Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z brakiem wsparcia ze strony toksycznej matki?

Matka zawsze straszy mnie przed bronieniem się, szukaniem sprawiedliwości, nieraz zakazywała się bronic, zaczynała przekonywać, że spotka cię to tamto, wymyśla takie głupoty, że np. w następnej pracy będą mi kazali pokazać umowę z poprzednim pracodawcą co jest bezprawne, nie wiem skąd ona bierze argumenty. Jest toksyczna. Gdy byłam dzieckiem i zglaszałam jej problem z rówieśnikami to powiedziała, że ona mi nie pomoże, gdy powinnam była iść na policję bo stała mi się krzywda odradzała, krzyczała, że oni mi nie pomogą itp. Teraz w pracy doświadczam mobbingu i ona twierdzi, że to nie jest mobbing. Było bardzo wiele takich sytuacji. Nie mam skąd brać wsparcia. Ojciec jest bierną sierotą. Dostaje natrętnych myśli, gdy wiem że robię dobrze bo się bronię, właśnie dlatego, że nie mam wsparcia od nikogo. Od matki wiecznie słyszałam, że zadzieram nosa albo jestem niegrzeczna jak stawiam z kimś granicę. Gdy zgłosiłam administracji bloku, że sąsiedzi trzymają meble na korytarzu, ona powiedziała, że przeze mnie sąsiedzi przestaną nas lubić. Brata traktuje jak świętą krowę, ja jestem "ta niedobra" bo mówię, że to niesprawieliwe że tylko mi każe sprzątać ze stołu itp. co za wstrętny seksizm. Mam w sobie zdrową asertywną stronę i ona nienawidzi rodziców.
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

Warto jasno powiedzieć: stawianie granic i reagowanie na krzywdę nie jest czymś złym ani „niegrzecznym”. To podstawowy element dbania o siebie. To, że mama reaguje na to lękiem, zniechęcaniem czy straszeniem konsekwencjami, najprawdopodobniej mówi więcej o jej własnych przekonaniach i sposobie radzenia sobie ze światem niż o tym, co jest dla Pani dobre.

Jeśli chodzi o sytuację w pracy - mobbing czy inne formy nadużyć warto oceniać na podstawie faktów i przepisów, a nie opinii bliskich osób, które mogą mieć bardzo silne, ale niekoniecznie trafne przekonania. 

To, że pojawia się w Pani „asertywna część”, która chce się bronić, jest raczej oznaką zdrowego mechanizmu ochrony siebie. Jednocześnie złość i silne emocje wobec zachowania rodziców/matki są zrozumiałe, jeśli przez lata doświadczała Pani braku wsparcia czy nierównego traktowania.

W takiej sytuacji często bardzo pomocne bywa budowanie wsparcia poza rodziną - np. w terapii, wśród zaufanych osób czy w środowisku zawodowym. Pozwala to stopniowo wzmocnić poczucie, że ma Pani prawo do własnych granic i decyzji, nawet jeśli najbliżsi ich nie rozumieją lub nie potrafią wspierać.


Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Kaźmierczak

Katarzyna Kaźmierczak

Zachowanie Twojej mamy jest faktycznie bardzo mało wspierające. Wyobrażam sobie, że bierność taty jest równie mocno rozczarowująca - jak nie bardziej bolesna momentami. To trudne, gdy rodzice, którzy powołali nas na ten świat - nie wykazują wystarczającego zrozumienia, troski i oparcia :( 

 

Z drugiej strony czuję Twój bunt, chęć zadbania o siebie, dostrzeganie drugiej strony medalu. To Twoja siła. Być może to już czas na wyzwolenie się spod wpływu rodziców i wejście na dobre w dorosłość? Jak czujesz się z myślą, że możesz bez pomocy rodziców sama stanowić o sobie, pomimo wątpliwości? 

 

W życiu przychodzi czasem taki moment, że warto przenieść oczekiwanie wsparcia ze strony rodziny na inne, bliskie nam w życiu osoby - przyjaciół, kolegów z pracy, sąsiadów, partnera, etc. Z kim innym możesz dzielić/dzielisz codzienne troski i rozterki, a kto da/daje Ci po wysłuchaniu ich - oczekiwane wsparcie? Skupiłabym swoją uwagę właśnie na takich osobach i z nimi pogłębiała relacje. Innym sposobem jest wspieranie się relacją z samym sobą. Czyli zastanowienie się, czego w sytuacji np. problemu z rówieśnikami byś potrzebowała+skierowała to do siebie.

