Left ArrowWstecz
Do jakich skutków psychicznych poza depresją może prowadzić hejt?
Anna Krokosz

Anna Krokosz

Hejt może doprowadzić do wielu niekorzystnych skutków takich jak między innymi: zaburzenia lękowe, utrata pewności siebie, niskie poczucie własnej wartości, niska samoocena, smutek, zniechęcenie, bezsenność, autoagresja. Oprócz tego osoba, która doświadcza hejtu, żyje w bardzo dużym stresie, a stres może prowadzić do wielu innych przykrych konsekwencji zarówno w obszarze zdrowia psychicznego, jak i fizycznego.  W skrajnych przypadkach hejt może doprowadzić nawet do samobójstwa.

3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Magdalena Światkowska

Magdalena Światkowska

Skutki doświadczenia hejtu są bardzo szerokie. Począwszy od spadku nastroju, utraty pewności siebie oraz wynikającej z tego zaniżonej samooceny po depresję czy w skrajnych przypadkach myśli samobójcze. 

3 lata temu
Aneta Ceglińska

Aneta Ceglińska

To zależy na jakim etapie rozwoju go doświadczamy. Może wpływać negatywnie na poczucie własnej wartości, może także zwiększać lęk. Mogą się wytworzyć nieadaptacyjne schematy.  Jeśli potrzebujesz pomocy, a jesteś dzieckiem lub nastolatkem spróbuj porozmawiać z rodzicami o pomocy psychoterapeuty. A jeśli Twoje dziecko doświadcza hejtu warto porozmawiać ze specjalistą. Zapraszam. 

3 lata temu
dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

Witajcie. Mam 23 lata i od 5 lat leczę się z depresji
Witajcie. Mam 23 lata i od 5 lat leczę się z depresji, biorę leki (wenlafaksynę), rok temu zdiagnozowano też u mnie autyzm. Pół roku temu wyprowadziłem się na studia do innego miasta i od tego czasu nie mam praktycznie żadnych relacji społecznych, czuję silną samotność, w większych skupiskach ludzi czuję lęk, czasem zdarzają mi się ataki paniki. Oprócz tego na co dzień czuję przygnębienie, anhedonię i mam myśli samobójcze, a przez wyprowadzkę straciłem niestety kontakt z moją terapeutką. Mam bardzo silną blokadę przed szukaniem nowego terapeuty, samo zadzwonienie i umówienie się wydaje się dla mnie barierą nie do przeskoczenia. Zupełnie nie wiem, gdzie szukać pomocy.
Wątpliwości co do terapii CBT: testowanie, milczenie terapeuty i trudność w zbudowaniu więzi terapeutycznej
Cześć, chciałbym się podzielić moimi zagwostkami których doświadczyłem w terapii poznawczo behawioralnej, w zasadzie nie wiem czy to co doświadczyłem było ok, czy jednak coś tu nie grało. Z racji tego że jestem kimś kto nigdy nie szukał pomocy w tym temacie, zawsze twierdziłem że jestem na tyle uparty i zdeterminowany że ze wszystkim dam sobie radę, miałem w tamtym czasie gorszy moment i za namową jednej osoby sprawdziłem jak to jest pójść na terapię. Wybrałem się do kobiety ok 40+ która przyjeła mnie w niebanalnym stroju, który od razu przykuł moją uwagę, na pierwszej sesji ciągle była uśmiechnięta i słuchała co mam do powiedzenia, nie odkrywałem przed nią od razu wszystkich kart mojej historii, chciałem zobaczyć z czym mam doczynienia, pamiętam jak w tamtym momencie zaimponował mi jej spokój, to jaką aurę wokół siebie miała. Minęło trochę czasu jak wybrałem się drugi raz - potem zostałem na jakieś pół roku, przychodziłem co 2 tygodnie, mówiłem o tym co mnie spotkało głównie w dzieciństwie - dostałem diagnozę z jakiegoś jej różnicowania cPTSD i w zasadzie nie wiedziałem co mam robić. Zapytałem wcześniej co mam mówić: Odpowiedziała że wszystko. Przeważnie nie było u mnie tematów tabu, czasami nawet zastanawiałem się czy wypada o tym mówić - czy to nie jest za dużo. Pamiętam jak na samym początku byłem jakby to powiedzieć w jakimś "afekcie" chyba byłem strasznie po plątany emocjonalnie i nie miałem tej świadomości, dopiero kiedy terapeutka rozbiła to splątanie dialogiem sokratejskim - zadając mi pytania na podstawie tego co mówię uświadomiłem sobie pewną banalność którą twierdziłem. Zorientowałem się że jest bierna, nie dawała żadnych gotowych recept nie odpowiadała od razu, umiejętnie grała ciszą i element jej nastroju zmienił się od momentu pierwszej wizyty. Zaczęło się robić mniej komfortowo jak dostałem przeważnie przed każdą terapią coś na kształt testu, miałem wrażenie że terapeutka próbuje mi nie werbalnie zaoferować jakieś sugestie albo sprawdzić jak zareaguje. Poczułem się wtedy poniekąd manipulowany i nie czułem się z tym bezpiecznie. W życiu ze wszystkim musiałem dawać sobie rade sam, więc nie chciałem żeby ktoś w taki sposób do mnie podchodził, wolałbym usłyszeć coś wprost. W tamtym czasie miałem skuteczną motywacje poznać różne sprawy na temat własnego ciała - byłem przez wiele lat zamrożony i doświadczałem stresu za każdym razem w miejscach publicznych - pamiętam jak terapeutka spytała mnie: co w tym momencie czuje? Jedynie co przychodziło mi do głowy to, to że mam spięte barki. Za każdym razem sam odnajdywałem tą odpowiedz i zorientowałem się sam że nie czuje siebie emocjonalnie. Po tym jak zakończyłem terapie z własnej woli, konfrontując z terapeutką tą kwestie - czy mnie testowała wiele razy - Wyraziła swoją odpowiedz potwierdzająco, po czym (za każdym razem to robiła) dawała mi znać, niewerbalnie mimiką że to nie jest tak jak myślę - po czym zawsze milczała. Wiecie co? Ja w zasadzie wszystko to co chciałem uzyskać z tej terapii - oprócz samego początku tych sesji - zrobiłem prowadząc monolog sam ze sobą, Ona tak jakby mi towarzyszyła i próbowała czasem coś zasugerować kartkami które od niej dostałem, nie mówiąc nigdy nic wprost. Więc stwierdziłem że na tej postawie co już wiem, sam zacznie szukać odpowiedzi w tych moich mechanizmach i przez ten czas dużo się o sobie dowiedziałem - odmroziłem się emocjonalnie, medytacyjnie i ćwiczeniami Wima hofa, potrafię zauważyć, zmęczenie, co kiedyś nie było tak oczywiste dla mnie. Rozumiem skąd sie biorą wątki alienacji społecznej i że w ogólnym rozrachunku jestem skrzywdzonym dzieciakiem, przez los bo miałem wypadek w którym straciłem rękę i część czaszki i przez rodziców bo była w domu przemoc i alkohol. Jak myślicie czy możliwe jest nawiązać z kimś więź terapeutyczną gdy się podprogowo wyówa takie subtelne kwestie? Dodam że terapeutka była w trakcie certyfikacji. Na górę
Szanowni Państwo, korzystam z pomocy lekarza psychiatry na NFZ.
Szanowni Państwo, korzystam z pomocy lekarza psychiatry na NFZ. Lekarz bardzo dobrze dobiera leki. Jeśli zachodzi konieczność zmiany dawkowana lub leku na inny, to robi to z dużym wyczuciem tak, że nie daje się tego zauważyć. Niestety, poza tym, nie bardzo interesuje się przyczyną problemów. Interesują go tylko objawy ogólne i ich ocena przez pacjenta. Jedyny wywiad, to ten pierwszy, który zadecydował o postawieniu diagnozy i włączeniu leków. Przyczyną problemów mogę, lecz nie muszę, zajmować się z pomocą dostępnych psychologów. Czy takie podejście lekarza do tematu jest prawidłowe?
Niepokojące myśli po doświadczeniach z uzależnieniem - pomoc psychologiczna

