
- Strona główna
- Forum
- rozwój i praca, zaburzenia lękowe, związki i relacje
- Czy przeprowadzka...
Czy przeprowadzka do partnerki i asymetria mieszkaniowa w zwiazku to powod do leku i poczucia nierownosci?
Rozterka
Agnieszka Rek
Dzień dobry,
myślę, że dobrze, że w ogóle się Pan nad tym zastanawia. Nie dlatego, że powinien Pan już teraz wiedzieć, jak będzie wyglądało Wasze życie, ale dlatego, że zauważa Pan swoje potrzeby i potencjalne źródła nierównowagi, zanim podejmie Pan bardzo poważne decyzje. To jest raczej przejaw dojrzałości niż problem sam w sobie.
Jednocześnie mam wrażenie, że po poprzednim, bolesnym rozstaniu próbuje Pan trochę „zabezpieczyć przyszłość”. Związek trwa kilka miesięcy, a Pan już rozważa scenariusze dotyczące przeprowadzki, pracy, finansów i ewentualnego rozstania. To zrozumiałe, kiedy raz przekonaliśmy się, że coś, w co bardzo zainwestowaliśmy, może się skończyć, łatwiej zacząć szukać zabezpieczeń. Tyle że żadna kalkulacja nie da Panu gwarancji, że kolejna relacja się nie rozpadnie. Sama obawa dotycząca mieszkania jest natomiast jak najbardziej zasadna i racjonalna. Na tym etapie nie podejmowałabym jednak żadnych dużych decyzji. Nie kupowałabym mieszkania tylko po to, żeby mieć „swoje”, nie rezygnowałabym ze stabilnej pracy i nie planowałabym już dziś, co zrobi Pan w razie rozstania. Zamiast tego spokojnie poznawałabym partnerkę i rozmawiała o jej wizji przyszłości. Warto jej zapytać: „Jak wyobrażasz sobie nasze wspólne życie, jeśli za jakiś czas zdecydujemy się zamieszkać razem?”. Nie po to, żeby wymusić deklarację, ale żeby sprawdzić, czy Wasze wizje są ze sobą kompatybilne.
I zwróciłabym uwagę na jedno założenie w Pana opisie: „to ja pewnie musiałbym się przenieść”. Dlaczego właściwie „musiałby”? To nie powinno być z góry przesądzone. To jest decyzja, którą powinniście kiedyś podjąć wspólnie, uwzględniając sytuację i potrzeby obojga. Być może to Pan ma lepszą pracę i zarobki - i bardziej opłacałoby się kupić coś bliżej Pana, a jej mieszkanie wynająć? Znowu - kluczowa jest rozmowa i wspólna analiza sytuacji oraz finansów. Jeżeli dojdzie do wspólnego zamieszkania, warto też nie robić kilku rewolucji jednocześnie. Można zachować oszczędności, nie rzucać od razu pracy i stopniowo sprawdzać, jak funkcjonujecie razem. Bezpieczeństwo nie musi oznaczać wycofania się z relacji, może oznaczać wchodzenie w kolejne etapy w sposób, który nie pozbawia Pana całego zaplecza. Tak więc nie powiedziałabym Panu ani „przejmuje się Pan bez sensu”, ani „ma Pan powód, żeby się bać”. Powiedziałabym raczej: ma Pan prawo potrzebować bezpieczeństwa, ale nie musi Pan uzyskać go poprzez przewidzenie całej przyszłości.
Na tym etapie najważniejsze wydaje mi się więc nie rozstrzyganie tych kwestii w swojej głowie, ale spokojna rozmowa z partnerką o Waszych potrzebach, oczekiwaniach i wizji wspólnej przyszłości - bo dopiero wtedy będzie Pan miał więcej realnych informacji, na podstawie których będzie można podejmować kolejne decyzje.
Trzymam kciuki!
mgr Agnieszka Rek
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Iwona Sieluk
Dzień dobry.
Widzę, że Pana obawy związane ze wspólną przyszłością budzą wiele lęku i niepokoju. To zrozumiałe, ponieważ upatruje Pan w zmianach wiele własnych wyrzeczeń. Może zamiast pytania co jeśli nam się nie uda, warto porozmawiać o tym czego oboje potrzebujecie? Po czym poznacie, że za rok czy dwa tworzycie wspólne, partnerskie życie? Jaki jest Wasz plan na przyszłość? Warto zastanowić się co już działa w Waszej relacji? Czy były sytuacje, w których czuł Pan, że podejmujecie decyzję wspólnie? Co wówczas działało? Być może dobrze by było zapytać partnerkę czym właściwie jest dla niej wspólne życie? I czy jest gotowa na rozmowę o nim?