 

Rodziców się nie wybiera, więc to, co nam pozostaje jako dzieciom to zaakceptować ich takimi, jacy są oraz nauczyć się wyodrębniać spod ich wpływu. Z zależności - przejść do niezależności i współzależności z innymi, bliskimi nam ludźmi, którzy mają szansę pokazać nam i nauczyć nas przyjaźni, miłości oraz zaspokoić te potrzeby, których być może rodzicie nigdy nie byli w stanie zaspokoić (nie ze złej woli, lecz często z braku umiejętności, aby wiedzieć jak to zrobić). 

 

Życzę Ci dużo wyrozumiałości dla siebie, ale również dla rodziców, których zachowanie jest wynikiem niezaspokojonych potrzeb. Obyś poznała zdrowe i konstruktywne sposoby na ich zaspokojenie, aby nie powielać w swoim życiu lęku, strachu i niskiego poczucia własnej wartości!

Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, wyobrażam sobie jak trudne musi być stawianie granic i bycie asertywną bez żadnego wsparcia ze strony rodziców, a wręcz z taką lękową postawą mamy (lęk o to, co inni powiedzą, lęk przed brakiem pomocy itd.). Tym bardziej jestem pod wrażeniem, że dzielnie Pani te granice stawia, broni ich i walczy o siebie. To nie lada osiągnięcie, biorąc pod uwagę niesprzyjające środowisko, w którym Pani wzrastała. Widzę jednak, czytając Pani wpis, że te sytuacje dużo Panią kosztują emocjonalnie i choć wie Pani, co jest dla Pani dobre to być może nadal ma Pani w sobie pragnienie aprobaty i wsparcia ze strony mamy, których Pani nie dostała i nie dostaje. Domyślam się też, że czuje Pani do rodziców dużo złości (pisze Pani o nienawiści, o faworyzowaniu brata, o bierności ojca) i ma Pani żal o nierówne traktowanie i brak wsparcia. Warto zastanowić się jak chciałaby Pani, aby te relacje wyglądały w przyszłości, aby oprócz braku wsparcia nie pozbawiały Pani jeszcze dodatkowo siły do działania. Czy są jakieś inne, bliskie Pani osoby, spoza najbliższej rodziny, od których otrzymuje Pani wsparcie?

Wspomina Pani o obecnej sytuacji mobbingu i poczuciu braku wsparcia w tej kwestii. Doświadczenie mobbingu to bardzo trudna sytuacji i warto otoczyć się wsparciem, jeśli nie najbliższej rodziny, to choćby znajomych, ale także specjalisty: psychologa, psychoterapeuty, prawnika (jeśli zechce Pani wystąpić na drogę prawną).

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

To, co opisujesz, brzmi jak doświadczenie dorastania bez realnego wsparcia emocjonalnego. Jeśli przez lata słyszałaś, że nie wolno się bronić, zgłaszać problemów czy stawiać granic, to zupełnie naturalne, że dziś pojawiają się wątpliwości lub natrętne myśli nawet wtedy, gdy robisz coś właściwego.

Warto jasno powiedzieć: stawianie granic i reagowanie na niesprawiedliwość nie jest „zadzieraniem nosa” ani byciem niegrzecznym. To zdrowy sposób dbania o siebie. Często osoby wychowane w atmosferze zniechęcania do obrony uczą się dopiero w dorosłości, że mają do tego pełne prawo.

To dobrze, że widzisz w sobie tę asertywną część – ona próbuje Cię chronić. Jeśli nie masz wsparcia w rodzinie, warto szukać go poza nią, np. u zaufanych osób czy u specjalisty. Twoja potrzeba granic i sprawiedliwości jest czymś normalnym.

Pozdrawiam 

Kinga Osmulska 


 

Justyna Łukomska

Justyna Łukomska

Dzień Dobry

 

Przede wszystkim bardzo mi przykro i pragnę wyrazić swój żal, że spotykają Panią tak przytłaczające sytuacje. Relacje z rodzicem, z matką są tymi, które dotykają nas najbardziej  bo są najbliżej. Są też tymi, które wpływają na nas najmocniej.  A emocje związane z relacją z mamą potrafią być bardzo ambiwalentne.

 

Słyszę, że jest z tym Pani sama, zastanawiam się czy ma Pani kogoś, komu moglaby Pani powiedzieć o tej trudnej sytuacji? Przyjaciółka, znajomi? Kogoś, kto Panią wesprze i zrozumie.

