Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
80 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mój mąż ma dwie twarze, dla mnie chłodną i obojętną, a dla innych w towarzystwie dusza człowiek, komplemenciarz. Czuję się gorsza, niewystarczająca.

Ostatnio ciągle płaczę i jest mi źle, czuję się zaniedbywana przez partnera. Kocham go, jesteśmy 20 lat po ślubie. Potrzebuję miłego słowa i czułości w prostych gestach... Niestety, mój mąż nie ma takich potrzeb. Jest bardzo stereotypowy, wychodzi z założenia, że przecież wiem, że mnie kocha, że nie musi mi tego mówić jak już raz powiedział. Nie ma potrzeby przytulić mnie czy powiedzieć mi coś miłego. Najgorsze, że córkę (nastolatkę) też traktuje bardzo oschle i szorstko. Chyba zawsze taki był. Tylko w czasach narzeczeństwa stać go było na romantyczne gesty i okazywanie czułości. Dla mnie nie ma serca, ale jednocześnie koleżankom (naszym wspólnym) wysyła wierszyki na walentynki z serduszkami, zrobiłam mu o to awanturę, kiedy zobaczyłam takie smsy, nie widział problemu. Jest typem, który ma wszystko poukładane, zaplanowane... Ma swoje wymagania, oczekiwania... którym ja nie potrafię sprostać(czuję, że go zawiodłam, że się mną rozczarował) Nie jestem typem pedantki, a on bardzo lubi porządek... podczas naszych intymnych chwil też ma coraz większe oczekiwania, chociaż odczuwam przyjemność ze zbliżeń i bardzo się staram, to jednak czuję, że on chciałby wciąż czegoś więcej... Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze fakt, że jest typem narcyza. Lubi dobrze się ubrać i dobrze wyglądać. Ostatnio trzy razy w tygodniu chodzi na siłownie, jest przystojnym mężczyzną i cieszę się, że dba o siebie. Ale czuję się przy nim taka marna... Czuję, że mój mąż ma ogromną satysfakcję i przyjemność, że podoba się innym kobietom, ma się za playboja do tego stopnia, że kilka lat temu zdarzyła się taka sytuacja, gdzie żona najlepszego przyjaciela męża, stwierdziła, że coś poczuła do mojego męża. Zrobiła się z tego afera i o mały włos nie rozpadło się ich małżeństwo. Ona była moją przyjaciółką... Wybaczyłam i jej i jemu, całe zamieszanie wynikało ze swobodnego stylu bycia mojego męża... chociaż nadal mnie to bardzo boli, wszyscy udajemy jakby nie było wcześniejszej sprawy, ale je przeżywam odtąd każde nasze wspólne spotkania i obserwuję ich gesty, spojrzenia i słowa... ona jest atrakcyjną kobietą i wiem, że podoba się mojemu mężowi. Mój mąż ma dwie twarze, dla mnie chłodną i obojętną, a dla innych w towarzystwie dusza człowiek, komplemenciarz i brylujący przystojniak, który wszystko może... Wiem, że piszę bardzo chaotycznie, wiem że przez lata pozwalałam na takie traktowanie i patrzyłam przez palce na to, jak zachowuje się mój mąż... Wiem, że nie jestem doskonała, wiem, że jestem zazdrosna o niego i to jest zazdrość, która mnie niszczy, mam już tego dość, dłużej nie wytrzymam... co robić? Moje poczucie wartości jest na samym dnie, a do tego jeszcze martwię się jaki przykład daję córce...
Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Dzień dobry

wcale to nie było chaotyczne :) Dużo Pani pisze o tym, że Pani “czuje”, że mąż…tyle, że nie ma tu stwierdzeń “mąż powiedział mi”, “mąż zdradził”, “mąż zakomunikował, że jestem do niczego” - jasne, że Pani odczucia mogą być trafne, ale ja z kolei myślę, że po pierwsze Pani spojrzenie na siebie jest mocno zaniżone i poniżej prawdy o tym, kim Pani jest i kogo widzi w lustrze :) Od tego trzeba zacząć - od Pani samooceny - od pójścia do fryzjera, na siłownię, na tańce - na to co Pani lubi, co Pani sprawi przyjemność, co Pani sobie odmawia, bo szkoda czasu i pieniędzy :) TO NAPRAWDĘ WAŻNE, BO NAJPIERW PANI MUSI SIĘ POKOCHAĆ, ŻEBY KTOŚ PANIĄ POKOCHAŁ- warto też na poziomie poznawczym przeanalizować się pod takim pozytywnym kątem - ciężko samemu, ale albo rozmawiając z przyjaciółką, albo na medytacji, czasami przypominając sobie bliską zmarłą a kochającą osobę, można odnaleźć to, co dobrego ktoś we mnie widział… - proszę dać sobie nawet tydzień na sporządzenie listy 10 swoich mocnych stron, zalet, wartościowych cech. 

