Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Brak komplementów i uwagi w związku a poczucie samotności - jak sobie radzić?

Witam. Mam 38 lat a mój partner ma 57 i jesteśmy razem 17 lat. Mam problem z partnerem, gdyż po ostatniej naszej rozmowie, jaka miała miejsce jakiś czas temu, partner stwierdził, że nie będzie mnie komplementował, bo bym się jeszcze przyzwyczaiła. Natomiast jeśli chodzi o komplementy w kierunku innej kobiety, to tutaj ich nie oszczędza. Zawsze wie, co powiedzieć ,,ale się wyrobiła,, Ja niestety czuje się bardzo okradana, jak i z uwagi tak i z komplementów. Nie proszę i nie prosiłam o nie nigdy, ale faktycznie nie czuje się z tym dobrze, nie czuje się kochana i zauważona. Partner od dłuższego czasu zauważa mnie, wtedy kiedy coś chce, wtedy robi się słodki jak cukier, a kiedy dostaje to, co chce, sytuacja znów się zmienia. Przestaliśmy rozmawiać już na 80% tematów jak np. relacje w związku, sprawy intymne. Teraz nasze rozmowy dotyczą spraw służbowych. Życie intymne kuleje. Nieraz bywa tak, że przez półtora miesiąca między nami nie ma nic. Są chwile, kiedy mam duże wątpliwości co do jego miłości i wierności. Mam wrażenie, że z jego strony nie ma miłości, a jest tylko przyzwyczajenie. Wiele razy podejmowałam rozmowy, ale one zawsze kończymy się sprzeczkami dlatego wycofałam się z jakichkolwiek rozmów, żeby tylko nie do chodziło do spięć między nami . Momentami już nie mam siły. Są momenty ,że w ogóle nie czuje go koło siebie, a wręcz często odczuwam samotność. Czuje, że jestem już na takim etapie, że zaczynam myśleć o sobie i żyć jak osobna jednostka. Nie czuje żadnej satysfakcji z tego związku. Za to cieszę się bardzo, jak idę do pracy, tam mogę pośmiać się, pożartować, inaczej mi czas leci . Natomiast kiedy wracam do domu, do niego, od razu moje samopoczucie gdzieś idzie spać. Jak dalej postępować czy faktycznie najlepiej się zająć sobą w takim wypadku. Pozdrawiam

Wiktoria Pela-Szymańska

Wiktoria Pela-Szymańska

Cześć! To, co opisujesz, brzmi bardzo obciążająco emocjonalnie. Z Twojej opowieści wynika, że doświadczasz braku wsparcia, bliskości i szacunku w związku, a to bardzo obniża Twoje poczucie wartości i zadowolenie z relacji.

Oprócz tego, Twój partner nie okazuje Ci czułości i uwagi w sposób, który byłby dla Ciebie satysfakcjonujący. Jego postawa, zwłaszcza odnosząca się do komplementów wobec Ciebie i innych kobiet, może powodować poczucie odrzucenia i zranienia. Brak otwartej, konstruktywnej komunikacji i obecność konfliktów utrudnia Wam rozwiązywanie problemów i budowanie porozumienia.

Twoje potrzeby – by być zauważaną, kochaną i szanowaną – są jak najbardziej naturalne i ważne. Jednocześnie czujesz się osamotniona i zniechęcona, a sytuacja wpływa na Twoje samopoczucie i codzienne życie. To sygnał, że warto przyjrzeć się, jak możesz zatroszczyć się o siebie i swoje emocje.

Przede wszystkim:

Zadbaj o siebie emocjonalnie – znajdź przestrzeń na to, co sprawia Ci radość i poczucie sensu, tak jak wspomniałaś o pracy czy kontakcie z innymi ludźmi. To bardzo ważne, by mieć swoje oparcie poza związkiem.

Zastanów się nad swoimi granicami – co dla Ciebie jest akceptowalne, a co nie? Jakiego traktowania oczekujesz i na jakie zachowania nie możesz się zgodzić?

