Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Jak poradzić sobie z traumą i przemocą domową w rodzinie?

Treść wrażliwa

Kamila

Witam. Przepraszam, ale nie wiem od czego zacząć. Całe moje życie to ciągłe zmartwienia i strach.... Odkąd pamiętam to bałam się swojego taty. Potrafił krzyczeć.... Nie raz się dostało w skórę... Całe moje rodzeństwo się go bało. Nie mówiąc o mamie, która też dostawała od niego nie raz.... Odejść się bała.... Tata zmarł... Niby wszystko powinno być ok ale.... Mama od kilkudziesięciu lat jest alkoholiczką....nie chce się leczyć. Nie wszczyna awantur... ale mam do niej żal że nie mam w niej wsparcia chociażby przy dzieciach... Boje się je z nią zostawić...strach również jest o mamę, że się jej coś stanie a ja nie zdążę jej uratować...nigdzie przez to nie jeżdżę.... Bracia tego nie rozumieją.... Oni sami jeżdżą na wycieczki, wakacje a ja ciągle w domu....Zawsze sobie obiecałam,że nigdy nie będę miała takiego życia jak moja mama... I co? Poznałam swojego męża 17lat temu. Przed ślubem mieszkaliśmy z 3 lata. Był miły,kochający,opiekuńczy.. pokochałam go za jego miłość do mnie. Ale jak to w życiu bywa, kiedy pojawiły się dzieci mój ukochany mąż stał się toksyczną osobą.. ciągle krzyczy na dzieci jak nie posprzątają... Jak coś nie po jego myśli to zaraz rzuca wszystkim co mu stanie na drodze, albo nawala w drzwi, albo w ściany... Zaczęłam się go bać... na terapię nie chce iść ani nawet do żadnego lekarza.. prośby groźby nie pomagaja...Historia lubi się powtarzać ... Najpierw mama teraz ja.... Chciałabym iść na terapię, bo sobie z tym wszystkim nie radzę ale boje się wydać pieniądze bo się będzie czepiał, że na głupoty wydaje... A nie mam jak za jego plecami bo mamy wspólne konto. O wszystkich wydatkach na co i ile wie. Nawet nie mam się komu wygadać. Nie mam koleżanek przyjaciół. Bracia za daleko ale oni mają swoje życie... A ja muszę z tym wszystkim być sama...
Zdjęcie Mateusz Wnukowski

Mateusz Wnukowski

Psycholog
5 odpowiedzi na forum

Kamila to o czym piszesz jest bardzo trudne. Rozumiem, że przeżyłaś wiele trudnych doświadczeń w swoim życiu, które pozostawiły trwały ślad na Twojej psychice. Wydaje mi się, że powinnaś porozmawiać z kimś, kto Cię wysłucha i pomoże Ci uporać się z trudnościami. Możesz poszukać wsparcia w grupach wsparcia dla osób, które przeżyły podobne doświadczenia lub skorzystać z pomocy psychologa. W ramach terapii możesz uczyć się radzić sobie ze stresem i lękiem, budować poczucie własnej wartości, uczyć się jak radzić sobie z toksycznymi ludźmi, jak stawiać granice i dbać o swoje potrzeby. Jeśli martwisz się o pieniądze na terapię, warto poszukać bezpłatnych lub tańszych opcji, takich jak organizacje charytatywne, które oferują terapię za darmo lub za symboliczną opłatą. Najważniejsze, abyś pamiętała, że nie jesteś sama i zawsze możesz szukać pomocy. Pamiętaj jeszcze, że to w jakim miejscu w życiu teraz jesteś zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Swojego męża nie zmusisz do terapii, bo z tego co rozumiem od po prostu w nią nie uwierzy. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Zobacz podobne

