Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z brakiem więzi emocjonalnej z dziećmi partnerki w związku na odległość?

Witam, jestem w zwiazku na odleglosc, parnterka posiada dwojke dzieci. Mam wrazenie, ze chcialaby abym zwiazal sie z nimi emocjonalnie - czasem pyta dlaczego ja sie w ogole nie interesuje jej dziecmi. Szczerze one po prosru mnie nie interesuja - nie chce na sile udawac a podejrzewam, ze nigdy naturalnie to u mnie nie powstanie. Moja ewentualna zmiana miejsca zamieszkania wiaze sie z znacznym obnizeniem finansowej jakosci zycia dla mnie samego i tym bardziej nie czuje sie dobrze z ewentualnym dzieleniem sie na cele zwiazane z jej dziecmi - ich ojcowie zyja… jest wiecej kwestii zwiazanych z czasem, ktorego mam wrazenie w ogole dla siebie samego nie bede miec a wydaje mi sie, ze fundamentem zwiazku jest pytanie o potrzeby partnera i wspieranie go w dazeniu do szczescia - tutaj raczej zycie mialoby polegac na spelnianiu potrzeb dzieci ktore nie sa moje.
User Forum

Anonimowy Czlowiek

mniej niż godzinę temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry, to co czujesz jest dla mnie zrozumiałe. To naturalne, nie musisz czuć emocjonalnej więzi z dziećmi partnerki i partnerka nie powinna na Tobie tego "wymuszać", bo to nie było by wtedy z Twojej strony szczere i uczciwe. Jednak warto pamiętać o jednej ważnej kwestii. Dzieci partnerki są i będą obecne w jej życiu, a jeśli chcesz tworzyć z nią relację, to chcąc nie chcąc będą one obecne także w Twoim życiu. I teraz pytanie czy jesteś w stanie takie stan rzeczy zaakceptować? Czy jeśli już teraz pojawia się u Ciebie opór i frustracja z tego powodu to zastanawiam się jak możesz to odczuwać  po ewentualnej przeprowadzce? Myślę, że warto o tym uczciwie z partnerką porozmawiać. Serdecznie pozdrawiam,

 

Justyna Bejmert

psycholog

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowny Panie,

to normalne, że dzieci partnerki nie są Pana priorytetem, zwłaszcza na etapie związku na odległość i bez decyzji o wspólnym życiu. Kluczowe tutaj moze okazać się, spokojne porozmawianie z partnerką o potrzebach i oczekiwaniach obu stron. Równie ważne jest nazwanie tego, co dla Pana jest istotne - potrzeba autonomii, jakości życia, czasu dla siebie, brak gotowości do przejęcia roli opiekuna.

Warto też uczciwie zastanowić się, czy Wasze wizje związku są kompatybilne. Jeśli Pańska partnerka potrzebuje kogoś, kto w pełni wejdzie w życie jej dzieci, a Pan czuje, że to nie jest droga dla Pana, to nie świadczy źle o żadnym z Was. Po prostu możecie chcieć czegoś innego od relacji. Lepiej nazwać to teraz niż wchodzić w role, które będą rodzić frustrację i żal.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

3 miesiące temu
Zofia Hoffmann

Zofia Hoffmann

To, co Pan przeżywa, jest zrozumiałe. Naturalna więź z dziećmi partnera nie zawsze się pojawia i nie da się jej wymusić. Jednocześnie partnerka może mieć realną potrzebę, by jej partner był emocjonalnie obecny również w życiu jej dzieci.

W takiej sytuacji najważniejsze jest uczciwe nazwanie granic i sprawdzenie, czy wizje związku są wspólne. Czasem problemem nie są uczucia, ale różne definicje relacji i przyszłości.

3 miesiące temu
Weronika Jeka

Weronika Jeka

Dzień dobry,
z tego, co Pan pisze, widać dużą świadomość własnych granic i potrzeb. I to jest bardzo ważne. Partnerka ma prawo oczekiwać zaangażowania w swoje życie, ale Pan ma równie pełne prawo nie czuć gotowości na emocjonalne, czasowe i finansowe wchodzenie w rolę związaną z jej dziećmi. To nie czyni Pana złym ani „niewystarczającym”, raczej pokazuje realną różnicę oczekiwań.

