Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Związek na odległość: wyzwania w relacji z partnerką z dziećmi

Witam, jestem z zwiazku na odleglosc, moja partnerka ma dzieci. Ja wlasciwie zakochalem sie w niej a nie w jej dzieciach - jestem pierwszy raz w takiej sytuacji i zawsze myslalem, ze nie jest to problem, i moglbym latwo nawiazac wiez. Niestety ciezko mi to okreslic, pewnie czas pokaze ale mam wrazenie, ze nie moglbym sie na prawde zwiazac emocjonalnie z jej dziecmi, i nie czulbym sie naturalnie gdyby np. Mowily do mnie tato - maja swoich ojcow. I skoro mowa o ich ojcach uwazam, ze kwestie finansowe powinny spoczywac na ich rodzicach, teraz zarabiam dobrze ale po powrocie do kraju moje finanse zmniejsza sie kilkukrotnie i jeszcze gdybym mial brac udzial w finansowaniu nie swoich dzieci to moje zycie polegaloby tylko na jedzeniu i pracy. To kwestia finansowa - mam tylko nadzieje, ze z mojej wypowiedzi nie wynikaja jakies negatywne cechy charakteru. Kwestia podejscia do wydatkow - ja jestem bardzo oszczedny i podchodze bardzo ostroznie do wydawania nawet jak mam pieniadze. Moja partnerka budzet koncentruje nawet kosztem siebie wokol dzieci - byc moze calkiem naturalnie, tylko tutaj sila rzeczy nie bede umial patrzyc na to jak, odmawia sobie jedzenia bo musi zaplacic za wycieczke szkolna - w rezultacie pewnie bede wydawac pieniadze posrednio “na nie swoje dzieci” (to co pisze brzmi troche niezrecznie i dziwnie). Poza tym - ona nie chce podnosic alimentow, wydaje na rzeczy ktore uwazam sa niekonieczne i zbedne ale jezeli dzieci bardzo chca.. to robi wszystko zeby zaspokoic ich potrzeby. Ja tak nie potrafie - sa pewne priorytety na ktore planuje budzet a reszta to dodatki. Kolejna kwestia - czas. Ja chce spedzac go jak najwiecej z nia… nawet teraz kiedy widzimy sie raz na dlugi czas mam wrazenie, ze moglaby rozplanowac go bardziej dla nas jednak odnosze chwilami wrazenie, ze dla niej “czas dla nas rowna sie czas dla nas i dzieci”. Ostatnia noc przed wyjazdem - mam ochote wykorzystac czas maksymalnie i mysle sobie w glebi - fajnie jakby wyslala dzieci do babci… ale u niej wyglada to nieco inaczej. Kolejna kwestia dot. Czasu - kieds byla sytuacja ze partnerka musiala wstac wczesniej do pracy - wiec jak rozumiem w takie dni dzieci organizuja sobie sniadanie same - ona bez zadnego porozumienia, rozmowy mowi “wstaniesz rano i przyszykujesz sniadanie dzieciom”. Raz ze moga zrobic to same dwa to czas mojego urlopu i mam ochote odespac czas pracy a trzy… moze to nic wielkiego ale mam wrazenie ze takie podejscie moze “sie rozrosnac” i w kazdym wolnym czasie bede slyszec “zrob, zawiez, kup, musisz”. Ja osobiscie uwazam, ze najpierw powinno sie takie kwestie omawiac i szukac ewentualnie kompromisu - ja wlasciwie staram sie totalnie nie dzielic/narzucac swoich obowiazkow na kogos innego. Ostatnia rzecz - przepraszam i mam nadzieje, ze to nie problem, ze tak duzo pisze. Kocham podroze, chcialbym ulozyc zycie tak zeby moc czesciej robic sobie wolne i leciec gdzies pozwiedzac - najchetniej z nia ale nie ma tyle urlopu a dwa - nie bylbym w stanie finansowo tego udzwignac kilka razy w roku na dwoje - nie mowiac juz 4 bo wtedy musialbym zapomniec totalnie o jedynej wlasciwie rzeczy w zyciu ktora daje mi satysfakcje - nie umiem z nia o tym porozmawiac bo czuje, ze bylaby zawiedziona i wyniknalby z tego konflikt. Podsumowujac - kocham ja ale jednoczesnie w zwiazku z tym ze ma dzieci nie chcialbym rezygnowac ze swojego zycia ktore sobie zbudowalem w oparciu o moje potrzeby a ona chyba uwaza, ze “powinna mi narzucic jej realia bo tak wyglada zycie”.
User Forum

