Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Chłopak żył na dwa domy, nie mógł się wyplątać z tamtej relacji

Domi

Chłopak żył na dwa domy, nie mógł się wyplątać z tamtej relacji. Zachowywał się wobec mnie, jak prawdziwy partner, ale nigdy nie powiedział, jaka jest prawda. Musiałam odkryć ją sama. Zrobiłam wielką dramę licząc na to, że zakończę to raz a porządnie, ale okazało się, że on kocha mnie i że to ze mną chce spędzić życie. Jego była pyta się mnie czy wszystko u mnie w porządku, myśląc, że on odszedł tak, jak od niej. A jak ja mam mieć z nią kontakt, skoro próbujemy jakoś to poskładać. W międzyczasie napisała inna dziewczyna. Że się spotykali, ale on twierdzi, że tylko jej pomógł w czymś, ale ja nie rozumiem, po co ona napisała do mnie? Kolejne kłamstwo z jego strony? Nie potrafię przetworzyć tych wszystkich uczuć i informacji.

Sytuacja, którą Pani opisuje wydaje się skomplikowana i trudno ją zdiagnozować na podstawie tak krótkiego opisu. Rozumiem, że jest Pani w szoku, po odkryciu prawdy, a jednocześnie zastanawia się Pani nad tym, jak budować związek, żeby jego była się nie dowiedziała, czy to możliwe i co dalej? Czytam też, że Pani się zastanawia nad wiadomością, którą Pani otrzymała od innej kobiety, czy są prawdziwe? Decyzja o dalszych losach tego związku należy do Pani i Pani partnera. Te pytania trzeba zadać sobie nawzajem, jeśli jest trudno, można zgłosić się po pomoc dla par, co Państwu polecam. 

Pozdrawiam ciepło,

psycholog Anna Białecka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Monika Kujawińska

Monika Kujawińska

Psycholożka
27 odpowiedzi na forum

Droga Domi, 

Sytuacja, którą opisujesz musi wywoływać w Tobie wiele emocji. Wynika z niej, że Twój partner już kiedyś nadużył Twojego zaufania i nie ma w tym nic dziwnego, że teraz masz wątpliwości, co do jego prawdomówności. W relacjach partnerskich zaufanie jest bardzo ważnym aspektem całej relacji, a jego brak może powodować podejrzliwość czy też poczucie braku bezpieczeństwa. Możesz spróbować porozmawiać ze swoim partnerem o obawach, jakie posiadasz, o emocjach, które wywołują w Tobie ostatnie wydarzenia. Dodatkowo zachęcam Cię do umówienia się na wizytę do psychologa lub psychoterapeuty, taki specjalista może pomóc Ci w poukładaniu sobie uczuć i informacji i być może zrozumieć, czego tak naprawdę potrzebujesz. 

 

