Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Chciałabym się dowiedzieć co robić w przypadku, gdy za każdym razem jak mam wyjść gdzieś na jakieś spotkanie ze znajomymi albo z rodziną mojego męża, niesamowicie się męczę

Dzień dobry Chciałabym się dowiedzieć co robić w przypadku, gdy za każdym razem jak mam wyjść gdzieś na jakieś spotkanie ze znajomymi albo z rodziną mojego męża, niesamowicie się męczę, patrzę tylko na czas, kiedy będę mogła wrócić do domu. Chciałabym to w sobie zmienić, bo jakieś imprezy czy spotkania zdarzają się bardzo często, a ja za każdym razem przechodzę męczarnie. Czy da się to leczyć? Muszę tu nadmienić, że nie boję się ludzi, jak mam poznawać nowe osoby to bardzo to lubię. Jednak jak znam już kogoś dłużej, to męczę się w takim towarzystwie, szukam gorączkowo tematów do rozmowy, a czasami jak mam gorszy dzień, to się w ogóle nie odzywam, zawsze szukam wymówek, żeby tylko nie musieć wyjść. Patrzę zawsze na tych, co fajnie się bawią w swoim towarzystwie, śmieją się, dowcipkują i ja marzę tylko żeby wyjść. Chciałabym to w sobie zmienić, ale nie wiem jak i od czego zacząć. Proszę o poradę
Anna Biś

Anna Biś

Pytań jest wiele do tego co napisałaś. Spróbuj sobie odpowiedzieć z jakimi osobami czujesz się dobrze? W jakim towarzystwie się otwierasz? Co jest dla Ciebie najtrudniejsze? Jakie masz wspólne cechy z tymi osobami? Czy towarzystwo jest dokładnie takie samo kiedy się tak “denerwujesz”? Jak wygląda Twój dzień kiedy idziesz na takie spotkanie wcześniej? A jak czujesz się w towarzystwie twojej rodziny i znajomych? Może być wiele odpowiedzi dlaczego tak jest i trudno coś doradzić bez poznania przyczyny o ile psycholog może coś doradzać:) 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Aleksandra Wiśniewska

Aleksandra Wiśniewska

Dzień dobry,

By dowiedzieć się, jak sobie pomóc, konieczne jest w pierwszej kolejności poznanie przyczyn opisywanych trudności. Jeśli mówi Pani, że nie występuje u Pani lęk przed nowymi ludźmi, a problem pojawia się w gronie Pani znajomych, warto przyjrzeć się temu, jak wyglądają te relacje, czy w ostatnim czasie coś się zmieniło, miało miejsce jakieś istotne wydarzenie? Niechęć do wychodzenia z domu i nawiązywania kontaktów towarzyskich może także wiązać się z obniżonym nastrojem, wzmożoną męczliwością itp., które z kolei mogą być objawami kryzysu psychicznego. Zachęcałabym, by przyjrzeć się tym trudnościom pod okiem specjalisty np. psychologa lub psychoterapeuty.

Pozdrawiam, 

Ola

Sonia Frąckowiak-Teper

Sonia Frąckowiak-Teper

Proszę odpowiedzieć sobie na pytanie, czy są sytuacje towarzyskie w których nie czuję się Pani zmęczona i chętnie bierze udział w rozmowie? Co wtedy pomaga? Jak wtedy się Pani czuje? 

Nie ma niczego złego w tym, że czasem w towarzystwie jesteśmy słuchaczami, a nie aktywnymi mówcami. Być może warto by było zdjąć z siebie presję tego, że rozmowa ma trwać non stop? Niekoniecznie Pani  musi być odpowiedzialna na sterowanie rozmowa. Czasami cisza potrafi być twórcza.

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Mąż nagle zechciał rozwodu, posmutniał, płacze, schudł, ale smutek przeradza się zawsze w złość.

Mam wszystkiego dość. Jestem taka zmęczona. Byliśmy ze soba 15 lat, 7 lat po ślubie. On nagle, oświadczył że chce rozwodu. Próbowałam walczyć, ale im bardziej walczyłam to on się wściekał. Już wydawało się, że będzie dobrze i znów nagle zaskoczył mnie i ze łzami powiedział, że złożył pozew o rozwód. Na moja prośbę się wyprowadził. Tydzień po wyprowadzce powiedział, że ma wątpliwości. A potem już szedł w zaparte, mówił, że po tym wszystkim co mi powiedział nie mógłby być już ze mną. 

Mamy prawie 3 letnie dziecko, więc musieliśmy się widzieć. On zaczął mnie oskarżać przez sms,y że go okłamuje, szantażuje dzieckiem i oczerniam. Kiedy prosiłam, żeby to wytłumaczył i dał przykłady, bo przecież tak nie jest, to milczał. Jeszcze cały czas mi robił wyrzuty, że chciałam, żeby się wyprowadził. 

W cztery oczy zupełnie inny człowiek, widzę i nie tylko ja, że go ciągnie do mnie, szuka mojego towarzystwa. Kiedy parę razy mnie zaskoczył i przyjechał z dzieckiem szybciej i byłam prosto z pod prysznica lub w piżamie to widziałam, że patrzy na mnie z pożądaniem. Gdy dałam mu swój laptop, żeby coś tam zrobił i zobaczył nasze wspólne zdjęcie na tapecie to widziałam łzy w jego oczach. 

