Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z brakiem wsparcia ze strony toksycznej matki?

Matka zawsze straszy mnie przed bronieniem się, szukaniem sprawiedliwości, nieraz zakazywała się bronic, zaczynała przekonywać, że spotka cię to tamto, wymyśla takie głupoty, że np. w następnej pracy będą mi kazali pokazać umowę z poprzednim pracodawcą co jest bezprawne, nie wiem skąd ona bierze argumenty. Jest toksyczna. Gdy byłam dzieckiem i zglaszałam jej problem z rówieśnikami to powiedziała, że ona mi nie pomoże, gdy powinnam była iść na policję bo stała mi się krzywda odradzała, krzyczała, że oni mi nie pomogą itp. Teraz w pracy doświadczam mobbingu i ona twierdzi, że to nie jest mobbing. Było bardzo wiele takich sytuacji. Nie mam skąd brać wsparcia. Ojciec jest bierną sierotą. Dostaje natrętnych myśli, gdy wiem że robię dobrze bo się bronię, właśnie dlatego, że nie mam wsparcia od nikogo. Od matki wiecznie słyszałam, że zadzieram nosa albo jestem niegrzeczna jak stawiam z kimś granicę. Gdy zgłosiłam administracji bloku, że sąsiedzi trzymają meble na korytarzu, ona powiedziała, że przeze mnie sąsiedzi przestaną nas lubić. Brata traktuje jak świętą krowę, ja jestem "ta niedobra" bo mówię, że to niesprawieliwe że tylko mi każe sprzątać ze stołu itp. co za wstrętny seksizm. Mam w sobie zdrową asertywną stronę i ona nienawidzi rodziców.
User Forum

Anonimowo

1 miesiąc temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

Warto jasno powiedzieć: stawianie granic i reagowanie na krzywdę nie jest czymś złym ani „niegrzecznym”. To podstawowy element dbania o siebie. To, że mama reaguje na to lękiem, zniechęcaniem czy straszeniem konsekwencjami, najprawdopodobniej mówi więcej o jej własnych przekonaniach i sposobie radzenia sobie ze światem niż o tym, co jest dla Pani dobre.

Jeśli chodzi o sytuację w pracy - mobbing czy inne formy nadużyć warto oceniać na podstawie faktów i przepisów, a nie opinii bliskich osób, które mogą mieć bardzo silne, ale niekoniecznie trafne przekonania. 

To, że pojawia się w Pani „asertywna część”, która chce się bronić, jest raczej oznaką zdrowego mechanizmu ochrony siebie. Jednocześnie złość i silne emocje wobec zachowania rodziców/matki są zrozumiałe, jeśli przez lata doświadczała Pani braku wsparcia czy nierównego traktowania.

W takiej sytuacji często bardzo pomocne bywa budowanie wsparcia poza rodziną - np. w terapii, wśród zaufanych osób czy w środowisku zawodowym. Pozwala to stopniowo wzmocnić poczucie, że ma Pani prawo do własnych granic i decyzji, nawet jeśli najbliżsi ich nie rozumieją lub nie potrafią wspierać.


Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Kaźmierczak

Katarzyna Kaźmierczak

Zachowanie Twojej mamy jest faktycznie bardzo mało wspierające. Wyobrażam sobie, że bierność taty jest równie mocno rozczarowująca - jak nie bardziej bolesna momentami. To trudne, gdy rodzice, którzy powołali nas na ten świat - nie wykazują wystarczającego zrozumienia, troski i oparcia :( 

 

Z drugiej strony czuję Twój bunt, chęć zadbania o siebie, dostrzeganie drugiej strony medalu. To Twoja siła. Być może to już czas na wyzwolenie się spod wpływu rodziców i wejście na dobre w dorosłość? Jak czujesz się z myślą, że możesz bez pomocy rodziców sama stanowić o sobie, pomimo wątpliwości? 

 

W życiu przychodzi czasem taki moment, że warto przenieść oczekiwanie wsparcia ze strony rodziny na inne, bliskie nam w życiu osoby - przyjaciół, kolegów z pracy, sąsiadów, partnera, etc. Z kim innym możesz dzielić/dzielisz codzienne troski i rozterki, a kto da/daje Ci po wysłuchaniu ich - oczekiwane wsparcie? Skupiłabym swoją uwagę właśnie na takich osobach i z nimi pogłębiała relacje. Innym sposobem jest wspieranie się relacją z samym sobą. Czyli zastanowienie się, czego w sytuacji np. problemu z rówieśnikami byś potrzebowała+skierowała to do siebie.

