
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rozwój i praca, zaburzenia nastroju
- Czuję beznadzieję...
Czuję beznadzieję po stracie, utracie pracy i porównywaniu się z innymi – ciągły smutek i brak sił do życia
Treść wrażliwaPatrycja Wójcik
Dzień dobry,
Proszę nie przepraszać za „chaos” – to, co Pani nazywa „wypluwaniem” z siebie emocji, jest tak naprawdę bardzo ważnym i odważnym aktem wyrzucenia z wnętrza ciężaru, którego jedna osoba po prostu nie jest w stanie udźwignąć sama. Słyszę w Pani słowach ogromny ból, skrajne wyczerpanie i poczucie osaczenia przez okoliczności, które uderzyły w Panią ze wszystkich stron jednocześnie.
W ciągu zaledwie pół roku straciła Pani bliską osobę (dziadka) oraz pracę. To są dwie ogromne straty w fundamentach życia – emocjonalnym i egzystencjalnym. Żałoba po dziadku zabiera Pani energię, a utrata pracy w tak niefortunny sposób (brak odwagi szefa, dowiedzenie się od osób trzecich) naruszyła Pani poczucie godności i bezpieczeństwa. To nie jest „lenistwo” – to, co Pani opisuje, czyli brak siły na umycie zębów czy sprzątanie, to klasyczne objawy depresyjnego wyczerpania. Pani organizm po prostu „odłączył zasilanie”, bo poziom stresu i bólu przekroczył dopuszczalne normy.
Mówi Pani o znajomych, którzy mają śluby, mieszkania i sukcesy. Kiedy my stoimy w miejscu (lub mamy poczucie cofania się), sukcesy innych bolą nie dlatego, że im źle życzymy, ale dlatego, że działają jak lustro, w którym widzimy własny ból. Ten „ucisk w klatce piersiowej” to reakcja na ogromną presję, którą sama Pani na siebie nakłada. Porównywanie swojego „wnętrza” (pełnego bólu i braku pieniędzy) do czyjegoś „zewnętrza” (instagramowych sukcesów) zawsze będzie dla Pani niszczące. Każdy ma swój własny zegar, a Pani teraz przechodzi przez swój najtrudniejszy „sezon zimowy”.
To, że Pani 15-letnia wersja byłaby zawiedziona, to bardzo bolesna myśl, ale proszę spróbować spojrzeć na to inaczej. Czy ta 15-letnia dziewczyna, widząc kogoś, kto stracił dziadka, pracę, nie ma na rachunki i ledwo oddycha z bólu, naprawdę powiedziałaby: „jestem tobą zawiedziona”? Czy może raczej chciałaby tę osobę przytulić? Pani nienawiść do samej siebie jest formą agresji skierowanej do wewnątrz, bo nie ma Pani jak rozładować tej złości na niesprawiedliwy świat i szefa, który Panią zawiódł.
Ucisk w klatce, rozdrażnienie, kłótnie z bliskimi – to sygnały, że Pani układ nerwowy jest w stanie permanentnego „czuwania” i walki o przetrwanie. Kłóci się Pani z rodzicami i chłopakiem, bo ból, który nosi Pani w środku, jest tak wielki, że wylewa się na każdą interakcję. To nie jest Pani wina – to jest wynik życia w chronicznym stresie finansowym i emocjonalnym.
Chcę, żeby Pani usłyszała jedną rzecz: to, że obecnie nie ma Pani siły na sprzątanie czy mycie zębów, nie jest definicją Pani wartości jako człowieka. To jest definicja Pani aktualnego stanu zdrowia psychicznego.
Znajduje się Pani w miejscu, w którym ta „beznadzieja” wydaje się jedyną prawdą o świecie. Jednak to, co Pani czuje, jest wynikiem splotu okoliczności, a nie Pani „wybrakowania”. Myśli o tym, że „odechciewa się żyć”, są bardzo poważnym sygnałem, że Pani cierpienie osiągnęło punkt krytyczny i potrzebuje Pani wsparcia, którego nie da się wykrzesać z samej siebie.
Dużo dobrego!
