Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

TW: samookaleczenie. Pragnienie głębokich ran i blizn - potrzeba większych samookaleczeń przez nieustanne myśli

TW: samookaleczenie

 

Rany po samookaleczeniach, muszą być jak największe, najgłębsze, im jest większa i bardziej rozległa, tym bardziej jestem dumna z siebie. Tylko chore jest to już na, tyle że mój mózg cały czas mówi, że jest niewystarczająco, mimo że patrząc obiektywnie, są głębokie, regularnie dochodzę żył i tak dalej, ale dla mojego mózgu to dalej jest za mało i to już jest chore, to mnie tak męczy, że tnę się i płacze, bo już nawet to nie pomaga, bo mój mózg nawet wtedy się nie wycisza. POTRZEBUJE mieć jak największe blizny i rany

Kacper Urbanek

Kacper Urbanek

Witaj,

Twoje słowa są bardzo mocne i bardzo poruszające. Przede wszystkim chcę, żebyś usłyszała to jasno: to, przez co przechodzisz, to ogromny ból psychiczny, a to, co robisz sobie fizycznie, jest próbą poradzenia sobie z czymś, co jest wewnętrznie nie do udźwignięcia. Samookaleczanie nie jest dziwactwem ani szukaniem uwagi, to mechanizm przetrwania, który Twój umysł wypracował, by na chwilę złagodzić napięcie, odsunąć ból psychiczny, poczuć, że masz kontrolę. Ale niestety, jak już sama widzisz, ten mechanizm przestaje działać, a spirala bólu tylko się nakręca. Nie jesteś chora ani zepsuta. Twój mózg po prostu znalazł sposób, by jakoś sobie poradzić. Teraz trzeba powoli, krok po kroku, nauczyć go nowych sposobów, które nie będą Cię niszczyć. I wiedz, że to jest możliwe — choć teraz może się tak nie wydawać.

Co możesz zrobić doraźnie to zdrowsze techniki zastępcze,  bezpieczne rozładowanie napięcia np.

Użyj kostek lodu, przyłóż je do nadgarstków, karku, policzków. Dają intensywne doznanie bez uszkodzeń skóry. Narysuj czerwonym markerem linie tam, gdzie zwykle się ranisz. To często daje podobne wizualne ukojenie, ale bez krzywdy. Możesz też spróbować uderzać w poduszkę, miękki materac, rozładować napięcie fizycznie. Mocno ściskaj kostkę lodu w dłoni lub gumową piłeczkę antystresową, co skupia to uwagę na ciele, ale bez autodestrukcji. W sytuacjach silnego kryzysu, wskocz pod zimny prysznic lub zanurz dłonie w bardzo zimnej wodzie. 

To wywołuje mocne fizyczne uczucie i czasem przerywa trans. Pisz na kartce wszystko, co czujesz, wyrzucaj z siebie myśli bez cenzury. Potnij kartkę, a nie siebie. Słuchaj bardzo głośnej, intensywnej muzyki pozwól, by krzyczała za Ciebie.

Oddychaj głęboko 4-7-8, czyli wdech 4 sekundy, wstrzymanie 7 sekund, wydech 8 sekund. To uspokaja ciało i mózg. Ważna refleksja z psychologii autodestrukcji, zatrzymaj się na chwilę i spróbuj zadać sobie pytanie

Co JA chcę poczuć, kiedy się tnę?

Co próbuję zagłuszyć?

Skąd płynie ten głos, który mówi, że to niewystarczająco?

Często za samookaleczaniem stoi ogromna potrzeba ulgi od poczucia winy, nienawiści do siebie, żalu, bezsilności. Czasem to echo tego, co kiedyś nam mówiono np. „jesteś do niczego” i teraz sami to powtarzamy sobie w głowie.

To bardzo pomaga, by zacząć oddzielać myśli od faktów. To, że Twój mózg mówi „za mało”, „za płytko” to nie znaczy, że to prawda. To automatyczny schemat, który teraz już nie działa. W psychoterapii szczególnie poznawczo-behawioralnej lub dialektyczno-behawioralnej DBT, tego właśnie się uczymy, zauważać, co za tym stoi, i dawać sobie nowe narzędzia, zdrowsze dla nas samych. Na koniec bardzo ważne. 