Pozdrawiam serdecznie
Psycholog i psychoterapeuta Iwona Sieluk
Maksymilian Hasiej
Szanowny Panie,
Przeczytałem Pana wpis i doskonale rozumiem pojawiające się wątpliwości. Po rozpadzie długoletniego związku naturalnym mechanizmem obronnym jest dążenie do pełnej kontroli i zabezpieczenia swojej przyszłości.
Warto jednak spojrzeć na tę sytuację z dystansem. Jesteście Państwo razem od niedawna, a próba rozstrzygania docelowych kwestii mieszkaniowych na tym etapie służy przede wszystkim redukcji Pana lęku, a nie realnym potrzebom relacji. Fakt, że partnerka posiada nieruchomość, a Pan dysponuje płynnym kapitałem, stabilnym zatrudnieniem i doświadczeniem, nie stawia Pana na gorszej czy zależnej pozycji — relacja to nie bilans księgowy. Ewentualne decyzje o przeprowadce można wdrażać stopniowo i bezpiecznie, bez podejmowania zbędnego ryzyka. Zachęcam do refleksji, na ile Pana obawy wynikają z realnych przesłanek w obecnym związku, a na ile są głosem dawnych doświadczeń.
Wiktoria Woldan
Dzień dobry 💙
Myślę, że Pana obawy są całkowicie zrozumiałe. Po trudnym rozstaniu naturalne jest, że chce Pan zadbać o swoje poczucie bezpieczeństwa i przygląda się przyszłości tej relacji.
Z tego, co Pan pisze, mam wrażenie, że nie chodzi wyłącznie o samo mieszkanie, ale też o potrzebę partnerstwa i poczucia, że budujecie coś wspólnie. To ważny temat do rozmowy w związku i relacja trwa jeszcze stosunkowo krótko. Być może warto dać sobie trochę czasu i obserwować nie tyle kwestie formalne czy majątkowe, ile to, jak czujecie się ze sobą na co dzień i czy potraficie otwarcie rozmawiać o swoich potrzebach oraz obawach. Nie mam poczucia, że przesadnie martwi się Pan na zapas. Widzę raczej człowieka, który próbuje odpowiedzialnie spojrzeć na swoją przyszłość i wyciągnąć wnioski z wcześniejszych doświadczeń.
Pozdrawiam serdecznie,
Wiktoria psycholog
Jagoda Jek
Myślę, że Twoje obawy są całkiem racjonalne. Nie dotyczą przecież wyłącznie związku, ale również pracy, miejsca zamieszkania, finansów i utraty części dotychczasowej niezależności. Po doświadczeniu poprzedniego rozstania naturalne jest też, że dziś bardziej dostrzegasz ryzyko.
Sama asymetria – ona ma mieszkanie, a Ty miałbyś się do niego wprowadzić – nie oznacza jeszcze nierówności w związku. Może jednak z czasem powodować takie poczucie, jeśli mieszkanie pozostanie wyłącznie „jej przestrzenią”, a Ty będziesz czuł się jak lokator. Dlatego przed przeprowadzką warto porozmawiać nie o tym, kto ile wnosi, ale jak chcecie urządzić wspólne życie: podział kosztów i obowiązków, podejmowanie decyzji, możliwość wpływania na przestrzeń oraz Wasze plany mieszkaniowe na przyszłość.
Nie podejmowałabym jednak takich decyzji już teraz. Jesteście razem dopiero kilka miesięcy. Nie musicie dziś wiedzieć, gdzie będziecie mieszkać za kilka lat. Na razie warto sprawdzać, jak funkcjonujecie razem również poza fazą zakochania.
Jeśli kiedyś zdecydujecie się zamieszkać razem, nie robiłabym wszystkich zmian jednocześnie. Rozsądne byłoby najpierw zobaczyć, jak Wam się mieszka, a równolegle szukać pracy w jej okolicy. Nie ma potrzeby rzucać obecnej pracy bez zabezpieczenia.
I przede wszystkim nie musisz wybierać między „ufam jej” a „zabezpieczam siebie”. Można kochać i ufać partnerce, a jednocześnie zachować własne oszczędności, pracę i możliwość samodzielnego funkcjonowania. To nie brak zaangażowania, tylko zdrowa niezależność.