Patrycja Wójcik
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Jakub Butkiewicz
Dzień dobry,
To, co Pani opisuje, to stan skrajnego przeciążenia wynikający z realnych strat i przewlekłego stresu. Etykiety „leniwej” czy „bezwartościowej” to prawdopodobnie myśli automatyczne, które pojawiają się w Pani głowie jako objaw obecnego stanu, a nie fakt – są one wynikiem mechanizmu, w którym Pani umysł próbuje nadać sens Pani cierpieniu.
Znajduje się Pani w błędnym kole: brak energii utrudnia działanie, co nasila Pani samokrytykę i poczucie winy, a to z kolei jeszcze bardziej odbiera Pani siły. Ten fizyczny ucisk i poczucie beznadziei to jasne sygnały, że Pani zasoby adaptacyjne są na wyczerpaniu. Warto rozważyć konsultację psychologiczną, aby wspólnie rozbroić te negatywne przekonania i powoli zacząć odbudowywać Pani poczucie sprawstwa.
Pozdrawiam
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Pani opis wskazuje na depresję, dlatego zalecam szybko kontakt z psychiatrą celem wdrożenia leku oraz zalecam terapię. Ma Pani bardzo obniżone nastroje oraz zaburzony obraz widzenia samej siebie, o zaniżonej akceptacji nie wspomnę. Bóle somatyczne także sa symptomem, któremu należy się przyjrzeć.
Bożena Nagórska
Pani Nadio,
to, co Pani opisuje, to stan skrajnego wyczerpania emocjonalnego, który może wskazywać na depresję reaktywną po serii ciężkich strat. Proszę przestać nazywać siebie „leniwą” – brak sił na umycie zębów czy obiad to nie brak charakteru, ale sygnał, że Pani organizm nie ma już paliwa do walki z tak potężnym stresem. Porównywanie się do znajomych tylko pogłębia ból, a przecież każdy z nich mógłby załamać się pod ciężarem żałoby, utraty pracy i długów, które Panią spotkały. Ten ucisk w klatce piersiowej i poczucie beznadziei wymagają pilnej konsultacji ze specjalistą, bo w takim stanie nie da się „po prostu wziąć w garść”. Proszę nie zostawać z tymi myślami samej – pomoc psychologa lub psychiatry jest teraz kluczowa, by odzyskać oddech i poczucie bezpieczeństwa.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska

Zobacz podobne
Czuję, że coś jest nie tak. Niby wszystko w porządku – żyję, pracuję, spotykam się z ludźmi – ale w środku czuję, jakbym był na autopilocie. Ciągłe zmęczenie, brak energii, zero radości z rzeczy, które kiedyś sprawiały mi przyjemność. To jakby jakaś niewidzialna chmura wisiała nade mną i nie chciała zniknąć.
Nie jest to na tyle przytłaczające, żeby uniemożliwiło mi codzienne funkcjonowanie, ale wystarczająco mocne, żeby wszystko wydawało się cięższe, mniej sensowne.
Zaczynam się zastanawiać, czy to coś, co samo przejdzie, czy może taki stan będzie mi towarzyszył na dłużej.
Czuję, że potrzebuję zrozumienia, skąd to się bierze. Coś we mnie mówi, że nie powinno tak być – że życie nie powinno wyglądać jak niekończący się ciąg dni bez większej różnicy między nimi. Chciałbym znaleźć jakiś sposób, żeby wyjść z tej matni, ale nie wiem nawet, od czego zacząć. Czy inni też tak mają, czy to tylko ja? Mam wrażenie, że coś mnie omija, że gdzieś za rogiem jest ta prawdziwa radość, której nie umiem złapać.
Brakuje mi odpowiedzi, brakuje mi energii, ale najbardziej chyba brakuje mi tej iskry, która sprawiałaby, że chce się wstać i działać. Jak sobie z tym poradzić? Nie mam pojęcia, ale czuję, że coś muszę zmienić, bo nie chcę tak żyć.

Wypalenie zawodowe - przyczyny, objawy i jak sobie z nim radzić?
Czy czujesz się ciągle zmęczony i zniechęcony do pracy? Możliwe, że doświadczasz wypalenia zawodowego – stanu wyczerpania, który dotyka coraz więcej osób. To poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne – sprawdź, jak sobie z nim radzić.