On 7

3 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dobry wieczór,

 

Dziękujemy za przesłaną wiadomość....za tak szczerą wypowiedź. Widać, że naprawdę kocha Pan swoją partnerkę ale jednocześnie jest Pan bardzo rozdarty między uczuciami a swoimi potrzebami i granicami. To nie czyni z Pana złego człowieka tylko zwyczajnie jest Pan uczciwy wobec samego siebie. Ja to tak "widzę".

Napisał Pan, że nie czuje się gotowy na rolę ojca dla dzieci partnerki, że martwią Pana finanse, czas, odpowiedzialność – to są realne, ważne sprawy a nie „negatywne cechy charakteru”. Wiele osób w podobnej sytuacji czuje dokładnie to samo, tylko boi się to powiedzieć na głos.

Najbardziej porusza mnie to, że obawia się Pan rozmawiać z partnerką, żeby jej nie zranić. Uważam, iż szczera rozmowa o potrzebach i granicach wydaje się tu kluczowa – nie jako atak, tylko jako próba zobaczenia, czy da się znaleźć przestrzeń, w której oboje nie będziecie Państwo musieli rezygnować z siebie.

Ma Pan prawo chcieć miłości ale też prawo chcieć swojego życia. Jedno nie musi wykluczać drugiego – tylko wymaga dużo szczerości po obu stronach.

 

Jeśli potrzebuje Pan podzielić się jeszcze czymś lub zapytać, zapraszam do udzielania się na naszym forum.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 Dziękuję za podzielenie się swoim szczegółowym i szczerym opisem sytuacji. Rozumiem, że jesteś w trudnym momencie, starając się pogodzić swoje uczucia, potrzeby i oczekiwania z realiami związku z partnerką, która ma dzieci. Postaram się pomóc Ci przeanalizować Twoje obawy i podpowiedzieć, jak można podejść do tej sytuacji.
  Z Twojego opisu wynika, że najbardziej zależy Ci na relacji z partnerką, ale czujesz się niekomfortowo z tym, jak wygląda relacja z jej dziećmi i jak są one postrzegane w kontekście Waszego związku. To naturalne, że nie od razu można się zaadaptować do takiej sytuacji, szczególnie jeśli po raz pierwszy masz do czynienia z tymi wyzwaniami. Warto jednak pamiętać, że budowanie więzi z dziećmi to proces, który wymaga czasu i cierpliwości. Nie musisz od razu czuć się z nimi jak z własnymi, ale ważne jest, aby zachować szacunek i otwartość. Twoje obawy dotyczące finansów są zrozumiałe. Wspieranie dzieci partnerki powinno być sprawą jej i ich ojca, a nie Twoją osobistą odpowiedzialnością. Jeśli Twoje finanse mają się zmniejszyć, warto to jasno i spokojnie omówić z partnerką, wyjaśniając, że obecnie nie jesteś w stanie uczestniczyć w wydatkach wykraczających poza Wasz wspólny budżet. Szczerość i wyznaczenie granic jest kluczowa, aby uniknąć nieporozumień i frustracji.
 Twoje podejście do oszczędzania i priorytetów jest naturalne i odpowiedzialne. Warto, abyś otwarcie wyraził swoje stanowisko, aby partnerka zrozumiała Twoje motywacje. Jednocześnie można poszukać kompromisu, np. wspólnie ustalić, na co można wydać więcej, a co warto odłożyć. Ważne jest, byście rozmawiali o tym, zamiast zakładać, że "ona zawsze" musi się dostosować. 
  Z opisu wynika, że czujesz się zaniedbany pod względem czasu z partnerką, a jej podejście do obowiązków wobec dzieci może wydawać się dla Ciebie nie do końca sprawiedliwe lub zrównoważone. Warto wyrazić swoje uczucia i potrzeby w spokojny sposób, podkreślając, że zależy Ci na wspólnym czasie i chęci, żebyście mogli go razem planować. Równocześnie ważne jest, aby partnerka miała czas dla dzieci i obowiązków, ale równie ważne jest, aby Wasza relacja nie została zaniedbana. Odnośnie do obowiązków, zwłaszcza w sytuacjach, gdy partnerka wymaga od Ciebie działań bez wcześniejszej rozmowy, są zrozumiałe. Kluczowe jest, abyście wypracowali jasną komunikację i wspólne podejście do obowiązków, aby nie czuć się przeciążonym i żeby szanować swoje granice. Twoja miłość do podróży i chęć cieszenia się życiem są ważne. Warto, abyś otwarcie porozmawiał z partnerką o swoich marzeniach i potrzebach, tłumacząc, że dla Ciebie ważne jest utrzymanie równowagi między życiem osobistym a rodzinnym. Szukanie kompromisów, np. wspólnych wyjazdów lub planowania czasu wolnego, może pomóc w realizacji tych pragnień.