Od tego mamy się odbić, żeby zacząć innym komunikować swoje potrzeby - żeby się też zastanowić czy z mężem macie czas i przestrzeń na bycie ze sobą i rozmowy, na przytulenie się do siebie - czy tak naprawdę to oboje się od siebie oddaliliście, tyle, że każdy z Was to inaczej przeżywa. Być może Pani zamartwiając sie swoją nieatrakcyjnością a on szukając atrakcyjności swojej poza domem - ZAIWESTUJCE W BYCIE RAZEM DLA SIEBIE

Trzeci kwestia, to właśnie mąż i jego potrzeby, jego inna wrażliwość, nieumiejętność okazywania uczuć - im bardziej otworzycie się na rozmawianie ze sobą nawet o codziennych sprawach, tym więcej będziecie wiedzieć, co się w Waszych codziennościach dzieje i skąd różne humory - zaprzyjaźnijcie się ze sobą:)

Agnieszka 

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Materiały wspierające

Ebook
Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"

OFFLINE. Czas na nas. to workbook dla par od TwójPsycholog — 10 rozdziałów ćwiczeń, które pomagają lepiej się poznać, porozmawiać o wartościach, przyszłości i kryzysach. Bez ekranów. Twarzą w twarz

dla parterapia parworkbook
Darmowy
Ebook
Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.
Psychologiczny duet

Psychologiczny duet

Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.

Praktyczny przewodnik, który pomoże Ci lepiej rozumieć to, co dzieje się w Twoim związku!

relacjezwiązki
69 zl
Ebook
Relacje
Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind

Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind

Relacje

„Relacje” to krótki poradnik z praktycznymi wskazówkami i technikami, które pomagają lepiej rozumieć siebie i partnera, poprawiać komunikację oraz skuteczniej radzić sobie z codziennymi konfliktami.

komunikacjarelacjećwiczenia
89 zl
Webinar
All you need is love? O namiętności w związkach
Magdalena Ogieniewska-Małecka

Magdalena Ogieniewska-Małecka

All you need is love? O namiętności w związkach

Webinar „All you need is love?” to spotkanie o namiętności w związkach – jej zmianach, naturalnych etapach i momentach, gdy warto zareagować. Dowiesz się, jak rozpoznawać sygnały kryzysu, kiedy szukać wsparcia i jak pielęgnować bliskość na co dzień.

miłośćnamiętnośćwebinarzwiązki
150 zl
Ebook
Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę
Magdalena Dąbrowska

Magdalena Dąbrowska

Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę

„Wpłyń na związek w pojedynkę” to karty pracy dla kobiet, które chcą odzyskać spokój i wpływ w relacji. Zawierają ćwiczenia, techniki komunikacji, stawiania granic i pracy z emocjami, pomagające wprowadzać zmianę – nawet bez udziału partnera.

