
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z brakiem wsparcia ze strony toksycznej matki?
Anonimowo
Karolina Grabka
Dzień dobry :)
Warto jasno powiedzieć: stawianie granic i reagowanie na krzywdę nie jest czymś złym ani „niegrzecznym”. To podstawowy element dbania o siebie. To, że mama reaguje na to lękiem, zniechęcaniem czy straszeniem konsekwencjami, najprawdopodobniej mówi więcej o jej własnych przekonaniach i sposobie radzenia sobie ze światem niż o tym, co jest dla Pani dobre.
Jeśli chodzi o sytuację w pracy - mobbing czy inne formy nadużyć warto oceniać na podstawie faktów i przepisów, a nie opinii bliskich osób, które mogą mieć bardzo silne, ale niekoniecznie trafne przekonania.
To, że pojawia się w Pani „asertywna część”, która chce się bronić, jest raczej oznaką zdrowego mechanizmu ochrony siebie. Jednocześnie złość i silne emocje wobec zachowania rodziców/matki są zrozumiałe, jeśli przez lata doświadczała Pani braku wsparcia czy nierównego traktowania.
W takiej sytuacji często bardzo pomocne bywa budowanie wsparcia poza rodziną - np. w terapii, wśród zaufanych osób czy w środowisku zawodowym. Pozwala to stopniowo wzmocnić poczucie, że ma Pani prawo do własnych granic i decyzji, nawet jeśli najbliżsi ich nie rozumieją lub nie potrafią wspierać.
Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Kaźmierczak
Zachowanie Twojej mamy jest faktycznie bardzo mało wspierające. Wyobrażam sobie, że bierność taty jest równie mocno rozczarowująca - jak nie bardziej bolesna momentami. To trudne, gdy rodzice, którzy powołali nas na ten świat - nie wykazują wystarczającego zrozumienia, troski i oparcia :(
Z drugiej strony czuję Twój bunt, chęć zadbania o siebie, dostrzeganie drugiej strony medalu. To Twoja siła. Być może to już czas na wyzwolenie się spod wpływu rodziców i wejście na dobre w dorosłość? Jak czujesz się z myślą, że możesz bez pomocy rodziców sama stanowić o sobie, pomimo wątpliwości?
W życiu przychodzi czasem taki moment, że warto przenieść oczekiwanie wsparcia ze strony rodziny na inne, bliskie nam w życiu osoby - przyjaciół, kolegów z pracy, sąsiadów, partnera, etc. Z kim innym możesz dzielić/dzielisz codzienne troski i rozterki, a kto da/daje Ci po wysłuchaniu ich - oczekiwane wsparcie? Skupiłabym swoją uwagę właśnie na takich osobach i z nimi pogłębiała relacje. Innym sposobem jest wspieranie się relacją z samym sobą. Czyli zastanowienie się, czego w sytuacji np. problemu z rówieśnikami byś potrzebowała+skierowała to do siebie.
Rodziców się nie wybiera, więc to, co nam pozostaje jako dzieciom to zaakceptować ich takimi, jacy są oraz nauczyć się wyodrębniać spod ich wpływu. Z zależności - przejść do niezależności i współzależności z innymi, bliskimi nam ludźmi, którzy mają szansę pokazać nam i nauczyć nas przyjaźni, miłości oraz zaspokoić te potrzeby, których być może rodzicie nigdy nie byli w stanie zaspokoić (nie ze złej woli, lecz często z braku umiejętności, aby wiedzieć jak to zrobić).
Życzę Ci dużo wyrozumiałości dla siebie, ale również dla rodziców, których zachowanie jest wynikiem niezaspokojonych potrzeb. Obyś poznała zdrowe i konstruktywne sposoby na ich zaspokojenie, aby nie powielać w swoim życiu lęku, strachu i niskiego poczucia własnej wartości!
