Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Do kogo powinien udać się mąż uzależniony od internetowego kontaktu z innymi kobietami?

Ela

Próbujemy z mężem znaleźć pomoc. A mianowicie, mąż jest uzależniony od pisania przez Internet z innymi kobietami o seksie, nawet jeżeli w naszym związku wszystko gra. Z mojej strony niczego mu nie brakuje, mamy razem dzieci, a ja nie mogę tego dłużej tolerować. Czy mąż powinien się udać do psychologa, psychiatry, a może bardziej seksuologa? Czy to jest problem, jeżeli on non stop do tego wraca?
Zdjęcie Katarzyna Rosenbajger

Katarzyna Rosenbajger

Psycholog
147 odpowiedzi na forum

Witam, 

Mąż powinien poprosić o pomoc psychoterapuetę, seksuologa lub terapuetę uzależnień. Często w mózgu zachodzi ten sam proces co przy uzależnieniach. Ciężko mi tak na odległość stwierdzić, dlaczego mąż pisze z innymi kobietami będąc w stałym związku, więc wizyta u specjalisty byłaby jak najbardziej wskazana. Ważne jest też, aby mąż sam od siebie chciał o tym rozmawiać i sam poprosił o pomoc. Chęć zmiany i pracy nad sobą ma sens tylko wtedy, gdy sami tego chcemy a chęć zmiany nawyków wychodzi on nas samych. 

 

Katarzyna Rosenbajger

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzień dobry,

zalecane jest skorzystanie przez męża z pomocy seksuologa. Napisała Pani, że nie może tego dłużej tolerować - to oznacza, że zachowanie męża negatywnie wpływa na Panią i Państwa relację, a więc jest to problemem. Jeśli mąż podejmuje takie zachowanie regularnie, to świadczyć może to o uzależnieniu. W związku z tym zachęcam do skorzystania z pomocy specjalisty.

Pozdrawiam,

Monika Wróbel - Rojek

psycholog, psychoterapeuta CBT

Witam, na pewno takie zachowanie męża wpływa bardzo poważnie na państwa więź jako małżonków. Potrzebna jest pilna konsultacja u seksuologa lub psychoterapeuty uzależnień dla męża a być może również konsultacja dla państwa jako pary.

Pozdrawiam serdecznie,

Iwona Lassota

Zdjęcie Sandra Laskowska

Sandra Laskowska

Psycholog
26 odpowiedzi na forum

To, co opisuje Pani, jest problemem, zwłaszcza jeśli ma to wpływ na Pani samopoczucie i stabilność związku. Nieustanne wracanie do tego typu zachowań, mimo prób zaprzestania, może świadczyć o uzależnieniu behawioralnym. Mąż mógłby skonsultować się z psychologiem, który specjalizuje się w problemach uzależnień. Współczesna psychoterapia daje narzędzia i techniki, które pomagają zrozumieć źródło problemu i pracować nad zmianą zachowania. Skonsultowanie się z seksuologiem byłoby również korzystne, zwłaszcza jeśli istnieją problemy związane z seksualnością, które mogą wpływać na jego zachowanie. Dla Pani i męża może być wartościowe uczestnictwo w terapii par, aby zrozumieć wpływ jego zachowania na związek i pracować nad rozwiązaniem problemów, które się pojawiają.

Ważne jest, aby Pani również dbała o siebie. To może być trudne emocjonalnie doświadczenie, a wsparcie dla siebie - czy to przez terapię indywidualną, grupy wsparcia czy rozmowy z bliskimi - może być kluczem do przejścia przez ten trudny okres. Tak, to jest problem, jeśli mąż non stop wraca do tego zachowania, zwłaszcza jeśli wpływa to negatywnie na Pani samopoczucie i relację. Ostateczna decyzja, którą drogą pójść, zależy od konkretnej sytuacji i preferencji, ale zdecydowanie warto poszukać profesjonalnego wsparcia.

Zdjęcie Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Rozumiem, że sytuacja, w której się znalazłaś, jest dla Ciebie bardzo trudna i bolesna. Nie jest łatwo znieść to, że mąż zdradza Cię wirtualnie z innymi kobietami, nawet jeśli w Waszym związku wszystko gra. Nie czuj się winna ani niewystarczająca, to nie Ty jesteś przyczyną jego zachowania.

