Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Brak chęci do życia, myśli rezygnacyjne i krytykująca mama – jak sobie poradzić?

Treść wrażliwa
Mam problem jestem wyczerpana psychicznie kompletnie zdemotywowana do życia jedyne czego chcę to po prostu usnąć i już się więcej nie obudzić jak próbuję myśleć co mogłoby sprawdzić mi przyjemność bądź radość to nic nie przychodzi mi do głowy jak myślę o jakiejś poprawie czy jakimś celu to nawet nawet tego nie chcę jedyne czego chcę to po prostu umrzeć i mieć święty spokój od wszystkich i wszystkiego mieszkam z mamą 74-letnią która w kółko mnie krytykuje ciągle narzeka ciągle oczernia nie mam kompletnie w niej wsparcia czuję że wysysa ze mnie życie .
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry Pani Roksano

 

 Najpierw ważny komunikat czyli  to, co Pani opisuje, to nie „słabość”, tylko ostra forma kryzysu psychicznego, a takie emocje wymagają pilnej pomocy, a nie samotnej walki. Jeśli myśli Pani o śmierci, o tym, że „chciałaby już się nie obudzić” albo mieć „święty spokój”, to nie jesteś sama w takich uczuciach i to jest sygnał, że potrzebuje wsparcia.

W Polsce są bezpłatne, anonimowe linie wsparcia, gdzie możesz porozmawiać teraz takie jak 

116 123 to całodobowy telefon zaufania dla dorosłych, wsparcie emocjonalne i pomocy w kryzysie psychicznym.

800 70 22 22 to Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym (telefon i czat online:https://centrumwsparcia.pl).

Może Pani po prostu zadzwonić, nie musi się przedstawiać, ale możesz po prostu Pani powiedzieć: „to, co mam, mnie przytłacza, boję się, że źle z tym wyjdzie”.

Jeśli 74‑letnia mama ciągle krytykuje, narzeka i „wysysa  życie”, to jest bardzo ciężka sytuacja emocyjna i to nie jest normalny sposób relacji rodzic - dziecko.

Proszę ustalić granice i mówić wprost: „to mnie bardzo krępuje, usztywnia, proszę nie mówić tak o mnie”. To nie jest „złość”, tylko ochrona siebie. Szukać pomocy społeczne. w wielu miastach są opiekunki na godziny, domy dziennego pobytu dla seniorów, poradnie psychologiczne dla opiekunów. To może dać Pani trochę przestrzeni, żeby odetchnąć.

To, c o opisujesz czyli  brak chęci do życia, brak ciekawości, brak celów, myśli o śmierci są typowymi objawami depresji lub mocnego kryzysu emocjonalnego. Psycholog może pomóc zrozumieć, skąd bierze się tak głęboka pustka i zmęczenie, nauczyć się prostych narzędzi, żeby nie „topić się” w tej jednej emocji, wspierać przy zmianie relacji z mamą. W razie potrzeby psychiatra może rozważyć leki, jeśli to jest w Twoim przypadku uzasadnione.

Wiele osób w podobnej sytuacji po jakimś czasie mówi, że „najpierw wydawało mi się, że nic nie da rady, a potem zaczęło się lekko zmieniać”. Nie jest to szybki, prosty proces, ale jest możliwy.

Choć teraz nic nie sprawia Pani radości, proszę spróbować kilku bardzo małych kroków. Najważniejsze. Nie jest Pani winna ani zła  za to, że jesteś wyczerpana psychicznie i ma Pani prawo do odpoczynku oraz lepszego samopoczucia. To, że mieszka Pani z matką, która ciągle  krytykuje, może być bardzo trudną relacją i bardzo mocno wpływać na Panie zdrowie psychiczne. Zalecam  wykonać telefon  na 116 123 lub 800 70 22 22 aby po prostu porozmawiać z kimś, kto nie będzie Pani oceniał. To pierwszy krok, który możesz zrobić, żeby dać sobie szansę na lepsze jutro.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Malwina Wamej

Malwina Wamej

Dzień dobry,

 

To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo głębokie wyczerpanie i przeciążenie. Brak chęci do życia, pustka i myśli o „świętym spokoju” to często sygnał, że organizm i psychika są już na granicy i potrzebują realnego wsparcia.

