Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czuję beznadzieję po stracie, utracie pracy i porównywaniu się z innymi – ciągły smutek i brak sił do życia

Treść wrażliwa
Dzień dobry. Z góry przepraszam, jeśli mój wpis jest chaotyczny, ale jestem słaba w pisaniu i chcę to po prostu z siebie „wypluć”. Moje życie to pasmo nieszczęść, smutku, uczucia beznadziejności i stresu. W ciągu ostatniego pół roku straciłam bardzo bliską mi osobę, mojego dziadka, co do dziś bardzo przeżywam. Niedawno straciłam też pracę… i nawet mój szef nie miał odwagi powiedzieć mi tego wprost. Dowiedziałam się od dziewczyn z którymi pracowałam, że nie przedłuży mi umowy. Od kilku miesięcy szukam czegoś nowego, ale bez skutku, przed chwilą dostałam kolejną odmowę. Nie mam za co opłacić nawet rachunku za telefon. Do tego dochodzi wysoki rachunek za auto, który niedługo muszę zapłacić. Wszystko wali mi się na głowę. Czuję się bezwartościowa i „leniwa”, mimo że naprawdę się staram. Mam wrażenie, że wszystko, co robię, kończy się źle. Jestem ciągle zestresowana, rozdrażniona, kłócę się z chłopakiem i rodzicami i ogólnie czuję w sobie tyle złości na świat i na siebie. Czuję się l brzydka i totalnie zaniedbana. Nie mam siły ani chęci na najprostsze rzeczy np. ugotowanie obiadu, posprzątanie pokoju czy nawet wstanie i pójście umyć zęby potrafi być dla mnie problemem. Coraz częściej myślę o tym, jak bardzo nienawidzę swojego życia i samej siebie. Mam poczucie, że wszystko jest beznadziejne i po prostu odechciewa mi się żyć. Dodatkowo dobija mnie porównywanie się do znajomych którzy mają stałe prace, dzieci w drodze, własne mieszkania, planują śluby… a ja czuję, że stoję w miejscu albo wręcz się cofam. I jedyne, co teraz czuję, to po prostu „mam dość”. Utrudnia mi to spotykanie się z nimi bo nie chce mi się słuchać o ich kolejnych sukcesach, nie z zawiści ale przez to że wracam z tych spotkam załamana i zapłakana z pytaniem „dlaczego nie ja?” Nienawidzę życia, które mam. Każdego dnia czuję ucisk w klatce piersiowej i jakby coś ciągle mnie przygniatało. Nic mnie już nie cieszy, wszystko wydaje się bez sensu. Chciałabym po prostu stąd uciec. Czasem myślę o sobie sprzed lat. Moja 15-letnia ja byłaby totalnie zawiedziona tym, kim jestem i jak żyję teraz. Czuję się sama sobie winna, a do tego wszystko wokół wydaje się takie przytłaczające…
Patrycja Wójcik

Patrycja Wójcik

Dzień dobry,

 

 Proszę nie przepraszać za „chaos” – to, co Pani nazywa „wypluwaniem” z siebie emocji, jest tak naprawdę bardzo ważnym i odważnym aktem wyrzucenia z wnętrza ciężaru, którego jedna osoba po prostu nie jest w stanie udźwignąć sama. Słyszę w Pani słowach ogromny ból, skrajne wyczerpanie i poczucie osaczenia przez okoliczności, które uderzyły w Panią ze wszystkich stron jednocześnie.

 

W ciągu zaledwie pół roku straciła Pani bliską osobę (dziadka) oraz pracę. To są dwie ogromne straty w fundamentach życia – emocjonalnym i egzystencjalnym. Żałoba po dziadku zabiera Pani energię, a utrata pracy w tak niefortunny sposób (brak odwagi szefa, dowiedzenie się od osób trzecich) naruszyła Pani poczucie godności i bezpieczeństwa. To nie jest „lenistwo” – to, co Pani opisuje, czyli brak siły na umycie zębów czy sprzątanie, to klasyczne objawy depresyjnego wyczerpania. Pani organizm po prostu „odłączył zasilanie”, bo poziom stresu i bólu przekroczył dopuszczalne normy.