Proszę, nie zostawaj z tym sama. Jeżeli czujesz, że nie wytrzymasz, zadzwoń na telefon zaufania (116 123), skontaktuj się z bliską osobą lub idź do szpitala, jeśli czujesz, że naprawdę nie możesz się powstrzymać. Bardzo ważne, abyś skorzystała z pomocy specjalisty, który pomoże Ci przejść przez kryzys. Życie nie zawsze będzie tak wyglądać, a masz wpływ na to, by je zmienić. Jestem z Tobą myślami, przyszłym Ci dużo ciepła!

 

Z pozdrowieniami 

 

Kacper Urbanek 

Psycholog, diagnosta 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Magdalena Pardo

Magdalena Pardo

Dzień dobry,

 

dziękuję, że podzieliła się Pani tym trudnym doświadczeniem. To, co Pani opisuje, wskazuje na poważne trudności emocjonalne i potencjalny kryzys związany z samookaleczaniem. Chciałabym Panią zapewnić, że nie jest Pani sama i że istnieją kroki, które mogą pomóc Pani poczuć się lepiej i znaleźć wsparcie. Nalegam na kontakt z psychologiem, psychiatrą lub terapeutą specjalizującym się w leczeniu zaburzeń emocjonalnych i samookaleczania. Profesjonalista, pomoże Pani zrozumieć przyczyny tych myśli i zachowań, a także opracować bezpieczniejsze strategie radzenia sobie, bez fizycznego krzywdzenia się. Wspólnie z nim opracuje Pani alternatywne sposoby radzenia sobie z emocjami, przyjrzy się Pani temu, skąd bierze się silna potrzeba ranienia siebie i jak stopniowo budować akceptację dla siebie samej bez konieczności zadawania sobie bólu. Proszę podzielić się swoimi trudnościami z zaufanymi osobami - rodziną, przyjaciółmi lub innymi bliskimi, którzy wesprą Panią w tych trudnych chwilach. 

Jeżeli odczuwa Pani tak silną potrzebę samookaleczania się, proszę natychmiast szukać pomocy - może zadzwonić Pani na numer alarmowy, telefon zaufania, infolinię wsparcia. Może Pani także udać się do najbliższego szpitala, jeżeli Pani bezpieczeństwo jest zachwiane. Proszę pamiętać, że głębokie rany mogą się infekować, powodować trwałe szkody, a nawet zagrażać Pani życiu.

 

Proszę dbać o siebie i jak najszybciej zasięgnąć pomocy specjalisty.

Magdalena Pardo

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Potrzebujesz pilnej pomocy specjalistycznej. Zalecam, abyś jak najszybciej zgłosiła się do psychiatry - bezpośrednio, do najbliższego szpitala psychiatrycznego lub na szpitalny oddział ratunkowy. Otrzymasz tam fachowe wsparcie, ocenę Twojego stanu i opiekę, która pomoże Ci ustabilizować swój stan emocjonalny i psychiczny.

Jeśli jesteś teraz w stanie zagrożenia życia, zadzwoń pod 112 lub udaj się do szpitala.