 

 Słyszę też o natrętnych myślach, które nie dają spokoju. Coś co może Pani robić, to nie łapać się na ich "haczyk". Zauważyć niesprzyjającą myśl, nazwać- to tylko myśl. Gdy łapiemy się na haczyk naszych myśli, dajemy im uwagę-  będę one ciągnęły w dół, odciągały od tu i teraz i życia, jakie chcemy prowadzić. 

 

Słyszę też, że zauważa Pani tę część siebie, która nienawidzi rodziców. To ważne- zauważyć, zaobserwować. Uznać.

 

Mobbing w pracy jest niedopuszczalny i jest przestępstwem wedle prawa. Głęboko wierzę, że znajdzie Pani w sobie siłę, by to zgłosić, z tej części siebie- która jest troskliwa i dba o Pani bezpieczeństwo. 

 

Serdecznie pozdrawiam 

 

Justyna Łukomska

Psychoterapeutka ACT, FAP, DBT

 

 

Dominika Poźniak

Dominika Poźniak

To, co Pani opisuje, brzmi jak dorastanie w środowisku, w którym Pani prawo do obrony siebie było podważane, a Pani doświadczenia były umniejszane. To może powodować bardzo silny wewnętrzny konflikt: jedna część Pani wie, że ma Pani prawo stawiać granice, a druga uruchamia lęk i natrętne myśli.

 

To ważne, żeby Pani usłyszała jasno: stawianie granic, reagowanie na mobbing czy zgłaszanie naruszeń nie jest „zadzieraniem nosa” ani byciem niegrzeczną. To są podstawowe umiejętności dbania o siebie.
 

Bardzo trafnie to Pani nazwała - ma Pani w sobie zdrową, asertywną część. I możliwe, że właśnie ona była przez lata krytykowana, bo nie pasowała do rodzinnego układu (np. nierównego traktowania czy unikania problemów). To często powoduje, że gdy zaczynamy działać bardziej zdrowo niż środowisko, z którego pochodzimy, pojawia się poczucie winy, napięcie i dezaprobata otoczenia.

Nie ma Pani wpływu na to, czy mama zmieni swoje podejście. Ma Pani natomiast wpływ na to, czy będzie Pani dalej wzmacniać swoją asertywną część, ufać własnej ocenie sytuacji i dbać o swoje granice - nawet jeśli nie spotyka się to ze zrozumieniem w rodzinie.

 

Jeśli mogę zostawić Pani jedno pytanie pomocnicze: Gdyby ktoś bliski opisał Pani dokładnie taką samą sytuację jak Pani - czy powiedziałaby mu Pani, żeby się nie bronił, czy raczej że ma do tego pełne prawo?

 

Pozdrawiam,

Dominika Poźniak

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za kontakt z nami.Brzmi to dla mnie jak bardzo trudne doświadczenie dorastania bez emocjonalnego wsparcia. Gdy dziecko przez lata słyszy, że nie powinno się bronić, że zgłaszanie krzywdy „nic nie da” albo że stawianie granic jest czymś złym, w dorosłości często pojawia się wewnętrzny konflikt: jedna część wie, że ma prawo się chronić, a druga wciąż słyszy w głowie dawny głos rodzica. Te natrętne myśli mogą być właśnie echem tamtych przekazów a nie dowodem, że robisz coś niewłaściwego.

Twoja potrzeba sprawiedliwości i stawiania granic jest zdrowa. Asertywność nie jest „zadzieraniem nosa”, moim zdaniem jest formą dbania o siebie. To również zrozumiałe, że w Tobie pojawia się dużo złości wobec rodziców, gdy przez lata nie dostawałaś ochrony, której dziecko naturalnie potrzebuje.W takich sytuacjach ważne bywa stopniowe budowanie wsparcia poza rodziną np. u zaufanych osób, specjalisty, czasem także w instytucjach, które zajmują się np. mobbingiem. Twoje doświadczenia i odczucia mają znaczenie.

Możesz też spróbować zadać sobie dwa pytania do refleksji:

Czyj głos słyszę w głowie, gdy zaczynam wątpić w swoje prawo do obrony : mój czy dawno wpojony głos mamy? Co powiedziałabym bliskiej osobie, która byłaby w dokładnie takiej sytuacji jak ja?

