Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Narzeczony ciągle pije, a ja mam depresję i nie daję już rady – jak mu pomóc i zadbać o siebie?

Mój narzeczony ciogle piję i nie wiem jak mu pomóc a kocham go nad życie ale jest mi ciężko już nie daje rady a mam też swoje problemy mam depresjie załatwienia męczy już mnie to życie
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panią,

 

Czuję w tych słowach ogromne zmęczenie, bezradność i samotność. Uważam, że niesie Pani na barkach jednocześnie jego picie, własną depresję i ciężar codzienności...to bardzo dużo dla jednej osoby.

Sądzę, że nie jest Pani w stanie „uratować” narzeczonego samą miłością. Pomóc może tylko wtedy, gdy on sam uzna problem i zechce szukać leczenia. Pani zadaniem teraz jest zadbać także o siebie.Proszę zadać sobie trzy ważne pytania:Jak długo jeszcze chce Pani żyć w tej samej sytuacji?Co dzieje się z Pani zdrowiem psychicznym przy jego piciu?Jakiej pomocy Pani sama potrzebuje już teraz?Jeśli ma Pani depresję i czuje, że „nie daje rady”, proszę nie zostawać z tym sama, warto pilnie skontaktować się z lekarzem, psychologiem lub bliską osobą. Sądzę, że dziś najważniejsze jest ratowanie Pani sił, nie dźwiganie wszystkiego samotnie.

 

Wszystkiego dobrego.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

Rozumiem, że bardzo Pani zależy na narzeczonym, ale jednocześnie jest Pani już bardzo zmęczona tą sytuacją i własną depresją. Warto jasno powiedzieć: nie ma Pani możliwości pomóc mu przestać pić, jeśli on sam nie chce podjąć leczenia. Może Pani natomiast zadbać o siebie i swoje bezpieczeństwo psychiczne.

Wyjątkiem jest sytuacja, gdy picie stwarza bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia, na przykład gdy partner traci przytomność, ma objawy silnego zatrucia alkoholem, nie można go dobudzić, ma drgawki albo jego stan budzi poważny niepokój. W takiej sytuacji ma Pani obowiązek wezwać pomoc medyczną, ponieważ chodzi wtedy o bezpieczeństwo zdrowotne, a nie o „zmuszanie do leczenia”.

Na co dzień natomiast warto skupić się na szukaniu wsparcia dla siebie. Pomoc można uzyskać w poradni zdrowia psychicznego, u lekarza psychiatry oraz w ośrodkach terapii uzależnień lub na grupach dla osób współuzależnionych. Tam można nauczyć się, jak stawiać granice i jak nie brać odpowiedzialności za czyjeś picie.

Powodzenia!
Karolina Grabka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Czy narzeczony ma stwierdzone uzależnienie od alkoholu? Jeżeli tak, to może warto porozmawiać na temat terapii, gdyż problem sam nie zniknie, a Pani samopoczucie się nie polepszy, gdyż staje się Pani osoba współuzależnioną. Sama Pani choruje na depresję, co nie pomaga w żaden sposób. Pani także powinna skorzystać z pomocy specjalisty.  Jeżeli partner neguje problem, albo go ignoruje, stając się przy tym agresywny, tym bardziej należy się temu przyjrzeć i odpowiedzieć na pytanie, w którą stronę to idzie. Na ile rozumie, że Pani się martwi o niego.  

Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowna Pani, 
Warto przyjrzeć się temu, czy próba brania odpowiedzialności za walkę partnera z uzależnieniem nie stała się dla Pani destrukcyjnym schematem, który pogłębia poczucie bezradności i beznadziei. Skoro odczuwa Pani tak silny ciężar i brak chęci do życia, kluczowe jest przeniesienie uwagi na własne zasoby i bezpieczeństwo emocjonalne, co w stanie depresyjnym bywa trudne do udźwignięcia bez zewnętrznego wsparcia. Rozmowa ze specjalistą mogłaby pomóc Pani zrozumieć, gdzie kończy się Pani wpływ na narzeczonego, a zaczyna konieczność pomocy dla samej siebie. 

Pozdrawiam

Marcelina Lipa

Marcelina Lipa

To, co Pani opisuje, brzmi jak ogromne przeciążenie. Z jednej strony kocha Pani narzeczonego i chce mu pomóc, z drugiej sama zmaga się Pani z depresją i brakuje już siły. Nic dziwnego, że pojawia się poczucie „nie daję rady”.