Brak życia seksualnego w małżeństwie - jak poradzić sobie z problemem?
Dzień dobry, piszę w sprawie, która już zaczyna mnie coraz bardziej martwić - mianowicie życia seksualnego w małżeństwie, a właściwie jego braku. Jestem 32-letnim mężczyzną, w związku 4 lata, a w małżeństwie nieco ponad rok. Problem w tym, że nasze małżeństwo nie zostało skonsumowane w pełnym tego słowa znaczeniu - wszelkie próby odbycia stosunku kończyły się niepowodzeniem, polegającym na tym, że moja żona mnie dosłownie odpychała - w sensie odpychała moje biodra dłońmi przez co niemożliwe było odbycie stosunku (ona pozostaje dziewicą, a ja prawiczkiem - przynajmniej tak do wygląda z mojej perspektywy). Prób było zaledwie kilka, bo zawsze znajdzie się wymówka. Martwi mnie to już i męczy. Chciałbym regularnie uprawiać seks, sam petting jest bardzo rzadko (rzadziej niż raz na miesiąc). Rozmawiałem z żoną o moich potrzebach, prosiłem o uwzględnienie tego, żeby wybrała się do seksuologa, nawet przyniosło to efekt - tylko, że bardzo mizerny. Odrobinę bardziej zwraca uwagę na moje potrzeby (ale wciąż bardzo rzadko - średnio raz na miesiąc?), a do seksuologa wybrała się po kilku miesiącach próśb z mojej strony - kilka wizyt, ale bez efektu. Co mogę powiedzieć? Czuję się oszukany, nie umawialiśmy się na białe małżeństwo i jest to zwyczajnie dla mnie trudne i przykre. Owszem, umówiliśmy się przed ślubem na biały związek do czasu ślubu, ale żona obiecała mi, że po ślubie nadrobimy i będziemy regularnie współżyć. Ja już śpię nawet w pokoju obok, bo zwyczajnie się z tym wszystkim źle czuję. Bolą niezaspokojone potrzeby. Ale nie to jest największy problem - najbardziej boli stosunek żony do mnie jako do mężczyzny oraz to, że czuję się oszukany, jako że nie miałem świadomości tego typu problemów przed ślubem, byłem zapewniany, że wszystko jest w porządku. Czekałem cierpliwie przed ślubem, szanując jej wartości. Czekam już ponad rok i powoli przestaję wierzyć, że cokolwiek w tej materii może się jeszcze zmienić. Co jeszcze boli? Moja żona zdążyła odwiedzić każdą koleżankę po 10 razy, zanim wybrała się do seksuologa. Nie wiem co robić. Nie wiem co o tym myśleć. Nie wiem skąd to wszystko się wzięło, żona odmawia wyjaśnienia mi sytuacji. Mam także niestety trudne wspomnienia, gdy żonę chciałem pocałować w usta, to odwracała głowę. Zdarzało się to niestety wielokrotnie. Zapytana, czy na pewno się jej podobam, potwierdziła, że z tej strony jest wszystko w porządku. Boli mnie, że nie spodziewałem się tego przed ślubem. Boli mnie także, że tak jestem traktowany jako mężczyzna. Na prawdę nie wierzę już, że to może się poprawić, zwłaszcza, że żona zainteresowanie seksem wykazuje raz na miesiąc najczęściej. Na prawdę słuchałem absurdalnych wymówek. Proszę o jaką poradę co robić i chłodne spojrzenie z boku na tą całą sytuację.
8 odpowiedzi
Koledzy wyśmiewają się, przez co nie radzę sobie w skupieniu i zajęciach.
Dzień Dobry, od czasu wyśmiewana się kolegów z klasy, źle radzę sobie z awanturami, przez które nie mogę się kilka godzin skupić na tym, co robię. Pozdrawiam.
5 odpowiedzi
Dlaczego po imprezie czuję lęk i nie pamiętam powrotu do domu? Czy to normalne?