 

Twoje pytanie dotyczy tego, czy mąż powinien się udać do psychologa, psychiatry, a może bardziej seksuologa. Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna, ponieważ uzależnienie od seksu jest złożonym i kontrowersyjnym zagadnieniem. Niektórzy specjaliści uważają, że uzależnienie od seksu nie istnieje jako odrębna jednostka chorobowa, a zachowania hiperseksualne są objawem innych zaburzeń psychicznych lub osobowościowych. Inni uznają uzależnienie od seksu za prawdziwe uzależnienie bez substancji, które wymaga specjalistycznego leczenia.

 

Uzależnienie od seksu charakteryzuje się następującymi objawami:

 

- Utrata kontroli nad zachowaniami seksualnymi i ich dotkliwe konsekwencje.

- Niezdolność do zaprzestania mimo negatywnych konsekwencji.

- Powroty do autodestrukcyjnych zachowań i sytuacji wysokiego ryzyka.

- Uporczywe wysiłki lub chęć, by się ograniczyć lub zrezygnować z zachowań seksualnych.

- Duża ilość czasu poświęcana na planowanie, realizację i ukrywanie zachowań seksualnych.

- Zaniedbywanie innych ważnych aspektów życia, takich jak praca, rodzina, zdrowie czy hobby.

- Uzależnienie emocjonalne lub fizyczne od seksu lub partnerów seksualnych.

- Poczucie winy, wstydu lub depresji związane z zachowaniami seksualnymi.

 

Jeśli do Twojego męża pasują te kryteria, to prawdopodobnie cierpi na uzależnienie od seksu i powinien skorzystać z pomocy specjalisty. Najlepiej byłoby znaleźć terapeutę, który ma doświadczenie w leczeniu tego typu problemów i stosuje podejście integracyjne, łączące elementy psychoterapii poznawczo-behawioralnej, psychodynamicznej i systemowej. Taki terapeuta może pomóc Twojemu mężowi zrozumieć przyczyny jego zachowania, nauczyć go nowych sposobów radzenia sobie ze stresem i emocjami oraz pomóc mu odbudować zdrowe relacje z Tobą i innymi ludźmi. Może być też konieczne skonsultowanie się z psychiatrą lub seksuologiem w celu oceny stanu zdrowia fizycznego i psychicznego oraz ewentualnego zastosowania farmakoterapii.

 

Jednak musisz pamiętać, że leczenie uzależnienia od seksu wymaga przede wszystkim motywacji i zaangażowania samego pacjenta. Nie możesz zmusić swojego męża do podjęcia terapii ani brać na siebie odpowiedzialności za jego postępy. To on musi sam podjąć decyzję o zmianie swojego życia i szukaniu pomocy. Ty możesz go jedynie wspierać i zachęcać do tego, ale też stawiać jasne granice i dbać o swoje własne potrzeby. Nie pozwól mu Cię okłamywać ani manipulować. Nie akceptuj jego zachowania ani nie tłumacz go sobie. Nie bój się wyrazić swoich uczuć i oczekiwań. Nie rezygnuj z własnego życia i zainteresowań. Nie izoluj się od innych ludzi, którzy mogą Ci dać wsparcie i poczucie wartości. Jeśli czujesz, że sama nie dajesz sobie rady z sytuacją, nie wahaj się skorzystać z pomocy psychologa lub terapeuty, który pomoże Ci zadbać o swoje zdrowie i dobre samopoczucie.

 

Mam nadzieję, że moja odpowiedź jest dla Ciebie pomocna i zrozumiała. Życzę Ci wszystkiego dobrego i trzymam za Ciebie kciuki! 😊