Na ten moment powiedziałabym więc: nie ignorujesz problemu, ale też nie musisz go jeszcze rozwiązywać. Dajcie sobie czas i wróćcie do tej rozmowy, kiedy wspólne mieszkanie stanie się realnym, a nie hipotetycznym krokiem.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Należy tutaj się zastanowić skąd biorą obawy. Czy mają umocowanie w przeszłości, czy w teraźniejszości, a może dotyczą czasu który ma się wydarzyć? Psychologia mówi, że sytuacja, w której mieszkanie należy tylko do jednej osoby, nieświadomie wprowadza nierównowagę w związku. Jedna strona czuje się w pełni „u siebie", podczas gdy druga może mieć poczucie bycia gościem w czyjejś przestrzeni. Ta asymetria wpływa na sposób podejmowania decyzji kiedy właściciel mieszkania ma naturalnie większe poczucie prawa do decydowania o przestrzeni
Poziom swobody gdy osoba mieszkająca „u kogoś" często czuje się mniej uprawniona do wprowadzania zmian
Poczucie bezpieczeństwa, kiedy w razie rozstania właściciel zachowuje wszystko, druga strona traci dom i stabilizację
Co więcej, przeprowadzka do partnera zmienia dynamikę władzy, ponieważ zmusza partnerów do ciągłej renegocjacji osobistych granic w przestrzeń.
Lęk przed zaangażowaniem po bolesnym rozstaniu jest jak najbardziej naturalny. Powinniście odbyć rozmowę, jak widzicie siebie wspólnie za kilkadziesiąt lat i najlepszym rozwiązaniem byłoby kupno lub wynajęcie mieszkania, które nie będzie własnością jednego z Was. Decyzja o wspólnym zamieszkaniu może być podjęta, ale po czasie, kiedy naprawdę się poznacie. Bez pośpiechu i nacisków, we własnym tempie. Czasami zamieszkanie razem sprawia, że partnerzy przestają się rozumieć, szanować i kochać. Każdy człowiek potrzebuje własnej przestrzeni.
Martyna Kaleta
Dzień dobry,
Pana obawy nie brzmią jak „przesada”. Dotyczą bardzo realnej sprawy: bezpieczeństwa, wpływu i poczucia równowagi w relacji. Po bolesnym rozstaniu to zrozumiałe, że uważniej patrzy Pan na ryzyko.
W psychologii procesu można by spojrzeć na to przez temat rang. Ranga to nie tylko pieniądze czy mieszkanie, ale też zasoby, stabilność, doświadczenie, mobilność, praca, oszczędności, wsparcie rodziny, poczucie sprawczości. Partnerka ma ważną rangę: własne mieszkanie. Daje jej ono bezpieczeństwo i większą swobodę decydowania o miejscu życia. Pan też ma swoje rangi: stałą pracę, zaradność, oszczędności, poduszkę finansową, ostrożność.
Praca polega na uznaniu swoich rang - zauważniu gdzie są wyższe, gdzie niższe i jak to wpływa na poczucie własnej wartości i zachowanie wobec drugiej strony.
To praca na terapii - własnej lub pary.
Z prostszych narzędzi zawsze warto rozmwiać i wyrażać siebie np.
„Szanuję to, że masz swoje mieszkanie i że jest dla Ciebie ważne. Jednocześnie dla mnie przeprowadzka oznaczałaby zmianę miasta, pracy i większe ryzyko. Chciałbym, żebyśmy kiedyś porozmawiali, jak stworzyć poczucie wspólnego domu, a nie sytuację, w której ja tylko wprowadzam się do Twojego życia”.
Asymetria mieszkaniowa nie musi być problemem, jeśli da się o niej rozmawiać uczciwie. Warto sprawdzić, czy między Państwem jest miejsce na taką rozmowę — o tym, co jest „moje”, co może być „nasze” i jak każde z Was rozumie wspólne życie.
