląd z 2020 roku podsumowuje je jako niejednoznaczne: objawy dają się opisać, ale granica między podtypami nie trzyma się mocno w kolejnych badaniach. Dla osoby chorującej użyteczne jest co innego niż etykieta. Jeśli Twoje napady kręcą się wokół powietrza, ćwiczenia oparte na głębokim oddychaniu mogą nasilać objawy, bo prowadzą do hiperwentylacji. Skuteczniejsze bywa wydłużanie wydechu i powstrzymanie się od dobierania powietrza.
Napad paniki nie jest osobną chorobą. Może pojawić się przy depresji, zespole stresu pourazowego, uzależnieniu, w trakcie odstawiania alkoholu, przy nadczynności tarczycy czy arytmii. Dlatego w klasyfikacji funkcjonuje jako dopisek do innych rozpoznań, a nie jako diagnoza sama w sobie.
Wniosek dla Ciebie: jeden napad, nawet bardzo silny, nie wystarcza do rozpoznania zaburzenia. O zaburzeniu mówi się, gdy nieoczekiwane napady się powtarzają, a przez co najmniej miesiąc towarzyszy im obawa przed kolejnym albo wyraźna zmiana zachowania.
Policz objawy i zapisz je zaraz po epizodzie. Pamięć po kilku dniach wygładza przebieg i zwykle zawyża nasilenie.
Sprawdź, czy napady mają wyzwalacz. Jeżeli wszystkie zdarzają się w jednej sytuacji, to inny problem niż wtedy, gdy przychodzą znikąd.
Nie odrzucaj tropu paniki tylko dlatego, że nie było strachu. Wariant bez lęku istnieje i bywa latami diagnozowany kardiologicznie.
Zanotuj czas narastania. Napad paniki osiąga szczyt w kilka minut, a to jedna z rzeczy, które najbardziej pomagają odróżnić go od innych stanów.
Zapis kilku epizodów w dzienniku paniki daje przy pierwszej wizycie więcej niż najlepiej opowiedziane wspomnienie, bo pokazuje wzorzec, a nie pojedynczy najgorszy dzień.
Przedstawiamy wyselekcjonowaną grupę doświadczonych psychologów i psychoterapeutów, którzy specjalizują się w pracy z osobami zmagającymi się z lękiem napadowym. Nasi specjaliści stosują sprawdzone metody terapeutyczne, pomagając skutecznie radzić sobie z objawami i poprawić jakość życia.
Zrozumienie to pierwszy krok do poprawy. Przeczytaj inne, powiązane, merytoryczne artykuły które przygotowaliśmy dla Was wspólnie z naszymi Specjalistami_tkami.
Najtrudniejsze to zacząć szukać. Gratulujemy! Sprawdź naszego Bloga, a także Forum Psychologiczne! Znajdziesz tam merytoryczne artykuły, odpowiedzi Specjalistów_ek, praktyczne przykłady i wskazówki oraz wiele inspiracji.





Od ok. 3 miesięcy zmagam się z takim problemem. Gdy położę się spać po ok. 2-3 minutach nagle zaczynam odczuwać taki silny lęk, zaczyna drżeć moim ciałem, serce szybko bije, czuje niepokój. Czuję jakbym była w innym świecie, nie wiem co się ze mną dzieje. Czy to mogą być ataki paniki? Dodam, że te objawy przyszły do mnie tak "z dnia na dzień". Wizytę u psychiatry mam dopiero na 7 stycznia. Wcześniej nie dało rady się nigdzie zarejestrować. Zaznaczę, że każdego dnia biorę też hydroksyzynę, aby wyciszyć się, czy opanować lęk, jednak to nie pomaga. Co może być przyczyną takich objawów? Jak sobie z tym poradzić, aż do stycznia? Z dnia na dzień taki lęk w nocy trwa coraz dłużej i ciężko zasnąć, nawet po wzięciu leku na uspokojenie.
