Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z lękiem przed dorosłością i presją otoczenia?

Hej. Mam taki dziwny problem…. Od jakiegoś czasu ciagle czuje niepokój związany z przyszłością. Boję się dorosłości. Boje się rozmawiać z ludźmi, unikam nawet rozmów telefonicznych. Kiedy mam czystą głowę (np podczas spędzania czasu z bliskimi) jest super, chce mi się żyć. Jestem studentka. Moje życie aktualnie opiera się aktualnie tylko na studiach (w których nawet nie jestem dobra, bo ledwo zdaje każdy semestr, ale lubię to). Kiedy tylko pomyśle o pracy, o tym, że będę musiała jakoś zapewnić własnej rodzinie dobrobyt (a nie mam żadnych zdolności fizycznych, a kontakty z ludźmi to jedynie problem i stres) zaczynam beczeć jak dziecko, zaczynam myśleć jak życie nie ma sensu, jak jestem nieudolna i sobie z tym nie poradzę. Ciagle słyszę: ,,bo wy młodzi teraz jesteście leniwi” … Ja naprawdę chciałabym robić coś dobrze, mieć super pracę, dobrze zarabiać. Nie boję się pracy (nawet ciężkiej). Boje się sposobu w którym trzeba ja zdobyć, boje się być pod kimś (podniesienie głosu sprawia, że ryczę), boje się współpracy… na dodatek presja… ze chciałabym żeby mama, narzeczony byli ze mnie dumni. Jest mi z tym bardzo ciężko, gdyż nie potrafię sobie nawet wyobrazić jak to jest być otwartym na ludzi na nowe rzeczy i być tak odważnym. Wiem, że ze swoim charakterem nie zdobędę dobrze płatnej i wymarzonej pracy. To mnie najbardziej przytłacza. Ciągły strach, stres, brak chęci do dalszego życia, w którym jest się zależnym tylko od siebie. Jak sobie z tym radzić?
Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Czytając Pani wpis zauważam, że dużo obecnie pisze Pani o niewiadomych. To, co się dzieje w Pani - te różne wątpliwości i rozterki, których w jakiś sposób doświadcza każdy człowiek, gdy stoi przed czymś nowym, przed ważną życiową zmianą, opiera się w jakiś sposób na tym co wyobrażone, na pewnej projekcji przyszłości i tego jak będzie. Te myśli, które do Pani przychodzą, krążą wokół niesprzyjającej wizji przyszłości. Zastanawiam się, co najmniejszego już teraz może Pani jeszcze zrobić, aby zachować tą czystą głowę również w myśleniu o przyszłości? Czy rzeczywiście dotychczasowe założenia o przyszłości pokrywały się w 100 % z tym, co faktycznie wydarzało się później w życiu? Tym bardziej, że Pani stara się, zapewnić sobie jak najlepszy start w przyszłość - m.in studiując, czy szukając pomocy tu, na forum. Myślę, że warto spotkać się z tym lękiem, przyjrzeć się mu bliżej, przytrzymać i rozłupać, co kryje się pod jego powierzchnią. Można to odkryć np. podczas sesji online, zapraszam :)

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Słyszę, że ma Pani w sobie wiele obaw. Nie znam recepty na zmianę tego, co Pani przeżywa, myślę jednak, że podejście do tych przeżyć z życzliwością może pomóc je oswoić i zrozumieć. Warto też, żeby skorzystała Pani przy tym ze wsparcia specjalisty od zdrowia psychicznego, który pomoże zobaczyć to wszystko w nowym świetle i pomóc zmienić jakość życia.

Usunięty Specjalista_tka

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Dzień dobry,

z tego co Pani napisała widzę, że ma Pani wiele przekonań, które jak to schematy poznawcze są w jakieś części prawdziwe, a w jakieś stanowią duże uproszczenie rzeczywistości, są fałszywe i nieadaptacyjne.  Np. „będę musiała jakoś zapewnić własnej rodzinie dobrobyt” zapewne zgodzi się Pani ze stwierdzeniem, że praca i uzyskane dzięki niej pieniądze są ważne, pozwalają zaspokajać różne nasze potrzeby ale czy koniecznie musi Pani zapewnić rodzinie dobrobyt (oczywiście zależy co Pani rozumie pod pojęciem dobrobyt) czy jest to Pani obowiązek czy wybór, chęć szczęśliwego, bezpiecznego  życia. itp. Zauważyłam w Pani wypowiedzi wiele tego typu zdań, które jak sama Pani stwierdziła powodują bardzo negatywne emocje i blokują działanie. Jeśli chciałaby Pani przyjrzeć im się uważniej i być może zmienić je na bardziej adaptacyjne i motywujące do działania zachęcam do kilku sesji w nurcie poznawczo-behawioralnym. 