Usunięty Specjalista_tka

dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z nasileniem derealizacji i depersonalizacji w stresującym okresie?
Dzień dobry, postaram się szybko opisać swój problem. Od dłuższego czasu leczę OCD, któremu towarzyszy derealizacja i depersonalizacja. Pierwsze zaburzenie już jest na akceptowalnym przeze mnie poziomie, męczą mnie wprawdzie natrętne myśli, lecz nie wywołują one jak dawniej lęku. Samo odrealnienie też ostatnio było na normalnym poziomie, natomiast od półtora tygodnia moje funkcjonowanie z dnia na dzień jest coraz trudniejsze, właśnie przez to. Mam teraz stresujący czas i nie wiem czy to nie jest powodem nasilenia tych objawów, chociaż ja raczej ciągle jestem w stresie więc jakby patrzeć na to w ten sposób to ciągle powinno to być takie rozchwiane, a wcześniej było spokojnie. Ostatnio ciągle dopadają mnie takie stany, nieraz patrzę na coś czy kogoś i wiem, że to jest znajome ale z drugiej strony wydaje się takie sztuczne?? Ciężko to opisać, takie odczucia mam też wobec siebie. Byłam na konsultacji psychiatrycznej, leków nie dostałam a teraz akurat gdy mam przed sobą bardzo ważny czas (egzaminy w szkole) nie mogę sobie pozwolić na tkwienie w tym. Nie mam jak teraz skontaktować się z terapeutą, a ostatni raz byłam chyba na początku miesiąca, ostatnio ze względu na sporo spraw na głowie nie jestem w stanie chodzić tam regularnie. Nie wiem, czy jest coś, co mogłoby teraz jakoś pomóc mi do czasu jednej z tych wizyt?? Metody od terapeuty działają, ale raczej w chwili pojawienia się stanu, bo te, które miały mi pomóc im jakoś zapobiegać są niemożliwe, nie umiem ich obecnie zrealizować i czuję się bezsilna. Są jakieś leki ziołowe na to, cokolwiek, bym mogła przetrwać ten czas?? W szkole nie mam wsparcia, pedagog i psycholog szkolny mnie prawdopodobnie nie lubią tzn. zawsze jak przyjdę, to wysyłają na lekcje, zamiast wysłuchać. :(( Źle mi z tym, że piszę tu, bo przecież chodzę do psychologa i widzę jakieś efekty a jest gorzej, ale nie mam jak teraz się z nim spotkać a wolę na własną rękę nic nie działać, bo już kiedyś tylko wpędziłam się własnym "leczeniem" w gorszy dołek.
Syn nie akceptuje mojego nowego związku, po śmierci mojego męża.
Mam problem z synem. Mój mąż nie żyje, poznałam 6 miesięcy temu innego faceta, jesteśmy razem, ale nie mieszkamy ze sobą. Ale kiedy idę się z nim spotkać, mój syn wydzwania do mnie co pół godziny i tak cały czas, dopóki nie wsiądę do auta i przyjadę do domu. Jestem już tym taka zmęczona. Co ja mam robić dalej? Czy przestać spotykać się z facetem, nie wiem gdzie leży wina?
Mam pytanie odnośnie karania dzieci. Kilka razy w życiu mnie i mojej siostrze zdarzyła się taka sytuacja:
Mam pytanie odnośnie karania dzieci. Kilka razy w życiu mnie i mojej siostrze zdarzyła się taka sytuacja: kiedy któraś z nas pyskówkami i wrzaskami wystarczająco zdenerwowała rodziców, oni, wściekli, kazali się nam ubierać do wyjścia, wyciągali nas z domu i przez podwórko do furtki. Potem otwierali furtkę i wypychali nas na zewnątrz, na chodnik, krzycząc, że jak nie umiemy się zachować, to wynocha z domu, mamy iść i nie wracać. Ja i moja siostra rozhisteryzowane i płaczące chciałyśmy wejść z powrotem, no bo jak sobie poradzimy same na ulicy, ale rodzice dalej nas wypychali. Potem pozwalali nam wejść z powrotem i mówili, że mamy wracać i się porządnie zachowywać. To się zdarzyło tylko kilka razy, ostatni raz w trzeciej klasie podstawówki kiedy moja siostra wykłócała się, że monitor komputera powinien być postawiony bliżej, bo w szkole dzieci siedzą bliżej komputerów. Teraz ja i moja siostra jesteśmy już młodymi dorosłymi na studiach i jesteśmy dość aspołeczne i rzadko wychodzimy z domu. Moi rodzice bardzo nas kochają, wspierają, troszczą się o nas i o nasze problemy i zawsze tak było, ale odnośnie tego typu sytuacji opisanych powyżej, mówią, że na to zasłużyłyśmy. Mówią też, że ogólnie zasługiwałyśmy na obrywanie od nich i szkoda, że mocniej nie obrywałyśmy, to może byłybyśmy grzeczniejsze. Nie jestem pewna, czy iść wobec tego na jakąś terapię? Czy takie zachowanie mogło spowodować u nas jakieś problemy natury psychicznej? Wiem, że inni mieli o wiele gorzej w życiu od nas. Rodzice uważają, że to tylko kilka razy na całe życie i musiałyśmy ich wtedy mocno wkurzyć, nie mają wyrzutów sumienia i ich zachowanie było jak najbardziej prawidłowe. Ja mam do nich o to żal i uważam, że ta kara była upokarzająca i nieadekwatna do przewinienia, nawet jeśli rzeczywiście wtedy wrzeszczałam na nich z jakiegoś powodu i robiłam histerie. Nie wiem, czy mam coś z tym zrobić, czy wszystkim będzie lepiej jeśli odpuszczę i zapomnę. Czy taka kara, mimo że dość surowa, mogła na mnie zupełnie nie wpłynąć?
Jak reagować jak jako ojciec jestem oczerniany przez matkę?
Jak reagować jak jako ojciec jestem oczerniany przez matkę i syn świadomy tego mówi mi o tym , po czasie tak został sprany mózg że boi się mnie i do mnie jechać jak rozmawiać z nim ?
Paranoja partnerki oskarżająca o podawanie heroiny - jak sobie poradzić i co zrobić dla dziecka?