Dzień dobry, mam prawie 25 lat, mam fobię społeczną od dziecka, doświadczam epizodów depresyjnych, mam część symptomów agorafobii, od półtora roku zaczęłam doświadczać ataków paniki i stają się one częstsze, częściej się samookaleczam, do tego prawdopodobnie mam zaburzenie osobowości borderline (nie byłam jeszcze badana testami, ale 2 psychologów, psychiatra i inny lekarz mi tak powiedzieli). Jestem w terapii od ponad roku, ale ostatnio jest tylko gorzej. Dużo zmian nastąpiło w moim życiu, w tym ukończenie studiów, coming out po prawie dekadzie ukrywania się, mam zamieszkać bez rodziców w maju (mam zamieszkać z moją dziewczyną), ale pozostaję bez pracy. Nigdy nie pracowałam. Boli mnie to, że wszyscy oskarżają mnie o lenistwo, a ja jestem przerażona nawet, by rozmawiać na temat pracy, nawet jak nie o mnie chodzi. Czasem dosłownie mnie paraliżuje, nie mogę się ruszyć, nic powiedzieć, tylko czuję, jak cała się trzęsę. Okropnie boję się ludzi. Do tego przeraźliwie boję się być sama. Boję się wszystkiego, co jest z pracą związane do tego stopnia, że czuję, że nie mogę oddychać lub robię się agresywna. Moja sytuacja domowa się pogorszyła przez to jeszcze bardziej. Boję się pracować gdziekolwiek, ale jeszcze bardziej boję się pracować w zawodzie, ale jednocześnie tego chcę. Boję się też najczęściej przyznawać do tego, kim jestem a jestem psychologiem, bo czuję jak wtedy zmienia się sposób, w jaki inni na mnie patrzą. Czuję się tak ze strony różnych ludzi, też ze strony innych psychologów, psychiatrów, terapeutów, bo się boję, że znowu, po raz n-ty to usłyszę, że powinnam być jakaś, nie powinnam tego czy tamtego i że nawet nad własnym życiem nie panuję, a co dopiero innym pomagać. Staram się, studia z wyróżnieniem ukończyłam, dwa razy publikacje mi obiecano, pomagam ludziom czasem chociaż online, ale to i tak wszystko nie ma znaczenia, bo nadal pozostaje uwięziona w swoich problemach. Bardzo bałam się napisać nawet tutaj, bo boję się oceny. Wieczorem przed wigilią miałam swoją pierwszą wizytę u psychiatry i, mimo że powiedziałam, że nie chcę leków i strasznie się ich boję i tak mi je przepisała i umówiła się na następną wizytę. Wykupiłam je pod naciskiem innych. Wszyscy chcą, żebym je brała i nie wymyślała, a ja okropnie boję się je brać. Dostałam krople betesda (escitalopram) i mam zacząć od 1 kropelki i tak dobić do 10 dziennie, powoli skoro tak się boję, ale wcale nie boję się mniej. Nie potrafię ani myśleć o tym, ani nie myśleć o tym, że mam je brać. Nawet nie mogę na ten lek patrzeć. Wiele razy dziennie zaczynam o tym myśleć i robi mi się niedobrze, słabo, gorąco, ciężko mi oddychać i czuję nagłe przypływy lęku. Boję się wszystkich efektów ubocznych, które ten lek może wywołać, a czego najbardziej przeraża mnie to, od ilu ludzi słyszałam, że od tego przytyło i ile to było kg. Jak myślę o tym, że wywołuje to też często dysfunkcje seksualne (a wiem, że czasem się one utrzymują nawet po zakończeniu farmakoterapii), to też mi skręca żołądek. Jednak najbardziej przeraża mnie wzrost wagi. Moja dziewczyna (a wcześniej też rodzice) się martwi tym, co robię od ostatnich paru miesięcy, ciągle sprawdzam kalorie wszystkiego i je liczę, ciągle się ważę, kombinuję jak powstrzymać głód. Zaczęło się od tego, że dobiłam do początków otyłości w parę lat, po tym, jak miałam wcześniej wagę w normie, i teraz w końcu zaczęłam chudnąć i przeraża mnie wizja, żeby przytyć choćby trochę, a co dopiero kilkanaście czy kilkadziesiąt kg, a od wielu osób to słyszałam. Poza tym boję się nawet swojego strachu, swojej reakcji na lek zaraz po zażyciu. Pani psychiatra też zwróciła mi na to uwagę, że moje lęki wiążą się też z zażywaniem różnych substancji, np. kiedyś wzięłam xanax i akurat coś mnie zakuło w głowie po paru sekundach i zaczęłam nagle myśleć, że guz mózgu albo padaczka albo, że umrę i dostałam ataku paniki. Tak samo było, jak dostałam znieczulenie u dentysty i jeszcze w innych przypadkach. Oczywiście rozmawiam z terapeutką o wszystkim lub o większości spraw, ale postanowiłam napisać też tutaj, bo czuję, że już nie mam siły i nie wiem, co mam robić... dużo problemów się skumulowało, a rozwiązania na nie są tylko kolejnymi problemami lub drogą do nich... Bardzo proszę o poradę i z góry bardzo dziękuję