W związkach, w których są dzieci, one zawsze są częścią pakietu, nawet jeśli formalnie nie są Pana odpowiedzialnością. Jeśli Pan czuje, że bliskość z nimi nie powstanie i że taka relacja oznaczałaby dla Pana rezygnację z własnego dobrostanu, czasu i poczucia autonomii, to jest to bardzo istotny sygnał.

Warto uczciwie, spokojnie nazwać to partnerce, nie w formie zarzutu, ale jako opis swoich granic i tego, jak Pan widzi swoją przyszłość. Być może to nie jest kwestia czy ktoś ma rację, tylko czy te dwa światy da się realnie pogodzić. 


Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego

Weronika Jeka

mniej niż godzinę temu
Dagmara Łuczak

Dagmara Łuczak

Dzień dobry, 

Nie każdy dorosły automatycznie czuje więź z dziećmi partnera. To nie jest coś, co da się wymusić ani „wypracować” samą dobrą wolą. Jeśli już teraz czujesz, że emocjonalnie Cię to nie dotyczy i raczej nigdy nie będzie dotyczyć, to jest realna informacja o Tobie.
 

Twoja partnerka ma prawo chcieć, żeby jej dzieci były ważne dla osoby, z którą jest. To naturalne z jej perspektywy. Ty masz prawo nie chcieć wchodzić w rolę, która oznacza rezygnację z własnych potrzeb, czasu i poczucia bezpieczeństwa finansowego. Te dwie rzeczy mogą się po prostu nie spotykać.

 

Bardzo trafnie zauważasz jedną rzecz. Fundamentem związku jest wzajemne uwzględnianie potrzeb. Jeśli już teraz masz poczucie, że Twoje życie miałoby się kręcić głównie wokół potrzeb dzieci, a nie relacji partnerskiej i Twojego dobrostanu, to to jest poważny sygnał ostrzegawczy. Kolejna ważną rzeczą jest to, co piszesz o pieniądzach i przeprowadzce. Obniżenie jakości życia, poczucie straty niezależności i brak przestrzeni dla siebie często prowadzą do narastającej frustracji i żalu. A to niszczy nawet dobre intencje.

 

To, co warto zrobić teraz, to bardzo szczerze porozmawiać z partnerką. Bez oskarżeń. Bez tłumaczenia się. Wprost powiedzieć, jak Ty to czujesz, czego się boisz i na co realnie jesteś gotów, a na co nie. Ona musi mieć pełny obraz, tak samo jak Ty.


Pozdrawiam, 

Dagmara Łuczak 

Psycholog 


 

mniej niż godzinę temu
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Widać, że w tym związku pojawia się wyraźny konflikt między Pana potrzebą zachowania własnej przestrzeni, czasu i stabilności a oczekiwaniami partnerki dotyczącymi zaangażowania w życie jej dzieci. To naturalne, że nie każdy od razu (lub w ogóle) rozwija emocjonalną więź z dziećmi partnerki i że nie chce Pan wchodzić w rolę, która wiązałaby się z ograniczeniem własnego życia i finansów. W takiej sytuacji kluczowe jest jasne określenie swoich granic i rozmowa o tym, czego Pana zaangażowanie realnie może dotyczyć, bez poczucia winy. Ważne jest też zastanowienie się, czy potrzeby partnerki i Pana potrzeby życiowe są w ogóle do pogodzenia na dłuższą metę, bo jeśli fundamentem związku ma być spełnianie oczekiwań wobec dzieci, które nie są Pana, może to prowadzić do stałego poczucia napięcia i frustracji.

2 miesiące temu
kryzys

Czy doświadczasz kryzysu psychicznego?