Pozdrawiam, 

Monika Kujawińska 

 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Jak odzyskać sens życia po utracie relacji i śmierci bliskiej osoby?
Dzień dobry. W październiku 2024 roku poznałem w Internecie bardzo atrakcyjną kobietę: wykształconą, elokwentną, utytułowaną lekarkę z Niemiec. Do tego, jak wynikało ze zdjęć, wyjątkowo urodziwą, o kilkanaście lat młodszą i zaangażowaną w działalność charytatywną. Słowem: ideał. W dodatku napisała do mnie pierwsza, a z jej kolejnych wpisów wynikało, że jest sapioseksualna, noetyczna i uwielbia poezję. Okazało się nawet, że nie przeszkadza jej mój wiek, status (jestem bibliotekarzem) czy brak prawa jazdy. Znajomość rozwijała się szybko. Wymienialiśmy esemesy, zdjęcia, nagrania, wiersze, a po dwóch miesiącach planowaliśmy już wspólną przyszłość. Nie spodziewałem się, że w moim wieku (wtedy miałem 60 lat) doświadczę czegoś tak pięknego. Pędziłem po pracy, by nagrywać nowe teksty, dobierać muzykę i rozmawiać do 1-2 godziny w nocy. To stało się rytuałem. Niestety, później, w styczniu 2025 roku, przyszła ciężka choroba mojego Taty. Nie miałem w związku z tym tyle czasu, a nawet sił. Zdarzało się, że wyczerpany zasypiałem podczas wymiany wiadomości. Coś zaczęło się psuć. Ostatecznie w marcu moja sympatia zerwała znajomość. Do tego doszła śmierć Taty w kwietniu. Niestety, nie potrafiłem się z tym pogodzić i zamiast milczeć - zasypywałem tę kobietę wiadomościami. A także pretensjami, że mnie ignoruje (bo z uwagi na koniec bliskiej relacji odpisywała, co zrozumiałe, rzadko). Dlatego w końcu zostałem zablokowany i dziś nie mam już możliwości kontaktu. Tęsknię jednak tak bardzo, że nie potrafię na niczym się skupić. Śpię maksymalnie, z przerwami, po 4-5 godzin. Życie straciło dla mnie sens. Po pracy wracam i kładę się do łóżka, lecz sen nie przychodzi. Chwilami czuję, jakby brakowało mi powietrza. Najgorsze jest poczucie straconej szansy. Tego, że nie potrafiłem wykrzesać z siebie entuzjazmu. A po rozstaniu - nie potrafiłem poczekać. Co mógłbym zrobić, by powstać do wartościowego życia? Z uwagi na mój wiek (obecnie prawie 62 lata) czekanie dwa-trzy lata aż tęsknota i melancholia same wyblakną i się rozproszą - to bardzo długo...
4 odpowiedzi
Jak podjąć decyzję o miejscu zamieszkania po ślubie, by zadowolić rodzinę i siebie?
Potrzebuję porady psychologicznej... Jesteśmy z Mężem 2 lata po ślubie, mamy roczną córeczkę. Ja lubię planować wszystko z wyprzedzeniem, mój Mąż woli na ostatnią chwilę. Kiedy braliśmy ślub nie wiedzieliśmy, co będziemy robic i gdzie mieszkać. Nalegałam, żeby coś znaleźć, ale Mąż powtarzał, że najwyżej pomieszkamy z którymiś rodzicami. Ja nie brałam tego pod uwagę, bo chcialam od razu być na swoim, nawet na wynajętym. Trochę się o to kłóciliśmy, bo on uważał, że bez sensu wynajmować, jak można mieszkać z rodzicami i zaoszczędzić pieniądze... Ostatecznie wyszlo, że 2 miesiące przed ślubem moja chrzestna powiedzieli, ze kupili mieszkanie w Warszawie i jak chcemy, to możemy w nim pomieszkać przez 2 lata. Zgodziliśmy się. Prosiłam męża, żebyśmy zdecydowali czy kupujemy mieszkanie czy budujemy sie, bo 2 lata, to mało czasu. On cały czas miał co innego do roboty. Ostatecznie wyszlo na tym, ze minęły juz dwa lata odkąd mieszkamy u cioci, a my dalej nie mamy podjętej decyzji, co robimy ze sobą i