Zobacz podobne

Mam obecnie problem w związku.
Dzień dobry. Zwracam się z prośbą o pomoc, a mianowicie też o jakieś wyjaśnienie, podpowiedź. Mam obecnie problem w związku. Od niecałych dwóch lat jestem związany z partnerką, z którą jest mi cudownie, nadmienię tylko, iż zawodowo jest psychologiem, psychoterapeutą (leczenie zaburzeń osobowości, zaburzenia lękowe, Borderline, Depresja) pracuje metodą psychoterapii psychodynamicznej. Oboje mamy po 40 lat także doświadczona moja Kochana Terapeutka. Jak się poznaliśmy to zaiskrzyło na momencie, od razu wyczułem, gdzie pracuje (psycholodzy nie są mi obcy, mam siostrę też psycholog). Ale wiadomo nie może być za łatwo w życiu to i tym razem też tak jest, mieszkamy od siebie 180 kilometrów. Jak się poznaliśmy, ja byłem świeżo po rozstaniu (około 6 miesięcy) z żoną, która mnie zostawiła. Ona również jest po przejściach tylko już jakiś czas temu. Oboje mamy dzieci i wszystko i niby ok. Od samego początku czułem się przy niej tak, jakbym znał ją od dawna i Ona również ze mną czuła podobnie. Problemy zaczęły się w momencie, jak moja była żona zmieniła się nie do poznania (chodzi o zachowanie, zmiana osobowości). Dzieci mieszkały z nią, bo wydawało mi się to po prostu normalne, jak człowiek się rozwodzi (nadmienię tylko, że nie z mojej winy pojawił się po prostu ktoś inny na jej drodze). Kontakt z dziećmi miałem cały czas, przychodziły do mnie, jak remontowałem nowe mieszkanie. Nie będę opowiadał dokładnie, co było dalej, powiem tylko tyle, iż dzieci mieszkają ze mną. Zmiana osobowości ich mamy była tak drastyczna, iż zaczęło dochodzić w starym domu do znęcania psychicznego nad starszym synem. Zabrałem go do siebie, a tak naprawdę to On sam prosił, żebym mu pomógł i zabrał stamtąd. Młodszy z kolei deklarował już wcześniej, że chce mieszkać ze mną. Ja nie miałem pojęcia, że przechodzą tam piekło, bo bali mi się powiedzieć, a widywaliśmy się praktycznie w tygodniu codziennie. Mam takie osobiste spostrzeżenie, że wszystko zaczęło między nami się delikatnie nie tyle, co psuć, ale paskudzić jak starszy syn się do mnie wprowadził. Już nie mogłem być na zawołanie, a z kolei Ona zaczęła nazywać to tak, że potrzebuje oparcia, stabilizacji, bo tak wygląda normalny związek, częste kłótnie właśnie przez to. No i dobrze wiemy, że wykład od psychologa to nie jest łatwa sprawa, bo to jest cała analiza sytuacji, problemów itd. Mi osobiście to w ogóle nie przeszkadza, ale wiadomo, że zaczęło się, że widzę tylko siebie, jestem skupiony na sobie, dzieciach i nie ma przestrzeni na związek. Mamy wspólny jakiś pomysł na życie, przeprowadzkę do niej, tylko na razie muszę zakończyć stary etap i Ona niestety nie wytrzymuje ciśnienia. Wiele mi pokazała, że czasami ma racje, bardzo często zarzuca mi, że nie czuje we mnie wsparcia, choć ja uważam inaczej. Robię, co mogę i jestem przy niej, jeśli tylko mogę. Staram się pomagać w każdej dziedzinie, w jakiej ma problem na tyle ile można. Tylko dla niej to za mało. W trakcie tych wszystkich kłopotów i żeby ratować swoje dzieci odpuściłem trochę firmę, co oczywiście się odbiło. Wiadomo wszystko, co przeszedłem do tej pory ze swoim rozwodem, też zostawiło ślad, psychicznie mnie to wykańcza, a problemów zaczęło przybywać. Pojawiły się długi w firmie i zacząłem mieć załamkę. Oczywiście mój osobisty psycholog wysłał mnie na terapie i do psychiatry, bo zaczęły się stany lękowo depresyjne. Impulsywność, jaką posiada, zaczęła doprowadzać do tego, że co jakiś czas rozstawaliśmy się (no