Zuzanna Różycka
Dzień dobry, wyobrażam sobie jak trudne musi być stawianie granic i bycie asertywną bez żadnego wsparcia ze strony rodziców, a wręcz z taką lękową postawą mamy (lęk o to, co inni powiedzą, lęk przed brakiem pomocy itd.). Tym bardziej jestem pod wrażeniem, że dzielnie Pani te granice stawia, broni ich i walczy o siebie. To nie lada osiągnięcie, biorąc pod uwagę niesprzyjające środowisko, w którym Pani wzrastała. Widzę jednak, czytając Pani wpis, że te sytuacje dużo Panią kosztują emocjonalnie i choć wie Pani, co jest dla Pani dobre to być może nadal ma Pani w sobie pragnienie aprobaty i wsparcia ze strony mamy, których Pani nie dostała i nie dostaje. Domyślam się też, że czuje Pani do rodziców dużo złości (pisze Pani o nienawiści, o faworyzowaniu brata, o bierności ojca) i ma Pani żal o nierówne traktowanie i brak wsparcia. Warto zastanowić się jak chciałaby Pani, aby te relacje wyglądały w przyszłości, aby oprócz braku wsparcia nie pozbawiały Pani jeszcze dodatkowo siły do działania. Czy są jakieś inne, bliskie Pani osoby, spoza najbliższej rodziny, od których otrzymuje Pani wsparcie?
Wspomina Pani o obecnej sytuacji mobbingu i poczuciu braku wsparcia w tej kwestii. Doświadczenie mobbingu to bardzo trudna sytuacji i warto otoczyć się wsparciem, jeśli nie najbliższej rodziny, to choćby znajomych, ale także specjalisty: psychologa, psychoterapeuty, prawnika (jeśli zechce Pani wystąpić na drogę prawną).
Kinga Osmulska
To, co opisujesz, brzmi jak doświadczenie dorastania bez realnego wsparcia emocjonalnego. Jeśli przez lata słyszałaś, że nie wolno się bronić, zgłaszać problemów czy stawiać granic, to zupełnie naturalne, że dziś pojawiają się wątpliwości lub natrętne myśli nawet wtedy, gdy robisz coś właściwego.
Warto jasno powiedzieć: stawianie granic i reagowanie na niesprawiedliwość nie jest „zadzieraniem nosa” ani byciem niegrzecznym. To zdrowy sposób dbania o siebie. Często osoby wychowane w atmosferze zniechęcania do obrony uczą się dopiero w dorosłości, że mają do tego pełne prawo.
To dobrze, że widzisz w sobie tę asertywną część – ona próbuje Cię chronić. Jeśli nie masz wsparcia w rodzinie, warto szukać go poza nią, np. u zaufanych osób czy u specjalisty. Twoja potrzeba granic i sprawiedliwości jest czymś normalnym.
Pozdrawiam
Kinga Osmulska
Justyna Łukomska
Dzień Dobry
Przede wszystkim bardzo mi przykro i pragnę wyrazić swój żal, że spotykają Panią tak przytłaczające sytuacje. Relacje z rodzicem, z matką są tymi, które dotykają nas najbardziej bo są najbliżej. Są też tymi, które wpływają na nas najmocniej. A emocje związane z relacją z mamą potrafią być bardzo ambiwalentne.
Słyszę, że jest z tym Pani sama, zastanawiam się czy ma Pani kogoś, komu moglaby Pani powiedzieć o tej trudnej sytuacji? Przyjaciółka, znajomi? Kogoś, kto Panią wesprze i zrozumie.
Słyszę też o natrętnych myślach, które nie dają spokoju. Coś co może Pani robić, to nie łapać się na ich "haczyk". Zauważyć niesprzyjającą myśl, nazwać- to tylko myśl. Gdy łapiemy się na haczyk naszych myśli, dajemy im uwagę- będę one ciągnęły w dół, odciągały od tu i teraz i życia, jakie chcemy prowadzić.
Słyszę też, że zauważa Pani tę część siebie, która nienawidzi rodziców. To ważne- zauważyć, zaobserwować. Uznać.