bliskośćrelacjezwiązkizwiązki i relacje
39 zl

Warto przeczytać

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Świat córki (z pierwszej relacji) obraca się wokół jej kuzyna - jest zauroczona, planuje z nim przyszłość - co mam robić?
13letnia dziewczynka nie widzi świata poza swoim dorosłym kuzynem, czy to normalne? Od pięciu lat wychowujemy z partnerem jego córkę z pierwszego małżeństwa. Jej matka odeszła, gdy dziecko było małe, podczas rozwodu została pozbawiona praw rodzicielskich, urwała wszelki kontakt, nie płaciła też alimentów i zostawiła mojego partnera z 60 tysiącami długu. Córka partnera to wrażliwa, zamknięta w sobie trzynastolatka, zainteresowana głównie graniem na komputerze. Nie ma bliskich przyjaciół, nie wychodzi z domu poza szkołą i zbiórkami harcerskimi. Z nami kontakt ma dobry i przyjazny, choć odkąd zaczęła dorastać, odsunęła się i stała się krytyczna - jak to nastolatka. W zeszłym roku założyła sobie Facebooka i nawiązała na nim znajomość z kuzynem od strony matki, swoim ciotecznym bratem. Kuzyn ma 19 lat. Dosłownie od razu się z nim zaprzyjaźniła i zaczęli rozmawiać ze sobą całymi dniami. W trakcie wakacji bardzo naciskała, więc pojechaliśmy odwiedzić tych ludzi (kuzyn mieszka z rodzicami i dziadkami na wsi 200 km od nas). Widać było, że córka jest bardzo zaangażowana emocjonalnie w tę znajomość. Po powrocie dalej rozmawia z kuzynem codziennie przez cały dzień, od przyjścia ze szkoły do pójścia spać. Z pokoju słychać jej śmiech, rozanielony głos. Ewidentnie jest nim zauroczona, jeśli już coś do nas mówi to zawsze o nim, planuje przyszłość, w której on występuje. Trwa to już z pół roku. Z jednej strony cieszę się że ma przyjaciela, z drugiej niepokoi mnie, że ten przyjaciel ma 19 lat. Nie rozumiem, dlaczego chłopak u progu dorosłości całe dnie spędza rozmawiając z 13letnią dziewczynką. Nie jestem też przekonana, że to wzór od którego chciałabym by dziecko czerpało wartości (nie ma matury, nie kształci się, jego rodzina bardzo lekko podchodzi do faktu porzucenia córki przez matkę, po rozwodzie unikali kontaktu), choć staram się go nie oceniać, bo go nie znam. Tłumaczę sobie, że daje jej to wsparcie emocjonalne i zastępuje w jakiś sposób kontakt z matką. A jednak powraca do mnie myśl, że to dziwne. Zadaję sobie pytania czy on nie widzi, że dziewczynka zakochała się w nim po uszy? Podoba mu się to? Jakie są jego intencje? Ostrzeganie córki nic nie daje: jest nastawiona obronnie i powtarza, że kuzyn jest dla niej jak brat, a swoje intensywne uczucia tłumaczy sobie tym, że jest to jej rodzina. Jestem przekonana, że jest z nami szczera. Wolę, żeby mówiła do nas o kuzynie, niż żeby nie mówiła wcale. Z nim nie rozmawialiśmy. Średnio budzi moje zaufanie: np. latem namawiał ją, żeby u niego na parę dni zamieszkała (z nim w jednym pokoju, bo mają mały dom). Myślę, jak do tego podejść, bo zależy mi, żeby nie utracić zaufania córki. Biorę pod uwagę, że może to tylko platoniczna znajomość, która skończy się sama z czasem, tym bardziej, że nie mają możliwości się spotykać. Jednak na razie nic się nie kończy, wręcz przeciwnie. Czy jest się czym niepokoić? Zostawić to tak, jak jest? Czy trzeba działać? A jeśli tak, to jak? Zależy mi na niej i nie chcę, żeby wpadła w jakieś kłopoty.