może nie za moją zgodą) tylko po prostu cały czas jest brak stabilności w związku, Ona potrzebuje oparcia na co dzień. Wzajemna miłość nas utrzymuje w tych kłótniach. Ja po drodze miałem parę razy tzw. zjazd depresyjny (spałem 2-3 dni). Problemy, jakie mi się pojawiły, zaczęły mnie dobijać i zacząłem być nerwowy, czasami nieprzyjemny. Najbardziej dotknęły mnie problemy finansowe, o których nie chciałem z Nią rozmawiać, bo sprawiało mi to wielką trudność i taki wstyd, brak poczucia męskości, czego nie może zrozumieć. Bo podejście psychologa rozmowa jest najważniejsza w związku, zgodzę się, ale dla mnie to było takie upokarzające, że mam kłopoty finansowe i ma jeszcze opowiadać o nich swojej Kochanej Kobiecie. Może tak trzeba było zrobić, ale nie umiałem. Kłótnie, jakie powstawały były zarzucane w moją stronę, bo najładniejszy psychologiczny zwrot mój ulubiony "to jak się wczoraj zachowałem i co Ci powiedziałam w złości, to jest reakcja na to, jak się ostatnio zachowujesz w stosunku do mnie i taki ma na mnie wpływ". I to też wiem, jak nazwać, bo żyje z psychologiem "Projekcja". Ale to nie działa tak, jak mi się wydaje, ponieważ ja robię coś źle i jest wykład jak w gabinecie, a Ona jak to zrobi to samo, po jakimś czasie to nie przyzna mi racji, tylko skuteczna technika wyszkolona przez wiele lat "to nie jest to samo bo...." Proszę, aby nikt nie zrozumiał mnie źle, że pokazuje obraz psychologa w jakimś złym świetle. Moja siostra psycholog robi to samo, nie dać dojść do słowa, a gadać. Wszystkich psychologów, jakich znam są gadułami, z ADHD, nie usiedzą na miejscu, w towarzystwie lubiani, ale życie prywatne niestety rozwalone. Pomagają innym, tylko nie wiem, czemu nie chcą widzieć swoich błędów, że też popełniają przecież to normalne, bo są tylko ludźmi. Ja oczywiście nie jestem święty, przyznaje, że często widzi to, czego nie widzą inni i ma racje. Potrafi na momencie po rozmowie z nową osobą zanalizować ja i się praktycznie nie myli. Psychologiem nie zostaje byle kto, to tego trzeba się nadawać i trochę tych szkół skończyć. Ja również chodziłem na terapię, po jakimś czasie przerwałem, ale nie dlatego, że stwierdziłem, że już ok. Absolutnie widzę, że mam problem, bo tak się nie zachowywałem, często mam kryzysy, bo tych kłopotów zebrało się masę. Przerwałem, bo nie miałem za co chodzić po prostu, a Jej wstydziłem się do tego przyznać. Facet traci poczucie męskości, jak ma takie problemy, że czasami musiałem coś wymyślić, bo nie miałem za co do niej jechać i to mnie dobijało. Walczy ze mną o te rozmowy, a ja z kolei nie jestem w tym łatwy, bo uważam, że nie chcę jej martwić swoimi problemami, i słyszę, że nie nadaje się do związku, bo w byciu razem o problemach się rozmawia. Proszę ją często, żeby z nas nie rezygnowała i wytrzymała jeszcze trochę, co prawda do tej jej złości czasami dokładam, ja jak potrafię właśnie położyć się i przespać dwa dni, bo to jest taka ucieczka od problemów dla mnie, a wiem, że mam problem i jestem chory. Chodzę również do psychiatry, bo mój osobisty terapeuta mi nie odpuszcza i może dobrze czasami przeciągam wizyty, bo nie mam kasy. Walczymy ze sobą o to ostatnio strasznie, Ona chce, żebym regularnie się leczył (ja o tym wiem, ale za co?) i powstają kłótnie. Złości się często przeze mnie, bo mam jeszcze niezamkniętą przeszłość. Co chwilę słyszę, że jej nie wspieram w trudnych dla niej chwilach (co uważam, że przesadza), bo gdy miała badanie rezonansem głowy i było podejrzenie, byłem ciągle z nią i wspierałem, w