Zobacz podobne

Chciałabym się dowiedzieć co robić w przypadku, gdy za każdym razem jak mam wyjść gdzieś na jakieś spotkanie ze znajomymi albo z rodziną mojego męża, niesamowicie się męczę
Dzień dobry Chciałabym się dowiedzieć co robić w przypadku, gdy za każdym razem jak mam wyjść gdzieś na jakieś spotkanie ze znajomymi albo z rodziną mojego męża, niesamowicie się męczę, patrzę tylko na czas, kiedy będę mogła wrócić do domu. Chciałabym to w sobie zmienić, bo jakieś imprezy czy spotkania zdarzają się bardzo często, a ja za każdym razem przechodzę męczarnie. Czy da się to leczyć? Muszę tu nadmienić, że nie boję się ludzi, jak mam poznawać nowe osoby to bardzo to lubię. Jednak jak znam już kogoś dłużej, to męczę się w takim towarzystwie, szukam gorączkowo tematów do rozmowy, a czasami jak mam gorszy dzień, to się w ogóle nie odzywam, zawsze szukam wymówek, żeby tylko nie musieć wyjść. Patrzę zawsze na tych, co fajnie się bawią w swoim towarzystwie, śmieją się, dowcipkują i ja marzę tylko żeby wyjść. Chciałabym to w sobie zmienić, ale nie wiem jak i od czego zacząć. Proszę o poradę
Dzień dobry, mój mąż ma problem z alkoholem, narazie nie widzi w tym problemu, aczkolwiek boi się do tego przyznać.
Dzień dobry, mój mąż ma problem z alkoholem, narazie nie widzi w tym problemu, aczkolwiek boi się do tego przyznać.Od tygodnia nie ma mnie z dziećmi w domu, wyjechaliśmy , dałam mu czas na przemyślenia, został z toksyczną matką i raczej popija cały czas. Dałam mu czas na ogarnięcie się i chociaż zapisanie do terapeuty na indywidualne spotkania. Powiedziałam, że wrócę, jeżeli zacznie coś robić, powiedział że beze mnie nic nie załatwi, muszę ja być z nim i prosi żeby wrócić i zrobi wszystko, co powiem. Narazie nie chcę wracać, niech dzieci jeszcze mają wakacje. Zagroziłam, że jak nie zacznie robić porządku to wrócę po resztę rzeczy. Co mam robić, 13 lat małżeństwa było pod górkę, ale też z górki ?
Brak satysfakcji z zawodu księgowego i potrzeba zmiany kariery zawodowej

BRAK POCZUCIA SPRAWCZOŚCI. Nienawidzę księgowości, wykonuję ten zawód od kilku lat i wybrałam go w sumie nie wiem dlaczego. Po prostu było we mnie poczucie, że potrzebuję jakiś studiów, jakiegoś zawodu. Lubiłam matematykę i jakoś trafiło na księgowość. Byłam bardzo niedojrzała, dalej jestem, mimo że mam prawie 31 lat, ale wiem, że to nie jest zawód, który chcę wykonywać. Męczy mnie, potrzebuję wolności, potrzebuję realizować swoją kreatywną duszę, boję się wielu rzeczy, ale wiem, że pragnę czegoś innego w życiu, ale... nadal tkwię w księgowości. Jedyne co zmieniałam to miejsca pracy. Codziennie marzę, żeby mnie zwolnili, bo myślę, że to będzie sygnał dla mnie do zmian. Jednak nie zwalniają mnie, bo... mimo wszystko bardzo dobrze radzę sobie w tym zawodzie. Kreatywność pozwala mi na świetne manewrowanie w programie, umiem niezbędny do pracy angielski i po prostu mimo niechęci umiem jakoś wykonać swoje obowiązki. Wiele osób chwali moją pracę i jeszcze mówi mi, że urodziłam się do pracy w księgowości, a to... nie jest dla mnie. Teraz jeszcze w obecnej pracy przekroczyłam 3 lata pracy i mam już 3-miesięczny okres wypowiedzenia. Cierpię... Prawda jest taka, że cierpię. A jeszcze obecny KSEF i związane z nim zmiany mnie wykańczają. Wiem, że oszukuję siebie, zostając tu. Wiem, że życie jest tylko jedno. Wiem, że już raz praca doprowadziła mnie do depresji (ten okres trwał ok pół roku). A mimo to dalej tu siedzę :(