Dzień dobry. W zeszłą sobotę obchodziłem swoje 34 urodziny. Na początku byliśmy z moją narzeczoną w kawiarni, ale ona musiała jechać tego dnia do pracy i zaproponowała, że jeśli chcę, to mogę zostać na mieście, zadzwonić do znajomych i pójść np. do klubu, żeby uczcić urodziny i nie siedzieć samemu w domu tego dnia. Pomyślałem, że nie jest to głupi pomysł, chociaż w klubie nie byłem od ponad 8 lat. Jeden znajomy wyrwał się na drinka w klubie, tam poznaliśmy dwóch pozytywnych chłopaków, którzy się do nas dosiedli i złożyli mi życzenia urodzinowe. Po około dwóch godzinach mój znajomy musiał wracać do domu, a ja namawiany przez niego i dwóch nowo poznanych gości postanowiłem zostać, tym bardziej, że zabawa była całkiem fajna. Taniec, śpiew i… alkohol. Piliśmy drinki i shoty jakby jutra miało nie być. Zdecydowanie przesadziłem z celebracją urodzin, a uważam się za rozsądnego i statecznego gościa. Następnego dnia, obudziłem się z silnym lękiem i strachem. Nie pamiętałem powrotu do domu, ani ostatnich kilku godzin i końcówki imprezy. Narzeczona mi powiedziała, że przyjechałem w nieswojej kurtce, w kącie oka miałem zasinienie, jakby ktoś mnie uderzył, bolał mnie lewy pośladek. Pamiętam, że chodziliśmy z tymi chłopakami po mieście w poszukiwaniu otwartego sklepu w celu zakupu papierosów i że jeden z nich miał podobną kurtkę do tej, w której wróciłem. Sprawdziłem historię powrotu Uberem, okazało się, że zamówiłem Ubera w miejsce oddalone od klubu o 15-20 minut pieszo. Nie mam jednak pojęcia, jak znalazłem się w miejscu, gdzie odebrał mnie Uber. Totalna pustka. Narzeczona na dokładkę zapytała mnie z uśmiechem, czy pamiętam jak po powrocie do domu, postawiłem wodę w czajniku na gaz, później nałożyłem sobie ciasta z lodówki na talerzyk, a następnie zalałem tą wodą talerzyk z ciastem i to jadłem. Dodała, że myślała, że tę wodę postawiłem sobie na kawę, ale ten pomysł z ciastem ją zaskoczył. Takiego wstydu nie czułem od dawna. Próbowałem znaleźć jakiś kontakt do tych dwóch chłopaków, żeby dowiedzieć się, co się działo, gdzie jest moja kurtka i dlaczego mam (prawdopodobnie) ich kurtkę. Zero nowych kontaktów, numerów telefonów, brak nieznanych połączeń i SMSów, brak zdjęć w galerii. Czuję się strasznie. Uczucie lęku jest tak silne, że musiałem wziąć wolne w pracy. Czuję ucisk w klatce, zbiera mi się na płacz. Nie imprezuję na co dzień, nie piję alkoholu nawet w weekendy, a tu jedna impreza i ciąg jakichś dziwnych zdarzeń. Czuję się brudny, jakbym sięgnął dna. 

Mam obawy, że zachowywałem się głupio, że ktoś znajomy to widział, a być może ktoś mnie nawet nagrał. Nie wiem, jak sobie poradzić z tymi emocjami i uczuciem wstydu. Czy to moje zachowanie z ciastem i wrzątkiem to zwiastun jakiejś choroby psychicznej? Dlaczego nie pamiętam najważniejszych rzeczy? 

Ta sytuacja skutecznie wyleczyła mnie z jakichkolwiek imprez i alkoholu. Będę wdzięczny za jakąś podpowiedź, pomoc.

2 odpowiedzi
Niska samoocena i trudności w nawiązywaniu relacji - jak sobie z tym poradzić?
Witam. Nikomu do tej pory o tym nie mówiłam, mam strasznie niską samoocenę za równo pod względem wyglądu jak i charakteru, zachowania. Wyglądu u siebie po prostu nie lubię i przykro mi jak widzę, że inni robią sobie milion zdjęć nawet dla samych wspomnień, bo ja swoich zdjęć mam w galerii może max. 5, nawet nie żartuję, po prostu nie widzę sensu w robieniu ich sobie skoro na każdym i tak wyglądam źle. Jak ktoś zrobi mi zdjęcie albo ze mną to też nie czuję się z tym zbyt dobrze, nie chcę tego potem oglądać, bo wiem że nie wyglądam tam korzystnie nawet jak się pomaluję i ładnie ubiorę. Co do charakteru jestem cicha i nieśmiała, poznawanie nowych ludzi jest dla mnie trudne i choć próbowałam nie wiem jak to zmienić, z zazdrością patrzę na ludzi, którzy są pewni siebie. Nie mam też za bardzo czym się "pochwalić", bo nie mam żadnych specjalnych osiągnięć w życiu, z wszystkiego jestem bardzo przeciętna, nie byłam nigdy na wakacjach, relacje w rodzinie są u mnie niezbyt dobre, a więc zostaje mi zazdrościć tego wszystkiego innym, a najchętniej chciałabym się z kimś zamienić życiem gdyby tylko się dało :/ Jestem w sytuacji finansowej, która obecnie nie pozwala mi iść do psychologa prywatnie, a na NFZ są u mnie w mieście bardzo długie kolejki. Proszę o rady i pozdrawiam. Amelia
7 odpowiedzi
Kryzys w małżeństwie, Mąż chce dystansu, ja potrzebuję czułości i rozmowy.
Dzień dobry. Piszę, bo jestem w totalnej rozsypce. Mamy z mężem kryzys małżeński. Jesteśmy razem 25 lat a w związku małżeńskim 20. Ostatnie pół roku to jest tragedia. Ciągłe kłótnie, wzajemne oskarżanie. Brak kontaktu fizycznego i czułości. Kiedyś mąż wciąż inicjował sex, a dziś nie pozwoli się dotknąć. Odrzuca mnie, nie przytula, nie mówi komplementów. Uważa, że w takiej atmosferze nie ma ochoty na nic. Mówi ,że mamy dać sobie czas. Pozwolić od siebie odpocząć. Potrafi się do mnie nie odzywać, mówi, że potrzebuje spokoju. Mąż jest osobą zamkniętą w sobie, spokojną. Do tego wszystkiego ostatnio dołączyły jego choroby, a mianowicie cukrzyca i nadciśnienie, które zaczął leczyć. W przeciągu roku czeka go też operacja serca. Ja jestem na skraju wyczerpania. Leczę się na depresję. Często płaczę, a jego to nie rusza. Uważa, że za ten kryzys ja jestem odpowiedzialna bo całe życie się go czepiałam. Teraz, gdy chcę porozmawiać i mówię mu co mi przeszkadza, np. ten brak czułości czy jego milczenie, to wybucha gniewem. On na terapię nie chce iść. Ja nie wiem co mam robić. Gdy milczę to znowu zarzuca mi fochy. Między nami nie było zdrady. Mąż jest osobą, na którą mogę liczyć, dużo mi pomaga w pracach domowych. Jest troskliwy. Co robić? Czy faktycznie odpuścić i zachowywać się jakby problem nie istniał? Mam wrażenie, że brak porozumienia i brak bliskości, na które mąż każe dać sobie czas, nas nie przybliża a oddala.
1 odpowiedź
Jak poradzić sobie z bólem po rozstaniu i odnaleźć spokój emocjonalny?