3 miesiące temu
Zuzanna Barełkowska-Wamberska

Zuzanna Barełkowska-Wamberska

Dzień dobry,

Dziękuję za szczere podzielenie się swoimi odczuciami, domyślam się, że mogło wywołać to wiele trudnych emocji. To całkowicie normalne, że zakochał się Pan w partnerce, nie jej dzieciach, jednak warto pamiętać że są i będą one ważną częścią jej życia. Warto zastanowić się, jak Pan chce dopasować się do tej „układanki”, jaką rolę chce Pan odgrywać w życiu partnerki i jej dzieci, ponieważ trzeba pamiętać że będąc z ich matką staje się Pan również obecny w ich życiu. Istotną kwestią jest również określenie granic w kwestiach finansowych. Szczera rozmowa na ten temat może rozwiać wątpliwości i obawy, które Pan opisał.  Jeśli nie dzielił się Pan swoimi przemyśleniami z partnerką to jej rzeczywistość wygląda inaczej niż Pana. Postępuje ona zgodnie z tym co widzi, na co Pan się pośrednio godzi. Warto więc informować partnerkę o granicach jakie Pan chciałby utrzymać względem jej dzieci jak i Waszego wspólnego życia. Kluczowe jest zadanie sobie pytania czy jest Pan w stanie zaakceptować fakt, że dzieci zawsze będą dla partnerki na pierwszym miejscu? Partnerka nie przestanie być matką, a to zawsze będzie wywoływało pewnego rodzaju kompromis w momencie „wyboru” między Panem a dziećmi. 

 

Pozdrawiam serdecznie

Zuzanna Barełkowska-Wamberska

Psycholog

3 miesiące temu
Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Dzień dobry,

Rozumiem Pana wątpliwości i to, że budzą one w Panu poczucie winy. Z tego, co Pan opisuje, nie wynika brak empatii ani "złe cechy charakteru”, tylko bardzo realistyczne zderzenie dwóch różnych światów. Pokochał Pan partnerkę, ale nie czuje Pan gotowości ani potrzeby, by przejąć rolę ojca, współfinansować życie jej dzieci czy podporządkować swój czas, budżet i styl życia realiom rodziny z dziećmi. To uczciwe wobec siebie i wobec niej.

Problemem nie są same dzieci, lecz to, że macie inne oczekiwania co do granic: finansowych, czasowych i odpowiedzialności. Dla Pana „czas dla nas” oznacza bycie we dwoje, dla niej naturalnie obejmuje on także dzieci. Pan potrzebuje rozmowy, ustaleń i kompromisów, ona częściej zakłada, że Pan się dostosuje, bo „tak wygląda życie”. To nie jest kwestia racji, tylko kompatybilności.

