
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, traumy
- Pomoc dla osoby z...
Pomoc dla osoby z zespołem Aspergera i depresją poszukującej wsparcia prawnego i emocjonalnego
anonimowo
Justyna Orlik
Dziękuję za podzielenie się swoją historią, która bardzo mnie porusza. Masz prawo czuć się zmęczony, zagubiony i zraniony. To, co przeżywasz, jest wyjątkowo trudne. Zespół Aspergera, depresja, strata bliskiej osoby i konflikty rodzinne to bardzo obciążające doświadczenia. Sytuacja, która wydarzyła się w trakcie warsztatu terapii zajęciowej, gdzie doświadczyłeś przemocy, absolutnie nie powinna mieć miejsca. Masz pełne prawo zgłosić to do PFRON, Rzecznika Praw Pacjenta lub prosić o przeniesienie do bezpieczniejszej placówki.
Istnieją fundacje, które mogą Ci pomóc: np. Fundacja JIM, Synapsis czy Allot, wspierające dorosłe osoby w spektrum autyzmu. Jeśli czujesz się prześladowany przez Adama, powinieneś zebrać dowody i zgłosić sprawę na policję, bo stalking jest przestępstwem. Pamiętaj, że nie jesteś sam. Są ludzie i instytucje, które mogą Ci pomóc nieodpłatnie. Twoje życie ma wartość i zasługujesz na wsparcie, szacunek oraz bezpieczeństwo.
Pozdrawiam,
Justyna Orlik, psychoterapeutka Gestalt
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Izabela Kiszczak
Opisał Pan bardzo dużo trudnych rzeczy. Gdyby miał Pan wybrać jedną najważniejszą rzecz, która teraz jest dla Pana najtrudniejsza, co by to było? Od czego chciałby Pan zacząć? Czy ostatnio zdarzyło się coś, co choć trochę poprawiło Pana nastrój? Gdy czuje się Pan przytłoczony, czy są jakieś rzeczy, które pomagają Panu wyciszyć się lub poczuć trochę bezpieczniej?
Warto zwrócić się do fundacji działających na rzecz osób neuroatypowych z zapytaniem o grupy wsparcia. Oto linki do kilku z nich:https://www.mada.org.pl/,https://synapsis.org.pl/ ,https://autyzm.org.pl/,https://prodeste.pl/,https://pomocautyzm.org/,https://jim.org/ - może Pan napisać wiadomość do wybranej organizacji, spróbować znaleźć forum lub grupę wsparcia online.
Pisząc o swojej sytuacji, warto zapytać o możliwość darmowej pomocy prawnej w swoim mieście.
Proszę zastanowić się, z kim z bliskich może Pan porozmawiać o swojej sytuacji.
Szuka Pan wsparcia społecznego i pomocy, to bardzo ważne i pokazuje, że mimo wszystko Pan się nie poddaje. Zmiany w życiu rzadko dzieją się od razu. Nie musi Pan robić wszystkiego na raz. Warto wybrać jedną rzecz, którą może Pan zrobić dla siebie, na przykład napisać jednego emaila, zadzwonić do jednej osoby albo przeczytać coś co Pana interesuje - to Pan wybiera!
Z czasem, drobne działania mogą zmienić całe życie na lepsze. Pomyślności!

Zobacz podobne
Witam, od jakiegoś pół roku moje życie wywróciło się do góry nogami (a przynajmniej w kwestii zawodowej). Są momenty, w których czuję, że tracę kontrolę nad tokiem wydarzeń. Myślałam, że nowa praca zmieni tę perspektywę, ale ponownie utknęłam w złym środowisku. Czuję, że moja pewność siebie się mocno obniżyła na skutek kilku wydarzeń (miałam - jak się później okazało - narcystycznego szefa, który potrafił obniżyć moje kompetencje przy zespole, którym kierowałam i zmieniać procedury, na które wcześniej się zgodził, aby pokazać swoją wyższość, między słowami również pokazał, że niszczył mój wizerunek na spotkaniach z innymi - zespołem lub znajomymi z innych firm). Postanowiłam stamtąd odejść, chociaż czuję, że nie była to pewna decyzja, a powinna taka być w tej sytuacji. Dodatkowo: Zastanawiam się, czy moja ścieżka kariery jest nadal "moja", czy nie jestem wypalona. Mimo że wcześniej praca, którą wykonuje sprawiała mi dużą satysfakcję i spełnienie, teraz czuję się mocno "oddalona" od niej i pogubiona - czy to jest to i co jest "moje". Co prawda zmieniłam firmę ze względu na narcystycznego szefa w poprzedniej, który przekraczał już wszystkie granice mobbingu, więc i moje obowiązki się zmieniły i poziom odpowiedzialności (na mniejszy, co też obniżyło moje poczucie pewności siebie). Próbuję różnych rzeczy, ale chyba nie umiem wybrać ścieżki. Zastanawiam się, czy da się jednocześnie pracować nad przeszłymi kwestiami i rozwijać te, na których teraz mi zależy.