Powiedziałam, że go dalej kocham, zareagował najpierw zagubieniem i smutkiem, potem pojawiła się nagła złość. Kiedy powiedział, że mu lepiej samemu i że nasz związek był bagnem to odcięłam się od niego, teraz moja Mama pośredniczy między nami i ona odbiera i daje dziecko. Po prostu mnie niszczyło to wszystko. Od 3 tygodni się nie widzieliśmy i nie odzywam się do niego. To on powiedział mojej Mamie wczoraj, że zaczyna go to denerwować. Moja Teściowa mówi mi, że jest przerażona nim, bo go nie poznaje, strasznie schudł, przestał o siebie dbać, zaczął mieć kłopoty ze zdrowiem i ma strasznie smutne oczy, a jednocześnie zrobił się agresywny słownie. Wyznał też mojej teściowej, że już z nikim nie ma kontaktu. 

Od kiedy go nie widzę i nie mam kontaktu jestem spokojniejsza, radosna, zaczęłam malować obrazy, remontować dom, po prostu żyje. Ale nie wiem czy to nie dziecinne zachowanie z mojej strony? Kocham go, ale teraz mi lepiej chociaż dalej są dni kiedy tęsknię za tym jaka więź mieliśmy między sobą i że byliśmy najlepszymi przyjaciółmi kiedyś. Czuję się lepiej, bo wiem, że mnie nie zaskoczy żadnym bezpodstawnym atakiem słownym i złością. 

Wiem jednak, że to nie on, mój Mąż był zawsze kochany, czuły, rodzina była najważniejsza, ale moja depresja poporodowa, obowiązki i śmierć jego przyjaciela… chyba go to zniszczyło. 

To już tyle miesięcy od kiedy się wyprowadził, na szczęście te dni kiedy jest mi źle sa coraz rzadsze. Nie mogę uwierzyć, że w styczniu jeszcze mi wyznawał miłość i wiedziałam, że to szczere, a w następnym styczniu będzie rozwód. Strasznie mi smutno za człowiekiem, który już chyba zniknął bez powrotnie. I szkoda mi go, bo córka nieraz mówi, że Tatuś jest smutny i płakał. Wiem, że nie powinnam analizować, ale trudno mi pojąć, skąd taka nagła niechęć jego do mnie i ta jego złość, że nie chce go widzieć, przecież to on zdecydował, że chce rozwodu i nie chce walczyć, a na mnie jest zły, że próbuje jakoś sobie to ułożyć. Mówił, że był już u paru psychologów i lekarzy psychiatrii, ale, że mówią mu, że jest zdrowy.

Czy zmienne nastroje i 'atak snu' mogą wskazywać na potrzebę pomocy specjalisty?
Od jakiegoś czasu mam problemy emocjonalne. Nawet parę razy dziennie potrafi zmienić mi się humor z neutralnego na głęboki smutek. Nie potrafię być prawdziwie szczęśliwy. Podczas kłótni/omawiania trudnego tematu z partnerką potrafię dostać "atak snu", czyli mam na tyle mocną potrzebę zaśnięcia w danym momencie, że w najbliższych minutach mimo prób zażegnania tego jakimś napojem bezalkoholowym np kawa albo zajęciem się czymś innym po prostu i tak za moment zasnę i spędzę na spaniu parę godzin. Od długiego czasu nie umiem pozbyć się z głowy przykrych sytuacji pełnych niezrozumienia, wytykania bierzących błędów i narastających kolejnych oczekiwań gdzie obecnym jeszcze do końca nie umiem sprostać. A ciągle dochodzą kolejne które czuję, że pogarszają mój stan jeszcze bardziej. Nie czuję, że mogę być sobą tylko ciągle muszę być dostosowany pod kogoś i dla kogoś rzadko z "miarodajnym" odwdzięczaniem się w moją stronę. Czy potrzebuję pomocy specjalisty?
Jak sobie poradzić, kiedy psychiatra na NFZ ma bardzo odległe terminy?
Jak sobie poradzić, kiedy psychiatra na NFZ ma bardzo odległe terminy, a nie ma się pieniędzy na wizytę prywatną i nie ma się skąd pożyczyć? Mam wszystkie objawy depresji i nie wiem, co mam ze sobą zrobić.
Jak poradzić sobie ze stratą rodziców i brakiem wsparcia w rodzinie?
Witam Nie wiem do kogo się zgłosić lub co mam zrobić od 2 lat spotyka mnie wszystko źle 2020 pochowałam ojca i 3 innych członków rodziny a 2021 pochowałam mamę gdzie nie mogę pogodzić się z jej śmiercią. Walczę jedynie dla dzieci. Nie mam nikogo z siostrą mam złe stosunki, wręcz żadnych kontaktów. Żyje w ciągłym strachu i bólu. Nie mam do kogo się zwrócić.
Nie potrafię wybaczyć sobie nieskończonych studiów. Ze względu na szansę, którą miałam kiedyś, zasoby, predyspozycje.
Nie skończyłam studiów (beznadziejnie łatwych, które można było przejść bez wysiłku). Czuję się z tym "niepełnie" i źle. X lat temu założyłam sobie, że zrobię karierę naukową. Rzekomo miałam ku temu predyspozycje w wybranej dziedzinie. Niestety - trwale podkopał mnie warunek z jednego przedmiotu. Moi znajomi nic o tym nie wiedzą, wszyscy myślą, że mam tytuł magistra. Od lat wydaje mi się, że nie zasługuję na szczęście. Nie, nie pójdę na studia w późniejszym wieku. Po pierwsze uważam, że jestem na nie za stara (nie, nie przekonują mnie historie, że ktoś tam w wieku 50 lat skończył studia. To mnie wręcz dobija). Po drugie nie mam ku temu zasobów. Po trzecie nie mogę wybaczyć sobie tego, że nie wykorzystałam szansy będąc jeszcze na utrzymaniu rodziców. Co mam z tym zrobić? Jak z tym dalej żyć?
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.