Spróbuj na nowo otworzyć rozmowę w spokojnym momencie, kiedy oboje będziecie w stanie się wysłuchać bez oceniania. Możesz spróbować formułować swoje potrzeby w pierwszej osobie („Czuję się... kiedy... potrzebuję...”) zamiast oskarżeń, co może pomóc uniknąć konfliktów.

Wsparcie z zewnątrz – np. terapia indywidualna dla siebie lub terapia par, jeśli Twój partner będzie na nią gotowy. Czasem zewnętrzny mediator pomaga w odbudowie komunikacji i zrozumienia.

Przemyśl, czego chcesz w dłuższej perspektywie – czy jesteś gotowa walczyć o ten związek i jakie zmiany muszą nastąpić, abyś czuła się w nim dobrze? A może potrzebujesz czasu, by skupić się na sobie i swojej drodze?

Twoje uczucia samotności i braku satysfakcji są bardzo ważnym sygnałem. Masz prawo do życia w relacji, która Cię wspiera i daje poczucie wartości. Jeśli czujesz, że obecny związek Ci tego nie daje, to dbanie o siebie i swoje potrzeby jest naturalnym i zdrowym krokiem.

 

Pozdrawiam. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Alina Wiśniewska

Alina Wiśniewska

Witam, może udałoby się namówić partnera na konsultację pary. On też z pewnością czuje, że coś się zmieniło. Bez szczerej rozmowy nie da się tego rozwikłać. Jeżeli nie będzie możliwości do wspólnej pracy, warto porozmawiać ze specjalistą, co trzyma Panią w tej bardzo niewygodnej sytuacji. 

Powodzenia.

Aleksandra Działo

Aleksandra Działo

W zależności od bieżącej sytuacji, odpowiedź na Pani pytanie może być bardzo różna - myślę, że sama Pani najlepiej oceni w każdej sytuacji, czy jest sens inwestować w ten związek, czy może lepiej będzie się Pani czuła, zajmując się sobą. Opisuje Pani poczucie samotności i inne potrzeby, które nie są zaspokojone w relacji. Warto porozmawiać z partnerem i szczerze przedstawić mu sytuację, taką, jaka jest z Pani perspektywy. Jeżeli nie spotka się Pani z życzliwą reakcją, myślę, że warto zastanowić się nad przeformułowaniem Państwa związku, jego roli w Pani życiu. Bliska relacja, którą chcemy budować, musi być dla nas jako ludzi wystarczająca pod względem zaspokajania potrzeb - to normalne, że chce się Pani czuć zauważona i mieć dobre samopoczucie w towarzystwie partnera. 

 

Pozdrawiam ciepło

Michalina Ossowska

Michalina Ossowska

Myślę sobie, że sama dostrzegasz to, co jest dla Ciebie ważne i o tym warto by było porozmawiać z partnerem. Związek dwojga ludzi to relacja, która jest ważna i jeśli jest w niej coś, co sprawia Ci trudność, to sama jej nie zmienisz. Potrzebna jest rozmowa i znalezienie takiego rozwiązania, które będzie wspierać Was oboje.

Ewa Wysocka

Ewa Wysocka

Szanowna Pani!

Myślę, że zajęcie się sobą w tym sensie, by zrozumieć, czego Pani doświadcza (a czego nie), oczekuje i boi się, jest bardzo dobrym pomysłem. Trudno, jeśli nie niemożliwie, jest budować związek bez zaufania, poczucia bezpieczeństwa i bez rozmowy.

Jeśli to możliwe warto byłoby przegadać to w gabinecie z kimś, kto ma obiektywne spojrzenie i pomoże Pani zyskać narzędzia, zobaczyć i poczuć to, co jest ważne, żeby móc zadbać o siebie, swoje bezpieczeństwo i zdrowe relacje - z innymi i ze sobą.

