
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, psychoterapia, związki i relacje
- Trudności w związku...
Trudności w związku po odwołaniu ślubu i wpływ terapii na relacje
Marta2705
Katarzyna Drabik
To, co Pani opisuje, może być bardzo emocjonalnie obciążające, zwłaszcza przez pojawiające się z jego strony naprzemiennie sygnały bliskości i wycofania. Z perspektywy psychologicznej warto jednak patrzeć przede wszystkim na jego realną gotowość do budowania relacji, a nie wyłącznie na pojedyncze gesty czy kontakt emocjonalny.
W jego zachowaniu widać ambiwalencję czyli z jednej strony szuka kontaktu, dzieli się swoim życiem, wraca do Pani w chwilach emocjonalnych czy trudnych, a z drugiej wyraźnie komunikuje, że „nie jest gotowy”, „nie potrafi budować relacji” i potrzebuje skupienia na sobie oraz terapii. Takie mieszane sygnały często podtrzymują nadzieję drugiej strony, ale jednocześnie mogą prowadzić do dużego przeciążenia emocjonalnego.
Nie mamy możliwości oceny, co dokładnie zostało powiedziane podczas terapii ani w jakim kontekście partner odebrał słowa swojej psycholożki.
Najważniejsze wydaje się jednak to, że obecnie jego komunikaty są niespójne emocjonalnie, ale dość klarowne jeśli chodzi o kwestię gotowości do związku: na ten moment nie deklaruje powrotu do związku ani wspólnego budowania relacji. To oczywiście nie oznacza definitywnie braku uczuć, ale same uczucia nie zawsze przekładają się na zdolność do tworzenia stabilnej relacji.
W takiej sytuacji warto uważać, by nie wejść w rolę osoby „czekającej”, próbującej stale ratować relację mimo braku jasnej decyzji z drugiej strony. Związek wymaga zaangażowania i gotowości obu osób, a nie tylko nadziei i pojedynczych sygnałów bliskości.
Być może na ten moment najważniejsze pytanie brzmi nie tylko „czy jest jeszcze szansa?”, ale też: „czy taka forma relacji i niepewności jest dla mnie emocjonalnie bezpieczna?”.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry Pani Marto,
Dziękujemy za kontakt z nami.
Sądzę, że on sam jest dziś bardzo pogubiony emocjonalnie. Z jednej strony widać, że nadal jest między Wami więź tj. szuka kontaktu, wpuszcza Panią do swojego świata, pisze spontanicznie, pamięta o Pani. Z drugiej strony bardzo boi się bliskości i odpowiedzialności za odbudowę relacji, dlatego raz się przybliża a raz wycofuje.Nie mam poczucia, że on Panią wykorzystał w chłodny czy wyrachowany sposób. Bardziej wygląda to na sytuację, po której uruchomiły się w nim wyrzuty sumienia i lęk, że emocjonalnie sobie nie poradzi.Jeśli chodzi o psycholog możliwe, że bardziej były to jego własne odczucia niż dosłowne słowa terapeutki.
Widzę szansę między Wami, ale na ten moment on nie wygląda na gotowego do stabilnego budowania relacji. Myślę, że teraz najważniejsze jest, by nie ratować tego związku sama i nie opierać całej nadziei na pojedynczych wiadomościach czy gestach. Potrzeba czasu i przede wszystkim jego świadomej decyzji a nie tylko chwilowych emocji.
Wszystkiego dobrego.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Bożena Nagórska
Dzień dobry Pani Marto.