Masz prawo się chronić i szukać sprawiedliwości. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Rozumiem, jak bardzo to frustrujące i bolesne kiedy jest brak wsparcia od matki, która zamiast pomagać, podkopuje twoją pewność siebie i asertywność. To klasyczne zachowanie toksyczne: gaslighting (zaprzeczanie twoim doświadczeniom), faworyzowanie brata (seksizm w praktyce) i straszenie konsekwencjami, byś nie stawiała granic. Masz prawo bronić się i jest to to zdrowa reakcja, a jej argumenty (jak ta bzdura z umową z poprzedniego pracodawcy) to manipulacja, nie rzeczywistość. Pracodawcy nie mają prawa żądać takich dokumentów, a mobbing to poważna sprawa, którą warto zgłosić (np. do PIP w Polsce).

Matki toksyczne często same pochodzą z dysfunkcyjnych środowisk i powtarzają schematy kiedy boją się konfliktu, więc uczą uległości. Twoja asertywność jej zagraża, bo pokazuje, że nie musi "ratować" cię kosztem siebie. Brat jako "święta krowa" to typowy mechanizm i chroni słabszego, ciebie karze za siłę. Zbieraj dowody (maile, świadkowie, notatki). Zgłoś do przełożonego, potem PIP (Państwowa Inspekcja Pracy) lub PIP online , pomogą anonimowo. To nie "zadzieranie nosa", to ochrona praw (Kodeks Pracy art. 94³).

Z matką ustaw granice krótko: "Nie zgadzam się z twoją opinią, zmienię temat". Minimalizuj rozmowy o problemach a  wsparcia szukaj poza rodziną.  Życzę pozytywnego rozwiązania sprawy.

 

Piotr Ziomber - psycholog

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

to, co opisujesz, jest naprawdę obciążające i trudno jest doświadczać takiego braku wsparcia w rodzinie. To nie jest Twoja wina, że stawiasz granice i bronisz siebie – masz prawo czuć się bezpiecznie i być traktowana z szacunkiem.

W tej sytuacji warto zgłosić się do psychologa, który pomoże Ci wzmocnić poczucie własnej wartości, radzić sobie z toksycznymi relacjami i natrętnymi myślami oraz może pomóc w odkryciu własnych zasobów. Możesz też szukać wsparcia w pracy lub w grupach wsparcia nie musisz tego dźwigać sama.

Puknty Interwencji Kryzysowej, MOPR, Fundacje zawsze oferyją bezpłatne wsparcie - działają w wiekszych miastach. 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca kariery 

 

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Samookaleczenia przez nadmiar niezrozumiałych dla mnie emocji, bardzo dynamicznych.
Nie mogę zapanować nad agresją , cały czas jestem smutna ,mam koszmary ,raz jestem wesoła, ale tylko na chwilę , czuje się niepotrzebna i do niczego , płacze bez powodu , nie umiem rozmawiać z ludźmi , wszystko mi jedno czy żyje czy nie , tnę się do krwi, by ulżyć sobie z nadmiarem emocji . Co mam robić, co mi jest ?
Dowiedziałem się, od partnerki, o tym, że gdy była młodsza, leżała w szpitalu, u stwierdzono u niej niemożliwość podejmowania decyzji
Witam, mam pytanie, chodzi o moją partnerkę, kobietę, po przejściach. Gdy poznaliśmy się, wszystko układało się nam bardzo dobrze, była osobą, która potrzebowała opieki, potrzebowała bycia, z bliska osoba, i było tak, nie miałem do tego rządnych zastrzeżeń. Pojechaliśmy razem, na wczasy, i było nam cudownie, bardzo zbliżyliśmy się do siebie, co podobało się nam, a moja partnerka, była pozytywnie zaskoczona moją osobą. W trakcie naszej znajomości, przy rozmowach, które miały miejsce, dowiedziałem się, od partnerki, o tym, że gdy była młodsza, leżała w szpitalu, u stwierdzono u niej niemożliwość podejmowania decyzji, powiedziała mi o tym, przez łzy, i zdarzały się sytuacje, że zamykała się, w sobie, gdy chciałem pomoc, nie dopuszczała mnie, mówiąc, że boi się, powody, nie umiała podać. Chciałem, byśmy poszli, do psychologa, po pomoc, kategoryczne odrzuciła to, mówiąc, że trafi, do szpitala. Mieliśmy zamieszkać razem, przywiozła, do mnie swoje rzeczy, lecz z kwestią całkowitej przeprowadzki czekała, i odsowala w czasie ten fakt, mówiąc mi, że nie wie jeszcze, że ma obawy, że nie wie. Po powrocie z wczasów, zabrała swoje rzeczy, i wróciła, do siebie. Gdy wyjeżdżała, widziałem w jej oczach łzy, a gdy mówiłem, by została, mówiła, że nie może, bo boi się, i nie wie. Odjechała, i kontakt całkowicie został zerwany, nie odbiera moich telefonów, nie odpisuje na sms, z tego co mówiła mi, to po wczasach wraca do swojego mieszkania, gdzie ma spokój, a gdy pytałem o tak że mieszkaliśmy razem, to w odpowiedzi słyszałem jej słowa, że podobało się jej to, Nie wiem co mogli się stać, chciałbym pomóc, przekonać partnerkę do mnie, lecz nie potrafię, nie wiem jak.
Jak radzić sobie z depresją i brakiem sensu życia?
Witam. Mam problem z depresją, nic mi się nie chce, odczuwam smutek, nie widzę sensu życia, mam cały czas w głowie że jestem do niczego, że nic w życiu nie osiągnąłem. Pomóżcie jak mogę sobie z tym poradzić.
Decyzja o rozstaniu czy przywiązanie? Zmagania z trudnymi emocjami w związku na emigracji