 

Mówi Pani o znajomych, którzy mają śluby, mieszkania i sukcesy. Kiedy my stoimy w miejscu (lub mamy poczucie cofania się), sukcesy innych bolą nie dlatego, że im źle życzymy, ale dlatego, że działają jak lustro, w którym widzimy własny ból. Ten „ucisk w klatce piersiowej” to reakcja na ogromną presję, którą sama Pani na siebie nakłada. Porównywanie swojego „wnętrza” (pełnego bólu i braku pieniędzy) do czyjegoś „zewnętrza” (instagramowych sukcesów) zawsze będzie dla Pani niszczące. Każdy ma swój własny zegar, a Pani teraz przechodzi przez swój najtrudniejszy „sezon zimowy”.

 

To, że Pani 15-letnia wersja byłaby zawiedziona, to bardzo bolesna myśl, ale proszę spróbować spojrzeć na to inaczej. Czy ta 15-letnia dziewczyna, widząc kogoś, kto stracił dziadka, pracę, nie ma na rachunki i ledwo oddycha z bólu, naprawdę powiedziałaby: „jestem tobą zawiedziona”? Czy może raczej chciałaby tę osobę przytulić? Pani nienawiść do samej siebie jest formą agresji skierowanej do wewnątrz, bo nie ma Pani jak rozładować tej złości na niesprawiedliwy świat i szefa, który Panią zawiódł.

 

Ucisk w klatce, rozdrażnienie, kłótnie z bliskimi – to sygnały, że Pani układ nerwowy jest w stanie permanentnego „czuwania” i walki o przetrwanie. Kłóci się Pani z rodzicami i chłopakiem, bo ból, który nosi Pani w środku, jest tak wielki, że wylewa się na każdą interakcję. To nie jest Pani wina – to jest wynik życia w chronicznym stresie finansowym i emocjonalnym.

Chcę, żeby Pani usłyszała jedną rzecz: to, że obecnie nie ma Pani siły na sprzątanie czy mycie zębów, nie jest definicją Pani wartości jako człowieka. To jest definicja Pani aktualnego stanu zdrowia psychicznego.

Znajduje się Pani w miejscu, w którym ta „beznadzieja” wydaje się jedyną prawdą o świecie. Jednak to, co Pani czuje, jest wynikiem splotu okoliczności, a nie Pani „wybrakowania”. Myśli o tym, że „odechciewa się żyć”, są bardzo poważnym sygnałem, że Pani cierpienie osiągnęło punkt krytyczny i potrzebuje Pani wsparcia, którego nie da się wykrzesać z samej siebie.

 

Dużo dobrego!

Patrycja Wójcik

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Dzień dobry, 

 

To, co Pani opisuje, to stan skrajnego przeciążenia wynikający z realnych strat i przewlekłego stresu. Etykiety „leniwej” czy „bezwartościowej” to prawdopodobnie myśli automatyczne, które pojawiają się w Pani głowie jako objaw obecnego stanu, a nie fakt – są one wynikiem mechanizmu, w którym Pani umysł próbuje nadać sens Pani cierpieniu.

Znajduje się Pani w błędnym kole: brak energii utrudnia działanie, co nasila Pani samokrytykę i poczucie winy, a to z kolei jeszcze bardziej odbiera Pani siły. Ten fizyczny ucisk i poczucie beznadziei to jasne sygnały, że Pani zasoby adaptacyjne są na wyczerpaniu. Warto rozważyć konsultację psychologiczną, aby wspólnie rozbroić te negatywne przekonania i powoli zacząć odbudowywać Pani poczucie sprawstwa. 

Pozdrawiam

 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Pani opis wskazuje na depresję, dlatego zalecam szybko kontakt z psychiatrą celem wdrożenia leku oraz zalecam terapię. Ma Pani bardzo obniżone nastroje oraz zaburzony obraz widzenia samej siebie, o zaniżonej akceptacji nie wspomnę. Bóle somatyczne także sa symptomem, któremu należy się przyjrzeć. 