Życzę powodzenia! 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Droga Anonimko,

 

Twój partner Ci umniejsza w tym znaczeniu, że sprawia, że czujesz się gorsza od innych kobiet. Cierpi na tym Twoja samoocena. W tym momencie nie ma tam miejsca na zbudowanie czegoś zdrowego, opartego na szacunku i miłości względem drugiej osoby. Niemniej jednak niepokojące jest to, że pomimo tylu otrzymanych czerwonych flag wciąż pozostajesz w takim układzie. Dlaczego tkwisz w relacji, która nie jest dla Ciebie satysfakcjonująca? Dlaczego karmisz się resztkami miłości?

 

Ściskam serdecznie,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Kacper Urbanek

Kacper Urbanek

Dzień dobry,

 

Bardzo dobrze, że otwarcie o tym piszesz, bo to, co przeżywasz, jest trudne emocjonalnie i wyczerpujące. Z Twojego opisu wyłania się obraz związku, w którym zaczęło brakować bliskości emocjonalnej, troski i wzajemnego zaangażowania. To naturalne, że brak czułości, uwagi, komplementów i szczerej rozmowy z partnerem zaczyna w pewnym momencie bardzo mocno doskwierać, bo przecież w relacji chodzi nie tylko o wspólne życie, ale również o poczucie bycia zauważaną, ważną i kochaną. Zachowanie partnera, który odmawia Ci ciepłych słów, a jednocześnie nie szczędzi ich innym kobietom, może rodzić poczucie odrzucenia, samotności, a nawet wątpliwości co do własnej wartości w tej relacji. Dodatkowo jego zmienna postawa bliskość wtedy, gdy czegoś potrzebuje, a potem dystans — buduje atmosferę braku bezpieczeństwa emocjonalnego i poczucia, że Twoje potrzeby nie są dla niego priorytetowe. Nie dziwi więc, że coraz częściej szukasz przestrzeni dla siebie, w której możesz poczuć się lżej, chociażby w pracy, gdzie możesz swobodnie rozmawiać i na chwilę odetchnąć. Takie sygnały są często znakiem, że psychicznie zaczynamy się odsuwać z relacji, która nie daje już poczucia spełnienia i wzajemności. Twoje pytanie o to, czy skupić się teraz na sobie, jest bardzo ważne, bo właśnie zadbanie o siebie, o swoje emocje, potrzeby, zainteresowania i dobrostan jest w tym momencie kluczowe. Związek wymaga zaangażowania dwóch stron. Jeśli rozmowy nie przynoszą zmiany, a partner nie podejmuje wysiłku, by budować bliskość, nie możesz brać całej odpowiedzialności za utrzymanie tej relacji wyłącznie na siebie. To dobry moment, by pomyśleć o sobie, o tym, co daje Ci radość, spokój i poczucie wartości. Czasem skupienie się na sobie i swojej przestrzeni pozwala spojrzeć na całą sytuację z dystansu i podjąć w przyszłości spokojniejsze, dojrzalsze decyzje. Jeśli poczujesz, że ciężar emocjonalny jest zbyt duży, rozmowa z psychologiem mogłaby być tutaj ogromnym wsparciem. Czasami dobrze jest usłyszeć od kogoś z zewnątrz uporządkowanie myśli i emocji, z którymi tak długo jesteś sama. Pozdrawiam Cię ciepło.

 

Kacper Urbanek 

Psycholog, diagnosta 

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry, 

To, co Pani opisuje, wskazuje na duży dystans emocjonalny w relacji, który powoduje poczucie samotności i frustracji. Każdy zasługuje na miłość, szacunek i uwagę w związku, a brak tych elementów może prowadzić do wypalenia emocjonalnego.


