
- Strona główna
- Forum
- kryzysy
- Brak wiary w siebie...
Brak wiary w siebie i poczucia własnej wartości – jak to przezwyciężyć?
Ludzie mi dokuczają, że nic w życiu nie mam.
To prawda. Wszystko zasługa przemocy w domu, o której nikt nie wie i że nie rozwijałam się prawidłowo. Miałam też wypadek i nie mogłam pracować przez prawie 10 lat.
Czuje się jak zero. Dbam o siebie, robię małe kroki, ale w moim wieku ludzie mają domy i rodziny. Ja mam kilka mebli i żyje z pomocą cioci. Słyszę czasem śmiechy, że nikogo nie mogę sobie znaleźć. Ostatni mężczyzna wyśmiał mnie za brak ambicji i że jestem mało interesującą. Mimo starań nie idzie mi.
Wstydzę się sama siebie i tej nieporadności.
Kasia
Usunięty Specjalista
Droga Kasiu,
dziękuję, że zdecydowałaś się podzielić swoimi uczuciami i doświadczeniami. Z Twoich słów bije wiele bólu, ale można w nich również dostrzec Twoją odwagę i chęć zmiany, pomimo trudności, jakie stawia przed Tobą życie. Już samo to, że piszesz o swoich emocjach i podejmujesz wysiłki, by iść naprzód, świadczy o Twojej sile.
Przeżycia, które opisujesz - przemoc w domu, wypadek - to ogromne obciążenia, które mogły wpłynąć na Twoje poczucie wartości i rozwój. To, że robisz małe kroki w dbaniu o siebie, to bardzo ważny etap. Małe kroki często prowadzą do dużych zmian.
Twoje poczucie bycia "nieporadną" może być efektem wielu lat negatywnych doświadczeń. Możliwe jest, że zaszczepiły one w Tobie wiele krytycznych myśli na własny temat. Przekonania te (i oceny innych ludzi) nie definiują Twojej wartości jako osoby!
Każdy ma swoją unikalną historię i drogę.
Rozumiem, że może być Ci trudno radzić sobie z tym wszystkim samodzielnie. Dlatego chciałabym zachęcić cię do skonsultowania się z psychologiem lub terapeutą. Wspólnie będziecie mogli pracować nad odbudowaniem poczucia własnej wartości, zrozumieniem Twoich emocji i poszukiwaniem drogi do lepszego samopoczucia. Specjalista może również pomóc Ci spojrzeć na siebie i swoje życie z innej perspektywy - bez ciężaru samokrytyki i wstydu.
Warto pamiętać, że nie jesteś sama.
Pomoc jest dostępna, a sięganie po nią to akt odwagi - nie słabości.
Trzymam za Ciebie kciuki i wierzę, że znajdziesz w sobie siłę, by zrobić kolejny krok.
Wiktoria Sokołowska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Natalia Orszulak
Droga Kasiu,
Cieszę się, że zdecydowałaś się podzielić swoimi doświadczeniami i emocjami, które im towarzyszą.
Myślę, że stanowi to o ogromnym akcie odwagi z Twojej strony. Pamiętaj, że otworzenie się przed innymi oraz chęć do zmiany to pierwsze kroki do realnej zmiany. Chciałabym, abyś popatrzyła na siebie z większą czułością i wyrozumiałością - doświadczenie przemocy w przeszłości, a także wypadek, który uniemożliwił Ci normalne funkcjonowanie przez długi okres, to namacalne doświadczenia o charakterze kryzysowym - traumatycznym.
Od ich poprawnego przepracowania, w tym akceptacji i uświadomienia sobie, że nie muszą definiować całej Twojej przyszłości, zależy również to, jak czujesz się teraz i co możesz osiągnąć w przyszłości.
Warto, abyś zastanowiła się też, jak definiujesz frazę "nic w życiu nie mam".
Czy to są Twoje rzeczywiste odczucia, czy może efekt przebywania w mało wspierającym środowisku społecznym? Zachęcam Cię do konsultacji psychologicznej, a dalej terapii- tym bardziej że masz w sobie dużą motywację do zmiany.
Pamiętaj, że nie musisz być w tym sama, a Twoje starania mogą przynieść prawdziwe korzyści z odrobiną wsparcia.
Życzę Ci wszystkiego dobrego, trzymaj się ciepło!

Zobacz podobne
Zauważyłem, że moje kontakty z bliskimi stają się coraz cięższe do zniesienia. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że nie daje mi się podejmować samodzielnych decyzji... i każda próba postawienia na swoim kończy się poczuciem winy i strachem przed odrzuceniem. Myślę, że może być to związane z moim zaburzeniem osobowości, ale nie wiem, jak sobie z tym radzić. Czuję się często przytłoczony, jakby moje poczucie własnej wartości gdzieś się gubiło w obawie przed utratą bliskości z innymi. To negatywnie wpływa na moje związki, bo przecież w zdrowych relacjach powinna być jakaś równowaga i wzajemne wsparcie, a nie ciągłe uzależnienie od kogoś.
Boję się, że jeśli nie znajdę rozwiązania, moje relacje staną się coraz bardziej toksyczne. Boję się przez to wchodzić w jakąkolwiek relację, boję się, że ktoś mnie zrani, albo ja zranię tę osobę. Ciągle.

