- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Związek na...
Związek na odległość: wyzwania w relacji z partnerką z dziećmi
On 7
Agnieszka Włoszycka
Dobry wieczór,
Dziękujemy za przesłaną wiadomość....za tak szczerą wypowiedź. Widać, że naprawdę kocha Pan swoją partnerkę ale jednocześnie jest Pan bardzo rozdarty między uczuciami a swoimi potrzebami i granicami. To nie czyni z Pana złego człowieka tylko zwyczajnie jest Pan uczciwy wobec samego siebie. Ja to tak "widzę".
Napisał Pan, że nie czuje się gotowy na rolę ojca dla dzieci partnerki, że martwią Pana finanse, czas, odpowiedzialność – to są realne, ważne sprawy a nie „negatywne cechy charakteru”. Wiele osób w podobnej sytuacji czuje dokładnie to samo, tylko boi się to powiedzieć na głos.
Najbardziej porusza mnie to, że obawia się Pan rozmawiać z partnerką, żeby jej nie zranić. Uważam, iż szczera rozmowa o potrzebach i granicach wydaje się tu kluczowa – nie jako atak, tylko jako próba zobaczenia, czy da się znaleźć przestrzeń, w której oboje nie będziecie Państwo musieli rezygnować z siebie.
Ma Pan prawo chcieć miłości ale też prawo chcieć swojego życia. Jedno nie musi wykluczać drugiego – tylko wymaga dużo szczerości po obu stronach.
Jeśli potrzebuje Pan podzielić się jeszcze czymś lub zapytać, zapraszam do udzielania się na naszym forum.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Dziękuję za podzielenie się swoim szczegółowym i szczerym opisem sytuacji. Rozumiem, że jesteś w trudnym momencie, starając się pogodzić swoje uczucia, potrzeby i oczekiwania z realiami związku z partnerką, która ma dzieci. Postaram się pomóc Ci przeanalizować Twoje obawy i podpowiedzieć, jak można podejść do tej sytuacji.
Z Twojego opisu wynika, że najbardziej zależy Ci na relacji z partnerką, ale czujesz się niekomfortowo z tym, jak wygląda relacja z jej dziećmi i jak są one postrzegane w kontekście Waszego związku. To naturalne, że nie od razu można się zaadaptować do takiej sytuacji, szczególnie jeśli po raz pierwszy masz do czynienia z tymi wyzwaniami. Warto jednak pamiętać, że budowanie więzi z dziećmi to proces, który wymaga czasu i cierpliwości. Nie musisz od razu czuć się z nimi jak z własnymi, ale ważne jest, aby zachować szacunek i otwartość. Twoje obawy dotyczące finansów są zrozumiałe. Wspieranie dzieci partnerki powinno być sprawą jej i ich ojca, a nie Twoją osobistą odpowiedzialnością. Jeśli Twoje finanse mają się zmniejszyć, warto to jasno i spokojnie omówić z partnerką, wyjaśniając, że obecnie nie jesteś w stanie uczestniczyć w wydatkach wykraczających poza Wasz wspólny budżet. Szczerość i wyznaczenie granic jest kluczowa, aby uniknąć nieporozumień i frustracji.
Twoje podejście do oszczędzania i priorytetów jest naturalne i odpowiedzialne. Warto, abyś otwarcie wyraził swoje stanowisko, aby partnerka zrozumiała Twoje motywacje. Jednocześnie można poszukać kompromisu, np. wspólnie ustalić, na co można wydać więcej, a co warto odłożyć. Ważne jest, byście rozmawiali o tym, zamiast zakładać, że "ona zawsze" musi się dostosować.
Z opisu wynika, że czujesz się zaniedbany pod względem czasu z partnerką, a jej podejście do obowiązków wobec dzieci może wydawać się dla Ciebie nie do końca sprawiedliwe lub zrównoważone. Warto wyrazić swoje uczucia i potrzeby w spokojny sposób, podkreślając, że zależy Ci na wspólnym czasie i chęci, żebyście mogli go razem planować. Równocześnie ważne jest, aby partnerka miała czas dla dzieci i obowiązków, ale równie ważne jest, aby Wasza relacja nie została zaniedbana. Odnośnie do obowiązków, zwłaszcza w sytuacjach, gdy partnerka wymaga od Ciebie działań bez wcześniejszej rozmowy, są zrozumiałe. Kluczowe jest, abyście wypracowali jasną komunikację i wspólne podejście do obowiązków, aby nie czuć się przeciążonym i żeby szanować swoje granice. Twoja miłość do podróży i chęć cieszenia się życiem są ważne. Warto, abyś otwarcie porozmawiał z partnerką o swoich marzeniach i potrzebach, tłumacząc, że dla Ciebie ważne jest utrzymanie równowagi między życiem osobistym a rodzinnym. Szukanie kompromisów, np. wspólnych wyjazdów lub planowania czasu wolnego, może pomóc w realizacji tych pragnień.