tygodniu telefonicznie, w weekendy przy niej, czy jak dzieci chorowały, tylko Ona na momencie zapomina i widzi tylko tę chwilę, o którą się kłócimy i tamtych nie pamięta. Też ją proszę, żeby mi pomogła swoją obecnością przy moim problemie to słyszę, że nie może mnie niańczyć, co mnie boli. Wiele we mnie na pewno wyćwiczyła i pokazała, że można inaczej. Ostatnio wróciłem na terapie (nie koniecznie finansowo jest już ok, ale już niedługo) zrobiłem to Dla niej, bo ja Kocham i nie chce, żeby przeze mnie cierpiała. Z terapeutką oczywiście doszedłem do decyzji jednej, że ma racje co do bycia w związku i rozmowy o problemach a dokładnie moich długach (bo nie chciałem powiedzieć dokładnie ile). Przełamałem się i w ten weekend powiedziałem wszystko, bo wiem, że tego oczekiwała i wiele mnie to kosztowało wewnętrznie, żeby powiedzieć kobiecie, z którą się jest, ile ma się długu przez ostatnie sytuacje. Wszystko było ok, ale w poniedziałek miałem swoje dwa dni. Rozmowa była ciężka, przeprosiłem, nie wiem, czemu tak wyszło, bo nic na to nie wskazywało w ostatnich dniach, że może mi się przytrafić, próbowałem załagodzić. Na drugi dzień oznajmiła, że mam się ogarnąć, uporządkować swoje życie i zdrowie i wtedy do niej się odezwać, bo ona na tym etapie nie chce tego kontynuować. Prosiłem, żeby mi pomogła, bo wiem, że mam problem, to usłyszałem, że Ona więcej pomóc mi nie może i mam się wyleczyć i dopiero skontaktować. Na sam koniec powiem tak nie gadamy około trzech dni, a ja czuje się strasznie, jeszcze nikt mnie tak nie potraktował zimno, jeśli chodzi o osoby, które się Kocha, jest mi bardzo przykro, jak mnie potraktowała na koniec, bo nie byłem w barze z kolegami, tylko ona wie, z czym jest problem i mnie zostawi w chorobie. Ja jak miała gorączkę i nie przyjechałem w sobotę tylko w niedziele, musiałem słuchać, że nie dbam o nią, bo jest sama w takim stanie. A najbardziej czuje się zdeptany, że parę dni wcześniej przełamałem wszystko w sobie i powiedziałem o szczegółach swoich problemów finansowych i nie wiem czemu, mam jakieś przeczucie, że to mogło być główną przyczyną jej decyzji, bankrut u boku. Zastanawiam się tylko właśnie nad jednym, że osoba, którą Kocham, prowadzi terapię, pomaga ludziom, zostawia mnie w chorobie i problemach i każę zadzwonić, jak się z tym uporam. O co tu chodzi??? To jakaś nowa technika w psychologii???? Proszę przeczytajcie to chociaż i spójrzcie na to jakoś i pomóżcie. Ja nie chcę, żeby ktoś myślał, że oczekuje, że macie zjechać psychoterapeutkę, nie, pomóżcie mi zrozumieć, co ja robię aż tak źle, że Kochająca osoba opuszcza Cię w momencie, gdzie jej potrzebujesz. Dziękuję.
2 odpowiedzi
Ciężka sytuacja z byłym mężem - zazdrość o jego partnerkę, ciągłe walki o dzieci i alimenty.
Witam, nie mogę sobie poradzić z emocjami, jakie we mnie wywołuje nowa partnerka męża. Jeszcze nie mamy rozwodu, który jest bardzo konfliktowy. Ja odeszłam po latach od męża, czułam się samotna i nieszanowana. Mamy 3 dzieci. Wydawało mi się, że nowa partnerka załagodzi zachowania męża, cieszyłam się, gdy się o niej dowiedziałam, zmian w zachowaniu męża nie ma. Jest złość i nienawiść, walka o kontakty z dziećmi i alimenty. Poza tym chyba nawet jestem o nią zazdrosna, nienawidzę siebie, że tak to odczuwam. Denerwuje mnie nawet to, jak dobrze mówią o niej moje dzieci, gdy spędzają razem weekendy. Dodam, że nie jestem w związku. Odczuwam stres, gdy myślę, jak razem spędzają czas, jak mąż z nią spędza noce. Nie posądzałabym się o takie uczucia, ale one są. Niekiedy wybucham nerwowo w stronę dzieci, gdy opowiadają mi o niej. Jak sobie pomóc? To mnie wykańcza. Tyle już zniosłam.