Mobbing w pracy jest niedopuszczalny i jest przestępstwem wedle prawa. Głęboko wierzę, że znajdzie Pani w sobie siłę, by to zgłosić, z tej części siebie- która jest troskliwa i dba o Pani bezpieczeństwo.
Serdecznie pozdrawiam
Justyna Łukomska
Psychoterapeutka ACT, FAP, DBT
Dominika Poźniak
To, co Pani opisuje, brzmi jak dorastanie w środowisku, w którym Pani prawo do obrony siebie było podważane, a Pani doświadczenia były umniejszane. To może powodować bardzo silny wewnętrzny konflikt: jedna część Pani wie, że ma Pani prawo stawiać granice, a druga uruchamia lęk i natrętne myśli.
To ważne, żeby Pani usłyszała jasno: stawianie granic, reagowanie na mobbing czy zgłaszanie naruszeń nie jest „zadzieraniem nosa” ani byciem niegrzeczną. To są podstawowe umiejętności dbania o siebie.
Bardzo trafnie to Pani nazwała - ma Pani w sobie zdrową, asertywną część. I możliwe, że właśnie ona była przez lata krytykowana, bo nie pasowała do rodzinnego układu (np. nierównego traktowania czy unikania problemów). To często powoduje, że gdy zaczynamy działać bardziej zdrowo niż środowisko, z którego pochodzimy, pojawia się poczucie winy, napięcie i dezaprobata otoczenia.
Nie ma Pani wpływu na to, czy mama zmieni swoje podejście. Ma Pani natomiast wpływ na to, czy będzie Pani dalej wzmacniać swoją asertywną część, ufać własnej ocenie sytuacji i dbać o swoje granice - nawet jeśli nie spotyka się to ze zrozumieniem w rodzinie.
Jeśli mogę zostawić Pani jedno pytanie pomocnicze: Gdyby ktoś bliski opisał Pani dokładnie taką samą sytuację jak Pani - czy powiedziałaby mu Pani, żeby się nie bronił, czy raczej że ma do tego pełne prawo?
Pozdrawiam,
Dominika Poźniak
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Dziękujemy za kontakt z nami.Brzmi to dla mnie jak bardzo trudne doświadczenie dorastania bez emocjonalnego wsparcia. Gdy dziecko przez lata słyszy, że nie powinno się bronić, że zgłaszanie krzywdy „nic nie da” albo że stawianie granic jest czymś złym, w dorosłości często pojawia się wewnętrzny konflikt: jedna część wie, że ma prawo się chronić, a druga wciąż słyszy w głowie dawny głos rodzica. Te natrętne myśli mogą być właśnie echem tamtych przekazów a nie dowodem, że robisz coś niewłaściwego.
Twoja potrzeba sprawiedliwości i stawiania granic jest zdrowa. Asertywność nie jest „zadzieraniem nosa”, moim zdaniem jest formą dbania o siebie. To również zrozumiałe, że w Tobie pojawia się dużo złości wobec rodziców, gdy przez lata nie dostawałaś ochrony, której dziecko naturalnie potrzebuje.W takich sytuacjach ważne bywa stopniowe budowanie wsparcia poza rodziną np. u zaufanych osób, specjalisty, czasem także w instytucjach, które zajmują się np. mobbingiem. Twoje doświadczenia i odczucia mają znaczenie.
Możesz też spróbować zadać sobie dwa pytania do refleksji:
Czyj głos słyszę w głowie, gdy zaczynam wątpić w swoje prawo do obrony : mój czy dawno wpojony głos mamy? Co powiedziałabym bliskiej osobie, która byłaby w dokładnie takiej sytuacji jak ja?
Masz prawo się chronić i szukać sprawiedliwości.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Piotr Ziomber
Rozumiem, jak bardzo to frustrujące i bolesne kiedy jest brak wsparcia od matki, która zamiast pomagać, podkopuje twoją pewność siebie i asertywność. To klasyczne zachowanie toksyczne: gaslighting (zaprzeczanie twoim doświadczeniom), faworyzowanie brata (seksizm w praktyce) i straszenie konsekwencjami, byś nie stawiała granic. Masz prawo bronić się i jest to to zdrowa reakcja, a jej argumenty (jak ta bzdura z umową z poprzedniego pracodawcy) to manipulacja, nie rzeczywistość. Pracodawcy nie mają prawa żądać takich dokumentów, a mobbing to poważna sprawa, którą warto zgłosić (np. do PIP w Polsce).