 

Rodziców się nie wybiera, więc to, co nam pozostaje jako dzieciom to zaakceptować ich takimi, jacy są oraz nauczyć się wyodrębniać spod ich wpływu. Z zależności - przejść do niezależności i współzależności z innymi, bliskimi nam ludźmi, którzy mają szansę pokazać nam i nauczyć nas przyjaźni, miłości oraz zaspokoić te potrzeby, których być może rodzicie nigdy nie byli w stanie zaspokoić (nie ze złej woli, lecz często z braku umiejętności, aby wiedzieć jak to zrobić). 

 

Życzę Ci dużo wyrozumiałości dla siebie, ale również dla rodziców, których zachowanie jest wynikiem niezaspokojonych potrzeb. Obyś poznała zdrowe i konstruktywne sposoby na ich zaspokojenie, aby nie powielać w swoim życiu lęku, strachu i niskiego poczucia własnej wartości!

1 miesiąc temu
Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, wyobrażam sobie jak trudne musi być stawianie granic i bycie asertywną bez żadnego wsparcia ze strony rodziców, a wręcz z taką lękową postawą mamy (lęk o to, co inni powiedzą, lęk przed brakiem pomocy itd.). Tym bardziej jestem pod wrażeniem, że dzielnie Pani te granice stawia, broni ich i walczy o siebie. To nie lada osiągnięcie, biorąc pod uwagę niesprzyjające środowisko, w którym Pani wzrastała. Widzę jednak, czytając Pani wpis, że te sytuacje dużo Panią kosztują emocjonalnie i choć wie Pani, co jest dla Pani dobre to być może nadal ma Pani w sobie pragnienie aprobaty i wsparcia ze strony mamy, których Pani nie dostała i nie dostaje. Domyślam się też, że czuje Pani do rodziców dużo złości (pisze Pani o nienawiści, o faworyzowaniu brata, o bierności ojca) i ma Pani żal o nierówne traktowanie i brak wsparcia. Warto zastanowić się jak chciałaby Pani, aby te relacje wyglądały w przyszłości, aby oprócz braku wsparcia nie pozbawiały Pani jeszcze dodatkowo siły do działania. Czy są jakieś inne, bliskie Pani osoby, spoza najbliższej rodziny, od których otrzymuje Pani wsparcie?

Wspomina Pani o obecnej sytuacji mobbingu i poczuciu braku wsparcia w tej kwestii. Doświadczenie mobbingu to bardzo trudna sytuacji i warto otoczyć się wsparciem, jeśli nie najbliższej rodziny, to choćby znajomych, ale także specjalisty: psychologa, psychoterapeuty, prawnika (jeśli zechce Pani wystąpić na drogę prawną).

1 miesiąc temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

To, co opisujesz, brzmi jak doświadczenie dorastania bez realnego wsparcia emocjonalnego. Jeśli przez lata słyszałaś, że nie wolno się bronić, zgłaszać problemów czy stawiać granic, to zupełnie naturalne, że dziś pojawiają się wątpliwości lub natrętne myśli nawet wtedy, gdy robisz coś właściwego.

Warto jasno powiedzieć: stawianie granic i reagowanie na niesprawiedliwość nie jest „zadzieraniem nosa” ani byciem niegrzecznym. To zdrowy sposób dbania o siebie. Często osoby wychowane w atmosferze zniechęcania do obrony uczą się dopiero w dorosłości, że mają do tego pełne prawo.

To dobrze, że widzisz w sobie tę asertywną część – ona próbuje Cię chronić. Jeśli nie masz wsparcia w rodzinie, warto szukać go poza nią, np. u zaufanych osób czy u specjalisty. Twoja potrzeba granic i sprawiedliwości jest czymś normalnym.