Relacja, w której na co dzień doświadcza Pani krytyki i braku wsparcia, naprawdę może wysysać energię i brak chęci do działania. W takiej sytuacji bardzo ważne jest choć minimalne zadbanie o granice  i szukanie kontaktu z kimś, kto nie ocenia np terapeuta, telefon wsparcia, zaufana osoba.

To, że teraz nic nie sprawia przyjemności i nie widzi Pani celu, nie oznacza, że tak już zostanie. Jest to raczej objaw stanu, w którym Pani obecnie się znajduje. Warto potraktować to jak sygnał do sięgnięcia po pomoc, a nie dowód, że nic nie ma sensu.

Jeśli te myśli o śmierci są częste lub nasilone, ważne, żeby nie zostawać z tym samą, lecz  skontaktować się z kimś na żywo (specjalista, linia wsparcia, nawet lekarz rodzinny). To naprawdę ważne i zasługuje Pani na pomoc, nawet jeśli teraz trudno w to uwierzyć.

 

Pozdrawiam

 

Malwina Wamej

Karolina Ławrynowicz

Karolina Ławrynowicz

 To, co Pani  opisuje , brzmi jak ogromne zmęczenie, brak zrozumienia i  samotność . Ma Pani dość , ponieważ na co dzień brakuje  Pani  wsparcia jest za to tylko krytyka. 

Chcę, żeby Pani wiedziała, że nie musi przechodzić przez to sama. Nawet jeśli teraz nie czuje Pani radości w życiu i  wszystko jest bez sensu to można to zmienić dzięki pomocy drugiej osoby. 

Jeśli Pani  może proszę , spróbować  porozmawiać z kimś jeszcze dziś - nawet anonimowo:

800 70 22 22 - Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym (bezpłatny, czynny całą dobę). Dostępny jest również czat na stronie centrumwsparcia.pl.

116 123 - Kryzysowy Telefon Zaufania dla Dorosłych (bezpłatny, czynny całą dobę). Pomoc dostępna również przez platformę 116sos.pl.
22 594 91 00 - Antydepresyjny Telefon Forum Przeciw Depresji (czynny w wybrane dni).

Bardzo zachęcam Panią do kontaktu z psychologiem albo psychiatrą - to naprawdę może pomóc, nawet jeśli teraz trudno w to uwierzyć.

W tym momencie nie musi Pani  szukać sensu życia ani wielkich zmian. Najważniejsze to aby  skupić  się na tym aby zadbać o siebie i przetrwać ten trudny czas.  

 

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Porzucenie przez narzeczonego a jego możliwy kryzys emocjonalny - jak zrozumieć i radzić sobie?

Mam problem. Rozstałam się nagle z narzeczonym – w sumie to on mnie porzucił. Najpierw stwierdził, że chyba ma depresję. Gdy chciałam, żeby porozmawiał ze mną, nie chciał, a zamiast tego wysłał mi filmik z osobą, która mówiła, że jest ciągle smutna.

Do mojej mamy napisał, że czuje się dobrze sam ze sobą i że odczuwa brak radości z życia. Nagle przestał chcieć wsparcia. Zrobiliśmy oficjalne pożegnanie. A teraz mamy kontakt i nawet z jego strony pojawia się chęć spotkań.

Kiedy powiedziałam, że jest to dla mnie niezrozumiałe – skoro twierdzi, że chce być sam – i uznałam, że moje życie go nie interesuje, stwierdził, że nic go nie interesuje. Zaczęliśmy pisać i zapytałam go, czy jest szczęśliwy. Odpowiedział, że tak, że chce być całe życie sam. Gdy zapytałam o możliwość ponownego związku ze mną w przyszłości, powiedział, że tego nie widzi i że w ogóle niczego nie widzi.

Powiedziałam mu, że czuję się oszukana – że to, co pisał do mojej mamy, okazało się nieprawdą. Odpowiedział, że to nie jest nieprawda, ale nie chce o tym pisać.

Wiem, że muszę zadbać o siebie i staram się to robić, ale chciałabym zrozumieć, czy takie zachowania są normalne u osób przeżywających kryzys.