Nie mam się komu wygadać, więc muszę się tutaj wygadać. Jestem w ciężkim stanie, mam straszny nerwoból i jest mi ciężko funkcjonować. Muszę zacząć od mojego męża.
Kilka miesięcy temu okazało się, że jest narkomanem i oszukiwał mnie przez cały nasz związek, ale to chyba nawet nie jest najgorsze w tym wszystkim. O wiele gorsze od tego jest jego zachowanie na co dzień. Wieczne karanie ciszą i obrażanie się. Rozdrażnienie, którego doświadcza co chwilę i które wyładowuję na mnie. To jest naprawdę ciężki przypadek, bo on wydaje się wszystkim być perfekcyjnym mężem. Nie krzyczy, nigdy nie podniósł na mnie głosu. Nie ubliża. No ktoś by pomyślał idealny mąż, ale czasem wolałabym, żeby mnie wyzwał, niż tak traktował. Ciągle coś mu nie pasuje, humor mu się potrafić zmienić 3 razy w ciągu 5 minut. Gdy coś nie pójdzie po jego myśli albo gdy po prostu postanowi, że będzie niezadowolony, staje się naprawdę okropny, oschły, chamski i jego zachowanie jest wobec mnie bardzo nie w porządku. Ja oczywiście staram się mu podporządkować. Jestem miła i próbuje zrobić wszystko, żeby już się nie gniewał, ale nigdy mi się to nie udaje.
Wtedy on staje się jeszcze gorszy. Wtedy jak mówi do mnie, to używa bardzo chamskiego tonu i daje mi do zrozumienia, że jest „zły”, traktuje mnie wtedy jak marionetkę.
Wyżywa się na mnie, aż do momentu, gdy nie poprawi sobie humoru. Jego mimika twarzy wtedy wykazuje dużą złość i niezadowolenie. Ton głosu jest zmieniony. Robi się złośliwy. Humor może mu poprawić mała rzecz, która nagle sprawi, że będzie przez chwilę zadowolony, ale musi być to coś, na co on ma ochotę, ale nie na długo, zaraz jego stan znów wraca i znów jestem tresowana. Może to być na lotnisku, w samolocie, na basenie z dzieckiem, w samochodzie, w biurze, w sklepie tak naprawdę wszędzie. Ja wtedy staram się mu poprawić humor i tłumie wszystkie swoje emocje w środku, bo przecież muszę być posłuszną i potulną żoną i nie jestem złośliwa, więc staram się go pocieszyć. Przez 5 lat nie wyszło mi to ani razu, w takim jest wtedy stanie. To się zdarza bardzo często.
Prawie codziennie, a ja z dnia na dzień gasnę jak duży rozpalony płomień, na którego ktoś wylewa wodę i próbuje go ugasić. Pomimo że płomień nie chce być zgaszony, nie potrafi krzyknąć ani poprosić o pomoc. Znoszę to od lat, dokładnie od 5 lat.
Teraz on mówi, że jest to przez jego narkomaństwo.
Mąż podjął leczenie i jest po terapii zamkniętej i dalej uczestniczy w terapii. Myślę, że mogłam stać się ofiarą przemocy psychicznej i dlatego moja psychika już tego nie wytrzymuje i daje o sobie znać poprzez moje ciało. Proszę o radę i opinie