Pozdrawiam 

Kinga Osmulska 


 

1 miesiąc temu
Justyna Łukomska

Justyna Łukomska

Dzień Dobry

 

Przede wszystkim bardzo mi przykro i pragnę wyrazić swój żal, że spotykają Panią tak przytłaczające sytuacje. Relacje z rodzicem, z matką są tymi, które dotykają nas najbardziej  bo są najbliżej. Są też tymi, które wpływają na nas najmocniej.  A emocje związane z relacją z mamą potrafią być bardzo ambiwalentne.

 

Słyszę, że jest z tym Pani sama, zastanawiam się czy ma Pani kogoś, komu moglaby Pani powiedzieć o tej trudnej sytuacji? Przyjaciółka, znajomi? Kogoś, kto Panią wesprze i zrozumie.

 

 Słyszę też o natrętnych myślach, które nie dają spokoju. Coś co może Pani robić, to nie łapać się na ich "haczyk". Zauważyć niesprzyjającą myśl, nazwać- to tylko myśl. Gdy łapiemy się na haczyk naszych myśli, dajemy im uwagę-  będę one ciągnęły w dół, odciągały od tu i teraz i życia, jakie chcemy prowadzić. 

 

Słyszę też, że zauważa Pani tę część siebie, która nienawidzi rodziców. To ważne- zauważyć, zaobserwować. Uznać.

 

Mobbing w pracy jest niedopuszczalny i jest przestępstwem wedle prawa. Głęboko wierzę, że znajdzie Pani w sobie siłę, by to zgłosić, z tej części siebie- która jest troskliwa i dba o Pani bezpieczeństwo. 

 

Serdecznie pozdrawiam 

 

Justyna Łukomska

Psychoterapeutka ACT, FAP, DBT

 

 

1 miesiąc temu
Dominika Poźniak

Dominika Poźniak

To, co Pani opisuje, brzmi jak dorastanie w środowisku, w którym Pani prawo do obrony siebie było podważane, a Pani doświadczenia były umniejszane. To może powodować bardzo silny wewnętrzny konflikt: jedna część Pani wie, że ma Pani prawo stawiać granice, a druga uruchamia lęk i natrętne myśli.

 

To ważne, żeby Pani usłyszała jasno: stawianie granic, reagowanie na mobbing czy zgłaszanie naruszeń nie jest „zadzieraniem nosa” ani byciem niegrzeczną. To są podstawowe umiejętności dbania o siebie.
 

Bardzo trafnie to Pani nazwała - ma Pani w sobie zdrową, asertywną część. I możliwe, że właśnie ona była przez lata krytykowana, bo nie pasowała do rodzinnego układu (np. nierównego traktowania czy unikania problemów). To często powoduje, że gdy zaczynamy działać bardziej zdrowo niż środowisko, z którego pochodzimy, pojawia się poczucie winy, napięcie i dezaprobata otoczenia.

Nie ma Pani wpływu na to, czy mama zmieni swoje podejście. Ma Pani natomiast wpływ na to, czy będzie Pani dalej wzmacniać swoją asertywną część, ufać własnej ocenie sytuacji i dbać o swoje granice - nawet jeśli nie spotyka się to ze zrozumieniem w rodzinie.

 

Jeśli mogę zostawić Pani jedno pytanie pomocnicze: Gdyby ktoś bliski opisał Pani dokładnie taką samą sytuację jak Pani - czy powiedziałaby mu Pani, żeby się nie bronił, czy raczej że ma do tego pełne prawo?

 

Pozdrawiam,

Dominika Poźniak

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za kontakt z nami.Brzmi to dla mnie jak bardzo trudne doświadczenie dorastania bez emocjonalnego wsparcia. Gdy dziecko przez lata słyszy, że nie powinno się bronić, że zgłaszanie krzywdy „nic nie da” albo że stawianie granic jest czymś złym, w dorosłości często pojawia się wewnętrzny konflikt: jedna część wie, że ma prawo się chronić, a druga wciąż słyszy w głowie dawny głos rodzica. Te natrętne myśli mogą być właśnie echem tamtych przekazów a nie dowodem, że robisz coś niewłaściwego.