swoim życiem. Za 3 miesiące musimy się wyprowadzić i ja chcę coś wynająć, żeby mieszkać sami, jako rodzina, mój mąż woli wrócić do któryś rodziców, żeby pieniądze, które wydamy na wynajem, móc zaoszczędzić na mieszkanie lub dom. Tu się pojawia pierwszy problem, bo nie możemy się dogadać. Drugi problem to kwestia tego, gdzie chcemy mieszkać. Ja wolę mieszkać w Warszawie w mieszkaniu, żeby nie tracić codziennie 3 godzin na dojazdy do pracy do Warszawy, a mój mąż woli pobudować się na wsi i nie widzi problemu w dojeżdżaniu codziennie do pracy pociągiem... Trzeci problem pojawia się, gdybyśmy jednak zdecydowali się pobudować. Mamy wiele możliwości i nie potrafimy dojść do porozumienia. Mamy działkę na wsi, gdzie bylibyśmy sami, bez sąsiedztwa, bez drogi asfaltowej, z dojazdem ok. 2 km do szkoły w przyszłości dla dzieci i pewnie bez komunikacji miejskiej w przyszłości, ponieważ to działka pod lasem, na odludziu. Podoba mi się w niej to, że mieszkalibyśmy pomiędzy naszymi rodzicami, mniej więcej w połowie drogi do jednych i do drugich, więc nikt by nam się nie wtrącał i moglibyśmy żyć po swojemu. Mamy działkę za domem moich rodziców, mam sentyment do tego miejsca i jako córka czuję, że jeśli mam wybierać między teściami a rodzicami, to powinnam zostać przy rodzicach i z tych dwóch lokalizacji wybrać działkę za domem rodziców, ale wiąże się to z tym, że cały czas rodzice i moja babcia, ktora mieszka za droga, będą widzieć co robimy i kiedy gdzies wyjeżdżamy. Wiem, jak życie moich rodziców wyglądało, jak mieszkali naprzeciwko babci i jaki mieli z jej strony monitoring i do wszystkiego się wtrącała i chciałabym tego uniknąć dla swojej rodziny, więc wolałabym jednak pobudować sie gdzies w większej odległości od rodzicow. Z drugiej strony na tej wsi mamy szkole i sklep, wiec jest wszystko, co potrzeba, ale jeśli chodzi o opiekę nad dziecmi, to musiałaby do nas przyjeżdżać mama mojego męża, bo ona bedzie z nimi w większości siedziała. Mamy też do wyboru działkę za domem rodzicow mojego męża, obok jego brata, bo też sie ma tam budować z żoną. Wieś jest mniejsza, bardziej malownicza, chyba bardziej mi sie podoba, ale nie ma na niej ani sklepu ani szkoły, do najbliższych jest około 10-15 km. To co mnie powstrzymuje przed budowa tam, to to, że bedziemy obok brata mojego męża i obok jego rodzicow. Nie wiem czy sama tego nie chcę i podświadomie czuję, że powinnam jednak wybrać działkę przy moich rodzicach, żeby jako corka byc blizej nicj, mimo że wizualnie mi się mniej podoba, czy ten strach przed budowa u męża spowodowany jest tym, ze moja mama cały czas mi mówi, ze ona w moim wieku to ani razu nie została na noc u teściów, a ja zostaje, że miejsce córki jest przy matce, że gdzie ja tam pojde do teściów, to już lepiej w Warszawie coś kupić, a moja babcia powiedziała, że jak pojde tam, to się zabije albo zawału dostanie... I już sama nie wiem czego chcę, nie wiem gdzie będę bardziej szczęśliwa. Może te moje obawy są urojone i tylko mi się wydaje, że rodzice będą mieli do mnie wyrzuty, że poszłam do teściów, a może faktycznie tak będzie i wtedy wolałabym już wybrać miejsce przy nich, żeby oni byli zadowoleni, mimo że wiem, że ja nie będę do końca zadowolona z tego wyboru... Bardzo przejmuję się opinią innych i tym co inni by woleli, nie potrafię podjąć sama decyzji, bo