Kryzys po rozstaniu - czy będę akceptowana w całości, taka jaka jestem?
Ostatnio będąc na wakacjach i mając trochę czasu na przemyślenie paru spraw, zaczęły pojawiać mi się w głowie pewne drażniące myśli. Jestem świeżo po rozstaniu i obserwując pary czy to na plaży, czy gdzieś w hotelu, zaczęłam się zastanawiać, czy ja kiedyś znajdę partnera, który będzie mnie akceptował w całości. Dajmy na przykład na to, że lubię spacerować brzegiem morza i zbierać muszle - ot tak, dla przyjemności. A dla kogoś to może się wydać dziecinne i już się pojawi zgrzyt. Z drugiej strony mogę mieć jakieś swoje dziwactwa (na które nie zwracam uwagi w ciągu dnia) i komuś to może się nie spodobać- kolejny zgrzyt. Nie wiem czy na przykład w czyich oczach nie jestem dziwna albo dziwnie się zachowuję, bo sama nie potrafię dojrzeć tego w sobie.
Podejrzewam u siebie PTSD, nie mam żadnego wsparcia, jednocześnie muszę opiekować się matką, nie mam siły ani zdrowia psychicznego na to. Proszę o pomoc!
Witam, mam na imię Damian i mam 30 lat. Gdy miałem 24 cały mój świat legł w gruzach. Zmarł mój ojciec śmiercią tragiczną, przez co się poniekąd obwiniałem i mam podejrzenie zespołu stresu pourazowego aczkolwiek nie badałem tego. Przez te 6 lat wszystko w rodzinie było na mojej głowie, ponieważ siostra, jak i matka uciekły w alkohol. Mi się też to udzieliło niestety jednakże panuje nad życiem. Ale do sedna sprawy i pytania: Moja mama przez wiadomość o tym, iż rozchodzę się z kobietą, z którą byłem 8 lat doznała udaru mózgu. Teraz jest w stanie stabilnym, aczkolwiek po udarze nastąpił zespół Korsakowa. Mama za 3 tyg prawdopodobnie wyjdzie ze szpitala, ale lekarz powiedział, że będzie potrzebowała opieki do końca życia. Stąd moje pytanie: co ja mam zrobić? Mam w końcu pomyśleć o sobie i zachować się egoistycznie i poświęcić się sobie czy opiekować się matką, która tak naprawdę pół życia miała mnie, gdzieś, bo dzieciństwo też łatwe nie było. Boję się o swoje zdrowie. Mam napady lęków w nocy i problemy ze snem. Byle błachostka potrafi u mnie wywołać uderzenia stresu. Czuję się, jakbym był za wszystkich odpowiedzialny, ale o mnie nikt nie pomyśli. Co robić?
Straciłam relację ze sobą, na rzecz spotykania się z innymi.
Od dłuższego czasu posiadam obsesję na punkcie znajomych, w pewnym momencie zaczęłam spotykać się z ludźmi (nawet ludźmi, którzy nie do końca dobrze na mnie wpływali) bardzo często. Jednak w tym momencie bardzo się tym zmęczyłam, jednak obsesja na punkcie spotykania się została, bo bez tego czuję się bardzo źle. Straciłam jakąkolwiek relację z samą sobą i czuję się bardzo samotna. Od ponad pół roku uczęszczam na terapię, jednak dalej nie czuję się dobrze samą ze sobą. Od czego powinnam w takiej sytuacji zacząć?
Kryzys w związku: Jak poradzić sobie z poczuciem winy i wybrać siebie?

Kryzys w długoletnim związku. 

Mój mąż jest starszy ode mnie o 13 lat. Wcześniej w miarę dobrze się dogadywaliśmy, teraz myślę, że po prostu bardziej starałam się o nasz związek, ustępowałam w różnych rzeczach, żeby nie tworzyć konfliktów i żeby on był zadowolony. 

Jakoś nie przeszkadzało mi to bardzo, nigdy tego nie widziałam. Od kilku lat stał się bardziej poirytowany, nerwowy, zainteresowany polityką. Na moje próby zainicjowania wspólnie miłego spędzania czasu, często odpowiada negatywnie lub opryskliwie. Oddaliliśmy się od siebie bardzo, nie uprawiamy seksu od ponad roku. W tym czasie braku zaspokojonych moich potrzeb, nie czułam się kochana ani rozumiana, ani widziana wdałam się w romans, który myślę, że przyniósł też dla mnie ogromne poczucie winy, z którymi nie potrafię sobie poradzić. Mąż o tym nie wie. Widział tylko, że się oddalamy. Na moje próby rozmowy lub pójście na kompromisy okazało się, że wybrał sobie potajemne kontakty z byłą znajomą, z którą był jeszcze przede mną krótki czas. Sprawdzałam mu telefon i messengera, pisał do niej, odnowił kontakty, potem się spotkali, pisał do niej kochanie i słoneczko i że chcę z nią być. W pewnym momencie ja poinformowałam jego podczas kłótni, że wiem o tym, że z nią piszę, był trochę zmieszany, trochę się wypierał i że to tylko koleżanka. Później dalej między nami było źle i w pewnym momencie oznajmił mi separację, że możemy żyć z osobno, że ja mogę spotykać się z innymi, uprawiać seks, a że on będzie jeździł do niej co dwa tygodnie. Nie dowierzałam, przeżyłam to bardzo, ale nie byłam wobec niego ani wulgarna, ani nerwowa. 