Od prawie roku mam ataki paniki. Najczęściej w sytuacjach, gdy partnerka jest na mnie zła/obrażona przez co ja czuję się winna i bojąc się, że ją stracę, zaczynam zmieniać swoje zdanie/zachowanie tak, aby partnerka była dla mnie miła i żeby między nami było dobrze. Momentami nie rozumiem pewnych rzeczy. Gdy partnerka czegoś chce i ja też, ale ona bardziej, a z mojej strony nie ma jasnej deklaracji, że w pełni się z nią zgadzam, ale mam pewne kwestie, w których nie jestem pewna i próbuje je zakomunikować . Efekt? Dalsza rozmowa wygląda tak, że to moja wina (a przynajmniej tak to odbieram) i robi mi wyrzuty i próbuje pokazać czy przekonać do tego, żeby było po jej myśli, co kończy się tym, że ja wpadam w panikę i przepraszam ją lub staram się zrobić wszystko, żeby tylko było dobrze między nami. Dostawałam bardzo wiele szans od niej, muszę się ze wszystkim pilnować, bo nasz związek wisi na włosku. Mówiąc o tym, że mam problem ze sobą i moja psychika i że potrzebuje pomocy psychologa odpowiedź jest taka, że psycholodzy to mi nie pomogą, bo kiedyś ona korzystała, bo była w ciężkim dole i jej nie pomogli, tylko powiedzieli, że ma się wziąć w garść i że jak zacznę brać leki, to jak przestanę, to będzie jeszcze gorzej, bo ktoś tam tak miał. Dodam, że jeśli nie jest pod wpływem alkoholu, to jest super i że mnie rozumie, ale nagle zaczyna zmieniać zdanie, kiedy jest po alkoholu, wtedy jest najgorzej, ciężko mi cokolwiek powiedzieć na swoją obronę i tylko przyznanie racji, bądź zgoda na coś tam w jakimś stopniu łagodzi sytuację. Jestem zmęczona psychicznie, fizycznie, bo też pracuje prawie na okrągło . Nie mam siły i energii a najchętniej cały czas leżałbym w łóżku . Podczas ataku paniki potrafię bardzo mało spać, po 3h dziennie i prawie nic nie jeść podczas dnia. Czy ja się zachowuje źle i faktycznie to moja wina czy jednak jestem słaba psychicznie i poddaje się manipulacjom partnerki?
Witam. Zmagam się z problemem związanym z atakami paniki. Znienacka zaczynam czuć mdłości ( od dziecka mam strach przed wymiotowaniem) czuję też bardzo szybkie i mocne bicie serca ( moje ciśnienie z reguły jest wysokie, ale podczas ataku paniki sięga nawet 140 uderzeń na minute) Pojawia się to najczęściej, gdy jestem poza domem i nie umiem sobie z tym poradzić, trwa około 15 minut, uspokajam się, gdy mdłości przechodzą ,bardzo mnie to krępuje. Planuje wizytę u psychologa, ale najpierw chciałbym zapytać tutaj jak mogę sobie z tym radzić.
Witam, Mam problem z atakami, nie jestem lekarzem ani specjalistą, ale według objawów podejrzewam, że mogą być to ataki paniki, ponieważ podczas tych ataków nagle nie mogę złapać w ogóle oddechu. bardzo szybko oddycham, nic do mnie nie dociera, jakby “z zewnątrz”, również mam dziwne mrowienia w rękach i kiedy już ten atak minie, okropnie się czuję zmęczona psychicznie, tak jakbym była wyprana emocjonalnie, piszę o tym, ponieważ zauważyłam. że w większości dostaje to kiedy się denerwuje lub podczas jakiegoś konfliktu - w większości dzieje się to z udziałem osób trzecich i działa to tak, że powoli jakby zaczyna coś we mnie rosnąć wraz ze zdenerwowaniem i sięga w pewnym momencie już tego stopnia, że dostaje właśnie tego ataku - czy można coś z tym zrobić? Pierwszych takich ataków doświadczyłam w wieku gimnazjalnym i dostawałam bardzo rzadko, ale teraz ostatnio zauważyłam, że coraz częściej, ponieważ ostatni taki atak miałam w grudniu zeszłego roku, a nigdy w takim odstępie czasu nie dostawałam kolejnego, co mnie martwi. że obojętnie jaka sytuacja będzie je wywoływać. Proszę o odpowiedź i z góry dziękuję za każdą
American Psychiatric Association. Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders, wyd. 5 (DSM-5), kryteria napadu paniki i zaburzenia lękowego z napadami paniki (2013).
Bringager, C.B., Dammen, T., Friis, S. Nonfearful panic disorder in chest pain patients. Psychosomatics, 45(1), 69-79 (2004). DOI: 10.1176/appi.psy.45.1.69.
Okuro, R.T., Freire, R.C., Zin, W.A., Quagliato, L.A., Nardi, A.E. Panic disorder respiratory subtype: psychopathology and challenge tests, an update. Brazilian Journal of Psychiatry, 42(4), 420-430 (2020). DOI: 10.1590/1516-4446-2019-0717.
Cackovic, C., Nazir, S., Marwaha, R. Panic Disorder. StatPearls, National Center for Biotechnology Information (2023).
Zobacz, którzy specjaliści udostępniają bezpłatne konsultacje psychologiczne i łatwo umów pierwszą wizytę.