jestem nauczona przez mamę, że albo ona podejmowała decyzje, albo wszystko było z nią konsultowane. I wolę zadowolić innych niż siebie, bo wtedy jestem spokojniejsza. Nie wiem już sama, co mam zrobić i jaką decyzję podjąć, żeby nie żałować...Nie wiem, może moje obawy są błędne, ale boję się, że jak pobudujemy się przy moich rodzicach, albo przy teściami (z którymi jakos nie bardzo się dogaduję), to będziemy co sobotę i niedzielę chodzić do nich na obiady, nie będziemy mieć własnej przestrzeni i czasu na obiad sami ze sobą, albo będę czuła sie w obowiązku zaprosić ich do nas na obiad... Poza tym jak pobudujemy sie przy teściami to moje dzieci będą na co dzień biegały do nich do domu i będą mieli z nimi lepszy kontakt, a do moich rodzicow nie pobiegną i z moimi będą mieli gorszy kontakt, a wolałabym, żeby to jednak z moją rodziną utrzymywali lepszy kontakt niż z rodziną męża...
3 odpowiedzi
Jestem mężatką z 20 letnim stażem. Dwoje dzieci, syn 12 lat, córka 19 lat.
Dzień dobry, Jestem mężatką z 20 letnim stażem. Dwoje dzieci, syn 12 lat, córka 19 lat. Mąż przeszedł na emeryturę policyjną dwa miesiące temu. Aktualnie jest w domu. Od zawsze nerwowy, porywczy, a przy alkoholu agresywny (nie zawsze). Ostatnie tygodnie są coraz gorsze. Siedzi w domu i podpija codziennie wieczorem. Zawsze coś zrobi z prac domowy, obiad, zajęcia z synem pozalekcyjne. Uważa, że tylko on zajmuje się domem a ja (pracuję zawodowo) mam luz. Nie do końca tak jest, bo wiadomo, jak to kobieta, musi zajrzeć w każdy zakamarek. Uważa, że jak tak pracuje w domu ciężko, i koło domu to należy mu się to piwko lub dwa (i może coś więcej). Dzieci to widzą, przynajmniej córka. Jest uciążliwy, męczący dla nas. Oczywiście za każde niepowodzenie obwinia mnie. Mojej mamy nienawidzi. Rodziców mam kochanych. Od zawsze nam pomagali i troszczyli się o wnuki. Mieszkaliśmy z nimi 10 lat, ale się nie dało (my na jednym pietrze oni na dole). Mama niestety bardzo się wtrącała i musieliśmy się wyprowadzić (od 7 lat osobno). Teściowa nie żyje, a teściu wcale się nie interesuje. Ogólnie moja rodzina jest tylko na co dzień. Jego rodzina jakby nie istniała. Jest tyle różnych wątków, ale ciężko jest o wszystkim napisać i odpowiednio przedstawić. Rozmawiałam ostatnio z dziećmi o tej sytuacji, bo widzą zachowanie ojca. Syn - młodszy bardzo wrażliwy, od razu łzy w oczach. Kocha ojca i jest mu przykro, i tylko żeby się tata nie zdenerwował. Bo wtedy zaczyna się drzeć. Córka oczywiście też wszystko widzi. I ostatnie jej słowa. Że chciałby, żeby było tak normalnie, że cała rodzina. Ale jak ma się tak dalej zachowywać, to chyba będziemy szczęśliwsi bez niego. Ciężki czas maturalny mojej córki. Potrzeba spokoju, a nie stresy przez ojca. Tak chce naświetlić pewne sytuacje. Czy jest możliwość innej formy pomocy. Jakiś czat może rozmowa telefoniczna. Będę wdzięczna.
1 odpowiedź
Partner nie odpowiada na moje potrzeby, jest chłodny, nie angażuje się. A ja jestem w ciąży i czuję wielką niepewność.