Jeśli nie potrafi Pan otwarcie powiedzieć o swoich potrzebach z obawy przed konfliktem, to jest sygnał ostrzegawczy. Długofalowo taka relacja będzie wymagała od Pana coraz większych rezygnacji, a to zwykle prowadzi do frustracji i żalu. Warto zadać sobie pytanie nie tylko „czy ją kocham”, ale też „czy jestem gotów żyć w realiach, które są dla niej niezmienne”. Bez szczerej rozmowy o granicach ta relacja może stać się dla Pana bardzo obciążająca.

 

Trzymam kciuki i pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholożka 

3 miesiące temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,


pisze Pan bardzo szczerze i widać, że mocno się Pan nad tą relacją zastanawia. To, że pojawiają się wątpliwości, nie czyni Pana egoistą ani „złym” człowiekiem. Jest Pan w sytuacji, która obiektywnie jest trudna, bo wchodzi Pan w świat, który nie był przez Pana wybierany od początku i który ma swoje twarde realia.

 

Nie ma nic nienaturalnego w tym, że zakochał się Pan w partnerce, a nie w jej dzieciach. Nie każdy mężczyzna od razu (albo w ogóle) czuje potrzebę budowania relacji rodzicielskiej z cudzymi dziećmi. One mają swoich ojców i to nie jest Pana obowiązek, by wchodzić w rolę „taty”. Podobnie z finansami, ma Pan pełne prawo obawiać się sytuacji, w której odpowiedzialność zacznie się przesuwać na Pana, zwłaszcza jeśli po powrocie do kraju Pana możliwości finansowe wyraźnie się zmniejszą. Ostrożność w wydawaniu pieniędzy to cecha, a nie wada.

 

Bardzo ważne jest też to, co Pan pisze o czasie i granicach. Dla Pana czas we dwoje jest kluczowy, dla niej naturalnie pierwszeństwo mają dzieci. Problem nie polega na tym, że ona jest „zła” albo Pan „niewystarczający”, tylko na tym, że macie różne oczekiwania co do tego, jak wygląda wspólne życie. Kiedy pojawiają się sytuacje typu narzucanie obowiązków bez rozmowy, Pana niepokój jest w pełni zrozumiały, to właśnie w takich momentach rodzi się poczucie, że własne potrzeby zaczynają znikać.

 

Najważniejsze pytanie, które warto sobie teraz spokojnie zadać, brzmi: czy jest Pan gotów na życie, w którym dzieci zawsze będą na pierwszym miejscu, a Pana potrzeby często drugie? Bo tak wygląda rzeczywistość wielu związków z osobą mającą dzieci. Jeśli odpowiedź brzmi „nie wiem” albo „nie”, to nie jest porażka, tylko uczciwość wobec siebie i wobec niej.

 

Jeśli zdecyduje się Pan iść dalej w ten związek, bez rozmowy o granicach, finansach, czasie i Pana roli, napięcie będzie tylko rosło. A jeśli uzna Pan, że to nie jest życie, które chce Pan prowadzić, to również jest w porządku. Miłość nie zawsze wystarcza, gdy wizje codzienności bardzo się różnią.


Pozdrawiam serdecznie

Weronika Wardzińska

 

3 miesiące temu
Dagmara Łuczak

Dagmara Łuczak

Witam Pana.