Proszę zadać sobie kilka pytań:

1. Jakie potrzeby emocjonalne nie są spełniane w tym związku?

2. Czy widzi Pani szansę na poprawę relacji, jeśli partner zaangażowałby się w zmianę?

3. Jakie są Pani oczekiwania wobec związku i czy ten, w którym Pani jest, je spełnia?

4. Czy czuje się Pani bardziej szczęśliwa i swobodna poza relacją niż w niej?

5. Co by Pani doradziła komuś w podobnej sytuacji?
 

Może warto zastanowić się nad własnymi granicami i tym, co Panią uszczęśliwia. Rozmowa z psychologiem lub bliską osobą może pomóc spojrzeć na sytuację z dystansu i określić, jaki krok będzie dla Pani najlepszy.

Martyna Jarosz

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Brak motywacji, poczucie bezsensu życia – gdzie szukać pomocy?

Dlaczego ciągle rezygnuję, wycofuję się i unikam trudności? Cztery razy zmieniałam szkołę średnią, a dwa razy studia. Próbowałam podejmować różne aktywności, na przykład zajęcia sportowe, ale po pierwszym razie szybko rezygnowałam. Chodziłam kiedyś przez kilka miesięcy na terapię, jednak również ją przerwałam. 

Nie udało mi się utrzymać żadnej pracy, chociaż dobrze sobie radziłam. Powody rezygnacji były różne, na przykład nieżyczliwy współpracownik czy zbyt dużo obowiązków. 

Nie miałam odwagi osobiście poinformować, że chcę odejść – zamiast tego brałam zwolnienie lekarskie i już nie wracałam. Zawsze żałowałam tych decyzji, ale w kolejnej pracy powtarzałam ten sam schemat.

Od kilku miesięcy szukam nowej pracy, jednak pracodawcy niechętnie patrzą na moje częste zmiany zatrudnienia. 

Od miesiąca nie mam ochoty wychodzić z domu, jeśli nie jest to absolutnie konieczne. Wstaję z łóżka dopiero po południu, a zdarza się, że przesypiam cały dzień. Brakuje mi stałego planu dnia i rutyny. Nie widzę sensu w swoim życiu i czuję się jak osoba, która niczego nie potrafi osiągnąć. 

Gdybym mogła cofnąć czas, zrobiłabym wszystko, aby nie stracić pracy.

Nie mam rodziny ani znajomych. Wstydzę się tego, kim jestem. Czasem pojawiają się u mnie myśli samobójcze. 

Od wielu lat przyjmuję antydepresanty, ale wiem, że same leki nie zmienią mojego życia. Zastanawiam się, czy powinnam zgłosić się do szpitala psychiatrycznego albo, czy istnieją jakieś ośrodki, które mogłyby mi pomóc.

Jak poradzić sobie z emocjami po narodzinach dziecka i poczuciem straty dawnego życia?
Urodziłam nie tak dawno dziecko. Na początku gdy się dowiedziałam o ciąży byłam załamana. Bałam się bo choć chciałam dzieci nie był to TEN moment. Jednak z czasem zaczęłam się cieszyć. Jednak po drodze doszła kontrola ciśnienia choć nie miałam z nim problemu i lekka cukrzyca ciążowa więc ciągle pomiary cukru i kolejne ogarniczenia. Poród sam w sobie był ciężki bo po 10 godzinach skończyło się i tak cesarskim cięciem. A potem po jednej nocy odpoczynku po zabiegu dostałam dziecko i nie wiedziałam jak sobie poradzić. Okropny ból i samotność w nocy w opiece nad nim. W dzień mąż się zajmował dzieckiem jednak w nocy nie mógł być i zostawałam sama. Byłam tym strasznie przerażona, płakałam z nerwów, nie mogłam spać. Nie czułam kompletnie radości, choć byłam i jestem wdzięczna że jest zdrowe. Każda doba w szpitalu mnie dobijała a musiałam nawet jedną dłużej zostać. Po powrocie do domu nie poczułam żadnego instynktu macierzyńskiego. Każdy mi tylko mówił jak mam się cieszyć, że w końcu moje życie nabrało sensu, że już nie ma co pamiętać o bólu bo jest dziecko, i nie patrzeć na nic. A do mnie zaczęło docierać ile rzeczy z dawnego życia mnie omija. Razem z mężem mieliśmy super życie we dwoje. Miałam pasję ogrodnictwa która teraz poszła w odstawkę, nasze wspólne wyjazdy nie istnieją, o odpoczynku nie wspomnę. Czuję żal i wielką stratę i gdy mam zostać z dzieckiem sama to dosłownie płacze z nerwów. Boję się że znów nie będzie kiedy zrobić cokolwiek czy odpocząć czy nawet zjeść. Kocham je ale nie potrafię tego okazać i się cieszyć. Staram się ale oczekiwania i słowa innych nie pomagają się odnaleźć choć próbuję nie brać tego pod uwagę. Każdy ciężki dzień z nim mnie zniechęca do opieki. Jak sobie poradzić z tymi emocjami i zacząć jakoś się odnajdywać
Podejrzenia zdrady: czy zaufać mężowi po plotkach o romansie z koleżanką z pracy?