Niepewność w związku. Dzień dobry, od ponad pół roku mieszkam z o rok starszym partnerem (36 lat), znamy się trzy lata. Odkąd zamieszkaliśmy razem zaczęliśmy się kłócić, powodem zwykle jest fakt, że przez jego zachowanie czuję się niekochana i odrzucona. I to jest główna przyczyna mojej niepewności i kłótni w związku. Partner nie jest osobą czułą, nigdy nie wyznał mi miłości, nie lubi się przytulać. Swoje uczucia wyraża tylko w stosunku do swojego psa, któremu mówi, że go kocha, przytula go, śpi z nim. Traktuje jak najważniejszą 'osobę' w życiu - z mojego punku widzenia tak to wygląda, jeśli uczucia kieruje tylko do niego. Nie poświęca mi a dużo czasu, ma swoje pasje i chciałby, żebym ja też żyła głównie swoimi rzeczami. Uważa, że wystarczy, jeśli zrobimy razem zakupy, zjemy razem posiłek. Nie mamy żadnych innych wspólnych aktywności i partner nie wykazuje chęci, żeby cos wspólnego znaleźć. Mówi, że ciagle jesteśmy przecież razem, mieszkamy w jednym domu. Ja widzę to zupełnie inaczej, bardziej czuję się jak współlokatorka, kiedy jesteśmy zamknięci każdy w swoim pokoju oraz śpimy osobno, ponieważ partner mimo obietnicy, że bedzie staral sie spać razem, nie robi tego. W kłotni mówiłam o rozstaniu, on jednak uważa, że jest wszystko dobrze, on nie widzi powodu do rozstania, nie chce być sam, chce być ze mną. Ale nie podejmuje jednak żadnych wysiłków, żeby spełnić moje prośby, pojsc na kompromis. Nawet jeśli chodzi o jakieś mało ważne rzeczy dotyczące wspólnego gospodarstwa domowego, nie slucha moich próśb i zawsze argumentuje to tym, że to dla niego nie jest ważne, mam nie myśleć, że jest złośliwy, tylko po prostu nie przykłada do tego wagi. Ja to widzę jako brak szacunku wobec mnie, nie myśli o moich potrzebach. Jestem w ciąży i teraz martwię się, czy zapewnię dziecku szczęśliwą rodzinę, jeśli nie ma zdrowej relacji między nami. Partner wobec mnie nie jest opiekuńczy, czuły, mówi jednak, że inaczej będzie w stosunku do dziecka. Twierdzi, że dziecko poprawi naszą relację. Zwykle słyszę od partnera, że za dużo myślę, rozmyślam, że gdybym miała więcej zajęć, nie byłoby takich problemów. Ostatnia sprzeczka była spowodowana tym, co uslyszalam od partnera. Ja ją rozpoczęłam. Mialam wyjechać na tydzień do rodziny i partner powiedział, żebym dłużej została u rodziny, bo bedzie mógł dłużej pobyć sam. Zabolało mnie to, powiedział, że tydzien, dwa lub miesiac rozłąki nie mają dla niego znaczenia. Wiem, że za psem tęskni nawet jak go nie widzi pół dnia. Zwykle kłótnie powoduję ja, w reakcji na słowa i zachowanie partnera. Partner wychował się w przemocowej rodzinie, jego ojciec bił go i był dla niego bardzo surowy. Twierdzi, że nigdy nie usłyszał tez slow: kocham od swoich rodziców. Uważa, że wobec ludzi słowo kocham dla niego nic nie znaczy i nigdy go nie używał. Boję się, że partner tak naprawdę mnie nie kocha, ważniejszy jest dla niego pies. Nie chcę być z kimś, dla kogo ważniejsze jest zwierzę niż człowiek. Nie wiem co powinnam zrobic, jak rozmawiac z partnerem, żeby otworzył się bardziej na mnie. Z racji tego, że bedziemy mieć wkrótce dziecko czuję coraz większy strach i niepewność. Jestem w tym zwiazku często kłótliwa, czasem złośliwa, uważam, że to wszystko jednak w reakcji na zachowanie partnera. Wiem, że związek może wyglądać inaczej, ponieważ kiedys byłam w bardzo szczęśliwym związku, z kochającym partnerem, z którym praktycznie nigdy sie nie kłóciłam i wszystko było proste. Partner, niestety zmarł po dłuższej chorobie. Nie chcę skrzywdzić dziecka, nie wyobrażam sobie, żeby wychowywało się wśród kłótni i krzyków.
3 odpowiedzi
Problemy zdrowotne męża a życie seksualne i komunikacja w związku