Przemoc w związku, myśli samobójcze i lęk – czy to PTSD i jak przełamać wstyd przed szukaniem pomocy?
Dzień dobry, Nie wiem od czego zacząć. Parę lat byłam z partnerem, z którym mam dwójkę dzieci. Związek ten doprowadził mnie do okropnego stanu, którego nie rozumiem i nie jestem w stanie wyjść z błędnego koła. Od początku poznania partnera zdradzał jakieś dziwne zachowania, które powodowały mój strach o jego zdrowie. Gnębił mnie, że jak odejdę to on sobie coś zrobi, przy tym stosował dużo fizycznej przemocy sobie (uderzał w drzewo, drzwi, ścianę raniąc siebie dotkliwie, rzucał różnymi przedmiotami). Ze strachu i przeprosin byłam z nim. Kiedy zaczął stosować przemoc wobec mnie (uderzył mnie nawet kiedy byłam w ciąży, szarpał, rzucał przedmiotami we mnie, rozpędzał samochód tak żebym się bała jednocześnie drugą ręką uderzając mnie, wyrzucał z samochodu, rzucał na łóżko i tak się szarpał że i ono pod naporem pękło, krzyczał że mnie zgwałci, nagrywał kiedy ze stresu i bolu wyłam, żeby pokazać jaka jestem okropna w sądzie, otwierał okna w mieszkaniu żeby wszyscy słyszeli jaka jestem kiedy prosiłam go żeby przestał). Tych sytuacji było tak wiele, że kiedy wyciął mi z główki, po którym zwymiotowałam, powiedziałam dość. Była policja, kurator, rozwód, rozmowy, próby ułożenia życia na nowo. Dzisiaj wiem, że ze wstydu i jego szantażowaniu byłam z kimś kto tak naprawdę mnie nie kochał bo takie traktowanie miłością nazwać nie można. Obwinianie mnie ciągle o jego złe samopoczucie, o jego wybuchowość, o to że mu kiedyś obiecałam że będę z nim, a małżeństwo traktował jako własność, bicie, poniżanie, doprowadziło do myśli samobójczych, bezsenności, wyczerpania, zmęczenia pomimo braku jakiekolwiek aktywności, zamknięcia w domu, rezygnacji z planów, marzeń, nic mnie nie cieszy, nie smuci. Czuję wewnętrzna pustkę. Moje ciało pomimo nic konkretnego nie robienia ciągle jest napięte, myśli wariują, mam wrażenie że wpadnę w jakiś obłęd, ataki lęku, strachu, bóli somatycznych i uczucie wielkiego cierpienia. Z dziewczyny, która była ambitna, pełna pasji, stałam się osobą zamknięta z wieloma lękami. Doświadczenia jakie zdobyłam z tą osobą zmieniły mnie, pokazały jakie toksyczne osoby potrafią być, jak trudno odejść od takiej osoby, jaki wstyd towarzyszy temu. Jak trudno zgłosić się po pomoc i opowiedzieć to co leży na sercu bo to co opisane to tylko skrawek. Czy to są skutki stresu pourazowego? Jak przełamać wstyd i zgłosić się po pomoc?
Czy problem z relacją z mamą prowadzi do mojej niskiej samooceny i pracoholizmu?