Witam, ciężko jest mi to opisać, ale pojawiają mi się w głowie różne niepokojące rzeczy, jakbym miała tam swój świat i rzeczywistość. Boję się, że gdybym zaczęła opowiadać o tym rówieśnikom, wzięliby mnie za nienormalną i że co ja gadam. 

Gdy myślę sobie o relacjach romantycznych, często przemienia się to w obsesje i myślę sobie o tym, jak bym więziła tę osobę, a jak by mnie zdradziła, to bym torturowała i groziła i innych ludzi, nie wiedzą co mam w głowie i do czego byłabym zdolna. 

Mam różne wizje, tego jak kogoś zabijam, lasy, nierealne postacie np. demony jakieś istoty nawiedzone jakbym czuła ich obecność. Czuje, jakbym miała je w sobie, jakieś zło. Myślę, że też taką ważną rzeczą jest to, że około 2 lata temu zażywałam narkotyki, leki i inne substancje odurzające, jestem osobą zdrowiejącą i jestem trzeźwa, podczas okresu mojego czynnego miałam podobne myśli i psychozy. Ale martwi mi to, że znów mi to powraca te myśli i wszystko, mimo że już tak długo nie piję, ani nic po prostu nie biorę. Leczę się psychiatrycznie, biorę leki serotonine i lamotrygine, kontynuuje terapię. W swojej diagnozie jedynie mam ukazane uzależnienie i nie mam innych zaburzeń psychicznych. Ale wiem, że coś jest nie tak, że dzieje się coś złego

Praca poza psychoterapią nad zaufaniem do innych, nad destrukcyjnymi myślami.
Dzień dobry, w jaki sposób pracować nad nauczeniem się zaufania do drugiej osoby? Jakie narzędzia i metody tutaj zastosować? Pojawiają się myśli, że partnerka może mnie oszukiwać lub zdradzać. Jak nauczyć się nie wierzyć tym myślom i nie podążać za nimi? Jak radzić sobie z takimi rzeczami. Jak pracować poza psychoterapią?
nietrzymanie moczu u dzieci

Nietrzymanie moczu u dzieci - przyczyny, objawy i leczenie

Czy Twoje dziecko zmaga się z problemem nietrzymania moczu? Nie jesteś sam! Ten powszechny problem dotyka wielu rodzin, ale istnieją skuteczne sposoby radzenia sobie z nim. Poznaj przyczyny, objawy i metody leczenia.