Mąż i ja w związku od 20 lat. Udany seks, magia, potrafi być naprawdę ogień, chociaż zauważyłam, że przez 3 dni jest megaaa – nawet podczas snu w nocy, takie spontaniczne przebudzenia. Po tych 3 dniach jakoś dziwnie…

Mąż zranił mnie tekstami, np. dziś. Wczoraj – obłędny wieczór. Mówił, że miał megaaa ochotę na mnie. Okkk, ja na niego. Przejdę do rzeczy: ma problemy z penisem. Dermatolog za rok, tak samo urolog. Nie wiem, jaki powód, skąd ma na penisie biały nalot, jakby grzybica. Stosuje żele – nic nie pomaga. Pobolewa go czasem podczas zbliżenia, lecz mimo wszystko chce seksu na upartego, mimo iż proponuję, aby dał spokój. Nie wiem, co to jest. Ma dyskomfort, często to białe coś dłubie i mu schodzi. Ciągle mówi, że go podniecam, że się jara, szybko kończy.

Noc – obłęd. Nad ranem powiedział mi, cyt.: „Wiesz, czemu dłużej chciałem się z tobą kochać? Byś na drugi dzień mi nie gadała, że mało czy wcale, bo mnie boli. Ale było zajeb…cie”. Nie wiem, jak te słowa odbierać. Po prostu zrobiło mi się bardzo przykro, słysząc to. Mąż stwierdził, że nie tak chciał je ująć, że źle je odebrałam, że zawsze ma na mnie ochotę.

Co mam myśleć? Mówiłam mężowi, że takimi tekstami zrazi mnie do siebie, do seksu. Przepraszał. Po chwili, przed pójściem do pracy – seks na szybko. Dziwnie się poczułam. Zawsze tak było, lecz po tych słowach byłam zniesmaczona.

Mąż lubi opowiadania, fantazje – że ja niby z kimś innym uprawiam seks, i o tym sobie piszemy na Messengerze. Oczywiście, zaraz jak coś wymyślę, że np. idę na randkę z innym, uprawiam seks, on już agresywny. Hmm… taki obojętny, choć zaprzecza.

Nie wiem, jak odbierać te jego słowa, co myśleć. Czy naprawdę uprawia ze mną seks z miłości, pragnienia, jak mówi, czy ot tak, bo jest???

Błagam o poradę. Mam mętlik w głowie.

1 odpowiedź
Jak poradzić sobie z mężem odmawiającym pomocy terapeutycznej po przeprowadzce?
Hej! Już w innym poście pokrótce opisałam moją historię, znajdziecie ją tutaj https://twojpsycholog.pl/forum/pytanie/jak-poradzic-sobie-z-zalamaniem-meza-po-przeprowadzce-i-nadmiernym-stresie-6076. Mój problem polega na tym że mam wrażenie że mój mąż zrobił sobie ze mnie opiekunkę i psychologa - nie chce się zgłosić do profesjonalisty. Cały czas rozmawiamy tylko na jeden temat ten temat dotyczy jego i jego problemu. On uważa że największym jego problemem jest przeprowadzka w miejsce w którym nie chce mieszkać - mimo że kilka miesięcy temu jeszcze przed tym kryzysem sam namawiał mnie do kupna domu w tej miejscowości. Nagabuje mnie ciągle żeby z nim rozmawiać chodzi za mną ja nie mam gdzie się schować ja cały czas przed nim uciekam mówiąc że jestem już zmęczona jego zachowaniem zmęczona ciągłymi rozmowami na ten sam temat. On jednak tego nie respektuje i cały czas mówi mi jaki on jest biedny jaki on jest smutny że on sobie z tym nie daje rady że on nie wie co to będzie z nim i z naszą rodziną jak my się tam przeprowadzimy. Mam poczucie że chce mną manipulować i moimi uczuciami. Że całą winę za tą sytuację chce zwalić na mnie że ja nie zrobiłam nic żeby mu pomóc czyli nie sprzedałam jak się okazuje niechcianego domu. Który niechciany jest tylko przez niego. Nie mam siły już go wspierać bo każde moje słowo wsparcia, lub próba wytłumaczenia mu że powinien zgłosić się do specjalisty że ani ja mu nie pomogę ani on sam sobie nie pomoże kończy się odbijaniem piłeczki i często płaczem. Jak ja powinnam postępować czy ja mam go głaskać po głowie i ciągle uspokajać czy traktować jako dorosłego mężczyznę mamy 36 lat i dwoje dzieci. Nie mam za bardzo oparcia w mojej rodzinie a nie w jego rodzinie jeśli o to chodzi bo mieszkamy daleko od nich. Ja też chcę się zdystansować bo po prostu ta cała sytuacja bardzo mnie przytłacza i codziennie wywołuje u mnie płacz. Pomóżcie jak ja mam z nim postępować?!
7 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta przy furtce stawia granicę spokojnym gestem dłoni

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.