Witam, pięć miesięcy temu rozstałem się z narzeczoną po czterech latach związku. Mimo akceptacji i przejściu refleksji - nadal jest mi bardzo ciężko. Po miesiącu od rozstania, odezwała się do mnie przez wzgląd na tęsknotę (wcześniej zablokowała wszelką drogę kontaktu). Po trzech miesiącach zdecydowaliśmy, że się spotkamy (mieszkamy daleko od siebie), spotkanie pokazało mi, jak bardzo mocno ona jest rozbita, byłem przekonany, że wszystko już przeżyła i spotkanie będzie wiązało się z pożegnaniem. Okazało się, że ktoś jej ciągle mieszał i nie pozwalał przeboleć wszystkiego, dodatkowo sama siebie krzywdziła, jak przyznała, nową relacją (jej przyjaciel wykorzystał to, że jest rozdarta). Powiedziała mi wszystko, płacząc. Od tego momentu wspierałem ją, nakłoniłem ją na skorzystanie z pomocy psychologa - musi udać się na terapię. Znowu się zbliżyliśmy do siebie, narobiłem sobie nadziei na powrót - tak mimo wszystko nadal ją kocham (dodatkowo sama przyznała mi się, że ona nadal mnie też). Tydzień temu zablokowała mnie znowu, tłumacząc się strachem przed skrzywdzeniem, bólem i brakiem siły. Rozumiem jej rozterki, ale przez tę sytuację, wrócił do mnie ból, pustka i tęsknota. Chodzę do terapeuty i mimo wszystko nadal jest mi bardzo ciężko. Wcześniej, gdy się przestawała odzywać, to czułem, że wróci kontakt, a teraz, czuję, że już nie wróci. Ciężko mi się znowu pogodzić z tym, wiem, że ona potrzebuje teraz być sama, by wszystko przepracować. Nie wiem, co robić, by przestać myśleć ciągle o niej, staram się pracować, uczyć się, robić cokolwiek by zająć czas, tylko najgorsze jest to, że wcześniej pogodziłem się z utratą, a teraz nie wiem dlaczego, ale nie potrafię się pogodzić z brakiem. Co mogę jeszcze zrobić, by wrócić do siebie, by aż tak bardzo tego wszystkiego nie przeżywać? Chodzę na siłownię, do terapeuty, uczę się (mam pracę dyplomową na głowie), pracuję (daje z siebie więcej w pracy), oddaje się hobby, plus staram się tworzyć narzędzia dla siebie. Ale już to nie daje tego, co wcześniej.

3 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Przyjaciółka przytula kobietę siedzącą na podłodze

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.