Zdaję sobie sprawę, że dla budżetu studenckiego nawet kilka płatnych sesji może być dużym obciążeniem dlatego dodatkową pomocą mógłby być kontakt z biurem karier na uczelni, gdzie Pani studiuje.  Doradcy zawodowi w takich miejscach pomagają przygotować dokumenty do procesu rekrutacyjnego,  przedstawią oferty pracy czy płatnych staży dla absolwentów, często też biura karier oferują kursy komunikacji, asertywności czy współpracy w grupie czyli takich umiejętności, które mogą być dla Pani przydatne.

Nie wiem jak daleko zaawansowane są Pani studia, czy kwestia zakończenia to miesiące czy raczej lata. Każda taka ważna sytuacja w naszym życiu (np. rozpoczęcia zakończenie szkoły, nowa praca, wyjście za mąż) powoduje stres, ponieważ jest dużą zmianą i wymaga nowych sposobów przystosowania. Pani niepokój jest w dużym stopniu uzasadniony ale  jak Pani sama przyznaje negatywne emocje wpływają paraliżująco.  A to już nie jest korzystne.

W Pani opisie mimo lęku, niepokoju, negatywnych emocji pojawią się tez chęć do zmiany, motywacja i przede wszystkim świadomość Pani ograniczeń. Bardzo ważnym aspektem jest to o czym Pani napisała czyli te momenty „czystej głowy” spotkań z bliskimi, którzy są dla Pani wsparciem. Proszę z tego nie rezygnować a nawet spróbować znaleźć inne takie sytuacje (być może czynności, które w przeszłości dawały pani radość i odpoczynek np. jazda na rowerze).

Życzę siły i wytrwałości w dążeniu do celu. Pozdrawiam serdecznie.