Zuzanna Barełkowska-Wamberska
Dzień dobry,
Dziękuję za szczere podzielenie się swoimi odczuciami, domyślam się, że mogło wywołać to wiele trudnych emocji. To całkowicie normalne, że zakochał się Pan w partnerce, nie jej dzieciach, jednak warto pamiętać że są i będą one ważną częścią jej życia. Warto zastanowić się, jak Pan chce dopasować się do tej „układanki”, jaką rolę chce Pan odgrywać w życiu partnerki i jej dzieci, ponieważ trzeba pamiętać że będąc z ich matką staje się Pan również obecny w ich życiu. Istotną kwestią jest również określenie granic w kwestiach finansowych. Szczera rozmowa na ten temat może rozwiać wątpliwości i obawy, które Pan opisał. Jeśli nie dzielił się Pan swoimi przemyśleniami z partnerką to jej rzeczywistość wygląda inaczej niż Pana. Postępuje ona zgodnie z tym co widzi, na co Pan się pośrednio godzi. Warto więc informować partnerkę o granicach jakie Pan chciałby utrzymać względem jej dzieci jak i Waszego wspólnego życia. Kluczowe jest zadanie sobie pytania czy jest Pan w stanie zaakceptować fakt, że dzieci zawsze będą dla partnerki na pierwszym miejscu? Partnerka nie przestanie być matką, a to zawsze będzie wywoływało pewnego rodzaju kompromis w momencie „wyboru” między Panem a dziećmi.
Pozdrawiam serdecznie
Zuzanna Barełkowska-Wamberska
Psycholog
Zuzanna Zbieralska
Dzień dobry,
Rozumiem Pana wątpliwości i to, że budzą one w Panu poczucie winy. Z tego, co Pan opisuje, nie wynika brak empatii ani "złe cechy charakteru”, tylko bardzo realistyczne zderzenie dwóch różnych światów. Pokochał Pan partnerkę, ale nie czuje Pan gotowości ani potrzeby, by przejąć rolę ojca, współfinansować życie jej dzieci czy podporządkować swój czas, budżet i styl życia realiom rodziny z dziećmi. To uczciwe wobec siebie i wobec niej.
Problemem nie są same dzieci, lecz to, że macie inne oczekiwania co do granic: finansowych, czasowych i odpowiedzialności. Dla Pana „czas dla nas” oznacza bycie we dwoje, dla niej naturalnie obejmuje on także dzieci. Pan potrzebuje rozmowy, ustaleń i kompromisów, ona częściej zakłada, że Pan się dostosuje, bo „tak wygląda życie”. To nie jest kwestia racji, tylko kompatybilności.
Jeśli nie potrafi Pan otwarcie powiedzieć o swoich potrzebach z obawy przed konfliktem, to jest sygnał ostrzegawczy. Długofalowo taka relacja będzie wymagała od Pana coraz większych rezygnacji, a to zwykle prowadzi do frustracji i żalu. Warto zadać sobie pytanie nie tylko „czy ją kocham”, ale też „czy jestem gotów żyć w realiach, które są dla niej niezmienne”. Bez szczerej rozmowy o granicach ta relacja może stać się dla Pana bardzo obciążająca.
Trzymam kciuki i pozdrawiam ciepło,
Zuzanna Zbieralska, psycholożka
Weronika Wardzińska
Dzień dobry,
pisze Pan bardzo szczerze i widać, że mocno się Pan nad tą relacją zastanawia. To, że pojawiają się wątpliwości, nie czyni Pana egoistą ani „złym” człowiekiem. Jest Pan w sytuacji, która obiektywnie jest trudna, bo wchodzi Pan w świat, który nie był przez Pana wybierany od początku i który ma swoje twarde realia.
Nie ma nic nienaturalnego w tym, że zakochał się Pan w partnerce, a nie w jej dzieciach. Nie każdy mężczyzna od razu (albo w ogóle) czuje potrzebę budowania relacji rodzicielskiej z cudzymi dziećmi. One mają swoich ojców i to nie jest Pana obowiązek, by wchodzić w rolę „taty”. Podobnie z finansami, ma Pan pełne prawo obawiać się sytuacji, w której odpowiedzialność zacznie się przesuwać na Pana, zwłaszcza jeśli po powrocie do kraju Pana możliwości finansowe wyraźnie się zmniejszą. Ostrożność w wydawaniu pieniędzy to cecha, a nie wada.