Sytuacja, w której się Pan znalazła, wskazuje na to, że partner przechodzi głęboki kryzys wewnętrzny i nie jest obecnie gotowy na budowanie stabilnej relacji, mimo wysyłania sprzecznych sygnałów bliskości. Jego wycofywanie się po intymnym zbliżeniu oraz zasłanianie się opinią psychologa sugeruje, że ucieka on od odpowiedzialności za własne emocje i czyny, co stawia Panią w roli osoby wiecznie czekającej na decyzję. Profesjonalny terapeuta nie powinien oceniać pacjenta słowami, że „się zawiódł”, więc te słowa mogą być jedynie interpretacją narzeczonego, mającą na celu usprawiedliwienie jego lęku przed zaangażowaniem. Najlepszym sposobem na odzyskanie spokoju jest teraz całkowite wycofanie się z inicjowania kontaktu i danie mu przestrzeni, o którą prosi, ponieważ tylko poczucie realnego braku Pani obecności może zmusić go do autorefleksji. Jest Pani wystarczająca i zasługuje na związek oparty na pewności, a nie na doraźnych komunikatach wysyłanych w chwilach adrenaliny czy zmęczenia. Proszę postawić na siebie i swój dobrostan, zwłaszcza w tym trudnym czasie, zamiast dostosowywać życie do jego harmonogramu nauki czy sesji.
Powodzenia.
Bożena Nagórska
Monika Bązi
Dzień dobry,
sytuacja, którą opisujesz, może być bardzo bolesna, bo daje mieszane sygnały. Z jednej strony można zauważyć sygnały, że nadal zależy mu na relacji z tobą, a z drugiej, że nie jest gotowy na związek.
Wydaje się, że bardzo porusza cię sytuacja związana z reakcją psycholożki. Dobry psycholog nie mówi pacjentowi, że się na nim zawiódł, ale może powiedzieć, że jakieś zachowanie nie było zgodne z tym, nad czym wspólnie pracują w terapii albo że jakaś aktywność komplikuje lub utrudnia inne kroki.
Czy jest jeszcze szansa na związek? Szansa jest, gwarancji nie ma. To, co możesz teraz zrobić, to dać mu przestrzeń i obserwować jego inicjatywę, ale przede wszystkim ustalić swoje granice. Zastanów się, jak długo jesteś w stanie czekać w zawieszeniu bez jasnych decyzji. Nie możesz uratować tego związku sama, do tego potrzebna jest chęć i praca dwóch stron.
Katarzyna Michalska
Sytuacja, w której Pani się znalazła, jest bardzo trudna, zwłaszcza przez niejednoznaczne zachowanie partnera.
Najważniejszy jest jednak komunikat, który wyraża wprost: że nie jest gotowy na relację. Jego kontakt, wiadomości czy bliskość mogą świadczyć o tym, że coś do Pani czuje, ale nie przekłada się to na gotowość do bycia razem.
Na ten moment wygląda to tak, że partner skupia się na sobie i swoim procesie terapeutycznym, a Pani daje z siebie bardzo dużo i cierpliwie czeka. Niestety relacji nie da się odbudować jednostronnie.
Dlatego najzdrowsze dla Pani byłoby teraz postawienie granicy i opieranie się na jego realnych działaniach. Jeśli będzie gotowy na związek, zakomunikuje to wprost.
Pozdrawiam,
Katarzyna Michalska
Karol Barra
Dzień dobry,
z tego co Pani opisuje widać, że między Państwem nadal jest emocjonalna więź i to raczej nie wygląda na całkowicie zamkniętą relację. Problem polega jednak na tym, że narzeczony jest bardzo niespójny - raz się przybliża, szuka kontaktu, wpuszcza Panią do swojego życia, inicjuje rozmowy czy bliskość, a później mocno się wycofuje i mówi, że nie jest gotowy.
To może dawać ogromną nadzieję, ale jednocześnie bardzo męczyć psychicznie, bo trudno się odnaleźć w takich zmiennych sygnałach.
Mam wrażenie, że on sam jest obecnie mocno pogubiony emocjonalnie. Z jednej strony widać, że jest Pani dla niego ważna - bo utrzymuje kontakt, dzieli się swoim życiem, wraca do Pani w momentach emocjonalnych czy trudnych. Z drugiej strony wygląda na osobę, która boi się odpowiedzialności za relację albo nie czuje się gotowa, żeby ją świadomie budować.
Jeśli chodzi o słowa o psychologu - trudno powiedzieć, co dokładnie zostało powiedziane na terapii. Czasem pacjenci interpretują pewne rzeczy bardzo emocjonalnie albo przekazują je własnymi słowami. Samo zdanie, że psycholog „się zawiódł”, brzmi mało profesjonalnie, ale nie wiemy też, jaki był pełny kontekst tej rozmowy.