Z tego, co Pan pisze, wynika bardzo wyraźnie, że nie ma z Panem nic złego. Ma Pan swoje granice, potrzeby i sposób widzenia życia. Problem nie polega na Pana charakterze, tylko na zderzeniu dwóch bardzo różnych modeli życia, które w długiej perspektywie mogą być trudne do pogodzenia. Zakochał się Pan w partnerce, a nie w roli ojczyma. To jest uczciwe i częste. Nie każdy potrafi lub chce budować emocjonalną więź z cudzymi dziećmi, zwłaszcza gdy mają swoich ojców. To, że nie czuje Pan naturalnej potrzeby, by być dla nich tatą, nie czyni Pana złym człowiekiem. To po prostu fakt, który ma ogromne znaczenie dla przyszłości tego związku. Kwestia finansów jest tu kluczowa. Ma Pan prawo uważać, że utrzymanie dzieci powinno spoczywać na ich rodzicach. Ma Pan też prawo obawiać się, że po powrocie do kraju Pana standard życia drastycznie się obniży. Jeśli już teraz widzi Pan, że partnerka przedkłada potrzeby dzieci ponad wszystko, nawet kosztem siebie, to bardzo możliwe, że w praktyce to Pan będzie tym, który zacznie łatać te braki. Nawet jeśli nie wprost, to pośrednio. Jeżeli to budzi w Panu opór, to jest sygnał ostrzegawczy, a nie egoizm. Podobnie z czasem. Dla niej czas z Panem i z dziećmi to jedno. Dla Pana to dwie różne rzeczy. To fundamentalna różnica. Ona funkcjonuje jako matka w trybie ciągłej odpowiedzialności. Pan potrzebuje relacji partnerskiej, intymności, wyłączności, planowania życia we dwoje. Tego napięcia nie da się rozwiązać dobrą wolą jednej strony. Niepokojące jest też to, że pewne obowiązki są Panu przypisywane bez rozmowy. Nawet jeśli to drobiazgi, pokazują schemat. Jeśli teraz nie ma przestrzeni na negocjacje, później może być jej jeszcze mniej. Na końcu są podróże i styl życia. Dla Pana to sens, wolność, satysfakcja. Dla niej, z uwagi na dzieci i urlop, to coś bardzo ograniczonego. Tu nie chodzi o kompromis typu raz tak, raz tak, tylko o to, że Wasze wizje życia są strukturalnie inne. Najważniejsze zdanie, jakie mogę Panu napisać, brzmi tak: miłość nie wystarcza, jeśli codzienne życie wymaga od jednej strony rezygnacji z siebie. Jeśli Pan już teraz czuje, że musiałby oddać zbyt wiele, żeby się dopasować, to to uczucie raczej się pogłębi, a nie zniknie. Nie musi Pan podejmować decyzji natychmiast. Ale absolutnie powinien Pan uczciwie nazwać te kwestie przed sobą, a w pewnym momencie także przed nią. Nie po to, by ją zranić, tylko by nie obudzić się za kilka lat z poczuciem, że żyje Pan cudzym życiem. To nie jest pytanie, czy Pan ją kocha. To jest pytanie, czy Pan jest w stanie i chce żyć życiem, które jest nieodłącznym pakietem tej relacji. Jeśli odpowiedź brzmi nie, to to nie jest Pana porażka. To jest świadomość.