Od 3 lat mam narzeczonego, z którym mieszkamy razem (zamieszkaliśmy razem zaraz po zaręczynach, wyjechałam razem z nim za granicę i mieszkamy na mieszkaniu agencyjnym), zanim zamieszkaliśmy razem, nasz związek był szybki(?). Zaczęliśmy się spotykać w październiku, w lutym zabrałam go na wakacje z okazji walentynek i wtedy się oświadczył (tak naprawdę dzień przed wyjazdem, jak był pijany na umór u mnie w domu, bo podejrzewałam go o zdradę, a był kupić pierścionek), ale nieważne… żyło nam się dobrze, jak zamieszkaliśmy razem, okazało się, że jego przeszłość odbiła na nim piętno, awanturował się do takiego stopnia, że dochodziło do szarpania, niszczenia rzeczy itp tak minęły 2 lata (od roku już nie ma takich awantur, zmienił się bardzo, ale dalej ma czasami wybuchy złości) było wiele sytuacji gdzie byłam na skraju, myślałam o rozstaniu wiele razy, ale za każdym razem jak chciałam wpadał w furię raz prawie wjechał do rowu, bo jechał samochodem po tym, jak rozmawiałam że chce się rozstać odstawiał po prostu cyrki a ja płakałam i zawsze łagodziłam wszystko, zaraz jak widziałam te nerwy i desperację za każdym razem tak samo nie umiałam odejść i w poprzednich związkach też tak miałam, nigdy nie umiałam odejść. W moim domu w młodości były problemy alkoholowe, nie miałam za dobrych relacji z rodzicami, często po prostu wychodziłam z domu zdarzało się i tak, że na kilka dni… zaczęłam z nim być, bo jak się poznaliśmy wiele lat temu, to coś poczułam i tak on został w mojej głowie ja byłam za młoda, ale nigdy jakoś bardzo go nie kochałam po prostu taki sentyment, że był pierwszym chłopakiem którego pocałowałam itd nasz kontakt zerwał się a po paru latach się spotkaliśmy i właśnie zaczęliśmy być razem, ale w trakcie tego kiedy nie mieliśmy kontaktu, dużo się działo w moim młodzieńczym życiu. Byłam w bardzo przemocowym związku, stety zakończył się odsiadką mojego byłego partnera w więzieniu, miesiąc po tej sytuacji poznałam człowieka nazwijmy go Pan K. Wspaniały człowiek jego jedno spojrzenie paraliżowało mnie a stres jaki czułam przy nim to był szczyt, jakbym miała wziąć udział w grze na śmierć i życie to była cudowna, lecz bardzo bardzo krótka znajomość spotkaliśmy się parę razy spędzić czas, po czym doszło do pocałunku i już następnego spotkania nie było ale kontakt znikomy został wiedziałam i czułam że nie jestem mu obojętna a ja kochałam go jak wariatka potrafiłam siedzieć kilka godzin na ławce obok przystanku żeby zobaczyć jak wraca z pracy ale nie inwigilowałam go wiedziałam że jak będzie chciał sam się odezwie kontakt jakiś był czasami pisaliśmy sugerował mi kilka razy że mu się podobam że tęskni że chciałby żebym z nim była itp ale nasze spotkania zakończyły się tym że napisał do mojej koleżanki „ co to za dziewczyna jak daje się całować po tygodniu znajomości” i to we mnie zostało potem spotkaliśmy się jeszcze ze dwa razy na przestrzeni pół roku powiedział mi że się boi zaufać że został skrzywdzony i nie jest gotowy ja okej tylko że tak czekałam i czekałam i się nie doczekałam i wtedy pojawił się mój obecny narzeczony właściwie to nie wiem czy zaczęłam z nim być żeby zrobić panu K po złości czy naprawdę byłam tak zakochana w nim bo od tamtych sytuacji mija już 5 rok (z panem K) a ja dalej go kocham pomimo że wiem że to nie najlepszy materiał na męża to jak go spotykam czasami albo widzę jak jedzie samochodem serce staje dęba dostaje potów w głowie mi się kręci a cały świat jakby się zatrzymywał… mój narzeczony chce wrócić do Polski jak odłożymy trochę pieniędzy i kupimy dom ok 2 lat ( podkreślę też że jest starszy ode mnie o 7 lat) i wtedy bd się rozwijać itp a ja tego nie chce ale rozmowy nie pomagają bo jak poradzimy sobie jak wrócimy nie mamy nic itp ja to wiem ale i tak tego chce… chce wrócić już od dawna nie pasuje mi życie za granicą chce wrócić pracować kształcić się spełniać marzenia i tak kupić dom i założyć rodzinę ale nie będąc kolejne 2 lata za granicą… czasami mam wrażenie że mamy trochę inne perspektywy na życie… jak ja mówię o swoich planach to on się śmieje ze mnie wiem tak mam wysokie plany ale to moje własne plany nie chcę żeby ktoś je krytykował… zastanawiam się czy nie lepiej by mi było wrócić samej do Polski… ale boję się rozstania znowu się złamie i wrócę udam że nie chciałam tego itp poza tym mam wszystko za granicą musiałabym wrócić do rodziców znaleźć pracę nie wiem jakby to miało wyglądać teraz mam dobre kontakty z rodzicami ale to co było kiedyś zostawiło na mnie swoje piętno… jak miałam 14 lat rodzice zabrali mnie do psychologa a potem psychoterapeuty bo tam zostałam skierowana zdiagnozowano u mnie stany lękowe i depresyjne i po tylu latach stwierdzam że stany lękowe się bardzo pogłębiły czasami boję się nawet powiedzieć co myślę komuś że zacznie na mnie krzyczeć albo się śmiać na codzień jestem otwarta do ludzi lubię towarzystwo i raczej bym powiedziała że jestem duszą towarzystwa ale są momenty kiedy się bardzo boję z narzeczonym jak życie na codzień boję się nawet czasami powiedzieć co chce np jak każe mi wybrać co zjemy czy gdzie pójdziemy boję sie że zaraz mnie skrytykuje albo zwali winę na mnie na koniec… myślę że powinnam się skonsultować z lekarzem ale teraz jestem strasznie zależna nie pracuje, boję się odejść i nie wiem czy sama tego chce w końcu może ja go kocham tylko tak wygląda milosc(?) a może to przywiazanie(?) nie wiem co robić…