Najważniejsze jest jednak coś innego: obecnie to Pani jest w sytuacji ciągłego czekania i analizowania każdego sygnału z jego strony. A to może prowadzić do dużego emocjonalnego wyczerpania.
Myślę, że warto spróbować spojrzeć nie tylko na to, co on czuje, ale też czego Pani potrzebuje. Bo na ten moment wygląda to trochę tak, jakby relacja toczyła się głównie wokół jego gotowości, jego lęku i jego decyzji, a Pani została w stanie ciągłej niepewności.
Czy jest szansa? Być może tak, bo emocje między Państwem prawdopodobnie nadal są. Ale sama bliskość czy tęsknota nie wystarczą do odbudowy relacji. Potrzebna jest też konkretna decyzja i gotowość dwóch stron do pracy nad związkiem. Na razie bardziej widać jego wewnętrzny konflikt niż realne działanie w kierunku odbudowy.
Dlatego na ten moment najważniejsze byłoby chyba nie "ratowanie za wszelką cenę", tylko zatrzymanie się i sprawdzenie, ile Pani jeszcze jest w stanie unieść takiej emocjonalnej huśtawki.
Pozdrawiam Karol Barra
Piotr Ziomber
Dzień dobry
To, co opisujesz, nie jest spójne zachowanie „chcę być z Tobą, tylko potrzebuję czasu”. To raczej wzorzec: zbliżenie - emocje - wycofanie - poczucie winy - znowu delikatne sygnały. I to niestety bardzo łatwo wciąga drugą osobę w nadzieję, która nie ma stabilnych podstaw. Teoretycznie terapeuta może wyrazić rozczarowanie, ale w praktyce robi się to bardzo ostro żnie i w konkretnym kontekście pracy nad zachowaniami, nie jako „ocenę człowieka”. Bardziej prawdopodobne są dwie rzeczy czyli on to tak zinterpretował (np. usłyszał: „to nie służy Twojej terapii” i przełożył to na „zawiodłem”), albo użył tego jako uzasadnienia dla swojej decyzji i poczucia winy.
Nie masz niestety sposobu, żeby to zweryfikować, ważniejsze jest to, co on robi, a nie jak to tłumaczy.
Z jego strony widać kilka rzeczy naraz czyli ma do Ciebie uczucia lub przywiązanie (kontakt, zdjęcia, symboliczne gesty), jednocześnie nie czuje się gotowy na relację i sam to mówi wprost, po bliskości pojawia się u niego silny dyskomfort i wycofanie, nie potrafi utrzymać stabilnej decyzji ani kierunku.
To nie jest sytuacja „on chce, tylko coś stoi na drodze”. To jest sytuacja „on nie jest w stanie teraz być w relacji”, nawet jeśli część jego tego chce.
Dlaczego daje sprzeczne sygnały
Bo toczy się w nim konflikt czyli emocje/nostalgia/bezpieczeństwo przy Tobie versus lęk, poczucie winy, potrzeba „ogarnięcia siebie”. W momentach zmęczenia, adrenaliny czy samotności (np. akcja, wieczór) łatwiej mu się do Ciebie odezwać. W „normalnym” stanie wraca do dystansu, bo wtedy włącza się jego główna decyzja: „nie wchodzę teraz w relację”. Najważniejsze jest gdzie jesteś w tym Ty? Rozumiem, że chcesz to ratować. Ale tu jest trudna prawda która mówi że nie da się „uratować” relacji samemu ani przekonać kogoś, kto nie jest gotowy. On jasno powiedział: „nie jestem w stanie teraz nic budować”, „to negatywnie wpływa na moją terapię” To są bardzo konkretne granice, nawet jeśli jego zachowanie chwilami je rozmywa. Jest szansa, ale nie w tej formie, w której teraz próbujesz. Szansa mogłaby się pojawić tylko wtedy, gdy on sam przejdzie swój proces i z własnej inicjatywy wróci gotowy na relację i jego działania będą spójne, nie falujące. Na ten moment on nie jest w tym miejscu.