Matki toksyczne często same pochodzą z dysfunkcyjnych środowisk i powtarzają schematy kiedy boją się konfliktu, więc uczą uległości. Twoja asertywność jej zagraża, bo pokazuje, że nie musi "ratować" cię kosztem siebie. Brat jako "święta krowa" to typowy mechanizm i chroni słabszego, ciebie karze za siłę. Zbieraj dowody (maile, świadkowie, notatki). Zgłoś do przełożonego, potem PIP (Państwowa Inspekcja Pracy) lub PIP online , pomogą anonimowo. To nie "zadzieranie nosa", to ochrona praw (Kodeks Pracy art. 94³).
Z matką ustaw granice krótko: "Nie zgadzam się z twoją opinią, zmienię temat". Minimalizuj rozmowy o problemach a wsparcia szukaj poza rodziną. Życzę pozytywnego rozwiązania sprawy.
Piotr Ziomber - psycholog
Daria Składanowska
Dzień dobry,
to, co opisujesz, jest naprawdę obciążające i trudno jest doświadczać takiego braku wsparcia w rodzinie. To nie jest Twoja wina, że stawiasz granice i bronisz siebie – masz prawo czuć się bezpiecznie i być traktowana z szacunkiem.
W tej sytuacji warto zgłosić się do psychologa, który pomoże Ci wzmocnić poczucie własnej wartości, radzić sobie z toksycznymi relacjami i natrętnymi myślami oraz może pomóc w odkryciu własnych zasobów. Możesz też szukać wsparcia w pracy lub w grupach wsparcia nie musisz tego dźwigać sama.
Puknty Interwencji Kryzysowej, MOPR, Fundacje zawsze oferyją bezpłatne wsparcie - działają w wiekszych miastach.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Psycholog, Doradca kariery

Zobacz podobne
Witam, od jakiegoś pół roku moje życie wywróciło się do góry nogami (a przynajmniej w kwestii zawodowej). Są momenty, w których czuję, że tracę kontrolę nad tokiem wydarzeń. Myślałam, że nowa praca zmieni tę perspektywę, ale ponownie utknęłam w złym środowisku. Czuję, że moja pewność siebie się mocno obniżyła na skutek kilku wydarzeń (miałam - jak się później okazało - narcystycznego szefa, który potrafił obniżyć moje kompetencje przy zespole, którym kierowałam i zmieniać procedury, na które wcześniej się zgodził, aby pokazać swoją wyższość, między słowami również pokazał, że niszczył mój wizerunek na spotkaniach z innymi - zespołem lub znajomymi z innych firm). Postanowiłam stamtąd odejść, chociaż czuję, że nie była to pewna decyzja, a powinna taka być w tej sytuacji. Dodatkowo: Zastanawiam się, czy moja ścieżka kariery jest nadal "moja", czy nie jestem wypalona. Mimo że wcześniej praca, którą wykonuje sprawiała mi dużą satysfakcję i spełnienie, teraz czuję się mocno "oddalona" od niej i pogubiona - czy to jest to i co jest "moje". Co prawda zmieniłam firmę ze względu na narcystycznego szefa w poprzedniej, który przekraczał już wszystkie granice mobbingu, więc i moje obowiązki się zmieniły i poziom odpowiedzialności (na mniejszy, co też obniżyło moje poczucie pewności siebie). Próbuję różnych rzeczy, ale chyba nie umiem wybrać ścieżki. Zastanawiam się, czy da się jednocześnie pracować nad przeszłymi kwestiami i rozwijać te, na których teraz mi zależy.
Jestem zrozpaczony, że muszę żyć i zagniewany, że pojawiłem się na świecie.