pozdrawiam,
Martyna Kaleta
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Pani obawy są naturalną reakcją po bolesnym rozstaniu i wynikają z dojrzałej potrzeby poczucia bezpieczeństwa. Przeniesienie całego swojego życia do miasta partnerki i rezygnacja ze stabilnej pracy to spora zmiana, dlatego zamiast podejmować pochopne decyzje, najlepiej skupić się na stopniowym poznawaniu partnerki i budowaniu kapitału bez presji czasu. Na etapie kilkumiesięcznego związku jest jeszcze za wcześnie na tak poważne deklaracje, a w przyszłości dojrzała relacja pozwoli Wam na wspólne wypracowanie kompromisu – czy to poprzez opłatę za symboliczną lokację, czy zakup nowego, wspólnego lokum.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Marta Górecka
jest to uzasadnione, że zastanawia się Pan nad tym jak będzie wyglądała Pana przyszłość. Tym bardziej, że z tego co Pan pisze przeżył Pan zawód miłosny. Myślę sobie, że warto zachować większy dystans wobec tej sytuacji i nie tworzyć takich radykalnych wizji przyszłości bo znacie się Państwo krótko i pewnie jeszcze dużo o sobie nie wiecie. Poza tym, proszę też z góry nie zakładać, że najprawdopodobniej Pan będzie musiał się wyprowadzić i zmienić pracę. Partnerka zawsze mieszkanie może wynająć i możecie kupić wspólnie nowe lokum albo najpierw coś wynająć żeby trochę ze sobą pomieszkać. Na pewno warto o tym rozmawiać jak poczuje Pan, że to dobry moment bez żadnej presji, że już jest czas. Warto zadbać o swoje potrzeby i nie robić nic wbrew sobie. Proszę też nie zakładać, że będzie jakaś dysproporcja finansowa jeśli chodzi o wkład na start. Pan ma oszczędności i to jest bardzo ważne i nie jest to wcale takie powszechne. Ma Pan pracę czyli odpowiednie też kompetencje, które pomogą Panu w tworzeniu jeszcze większego kapitału finansowego. Proszę cieszyć się związkiem oraz wspólnie spędzonym dobrym czasie i dać sobie czas na planowanie przyszłości:) PS. Jak będzie Pan wprowadzał zmiany to zachęcam zacząć od małych krokóŵ żeby nie robić od razu dużej rewolucji życiowej to powinno dać Panu większy komfort psychiczny.
Pozdrawiam serdecznie, Marta Górecka
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Moim zdaniem Pana niepokój/obawy są zrozumiałe. Po poprzednim, bolesnym rozstaniu naturalne jest, że chce Pan dziś ostrożniej podchodzić do dużych życiowych decyzji. Jednocześnie jesteście razem dopiero kilka miesięcy, więc próba zaplanowania już teraz mieszkania, pracy i zabezpieczenia na wypadek rozstania może być sposobem na odzyskanie poczucia kontroli.
Samo to, że ona ma mieszkanie, a Pan miałby się do niego wprowadzić, nie oznacza jeszcze nierówności. Kluczowe będzie to, czy w przyszłości będziecie wspólnie ustalać zasady życia, czy też jej własność automatycznie będzie oznaczała, że to ona decyduje.Nie zakładałabym również, że to Pan „musi” się przeprowadzić. Kiedy przyjdzie odpowiedni moment, możecie rozważyć różne rozwiązania.Na razie nie rezygnowałabym ze stabilnej pracy ani nie podejmowała decyzji mieszkaniowych. Lepiej obserwować związek i rozmawiać o przyszłości wtedy, gdy będzie ona rzeczywiście aktualna.Wartość tej relacji pokaże nie to, kto ma mieszkanie, ale to, czy potraficie razem podejmować decyzje, także wtedy, gdy Wasze interesy nie są identyczne.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. Część obaw może być związana z wcześniejszym bolesnym rozstaniem i potrzebą zabezpieczenia się przed ponowną stratą. Jednocześnie kwestie mieszkania, pracy i finansów są realne i warto je omówić, zanim podejmie Pan duże decyzje.
Sama przeprowadzka do mieszkania partnerki nie musi oznaczać nierówności w związku. Ważniejsze jest to czy będzie Pan miał poczucie, że tworzycie wspólny dom, macie wpływ na decyzje i oboje uwzględniacie swoje potrzeby.
Ponieważ są Państwo razem dopiero kilka miesięcy, nie trzeba dziś rozstrzygać całej przyszłości. Warto najpierw spokojnie porozmawiać o tym, jak każde z Państwa wyobraża sobie wspólne mieszkanie, finanse, pracę i ewentualny zakup czegoś wspólnego. Można też potraktować wspólne zamieszkanie jako etap, a nie decyzję nieodwracalną. Mam wrażenie, że próbuje Pan obecnie znaleźć rozwiązanie, które zagwarantuje bezpieczeństwo na wiele lat do przodu, a takiej gwarancji żadna decyzja niestety nie daje.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska

Zobacz podobne
Mam natrętne myśli, że nie kocham męża - sprawiają, że paraliżują moje życie, mam lęki i ciągle sprawdzam czy to normalne, czytam fora wpisuje w internet moje myśli i o czym znaczą...

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?
Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.