Jestem od roku w szczęśliwym związku, wieloletnim — stażem aż 20 lat, lecz były kłopoty, wzloty, upadki, kłótnie, rozstania.
Przejdę do rzeczy. Mąż przez miesiąc spotykał się z koleżanką z pracy. Zaczęły krążyć plotki, że mają romans, czemu mąż zaprzecza, a kobieta pisała mi niestosowne SMS-y treści: „Jakbym chciała, to zabawiłabym się z nim nawet dziś po pracy”.
Mąż sądzi, że to plotkara, każdemu mówi co innego. Nawet męża kierowniczka z pracy wybiegła do mnie z tekstem (cytat): „To, co łączyło twego męża z Agnieszką, nie powinno cię interesować”.
Zaczęłam mu przestawać ufać. Po roku proszę o spotkanie celem wyjaśnienia sytuacji w oczy — on odmawia, twierdząc, że nie chce plotek, że do niczego nie doszło, że temat jest zamknięty, że tylko ja dla niego się liczę.
Uważam, że już ma dość, nie chce po prostu czegoś mi powiedzieć. Zaczął kupować kwiaty, drogą biżuterię, twierdząc, że na to zasługuję. Kobiety poblokował — numery telefonów i na Facebooku. Jednak uważa, że mu nie ufam. Tłumaczę — zaufałam, ufam, ale żeby mieć pewność, mam do tego prawo. On nie rozumie.
Co mam myśleć? Czy faktycznie nie doszło do zdrady? Czy temat go boli, chce zapomnieć?
Pytam, czy napisać jej SMS-a, pogadać sama — czy coś było, co było? Mąż mówi, żebym z nią nie rozmawiała. Uważam, że coś ukrywa. A wy? Seks — zawsze obłęd, nie mam co narzekać, chemia, magia, zdjęcia — idealne małżeństwo.
Lecz niechęć, unikanie, ponad rok chęci udowodnienia, że jest „czysty” — czemu???