Jak radzić sobie z depresją i brakiem radości w życiu?
Od jakiegoś czasu zauważyłem że moja depresja spowodowała że nic mnie nie cieszy.Płacze rzadziej niz zwykle ale nic mnie już nie cieszy kompletnie nic. Kiedyś chociaż muzyka coś pomagała a teraz częściej przy niej płacze albo nic nie czuję. A jak mam uczucie czegoś szczęśliwego to szybko to się ucisza. Wiem że i tak będę żył w tym bólu w sumie to nic nie pomaga a od samotności nie ucieknę. Mam niby jakiś kolegów ale to nie to samo kiedyś myślałem że może będę w związku czy coś ale to się nie stanie jestem zamknięty w sobie boje się dziewczyn i w sumie i tak siedzę ciągle w domu poza pracą. Nie wiem co robić bo i tak jestem pesymistą i nie mam siły na nic nie lubię siebie i nie mam wiary w nic czuje że będzie gorzej i chciałbym się do tego przygotować albo nauczyć żyć z brakiem radości w życiu
dysleksja

Dysleksja - przyczyny, objawy, diagnostyka i wsparcie

Dysleksja to zaburzenie wpływające na czytanie i pisanie, ale nie na inteligencję. Jeśli Ty lub ktoś bliski ma trudności w nauce, warto poznać objawy dysleksji, jej przyczyny i metody wsparcia. Odpowiednia pomoc może znacząco poprawić jakość życia i nauki.