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Towarzyszy mi lęk antycypacyjny. Katastrofizuję, a potem okazuje się, że wszystko jest dobrze - jestem tym zmęczony.
Zadawałem tutaj już raz pytanie i dostałem wartościowe odpowiedzi, więc próbuję jeszcze raz. W dużym skrócie ostatnie 1,5 roku (może trochę dłużej) było dla mnie ciężkie, głównie finansowo, ale i zdrowotnie. Sytuacja dzięki mojej ciężkiej pracy znacznie się poprawiła i zmierza wszystko ku dobremu, ale mimo tego, że sytuacja jest dużo lepsza, to często nawet z malutkich powodów czuję duży lęk. Podam przykładowe sytuacje z ostatnich dni: - zepsuła mi się taka konsolka do grania. Oddałem do serwisu (jest na gwarancji) i już ze smętną miną szukałem w internecie ile serwis policzy. Wymienili główny komponent za darmo i jeszcze mi dali gratis w postaci dostępu do gier. - druga sytuacja dotyczy firmy, którą prowadzę. Przekroczyłem dochód o 1000 zł (jak mi się wydawało w piątek) i już myślałem, że dopłacę bardzo dużo do ZUSU. W poniedziałek księgowa przysłała maila, w którym wyjaśniła, że przychód a składka to dwie różne rzeczy i jeżeli dopłacę to tylko za 2 miesiące i to jeszcze jakąś malutką kwotę (300-400 zł). To są tylko przykłady, ale sytuacji, które potwornie mnie stresują i dobijają można mnożyć. Potem z reguły okazuje się, że nie dość, że nie było się czym denerwować, to jeszcze okazuje się, że jest po mojej myśli. Trochę nie daje rady. Po wielu latach zdecydowałem się oprócz pomocy psychiatry na pomoc psychologa (dopiero po pierwszej wizycie, dzisiaj druga). Myślę, że to pomaga i to nawet bardzo. Tylko zastanawiam się jak to wszystko będzie wyglądać dalej. Po prostu chciałbym być spokojny i podchodzić do wielu rzeczy z rezerwą, bo brakuje mi już sił na nerwy. Siedzę teraz na takim mini urlopie w pięknym miejscu i zamiast odpocząć to pali mnie stres (nawet sam nie wiem z jakiego powodu). Leki pomagają, ale tylko przez pewien czas i potem jest okres przed wzięciem kolejnej tabletki, kiedy znowu nie czuję się spokojny. Dodatkowo powodują, że jestem troszkę ospały, czego bardzo nie lubię, bo mam wrażenie, że przesypiam życie. Moje pytanie jest takie: czy po odpowiedniej ilości terapii u psychologa (nawet wieloletniej) i może dobraniu innych leków (skuteczniejszych) jestem w stanie być człowiekiem spokojnym? Myśli samobójczych nie mam, ale nie ukrywam, że takie życie przypomina trochę pobyt w zakładzie karnym i na myśl o tym, że przeżyję jeszcze potencjalnie 40 lat albo więcej, robi mi się smutno.
Ataki paniki, poczucie odrealnienia. Męczące myśli pełne lęku. Co robić, bym znów normalnie funkcjonowała?
Witam, przychodzę z dosyć męczącym problemem. Od początku października mam znaczne osłabienie, mimo dobrego stanu zdrowia. Wszystko zaczęło się od tego, że praktycznie zemdlałam 1 października i wtedy pojawił się u mnie ogromny lęk. Unikałam wychodzenia z domu, bo bałam się, że wtedy zemdleje. Po jakimś czasie nieco się poprawiło, ale potem znowu wróciło, gdy byłam przeziębiona. Miałam wtedy pierwszy "atak" myśli o tym, że to wszystko jest snem i nie jest prawdziwe, strasznie się wtedy trzęsłam i biło mi serce, więc zakładam, że mógł to być atak paniki. Tydzień po tym wydarzeniu wróciłam w miarę normalnie do codzienności i było okej. Lecz w nocy z 30 na 31 miałam sen z moją zmarłą babcią i potem samoistnie pojawiły mi się myśli na temat śmierci, chorób, odrealnienia itp. na tyle nasilone, że musiałam wrócić wcześniej do domu, bo nie mogłam tego w ogóle opanować. Dodam też, że kiedyś już miałam takie pojedyncze myśli na temat śmierci, bo bardzo się bałam, że umrę (to było jeszcze przed śmiercią mojej babci, więc wtedy to nie miało uzasadnienia bym o tym jakoś myślała). Ogólnie męczą mnie nie raz różne myśli do tego stopnia, że mam wrażenie, że zaraz całkowicie stracę kontrolę. I od czasu tego snu znowu jestem bardzo osłabiona, ciężko mi się myśli i ciągle muszę sprawdzać czy na pewno nie śpię. W sumie sen to teraz jedyny mój odpoczynek, bo nawet w weekend takie stany mnie atakują i przeszkadzają w dosłownie wszystkim. Bardzo liczę na jakąś pomoc, bo chciałabym cieszyć się życiem, które tak uwielbiam. :) Z góry dziękuję za odpowiedź <3
Czy można rozpocząć związek będąc w młodym wieku i mając nerwicę natręctw oraz niską samoocenę?
Witam. Mam 27 lat i od bardzo dawna mam nerwice natrect i niska samoocenę.Przyznam że przez to nigdy nie byłem w związku i jestem prawiczkiem co bardzo od pewnego czasu mnie doprowadza do nerwicy. Od jakiegoś czasu poznałem trochę młodsza dziewczynę i chce w końcu normalnie żyć. I tu moje pytanie. Czy nie jest to już za późno na rozpoczęcie związku i wspolzycia?? Przyznam że wracają do mnie teraz natrectwa związane czy zaspokoje dziewczynę itp. Dodam że ona też ma depresję i przeszła ciężkie zycie. Dodam jeszcze że chce zacząć od nowa psychoterapię. Pozdrawiam
Nie angażuję się w siebie w pełni z lęku przed nieudaną próbą/ oceną.
Przez całe życie myślę, że nie powinnam "za bardzo" starać się, np. przy moich pasjach, na lekcjach, w rozmowie w relacjach , żeby inni ludzie tego nie zauważyli i mnie nie wyśmiali, chociaż nigdy się tak nie stało ( w przeszłości) , całe swoje życie nie byłam nigdy w pełni w coś zaangażowana, ze względu na kontakty z innymi i strachu przed oceną. Nie wiem skąd to wynika , ale mam wrażenie, że stoję w miejscu i nie będę nigdy kimś w życiu, ze względu również na to, że nie umiem upomnieć się o swoje. Mam wrażenie, że moi rówieśnicy są jacyś bardziej dojrzali i nie mają takich myśli. Te myśli często powodują poczucie bezradności.
11 kwietnia miałam pierwszą wizytę u psychiatry
11 kwietnia miałam pierwszą wizytę u psychiatry (prywatnie), zostały stwierdzone stany lękowo depresyjne i na tej samej wizycie otrzymałam lek Asentra (50mg) i Trazodone Neuraxpharm (50mg) i zalecenie pójścia na psychoterapię. Nie rozpoczęłam farmakoterapii ze względu na obawy, ponieważ lekarka zaznaczyła, że na początku farmakoterapii będzie gorzej, ponadto trochę przeraziło mnie to, że na pierwszej wizycie zostały przepisane leki. Ze względu na sytuację życiową (strata pracy, brak wsparcia ze strony bliskich) nie jestem w stanie podjąć psychoterapii (kwestie finansowe) ani chodzić na wizyty kontrolne do psychiatry. Czy przepisanie leków na pierwszej wizycie jest normalne? Co w takiej sytuacji życiowej powinnam i mogę zrobić?
dojrzewanie

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach

Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.