Twoja potrzeba sprawiedliwości i stawiania granic jest zdrowa. Asertywność nie jest „zadzieraniem nosa”, moim zdaniem jest formą dbania o siebie. To również zrozumiałe, że w Tobie pojawia się dużo złości wobec rodziców, gdy przez lata nie dostawałaś ochrony, której dziecko naturalnie potrzebuje.W takich sytuacjach ważne bywa stopniowe budowanie wsparcia poza rodziną np. u zaufanych osób, specjalisty, czasem także w instytucjach, które zajmują się np. mobbingiem. Twoje doświadczenia i odczucia mają znaczenie.

Możesz też spróbować zadać sobie dwa pytania do refleksji:

Czyj głos słyszę w głowie, gdy zaczynam wątpić w swoje prawo do obrony : mój czy dawno wpojony głos mamy? Co powiedziałabym bliskiej osobie, która byłaby w dokładnie takiej sytuacji jak ja?

Masz prawo się chronić i szukać sprawiedliwości. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Rozumiem, jak bardzo to frustrujące i bolesne kiedy jest brak wsparcia od matki, która zamiast pomagać, podkopuje twoją pewność siebie i asertywność. To klasyczne zachowanie toksyczne: gaslighting (zaprzeczanie twoim doświadczeniom), faworyzowanie brata (seksizm w praktyce) i straszenie konsekwencjami, byś nie stawiała granic. Masz prawo bronić się i jest to to zdrowa reakcja, a jej argumenty (jak ta bzdura z umową z poprzedniego pracodawcy) to manipulacja, nie rzeczywistość. Pracodawcy nie mają prawa żądać takich dokumentów, a mobbing to poważna sprawa, którą warto zgłosić (np. do PIP w Polsce).

Matki toksyczne często same pochodzą z dysfunkcyjnych środowisk i powtarzają schematy kiedy boją się konfliktu, więc uczą uległości. Twoja asertywność jej zagraża, bo pokazuje, że nie musi "ratować" cię kosztem siebie. Brat jako "święta krowa" to typowy mechanizm i chroni słabszego, ciebie karze za siłę. Zbieraj dowody (maile, świadkowie, notatki). Zgłoś do przełożonego, potem PIP (Państwowa Inspekcja Pracy) lub PIP online , pomogą anonimowo. To nie "zadzieranie nosa", to ochrona praw (Kodeks Pracy art. 94³).

Z matką ustaw granice krótko: "Nie zgadzam się z twoją opinią, zmienię temat". Minimalizuj rozmowy o problemach a  wsparcia szukaj poza rodziną.  Życzę pozytywnego rozwiązania sprawy.

 

Piotr Ziomber - psycholog

1 miesiąc temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

to, co opisujesz, jest naprawdę obciążające i trudno jest doświadczać takiego braku wsparcia w rodzinie. To nie jest Twoja wina, że stawiasz granice i bronisz siebie – masz prawo czuć się bezpiecznie i być traktowana z szacunkiem.

W tej sytuacji warto zgłosić się do psychologa, który pomoże Ci wzmocnić poczucie własnej wartości, radzić sobie z toksycznymi relacjami i natrętnymi myślami oraz może pomóc w odkryciu własnych zasobów. Możesz też szukać wsparcia w pracy lub w grupach wsparcia nie musisz tego dźwigać sama.

Puknty Interwencji Kryzysowej, MOPR, Fundacje zawsze oferyją bezpłatne wsparcie - działają w wiekszych miastach. 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca kariery 

 