 

Warto powiedzieć jasno: nie jest Pani w stanie „naprawić” jego picia. Decyzja o zmianie i podjęciu leczenia może wyjść tylko od niego. To bardzo trudne, ale ważne rozróżnienie, bo inaczej cała odpowiedzialność spada na Panią.

Może Pani natomiast zadbać o siebie i swoje granice. Zastanowić się, co jest dla Pani nie do przyjęcia i co się stanie, jeśli ta sytuacja się nie zmieni. To nie jest egoizm, tylko dbanie o własne zdrowie.

 

Jeśli chodzi o pomoc dla niego, to można zachęcić go do kontaktu ze specjalistą leczenia uzależnień lub terapii, ale nie da się go do tego zmusić.

Widzę też, że Pani sama bardzo cierpi i wspomina o depresji oraz zmęczeniu życiem. Z tym naprawdę nie musi Pani zostawać sama. Warto poszukać wsparcia dla siebie, psychologicznego lub psychiatrycznego, a w trudniejszych momentach można też skorzystać z telefonu zaufania (np. 116 123).

 

Najważniejsze na ten moment: Pani dobro i bezpieczeństwo też się liczy, nie tylko jego.

 

Pozdrawiam serdecznie, Marcelina Lipa psycholog 

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


widzę, że jest Pani w bardzo trudnej i obciążającej sytuacji. Życie z osobą, która nadużywa alkoholu, a jednocześnie zmaganie się z własnymi trudnościami i depresją, może być bardzo wyczerpujące.

 

W takiej sytuacji bardzo pomocne może być wsparcie terapeuty współuzależnień, który pomoże Pani lepiej zrozumieć tę relację, zadbać o własne granice i odzyskać spokój. Nie musi Pani radzić sobie z tym sama.

 

Zachęcam do kontaktu - wspólnie można znaleźć rozwiązania i zadbać przede wszystkim o Pani dobro oraz bezpieczeństwo emocjonalne.

 

Poradnie leczenia dla osób uzaleznionych i współuzależnionych: Mapa placówek - KCPU:

https://kcpu.gov.pl/mapa/

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry, 

To bardzo trudne, zwłaszcza kiedy kochasz, a jednocześnie już nie masz siły.
Bardzo ważne : nie jesteś w stanie „naprawić” jego picia – to on musi chcieć się leczyć.

Na ten moment najważniejsza jesteś Ty i Twoje zdrowie. Depresja oraz życie z kimś, kto pije, to ogromne obciążenie. Dobrze, żebyś miała wsparcie. Terapeuta , lekarz, ktoś zaufany.

Możesz sobie zadać jedno pytanie: czy w tej relacji masz bezpieczeństwo i spokój, czy głównie stres i zmęczenie?

Jeśli jest bardzo ciężko, sięgnij po pomoc:

 116 123 – linia wsparcia dla dorosłych

 800 70 2222 – całodobowe Centrum Wsparcia

Nie musisz tego dźwigać sama.

