
- Strona główna
- Forum
- inne
- Asystentka...
Asystentka zdrowienia. Czy jedna wizyta coś da?
Petysana
TwójPsycholog
Cześć Petysano,
nie napisałaś, z czym się zmagasz, tj. w związku z czym asystentka zdrowienia miałaby Ci pomóc/ Cię wspierać? Pamiętaj proszę, że asystenci zdrowienia nie mają kwalifikacji i kompetencji do prowadzenia psychoterapii czy konsultacji psychologicznych. Zwykle towarzyszą osobie, która już jest objęta specjalistyczną pomocą, w innych aktywnościach, np. podczas spotkań z lekarzem itp. Jedna wizyta może Cię wesprzeć, np. możesz dowiedzieć się do kogo się udać po specjalistyczną pomoc, może pomóc Ci w motywacji do podjęcia jakichś działań, itp. :) Wszystko zależy od tego, czego oczekujesz.
Pozdrawiam
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Sylwia Kalinowska
Dzień dobry Petysano!
rozumiem, że zmagasz się z kłopotami, które trudno przezwyciężyć samodzielnie. To dobrze, że szukasz wsparcia. Trudno odpowiedzieć na Twoje pytanie precyzyjnie, ponieważ nie piszesz, z czym dokładnie się zmagasz, ale moim zdaniem każde spotkanie ze specjalistą może coś dać i mieć sens. Zapewne nie rozwiąże twoich wszystkich kłopotów, ale może pozwoli nakreślić plan działania w sytuacji braku dojazdu; może możliwe byłyby spotkania online z asystentką zdrowienia? Warto przejrzeć też ofertę grup wsparcia czy psychoterapii w twojej okolicy, także online. Wszystkiego dobrego, pozdrawiam, Sylwia Kalinowska

Zobacz podobne
Jak radzić sobie z depresją i ciągłym zamartwianiem się, kiedy terapia nie pomaga? Próbowałam już kilka razy uczestniczyć w psychoterapii, jednak za każdym razem kończyło się tak samo - po kilku, bądź kilkunastu spotkaniach rezygnowałam. Nie potrafię rozmawiać o problemach, wiele porad odnośnie do opisywania swoich przemyśleń, prowadzenia dziennika itp. było dla mnie bezcelowa, bo kompletnie nic nie zmieniało w moim życiu. Dość szybko się poddaję, a towarzysząca mi depresja, brak jakiegokolwiek sensu życia czy celu oraz ciągłe lęki przed codziennymi obowiązkami, typu praca, studia czy nawet rozmowa ze znajomymi sprawiają, że utwierdzam się w przekonaniu, iż nie ma dla mnie ratunku. Czy istnieje jakiś inny sposób wyjścia z tego poza psychoterapią, nie licząc farmakoterapii, którą stale stosuję?
Witam, mam nietypowe pytanie. Jestem osobą, która "nadmiernie" współczuje ludziom, przez co często wydaje zbyt dużo pieniędzy na akcje charytatywne - do tego stopnia, że mnie samej czasami brakuje pieniędzy. Co mogę z tym zrobić? Czy jest tu jakieś "kompromisowe" wyjście? Czy muszę "zmniejszyć" poziom empatii, żeby nie przesłaniał racjonalnego myślenia?