Czuję się przegrywem i nikim jako mężczyzna – wstyd, brak prawa jazdy, niska pensja, mieszkanie z rodzicami
jak żyć ze świadomością że jestem nikim i przegrywem? jestem nikim jako mężczyzna od dłuższego czasu tak naprawdę nic nie sprawia mi radości wszystko zaczęło się od tego że poddałem prawo jazdy po 8 nieudanych razach 4 lata temu przy każdej jeździe nawet na próbach czułem strach nie chciałem jeździć przerażało mnie to aż w końcu poddałem i tak naprawdę wtedy zrozumiałem że jako mężczyzna jestem tak naprawdę skończony Na początku się tym nie przejmowałem ale później zdałem sobie sprawę że dla kobiet jest to duży red flag że nie masz auta prawa jazdy I to tylko się skumulowało gdy zrozumiałem też że w innych kwestiach jestem przegrywem Bo pracuje w tej samej pracy od 4 lat za najniższą krajową mieszkam z rodzicami i tak naprawdę nic nie osiągnąłem w życiu i widzę te wszystkie dziewczyny studiujące lepsze ode mnie. rok temu zacząłem leczenie zębów u ortodonty bo miałem w miarę krzywe zęby i po tym stwierdziłem ok to robię te zęby skupiam się na nich mam odłożone pieniądze na protetyka itp więc powinno mi starczyć po tym chciałem zrobić operację przegrody nosowej bo mam ciągły katar i zatkany nos często to dawało mi poczucie że coś robię nie chciałem tych 2 rzeczy mieszać naraz bo koszta i czas. Ale po czasie zrozumiałem że jestem po prostu przegrywem że to tylko wszystko wymówki. Szczególnie przy kobietach chociaż przy moich kolegach też czuję ogromny wstyd sobą że nie mam prawa jazdy że mieszkam z rodzicami że nic nie osiągnąłem mam już 23 lata i wiem że jestem nikim. Mówiłem że zrobię te zęby nos i po tym zacznę coś innego ale czasami czuje że to wymówki i czuje wtedy jeszcze bardziej wstyd i smutek że tak naprawdę nic nie osiągnąłem że jestem nikim. Nie wiem już co robić czuję się przytłoczony wszystkim nawet nie czuję się jak mężczyzna tylko jak jakiś chłopiec który nic nie osiągnął. Te prawo jazdy też ciągle czuje ogormny wstyd że do tej pory boję się przełamać i spróbować ponownie. Do tego czytam czesto na internecie różne posty odnoście jak są niektórzy starsi mężczyźni co mają po 30 lat dalej są prawiczkami czy mieszkają z rodzicami są samotni itp i widzę jak kobiety tego nie tolerują jak dla nich to jest przegryw i zdaję sobie sprawę że ja też taki będę mam już 23 lata i nic nie osiągnąłem ja też nie mogę jeździć mieszkać z rodzicami nie mam nic do zaoferowania dla kobiety ciągle mój wstyd skacze pomiędzy pracą za najniższą krajową mieszkaniem z rodzicami czy brakiem prawa jazdy i bycie prawiczkiem. Nie daje już rady psychicznie
Kryzys emocjonalny, kryzys tożsamości. Nie wiem, po co jestem.
Coś napiszę, ale zdaję sobie sprawę, że to bezsensu. Co to zmieni!? Ach jaki mam ciężki los... No właśnie, że nie. Moje życie jest wygodne, nie mam zbytnio czym się przejmować, oprócz tego, że czuję się czasem samotny. Jedynym problemem, który posiadam jestem ja sam. Nie wiem czego chcę, pracuję - tylko po co, za chwilę ukończę mgr, z którą zawodowo nie będę miał nic do czynienia, nie mam przyszłości. Grając sztukę dla samej sztuki, na ile starczy mi sił rok, dwa, pięć? Dążąc do nikąd moje działania stają sie jedynie przedłużeniem końca. Powinienem sam sobie dać radę, świadomie działać i zmienić krok po kroku swoje ja, tylko nic w tym kierunku nie robię. Mija czas a postępów dalej brak. Rozwiązaniem może byłaby prośba o pomoc, psycholog / psychiatra? Oczywiście świetna rada. Byłem, od roku biorę leki i ... . Psycholog mnie nie rozumiał, a leki sprawiają, że jakoś sie trzymam. To może inny psycholog, teraz będzie lepiej? Możliwe, ale by terapia przyniosła skutek trzeba spełnić kilka warunków. Chcieć - ja nie chcę, wiedzieć czego sie chcę, określić cele - nie wiem czego chcę, nie mam celów , konsekwentnie dążyć do zmian czy czegoś tam - i tak zrezygnuje, zniechęce sie, stanie sie to kolejną bez produktywną próbą. Jakieś rady? Puste słowa? Uwagi? Proszę o jakikolwiek odzew czy odpowiedź
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.