
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia, traumy
- Czy terapia EMDR...
Czy terapia EMDR pomoże w leczeniu PTSD i radzeniu sobie z traumą?
Czasami wracam myślami do przeszłości, a wtedy ogarniają mnie silne emocje i niepokój. Mam podejrzenie, że mogłem przeżyć traumę, a objawy, które zauważam, mogą wskazywać na PTSD. Nocne koszmary to już właściwie codzienność, a za dnia męczą mnie natrętne myśli o tym, co się wydarzyło.
Czytałem o terapii EMDR i zastanawiam się, czy mogłaby mi pomóc. Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić, jak dokładnie działa ta metoda? Słyszałem, że EMDR jest skuteczne dla tych, którzy zmagają się z traumą i PTSD.
Piotr
Marta Paturalski
Szanowny Panie Piotrze,
w odpowiedzi chciałabym przybliżyć Panu temat terapii EMDR (Eye Movement Desensitisation and Repocessing - desensytyzacja i przetwarzanie za pomocą ruchu gałek ocznych), która jest podejściem o naukowo potwierdzonej skuteczności, rekomendowanym przez Światową Organizację Zdrowia oraz Amerykańskie Stowarzyszenie Psychiatryczne. Składa się z 8 faz.
Pierwsze spotkania poświęcone są wywiadowi psychologicznemu, budowaniu zasobów i relacji terapeutycznej. Uzgadniane są cele terapeutyczne, identyfikacja przeszłych wspomnień, które przyczyniają się do obecnych trudności.
Kiedy klient jest wyposażony w techniki samopomocowe i wyedukowany na temat EMDR, można zająć się materiałem traumatycznym. Nigdy nie przetwarzamy go na pierwszym spotkaniu.
Każde przetwarzane wspomnienie traumatyczne jest rozbijane na mniejsze sytuacje, a pracę rozpoczyna się od tych wywołujących najmniejszy dyskomfort (metoda miareczkowania).
Podczas przetwarzania traumy nazywamy emocje i odczucia płynące z ciała. Jest to moment na wybór odpowiedniej stymulacji bilateralnej np. podążanie wzrokiem za dłonią terapeuty, uścisk motyla, tapping.
Bilateralna stymulacja poprawia komunikację pomiędzy prawą a lewą półkulą mózgu. Umożliwia to przeniesienie treści z obszarów o wysokiej wartości emocjonalnej do poznawczej.
Wpływ trudnej przeszłości nie jest już taki destabilizujący - następuje zamknięcie sesji, upewnienie przez terapeutę, że klient czuje się stabilnie emocjonalnie.
Pozdrawiam,
Marta Paturalski

Zobacz podobne
Witam, mam 22 lata. W wieku 11 lat byłam wykorzystywana seksualnie przez kuzyna. Działo się to kilkakrotnie na jednym wyjeździe. W tamtym czasie nie wiedziałam dokładnie, co się wydarzyło, jak to się nazywa. Miałam tylko poczucie, że stało, działo się coś złego. Pamiętam, że cały wyjazd zasadniczo źle znosiłam, miałam bóle brzucha, płakałam, ale nie potrafiłam powiedzieć z jakiego powodu. Wyjazd się skończył, ja wróciłam do domu. Wróciłam do codzienności. Zapomniałam o wydarzeniach z tamtego czasu. W wieku 16 lat zaczęłam mieć przebłyski wspomnień, zaczęły przypominać się tamte wydarzenia, wtedy też zaczęłam mieć większą świadomość tego wszystkiego... tego co, tak naprawdę się stało. Nie umiałam sobie z tym poradzić, zaczęłam doświadczać przebłysków wspomnień, w nocy nie mogłam spać, miałam problemy z koncentracją w szkole, nie mogłam jeść... Czułam się coraz gorzej..
Któregoś dnia nie wytrzymałam i poszłam do pedagoga w szkole i wszystko powiedziałam... . Oczywiście zaczęła się cała związana z tym procedura, sprawa trafiła na policje, a ja do terapeutki.
Moja terapeutka, określiła, że cierpię na PTSD. Moja terapia trwała ponad rok. Była to terapia przedłużonej ekspozycji.
Terapia ta dała mi pomoc i ukojenie. Teraz mimo skończonej terapii, obecnie nie czuje się dobrze, mimo tego, że w tamtym czasie i okresie było dobrze....
Zastanawiam się, czy są to w dalszym ciągu skutki przeżytej traumy? Mimo tego, że kuzyn w żadnym stopniu mi nie zagraża ? Ogólnie na co dzień odczuwam ciągle napięcie?
Jestem tak jakby w ciągłym czuwaniu, ostrożności.
W każdym mężczyźnie, który przechodzi np. koło mnie, czuje zagrożenie albo myśl, że muszę uważać, muszę być ostrożna, bo może coś mi zrobić i mam scenariusze co może mi się stać.
Jak idę gdzieś sama, mój odruch to ciągłe odwracanie się i upewnianie czy nikt za mną nie idzie. Gdy zdarzy się tak, że jakiś mężczyzna idzie za mną dłuższy czas, od razu mam strach w głowie... Przyśpieszam kroku, chowam się gdzieś mimo tego, że nie ma złych zamiarów i po prostu przypadkowo przechodzi akurat tą samą drogą co ja. Mam też w sobie dużo poczucia winny za tamte wydarzenia, czuje się brudna, mam gorsze spojrzenie na siebie? Złość na to, że moje zachowania są za bardzo impulsywne. Mam też problem zaufać jakiemukolwiek mężczyźnie, chłopakowi. Nie lubię, unikam bliskości... Boję się, że moje problemy wpłyną na to, że nie będę umiała nigdy wejść w żaden związek .