pozdrawiam, 

Dagmara Łuczak 

3 miesiące temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Czy warto kontynuować związek z osobą potrzebującą przestrzeni, mimo problemów z dystansem?
Byliśmy w związku z partnerką, która jest bardzo samodzielna łączy nas duża odległość i spotykaliśmy się co jakiś czas. Rozstaliśmy się po pół roku dwa miesiące temu bo powiedziała ze dzieli nas odległość inne światy życia i to że ona potrzebuje dużo przestrzeni i lekkości w związku a ja jej tego nie daje. Po dwóch miesiącach milczenia sama się odezwała że brakuje jej mojej bliskości. Pierwsze spotkanie było miłe ale kolejne znowu z pretensjami że czuję się przeze mnie przytłoczona. Teraz znowu się nie odzywamy. Nie wiem czy mam to ciskać dalej. Jest dla mnie bardzo ważna i zależy mi na niej ale czuję jak się spalam ciągle o nią zabiegając. Zapominam w tym o sobie. To jakaś pętla która mnie niszczy. Nie mam już sił
Od pewnego czasu zle się czuje w swoim ciele i czuje ze straciłam prawdziwe szczęście i uśmiech, trudno mi jest się otworzyć na moje problemy, ponieważ cała moja rodzina martwi się o moją siostrę która ma również bardzo poważne problemy psychiczne i cała energia mojej rodziny jest zwracana ku niej. Chciałabym się udać do psychologa ale wiem ze mamy trudna sytuacje finansową i cześć pieniędzy jest przekazywana na terapie i psychiatrę siostry. Zauważyłam również ze bardzo martwi mnie sytuacja siostry i moja bezsilność niektórych sytuacji jest na tyle wysoka ze doprowadzam się do szału i przez to z każdym się kłócę. Zdarza sie czasem ze jednego dnia sie objadam a następnego jem tylko jeden posiłek. Próbuje walczyc z tym ale nie potrafię. Nie wiem co robić i gdzie się udać z moim problemem. Jak mam się zachować?
Związek na odległość a brak kontaktu i bliskości
Witam, jestem w zwiazku na odleglosci prawie 1,5 roku… zawsze brakowalo mi kontaktu, czulosci i bliskosci. Ona ma 2 dzieci, ktore sa dla niej calym swiatem. Ostatni czas jest dla mnie dramatem i wiem od razu, ze: “tez moge sie odewac”. W przedostatnia sobote w nocy zepsulo mi sie auto napisalem do niej w nocy, ze auto przestalo jechac jestem zmeczony, zostaje na noc u kolegi bo nie mam jak wracac czuje sie wlfatalnie, dostalem odpowiedz z rana “widze, ze impreza byla gruba”. Ona wiecznie opowiada o tym jak ja nie potrafie wspierac - ja wspieram logika, dzialaniem a ona potrzebuje emocji. Ok nie wazne jakos sie dogadalismy… zadzwonilem wieczorem bo dzien wczesniej nie bylo jakos rozmawiac bylem na urodzinach. Kolejny dzien… wieczorem chcialem porozmawiac ale kiedy zadzwonilem wieczorem nie odebrala bo byla na treningu wiec poszedlem spac - chcialem wsparcia, trudno nie dostalem. Dzien kolejny - wtorek… z rana sie nie odezwalem czy dojechalem do pracy - byla o to troche zla bo sie martwila - przeprosilem (aczkolwiek przywitalem sie jakcodzien przed wyjsciem do pracy). Wieczorem kiedy chcialem porozmawiac, bylem wczesniej na rowerze z dziecmi brata wysylalem jej zdjecia. Telefon mi upadl i troche mnie to zmartwilo bo sie uszkodzil - napisalem jej to… i otrzymalem wiadomosc ze tak to jest jak sie cyka fotki - napisalem sarkastycznie dziekuje za wsparcie. Odpowiedz po czasie “czuje sie zle dobranoc”. Wiec kolejny dzien bez kontaktu telefonicznego… sroda… spytalem jak ona ze zle, rozmawialismy, ze jej sie nie uklada w pracy okolo 15 ostatnia jej wiadomosc potem cisza. Napisalem, zeby wyslala mi CV bo chce jej pomoc w szukaniu nowej pracy - nie odczytala… i do konca dnia sie nie odzwala a zawsze piszemy chociaz dobranoc. Rano napisala dzien dobry- ja poirytowany zapytalem dlaczego sie nie odzywala? Ona wyslala zrzut ekranu na ktorym byla moja wiadomosc i napisala ze to ja sie nie odzywalem… napisalem “jak widac to ja sie odzywalem…” na to dostalem odpowiedz “mam problem z dzieckiem biegamy po lekarzach, nie potrzebuje twoich dram daruj sobie”. Zabolalo mnie, ze w przypadku problemu zdrowotnego dziecka nawet nie wyslala o tym krotkiej wiadomosci tylko uciela kontakt. Kolejny dzien bez rozmowy… piatek byla z synem na silowni - mialem tego dosyc wszystkiego sam juz wieczorem nie zadzwonilem, zreszta jak ostatnie kilka dni. Sobota wyjechala na turniej dziecka do Krakowa z kolezanka. Pisalismy troche… wieczorem mimo, ze bylem zniechęcony zadzwonilem ale po 10 minutach mnie zbyla bo kolezanka chciala do lazienki… rozmowa byla oschla bez czulosci bardziej z uszczypliwosciami zakonczona czule “w kontakcie” a przed tym jako ze mialem kolonoskopie i diete od ktorej zle sienczulem “od diety jeszcze nikt nie umarl” . Zdolowalo mnie to juz maksymalnie, nie slyszalem kocham od tygodnia - to potrafi mowic tylko dzieciom kilka razy dziennie. Mimo to oschle pisalismy ze soba… - w poniedzialek rano napisala powodzenia co do badania… popisalismy wieczorem ja juz nie mialem ochoty dzwonic bo czuje sie jakbym prosil o to jak pies… napisalem dluzsza wiadomosc… zero odzewu… kolo 23 napisalem wiec dobranoc i dostalem odpowiedz dobranoc bez odniesienia sie do moich wiadomosci. Sa swieta mam przyjechac ale czuje ze moj rozum przegrywa z emocjami widze ze to bez sensu mecze sie… i zaczynam obwiniac siebie “przeciez tez moge zadzwonic okazac czulosc”. Mysle o zakonczeniu relacji ale pojawiaja sie wyrzuty sumienia, tesknota i cierpienie… tlumacze sobie, ze ona jest takim typem czlowieka ze potrz buje wiecej przestrzeni mniej czulosci - ona twierdzi odwrotnie… jestem zalamany czuje ze wyjazd to glupota… nie raz mowilem, ze potrzebuje kontaktu, kocham Cie inicjatywy i zaangazowania 50/50… i nic i nie wiem dlaczego w to brne… przypominam sobie piekne slowa i momenty…
TW: samouszkodzenia. Jak radzić sobie z powracającymi problemami emocjonalnymi i jedzeniowymi