Pozdrawiam ciepło

Kinga Osmulska 

Psycholog, psychoterapeutka 

Zobacz podobne

Moja Mama ma 57 lat. Jest po dwóch rozwodach. O rozpad obwiniała byłych Mężów , że to Oni byli Ci "źli". Z czasem zaczęłam zauważać niepokojące zachowania Mamy.
Moja Mama ma 57 lat. Jest po dwóch rozwodach. O rozpad obwiniała byłych Mężów , że to Oni byli Ci "źli". Z czasem zaczęłam zauważać niepokojące zachowania Mamy , co zmieniło moje zdanie odnośnie Jej Ex Mężów. Według mnie nie wytrzymali z Nią psychicznie. Odnoszę wrażenie , że jest z Nią coraz gorzej. Od dawna zwraca na siebie uwagę w perfidny sposób. Dużo kłamie , próbuje czarować innych ludzi w jakich to Ona krajach nie była , kłamała też w sprawie swoich zmarłych Rodziców stawiając Ich na wysokich szczeblach zawodowych , gdzie żyli jaki przeciętni "Kowalscy" , opowiada osobom czy zna czy nie ile to Ona operacji nie przeszła , że już prawie umarła kilka razy. Ciągle symuluje jakieś choroby , widocznie coś Ją boli , źle się czuje , a po dosłownie kilku minutach cudowne ozdrowienie , może chodzić i wstać. Ona myśli , że tego nie widać , ale widać. Zarabia całkiem sporo , na wiele rzeczy Ją stać a mimo to potrafi chodząc po Sklepach "przypadkiem" coś wrzucić do torebki. Jest zależna całkowicie ode mnie , mojego Męża i Sióstr , które są mobilne. Narzuca wyjazdy służbowe na Mojego Męża raz w tygodniu , z czego nie jest zadowolony , bo też pracuje i ma pół dnia w plecy , przez co po miesiącu takich wyjazdów zaczął narastać konflikt między mną a Mężem. Irytujące jest to , jak traktuje ludzi , szczególnie byłych Mężów (w tym jeden to Mój Tata). Z Tatą mam świetny kontakt od kiedy odszedł. Wydaję mi się , że Mama jest tak o to zazdrosna , że próbuje relacją tą Naszą popsuć , wypisując do Niego jakiegoś głupoty na portalu społecznościowym. Próbowała 2 lata po rozwodzie wejść w kolejny związek , który szybko okazał się nie wypałem z Jej strony. Nic nie czuła do Partnera a mimo to , rok czasu Go zwodziła dla własnych celów. Majętny Pan , bardzo w porządku , kawałek nieba by Mamie uchylił a mimo to , nie doceniała nic. Zaczęła przesadnie o siebie dbać , ubierać się jak nastolatka , ma pociąg do Młodszych (tak było w przypadku Ex Mężów). Każda próba podjęcia rozmowy z Nią kończy się obrażaniem , atakowaniem i płaczem i usprawiedliwianie się tym , że to wina mojego Taty i Ex Męża za to , że Jej się 2 życiu nie układa. Od jakiegoś czasu zaczęła sięgać po alkohol. Bierze bardzo dużo leków i wie , że nie może pić , mimo to robi to być może już systematycznie. Przyjeżdżając od czasu do czasu do mnie do domu potrafi w nocy po cichu wypić to co trzymam z alkoholu w lodówce , i potrafi nalać do butelki wodę dla zmyłki , że nic nie ubyło. Kiedy wypiła 4 piwa naraz i schowała puste butelki do lodówki , żeby też nikt się nie skapnął. Czuję , że przestaje ufać własnej Matce , strach Jej cokolwiek powiedzieć , bo przekaz do Znajomych idzie w bardzo podkoloryzowany sposób. Z małej błahostki potrafi zrobić wielki dramat i zasiać panikę u innych albo bardzo namieszać. Nie będę podawać Jej zawodu , ale pracuje na codzień z wieloma ludźmi którzy borykają się z takimi problemami jak Ona. Wieki osobom latami pomogła i pomaga dalej. Jest autorytetem dla tych Pacjentów. Dlaczego nie może poradzić sobie z własnym życiem ? Jak Jej pomóc ? Chodzi do Psychiatry , pewnie tylko po receptę żeby się nałykać leków , które według mnie też mogą mieć negatywne wpływ na Nią i Jej zachowanie. Nie wiem co się z Nią dzieje , przestaje Ją poznawać i zaczynam się bać tego co będzie dalej...
Odkąd mój brat trafił do więzienia, wszystko w moim życiu nie układa się dobrze
Dzień dobry. Mam na imię Jessica, mam 22 lata. Odkąd mój brat trafił do więzienia, wszystko w moim życiu nie układa się dobrze i zamienia się w duże problemy. Przytłacza mnie wzięcie odpowiedzialności za córkę brata i za pomoc związaną z odsiadką w zakładzie karnym. Od Lipca wszystkie swoje pieniądze przeznaczam, by mu pomóc i płacić alimenty. Od rodziców nie mam żadnego wsparcia. Czuje się obojętna moim życiem i kompletnie olewam sobie moja przyszłość. Czuje dziwny niepokój i jak bym była kompletnie kimś innym. Nie mam siły na nic i nic mi się nie chce. Straciłam chęci na wszystko, co się wokół mnie dzieje. Mam wrażenie, że wszyscy są przeciw mnie. Do tego pojawiło sio uzależnienie od narkotyków, dzięki nim czuje się lepiej i nie myślę, że mój brat spędzi 5 lat w więzieniu. Bardzo za nim tęsknie i jest mi źle bez niego. Nikt mnie nie rozumie i nie wyrażam swojego zdania na wiele tematów, bo wole przemilczeć niż popadać w bezsensowną dyskusję. Zasłużyłam się na 10 tysięcy, by nie odstawać od przyjaciółek i ciągle się o nich czegoś prosić.
Jak radzić sobie z swoją przeszłością i zazdrością w związku? Nachodzą mnie natrętne myśli.