Co możesz zrobić teraz (realnie)
Najzdrowsze choć najtrudniejsze podejście to przestać podążać za jego sygnałami (bo są niestabilne), nie wchodzić w pół-relację typu „piszemy, spotykamy się czasem, ale bez nazwy”, postawić wewnętrzną granicę: „albo jesteśmy w relacji, albo nie”.
Możesz mu to nawet spokojnie zakomunikować w stylu „Zależy mi na Tobie, ale nie chcę być w czymś nieokreślonym. Jeśli kiedyś będziesz gotowy na realną relację możesz się odezwać.” I potem naprawdę się tego trzymać.
To, co teraz się dzieje trzyma Cię w ciągłym napięciu i analizowaniu, daje krótkie „zastrzyki nadziei” i potem spadek,
nie pozwala Ci się ani odbudować, ani iść dalej. A jego proces… i tak musi się wydarzyć bez Twojego „ratowania”.
To bardzo boli, zwłaszcza że byliście już na etapie ślubu. Ale jego obecne zachowanie nie daje stabilnej podstawy do odbudowy związku, tylko do emocjonalnego rollercoastera.
Martyna Kaleta
Dzień dobry,
czytam to i mam wrażenie, że jest Pani w bardzo trudnym miejscu - trochę pomiędzy nadzieją a ciągłą niepewnością. Z jednej strony pojawiają się sygnały bliskości, kontaktu, czułości, wspólnych rozmów. Z drugiej - wycofanie, cisza, komunikaty, że „nie jest gotowy”. I to wszystko bardzo miesza, bo trudno wtedy naprawdę poczuć, na czym się stoi.
Mam też poczucie, że od momentu rozstania właściwie cały czas jest Pani „w kontakcie” z nim emocjonalnie. Nawet kiedy jest cisza, to ten związek dalej się w Pani dzieje - w czekaniu, analizowaniu, próbie zrozumienia co on miał na myśli, co czuje, czy jeszcze kocha.
I myślę, że właśnie to może być najbardziej wyczerpujące.
Z tego, co Pani opisuje, wygląda trochę tak, jakby on sam był bardzo rozdarty. Zbliża się, wpuszcza Panią do swojego świata, szuka kontaktu, ale kiedy pojawia się większa bliskość i realność relacji - wycofuje się i znowu próbuje odzyskać dystans. To może wynikać z różnych rzeczy, ale najważniejsze jest chyba to, że na ten moment on sam nie wygląda na osobę, która wie, czego chce i jest gotowa to unieść.
Mam też wrażenie, że bardzo chce Pani „uratować” tę relację i że jest w tym dużo miłości. Tylko gdzieś obok pojawia się pytanie: czy jest tam też miejsce na Pani poczucie bezpieczeństwa, jasność i spokój. Bo teraz wygląda to trochę tak, jakby była Pani cały czas emocjonalnie dostrajana do tego, czy on akurat się przybliża, czy oddala.
Może więc na ten moment mniej ważne jest pytanie „czy jeszcze jest szansa”, a bardziej „jak Pani jest w tej relacji teraz”. Co się z Panią dzieje w tej niepewności, w tym ciągłym czekaniu, w tym zawieszeniu.
pozdrawiam,
Martyna Kaleta

Zobacz podobne
Cześć, mam 30 lat, męża i 2-letnią córkę. Niecałe 2 tygodnie temu przeprowadziliśmy się z mężem do nowego domu oddalonego o 15 minut od mojego rodzinnego miejsca (wyprowadzaliśmy się ze względu na skomplikowaną relację rodzinną). Od tamtego dnia tęsknię za swoim miejscem, za znajomymi, których miałam na wyciągnięcie ręki, za wszystkim, co było. Nie mogę się pozbierać, ciągle płacze, bo wszystko przypomina mi stare miejsce. Chciałabym wszystko sprzedać i wrócić tam gdzie byłam. Przeprowadziliśmy się z kotem, cały czas mam wrażenie, że zrobiłam mu krzywdę, zabierając go ze znanego miejsca. Mam lęki, jak wychodzę z domu, że on zostaje sam. Nie wiem ci robić.

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?
Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.