TW: samouszkodzenia

 

Kilka lat temu rodzice mieli gorszy czas i często się kłócili. Z Czasem zaczęłam myśleć, że to moja wina. Czułam się kompletnie sama, nie miałam zbyt wielu przyjaciół. Wolałam przebywać w szkole, niż w domu chciałam od tego wszystkiego uciec, a nie miałam na nic siły. Do tego dochodził stres ze szkoły i nie umiałam sobie radzić, zaczęłam się ciąć, dawało mi to chwilę ukojenia. Ból fizyczny zastępował ból psychiczny. Zaczęłam też jeść mniej albo wcale przez swój wygląd. Jestem bardzo wrażliwa, co myślę, że sprawiło, że tak łatwo straciłam chęci do życia. Potem było trochę lepiej, jednak wciąż nie idealnie. Znalazłam przyjaciół, którzy trochę mi pomogli, jednak też miałam z nimi problemy. Teraz niby jest dobrze, ale lekkie podniesienie głosu sprawia, że mam łzy w oczach. Problemy z jedzeniem wróciły jednak nie jest tak źle, jak było przedtem. teraz mam wspaniałych przyjaciół i prawie chłopak oraz cudowny kontakt z rodzicami. Nie wiem, dlaczego to wraca. Strach przed tym, że zrobię coś źle i ich stracę. Zawsze uważam się za gorszą od nich, mimo że oni nie dają mi powodów, by się tak czuć. Czym może być spodowdany ten powrót złych myśli?

Samotność i emocjonalny kryzys - jak sobie poradzić, gdy partner spełnia swoje marzenia

Witam. Jestem aktualnie od paru dni w kryzysie emocjonalnym. Siedzę w domu z 9 MSC synem, mąż od zawsze pracował w normalnych godzinach blisko domu. Zawsze mogłam do niego zadzwonić, wieczory i weekendy spędzaliśmy razem. 

Od dłuższego czasu miał pewna pasje, którą chciał wykorzystać i się rozwijać. Sama zachęciłam go do pracy w pizzerii, żeby spróbował i był szczęśliwy. Niestety od tygodnia nie widujemy się prawie w ogóle. Wraca w nocy, rano po śniadaniu wychodzi. 

Ja zostaję sama z synkiem, dni się dłużą, czuje się samotna. 

Nie mogę sobie poradzić, że tak właśnie będzie wyglądać nasze życie, że mało co się będziemy widywać, plus sama nie mam siły i czuję się przybita, nie mam ochoty na pójście do pracy, bo wiem, że wtedy w ogóle się nie będziemy widzieć, ale wiem, że to najlepsze co mogę zrobić dla siebie. Nie umiem sobie emocjonalnie poradzić, proszę o jakieś wsparcie lub radę...

z jednej strony cieszę się, że spełnia marzenia, ale nie dam rady żyć teraz jakby bez męża i wsparcia.. mam kryzys.

komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.