1 miesiąc temu
dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

Obawy przed agresywnym zachowaniem siostry a choroba przewlekła i zaburzenia adaptacyjne
Mam pewien problem. W sumie zaczyna mnie to coraz bardziej jakby wpędzac w strach/obawy. Zacznę od tego, że choruję od dziecinstwa przewlekle. Siostra zaczęła z tego powodu się, że mnie wyśmiewać, dogadywać mi mam też chorobę lecząc się u psychiatry- zaburzenia adaptacyjne. Wczoraj doszło do dużej sprzeczki gdzie uderzyłam siostrę, ona mnie powiedziała, że nie odezwie się do mnie. Siostra nawet z agresją doskakuje do mnie gdy usłyszy, że matka mi w czymś pomogła wydziera się, że sobie nie radze mówi, że mam się leczyć nawet w miejscach publicznych obraza. Niedługo ma się do nas przeprowadzić. Zaczynam się trochę że tak powiem już jej bać. Jest ona bardzo agresywna. Wszystko jej przeszkadza, o wszystko się czepia nawet niedomknięte drzwi czy nie zamknięta toaleta gdy ktoś zapomni. Zaraz rzuca, trzaska, krzyczy. Mam obawy, że po wprowadzce ona będzie wręcz mnie nękac czy zastraszac będę się jej bać, że ciągle będzie coś źle i będzie robić mi awantury i obrażać też ze względu na chorobę. Nie mam obecnie możliwości wyprowadzki. Nie wiem co robić.
Straciłam zaufanie do chłopaka, ponieważ oszukał mnie co do kontaktu i spotkań ze swoją byłą partnerką. Jak odbudować zaufanie?
Z chłopakiem jesteśmy razem ok. dwóch lat. Niestety ostatnio mieliśmy swój największy kryzys, kiedy to wyszło na jaw, że oszukiwał mnie przez pół roku co do kontaktu z byłą dziewczyną. Wcześniej mieliśmy rozmowy na temat jego kontaktu z ex, obiecał, że jeżeli ta podejmie z nim kontakt to da mi znać, żebym wiedziała co się dzieje, nic nie będzie ukrywał. Uwierzyłam mu, niestety po pół roku okazało się, że od tego czasu pisali ze sobą regularnie, umówili się również dwa razy na spotkanie - o żadnym z nich oczywiście nie wiedziałam. Po wyjściu na jaw, że ich kontakt jest na bieżąco podtrzymywany, poczułam się bardzo zraniona i w jakiś sposób zdradzona. Już wcześniej oszukał mnie co do osoby swojej byłej i kontaktu z nią. Po tym kłamstwie obiecał być szczerym, co niestety się nie udało. Postanowiłam dać mu ostatnią szansę, niestety zauważam, że mam ogromny problem z zaufaniem mu, triggeruje mnie, gdy wychodzi na spotkania sam beze mnie lub pisze z kimś na telefonie. Nie wiem jak możemy odbudować zaufanie, czy jest to w ogóle możliwe. Bardzo długo rozmawialiśmy na ten temat, starał się wytłumaczyć mi dlaczego tak robił, przyznał się że, kłamał i mnie przeprosił oraz że on o niej myśli wyłącznie jak o znajomej i do niczego nie doszło. Chciałabym w to uwierzyć, ale niestety na razie nie jestem w stanie. Czy terapia byłaby dobrym rozwiązaniem? Jak możemy naprawić zaufanie w naszej relacji?
Zakończenie związku
Zakończenie związku. Witam, opiszę pokrótce swoją sytuację. Zostawiła mnie dziewczyna po 2 latach związku. Twierdząc, że musi to sobie wszystko przemyśleć. Po dwóch miesiącach do mnie przyjechała, wytłumaczyć mi, co zrobiłem źle. Wypominała mi różne sytuacje, ale ja też miałem co do jej zachowania uwagi w tym związku, choćby usuwanie przede mną wiadomości, bo jak twierdziła, nie chciała „żebym tracił humor” albo usuwanie w historii połączeń na komunikatorach rozmów przez kamerkę z kolegą. Postanowiłem więc, że do niej nie wrócę, bo nawet gdy miałem się zastanowić czy do niej chce wrócić (dała mi czas, żebym to przemyślał, bo ona chciała wrócić, ja nie), to gdy nie odpisywałem jej 6 godzin, miała do mnie pretensje, że nie odpisuje, gdzie ja potrzebowałem po prostu czasu dla siebie… Zresztą nie uznaje przerw w związku, czy takich rozstań, bo to już druga taka sytuacja. Rozumiem raz, ale nie drugi. Zaznaczę, że chciałem pracować nad tym związkiem gdy byliśmy razem, ale ona totalnie nie chciała ze mną rozmawiać zbywając mnie tekstami, np. „Że teraz się musi skupić, bo prowadzi”, „Teraz gotuje”, „Teraz jestem zmęczona”. W ogóle od jakiegoś czasu było ciężko z nią porozmawiać, bo ciągle twierdziła, że potrzebuje czasu. Lubiła mnie też kontrolować, miała cały czas moją lokalizację dostępną i hasła do wszystkich social mediów. Właściwie to nie wiem czemu się na to zgodziłem z perspektywy czasu. Chyba był to mój pierwszy poważny związek i nie wiedziałem, jak się zachować. Tak przynajmniej staram się tłumaczyć. Tylko teraz jestem załamany, bo przeprowadziłem się 500 km dla tej dziewczyny, wiązałem z nią przyszłość, a teraz zostałem sam w dużym mieście. Nikogo tu nie znam, rodzina jest daleko i co najwyżej mogę do nich pojechać na urlopie… jest mi bardzo smutno z tego powodu i czuję się samotny. Czasami sobie po prostu nie radzę i płaczę w domu. Przy ludziach nie daję sobie tego poznać i mówię, że jest okej, ale w domu gdy jestem sam, przygniata mnie czasami ciężar moich decyzji, które podjąłem i chyba już sam siebie przestaje lubić i się zastanawiam, dlaczego bylem taki głupi i nie posłuchałem kogoś bliskiego. Z drugiej strony moi bliscy to też ciężki temat. Rodzice się mną nigdy za bardzo nie interesowali, nie rozmawiali, często się kłócili między sobą, ojciec przesadzał z alkoholem, więc chciałem się wyprowadzić od nich jak najszybciej, ale mimo to za nimi czasem tęsknie jacy by nie byli…. Utrzymuje z nimi kontakt telefonicznie, ale w ogóle mam wrażenie, ze mnie nie słuchają… mówią tylko co u nich, albo czy im nie pożyczę pieniędzy…. Chciałbym po prostu czuć się dobrze, a ostatnio kiepsko mi to idzie i poznać wartościową osobę, która kieruje się jakimiś wartościami, ale im bardziej poznaje ten świat i ludzi to mam wrażenie, ze najczęściej, na czym ludziom zależy to pieniądze, seks i alkohol. Proszę o jakąś radę, pomoc, cokolwiek…
Jak sobie radzić z niską pewnością siebie po doświadczeniach z narcystycznym szefem?

