Agnieszka Włoszycka
Witam Panią,
Czuję w tych słowach ogromne zmęczenie, bezradność i samotność. Uważam, że niesie Pani na barkach jednocześnie jego picie, własną depresję i ciężar codzienności...to bardzo dużo dla jednej osoby.
Sądzę, że nie jest Pani w stanie „uratować” narzeczonego samą miłością. Pomóc może tylko wtedy, gdy on sam uzna problem i zechce szukać leczenia. Pani zadaniem teraz jest zadbać także o siebie.Proszę zadać sobie trzy ważne pytania:Jak długo jeszcze chce Pani żyć w tej samej sytuacji?Co dzieje się z Pani zdrowiem psychicznym przy jego piciu?Jakiej pomocy Pani sama potrzebuje już teraz?Jeśli ma Pani depresję i czuje, że „nie daje rady”, proszę nie zostawać z tym sama, warto pilnie skontaktować się z lekarzem, psychologiem lub bliską osobą. Sądzę, że dziś najważniejsze jest ratowanie Pani sił, nie dźwiganie wszystkiego samotnie.
Wszystkiego dobrego.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka












