Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czuję się jak 17-latek który gdzieś zapomniał dorosnąć, szukać siebie i rozwijać. Zamknąłem się w swojej głowie

Witam. Mam 24 lata i jestem facetem. Zacznę może od początku. Jestem wynikiem gwałtu, próbowano przeprowadzić aborcję, ale została przerwana, matka starała się mnie „wypłukać” alkoholem, ale jak widać bez skutku. Życie obdarzyło mnie wyjątkowo irytującą pamięcią, pamiętam leżenie w kołysce i darcie się aż do zmęczenia oraz minę i obojętność matki, gdy mnie karmiła. Do 10 roku wychowywałem się na zmianę raz u matki, raz u babci wraz z bratem, matka hobbystycznie zajmowała się usługami przyjemnościowymi w zamian za pieniądze. Dzieciństwo było pełne wrażeń, których nie będę tutaj opisywał z racji ich ilości. Borykam się z problemem - chorobą sierocą. Do 11 roku życia aż do informacji, że znalazła się dla mnie i brata rodzina zastępcza, moczyłem się w łóżko. Byłem z tego tytułu wyśmiewany, karany, karcony itp. Kołysałem się do snu, kręcąc głową z boku na bok, wyobrażałem sobie wtedy lepsze życie i tak usypiałem. Początkowo było to maksymalnie 15 minut przed snem. W wieku około 14 lat zacząłem robić to nieświadomie przez sen (obserwacja bliskich). Los chciał, że w wieku 16 lat zakochałem się po uszy w cudownej dziewczynie, ale przyciągała uwagę wielu osób. Byliśmy ze sobą 4 lata, ciągle jej nie ufałem i dawała ku temu powody, ale wybaczyłem. Weszła ze mną w związek dlatego, że przykuwałem uwagę swoją popularnością. W okresie gimnazjum każdy mnie znał i chciał ze mną rozmawiać- bardzo aktywnie zwracałem na siebie uwagę. Ale po przejściu do technikum zacząłem być trochę odludkiem - kołysałem się czasami już nie tylko do snu, ale z nudy. Wciąż wyobrażając sobie lepsze życie. W wieku 20 lat dziewczyna zerwała ze mną przez telefon, pokazując oziębłą i nie do poznania dla mnie postawę. Wybraliśmy się jeszcze na wspólne wakacje, ponieważ nie dało się odwołać. Na nich chcąc zaciągnąć mnie do łóżka powiedziała, że mnie kocha i chce to naprawić, na drugi dzień patrząc z obrzydzeniem powiedziała żebym nie robił sobie nadziei, bo potraktowała mnie jak rzecz. Od tamtego czasu kołyszę się w każdej wolnej chwili, kiedy tylko się da, zaniedbując dosłownie wszystko dookoła. W wieku 22 lat porzuciłem studia na 3 roku. W momencie zerwania dowiedzieliśmy się, że moja Ciocia zastępcza ma nowotwór. Napięcie w domu skupiało się na mnie, jako osoba wrażliwa zawsze starałem się wszystkim pomoc i rozweselić, a kiedy nie mogłem tego robić z własnych problemów to naturalnym było wyżywanie się na mnie. Aktualnie jestem samotny, oswoiłem się z tym, przestałem już cokolwiek czuć. Chodzenie do psychologów przerwałem, gdy usłyszałem kolejny raz „depresja” od niedorobionego psychologa czy psychiatry, którzy oczekiwali że wchodząc będę od razu w stanie powiedzieć im co mi dolega. Przez całe życie moja choroba miała obraz ambiwalentny, skąd do cholery miałem wiedzieć co mi jest, skoro nawet nie wiem kim jestem? Obecnie w wieku 24 lat nie mam już obok siebie nikogo, nikogo tez nie dopuszczam emocjonalnie, czuję się wycofany do własnej głowy, pełen obraz dysocjacji. Nie przeżywam niczego, a chciałbym. Jak normalny człowiek zrobić prawo jazdy, kupić wymarzone auto, znaleźć kochającą żonę itp. Ale nie potrafię, nie wiem gdzie szukać pomocy, zazwyczaj wizyty u psychologów kończyły się tylko tym ze lustrowałem im ich własną osobowość - dla kogoś żyjącego ciągle w myślach udawanie osoby siedzącej naprzeciw jest czymś niczym rozrywką. Co mam zrobić? Gdzie byli wszyscy skretyniali pedagodzy i psycholodzy wtedy? Nie zrobię sobie nic tylko dlatego że to byłoby tchórzostwo, ale nie mam motywacji żyć, bo jest to niczym katorga, każdy dzień zlewa sie w jedno a jedyne co robię to bujanie się z boku na bok, myśląc co by było gdyby. Próbowałem praktycznie wszystkiego, umiem grać na kilku instrumentach, rysować, modelować, rzeźbić, tańczyć (tańczyłem przez 11 lat w zespole). Z zawodu jestem elektrykiem, konserwatorem maszyn, mam uprawnienia na wózek widłowy oraz spawacza. A pomimo tego łapię roboty „poboczne” żeby dorabiać na studia które wznawiam z nowym miesiącem. Czuję się jak 17-latek który gdzieś zapomniał dorosnąć, szukać siebie i rozwijać. Zamknąłem się w swojej głowie i fantazjach w trakcie kołysania się. Co mam robić?
Konrad Smolak

Konrad Smolak

Wstępny opis Pana doświadczeń życiowych i trudności, jakim stawia Pan czoła, nasuwa mi myśl, że może warto byłoby sięgnąć po wsparcie w psychoterapii. Dobrze jakby terapeuta znał zagadnienia psychotraumatologii i terapii traum. Jednym z rodzajów takiej psychoterapii jest EMDR (desensytyzacja ruchami gałek ocznych). Gdyby Pan zechciał dowiedzieć się więcej lub spróbować takiej terapii, na stronie PTT EMDR można dowiedzieć się więcej o jej założeniach lub/i znaleźć Terapeutę przyjmującego w pobliżu Pana zamieszkania lub online. Link:https://emdr.org.pl/terapeuci/ Oczywiście, EMDR nie jest jedynym słusznym nurtem, bo na postęp w terapii wpływają o wiele bardziej dobra pełna zaufania relacja z terapeutą, nauczenie się korzystania z zasobów własnych i w środowisku, itd. Czasem terapia potrafi być długim procesem, ale jest to proces niejako "skokowy", czyli często są małe sukcesy po drodze i zauważalny postęp w coraz lepszym funkcjonowaniu.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Wołoszyn-Kowalska

Agnieszka Wołoszyn-Kowalska

Dzień dobry, czytając Pana historię o przeżytych traumach oraz objawach, sugerowałabym skontaktowanie się z dobrym psychoterapeutą lub psychotraumatologiem. Ci specjaliści powinni Pana dalej poprowadzić,
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Matka odkąd pamiętam jest agresywna, krzycząca, nabuzowana. Robi awantury i nic jej nie odpowiada. Na co to może wyglądać?
Nie wiem jak to ująć, tak, by nie napisać elaboratu, ale spróbuję. Mam problem z matką. Osobiście mam 30 lat, mieszkam na swoim, czasem zjeżdżam do domu. Głównie ma problem do mojego ojca, że pije. Przyznaję, popadł w alkoholizm i to jest dodatkowy problem, ale nawet jeżeli przez miesiąc nie pił to i tak wyzywała go od zboczeńców, pedofilów, patologi, alkoholików itd. Alkoholizm to tylko pretekst, bo potrafi zacząć awanturę o krzywo postawiony kubek, o to, że bierze się talerz nie z tego miejsca, co chce czy o to, że wyrzuciłem śmiecia do śmietnika a nie worka obok, reasumując, o wszystko, dosłownie. Jak zaczyna swoją tyranię, to już bez kontroli leci po wszystkich. Cała rodzina, nawet osoby, których nie znam, wyzywa od najgorszych - każdego. Zboczeńcy, patologie etc, bez hamulców. Co najlepsze, nawet, jeżeli nikt z nią nie dyskutuje, bo to nie ma sensu i tylko ją nakręca, to potrafi przez godzinę sama do siebie gadać i wyzywać wszystkich. Mimo że ja sobie radzę całkiem nieźle, to każda rozmowa o czymś normalnym kończy się porównywaniami, że dzieci jej koleżanek kupiły dom za tyle i tyle, że pracują tu i tu i w ogóle, że są najlepsze a my to śmieci i nic nie osiągnęliśmy. Tak szczerze, zwisa mi to i już od ponad roku ją ignoruję totalnie, bo znam swoją wartość. Kobieta nie ma żadnego hobby, nigdy nie miała. Zawsze wszystko pod nos podstawiane, żadnych zakupów, zero obowiązków. Myć podłogę potrafiła zacząć w samo południe i robić to przez godzinę. Każde zwrócenie jej uwagi o cokolwiek kończyło się awanturą i tym, co wcześniej opisałem. Inny przykład. Kupuję mieszkanie niedługo, jestem w stanie samemu to sfinalizować, ale po prostu chciałem się pochwalić i spytać jej o punkt widzenia i być może jakąś dodatkową pomoc, bo zawsze gadała, że dzieci jej koleżanek pokupowały wille itd(częste wyolbrzymianie).. więc oczywiście krytyka, czemu tylko 70m, czemu 2 pokoje a nie 4 itd. Zero propozycji czy pomocy w czymkolwiek. A pieniądze ma na koncie. Na dzień dzisiejszy, właściwie, wstaje, idzie do kuchni. Zrobi awanturę, idzie do swojej dziupli w pokoju, i tak z 4x na dzień. Jest na emeryturze. Nie pamiętam kiedy ostatni raz pochwaliła za coś albo się uśmiechnęła. Może raz w życiu. Odkąd pamiętam jest nabuzowana i agresywna dzień w dzień. Wspomnienie o leczeniu to totalna agresja i wyzywanie. Nie sądzę, że da się ją leczyć w wieku 66 lat. Chciałem dopytać, na jakie choroby to wygląda wszystko ? Nerwica? Psychoza, depresja ?
Mam 19 lat i rodzice ograniczaja moje wyjscia - co zrobic, gdy rozmowa z nimi nic nie daje?
Dzień dobry, potrzebuję porady co zrobić w takiej sytuacji. Mam 19 lat, jestem dobrym dzieckiem (nie sprawiam kłopotów, pracuję, jeśli trzeba coś w domu zrobić to to robię) jednak to chyba nie wystarczające. Moi rodzice często mają do mnie problem o nic, dosłownie są to drobnostki. Jak wyjdę z domu nagle jest problem, nie mogę sobie pozwolić na wychodzenie i korzystanie z wakacji. Co powinnam zrobić, rozmowa z nimi nic nie daje bo odrazu jest tekst ,,jak będziesz starsza to będziesz robić co chcesz".
Zazdrość w małżeństwie: partner ogląda profile innych kobiet na Facebooku
Cześć, piszę tutaj, bo już jestem całkiem zdezorientowana, załamana i zwyczajnie nie mam z kim porozmawiać.. Jesteśmy z mężem już prawie 10lat po ślubie. Był dobrym mężem, dobrym ojcem, uczestniczył w życiu rodzinnym, interesował się życiem rodzinnym, pytał czego mi potrzeba itp.Ale.. ma jedną bardzo dużą wadę. Interesują go kobiety, za bardzo. Zauważyłam to już przed ślubem, pisał z "koleżankami", lajkował ich zdjęcia itp.. Myślę że to była czerwona flaga i wtedy powinnam dać sobie z nim spokój. Ale kochałam go. Gdy się zaręczyliśmy powiedziałam, jak się z tym czuję, że nie chce by utrzymywał tego typu kontakty. Powiedział, że już nie będzie, kocha mnie.. Wzielismy ślub. Potem szybko pojawiło się dziecko. Zorientowałam się, że ogląda filmy porono, jego FB jest zawalony gołymi kobietami.. Poczułam się jakby mnie zdradził, byłam w połogu, po ciężkiej porodzie, z noworodkiem na rękach a on w tym czasie zabawiał się..Błagał, przepraszał.. wybaczyłam, ale dałam warunek żeby to się już nie powtórzyło. Do tej pory nie zauważyłam by dalej w tym siedział, ale doszła kolejna kwestia..gapi się, na każdą atrakcyjną kobietę. Ja rozumiem, że to jest facet, a ja nie jestem miss świata. Ale myślałam, że jak się jest w małzenstwie to nie potrzeba podniecać się innymi choćby z szacunku do drugiej osoby..Wierzcie mi, że żadnej nie przepuści. Potrafił przy mnie wymieniać się uśmieszki z innymi, obracać się.. Moje poczucie wartości jest już na dnie, czuje się brzydka, nieatrakcyjna, nic nie warta..mówiłam mu o tym, ale niewiele to pomogło. A najbardziej obrzydliwe, dla mnie jest gdy po takich "widokach" przychodzi do mnie strasznie napalony i chce seksu. Wtedy wiem, że nie myśli o mnie tylko o tym co widział np. na mieście. No i ostatnia wisienka na torcie i rzecz, która mnie przymusila to tego posta. Czułam, że coś jest nie tak. Wiem, że nie powinnam, ale sprawdziłam mu FB. A tam znów przeglądane co ładniejsze "koleżanki", a szczególnie jedna. Śliczna, jego ideał, znał ją od czasów szkolnych. I nie miałabym nic przeciwko, gdyby raz na jakiś czas zajrzał co tam u niej. Ale odwiedza ją prawie codziennie, o 6 rano po przebudzeniu, o 22 przed spaniem.. to chyba nie jest w porządku, ani normalne tak często oglądać "koleżankę"? Wiem, że się zorientował, że zaglądałam, bo pokasował te wyszukiwania, lecz wczoraj znów to się powtorzyło. Dodam, że ona ma męża i nie sądzę by mnie fizycznie zdradził, ale przypuszczam że się w niej od zawsze podkochuje..mimo tych 10 wspólnych lat ciągle odwiedza jej profil. Powiedzcie czy ja przesadzam? Czy jestem jakoś chorobliwie zazdrosna? Sama już nie wiem, a szczerze mówiąc tak się źle z tym czuje, że myślę o rozwodzie.
Jak radzić sobie z poczuciem upokorzenia przez śmiech męża i mamy?

Mąż często się śmieje. Mam wrażenie, że ze mnie. 

Coś robię, a on po cichu coś mówi do mojej mamy i się śmieje z moją mamą. Kiedy pytam, o co chodzi - słyszę o nic i widzę jak dalej się śmieje z moją mamą. Ja wracam do swojej czynności i wtedy słyszę często "O O O" z ust męża i śmiech mamy. 

A ja dalej nie wiem, o co chodzi. Jak chcę coś powiedzieć i przychodzi moja mama , by coś powiedzieć, to nagle mąż się śmieje z mojej wypowiedzi. Wtedy ja cichnę, czuję się upokorzona i wtedy mama może mówić swobodnie. 

Ich rozmowa na chwilę cichnie i mogę coś powiedzieć na dany temat, co wiem lub przeczytałam, wtedy słyszę albo "O znów się wymądrza" albo śmieje się razem z moją mamą z tego, co mówię. Ostatnio nawet zaczął się śmiać, jak jesteśmy sami. 

Ja naprawdę mam ochotę z kimś porozmawiać o tym, czego się dowiedziałam itp. Ostatnio nasze rozmowy po prostu kończą się na suchych faktach. Czyli co trzeba zrobić, ile pieniędzy na co, co tam u dzieci i tyle. Nie chcę z nim rozmawiać, jak się ze mnie śmieje, ale jednocześnie mam potrzebę mu opowiadania o sobie. Nie wiem, jak przestać mówić do niego przypadkowe informacje. Może ktoś mi podpowie, bo mam dość. 

To tak boli, szczególnie jak później słyszę, że to tylko był żart, lub dla mojego dobra, bo się nakręcam na dany temat.

Związek a relacje partnera z ex i dzieckiem - czy to normalne?

Jestem z facetem od w sumie roku jako związek, wcześniej spotykaliśmy się bardziej jako przyjaciele może coś więcej, ale każdy miał wolną drogę. Od roku spotykamy się oficjalnie w związku, jednakże mój partner ma dziecko ze swoją ex, do której jeździ na całe dnie, niby bawiąc się przez ten czas tylko i wyłącznie z dzieckiem, ponieważ jak twierdzi, pracuje za granicą i po tak długiej nieobecności chce spędzić czas tylko i wyłącznie z dzieckiem. Problem w tym, że jeśli wchodzę na temat tego, żeby dziecko brał do siebie, to tłumaczy się tym, że dziecko (5lat) doznałaby szoku i nie pójdzie tak z nim, ponieważ go długo nie widziało. Jego ex przez ten cały czas siedzi sobie w domu. 

Do tego od jakiegoś czasu zmieniła zachowanie, jak wcześniej zabraniała kontaktów, nie chciała, żeby przyjeżdżał, tak teraz sama pisze, wysyła jakieś memy i nawet przyjeżdża pod jego nieobecność do jego domu. Czy to jest normalne? 

Czy normalne jest to, że on nie chce zrobić nic w kierunku, takim żeby dziecko zabrać do siebie do domu? 

Co prawda cały czas mnie zapewnia, że go nic nie łączy i jedynie jego jazdy kończą się na kontaktach z dzieckiem, ale jednak cieszy się z tego, że ich relacja się poprawiła, bo razem rozmawiają będąc u niej w domu i jak mówi to chyba dobrze, że córka widzi, że mamy dobry kontakt ze sobą?

zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.