Bardzo ważne jest też to, co Pan pisze o czasie i granicach. Dla Pana czas we dwoje jest kluczowy, dla niej naturalnie pierwszeństwo mają dzieci. Problem nie polega na tym, że ona jest „zła” albo Pan „niewystarczający”, tylko na tym, że macie różne oczekiwania co do tego, jak wygląda wspólne życie. Kiedy pojawiają się sytuacje typu narzucanie obowiązków bez rozmowy, Pana niepokój jest w pełni zrozumiały, to właśnie w takich momentach rodzi się poczucie, że własne potrzeby zaczynają znikać.
Najważniejsze pytanie, które warto sobie teraz spokojnie zadać, brzmi: czy jest Pan gotów na życie, w którym dzieci zawsze będą na pierwszym miejscu, a Pana potrzeby często drugie? Bo tak wygląda rzeczywistość wielu związków z osobą mającą dzieci. Jeśli odpowiedź brzmi „nie wiem” albo „nie”, to nie jest porażka, tylko uczciwość wobec siebie i wobec niej.
Jeśli zdecyduje się Pan iść dalej w ten związek, bez rozmowy o granicach, finansach, czasie i Pana roli, napięcie będzie tylko rosło. A jeśli uzna Pan, że to nie jest życie, które chce Pan prowadzić, to również jest w porządku. Miłość nie zawsze wystarcza, gdy wizje codzienności bardzo się różnią.
Pozdrawiam serdecznie
Weronika Wardzińska
Dagmara Łuczak
Witam Pana.
Z tego, co Pan pisze, wynika bardzo wyraźnie, że nie ma z Panem nic złego. Ma Pan swoje granice, potrzeby i sposób widzenia życia. Problem nie polega na Pana charakterze, tylko na zderzeniu dwóch bardzo różnych modeli życia, które w długiej perspektywie mogą być trudne do pogodzenia. Zakochał się Pan w partnerce, a nie w roli ojczyma. To jest uczciwe i częste. Nie każdy potrafi lub chce budować emocjonalną więź z cudzymi dziećmi, zwłaszcza gdy mają swoich ojców. To, że nie czuje Pan naturalnej potrzeby, by być dla nich tatą, nie czyni Pana złym człowiekiem. To po prostu fakt, który ma ogromne znaczenie dla przyszłości tego związku. Kwestia finansów jest tu kluczowa. Ma Pan prawo uważać, że utrzymanie dzieci powinno spoczywać na ich rodzicach. Ma Pan też prawo obawiać się, że po powrocie do kraju Pana standard życia drastycznie się obniży. Jeśli już teraz widzi Pan, że partnerka przedkłada potrzeby dzieci ponad wszystko, nawet kosztem siebie, to bardzo możliwe, że w praktyce to Pan będzie tym, który zacznie łatać te braki. Nawet jeśli nie wprost, to pośrednio. Jeżeli to budzi w Panu opór, to jest sygnał ostrzegawczy, a nie egoizm. Podobnie z czasem. Dla niej czas z Panem i z dziećmi to jedno. Dla Pana to dwie różne rzeczy. To fundamentalna różnica. Ona funkcjonuje jako matka w trybie ciągłej odpowiedzialności. Pan potrzebuje relacji partnerskiej, intymności, wyłączności, planowania życia we dwoje. Tego napięcia nie da się rozwiązać dobrą wolą jednej strony. Niepokojące jest też to, że pewne obowiązki są Panu przypisywane bez rozmowy. Nawet jeśli to drobiazgi, pokazują schemat. Jeśli teraz nie ma przestrzeni na negocjacje, później może być jej jeszcze mniej. Na końcu są podróże i styl życia. Dla Pana to sens, wolność, satysfakcja. Dla niej, z uwagi na dzieci i urlop, to coś bardzo ograniczonego. Tu nie chodzi o kompromis typu raz tak, raz tak, tylko o to, że Wasze wizje życia są strukturalnie inne. Najważniejsze zdanie, jakie mogę Panu napisać, brzmi tak: miłość nie wystarcza, jeśli codzienne życie wymaga od jednej strony rezygnacji z siebie. Jeśli Pan już teraz czuje, że musiałby oddać zbyt wiele, żeby się dopasować, to to uczucie raczej się pogłębi, a nie zniknie. Nie musi Pan podejmować decyzji natychmiast. Ale absolutnie powinien Pan uczciwie nazwać te kwestie przed sobą, a w pewnym momencie także przed nią. Nie po to, by ją zranić, tylko by nie obudzić się za kilka lat z poczuciem, że żyje Pan cudzym życiem. To nie jest pytanie, czy Pan ją kocha. To jest pytanie, czy Pan jest w stanie i chce żyć życiem, które jest nieodłącznym pakietem tej relacji. Jeśli odpowiedź brzmi nie, to to nie jest Pana porażka. To jest świadomość.
pozdrawiam,
Dagmara Łuczak

