
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Nie jestem pewna...
Nie jestem pewna czy chcę kontynuować małżeństwo. Zakochałam się w innym, który daje mi to, czego mąż nie dawał.
Anonimowo
Izabela Słoniewska
Opisuje Pani bardzo trudną sytuację i dość skomplikowaną. Wydaje się, że ten związek funkcjonował w taki sposób, że milczenie stało się jakimś rodzajem rozwiąza, sposobem na przetrwanie w relacji, kiedy dochodziło do braku zgody. Ten wzór funkcjonowania został utrwalony i być może, choć wydaje się to paradoksalne, pozwalał temu związkowi małżeńskiemu trwać. W chwili obecnej wyczerpała się Pani wewnętrzna możliwość zniesienia takiego “rozegrania” problemu jakim było uciekanie w milczenie i weszła Pani w inny związek. Także ten związek wydaje się jest rodzajem “rozwiązania” Pani trudnej sytuacji, tylko innym niż milczenie. Jeżeli nie widzi Pani możliwości terapii w parze, może mogłaby Pani skorzystać z psychoterapii w indywidualnym zakresie.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
W codzienności, pracy, kłopotach można zagubić siebie. Związek trzeba pielęgnować, niestety milczenie, niezauważanie siebie jest formą przemocy psychicznej, również wobec dzieci. Warto popracować nad formą komunikacji, zrozumienia. Nie wie Pani, czy nie powieli za jakiś czas podobnego schematu w nowej relacji.
Zachęcam do przypomnienia sobie, co takiego było w mężu, że go Pani wybrała, zakochała się w nim. Co robiliście inaczej, jak wyglądały chwile radości? Pewnie oboje macie takie perełki wśród wspomnień. Co możecie wspólnie zmienić, zrobić, żeby zapewnić dzieciom rozwój w pełnej rodzinie? Może warto rozważyć psychoterapię par, oczywiście w wolności. Jakimś rozwiązaniem jest również terapia indywidualna, aby bardziej poznać siebie, sposób funkcjonowania w relacji, powtarzania schematów. Powodzenia
Katarzyna Waszak
Martyna Tomczak-Wypijewska
Dzień Dobry
Czytam, że dużo między Państwem nierozwiązanych do końca spraw, nieomówionych do końca problemów..
Mimo braku Pani pewności co do chęci utrzymania małżeństwa, nadal można skorzystać z terapii par, nie musi ona służyć tylko odbudowie relacji, ale może też być pomocna w zakończeniu danej relacji (szczególnie gdy jak słyszę mają Państwo też dzieci, wobec, których również trzeba wypracować jakieś spójne, wspólne ustalenia).
Jeśli jest Pani niechętna terapii par, być może terapia indywidualna będzie pomocna w ułożeniu sobie w głowie tego czego Pani chce, a czego nie, nazwania wszystkich kłębiących się w Pani emocji.
Powodzenia
Martyna Tomczak- Wypijewska, psycholog, certyfikowana psychoterapeutka poznawczo- behawioralna

Zobacz podobne
Witam serdecznie.
Pisałam nie tak dawno temu do Państwa w sprawie z partnerem, który ciągle opiniuje, komentuje i broni ostro jednej naszej wspólnej znajomej nie biorąc pod uwagę mojej osoby, jak i moich uczuć. Dziś rozmawiam z nim ponownie.
Jeszcze raz przestawiłam mu mój pogląd na tę sprawę, po czym wyjaśniłam wyraźnie, że jego zachowanie mnie zraniło, a nawet doprowadziło do łez, których nie widział, gdyż płakałam w ukryciu za jego plecami. Wyrazie w rozmowie postawiłam mu moje granice. Partner niestety nie widzi w swoim zachowaniu nic złego. Na różne sposoby zaczął się tłumaczyć, a na słowa, jakie powiedział w kierunku naszej, a w zasadzie jego znajomej zacytuje ,,ale się wyrobiła, nowe ciuchy kupiła'' po czym stanął w jej obronie, gdy na nią źle powiedziałam mówiąc ,,czemu tak o niej mówisz''. Dziś mi słowa wyjaśnił. Powiedział, że ją podziwia, bo kiedy jej mąż pracował, ona musiała zajmować się domem dziećmi. Mnie chciał tym samym dać do zrozumienia, że ona zawsze będzie u niego na pierwszym miejscu, bo pracuje, kupuje sobie nowe ciuchy i w ogóle wyrobiła się, ma prawa jazdy.
A ja w jego oczach z tej racji, że nie pracuje, bo nie mogę znaleźć pracy, mimo tego, że mam nowe ciuchy, a nie mam prawa jazdy jak ona, w jego oczach jestem nic niewarta.
Jednak nie mam zamiaru mu nic udowadniać, chcę po prostu być sobą i popracować nad własnym poczuciem wartości.
Mimo że mam 38 lat, jestem zadbana kobietą, na powodzenie u płci przeciwnej nie narzekam. On ma 58 lat.
To przykre słyszeć z ust partnera takie słowa i porównania, to strasznie boli. Jak sam twierdził, on mnie kocha, tylko ja się pytam gdzie tutaj miłość i szacunek? Ja bym w życiu nie zrobiła takiego świństwa, jak on zrobił mnie. Bardzo mocno zwracam uwagę na czyjeś uczucia i wiem, jak może czuć się w taki sposób skrzywdzona osoba. Na sam koniec chcę dodać, że po tej całej rozmowie partner przestał się do mnie odzywać, milczy, a jak już się odezwie, to tylko w sprawie służbowej.
Nie wierzę w jego zmiany, no jeśli by chciał coś zmienić w tym kierunku, to by to zrobił, a on wciąż powiela te same schematy, nie patrząc nic na moje uczucia. Czuję się bardzo niepewnie w tej relacji. Straciłam zaufanie do niego, jak i poczucie bezpieczeństwa. Związek też nie daje mi żadnej satysfakcji, a wręcz podcina mu skrzydła. Oczywiście, jeśli chodzi o terapię dla par, to nie wchodzi w grę. Chciałam jednak poznać Państwa zdanie na wyżej opisana przeze mnie sytuację.
Chciałabym również dowiedzieć się jak pracować nad swoim poczuciem własnej wartości, gdyż nie wygląda ono dobrze, a zależy mi na tym, żeby nad nim popracować, wzmocnić je. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wszelkie odpowiedzi.