Dzień dobry. Po krótce opiszę, co mnie nurtuje. Staram się znaleźć odpowiedź, czy to ze mną jest problem i czas nad sobą popracować, czy z moją rodziną. Bardzo bym chciała uzyskać chociaż namiastkę odpowiedzi i kierunkowskaz. Chodzi o relacje z moją mamą. Moje relacje z mamą od zawsze były nie takie jak z pozostałym rodzeństwem. Na każdym kroku mama próbowała mi udowodnić, że nic nie umiem, że się nie nadaję i że nic nie wiem. Nigdy nie chwaliła, nie powiedziała słowa wręcz, czasem wrzucała takie półsłówka między wierszami, żeby wbić mi szpileczkę, że nie wystarczająco coś dobrze zrobiłam lub że się na tym w ogóle nie znam, że lepiej mam coś zostawić. A ja jak mantra starałam się jednak udowodnić, że jest inaczej. I tak całe życie - szkoła, studia, praca, kariera zawodowa - zawsze chciałam udowodnić, że umiem, potrafię, żeby tylko spojrzała łaskawym okiem i rzuciła „dobra robota, jestem dumna". Dodam, że na prawdę świetnie sobie radzę, zawsze najlepsza, itp. Wiem, że to banalne, ale mam 36 lat, męża, dzieci, a ja jakby coraz bardziej oczekuję tej aprobaty mamy (dodam, że budujemy nowy dom i teraz mieszkamy z moją rodziną, z mamą, co pewnie to wszystko utrudnia). Takie dziwne docinki, jak ja to mówię „szpileczki", są na różnych płaszczyznach - od właśnie pracy, rodziny, wychowywania dzieci, ważnych decyzji, po komentowanie tego, co jem, albo co kupuję w sklepie. Mam tak, że uciekam szybko do domu z zakupami, żeby nie gapiła się, co kupiłam, i tego nie komentowała. Boję się kupić piwo mężowi w sklepie, jak jestem z mamą, bo będzie to komentować i rozpowiadać, jaka jestem najgorsza, mojemu rodzeństwu. To plotkowanie o mnie też jest notoryczne z moim rodzeństwem. Mama zawsze zdaje relacje, co robię, siostrze i bratu - ma z nimi bardzo dobry kontakt. Dzwonią do siebie kilka razy dziennie, a ja nawet nie umiem z nią porozmawiać przy herbacie, a mieszkamy pod jednym dachem. Ta sytuacja zaczęła narastać, jak doszły dzieci i mąż. Frustruje się, że nic się nie odzywam, że nie umiem postawić granicy. Mąż to widzi i w sumie nie umie mi pomóc, bo to jest w mojej głowie od zawsze, tam zakotwiczone - że mama to mama, nie mogę jej nic powiedzieć. Czasami, jak próbowałam, to robiła się wielka awantura. Strach przed mamą - co powie, co pomyśli i jak to przekaże mojemu rodzeństwu. Nie wiem, dlaczego, pomimo tego, że miałam w miarę dobry kontakt z siostrą i bratem, teraz się do nich nie odzywam, unikam ich. A dodam jeszcze, że mama, jak już ze mną rozmawia, to rozmowa zawsze schodzi na siostrę i brata - ile to mają, ile zarabiają, że się im powodzi. Może przesadzam, ale czuję się wtedy porównywana, że ja jestem do niczego. Nie wiem, dokąd mnie to zaprowadzi, ale z roku na rok jest coraz gorzej. Dodam, że w miarę wszyscy zarabiamy podobnie, każdy się stara i żyje tak, jak tylko może. A ja przez te komentarze mamy, może jej nieświadome - nie wiem - staję się pracoholiczką. Myślę, że mogę więcej, że ja też potrafię. Myślę sobie, dlaczego o nich mówi tak dobrze, a mi nie powie dobrego słowa. Wiem, jak to się czyta, ale na prawdę mam z tym ogromny problem. Na dodatek widzę, że moja mama to widzi - że mnie to irytuje, że nie chcę słuchać wychwalania rodzeństwa - a robi to, żeby mnie wybić i zgnoić. Nie wiem, czy to moja zazdrość, zawiść, ale poprostu zaczynam tych ludzi nienawidzieć. Mama ogólnie - dodam, że jest straszną egoistką. Długo by pisać, ale tylko ona i ona. Jak coś jej potrzeba albo gdzieś zawieź, to to jest najważniejsze. Nie wiem, czy uda mi się tak szczerze już zmienić poglądy na ich temat, normalnie usiąść, porozmawiać, ale nie chcę sama się robić toksyczną osobą. Chcę dać dobry dom moim dzieciom i dobry przykład, a te wszystkie sytuacje powyżej czasami mnie tak denerwują, że nie mam na nic ochoty. Jestem zła, beznadziejna, że się do niczego nie nadaję, nerwowa. Wiem, że to idiotyczne, ale mnie to zżera od środka. Najchętniej nie chciałabym tych ludzi widzieć i o nich słyszeć - do takiego stopnia to urosło w mojej głowie. Dodam, że mama, delikatnie mówiąc, nie lubi mojego męża... wyrzucane z domu, kłótnie, awantury. To tylko dodatek do tego problemu, że nie umiem postawić granicy. Mam wrażenie, że teraz całe moje życie skierowałam na „opinię" mamy - co powie, żeby tylko nie urazić, żeby powiedziała siostrze i bratu, jaka jestem zaradna. Żeby udowodnić, że dam radę. Czy jest jakaś nadzieja, żeby to sobie jakoś wytłumaczyć? Może to ja jestem egoistką i tylko myślę o sobie, żeby mnie zauważono, a siostrze i bratu zazdroszczę w tym zachłannym świecie. Proszę o poradę, bo czasami mam takie czarne myśli, że tylko czekam, aż ci ludzie znikną z mojego życia.