Witam. Chciałbym opowiedzieć moją historię. We wrześniu zeszłego roku moja partnerka wyrzuciła mnie z domu, oskarżając o podawanie heroiny jej i naszej 8-letniej córce. Od tego czasu cały czas oskarża mnie, że w jakiś sposób podałem naszej córce i czasem jej heroinę. Heroina wzięła się z tego, Kasia podejrzewała mnie o branie narkotyków od kilku lat. Robiła mi testy na obecność narkotyków, które nigdy nic nie wykazały. Ja nie protestowałem, ponieważ nie biorę niczego takiego. W połowie sierpnia wzięła trochę kreatyny z mojego pojemnika i zaniosła na policję. Tam test pokazał, że to heroina/morfina. Był to najprawdopodobniej błąd testu. Sprawa została umorzona po jakimś czasie, ale wg Kasi ja cały czas biorę i podaję heroinę jej i naszej córce. Na początku jak mnie wyrzuciła z domu, ograniczyła mi kontakt z córką, ale z czasem jej zachowanie się uspokoiło. Na początku również oskarżyła całą moją rodzinę i nawet swojego brata o branie heroiny. Cały początek to było zachowanie, które osoby z nią rozmawiające opisywały jako paranoiczka. Wiele razy twierdziła, że jest pod wpływem tej substancji, ale sama nie chciała sobie zrobić testu. Kiedy mi mówiła, że jestem i proponowałem, w takim razie pojedźmy na policję, niech mnie zbadają, to za każdym razem odmawiała. Z czasem jej stan się uspokoił, przestała izolować córkę ode mnie, ponieważ wie, że córka mnie potrzebuje. Zaczęła tylko mi mówić, że ona wie, co ja robię i ona nie może z tym nic zrobić, może tylko ją leczyć. I leczy naszą córkę bańkami, wodą z cytryną. Już we wrześniu założyłem sprawę o opiekę nad dzieckiem. Nie jesteśmy małżeństwem i jest to moja jedyna droga do jakiejkolwiek diagnozy i leczenia. Na 10 lipca mamy zlecone przez sąd badanie przez biegłych (2 psychiatrów i 1 psycholog). Będziemy badani my oraz relacje z córką. W tej chwili sytuacja wygląda tak, że Kasia zerwała kontakt z całą swoją rodziną. Utrzymuje go jedynie z jedną koleżanką i jej matką. Ogólnie poza tą sprawą narkotyków, zachowuje się w miarę normalnie, po prostu uważa, że moim jedynym życiowym celem jest podanie jej i naszej córce heroiny. Przez cały ten czas mieliśmy momenty, w których zbliżaliśmy się do siebie. Mogłem spędzać kilka dni w domu, ale za każdym razem wystarczył kaszel, albo kichnięcie i Kasia była pewna, że podałem heroinę i wyrzucała mnie z domu. Chciałem zapytać, czy ktokolwiek z Was przechodził przez coś takiego. Brakuje mi już sił i nie wiem, nawet czy badanie, diagnoza i ewentualne leczenie może coś pomóc. Każde moje działanie jest odbierane jako atak i próba kontroli.

dojrzewanie

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach

Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.