Witam, 

jestem mężczyzną w młodym wieku i zmagam się z problemami dotyczącymi przeszłości, zarówno mojej, jak i mojej partnerki. Zaczynając ode mnie — zanim poznałem moją partnerkę, prowadziłem bardzo zły i niezdrowy tryb życia.

Mianowicie wiele imprez, nadużywanie alkoholu do stopnia braku kontroli nad sobą i ciałem. W trakcie tego okresu również byłem uzależniony od treści na tle seksualnym w Internecie. Pojawiały się także rozmowy z obcymi osobami, również na tym tle. Dotąd nie znam powodu, dlaczego tak robiłem, ale to wszystko skończyło się bardzo źle. 

Z imprez wyniosłem tylko poczucie winy za czyny pod wpływem alkoholu, takie jak bycie nachalnym dla kobiet i brak umiejętności trzymania rąk przy sobie (nic związanego z przestępstwem).

Moje uzależnienie skończyło się internetowym szantażem (ktoś szantażował moją osobę).

Po nim przez długi okres czułem ciągły niepokój, który co jakiś czas wraca i zajmuje całą moją uwagę. Wstydzę się strasznie za czyny, które popełniłem i bardzo ich żałuję.

Prześladują mnie na tle codziennym, a na domiar złego jestem ogromnym hipokrytom, ponieważ nie umiem się pogodzić również z przeszłością mojej partnerki, która miała ją "normalną". Czuję ogromną zazdrość o jej poprzednie relacje, a do tego dochodzi ciągły niepokój w relacji o to, czy aby na pewno nie robię czegoś, czego ona nie chce, czy nie czuje się zmuszona. Mimo jej zapewnień, że tak nie jest, ciągle się te pytania pojawiają.

A następnie przechodzi do stanu wątpliwości co do samego związku i uczuć w nim. 

Przepraszam za chaos, ale sam już nie wiem, co się dzieje i jestem ciekaw, co można z tym zrobić.

Od czego zacząć i czy można to jakoś naprawić?

Co najważniejsze — co mi dolega i jak funkcjonować sam ze sobą?

Z góry dziękuję za opinie.