Przeżyłam to wewnętrznie, poukładałam sobie to w głowie, wyprowadziłam się do drugiego pokoju. W tym czasie kupiłam drugie mieszkanie, które obiecał mi pomóc wyremontować, z myślą, że ja się tam wyprowadzę. Wszystko mieliśmy uzgodnione na spokojnie, podział majątku i w dalszej kolejności rozwód. Okazało się jednak, że nie wyszło mu z tą koleżanką, że ona nie spełnia jego najmniejszych oczekiwań, długo była sama i nie umie z kimś być, więc zaczął odkręcać to wszystko, obwiniając mnie, że ja nie chcę z nim się dogadać i że to tylko była gra po to, żeby zobaczyć moją reakcję czy mi na nim zależy. 

Obwiniał, że to moja wina, że w ogóle ona się pojawiła, że moje zachowanie to spowodowało. Że oczekiwał reakcji ode mnie, nie było, że powinnam była zrobić mu awanturę i zatrzymać go, żeby do niej nie jechał. Ja raczej nie mam takiego charakteru, nie robię wielkich awantur i nie wyzywam. Ale on od tamtej pory próbuje mnie przekonać jakby siłą do tego, że to jest moja wina, że ja nie chcę walczyć o nasz związek, że ja jestem podła i wredna, bo on chce, a ja nie chcę. Gdy mówię, że niech mnie nie wyzywa, to mówi, że ja go denerwuje i że ma prawo się denerwować. 

Krzyczy, wyzywa i płacze, mówi, że się powiesi, każe mi się wyprowadzać, na drugi dzień się uspokaja, ale nie chce rozmawiać. Było tak już kilka razy i jeżeli wcześniej mieliśmy podjętą decyzję o rozstaniu, przeżyłam, ale trzymam się tego, choć bardzo się boję, że nie wiem, że to jest dobra decyzja i jak sobie poradzę sama ze sobą ze swoją psychiką i samotnością. 

Ale bardzo czuję się też winna w tej sytuacji, że nie chce spróbować z nim, nie winna tego, że byliśmy kilkanaście lat razem, a ja nie chcę się z nim dogadać. I czuję teraz, że mam depresję i że nie będę szczęśliwa, nigdy nie uszczęśliwiając jego. I jednocześnie czuję, że nawet gdy się poświęcę dla związku będę zgorzkniała i zrozpaczona, bo nie będę zaspokajać swoich potrzeb. Chodzę na terapii od roku, ale niewiele mi to pomaga. Może jedynie dostrzegam swoje potrzeby, ale i tak dalej nie czuję, że mam do tego prawo. Czuję za to się bardzo odpowiedzialna za ten związek, że skoro mnie, bo weszłam, to muszę zrobić wszystko i wiele więcej, żeby tylko być w tym związku i żeby on czuł się szczęśliwy, bo on chce być ze mną w związku. 

Mam wrażenie, że w tej chwili co bym nie zrobiła, jaką decyzję nie podjęła to, że sobie z nią nie poradzę. Nie wiem, co robić. 

Jak przeżyć i przetrwać, gdy wybiorę siebie? Jak poradzić sobie z poczuciem winy, że wybieram siebie, że jestem egoistką?

mutyzm1

Mutyzm - przyczyny, objawy i skuteczne metody pomocy

Czy Twoje dziecko nie mówi w określonych sytuacjach społecznych, mimo że swobodnie komunikuje się w znanym otoczeniu? Może to być mutyzm wybiórczy – zaburzenie lękowe, które wymaga odpowiedniego wsparcia.