3 odpowiedzi
Czemu nie potrafię się odezwać na przerwie do nikogo, gdy jestem sama?
Czemu nie potrafię się odezwać na przerwie do nikogo, gdy jestem sama?
1 odpowiedź
Czy powinnam zgłosić się do seksuologa, jeśli nie akceptuję swojego ciała i odczuwam wstyd oraz blokady w życiu seksualnym?
Czy powinnam zgłosić się do seksuologa, jeśli nie do końca akceptuje swoje ciało i mam blokady i wstyd związane z życiem seksualnym
14 odpowiedzi
Mój partner patrzy się na inne w mojej obecności.
Mój partner patrzy się na inne w mojej obecności... Ja wiem, temat rzeka, jedni mówią tak, a drudzy mówią inaczej. Partner, jak gdzieś idziemy razem, to patrzy się na wszystkie dziewczyny, co mi kompletnie przeszkadza... Nie potrafi się opanować, mówi, że jest to od niego silniejsze, nie zważając na to, że mnie tym krzywdzi. Wchodząc bardziej w szczegóły, nie czuję się atrakcyjna w jego oczach, nie mówi komplementów, nie patrzy się na mnie, jak na tamte dziewczyny, bardzo rzadko mnie dotyka. Szlag mnie trafia, jak spędzamy czas tylko "we dwoje", czemu w cudzysłowiu? Bo jest cała masa dziewczyn, na które musi się pogapić, co mi odbiera całą radość z randki. Nie mam ochoty z nim wychodzić na basen czy plażę, bo on większość uwagi zwraca na ciała innych kobiet. Jest mi cholernie przykro, że on obłapia wzrokiem inne kobiety. Nie patrzy na mnie z takim pożądaniem, jak na inne. Komplementy zazwyczaj słyszę, jak się o nie upomnę ("i jak, ładnie mi w tej sukience?") Sam z siebie nic... Jest mi bardzo źle,  zresztą- on o tym wie, bo mu mówiłam, co mi nie leży, tylko nic sobie z tego nie robi. Powiedział tylko, że lubi sobie popatrzeć na atrakcyjne kobiety i że w sumie też mu się podobam... Z tym, że to, co mówi, nie jest spójne z tym co robi... Ciężko czuć się atrakcyjnym dla partnera ,jeśli on tego nie okazuje
3 odpowiedzi
Problemy z nawiązywaniem nowych relacji i życie w izolacji pomimo chęci zmiany
Dzien dobry, od 2 lat mam problem z nawiazywaniem i utrzymywaniem kontaktow spolecznych. Brakuje mi checi do poznawania nowych ludzi, ale takze mam dosyc zycia w samotnosci. Wychodzenie z domu sprawia mi problem przez co zaczelam sie w wakacje i weekendy izolowac od jakiejkolwiek formy komunikacji, nawet z wlasna rodzina. (przez jakis czas mialam znajomych ale z powodu tego ze nie mialam sily do nich nawet slowa powiedziec juz ich nie mam). W szkole nie rozmawiam z nikim. Umiem zamknac sie w swoim pokoju na caly dzien i z nikim nie rozmawiac. Nawet potrafie sie poplakac na sama mysl, ze mialabym gdzies wyjsc i cos do kogos powiedziec. Mysle, ze problem zaczal sie od kiedy stracilam kontakt z moja jedyna znajoma. Twierdze, ze cos jest ze mna nie tak, wiec lepiej zebym z nikim nie wchodzila w relacje (romantyczna i przyjacielska) niz zebym byla dla niej/niego problemem /; Dodam rowniez, ze koncze 16 lat w tym roku i wiedzac, ze wszyscy dookola maja juz swoje grupki znajomych, a ja spedzam kazde popoludnie sama jeszcze mnie bardziej dobija. Wiem, ze to co pisze nie ma najmniejszego sensu,(troche zapomnialam jak sie mowi po polsku,przez to ze dawno w tym jezyku nie mowilam mimo ze mieszkam tu od urodzenia) ale musi byc jakis powod dlaczego tak funkcjonuje, wiec prosze o odpowiedz.
10 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta przy furtce stawia granicę spokojnym gestem dłoni

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.