Witam, od jakiegoś pół roku moje życie wywróciło się do góry nogami (a przynajmniej w kwestii zawodowej). Są momenty, w których czuję, że tracę kontrolę nad tokiem wydarzeń. Myślałam, że nowa praca zmieni tę perspektywę, ale ponownie utknęłam w złym środowisku. Czuję, że moja pewność siebie się mocno obniżyła na skutek kilku wydarzeń (miałam - jak się później okazało - narcystycznego szefa, który potrafił obniżyć moje kompetencje przy zespole, którym kierowałam i zmieniać procedury, na które wcześniej się zgodził, aby pokazać swoją wyższość, między słowami również pokazał, że niszczył mój wizerunek na spotkaniach z innymi - zespołem lub znajomymi z innych firm). Postanowiłam stamtąd odejść, chociaż czuję, że nie była to pewna decyzja, a powinna taka być w tej sytuacji. Dodatkowo: Zastanawiam się, czy moja ścieżka kariery jest nadal "moja", czy nie jestem wypalona. Mimo że wcześniej praca, którą wykonuje sprawiała mi dużą satysfakcję i spełnienie, teraz czuję się mocno "oddalona" od niej i pogubiona - czy to jest to i co jest "moje". Co prawda zmieniłam firmę ze względu na narcystycznego szefa w poprzedniej, który przekraczał już wszystkie granice mobbingu, więc i moje obowiązki się zmieniły i poziom odpowiedzialności (na mniejszy, co też obniżyło moje poczucie pewności siebie). Próbuję różnych rzeczy, ale chyba nie umiem wybrać ścieżki. Zastanawiam się, czy da się jednocześnie pracować nad przeszłymi kwestiami i rozwijać te, na których teraz mi zależy.

TW. Zrozpaczony i zagniewany na życie - jak sobie poradzić z negatywnymi emocjami?

Jestem zrozpaczony, że muszę żyć i zagniewany, że pojawiłem się na świecie.

nietrzymanie moczu u dzieci

Nietrzymanie moczu u dzieci - przyczyny, objawy i leczenie

Czy Twoje dziecko zmaga się z problemem nietrzymania moczu? Nie jesteś sam! Ten powszechny problem dotyka wielu rodzin, ale istnieją skuteczne sposoby radzenia sobie z nim. Poznaj przyczyny, objawy i metody leczenia.