Silne poczucie winy po odrzuceniu w relacji z dziewczyną - jak przestać analizować i czy da się to naprawić?
Witam! Piszę z pytaniem dotyczącym relacji z pewną dziewczyną oraz bardzo silnego poczucia winy, które pojawiło się u mnie po pewnym wydarzeniu. Poznałem ją na uczelni. Z czasem zacząłem podejrzewać, że może być mną zainteresowana, co sam również odwzajemniałem. Mieliśmy jedno spotkanie, które w moim odczuciu było bardzo udane. Przez pewien czas intensywnie pisaliśmy na Messengerze i bardzo dobrze się ze sobą dogadywaliśmy. Mieliśmy podobne poczucie humoru, wartości i spojrzenie na wiele spraw. Miałem wrażenie, że z jej strony również było spore zaangażowanie. Wakacje sprawiły, że nie mogliśmy się widywać, ponieważ mieszkamy dość daleko od siebie. Zależało mi na utrzymaniu tej znajomości, a dodatkowo mam tendencję do zamartwiania się, więc bałem się, że przez dłuższy brak kontaktu wszystko się rozpadnie. Zaproponowałem jej więc, że któregoś dnia przyjadę do jej miasta, żeby się zobaczyć. Jej odpowiedź była odmowna i odebrałem ją jako bardzo mocne odrzucenie. W emocjach powiedziałem jej więcej o tym, jak ją postrzegam i jakie mam wobec niej uczucia. Ostatecznie postawiła granicę i zakończyliśmy prywatne pisanie. Nie było jednak kłótni ani żadnej nieprzyjemnej sytuacji. Później kilka bardziej doświadczonych osób powiedziało mi, że być może nie chodziło o odrzucenie mnie jako osoby, tylko o to, że tempo sytuacji mogło ją przestraszyć. Około tygodnia później sama zaczepiła mnie na wspólnej grupie na Messengerze. Od tamtej pory kontakt grupowy jest normalny i nie zauważam z jej strony złości czy niechęci. W październiku ponownie będziemy się widywać na uczelni. Dodam, że mam bardzo niewielkie doświadczenie w relacjach damsko-męskich. Ona również jest osobą lękową i wcześniej mówiła mi, że obawia się wejścia w związek. Chciałbym zapytać: 1. Czy da się tą relacje jakkolwiek odratować? 2. Mam też drugi, bardzo ważny problem. Od ponad miesiąca ogromnie się obwiniam za tę sytuację. Cały czas analizuję, co zrobiłem źle i mam poczucie, że jednym błędem zniszczyłem relację, która bardzo dobrze się zapowiadała. Zdarza mi się spędzać całe godziny, myśląc tylko o tym wydarzeniu, przez co trudno mi skupić się na innych rzeczach i normalnie funkcjonować. Jak można sobie z takim poczuciem winy i ciągłym analizowaniem poradzić? Z góry dziękuję za odpowiedzi.
Jak radzić sobie z konfliktem z matką dziecka partnera?
Jestem z partnerem od roku. Ma prawie dwuletnie dziecko. Z jego mamą nigdy nie byli w związku, nie mieszkali ze sobą, dziecko nie było planowane. Gdy pojawiło się na świecie, partner próbował uczestniczyć w jego życiu, ale ze względu na trudne relacje z matką dziecka, nie było to możliwe systematycznie. Wobec tego wniósł do sądu o ustalenie kontaktów (dziecko miało 10 m-cy). Od tego momentu sytuacja jeszcze się pogorszyła. Konflikt ewidentnie narastał a odkąd matka dziecka dowiedziała się że związał się ze mną, jest jeszcze gorzej. Sądzę że miała nadzieję, że stworzą rodzinę. Doszło do tego, że odnalazła mnie w mediach społecznościowych i zaczęła wypisywać, od wulgaryzmów i wyzwisk po wiadomości pełne żalu i obwiniające mnie o to, że dziecko wychowuje się bez ojca. Zablokowałam ją, więc wysyła wiadomości do partnera. Jasno powiedziała, że ze względu na mnie, nigdy nie pozwoli partnerowi zabrać dziecka do siebie. Staram się stać z boku tego konfliktu i nie angażować, choć bywa to trudne. Wspieram partnera, widzę jego stres przed każdą wizytą u dziecka i przygnębienie spowodowane tym konfliktem, staram się jakoś pomóc przetrwać czas sprawy sądowej, która pewnie jeszcze sporo potrwa. Kompletnie nie wiem jaką postawę przyjąć wobec matki dziecka. Próbuję być neutralna ale ona ciągle kieruje atak w moją stronę, dla dobra sprawy milczę i nie wdaję się w pyskówki, ale emocje się we mnie kumulują. Cała sytuacja coraz bardziej mnie irytuje, nie wiem jak długo zniosę te prowokacje, boję się że kiedyś wybuchnę. Jak sobie z tym poradzić? Bo na zażegnanie konfliktu w najbliższym czasie raczej nie ma szans.
Jak przełamać lęk przed pomocą psychologiczną przy myślach samobójczych i fobii przed oceną
Wiem że potrzebuję pomocy, nawet się zapisałem do psychologa. Nie radzę sobie z myślami w sensie przytłaczają mnie falami. Mam myśli samobójcze i ostatnio sny nawet ... Jednak ciężko mi iść po pomoc w sensie już zrobiłem pierwszy krok zrobili wywiad ale nie powiedziałem o tym tylko o fobii przed oceną i porażką... Ciężko jest tkwić w takim zawieszenie gdy chcesz i nie chcesz żyć Jak przełamać lęk?
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.