Pasierb bierze narkotyki, pije, pali, wagaruje. Ma 15 lat.
Pasierb bierze narkotyki, pije, pali, wagaruje. Ma 15 lat. Ma dziewczynę, która mieszka 300 km od nas. Życzy sobie aby go tam wozić co weekend. Pasierb nie ma do nas szacunku, wyzywa nas, przeklina i ogólnie robi co chce. W domu nie pomaga nic. Nie wynosi naczyń, nie pomaga na podwórku, nawet ubrań do prania nie wynosi. Już raz zatrzymała go policja z narkotykami. Pytanie jest takie, czy możemy zabronić mu wyjazdów do dziewczyny?
Jak poradzić sobie z problemami w związku i wpływem uzależnienia od pornografii na relacje?
Przez długi czas żyłam w przekonaniu, że buduję związek oparty na wzajemnym szacunku i lojalności. Mój partner tworzył wokół siebie aurę mężczyzny wiernego, który potępia przedmiotowe traktowanie kobiet przez innych facetów. Pół roku temu sam poprosił mnie o postawienie twardych granic w relacji z moim przyjacielem, bo koleżeńskie komplementy rzekomo „rozwalały jego poczucie bezpieczeństwa”. Zrobiłam to bez wahania, wierząc, że dbamy o siebie nawzajem i działamy w pełnej symetrii. Wszystko zaczęło się gwałtownie walić w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Do naszej codzienności nagle wtargnęły „inne kobiety”. Mój partner od jakiegoś czasu stara się zachowywać abstynencję od pornografii (od której jest uzależniony od 20 lat i co ukrywa przed swoim terapeutą). Zaczęłam natomiast czuć się w tym związku potwornie osaczona cudzą seksualnością. Na plaży, po powrocie od kolegi, na spacerze – słyszałam jego komentarze o „napompowanych cycach” czy dziewczynach bez stanika. Moje ciało natychmiast zaczęło wysyłać sygnały alarmowe. Czułam ściski w żołądku, lęk i potworne tąpnięcie pewności siebie. Zaczęłam patrzeć na siebie przez pryzmat lęku przed starzeniem się i poczucia, że nigdy nie będę dla niego dość atrakcyjna, skoro jego oczy nieustannie skanują otoczenie i rozkładają kobiety na czynniki pierwsze. Kiedy próbowałam delikatnie postawić granicę i powiedzieć, jak bardzo mnie to rani, zostałam odprawiona tekstem, że „taka jest męska natura”. Poczułam, że zostałam zbagatelizowana. Ostatnio wyjechaliśmy razem do Warszawy na moją konferencję zawodową. Zamiast wsparcia ze strony partnera, od samego początku czułam narastające w nim, gęste napięcie, którego nie potrafił rozładować. Każda drobna rzecz – brak internetu w pociągu, wybór restauracji przeze mnie, dylemat w co się ubrać – urastała w nim do rangi pretensji wobec całego świata. Znosiłam to spokojnie. Mimo zmęczenia konferencją i faktu, że byłam osłabiona fizycznie przed okresem, zaczęłam „skakać wokół niego”. Rezygnowałam ze swoich zobowiązań, wracałam wcześniej, byle tylko uratować jego humor, byle tylko rozbroić tę bombę zegarową. Czułam ogromną presję i samotność. Kulminacja nastąpiła po kolacji. Gdy wyszliśmy z restauracji, on zupełnie bez powodu znowu wrzucił temat innych kobiet – zaczął porównywać styl ubierania się dziewczyn z Warszawy i Gdańska. Poczułam, że mam już skrajnie dość obecności tych wszystkich ciał w naszym związku. Zamilkłam, próbując w środku utrzymać resztki spokoju. Wtedy on uderzył we mnie agresywnym pytaniem: „Co ty jesteś taka wkurwiona?”. To nie było pytanie z troski, odebrałam je jako agresję słowną. Kiedy wykrztusiłam, że przelała mi się miarka przez te wieczne komentarze o piersiach i kobietach, nie wywołałam awantury. Podjęłam dojrzałą decyzję – odcięłam się, przestałam mówić, próbując uratować swój własny system nerwowy przed wybuchem. W tamtym momencie, stojąc obok partnera, czułam całym swoim ciałem, że mam do czynienia z absolutnym wrogiem. Następnego ranka atmosfera była lodowata. Partner zapytał z wyzywającą miną, czy mam coś do powiedzenia. Gdy odpowiedziałam, że nie, bo chcę uniknąć kolejnej kłótni, natychmiast przeszedł do ataku i zaczął się pakować. Uruchomił schemat, który w naszym związku powtarza się od lat – zaczął krzyczeć, że to ja zawsze wszystko psuję na wyjazdach, że to moja wina. W tamtej sekundzie coś we mnie pękło i zdołałam stanąć w obronie własnej rzeczywistości. Powiedziałam mu prosto w oczy: „To ty wyjeżdżasz i mnie zostawiasz. Ja nie zrobiłam nic złego. To ty przez cały dzień miałeś zły humor”. Jego odpowiedź była bezwzględna. Spakował się, odwrócił na pięcie i zostawił mnie zapłakaną, samą w hotelowym pokoju. Musiałam w ułamku sekundy stłumić swój potworny szloch, ból i poczucie upokorzenia, ponieważ miałam pod opieką swoje dziecko. Musiałam natychmiast założyć maskę i być silna dla niego, podczas gdy w środku rozpadałam się na kawałki. Od tamtego momentu minęło ponad 24 godziny. Doświadczam ze strony partnera absolutnej ciszy (nie mieszkamy razem). Co najgorsze, doskonale wiedział, że po powrocie czeka mnie ważna i kosztowna wizyta u dentysty, na którą obiecał przekazać mi pieniądze. Z powodu jego ucieczki i całkowitego odcięcia kontaktu, wizyta przepadła, a ja zostałam ze swoimi problemami zupełnie sama. Często łapię się na tym, że zaczynam wierzyć w jego narrację – że może faktycznie jestem przewrażliwiona, że może to moja wina. Nie mogę uwierzyć, że uzależnienie od pornografii aż tak wpływa na relacje?
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!