 

 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Nadio, 

to, co Pani opisuje, to stan skrajnego wyczerpania emocjonalnego, który może wskazywać na depresję reaktywną po serii ciężkich strat. Proszę przestać nazywać siebie „leniwą” – brak sił na umycie zębów czy obiad to nie brak charakteru, ale sygnał, że Pani organizm nie ma już paliwa do walki z tak potężnym stresem. Porównywanie się do znajomych tylko pogłębia ból, a przecież każdy z nich mógłby załamać się pod ciężarem żałoby, utraty pracy i długów, które Panią spotkały. Ten ucisk w klatce piersiowej i poczucie beznadziei wymagają pilnej konsultacji ze specjalistą, bo w takim stanie nie da się „po prostu wziąć w garść”. Proszę nie zostawać z tymi myślami samej – pomoc psychologa lub psychiatry jest teraz kluczowa, by odzyskać oddech i poczucie bezpieczeństwa.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Zobacz podobne

Witam, ogółem mam częste zmiany nastroju
Witam, ogółem mam częste zmiany nastroju, jednego dnia jestem sobą, pełna energii i niczego się nie wstydzę/boję, a drugiego dnia będąc wśród znajomych, mało się odzywam, chodzę zmęczona, nie wiem, co się dzieje wokół mnie. Chyba to zmęczenie psychiczne, ale mam to od 2 miesięcy. Najpierw po 1 miesiącu przeszło mi i teraz odkąd poznałam nową koleżankę, znowu mi to wróciło. Nie chce chodzić na żadne terapie ani nic leki tez bym wolała ograniczać :/ Ale chcę w końcu być sobą, wiedzieć, co się wokół mnie dzieje i w gronie znajomych być ta "osoba" co się najwięcej udziela jak dawniej. Chce tylko dopomnieć, że przeżyłam w ciągu jakoś 4 miesięcy zranienie przez łącznie 3 osoby. Manipulowały te osoby mną i ogółem źle się w ich towarzystwie czułam. Zakończyłam tamte przyjaźnie. Ale no jak wyżej napisałam, jak poznaje kogoś, z kim dobrze się dogaduje, to nie potrafię być sobą. Po tamtych manipulatorach jestem mniej ufna. Ale problem jest z tym moim zmęczeniem i po prostu nie ogarnianiem, co się wokół mnie dzieje, jestem strasznie poważna i nie zachowuje się jak dawniej (byłam ta zabawna osoba i pełna energii).
Zmagam się z niską samooceną, zaburzeniami odżywiania i depresją w rodzinie
Dzień dobry, odkąd mialam około 10 lat zmagam się z bardzo złą samooceną, zmagamy się również z okaleczaniem się i z zaburzeniami odżywiania (nic nie jem potem się objadam albo się głodze) w rodzinie Mam dość sporo problemów i jestem nazywana głównie problemem i innymi bardziej drastycznymi wyzwiskami których wolę nie mówić bo są zbyt ostre. Wstawanie z łóżka jest dla mnie ogromnym problemem a zębów nie myłam od kilku miesięcy. Miałam próbę samobójczą w wieku 12 lat która się niestety nie udała i nikt się nawet o niej nie dowiedział, ponieważ byłam sama w domu i kilka godzin później mimo że było dziwnie to żyłam. Była to próba przedawkowania leków. W nocy nie mogę spać leki nasenne już nie działają, a gdy mogę spać to się często budzę w środku nocy przepocona albo płacząc. Cały czas jestem zmęczona nieważna ile śpię. Za dnia śmierci i bardzo pragnę wyobrażam sobie jak jedzie auto a ja spodnie wpadam ale w nocy czuję jak mi się klatka piersiowa zaciska na samą myśl o tym że umrę i nawet nie wiem co się ze mną stanie, że po prostu zniknę i nikt nie będzie pamiętał. Chociaż to nic nowego było w tym momencie czuję że dla nikogo nie jestem ważna i nawet moja rzekoma przyjaciółka po usłyszeniu tego że jednak nie mam idealnego życia tak jak myślałam tylko że moja rodzina to są narcystyczni ludzie a że ja sama zmagam się Z bardzo wieloma rzeczami po prostu mnie zostawiła. Nie wiem już co robić ponieważ dopóki nie osiągnę 18 roku życia co już jest niedługo to nie mogę iść do specjalisty sama i nie mam pojęcia jak mam sobie pomóc bo nic nie działa. Rzeczy które sprawiały mi przyjemność teraz tego nie robią odeszłam od nich i nie potrafię się za nie wziąć. Z akrobatyki odeszłam już lata temu. O rysowaniu o pisaniu i o innych takich rzeczach nie wspomnę mimo że właśnie to w ostatnim czasie mnie trzymało przy życiu. Po prostu nie potrafię tego już robić. Próbuje powiedzieć mamie że potrzebuję pomocy już od kilku lat ale ona mówi że ja nie mogę mieć problemów bo jestem dzieckiem
Niechęć do własnego życia - jak sobie z nią poradzić?
Witam. Jak mam sobie poradzić z niechęcią do własnego życia
Zaburzenia odżywiania, niechęć do zmiany i lęk. Celowo sprawiam sobie cierpienie, wiem, że tak nie mogę funkcjonować.
Nie mam pojęcia co mam zrobić, chodzę do psychologa i rozmawiamy o moich zaburzeniach odżywiania, ale dalej nie jestem gotowa nic z tym zrobić, nie jestem gotowa na wprowadzenie regularności w jedzeniu, czuje się komfortowo tak, jak teraz jest, ale wiem, że jest to dla mnie złe i męczy mnie to, czuje się jakbym zasługiwała na cierpienie, jednak nie chce cierpieć, nie chce zmieniać tego jak się odżywiam bo boje się ze gdy to zmienę to przytyje, a tak to czuje się bezpiecznie, jednak nie chce dalej tak żyć, nic już nie rozumiem.
Sugeruje się mi zaburzenia neurorozwojowe, ze względu na potencjalne uzależnienia, problemy z relacjami, mutyzmem. Przede wszystkim powróciła depresja i już nie daję rady.
Witam, leczę się na depresję od dłuższego czasu, wcześniej paliłem marihuanę, ale sporadycznie, miałem jeszcze zaburzenia psychotyczne po lsd, ale po promazanie ustąpiły i nie wracają. Mam od małego tendencję do tworzenia swojego świata, zdiagnozowaną dyslekcję rozwojową z zakresu pisania i czytania. Miewam problemy w odnalezieniu się w grupie oraz w relacjach z innymi, tendencje do mutyzmu i nieadekwatne reakcje na sytuacje. Miałem długie tendencje S, ale przez kilka ostatnich miesięcy nie miałem z tym problemów. Poza pewnym zmęczeniem, depresja ustąpiła. Poszedłem do ośrodka uzależnień, gdyż z narkotykami, alkoholem i papierosami miałem kontakt od 11 roku życia i stale mi sugerowano związek z uzależnieniem. Tam dowiedziałem się, że nie mam z tym problemu - nie czuję głodu itd. Jednak wróciły mi myśli S. Sugerowano mi również zespół Aspergera lub inne zaburzenia z spektrum autyzmu. Robiłem na to testy internetowe już dużo wcześniej i zawsze wychodziły pozytywne oraz czytając utożsamiałem się z objawami . Mimo to, nie jestem pewien czy nie jest to efekt potwierdzenia z racji długiej historii diagnozy. Sama diagnoza aspergera jest bardzo kosztowna. Rozmowy z psychiatrą sprowadzają się do wymiany kilku zdań i przepisania leków. Psycholog kliniczny nie wiem czy powie mi coś więcej. Psychoterapia na fundusz nie istnieje, a konsultacje bez dłuższej obserwacji nie mają sensu. Nie wiem czy w ogóle jakiekolwiek relacje z poradnią chorób psychicznych mają jakikolwiek sens. Nie chcę zamieść wszystkiego pod dywan, z drugiej strony moja inteligencja jest na poziomie ponadprzeciętnym, więc mogę poradzić sobie z tym sam zdobywając odpowiednią wiedzę z książek. Nie mam z kim o tym porozmawiać. Nie wiem już co dalej. Czuję, że zaczyna mnie to przerastać i zaczynam się wycofywać. P.S. Chciałbym by wypowiedziało się więcej niż jeden specjalista w tej sprawie jeśli będzie taka możliwość. Pozdrawiam Roberto
Mobbing

Mobbing – definicja, objawy i jak sobie radzić?

Mobbing w pracy to poważny problem wpływający na życie zawodowe i osobiste. Sprawdź, jaka jest definicja mobbingu, objawy, skutki oraz sposoby ochrony przed nim. To pomoże ci lepiej zrozumieć zjawisko i chronić swoje prawa w pracy.