Nie radzę sobie emocjonalnie po rozstaniu, ponieważ martwię się o byłego partnera i jego zdrowie, samopoczucie.
Witam. Mam 26 lat. Jestem świeżo po rozstaniu. Byliśmy razem ponad dwa lata, a czuję jakby to było dużo dłużej. Być może dlatego, że był to mój pierwszy poważny związek. On zerwał, ale to ja narobiłam głupot, które do tego doprowadziły. Cały czas płaczę, nie mogę się uspokoić, ale najgorsze jest to, że największą emocją, którą odczuwam jest to, że się o niego martwię. Mieszkaliśmy razem ponad rok i wiem jak wygląda życie z nim, było bardzo dobrze. Zdarzały się sprzeczki, ale nic poważnego. Ale boje się, że jak znowu zamieszka sam, wróci do trybu życia sprzed związku, a ja tego nie chcę. Nie potrafię przestać o tym myśleć. Jak sobie z tym poradzić?
Po nagłym rozstaniu, gdzie wspólnie stworzyliśmy dom i musiałam się wyprowadzić, nie potrafię poradzić sobie z myślą, że muszę zacząć żyć od nowa.
Dzień dobry ! Piszę w nietypowej może sprawie . Rozstałam sie z partnerem po 5 latach bycia razem, w tym 2 lata zaręczyn ,wyremontowaliśmy dom, w którym mieszkaliśmy razem rok ,wszystko co w nim jest wybraliśmy razem od okien po meble ,mieliśmy kota, którego musiałam zostawić . On ze mną zerwał z dnia na dzień twierdząc, że i tak nic z tego nie wyjdzie i nie będziemy razem szczęśliwi ,kłóciliśmy się często ,głównie przez jego mamę (jest jedynakiem ) mieszkała obok nas i lubiła się wtrącać, a ja nie ukrywałam niechęci do tego faktu ,nie ufałam mu za bardzo, bo wiele razy zawiódł moje zaufanie. Jednak bardzo go kochałam, był moją pierwszą największą miłością i nie mogę poradzić sobie z tym , jak człowiek, którego kochałam tak mocno i tyle razem stworzyliśmy dla naszej przyszłości, mógł tak prawie z dnia na dzień porzucić to wszystko ,z jednej strony rozumiem, że postąpił tak, bo się dużo kłóciliśmy, ale ja nigdy z niego bym nie zrezygnowała chyba, żeby mnie zdradził, ale starałabym się naprawić naszą relację do końca, a on nawet nie chciał dać nam ostatniej szansy, tylko zaczął mnie unikać ,nie odbierał telefonów i nie odpisywał ,mówił, że mam spać na kanapie, bo nie chce razem, oddalił się ode mnie tak mocno, że musiałam się wyprowadzić z powrotem do rodziców . Jest mi ciężko zrozumieć, że to jest już naprawdę koniec , zastanawiam się czy on naprawdę mnie kochał i mu zależało, skoro tak zrobił . Było wiele zgrzytów między nami, ale nigdy nie porzuciłabym go , nigdy. Chciałabym żyć już dalej i nie rozmyślać o tym, ale nie mam pojęcia jak mam to zrobić i jak sobie poradzić z tym całym bólem, który w sobie noszę ,wiedząc, że to co zbudowaliśmy razem dla naszej przyszłości już nie wróci i muszę zacząć od nowa . Proszę o poradę .
śmierć bliskiej osoby

Śmierć bliskiej osoby – jak sobie z nią poradzić?

Śmierć bliskiej osoby to jedno z najtrudniejszych przeżyć. Żałoba jest naturalną reakcją psychiczną, która pomaga zaakceptować stratę. Każdy przeżywa ją inaczej, a powrót do równowagi wymaga czasu i wsparcia.